Блог О пользователеpolski

Регистрация

Polski blog - Польский блог

Календарь

<< Июнь 2017  

Пн Вт Ср Чт Пт Сб Вс
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Теги

afera podsłuchowa  aleksander łukaszenko  antyrosyjskość  arcybiskup tadeusz kondrusiewicz  barack obama  baszar asad  białoruś  bliski wschód  braterstwo narodów  brazylia  brics  bóg  chiny  chrześcijańska rosja  chrześcijaństwo  cud nad wisłą  cyryl  cywilizacja personalistyczna  demokracja  donald trump  donbas  dymitr rogozin  eurazja  eurosojuz  evangelii gaudium  eвросоюз  globalizacja  hugo kołłątaj  i korpus polski  i полcкий корпус  ignacy potocki  igor striełkow  ipis isis  jednomandatowe okręgi wyborcze jow  jędrzej giertych  język rosyjski  katolewica  katolicyzm  konfederacja słowiańska  konserwatyzm  konstytucja 3 maja  kontrrewolucja  kurdystan  liberalizm  lobby proamerykańskie  maciej giertych  masoneria  nacjonalizm  nacjonalizm chrześcijański  narodowa demokracja  new world order  niemcy  niepodległość  noworosja  nowy przegląd wszechpolski  nowy światowy system  ordynacja wyborcza  oświecenie  papież franciszek  pax  państwo narodowe  personalizm  pokój  polityka propolska  polska  pospolite ruszenie  powstanie warszawskie  prawica  prawo duvergera  prawo i sprawiedliwość pis  prawosławie  radość ewangelii  roman dmowski  rosja  rosyjska cerkiew prawosławna  rościsław iszczenko  ruch narodowy  ruski wiek  ruski świat  rusofobia  socjalizm liberalny  socjalizm narodowy  sojusz z rosją  sprawiedliwość społeczna  stany zjednoczone  stany zjednoczone ameryki  syria  system dwupartyjny  słowianie  słowiańszczyzna  turcja  tyrania wolnego rynku  ue  ukraina  unia eurazjatycka  unia europejska  usa  war is peace  warszawa  większościowy system wyborczy  wojna  wojna to pokój  wojsko polskie  włodzimierz putin odnowiciel  zachód  александр лукашенко  антирусскость  архиепископ тадеуш кондрусевич  барак обама  башар асад  беларусь  ближний восток  бог  братство народов  брикс  варшава  варшавское восстание  владимир путин восстановитель  война  война это мир  германия  гуго коллонтай  двухпартийная система  демократия  дональд трамп  донбасс  евразийский союз  евразия  европейский союз ec  европейский союз ес  енджей гертых  закон дюверже  запад  игнатий потоцкий  игорь иванович стрелков  избирательный закон  исламское государство игил  католевые  кирилл  китай  консерватизм  конституция 3 мая  контрреволюция  курдистан  либерализм  либеральный социализм  мажоритарная избирательная система  масонство  мачей гертых  национализм  национальнaя демократия  национальное государство  национальное движение  национальный социализм  независимость  независимый интернет  новая мировая система  новый oбзор всепольский  одномандатныe избирательныe округa оио  ополчение  папa франциск  персоналиcтическaя цивилизация  персонализм  польское войско  польшa  польша  право и справедливость пс  православие  прагa  про-американскоe лобби  пропольская политика  просвещениe  радость евангелия  роман дмовский  россия  ростислав ищенко  русофобия  русская православная церковь рпц  русский век  русский мир  русский язык  сирия  скандал с прослушкой  славяне  славянская конфедерация  славянщизна  славянщина  соединённые штаты америки  союз с россией  сша  тирания свободного рынка  турция  тьерри мейсан  украинa  украина  христианская россия  христианский национализм  христианствo  христианство  чудо над вислой 

На странице

  • Prezydent Łukaszenko: wrogowie Słowiańszczyzny starają się rozpalić bratobójczą wojnę. Президент Лукашенко: враги Славянщизны пытаются разжечь братоубийственную войну. Фoтo: vk.com


    Nie ma żadnej wojny narodów słowiańskich na Ukrainie

    Z wystąpienia Prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki na ceremonii otwarcia XXIII Międzynarodowego Festiwalu „Słowiański Bazar w Witebsku”:

