Блог О пользователеpolski

Регистрация

Polski blog - Польский блог

Календарь

<< Июнь 2017  

Пн Вт Ср Чт Пт Сб Вс
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Теги

afera podsłuchowa  aleksander łukaszenko  antyrosyjskość  arcybiskup tadeusz kondrusiewicz  barack obama  baszar asad  białoruś  bliski wschód  braterstwo narodów  brazylia  brics  bóg  chiny  chrześcijańska rosja  chrześcijaństwo  cud nad wisłą  cyryl  cywilizacja personalistyczna  demokracja  donald trump  donbas  dymitr rogozin  eurazja  eurosojuz  evangelii gaudium  eвросоюз  globalizacja  hugo kołłątaj  i korpus polski  i полcкий корпус  ignacy potocki  igor striełkow  ipis isis  jednomandatowe okręgi wyborcze jow  jędrzej giertych  język rosyjski  katolewica  katolicyzm  konfederacja słowiańska  konserwatyzm  konstytucja 3 maja  kontrrewolucja  kurdystan  liberalizm  lobby proamerykańskie  maciej giertych  masoneria  nacjonalizm  nacjonalizm chrześcijański  narodowa demokracja  new world order  niemcy  niepodległość  noworosja  nowy przegląd wszechpolski  nowy światowy system  ordynacja wyborcza  oświecenie  papież franciszek  pax  państwo narodowe  personalizm  pokój  polityka propolska  polska  pospolite ruszenie  powstanie warszawskie  prawica  prawo duvergera  prawo i sprawiedliwość pis  prawosławie  radość ewangelii  roman dmowski  rosja  rosyjska cerkiew prawosławna  rościsław iszczenko  ruch narodowy  ruski wiek  ruski świat  rusofobia  socjalizm liberalny  socjalizm narodowy  sojusz z rosją  sprawiedliwość społeczna  stany zjednoczone  stany zjednoczone ameryki  syria  system dwupartyjny  słowianie  słowiańszczyzna  turcja  tyrania wolnego rynku  ue  ukraina  unia eurazjatycka  unia europejska  usa  war is peace  warszawa  większościowy system wyborczy  wojna  wojna to pokój  wojsko polskie  włodzimierz putin odnowiciel  zachód  александр лукашенко  антирусскость  архиепископ тадеуш кондрусевич  барак обама  башар асад  беларусь  ближний восток  бог  братство народов  брикс  варшава  варшавское восстание  владимир путин восстановитель  война  война это мир  германия  гуго коллонтай  двухпартийная система  демократия  дональд трамп  донбасс  евразийский союз  евразия  европейский союз ec  европейский союз ес  енджей гертых  закон дюверже  запад  игнатий потоцкий  игорь иванович стрелков  избирательный закон  исламское государство игил  католевые  кирилл  китай  консерватизм  конституция 3 мая  контрреволюция  курдистан  либерализм  либеральный социализм  мажоритарная избирательная система  масонство  мачей гертых  национализм  национальнaя демократия  национальное государство  национальное движение  национальный социализм  независимость  независимый интернет  новая мировая система  новый oбзор всепольский  одномандатныe избирательныe округa оио  ополчение  папa франциск  персоналиcтическaя цивилизация  персонализм  польское войско  польшa  польша  право и справедливость пс  православие  прагa  про-американскоe лобби  пропольская политика  просвещениe  радость евангелия  роман дмовский  россия  ростислав ищенко  русофобия  русская православная церковь рпц  русский век  русский мир  русский язык  сирия  скандал с прослушкой  славяне  славянская конфедерация  славянщизна  славянщина  соединённые штаты америки  союз с россией  сша  тирания свободного рынка  турция  тьерри мейсан  украинa  украина  христианская россия  христианский национализм  христианствo  христианство  чудо над вислой 

На странице

  • W wielkanocnym „Naszym Dzienniku”  (23-25.04.2011) poczytać można było „O utraconym szlachectwie Polaków”. W tekście pod takim tytułem prof. Andrzej Waśko usiłował się przebić do świadomości czytelników „ND” (bo sam fakt publikacji świadczy już o tym, że do świadomości Redakcji nareszcie się udało) z rewolucyjną wydawałoby się tezą, że tradycja Pierwszej Rzeczypospolitej jest jedyną autentyczną i brutalnie przerwaną, a następnie spotwarzoną i ośmieszoną tradycją polską, oraz że sarmatyzm i jego spuścizna były – wbrew utrzymującym się po dziś dzień propagandowym opiniom czymś bardzo pozytywnym w historii polskiego narodu, w przeciwieństwie do dyskusyjnego zjawiska tzw. polskiego Oświecenia, z jego ideologią, twórcami, apologetami, skutkami i epigonami z kręgów dzisiejszej „nowej lewicy” włącznie.

    Nie będzie rozwiązania polskich dzisiejszych problemów bez weryfikacji wypaczonej „przez propagandę komunistyczną” wizji sarmatyzmu i kultury szlacheckiej – powiada słusznie Autor – i bez spojrzenia na nowo na naszą przedoświeceniową przeszłość i w tym właśnie nieskażonym kontekście prawdy o katolickiej I Rzeczypospolitej – na okres zaborów i wynikającą z niego współczesność. Nie będzie polskiej Polski bez uprzedniego rozbicia „historycznej matrycy tkwiącej głęboko w zbiorowej podświadomości kilku ostatnich pokoleń”, która samopowiela się jako skutek „edukacji historycznej okresu PRL, bezrefleksyjnie kontynuowanej dziś w większości podręczników szkolnych i w mediach” i tym samym utrwala krzywdzące i szkodliwe dla narodowej świadomości mity o dawnej Polsce i Polakach.

    Dwa z nich są dziś dla nas szczególnie groźne: po pierwsze mit, że „w XVIII wieku Polska upadła wyłącznie z winy szlachty, dlatego że broniła ona liberum veto i była (…) ciemna, zacofana i nietolerancyjna”, a po drugie mit, w którym „Polskę w XVIII wieku chcieli ratować wyłącznie oświeceniowi zwolennicy reform”, upatrujący główne zagrożenie państwowego bytu w prowincjonalnej, tradycjonalistycznej i katolickiej, czyli „sarmackiej części polskiego społeczeństwa”, a nie tam gdzie było ono naprawdę, czyli na Zachodzie i na Wschodzie. Te dwa mity – jak twierdzi Autor – miały i mają bezpośrednie przełożenie na sytuację polityczną w Polsce od początku tzw. transformacji, albowiem „Wszystko, co dziś potępia się w ten sam sposób, w jaki za czasów Stanisława Augusta potępiano sarmatyzm, i co dziś piętnuje się wymyśloną w czasach oświecenia nazwą ciemnogród, jest zatem z definicji niesłuszne i nie może być traktowane poważnie. Natomiast każda współczesna reforma, o jakąkolwiek by nie chodziło, rolna (za Bieruta) czy emerytalna (za Buzka) lub oświatowa (za minister Hall), z tych samych przyczyn nie może podlegać żadnej krytyce, gdyż na gruncie polskiej wersji mitu postępu zostaje automatycznie zakwalifikowana jako kontynuacja zbawiennych reform oświecenia: dzieł Konarskiego, Staszica i Kołłątaja.”

    I problem w tym, że chociaż zbawienność owych reform – dawniej i dziś – jest łatwa do zakwestionowania, to „czarna legenda dziejów Polski”, a zwłaszcza Polski szlacheckiej i sarmackiej przytłacza nas i paraliżuje, nie pozwalając nam nie tylko powstać z kolan i spojrzeć na jej twórców i propagatorów z właściwej wysokości, ale i pozbawiając nas jedynego właściwego wzorca, punktu oparcia, fundamentu i natchnienia cywilizacyjnego, jakim była i być powinna dla potomnych łacińska Najjaśniejsza Rzeczpospolita – a przede wszystkim skazując nas, zagubionych maluczkich, na samobójczą akceptację nowej (a gruncie rzeczy dwustukilkudziesięcioletniej) ideologii, w myśl której – jak pisze prof. Waśko – „Naród tak zacofany i nietolerancyjny jak Polacy nie dorósł do demokracji, muszą więc nim rządzić lewicowo-liberalne elity Okrągłego Stołu.” Które, być może, jak to już w czasach okołorozbiorowych bywało, zmodernizują nam Polskę do szczętu…

    Ratunkiem może być odrzucenie fałszywej postoświeceniowej wizji przeszłości i wypracowanie programu aktywnego działania na przyszłość na bazie prawdziwie narodowej polskiej tradycji, przy czym „Pewne wydaje się to, że zapoczątkowany już powrót do pozytywnego postrzegania doświadczeń Polski przedrozbiorowej byłby właściwą inspiracją tego rodzaju programu, a współczesna rehabilitacja sarmatyzmu mogłaby stać się jego adekwatnym, choć nieco przekornym symbolem.” – konkluduje Autor.



    Sztandarowa postać Katolickiego Oświecenia Sarmackiego w Polsce:
    Stanisław I Leszczyński
    , Król Polski i Wielki Książę Litewski w latach 1704-1709 i 1733-1734.
    Ведущая фигура Католического Сарматского Просвещения в Польше:
    Станислав I Лещинский
    , король польский и великий князь литовский в 1704-1709 гг. и в 1733-1734 гг.