    „Grupa narodów słowiańskich jest największa w Europie. I bez względu na losy poszczególnych grup etnicznych, w krytycznych momentach historii jedność Słowian zawsze się przejawiała. Jest to aktualne i dziś. Jestem pewny, że trzeba trącić te struny w duszach i uzewnętrznić ową słowiańską jedność. Nasi przodkowie nie czuli się zwaśnionymi, nie szukali wrogości, a nade wszystko cenili wierną przyjaźń. (…) Nie ma dzisiaj żadnej wojny [słowiańskich] narodów. Na Ukrainie nie walczy naród z narodem: [Ukraińcy] z Białorusinami, z Rosjanami itd. – a nawet [nie walczą Ukraińcy] z Ukraińcami. Są tylko niegodni, nieuczciwi politycy, którzy niegdyś niedocenili tą jedność, doniosłość tej jedności. Pojawiło się pęknięcie, a w tą szczelinę wcisnęli się nasi przeciwnicy i wrogowie. I oni dzisiaj zderzają ze sobą narody. Starają się rozpalić bratobójczą wojnę i wciągnąć w tę wyrwę, w ten wir główne jądro Słowiańszczyzny: Rosjan, Białorusinów i Ukraińców” – powiedział Prezydent Aleksander Łukaszenko i podkreślił, że nie wolno do tego dopuścić.

    Tłum./Пeр. – GG.

    (Na podstawie doniesień belta.by z dn. 10.07.2014 r.)

    Aleksander Łukaszenko – słowiański prezydent. Александр Лукашенко – славянский президент. Фoтo: president.gov.by


    Никакой войны славянских народов в Украине нет

    Из выступления Президентa Беларуси Александрa Лукашенко на церемонии открытия XXIII Международного фестиваля „Славянский базар в Витебске”:

    „Группа славянских народов самая большая в Европе. И как бы ни складывалась судьба конкретных этносов, в критические моменты истории единство славян всегда проявлялось. Это актуально сегодня. И я уверен, что надо достать эти струны души и проявить это славянское единство. Наши предки не видели себя порознь, не искали вражды, а превыше всего ценили верную дружбу. (…) Никакой войны [славянских] народов сегодня нет. Не воюет в Украине народ с народом, с белорусами, русскими и так далее, и даже с украинцами. Есть негодные, непорядочные политики, которые когда-то недооценили это единство, важность этого единства. Появилась трещина, а в эту трещину пролезли наши противники и враги. И они сегодня сталкивают народы. Они пытаются разжечь братоубийственную войну и в эту воронку, в этот водоворот втянуть главное ядро славянства – русских, белорусов и украинцев”, - отметил Президент Александр Лукашенко и подчеркнул, что этого нельзя допустить.

    (По сообщениям belta.by от 10.07.2014 г.)




    Jedność Słowian jest niezbędna i możliwa: (B) – postulowana formuła współpracy przyszłej Konfederacji Słowiańskiej (A) oraz Rosji i tworzonej przez nią Unii Eurazjatyckiej (C). W tym układzie poszczególne państwa, np. Ukraina, Białoruś czy Polska mogłyby być jednocześnie członkami Konfederacji Słowiańskiej i Unii Eurazjatyckiej, albo też – zgodnie z aktualną wolą swoich narodów – członkami wyłącznie jednej z tych struktur ponadnarodowych. Zawsze jednak powinny wspierać i chronić swój interes nadrzędny, czyli istnienie międzysłowiańskiej przestrzeni współpracy (B). Idea: polski.blog.ru 
    Единство славян необходимo и возможнo: (B) – предлагаемая формула сотрудничества будущей Славянской Конфедерации (A), а также России и создаваемого ею Евразийскoго Союзa (C). В этой системе отдельные государства, например, Украина, Беларусь и Польша могли бы быть одновременно членами Славянской Конфедерации и Евразийского Союза, либо также – в соответствии с настоящей волей их народов – членами только одной из этих наднациональных структур. Однако, всегда должны поддерживать и защищать свой вышестоящий интерес, то есть междуславянское пространство сотрудничества (B). Идея: polski.blog.ru

    Schemat współpracy w ramach przyszłej Konfederacji Słowiańskiej tutaj: / Схема сотрудничества в рамках будущей Славянской Конфедерации здесь: http://polski.blog.ru/212669619.html (29.05.2014).

    Zob. także/См. также:

    Wojny słowiańskiej nie będzie. Славянской войны не будет http://polski.blog.ru/212957411.html (21.06.2014). 

    Alexandre Loukachenko http://polski.blog.ru/211244819.html (25.02.2014).

    Polak zwyciężył w Witebsku. Поляк победил в Витебске http://polski.blog.ru/202981507.html (17.07.2013).

    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

    Najwyższy czas postawić veto narzucanym z zewnątrz waśniom i skierować wszystkie siły i środki do walki z rzeczywistymi zagrożeniami dla Słowiańszczyzny i całej ludzkości. Zob.: M. Rolik, Fast-food to nie tłuszcz. To cukier http://nowadebata.pl/2010/04/27/fast-food-to-nie-tluszcz-to-cukier/ (27.04.2010).
    Пришла пора налажить вето на навязываемыe извне розни и направить все силы и средства на борьбу с реaльными угрозами для Cлавянщизны и всего человечества. Cм.: М. Ролик, Фаст-фуд – это не жир. Это сахар http://nowadebata.pl/2010/04/27/fast-food-to-nie-tluszcz-to-cukier/ (27.04.2010). Фoтo: bastion-karpenko.ru

  •  

    W Teheranie Stalin otrzymał od USA i Wielkiej Brytanii pełne carte blanche odnośnie całej Polski i samobójcze powstanie w Warszawie nie mogło zmienić tego faktu. Na zdjęciu: Roosevelt, Churchill i Stalin na konferencji w Teheranie (30.11.1943).  В Тегеране Сталин получил от США и Великобритании полный карт-бланш нa тему всей Польши и самоубийственнoe восстание в Варшаве не могло изменить этого факта. На фотографии: Рузвельт, Черчилль и Сталин на конференции в Тегеране (30.11.1943). Фото: lib.rus.ec

     

    Spór o Powstanie Warszawskie (cz.2) – Спор о Варшавском восстании (ч.2)

    Cz.1/Ч.1: http://polski.blog.ru/159021651.html (03.08.2012).

    Spór ten przetoczył się w tym roku (2011) przez łamy wielu gazet i fora internetowe, przybierając wyjątkowe nasilenie. Jego detonatorem stała się jedna krótka wypowiedź ministra spraw zagranicznych, Radosława Sikorskiego, który zamieścił na społecznościowym portalu Twitter taki oto wpis: „Powstanie Warszawskie było narodową katastrofą”. Wywołało to z miejsca niezwykle gwałtowną, żywiołową, można by nawet rzec histeryczną reakcję zapamiętałych jego czcicieli, szczególnie tych skupionych około PiS-u.

    * * *


    Jest faktem niezaprzeczalnym – żadne zaklęcia tego nie zmienią – że powstanie warszawskie skończyło się straszliwą polską klęską. Poległo w nim, według różnych rachub, od 16 do 18 tys. żołnierzy AK. Liczba ofiar wśród ludności cywilnej jest znacznie trudniejsza do oszacowania. Obecnie mówi się najczęściej o 120 do 150 tys. zabitych, choć w czasach PRL-u szacowano ją nawet na ponad 200 tys. Rozmiary tej klęski najlepiej oddają liczby bezwzględne – na jednego zabitego Niemca przypada dziesięciu zabitych powstańców, a stu Polaków ogółem! Zaiste, jest czym się chlubić i jest co hucznie świętować! Należy tu zresztą zaznaczyć, że powstanie mogło się skończyć jeszcze większą polską hekatombą. Hitler, doznawszy szału na wiadomość o wybuchu powstania, rozkazał w pierwszym odruchu zrównać po prostu Warszawę z ziemią zmasowanymi bombardowaniami lotniczymi. Jedynie obecność w mieście okrążonych sił niemieckich udaremniła ten zbrodniczy zamysł. Także i wytyczne o wymordowaniu całej ludności stolicy nie zostały na szczęście do końca zrealizowane. Stało się tak paradoksalnie głównie dzięki jej głównemu katowi, gen. von dem Bach-Zelewskiemu, wywodzącemu się z kaszubskiej szlachty, w którym, mimo że zacierał wcześniej skrupulatnie swoje polskie korzenie i miał na swoim koncie rozliczne zbrodnie, także w stosunku do ludności polskiej na terenach wcielonych bezpośrednio do Rzeszy w 1939 r., obudziło się przynajmniej ludzkie współczucie dla współrodaków wedle krwi. To on wymógł, by zabijać na miejscu jedynie mężczyzn i chłopców od 14 lat, tłumacząc to potrzebą oszczędzania czasu i amunicji, co uratowało wiele istnień ludzkich. Trzeba tu wyjaśnić, że stosowny rozkaz wydany w tej kwestii osobiście przez Himmlera nakazywał bezwzględną rzeź całej ludności Warszawy, zaś gen. Bach-Zelewski nie mógł się przeciwstawić na całej linii samemu szefowi SS. Było więc szczęściem w nieszczęściu, że uzyskał przynajmniej pewne jego złagodzenie. Oczywiście, mimo to w wielu dzielnicach Niemcy, zwłaszcza oddziały złożone z kryminalistów oraz tzw. RONA (nie mylić z ROA gen. Własowa), dokonali rzezi całej ludności polskiej, bez względu na płeć i wiek. Bach-Zelewski, potrafił również zresztą zdobyć się na tyle odwagi wobec swoich zwierzchników, szczególnie wspomnianego Himmlera, że doprowadził, pod podobnymi pretekstami, do pewnego ograniczenia ostrzału artyleryjskiego miasta, co również wpłynęło na ograniczenie liczby ofiar.