    Witając ten nie nowy przecież wniosek z uznaniem, należałoby stwierdzić, że powinien się on pojawić na łamach „Naszego Dziennika” już znacznie wcześniej, wiele lat temu, gdy gościły tam również artykuły zawierające widoczne elementy wspomnianej „czarnej legendy” I Rzeczypospolitej (której przecież nie stworzyli dopiero komuniści, lecz postoświeceniowa historiografia, i to także katolicka), czy wskazujące z uporem na Rosję, jako na rzekomego głównego sprawcę likwidacji państwa polskiego w XVIII wieku i zdradzające sympatię dla wszystkiego, co wówczas było w Polsce antyrosyjskie, a w skutkach nie zawsze dla naszego państwa, polskości i katolicyzmu fortunne (ot, chociażby Konstytucja 3 Maja).

    By zrozumieć właściwie ideę sarmackiej republiki szlacheckiej – Rzeczy Pospolitej – musimy pamiętać, że była ona wprawdzie światem oryginalnym i odrębnym, przeciwstawiającym się zarówno Wschodowi, jak i Zachodowi, ale była też zarazem – chociażby przez związki językowe, religijne i obyczajowe swej ludności – związana ze światem słowiańskim, ruskim znacznie silniej, aniżeli z jakimkolwiek innym. Dlatego ten świat słowiański i ruski nie mógł być (i nie był) Polsce i Polakom najbardziej wrogi, a tradycja współdziałania Polski i Rosji w dobie sarmatyzmu jest niepodważalnym faktem. Szlachectwo, o którym była mowa na wstępie, zobowiązywało nas, być może, do bycia przedmurzem chrześcijaństwa, ale nie antyrosyjskości. Warto i to dziś uznać za spuściznę dawnej, prawdziwej Polski.

    Grzegorz Grabowski

    P.S.: Okazuje się jednak, że byłem zbytnim optymistą: oto w przeddzień 220 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja ukazał się w „Naszym Dzienniku” (29.04.2011) artykuł prof. Jana Ptaka zatytułowany „Witaj majowa jutrzenko…” , powtarzający w miłej dla katolickiego ucha hurrapatriotycznej i bogoojczyźnianej formule starą propagandową śpiewkę pochwalną  postoświeceniowców na temat „pierwszej w Europie” konstytucji wymyślonej, napisanej i przeforsowanej przez masonów w celu realizacji zadań stawianych sobie przez masonów. Przede wszystkim przez angielskich, francuskich i pruskich, od których masońscy przywódcy tzw. stronnictwa patriotycznego na Sejmie Czteroletnim całkowicie byli zależni. Autor prześlizguje się nad tym gładko, nie używając ani razu pojęcia „masoneria” czy „wolnomularstwo” i nie wskazując na fakt, że przejście sejmu (i króla) pod batutę masonerii prozachodniej umożliwiło nie tylko uchwalenie konstytucji w Polsce, ale, co gorsza,  umożliwiło uchwalenie masońskiej konstytucji (anty)francuskiej we wrześniu 1791 roku i likwidację katolickiej monarchii francuskiej w roku następnym. Te zaś wydarzenia zapoczątkowały rozwój i pochód tego wszystkiego, co nazwano potem socjalizmem, a co zniszczyło kilkakrotnie Polskę i do dnia dzisiejszego nie pozwala się jej odrodzić (nad czym na łamach „Naszego Dziennika” regularnie wylewa się krokodyle łzy). Wpisanie się sejmu polskiego w antykatolickie działania europejskiej masonerii, sprowokowanie Rosji sojuszem z Prusami i uchwałą konstytucyjną oraz podjęcie z nią walki zbrojnej w 1792 roku poskutkowało w następnych stuleciach praktycznym porzuceniem (przymusowym!) chrześcijańskiej łacińskości z determinującym jej istnienie ustrojem państwa stanowego na rzecz masońskiej demokracji z determinującą jej istnienie anarchią cywilizacyjną, prowadzącą wprost do dzisiejszego „stanu acywilizacyjnego” (prof. M. Giertych), a w najbliższej przyszłości – jak przewidywał prof. Koneczny – do zwycięstwa cywilizacji najniższej nad wszystkimi innymi. Nie ma więc jakiegokolwiek sensu wychwalanie masońskiego sukcesu w postaci Konstytucji 3 Maja, gdy ma się świadomość, że idea demokratyczna była od ponad dwustu lat taranem, którym antycywilizacja (lub: „cywilizacja śmierci”) uderzała w Kościół, chrześcijaństwo i wszystkie państwa obstające przy Chrystusowej wierze i wynikającym z niej ładzie społecznym.



    Koniec katolickiej monarchii we Francji. Szturm Komuny Paryża na pałac Tuileries, 10 sierpnia 1792.
    Конец католической монархии во Франции. Штурм Парижской Коммун
    ой дворцa Тюильри, 10 августа 1792 года.


    Wartość propagandowych bajeczek o miłości Polaków do Konstytucji 3 Maja i spuścizny tzw. Oświecenia jest co najmniej dyskusyjna. Uchwalenie Konstytucji i wojna z Rosją, to przecież osiemnastowieczna wersja wymachiwania szabelką i buńczucznego wykrzykiwania, że „silni, zwarci i gotowi” nie oddamy „ani guzika”. Polacy, rzecz jasna, nie mogli czerpać z tego natchnienia, zwłaszcza widząc każdorazowo tragiczne tego skutki. Prof. Jerzy Łojek podkreślał, że przez większość XIX wieku społeczeństwo polskie pod zaborami odrzucało narzucane mu ideały oświeceniowe, „postępowe”, demokratyczne, a więc i „trzeciomajowe”, na rzecz kultywowania sarmacko-katolickiej, zachowawczej „tradycji Baru”. Już w drugiej połowie XVIII wieku tzw. Oświecenie w zasadzie przegrało w Polsce z katolickim sarmatyzmem, albowiem zwycięstwo „swoistej rewolucji umysłowej” dotyczyło w zasadzie tylko „szczytów światopoglądowych” społeczeństwa, a przewrót umysłowy okazał się „ograniczony i elitarny”. Według Łojka, „Oświecenie polskie – mimo wyraźnych przemian światopoglądowych w epoce rozbiorów – nie rozprzestrzeniło się dostatecznie szeroko. Pisze Smoleński: Ogół, nie wyjmując szlachty średniej, nie przestawszy być szczerze ortodoksalnym, dla haseł wieku żywił uczucia wrogie, spiskował z zakonami przeciwko Komisji Edukacyjnej. (…) Paradoks historii miał sprawić, że przez 70 lat po utracie odrębnego bytu państwowego społeczeństwo polskie wiązać miało swoje emocje narodowe i działania niepodległościowe bardziej z tradycją Polski przedoświeceniowej niż reformatorskiej, raczej z Barem niż Komisją Edukacyjną.”

    Postoświeceniowcy znajdowali się wówczas – mimo wszelkich swych, także powstańczych, wysiłków – w wyraźnym regresie, a właśnie (o dziwo!) Rosja carska pomagała Polakom w zachowaniu podstaw cywilizacji łacińskiej, by wskazać chociażby na zlikwidowanie przez cara Mikołaja I wprowadzonych u nas w dobie Księstwa Warszawskiego rozwodów katolików i przywrócenie przezeń religijnego charakteru małżeństwa, wyłączności ślubów kościelnych i rozstrzygania spraw małżeńskich przez sądy duchowne. Żaden chyba profesor-katolik nie śmie zaprzeczyć, że dla zachowania katolicyzmu, tradycyjnej rodziny i polskości, dla ukonstytuowania się takiego, a nie innego narodu polskiego – był to akt o wiele bardziej doniosły, aniżeli wszystkie artykuły majowej Konstytucji.

    Kanon czczenia Konstytucji 3 Maja ze względu na jej niegdysiejsze antyrosyjskie ostrze, rzekomą postępowość, czy bardzo dyskusyjną wartość dla zbudowania na przełomie XIX/XX wieku zrębów nowoczesnego narodu polskiego – należy już do przeszłości. Nie da się dłużej twierdzić, że „w drugiej połowie XVIII stulecia szlachecka Rzeczpospolita była uważana w Europie za państwo zupełnie zdegenerowane, opanowane przez anarchię, wręcz niezdolne do samodzielnej egzystencji”, a po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja – jak po dotknięciu czarodziejską różdżką –  „schodziła z areny politycznej pokonana, ale jako ofiara obcej przemocy, a nie wewnętrznego rozkładu”, zostawiając nam – jak pisze  prof. Ptak –  w postaci trzeciomajowej Konstytucji „swego rodzaju duchowy testament Pierwszej Rzeczypospolitej, a jednocześnie wspaniałe świadectwo jej umysłowego i moralnego odrodzenia, jakie nastąpiło u samego kresu jej niepodległego bytu.” Pierwszy akord masońskiej antycywilizacji „testamentem Pierwszej Rzeczypospolitej”? – przecież to się ze sobą kłóci!