    Pomimo to, w tej skazanej z góry na klęskę walce zginął sam kwiat warszawskiej młodzieży, pochodzącej głównie z rodzin inteligenckich; najbardziej ideowej, oddanej głęboko Polsce i gotowej za nią umrzeć; ślepo wierzącej też swoim dowódcom, którzy potraktowali ją, niestety, jak zwykłe mięso armatnie. To równało się przetrąceniu Polsce kręgosłupa. To było nic innego, jak tylko kolejny – po Katyniu, Miednoje, Twerze, akcji A-B, masowych niemieckich mordach na ziemiach wcielonych bezpośrednio do Reichu na jesieni 1939 r. – element eksterminacji polskich elit narodowych. Tych właśnie ludzi zabrakło Polsce w 1956 r., zabrakło ich w latach 80-tych. Cała struktura społeczno-polityczna Warszawy została w następstwie tego tragicznego powstania rozbita i zdezorganizowana. I jeśli dziś wielu użala się, że dzisiejsza Warszawa jest wprost zaprzeczeniem tamtej Warszawy; że jest ona tak bardzo kosmopolityczna, tak pozbawiona polskiego ducha, tak wyjałowiona z wyższych wartości, to niech kierują te żale właśnie głównie pod adresem sprawców powstania warszawskiego – to jest właśnie ich „dzieło”. W warunkach powojennych nie było już szans na odrodzenie się w Warszawie autentycznie polskich elit na szerszą skalę.

    Niezależnie od strat biologicznych powstanie warszawskie przyniosło też stolicy, a tym samym całej Polsce ogromne straty materialne i bezpowrotną utratę wielu cennych dóbr kultury i dziedzictwa narodowego. W toku samych walk i następnie w ramach planowego wysadzania przez Niemców ulica po ulicy Warszawa została, za wyjątkiem Pragi, w całości zrównana z ziemią. Obok budynków mieszkalnych, wyleciały więc w powietrze, zawaliły się lub spłonęły gmachy urzędów państwowych i publicznych, warszawskie kościoły, pałace, biblioteki, archiwa, wraz ze wszystkimi znajdującymi się w nich dobrami kultury, których Niemcy nie zdołali jeszcze zagrabić. Władze niemieckie pozwoliły sobie nawet wydrukować pod koniec 1944 r. specjalną mapę, na której Warszawy już nie było wcale, zostało po niej tylko puste miejsce. Prawda, że po wojnie nasza stolica została pieczołowicie, wysiłkiem całego narodu, odbudowana. Jest to czyn, z którego możemy być naprawdę dumni. A jednak jest to tylko jakby replika tej starej, przedwojennej Warszawy. Poza tym jej odbudowa pochłonęła mnóstwo sił i energii, które mogły być przecież spożytkowane w inny sposób i na innym polu.

    Dla Mikołajczyka zaś powstanie stało się, zamiast atutem w przetargach ze Stalinem, dodatkowym obciążeniem, i jeszcze bardziej osłabiło jego pozycję przetargową. Zamiast paktować z dodatkową mocną kartą w ręku, skazany został na rozpaczliwe prośby o sowiecką pomoc, która i tak nie mogła nadejść. Trudno sobie zresztą wyobrazić gorszą i bardziej niedorzeczną kalkulację polityczną. Jak można było wszczynać powstanie skierowane politycznie przeciwko Sowietom, a jednocześnie spodziewać się jakiejkolwiek pomocy z ich strony! Stalin był zbrodniczym dyktatorem, ale nie był politycznym durniem – o to żadną miarą posądzać go nie można; raczej wprost przeciwnie. Wywołanie powstania było dla niego cennym prezentem. Dzięki niemu mógł on osiągnąć likwidację polskiej patriotycznej elity niemieckimi rękami, nie brudząc swoich.