    Trzeba się w końcu zdecydować: albo Konstytucja, co pisze sam Autor, została przeforsowana niezgodnie z polskim prawem, w drodze „swoistego zamachu stanu”, „pod nieobecność większości posłów sprzeciwiających się zmianom” i pod groźbą użycia broni przez tłum i gwardię królewską, albo też – co także wynika z artykułu Ptaka – na pochwałę mają zasługiwać i dziś „nie tylko zawarte (w niej) nowatorskie rozwiązania ustrojowe, lecz także sposób jej uchwalenia, za powszechną zgodą obradujących na Sejmie przedstawicieli Narodu, bez przemocy i gwałtu.” Prawda jest tylko jedna, Panie Profesorze. I albo Pierwsza Rzeczpospolita była tak zła i szkodliwa dla Polaków, że warto, a nawet trzeba ją było poświęcić na ołtarzu masońskiej rewolucji i konstytucyjnego „postępu” (i wtedy jej grabarzami można sobie okrzyknąć, w ślad za oświeceniowymi propagandystami, „grupę zaślepionych pychą i zacietrzewionych malkontentów” zwaną Targowicą), albo jednak – jako państwo olbrzymie, bogate, a przede wszystkim wierne własnemu oryginalnemu sposobowi życia, oddawania czci Bogu i rządzenia się sobą, czyli własnej cywilizacji – zasługiwała na zachowanie i obronę wbrew wszystkim „najświatlejszym” reformatorom tzw. Oświecenia, forsującym (jak się okazało) socjalizm.

    W tym drugim przypadku każda rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja powinna być dla nas  okazją nie do wychwalania masońskich sukcesów, lecz do przypomnienia sobie, jak wielką wartością było niegdyś dla Polaków ich katolickie państwo, katolicka monarchia, i jak wielkie nadzieje na jego ocalenie i umocnienie pokładali oni w sejmie 1788 roku, i jakże srodze zostały one zawiedzione przez prozachodnie stronnictwo polityczne, które uchwyciło władzę nad sejmem, nad nieszczęsną Rzeczpospolitą i nad duszami co poniektórych Polaków.

    GG.

    Zob./См.:

    A. Waśko, O utraconym szlachectwie Polaków http://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110423&;typ=my&id=my12.txt - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110423&typ=my&id=my12.txt (23-25.04.2011). Autor jest literaturoznawcą, badaczem polskiego romantyzmu.

    J. Ptak, „Witaj majowa jutrzenko…” http://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110429&;typ=my&id=my01.txt - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110429&typ=my&id=my01.txt (29.04.2011). Autor jest historykiem, badaczem chorągwi i wojskowości średniowiecznej. 

    Zob. także:/См. также:

    Dramat 3 maja – odczyt Adama Doboszyńskiego (24.05.1939). Драма 3 мая – чтение Адама Дoбoшинскoгo (24.05.1939) http://polski.blog.ru/148859491.html

    Katolewica polskiego Oświecenia. Католевые польского Просвещения http://polski.blog.ru/120599139.html

    Bolszynstwo 3 Maja. Большинство 3 мая http://polski.blog.ru/118900579.html

    Dylematy związane ze świętowaniem rocznicy Konstytucji 3 Maja – artykuł Władysława Obrzuta z „Nowego Przeglądu Wszechpolskiego” nr 5-6/2008. Дилеммы, связанные с празднованиeм годовщины Конституции 3 мая
    cтатья Владислава Oбжута c Нового Oбзорa Всепольского № 5-6/2008 http://npwmag.pl/archiwum/2008/5-6.pdf (wersja pełna/полная версия).

    Jeszcze kilka uwag o konstytucji 3 maja – artykuł Andrzeja Turka z „Nowego Przeglądu Wszechpolskiego” nr 4-5-6/2011. Еще несколько замечаний о конституции 3 мая – cтатья Анджея Туркa c "Нового Oбзорa Всепольского" № 4-5-6/2011 http://piastpolski.pl/npw/2011/4-5-6.pdf , http://npwmag.pl/archiwum/2011/4-5-6.pdf

    Konstytucja 3 maja zgubiła Rzeczpospolitą – wywiad z prof. Andrzejem Chwalbą, historykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Конституция 3 мая уничтожила Речь Посполитую - интервью с проф. Андреeм Xвaльбoй, историкoм Ягеллонского университета:
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/historia/konstytucja-3-maja-zgubila-rzeczpospolita,1,3351402,wiadomosc.html - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: wiadomosci.onet.pl/kiosk/historia/konstytucja-3-maja-zgubila-rzeczpospolita,1,3351402,wiadomosc.html


  • Rys. novred.hit.bg

    W miesięczniku tradycji katolickiej „Zawsze wierni” (nr 2/2009) opublikowano bardzo ciekawy tekst historyka i nauczyciela, Ryszarda Mozgola, zatytułowany „Katolik wobec neokonserwatyzmu”. Autor wyjaśnił w nim polskiemu czytelnikowi dlaczego nie można opierać nadziei na uratowanie naszej łacińskiej cywilizacji na tzw. neokonserwatystach, czyli na rządzących Stanami Zjednoczonymi (i nie tylko) elitach amerykańskich: „W powszechnym mniemaniu neokonserwatyzm stanowi część prawicowej, konserwatywnej, amerykańskiej sceny politycznej integralnie związanej z Partią Republikańską. Wielu uznaje myśl polityczną neokonserwatyzmu za reprezentatywną dla amerykańskiej prawicy, za twórcze rozwinięcie amerykańskiego konserwatyzmu. Pogląd ten występuje w równym stopniu wśród lewicowych krytyków niedawnej neokonserwatywnej linii Waszyngtonu, jak i entuzjastów tego kierunku.” –  Jednakże, jak pisze Mozgol, „Przytłaczająca większość konserwatystów, traktujących poważnie swój światopogląd jako zdecydowany sprzeciw wobec tzw. cywilizacji Oświecenia, nie chce słyszeć o jakichkolwiek związkach z neokonserwatystami.” Kto zatem pragnie „poznać przyczyny niechęci tradycjonalistów (katolików i konserwatystów) do neokonserwatyzmu”, ten powinien się zapoznać z powyższym artykułem, przypomnianym w maju b. r. przez portal bibula.com.

    Neokonserwatyzm – Wikipedia: „Nielicznymi nie-Żydami, zaliczonymi do grona neokonserwatystów (potocznie: neocons), są: (…)” – zdominował politykę Stanów Zjednoczonych i całego Zachodu po rozformowaniu Związku Radzieckiego i ustanowieniu tzw. świata jednobiegunowego w końcu XX wieku. Ale nie fakt hegemonii amerykańskiej przesądził o konflikcie neokonserwatystów z chrześcijańskim systemem wartości. Z artykułu Mozgola wynika bowiem również taka prawda, że istnieje pewna ciągłość pomiędzy filozofią i celami stawianymi sobie przez osiemnastowiecznych oświeceniowców walczących z feudalizmem, monarchiami, papiestwem i katolicyzmem (czyli z naszą starą cywilizacją), a dzisiejszą filozofią i celami stawianymi sobie (i nam!) m. in. przez neokonserwatystów amerykańskich. Nazywając budowaną przez nich nową (anty)cywilizację „cywilizacją Oświecenia” (choć wolno chyba o niej mówić w ślad za Janem Pawłem II: „cywilizacja śmierci”), Autor wskazuje na korzenie dzisiejszego zła w Ameryce i w Europie, którymi są utopijne ideały oświeceniowe krzewione i wprowadzane w życie (po jakże licznych trupach!) od dwustu  kilkadziesięciu lat. Oświecenie, liberalizm, neokonserwatyzm – to jakby łańcuch przyczynowo-skutkowy zastępowania chrześcijańskiego świata przez „system demokratyczno-liberalny, opierający się na wartościach oświeceniowych”. Oświecenie w tym nowym systemie urosło jakby do rangi globalnej religii, posiadającej swoich świętych, męczenników i kapłanów, a także swoje święte księgi uniwersalnych, niepodważalnych i niemożliwych do odrzucenia „wartości”.

    Pisze Mozgol: „Rzeczywistością zastaną i konserwowanym status quo, konstytuującym ideologię neokonserwatywną, jest cywilizacja Oświecenia ze wszystkimi jej koncepcjami filozoficznymi, które uformowały za oceanem gmach państwa i społeczeństwa amerykańskiego. Neokonserwatyści są świadomymi kontynuatorami i obrońcami tego oświeceniowego porządku. Publicysta „Commentary” Adam Wolfson stwierdził, że naród amerykański narodził się jako społeczeństwo demokratyczne, bez możliwości odwołania się do arystokratycznej tradycji, której wszak nigdy nie posiadał, zapominając o konsekwentnym i skutecznym eliminowaniu tej tradycji, najpierw przez zwolenników niepodległości, a później przez jankesów. Triumf Północy w czasie wojny secesyjnej de facto zniszczył za oceanem ostatnie wyspy idei arystokratycznej, odwołującej się do europejskiej spuścizny. Francis Fukuyama podkreśla, że neoconi świadomie odrzucają niemalże wszystkie elementy politycznego konserwatyzmu akceptowane w Europie – hierarchię, tradycję oraz pesymistyczne postrzeganie natury ludzkiej, będąc optymistami i idealistami wierzącymi w możliwość zmiany świata i uszczęśliwienia ludzkości.

    Tradycjonalista James Kurth umieszcza neoconów w typowej dla Oświecenia opozycji do teologicznego porządku chrześcijańskiego: Od samego początku (…) neokonserwatyści postrzegali tradycję chrześcijańską jako obcą, a nawet groźną (…). Jedyną zachodnią tradycją, której neokonserwatyści rzeczywiście chcą bronić, jest Oświecenie (…). Chcieli i chcą narzucić je reszcie świata wraz z ustanowieniem swoistego amerykańskiego imperium (…). Nie jest to plan konserwatywny, lecz radykalny i rewolucyjny. Właściwie można powiedzieć, że zachodnia cywilizacja, mając takich przyjaciół jak neokonserwatyści, nie potrzebuje już wrogów. Na łamach „Commentary”, będącego wewnętrznym pismem neokonserwatystów, Dan Himmelfarb wyłuszczył nader prosto różnicę pomiędzy paleokonserwatystami a neoconami, nawiązując do myślicieli i spadkobierców Oświecenia: neokonserwatyści przynależą do tradycji liberalno-demokratycznej nowoczesności, tradycji Monteskiusza, Madisona i de Tocqueville’a, natomiast paleokonserwatyści są spadkobiercami chrześcijańskich i arystokratycznych wieków średnich, Augustyna, Akwinaty i Hookera.

    Konserwatywni i katoliccy – tradycjonalistyczni przeciwnicy neoconów zwracają uwagę, że nie mają oni nic wspólnego z konserwatywną krytyką oświeceniowych pryncypiów, która charakteryzuje konserwatyzm, nazywając ich „neojakobinami”, wcieleniem mentalności antykonserwatywnej. Istotnie, społeczne pomysły Oświecenia takie jak zasada suwerenności ludu, trójpodział władz, konstytucjonalizm i demokratyzm, prawa człowieka, rozdział Kościoła od państwa – stanowią nigdy nie poddawany w wątpliwość fundament światopoglądu neokonserwatywnego. Oczywiście, założenie demokratycznej aktywności politycznej wymaga przyjęcia retoryki politycznej akceptowalnej dzisiaj przez masy, narzucającą pewne wymagania i autocenzurę, jednak analiza wypowiedzi neoconów pozwala na przyjęcie tezy o autentycznym poparciu dla demokracji jako formy sprawowania rządów przez neokonserwatystów.

    Źródłem sytuowania się II fali neoconów na pozycjach konserwatywnych nie jest bynajmniej wierność tradycji, którą traktują jako „element informacyjny”, dotyczący wyznawanych w przeszłości wartości. Brigitte i Peter Berger ten wybiórczy stosunek do tradycji, pojmowanej jako ewolucyjne nagromadzenie zwyczajów, wyrazili na łamach „Commentary”: źródłem naszego konserwatyzmu nie jest wiara, lecz sceptycyzm. Nie istnieje na tej płaszczyźnie żaden punkt styczny pomiędzy tradycjonalizmem konserwatystów a neokonserwatyzmem. Ten drugi jest światopoglądem na wskroś postępowym, a przybierana w debacie konserwatywna retoryka podporządkowana jest nadrzędnemu celowi, jakim jest zabezpieczenie demokracji. Neokonserwatysta Arthur M. Schlesinger twierdzi, że demokracja liberalna jest wiarą tego środowiska.




    Rys. stewe.blogg.se

    Na koniec zaś Autor pisze: „Neokonserwatyzm cechuje charakterystyczny dla lewicowego światopoglądu utopizm, wyrastający z filozoficznych wartości oświecenia i radykalnego demokratyzmu, które z całą bezwzględnością potępił Leon XIII w encyklice Immortale Dei i św. Pius X w liście dotyczącym błędów Sillonu Notre charge apostolique. Charakterystyczna dla liberalizmu wiara w człowieka, zdolnego do samodzielnego rozwiązania wszystkich problemów świata, wyrasta z amerykańskiego „optymizmu” wyśmiewanego przez Alexisa de Tocqueville’a, a zdefiniowanego przez Leona XIII jako herezja „amerykanizmu”. Liberalny światopogląd neokonserwatystów nie jest ratunkiem dla cywilizacji, w imię której Ameryka walczy z „osią zła” na świecie, ale koniem trojańskim w zdezorientowanych szeregach konserwatywnej prawicy, otwartej na przyjęcie potępionej przez Grzegorza XVI i Leona XIII fałszywej idei wolności (encykliki Mirari vos i Libertas). (…) Katolicki publicysta John Medaille, podsumowując neokonserwatywną wizję polityki społecznej i gospodarczej, stwierdził: To nie jest nowe i to nie jest konserwatywne. To konserwuje Oświecenie i XIX wieczne tezy liberalizmu.”

    Cyt. za: http://www.bibula.com/?p=37611

    Wydaje się, że dla nas, Polaków, współczesne amerykańskie dylematy tożsamościowe są tu najmniej istotne. Przecież my sami mamy poważny problem ze zrozumieniem własnej przeszłości i z wyciągnięciem z niej pożytecznych wniosków. Obracamy się ciągle w narzuconym nam jeszcze przez oświeceniowców zaklętym kręgu „postępowej” filozofii i równie „postępowej” historiografii. Zakodowane mamy od kilku pokoleń, że szlachecka i katolicka Pierwsza Rzeczpospolita, to był w XVIII wieku dziejowy anachronizm, nadający się w zasadzie do likwidacji, a w najlepszym razie do gruntownego zmodernizowania przez „postępowych” księży i masonów. Bohater pozytywny XVIII wieku? – oczywiście Kościuszko, bo to przecież był nie tylko generał polski, ale i generał Stanów Zjednoczonych (!), który walczył z monarchią brytyjską o amerykańską oświeceniową demokrację, a wróciwszy do Polski wzniecił „jedynie słuszne” antyrosyjskie powstanie. Nie ocaliło ono wprawdzie Rzeczypospolitej (tak jak i bitwa pod Dubienką nie ocaliła masońskiej Konstytucji 3 Maja), ale za to uratowało „wiekopomną” oświeceniową Rewolucję we Francji i wszystko to, co można nazwać jej owocem. A że „przy okazji” zdarzył się rozłożony w czasie upadek cywilizacji łacińskiej i warunkującego jej istnienie chrześcijańskiego społeczeństwa stanowego, to już, doprawdy, mniejsza o to… Skoro sam Thomas Jefferson powiedział o Kościuszce, że był najczystszym synem wolności, a Berek Joselewicz stwierdził, że Kościuszko był "posłańcem od Boga", to już spokojnie można sobie pisać, że np. "Kościuszko walczył o prawa chłopów, Żydów, amerykańskich Indian, kobiet i wszystkich innych ofiar dyskryminacji. Był prawdziwym księciem tolerancji" (A. Storożyński). - A przecież tolerancja, jak podaje prof. L. Hass, wraz z braterstwem i humanitaryzmem, to w rozumieniu Konstytucji Wolnych Mularzy z 1723 r. (tzw. Konstytucji pastora Andersona) swego rodzaju słowo-wytrych rewolucji - to główna treść nowego oświeceniowego morale jednostki, które przez masonów "zostało postawione ponad lojalność wobec władzy państwowej" i w zdecydowanej opozycji wobec dotychczasowych "normujących całe życie człowieka zasad religijno-dogmatycznych", czyli w opozycji do naszej łacińskiej cywilizacji...




    Szable rewolucji. Poświęcenie szabli Tadeusza Kościuszki i gen. Wodzickiego w Krakowie w 1794 roku.
    Сабли революции. Посвящение cаблей Тадеуша Костюшко и ген. Водзицкого в Кракове в 1794 году.