     

    Spór o Powstanie Warszawskie wciąż trwa. Na zdjęciu: gen. Bór-Komorowski i gen. SS von dem Bach-Zelewski (Warszawa, 04.10.1944).  Спор о Варшавском восстани еще продолжается. На фотографии: ген. Бур-Коморовский и ген. СС фон дем Бах-Целевски (Варшава, 04.10.1944). Фотo: fotki.yandex.ru


    A jednak różni ultrapatriotyczni historycy, często o bardzo wysokim naukowym cenzusie, uporczywie próbują wybraniać sprawców powstania, składając całą winę za jego skutki właśnie na Stalina i Sowietów, czyli na wrogów. Przykładowo niejaki p. prof. Mieczysław Ryba dowodzi, że: „Kiedy sowieci obejmują kraj i wiadomo jak się zachowują, jak traktują polskie oddziały, kiedy najpierw jest wspólna walka z Niemcami, a później aresztowanie dowódców i wysyłanie na Syberię – to w sposób oczywisty Powstanie determinowało, czy było powodem tego, że przywódcy polscy podjęli szaleńczą decyzję o jego wybuchu” („Moskwa rozgrywa Powstanie nawet dziś”, N[asz]D[ziennik], 02.08.2010 r., s. 6). I to jest „logika” myślenia profesora historii, czołowego publicysty „ND” i przewodnika polskich sumień. Przesłanie jest proste – to Stalin jest winny za tą – jak przyznaje p. Ryba – „szaleńczą” decyzję, to on ją praktycznie wymusił. Oczywiście, najwygodniej jest zwalić wszystko na wrogów, to najskuteczniejszy sposób odciągnięcia uwagi czytelnika od pewnych bardzo niewygodnych dla organizatorów i politycznych beneficjentów urzędowego kultu powstania warszawskiego faktów. P. Ryba uprawia tu najtańsze polityczne moralizatorstwo – zdaje się wymagać od wroga, by ten zachowywał się po przyjacielsku. Tylko że przez „szaleńcze decyzje” nikt i nigdzie nie osiągnął jeszcze zakładanych celów politycznych. W końcu chyba mniejszą tragedią byłaby nawet wywózka pewnej grupy warszawiaków na Syberię, aniżeli zagłada całego miasta i masowa rzeź jego ludności. Tak to wymyśla się najdziwniejsze, niekiedy wprost śmieszne figury retoryczne, byle tylko utrzymać Okulickiego i jemu podobnych w roli narodowych bohaterów.

    Wodzowie III Rzeszy, której upadek był już wtedy przesądzony, dostali od nich znakomity pretekst i sposobność zrównania znienawidzonej, nieujarzmionej nigdy do końca Warszawy z ziemią, i z tej okazji w sposób sadystyczny, skrupulatnie skorzystali.

    To wszystko obciąża sumienia sprawców wybuchu powstania warszawskiego i ich ewentualnych zakulisowych mocodawców, nawet jeśli ich decyzja nie była wynikiem jakiegoś rozmyślnego spisku, a jedynie rezultatem straszliwej pomyłki. Bo jak stwierdził Talleyrand – skądinąd też człowiek wątpliwej cnoty – w polityce często błąd równa się zbrodni. Jednak wiele wskazuje na to, że była ona [decyzja] właśnie efektem takiego spisku. Najbardziej podejrzaną postacią wydaje się być tutaj wspomniany Okulicki, który od momentu wylądowania w kraju na spadochronie nie zajmował się właściwie niczym innym, jak tylko usilnym forsowaniem koncepcji powstania. Mianowanie go zaś z tego tytułu do rangi generalskiej przez gen. Sosnkowskiego umocniło wydatnie jego pozycję i czyniło jego poczynania skuteczniejszymi. Okulicki skaptował sobie wspólników w postaci wspomnianych: Pełczyńskiego i Chruściela oraz innych, którzy przystąpili do odsuwania na boczny tor oficerów KG AK przeciwnych powstaniu, i dosłownie „siedli” na gen. Komorowskiego, chcąc za wszelką cenę wymusić na nim decyzję o powstaniu, posuwając się przy tym, jak wspominałem, nawet do gróźb i szantażu, a także rozmyślnie wprowadzając go w błąd odnośnie ruchów wojsk sowieckich, lub też końcu, jak Chruściel, samowolnie wydając rozkazy o koncentracji oddziałów powstańczych.

    W każdym normalnym kraju, w typowych warunkach, winni takich działań zostaliby postawieni przed sądem wojennym, a następnie – niewykluczone – przed plutonem egzekucyjnym. Ale u nas dalej stawia się ich na piedestałach, funduje się im masowo pomniki i nazwy ulic. Szczególnym zaś obiektem tej powstańczej czci jest postać głównego sprawcy powstania – Okulickiego, który miał czelność uzasadniać decyzję o jego wszczęciu następującymi słowy: „W Warszawie mury będą się walić i krew poleje się strumieniami, aż opinia światowa wymusi na rządach trzech mocarstw zmianę decyzji z Teheranu”. Tak może się wypowiadać tylko albo kompletny szaleniec, albo prowokator. Szkoda, że nikt jakoś nie chce głębiej dociekać, kto konkretnie dał temu Okulickiemu prawo, albo może raczej rozkaz rozlewania polskiej krwi „strumieniami”.