    Czy możemy się więc dziwić, że wychwalany dzisiaj pospołu przez media katolickie i laickie, „książę tolerancji” Kościuszko pisał: „Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich [Księży] zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami, strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią jako maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki. Ale w końcu jaki jest tego rezultat: lud nie wierzy już w nic, jak np. we Francji, gdzie chłopi nie znają ani obyczajności, ani religii; są bardzo ciemni, chytrzy i niegodziwi. Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano więc Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy, dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy, podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali we wszelkie dostatki. Teraz, kiedy znane są zgubne skutki tego błędu, wydaje mi się, że nie ma lepszego sposobu niż pozwolić im upaść i upodlić się, a na koszt Rządu utworzyć szkoły dla Chłopów, w których będą oni mogli uczyć się moralności, rolnictwa, rzemiosła i kunsztu.” (fragment „memoriału wręczonego przez Tadeusza Kościuszkę w roku 1814 w Paryżu księciu Adamowi Czartoryskiemu”, opublikowanego w „Kwartalniku Historycznym", R. LXXII, z. 4, 1965; zob. oryginał: sanguszko.republika.pl/kosciuszko.htm oraz tłumaczenie wraz z komentarzem Eugeniusza Humeniuka: racjonalista.pl/kk.php/s,5498). Humeniuk podpowiada: „Wyrażone w memoriale Kościuszki jego myśli na temat kościoła i duchowieństwa nie są dlań zasadniczo nowe. Idea tolerancji i równouprawnienia kultów religijnych stanowi podstawę wydanej 7 maja 1794 pod Połańcem odezwy do duchowieństwa polskiego, grecko-orientalnego, nieunickiego, tak zakonnego jak i świeckiego i innych dokumentów powstania (…) Myśli memoriału o wrogości kościoła wobec idei oświecenia, o zaborczych dążeniach duchowieństwa, o tym, że religia stanowi punkt oparcia dla niewolnictwa i tyranii, wreszcie pojęcie o Bogu jako praprzyczynie świata i religia uczucia — wszystko to, niewątpliwie, wiązało się z percepcją przez Tadeusza Kościuszkę idei deizmu, w szczególności tej jego odmiany, której pojawienie się związane jest z imieniem Jana Jakuba Rousseau. Są to myśli z rozdziału O religii mieszczańskiej w czwartej księdze znakomitego dzieła o umowie społecznej. Wiadomo, że Jan Jakub Rousseau był ulubionym pisarzem Tadeusza Kościuszki.” – I tak oto powróciliśmy do początku, do praprzyczyny obecnego nieładu, niezrozumienia historii i lansowania herezji „Oświecenia”.

    Dzisiejsze przypomnienie tekstu „Katolik wobec neokonserwatyzmu” – w dwa lata po jego publikacji na łamach polskiego miesięcznika tradycjonalistów katolickich – jest, być może, dowodem na gwałtowne poszukiwanie przez zwolenników polityki prozachodniej (i oczywiście przez samych Amerykanów) jakiegoś wyjścia ze ślepego cywilizacyjnego zaułka, w który ich wpędziło tzw. Oświecenie i jego ideologiczna (a przede wszystkim praktyczna) spuścizna. Jednak owo mozolne i zniuansowane rozróżnianie „konserwatyzmów” rodzi również nadzieję, że nie chodzi tu tylko o dalsze  poszukiwanie „socjalizmu z ludzką twarzą” (np. pod nazwą „konserwatywnego liberalizmu”) i o zaprezentowanie ludowi nowej wersji oświeceniowej mitologii do wierzenia, ale raczej o całkowite odcięcie się od kultu „postępowych reformatorów” i „szabel rewolucji”,  i odrzucenie „cywilizacji Oświecenia” w imię powrotu do przyrodzonego Ładu Bożego na ziemi.

    Czy to nastąpi? – zobaczymy.

    G.G.



     
    "Zawsze wierni" - miesięcznik przedstawiający tradycyjną naukę Kościoła rzymskokatolickiego na temat wiary i moralności.
    "Всегда верные" - ежемесячный журнал, который представляет традиционное римско-католическое  учение о вере и нравственности:
    http://www.piusx.org.pl/


    Dla zainteresowanych. - Для тех, кто заинтересован:


    Oficjalna strona Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X na Białorusi i w WNP. Официальный с
    айт Священнического Братства Святого Пия Х в Беларуси и СНГ: http://www.fsspx.of.by/

    Strona Wydawnictwa Te Deum. Сайт Ииздательствa Te Deum: http://www.tedeum.pl/

    Skarbiec modlitw łacińskich. Cокровище Латинских Молитв: http://www.preces-latinae.org/index.htm


  • „A skoro tak, skoro konstytucja 3 go maja przez tę ryzykowną reformę
     przyspieszyła zgubę państwa, po cóż jej dzisiaj święcimy pamiątkę?”

    „Tylko prawdą a pracą naród żyje i dźwiga się,
     a kłamstwo jak opium upaja, truje i usypia”.

    (ks. Walerian Kalinka)



    Cele Sejmu 1788 roku

    Pierwszy rozbiór Rzeczypospolitej (5.VIII.1772) był dla naszej szlachty prawdziwym wstrząsem. Miała ona już szczerze dość obowiązującej od początku stulecia poprawności politycznej, owej zakłamanej konwencji zamykającej ludziom usta lub zmuszającej ich do popierania oligarchicznego zła i uprawiania chlebodajnej nowomowy. W ostatniej ćwierci XVIII wieku żądało reformy państwa i usiłowało jej dokonać pokolenie wychowane na myśli politycznej katolickiego oświecenia sarmackiego, na ideałach szlachecko-republikańskich, na katolickich zasadach moralnych, wpajanych przez jezuitów i pijarów, którzy strzegli szlachtę „od niewiary i herezji”.   

    Wzmocnienia Polski domagali się więc ludzie urodzeni i żyjący w czasach tzw. nocy Saskiej. Musimy pamiętać, że „przesadne i bezzasadne jest częste, nieprzemyślane twierdzenie (w szczególności w wypowiedziach publicystów, wszakże trafiające się również w pisarstwie historyków) o szczególnej roli młodych ludzi wykształconych już jakoby w szkołach Komisji Edukacji Narodowej. By tak mogło być, upłynęło na to zbyt mało lat od powstania  jej  szkół, a zwłaszcza od faktycznego wprowadzenia w nich na szerszą skalę nowego programu nauczania. Wychowankowie szkół Komisji odegrali większą rolę w następnym okresie. Podobnie rzecz ma się z wychowankami Szkoły Rycerskiej. Co prawda spotyka się ich wśród posłów Sejmu Czteroletniego, lecz jest ich niewielu” (J. Kowecki, Posłowie debiutanci na Sejmie Czteroletnim, w: Wiek XVIII. Polska i świat, Warszawa 1974, s. 203-204).

    „Do r. 1780 oddziały rosyjskie zostały wycofane z kraju. Sejm i sejmiki cieszyły się zapomnianą od dawna swobodą dyskusji bez >ochrony< obcych bagnetów. Ten nowy kurs (Rosji) przyniósł pewną poprawę sytuacji społeczeństwa polskiego, zmniejszył przynajmniej  zewnętrzne oznaki zależności. Naród zaczął oddychać swobodniej, a co śmielsze umysły mogły nawet marzyć o całkowitej niezależności (...) Prawie cały naród domagał się skonfederowanego sejmu, którego głównym zadaniem byłoby uchwalenie poważnego zwiększenia armii. Potrzeba innych reform była również powszechnie uznawana” (R. H. Lord, Drugi rozbiór Polski, Warszawa 1973, s. 37 i 65). W czerwcu 1788 roku Katarzyna II wyraziła zgodę na sejm skonfederowany, załączając do niej warunki sojuszu rosyjsko-polskiego, które Stanisław August przyjął. Przewidywały one „niewielkie powiększenie armii, być może do 30 000 – była to liczba zawarta w gwarancjach Katarzyny II – >zaszczyt< wysłania polskich oddziałów, aby walczyły w szeregach armii rosyjskiej na wojnie (z Turcją) prowadzonej wyłącznie w interesie Rosji oraz wątpliwą, bo zależną wyłącznie od uznania imperatorowej, ochronę przed zamierzeniami Prus. Dla narodu, który oczekiwał tak wiele były to propozycje więcej niż skromne.” (tamże, s. 71).

    Celem sejmu 1788 roku miały więc być ograniczone reformy i zawarcie sojuszu z Rosją, zabezpieczającego, przynajmniej doraźnie, integralność terytorialną Polski. Tymczasem „dnia 28 września 1788 r. (ambasador) Stackelberg otrzymał z Petersburga nowe instrukcje imperatorowej. Katarzyna II stwierdzała, że z powodu stanowiska Prus nie chce naglić teraz o zawarcie przymierza w Polsce, chociaż w przyszłości być może powróci do tej myśli. Na razie polecała jednak ambasadorowi przerwać natychmiast wszelkie pertraktacje w tej sprawie. Tak oto – niemal w przededniu otwarcia sejmu 1788 roku – runęły ostatecznie królewskie plany przymierza z Rosją.” (J. Łojek, Geneza i obalenie Konstytucji 3 Maja. Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej 1787-1792, Lublin 1986, s. 31).

    Perfidna akcja Prus

    Zasadniczy wpływ na ukształtowanie się orientacji antyrosyjskiej już na początku obrad sejmowych miała perfidna deklaracja ambasadora Prus, Heinricha Buchholtza, odczytana posłom na sesji czwartej w dniu 13 października 1788 roku. Ambasador oświadczał w imieniu Fryderyka Wilhelma II, że ewentualne zawarcie sojuszu z Rosją nie służyło by sprawie bezpieczeństwa i całości Polski, zostało by niechętnie przyjęte przez króla Prus, który ostrzegał Polaków przed wplątaniem się w wojnę rosyjsko-turecką, a jednocześnie oferował Rzeczypospolitej możliwość zawarcia sojuszu z Prusami. W przypadku odtrącenia wyciągniętej do porozumienia dłoni Fryderyka, nota wspominała o przykrej ewentualności udzielenia „skutecznej pomocy prawdziwym patriotom”, co wzmocniło prawdziwość pogłosek o podwyższonej gotowości bojowej dziesięciotysięcznego korpusu pruskiego, skoncentrowanego w rejonie przygranicznym.