    Bezkrytyczni gloryfikatorzy powstania warszawskiego warszawskiego nie przejmują się również zupełnie tym, że bardzo krytycznie odniosło się doń wielu wybitnych Polaków. Wśród nich byli m.in.: gen. Władysław Anders, przewodniczący Rady Jedności Narodowej, wybitny działacz socjalistyczny, Kazimierz Pużak (jeden z sądzonych w Moskwie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego), Jędrzej Giertych, prof. Wiesław Chrzanowski, Stefan Kisielewski, znani historycy: Władysław Pobóg-Malinowski (piłsudczyk) i Paweł Wieczorkiewicz, wymieniając tylko tych najbardziej znanych i znaczących. Czy ten ich krytycyzm automatycznie oznacza, że i oni również wyznają „rosyjską narrację historii”? Anders, który tyle przecież wycierpiał od Sowietów na Łubiance, stwierdził: „Powstanie w ogóle nie tylko nie miało żadnego sensu, ale było nawet zbrodnią”. A pod koniec 1944 r. żądał postawienia odpowiedzialnych przez sądem, oczywiście bezskutecznie.

    Powszechnie znany radykalny działacz narodowy Adam Doboszyński, zwabiony po wojnie podstępnie do kraju przez UB i zamordowany po sfingowanym procesie, napisał tuż po upadku powstania: „Nie ulega dziś wątpliwości, że powstanie warszawskie było największą zbrodnią na narodzie polskim w całej jego historii”. Nawet jeśli w tej wypowiedzi jest pewien cień przesady, to mamy tu do czynienia bezsprzecznie z największą zbrodnią popełnioną na narodzie polskim przez samych Polaków, względnie ludzi oficjalnie nimi się mieniących.

     

    Krzyż Powstania Warszawskiego – nieoficjalna nagroda polskich żołnierzy w czasie powstania 1944 roku. Wykonywany ze zdobycznych niemieckich „żelaznych krzyży” i przedwojennej monety 1 zł, mocowanej w centrum.  Крест Варшавского Восстания – неофициальный приз польских войск во время восстания 1944 года. Кресты изготавливались из трофейных немецких „железных крестов” и довоенной монеты 1 злотый, приколотой в центре. Фотo: goodcoins.su


    W tym kontekście łatwo zrozumieć, że w celu dalszego podtrzymywania bezkrytycznego kultu powstania warszawskiego, trzeba go ubierać w całą pokrętną filozoficzno-mistyczną oprawę i wymyślać ex post różne „musy”. Najprościej bowiem jest powiedzieć – musiało wybuchnąć, i koniec, kropka, co tu jeszcze dyskutować! Dlaczego niby „musiało”? Ano ponoć dlatego, że nie było możliwości utrzymania w ryzach rwących się do otwartej walki, pałających żądzą zemsty na wrogu, własnych żołnierzy. Zatem brak formalnego rozkazu rzekomo i tak nie zapobiegł by powstaniu, a jego żywiołowy wybuch miałby jeszcze tragiczniejsze skutki. Warto jednak zauważyć, że ten „mus” jakoś nie wystąpił w żadnym innym mieście, a w niektórych struktury AK były stosunkowo silne. Także i w Warszawie nie byłoby żadnego powstania, gdyby nie było rozkazu. To jest całkowicie oczywiste. Chęć odwetu na wrogu z pewnością była powszechna w podziemnych szeregach, jednak żołnierze AK to nie była jakaś warcholska, bezmózga hołota; to było karne, zdyscyplinowane podziemne wojsko. Szczególnie właśnie w Warszawie – swoją postawą przez długie lata udowodnili oni, iż żadna niesubordynacja na większą skalę, a tym bardziej bunt przeciwko własnemu dowództwu nie wchodzi w grę. Zresztą, gdyby nawet chcieli walczyć bez rozkazu, to nie mieliby za bardzo czym, ponieważ magazyny broni były ściśle zakonspirowane, a dostęp do nich miało jedynie nieliczne grono osób. Poza tym, co to za dowództwo, które ulega naciskom „dołów”. To nie żołnierze mają dyktować generałom swoją wolę, ale odwrotnie. Wojsko, także w postaci jego podziemnego surogatu, to nie jest klub dyskusyjny albo partia polityczna, gdzie się podejmuje decyzje na drodze dyskusji i głosowania. Każda zaś odpowiedzialna władza ma obowiązek, nawet za cenę osobistych największych poświęceń, chronić poddaną sobie zbiorowość przed nieodpowiedzialnymi, żywiołowymi wybuchami, które pociągają za sobą tak ogromne szkody biologiczne, materialne i moralne – tak, tak, moralne, panowie wielbiciele ideologii powstańczej! Jeśli więc nie dało się w żaden sposób powstrzymać tego parcia „dołów” do otwartej walki z wrogiem, to trzeba było umiejętnie je rozładować, kierując tych zapaleńców do walki na prowincję, a nie narażać życia kilkuset tysięcznej rzeszy cywilów, stłoczonych w wielkim mieście.

    Kolejną odmianą owej konwencji „musu” są tłumaczenia w stylu: „Gdyby nie było powstania, to…”. I tu podtyka się najrozmaitsze scenariusze. Koronnym jednak i chyba najczęściej spotykanym jest ten, że Polska zostałoby wcielona wprost do Kraju Rad. To jakoś jednak nie spotkało ani Rumunii, ani Czechosłowacji, ani nawet walczących do końca z Sowietami Węgier, mimo że tam nie było podobnych powstań. Także ogłoszony już wcześniej, oficjalnie 22 lipca w Lublinie, Manifest PKWN stanowił inaczej. Także ustalenia z Teheranu wcale nie przewidywały bezpośredniej inkorporacji krajów Europy Środkowej do ZSRR. Najlepszym tego dowodem była decyzja o przeprowadzeniu wschodniej granicy Polski wzdłuż linii Curzona. Oczywiście, zupełnie inna była sytuacja państw bałtyckich – one jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej zostały wcielone do ZSRR, co zostało formalnie zalegitymizowane przez tzw. referenda ludowe w tych krajach. W Teheranie ten fakt po prostu usankcjonowano. Nie ma najmniejszych przesłanek, by twierdzić, że Stalin choćby przez moment zmierzał w kierunku prostego wcielania Polski do ZSRR. Gdyby tak było, nie powoływałby do istnienia 1 Armii Berlinga i marionetkowych polskich rządów. Śmiem pójść nawet dalej – on nawet o tym nie marzył – myślał zbyt realnie; wiedział dobrze, że to oznaczałoby powszechny powstańczy ferment w Polsce, który byłoby trudno spacyfikować. Znacznie bardziej korzystny z jego punktu widzenia był scenariusz „miękkiej” okupacji. Nie bez powodu wszędzie indziej powstały klasyczne partie komunistyczne, zaś w Polsce zwolennicy nowego porządku schować się musieli za szyldem partii o nazwie „robotnicza”. A gdyby, wreszcie nawet, takie zamiary miały miejsce, to wszak powstanie warszawskie z jego rezultatami nie stało im wcale na przeszkodzie, ale byłoby raczej dla nich istotnym ułatwieniem.

    Rzeczywistym podłożem wybuchu powstania warszawskiego było tkwienie jego sprawców w oparach XIX-wiecznej ideologii powstańczej, wyrażonej najlepiej słowami: „dziś twój tryumf, albo zgon”. Ludzie ci, wykarmieni na kulcie Piłsudzkiego i legionów, czuli się po prostu zobligowani do zrobienia kolejnego, wielkiego polskiego powstania, i w imię tych swoich irracjonalnych wyobrażeń złożyli całopalną ofiarę z Warszawy i jej mieszkańców, mimo że nie była ona absolutnie potrzebna i przydatna samej Polsce, a i świat jej wcale od nas nie wymagał, i nic go ona tak naprawdę nie obchodziła. Tylko tak można wytłumaczyć postawę Okulickiego i jego wspólników. W innym bowiem wypadku trzeba by było bowiem uznać tych ludzi wprost za obcych agentów.

    Nie oznacza to wcale, bym wzywał do tego, aby rocznicy powstania warszawskiego nie obchodzić lub ją pomniejszać. Nic podobnego. Jest ono wydarzeniem, którego żadną miarą nie da się wymazać z naszych narodowych dziejów. W historycznej skarbnicy każdego narodu są nie tylko wydarzenia radosne, nie tylko same zwycięstwa; mieści ona też w sobie i wydarzenia bardzo smutne, wielkie klęski. W powstaniu, niezależnie od jego kulis, zginęło kilkadziesiąt tysięcy bohaterskich żołnierzy AK i innych formacji podziemnych. Straciła w nim życie wielka rzesza polskich cywilów. Wszyscy ci ludzie z chwilą wybuchu powstania, z chwilą otrzymania rozkazu od dowódców, walczyć musieli, i to walczyć dobrze – było to ich żołnierskim obowiązkiem. Zasługują na nasz najwyższy szacunek, uznanie, a nade wszystko – pamięć. Podobne, jak i żyjący jeszcze uczestnicy tych dramatycznych walk.