    Pogróżki pruskie okazały się zbyteczne – „radość patriotów nie miała granic. Po raz pierwszy od wielu lat jedno z mocarstw ościennych otwarcie przeciwstawiało się rosyjskiej polityce wobec Polski, zachęcało naród do zrzucenia jarzma i wystąpiło z propozycją udzielenia pomocy. Po raz pierwszy od wielu lat jedno z państw sąsiednich zwróciło się do Rzeczypospolitej jak do niepodległego i równego mu mocarstwa i zdawało się szukać jej przyjaźni (...) Ambasador rosyjski z dnia na dzień stał się przedmiotem bojkotu towarzyskiego. Stronnicy królewscy znaleźli się pod gradem najostrzejszych zarzutów w sejmie i obelg na ulicy. Jawne krytykowanie Rosji otwierało drogę do popularności, a osobiste ataki na imperatorową uważane były za czyn patriotyczny” (Lord, op. cit., s. 70).

    Deklaracja pruska spełniła rolę katalizatora: fala nienawiści do Rosji rozlała się szerokim nurtem i nic nie było w stanie jej powstrzymać. Obaliła koncepcję sojuszu z Imperium Rosyjskim, zanim zdołano ją ogłosić; obaliła system gwarancyjny i jego główne narzędzie – Radę Nieustającą; zmieniła kurs polityki państwowej o 180 stopni. Siłą motoryczną orientacji antyrosyjskiej była grupa czołowych masonów polskich, z Ignacym Potockim, Stanisławem Kostką Potockim i Adamem Kazimierzem Czartoryskim na czele, okrzyknięta mianem „patriotów”. Zdecydowali się oni sformułować postulat daleko idących zmian ustrojowych i zabiegać o niepodległość państwa w oparciu o pomoc pruską. Do grupy tej zgłosił swój akces na początku sejmu Stanisław Małachowski i wielu innych posłów, a z upływem czasu przekształciła się ona w najsilniejsze stronnictwo polityczne. Działania „patriotów”, których ukoronowaniem była Konstytucja 3 Maja przyczyniły się do upadku Rzeczypospolitej, a irracjonalna wiara w pomoc pruską okazała się tragiczną pomyłką.

    „Samowładztwo niepodległości”


    W dniu 20 października 1788 roku skonfederowany Sejm uchwalił stutysięczną armię – marzenie króla Leszczyńskiego – i zadeklarował, że w polityce zagranicznej zawsze będzie „stosować się do niepodległości samowładztwa”. W nocy z 3 na 4 listopada tegoż roku, padł w tajnym głosowaniu Departament Wojskowy Rady Nieustającej – symbol systemu obcej protekcji. Obalono go kreskami przedstawicieli wszystkich stronnictw politycznych, w tym także głosami członków stronnictwa królewskiego (prorosyjskiego). Wnioskodawcą aukcji wojska i budowy umocnień obronnych był poseł kaliski, Jan Suchorzewski, aktywista konserwatywnej partii hetmańskiej i zwolennik „złotej wolności szlacheckiej”. Mówił on wprost: „Przed kilkudziesięciu laty zakorzeniło się w narodzie przeświadczenie, że wojska i podatków nie potrzeba. Przeświadczenie wspierane przez rodzimych i zewnętrznych intrygantów. Myślący inaczej obywatele milczeli. Kto chciałby się odezwać za aukcją wojska i podatków, ten zrobiłby to w godzinę śmierci swojej. Dziś jest inaczej. Nie chcieć wojska i podatków, to znaczy szukać wzgardy, to znaczy ogłosić się wrogiem dobrego króla i Ojczyzny, to znaczy ściągnąć na siebie zemstę całego narodu” (Dyariusz sejmu ordynaryjnego warszawskiego odprawionego r. 1788,  t. I ). W tym samym czasie Tadeusz Kościuszko – słynny później bohater narodowy i zarazem obrońca Konstytucji w wojnie 1792 roku – „jest przeciwny rozbudowie stałego wojska w obawie, by nie stało się narzędziem despotyzmu”. Zmieni zdanie dopiero wówczas, gdy Ludwika z Sosnowskich Lubomirska (niedoszła żona) załatwi mu patent generała armii koronnej i towarzyszącą tej nominacji wysoką pensję (S. Herbst, Z dziejów wojskowych powstania kościuszkowskiego 1794 roku, Warszawa 1983, s. 394).

    „Dopóki tematem obrad sejmowych były sprawy dotyczące obronności państwa, jego suwerenności, usprawnienia aparatu władzy – Suchorzewski szedł ręka w rękę z patriotami” – stwierdza Roman Kaleta (Oświeceni i sentymentalni. Studia nad literaturą i życiem w Polsce w okresie trzech rozbiorów, Wrocław 1971, s. 492). Natomiast w roku 1791 Suchorzewski „był zdecydowanym przeciwnikiem Ustawy Rządowej” i „Oponował przeciw (niej) na sesji trzeciomajowej, a w dniu 4 maja złożył w grodzie warszawskim protest przeciwko Konstytucji. Chciał również manifestować się w grodzie kaliskim, ale protestu nie przyjęto. (...) Władze miejskie Poznania nie zezwoliły (mu) na wydrukowanie Mowy, przeciwstawiającej się Konstytucji 3 Maja. Ostatecznie, nie znajdując wsparcia dla swoich poczynań w rodzinnej Wielkopolsce, wyjechał J. Suchorzewski za granicę.” (W. Szczygielski, Referendum trzeciomajowe. Sejmiki lutowe 1792 roku, Łódź 1994, s. 75). Los niepodległej Pierwszej Rzeczypospolitej zaczął się dopełniać.



    Scypion Piattoli – pisał nam Konstytucję, plany sojuszu z Prusami i oświeceniowe podręczniki; fałszywy ksiądz i prawdziwy mason, osobisty sekretarz króla. Wikipedia: „używał tytułu l'abbe (ksiądz) i ubiegał się o godności kościelne (…) nie miał jednak nigdy formalnych święceń, prowadził świecki tryb życia, a pod koniec życia ożenił się. (…) w Watykanie miał opinię jakobina i agenta rewolucji ”. W Polsce był wychowawcą synów P. Potockiego, członkiem warszawskiej loży „Tarcza Północna” (1783), a od roku 1784 członkiem Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych KEN, któremu przewodniczył Ignacy Potocki, a sekretarzował ks. Grzegorz Piramowicz. Przy czym Piattoli był protegowanym księdza Piramowicza, ten zaś był protegowanym księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego (zastępca tzw. wielkiego mistrza polskiej masonerii) oraz samego „wielkiego mistrza”, Ignacego Potockiego.
    Сципион Пиаттoли – один из авторов Конституции 3 мая, автор планов союзa с Пруссией и просветительных учебников; поддельный священник и истинный масон, личный секретарь короля. Википедия: „выдавал себя за ксёндзa и дoбивaлся привилегий кoстeльных (…) при этом никогда не имел нa это даже формального разрешения, вел светский образ жизни, a в конце концoв женился. (…) в Ватикане имел репутацию Якобинцa и агента революции". В Польше был воспитaтeлeм сыновей П. Потоцкoгo, членoм варшавской ложы "Северный щит" (1783), a с 1784 г. членoм Oбщества Элементарных Книг Комиссии Национальной Эдукации (KEN), председателeм которoгo был Игна
    тий Потоцкий, a секретарем ксёндз Гжегож Пирамович. При этом Пиаттoли был протеже ксёндзa Пирамовичa, а тот, в свою очередь, был протеже князя Адамa Казимирa Чарторыйскoгo - заместителя так называемого великого мастерa польского масонства, и протеже „великого мастера”, Игнатия Потоцкoгo.

    „Szczęśliwa rewolucya”

    W dniu 18 kwietnia 1791 roku Sejm uchwalił jednogłośnie prawo o miastach, zredagowane na podstawie „Zasad do projektu o miastach”, zgłoszonych przez Jana Suchorzewskiego na sesji w dniu 14 kwietnia, a następnie zawiesił swoje obrady na dwa tygodnie, na okres Świąt Wielkiej Nocy. Czas ten wykorzystano na przygotowanie „spisku 3 Maja” (K. Zienkowska).

    „Przywódcy stronnictwa patriotycznego zdawali sobie sprawę, że przeforsowanie programu reform w drodze przewlekłych bojów parlamentarnych będzie wymagało bardzo długiego czasu (...) Wobec silnie zakorzenionego konserwatyzmu szlacheckiego reformy można było przeprowadzić tylko w sposób arbitralny na drodze zamachu. I tę jedynie słuszną drogę wybrano. (...) Dyskusję nad Reformą konstytucji (jak nazywał się projekt roboczy) odbywano w całkowitej tajemnicy, początkowo w domu Małachowskiego, gdzie przychodzili: (Ignacy) Potocki [mason, wielki mistrz tzw. Wielkiego Wschodu Polskiego], (ks. Hugo) Kołłątaj, (ks. Scypion) Piattoli [mason]. (...) Prawdopodobnie w kwietniu (1791) dyskusję nad projektem konstytucji przeniesiono do mieszkania Piattolego na Zamku, aby królowi [mason] dać możność uczestniczenia w ostatnich pracach redakcyjnych. (...) Przywódcy stronnictwa patriotycznego przewidywali, że większość posłów przedłuży sobie ferie i nie powróci do Warszawy na pierwsze sesje po świętach (...) Postanowili więc wykorzystać sprzyjającą okazję i głosami posłów postępowych uchwalić opracowaną w tajemnicy konstytucję (...) Wielu [„postępowych posłów”] nie zastano już na stancjach i trzeba ich było zawracać z drogi, a nawet słać umyślnych posłańców z listami, by ich ściągnęli z domów. (...) Działający od pewnego czasu w Warszawie >klub patriotyczny< zorganizował 2 maja wieczorem otwarte zebranie w pałacu Radziwiłłowskim w celu poparcia projektu. (...) odczytano projekt konstytucji, który wypełniona po brzegi sala przyjęła wielokrotnym radosnym okrzykiem: Zgoda! i hucznymi oklaskami. Obecni na zebraniu przeciwnicy konstytucji nie odważyli się zaprotestować. Zaledwie jeden głos domagał się dyskusji nad projektem, ale go zakrzyczano i wyśmiano. (...) Według obliczeń w sesji sejmowej 3 maja wzięło udział 182 [na 359] posłów, z tego 110 [30,64 %] opowiedziało się za konstytucją, a 72 przeciw. (...) Rankiem 3 maja wymaszerowały z koszar pod bronią regimenty gwardii pieszej koronnej i obstawiły Zamek oraz sąsiednie ulice. Wytoczono też działa z arsenału. Za wojskiem ściągnęło na plac Zamkowy prawie 4000 rzemieślników i pospólstwa. (...) W izbie sejmowej przebrani za lokai gemajni z regimentu (Ignacego) Działyńskiego [mason, „różokrzyżowiec”], z pistoletami ukrytymi w kieszeniach, poprzydzielani zostali do ochrony wybitniejszych posłów patriotycznych. W pobliżu rębajłów hetmańskich rozstawiono przebranych za szlachtę ułanów królewskich. (...) Król był dobrze chroniony przez straż wojskową, szambelanów, którzy tego dnia przypasali do boku szable, a także przez księcia Józefa Poniatowskiego [mason], brygadiera Józefa Wielhorskiego [mason], Jana Potockiego [mason] i pułkownika gwardii Ignacego Hoffmana, stojących po bokach tronu (...) Po odczytaniu projektu konstytucji, w izbie i na galerii poczęto skandować: Zgoda! Zgoda! Wśród tych okrzyków zignorowane zostało żądanie posła wileńskiego Tadeusza Korsaka, by projekt poddać pod dyskusję oraz wezwanie Suchorzewskiego do odrzucenia projektu bez deliberacji. (...) Kończyć! – wołał do (marszałka Małachowskiego) generał ziem podolskich książę Adam Czartoryski [mason, z-ca wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Polskiego], ale Małachowski wahał się, gdyż był przeciwnikiem tamowania dyskusji w sejmie. Wówczas wstał poseł podolski Kazimierz Rzewuski [mason, z-ca wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Narodowego] i rzekł: Nie ma czasu na deliberację. (...) póty z izby nie wyjdę, póki tego projektu decyzja nie stanie. (...) Gdy się nieco uciszyło, przemówił poseł inflancki (Michał) Zabiełło [mason], wzywając króla, by na utrzymanie projektu obywatelską wykonał przysięgę, a wszyscy za twym pójdziemy przykładem. (...). Suchorzewski zerwał się z miejsca i podbiegł do tronu. Położywszy się u jego stopni, usiłował swoim ciałem zagrodzić drogę królowi. Nie przysięgaj Wasza Królewska Mość – krzyczał przeraźliwie – boś już raz Bogu i ojczyźnie przysiągł; dotrzymaj przeto ślubów! (...) Po dopełnieniu przysięgi (Stanisław August) rzekł: Juravi Deo et non me poenitebit (Przysiągłem Bogu i żałować nie będę). (...) Do późnej nocy wznoszono na ulicach Warszawy spontaniczne okrzyki: Wiwat konstytucja! Wiwat król! Wiwat Małachowski!” (B. Szyndler, Stanisław Nałęcz Małachowski 1736-1809, Warszawa 1979, s. 126-147).

     

    Drugi Rejtan? - Jan Suchorzewski, poseł kaliski. Zwolennik zachowania i umocnienia katolickiej Pierwszej Rzeczypospolitej.  Второй Рейтан? - Ян Сухожевский, калишский депутат.
    Сторонник сохранения и укрепления католической Первой Речи Посполитой.

    Władza nad Sejmem przeszła w ręce katolewicy i masonerii, których forum stał się jawny od 21 maja 1791 roku Klub Przyjaciół Konstytucji, zwany także Towarzystwem, zlokalizowany w pałacu Radziwiłłowskim w Warszawie. „Posłowie i arbitrowie, którzy wchodzili do tego klubu, roztrząsali materie, które miały iść potem  do decyzji sejmu; zaręczali sobie nawzajem jak najuroczyściej, iż co się w nim zadecyduje większością lub jednomyślnością, będzie nieodstępnie w Izbie sejmowej popieranym. Klub ten był sejmem nad sejmem, ani nie było w tym sekretu, że co było na klubie uchwalonym, stanie się na sejmie prawem. Uskarżali się na to w Izbie posłowie do klubu nie wchodzący, ale ich zwano nieprzyjacielami Ojczyzny, moskiewskimi duchami” (M. Wolski, Obrona Stanisława Augusta, „Rocznik Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu” 1867, s. 165).

    Poseł Michał Czacki we „Wspomnieniach z roku 1788 po 1792” (Poznań 1862, s. 40-41) pisał wprost: „Były istotnie w stolicy tajemne zebrania ekscentrycznych opinii patriotów i rozprawiano tam w materiach społeczno-politycznych, o prawach człowieka, o potrzebie zrównania stanów i wyrzucenia nawet wyrazu >stan< z narodowego słownika, a nadania wszystkim bez wyjątku na ziemi naszej żyjącym nazwy obywateli. Wreszcie zaledwo nie wszystkie różnobarwne utopie rewolucjonistów francuskich rozbierane tam były. Samąż nawet Konstytucję 3 Maja i inne ustawy z nią łączne i przez sejm uchwalone uważano jako wypadki tymczasowe, przygotowujące tylko umysły do wyższej doli dla całej społeczności. (...) Co było na górze, będzie na dole, a co było na dole, będzie na górze. W tym to wyrażeniu cała dążność społecznej rewolucji zwykła się objawiać”. Członkami Klubu byli m.in. Hugo Kołłątaj, I. Potocki, Małachowski, ks. Józef Poniatowski, Niemcewicz i Wolski, a ogółem 125 posłów i 14 senatorów. Co najmniej 37 spośród nich było masonami.

    Wydawało się, że „ludzie typu Suchorzewskiego znajdowali się w zupełnym odwrocie”, a „Wolność oświecona wyraźnie już przeważała nad ideologią dawnej złotej wolności szlacheckiej”, że górę wzięły „nowocześnie pojmowane tendencje oświeceniowo-republikańskie.” (Szczygielski, Referendum..., s.16), lansowane przez autorów Konstytucji 3 Maja. „Odgłos szczęśliwej rewolucyi rozszedł się wkrótce po całym kraju, szedł obok jego głos ukontentowania i radości powszechnej. Nic wyrównać nie zdoła miłemu uczuciu, jakie pojmował każdy poczciwy obywatel, widząc swą ojczyznę po przebytych tylu nieszczęść kolejach już na stopniu państwa, mającego rząd systematyczny, bezpieczeństwo od wpływów sąsiadów i większe w Europie znaczenie” (Dzień Trzeci Maja 1791 roku, Kraków 1891, s. 147; I wyd. Warszawa 1791). – Jak się okazało, radość była nieusprawiedliwiona i mocno przedwczesna.

    „Dziesiątego sierpnia (1792) doszła do Londynu wiadomość o królewskiej decyzji złożenia broni i akcesu do rekonfederacji (targowickiej). Okazało się również, że Prusy złamały warunki przymierza. Konstytucja 3 Maja, a wraz z nią wielka reforma upadły. (...) >Courrier de Londres< 17 sierpnia (1792): Fundamenty polskiej wolności zostały zburzone. Kontrrewolucja dokonała się. (...) Gazeta >The Public Advertiser< (27.08.1792) przypomniała swym czytelnikom dramat narodu polskiego, drukując rymowany apel do walczących Polaków:

     TO THE POLES                                          DO POLAKÓW
    Bravely fight and save your nation           Walczcie dzielnie, wasze progi
    From the Russian conflagration.              Od rosyjskiej wybawcie pożogi,
    Every despot soon shall fear you              Każdy despota rychło bać się was będzie,
    Every freeman shall revere you                Każdy wolny człowiek podziwiać was będzie.
    And if death shall overtake you         A jeśli śmierć was nie ominie,
    Glory shall immortel make you          Sława nieśmiertelnymi was uczyni”


    (Z. Libiszowska, Polska reforma w opinii angielskiej, w: Sejm Czteroletni i jego tradycje, red. J. Kowecki, Warszawa 1991, s. 73; wiersz w przekładzie Autorki). Tak oto Anglicy, którzy dali uprzednio mocarstwom rozbiorowym wolną rękę wobec Polski, skwitowali upadek polskiej konstytucji, zachęcając perfidnie katolicką szlachtę polską, by nie zaprzestała pełnić roli talibów antykatolickiej, masońskiej rewolucji.

    Mądry Polak po szkodzie?

    „Traktaty rozbiorowe z 1795 roku położyły kres istnieniu jakiegokolwiek państwa polskiego – pisał Jerzy Łojek – Dla całego społeczeństwa Rzeczypospolitej, nawet dla tych, którzy sprowadzili na ziemie Polski i Litwy interwencję rosyjską dla obalenia Konstytucji 3 Maja w 1792 roku, był to szok ogromny. Znaczna część ludzi aktywnych politycznie w okresie Sejmu Czteroletniego i Insurekcji straciła wiarę w możliwość odbudowy Rzeczypospolitej. Większość szlachty i magnaterii poczęła dostosowywać się do nowych warunków bytowania, z wahaniami, ale bez specjalnych oporów natury moralno-politycznej, kierując swoją aktywność w nurty wyznaczane interesami państwowymi Petersburga, Wiednia i Berlina. (...) Polityczne i militarne znaczenie działania Legionów Polskich było niewielkie, nawet propagandowo raczej nikłe (...) Idea walki czynnej o odbudowę Rzeczypospolitej przygasła zresztą prędko. Kiedy w roku 1800 w otoczeniu Tadeusza Kościuszki powstała słynna później broszura Czy Polacy mogą się wybić na niepodległość? – sugerująca, że oczywiście, byle tylko cały naród polski, z włościaństwem włącznie, zerwał się do czynu zbrojnego – oddźwięk tej myśli okaże się niewielki. (...) Przewaga materialna trzech mocarstw rozbiorowych i ich solidarność wydawały się czynnikiem uniemożliwiającym raz na zawsze jakąkolwiek walkę o nowe państwo polskie w pełni niepodległe. (...) Opinia szlachecka ziem dawnej Rzeczypospolitej nie sprzyjała odbudowie Rzeczypospolitej w sojuszu z Francją Napoleona. Słusznie czy niesłusznie, wiązano ówczesną Francję z tradycją Wielkiej Rewolucji, obawiano się zburzenia istniejącej struktury społecznych uprzywilejowań i systemu władzy, widząc w panowaniu imperialnej Rosji gwarancje zachowania dotychczasowego ustroju. (...) Żadna z konspiracji tego okresu – aż do uformowania sprzysiężenia w Szkole Podchorążych w połowie grudnia 1828 roku  –  nie uzna idei niepodległości za istotę swego programu. (...) w czasie Powstania Listopadowego doszedł do głosu i faktycznie się sformułował (chociaż nie został wyraźnie wyartykułowany) program antynomiczny wobec programu niepodległościowego: polski program antyniepodległościowy. (...) jest również faktem, iż klęska Powstania (Styczniowego) wywołała w świadomości narodowej szok potworny, którego analogii można szukać dopiero po klęsce sprawy polskiej w II wojnie światowej (...). Idea niepodległości załamała się na lat kilkadziesiąt. Zaczęło dominować przeświadczenie, że odbudowa niepodległego państwa polskiego jest w ogóle niemożliwa, a jedyną osiągalną formą egzystencji społeczeństwa polskiego może być autonomia w obrębie państw zaborczych.” (J. Łojek, Idea niepodległości w okresie zaborów, „Przegląd Katolicki” nr 16-17/1987).

    Pojawia się w tym miejscu pytanie: po co było narzucać Polakom Konstytucję 3 Maja, skoro wiadomym było, że Europa nie pozwoli w tamtym momencie na zasadniczą reformę polskiego państwa? Po co było kruszyć feudalizm, skoro było jasne, że mieszczaństwo nie stanowi w Polsce żadnej poważnej siły, zdolnej do obrony „wolności oświeconej”? Po co była ta cała „rewolucya”?

    Inne pytanie, jakie nieuchronnie się nasuwa, brzmi: dlaczego uważamy, że likwidacja katolickiego państwa polskiego w końcu XVIII wieku była ceną wartą zapłacenia za „przywilej” posiadania „drugiej konstytucji na świecie” i licznych mogił dzielnych obrońców „oświeconej wolności”, rozsianych od Warszawy po krańce Syberii? – Wszak dzisiaj, po dwustu dwudziestu latach od uchwalenia Konstytucji, nie jesteśmy nawet w punkcie wyjścia!

    I trzecie pytanie: czy jesteśmy zdolni do wyciągania wniosków z przeszłości? Czy też nadal, karmiąc się oświeceniową mitologią, pielęgnując swą bezpłodną martyrologię insurekcyjną, będziemy działać pod czyjeś dyktando – pour le Roi de Prusse?...

    „System – pisał Andrzej J. Horodecki – wykrzywił perfidnie naszą historię, eksponując przewrotnie te elementy, które przez stulecia były nam prezentowane jako skarbiec polityczny, a faktycznie paraliżowały naszą zdolność do prowadzenia suwerennej polityki polskiej, do zachowywania i ubogacania tożsamości narodowej. Tak zbudowana została, obrosła w niezasłużoną legendę Konstytucja 3 Maja, w której znajdujemy ukrytego bożka demokracji: Wszystko, i wszędzie, większością głosów decydowane być powinno” („Myśl Polska” nr 6/2007). „Bolszynstwo” Trzeciego Maja zgubiło niegdyś Polskę, choć samo z demokracją nie miało nic wspólnego. Czas już to pojąć i czas wyciągnąć wnioski.

    Opr. Grzegorz Grabowski



      

    Ksiądz Hugo Kołłątaj i mason Ignacy Potocki, współtwórcy polityki Sejmu Czteroletniego 1788-1792.  Ксёндз Гуго Коллонтай и масон Игнатий Потоцкий, одни из основателей политики Четырехлетнего Сейма 1788-1792.

    Zob. także:/См. также:

    Katolewica polskiego Oświecenia. Католевые польского Просвещения http://polski.blog.ru/120599139.html

    Zrehabilitować szlachecką Polskę. Реабилитировать шляхeтcкую Польшу http://polski.blog.ru/119744515.html

    Dramat 3 maja – odczyt Adama Doboszyńskiego (24.05.1939). Драма 3 мая – чтение Адама Дoбoшинскoгo (24.05.1939) http://polski.blog.ru/148859491.html

    Konstytucja 3 maja zgubiła Rzeczpospolitą – wywiad z prof. Andrzejem Chwalbą, historykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Конституция 3 мая уничтожила Речь Посполитую - интервью с проф. Андреeм Xвaльбoй, историкoм Ягеллонского университета http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/historia/konstytucja-3-maja-zgubila-rzeczpospolita,1,3351402,wiadomosc.html - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: wiadomosci.onet.pl/kiosk/historia/konstytucja-3-maja-zgubila-rzeczpospolita,1,3351402,wiadomosc.html

    Jeszcze kilka uwag o konstytucji 3 maja – artykuł Andrzeja Turka z „Nowego Przeglądu Wszechpolskiego” nr 4-5-6/2011. Еще несколько замечаний о конституции 3 мая – cтатья Анджея Туркa c "Нового Oбзорa Всепольского" № 4-5-6/2011 http://npwmag.pl/archiwum/2011/4-5-6.pdf

    Dylematy związane ze świętowaniem rocznicy Konstytucji 3 Maja – artykuł Władysława Obrzuta z „Nowego Przeglądu Wszechpolskiego” nr 5-6/2008.
    Дилеммы, связанные с празднованиeм годовщины Конституции 3 мая - cтатья Владислава Oбжута c "Нового Oбзорa Всепольского" № 5-6/2008 http://npwmag.pl/archiwum/2008/5-6.pdf (wersja pełna/полная версия).



  • Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie w 1387 roku.
    Польское королевство и Великое Княжество Литовское в 1387 году.




    Wielki Książę Litewski i Król Polski Władysław II Jagiełło ze swoją żoną Jadwigą Andegaweńską.
    Siedemnastowieczna alegoria Unii w Krewie.

    Великий князь литовский и король польский Ягайло со своей женой Ядвигой Aнжуйской.
    Аллегория Кревской унии (XVII в.).



    Linki do Wikipedii. Ссылки на Википедию:

    Unia w Krewie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_w_Krewie

    Кревская уния: http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D1%80%D0%B5%D0%B2%D1%81%D0%BA%D0%B0%D1%8F_%D1%83%D0%BD%D0%B8%D1%8F

    Крэўская унія: http://be.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D1%80%D1%8D%D1%9E%D1%81%D0%BA%D0%B0%D1%8F_%D1%83%D0%BD%D1%96%D1%8F




    Chorągiew królów Polski. Знамя польских королей.