    Jednak to nie musi, i nie może nawet, oznaczać od razu bezkrytycznej aprobaty dla błędnych, a nawet miejscami wprost ocierających się o zbrodnię decyzji Okulickiego, Komorowskiego, Chruściela etc. Przede wszystkim zaś, obchodząc rocznicę powstania, obchodźmy ją jako rocznicę klęski, a nie róbmy sobie z niej sztucznie rocznicy zwycięstwa, choćby tylko – „moralnego”. Tymczasem od kilkunastu już lat wzmaga się całkowicie bezkrytyczny kult tego wydarzenia, przybierając stopniowo coraz bardziej formy zinstytucjonalizowane, niczym kiedyś święta PRL-owskie. Z pomocą emocjonalno-romantycznej propagandy tworzy się i narzuca nieświadomym Polakom jeszcze jeden narodowy mit. Z braku rzeczowych argumentów – co już sygnalizowałem – sięga się przy tym ochoczo po usługi np. różnych poetów-„mistyków”, którzy tą całkowicie zawinioną przez bardzo konkretnych ludzi, wywodzących się z bardzo konkretnej opcji, a nie przez Boga, tragedię próbują ubierać w jakieś wymiary wprost eschatologiczne. Próbują wmówić też Polakom, że ich narodowa egzystencja różni się jakoby od warunków i prawideł egzystencji innych narodów, że są, mimo wszystko, narodem innym od pozostałych, w pewien sposób wybranym – choćby tylko do nieustannego cierpienia.

    Z tego rodzaju założeń i pryncypiów musi siłą rzeczy wypływać wniosek, że naszym głównym powołaniem i głębszą racją naszej narodowej egzystencji nie jest bynajmniej troska o wzrost substancji biologicznej i gospodarczej własnego narodu w normalnej, toczącej się nieustannie rywalizacji z innymi narodami; nie wielkość i potęga Polski, która była jej udziałem przez wieki naszej historii, ale przede wszystkim ciągłe wznoszenie się na „wyżyny ducha”. Z bardziej przyziemnych zaś obowiązków, zdaniem wyznawców tego sposobu narodowej psychologii, ciąży na nas przede wszystkim ów obowiązek robienia co pewien czas czysto instynktownych, odruchowych powstań, nie w ściśle określonych i skalkulowanych celach politycznych, ale w reakcji na odczuwaną krzywdę i obcą przemoc, szczególnie gdy płynie ona ze wschodu. Zatem, budowanie fizycznego gmachu Ojczyzny to cel drugorzędny – liczy się przede wszystkim jej gmach duchowy. Popatrzymy jednak wokoło i zastanówmy się dobrze, do jakich to konkretnie rezultatów na takim budowaniu żeśmy doszli.

    Tego rodzaju patriotyzm – o ile w ogóle można go nazwać tym szlachetnym mianem – sprowadza się w gruncie rzeczy do powtarzania w kółko samego tego słowa, i robienia, od czasu do czasu, jakichś szaleńczych ruchów zbiorowych. Nie jest to bynajmniej patriotyzm narodu cywilizowanego, o tysiącletniej tradycji państwowej; nie jest to patriotyzm ani trochę wyrozumowany, jest to patriotyzm impulsywny, i w gruncie rzeczy, mimo dorabiania do niego najbardziej nawet najbardziej wzniosłych uzasadnień, bardzo płytki i powierzchowny. Opiera się on bardziej na negacji niż na treściach pozytywnych, konstruktywnych; bardziej czerpie z nienawiści do wroga niż z faktycznej miłości własnej Ojczyzny. Wyznawcy jego uzurpują sobie mimo to funkcję strażników polskiej pamięci historycznej i tożsamości narodowej, jednocześnie na całej linii ową pamięć i tożsamość wykolejając.

    Właśnie dlatego, ażeby narzucić jak największej grupie Polaków tą wykolejoną wizję polskiej historii i narodowych obowiązków, trzeba cynicznie grać na zbiorowych emocjach, żerować na uczuciach kombatantów; trzeba przede wszystkim manipulować historią, przez wyrywanie pewnych wydarzeń z szerszego kontekstu, względnie ukazywanie ich w niepełnym oświetleniu, jednym słowem, trzeba na każdym kroku zacierać granicę między rzeczywistością a mitem. Jest to zjawisko śmiertelnie groźne dla każdego narodu, a dla nas szczególnie. Tam bowiem, gdzie nie masz uczciwej, obiektywnej oceny przeszłości, gdzie unika się spoglądania prawdzie prosto w oczy, choćby była ona czarna i straszna, tam nie może być również najmniejszej mowy o wyciągnięciu z niej pozytywnych, twórczych wniosków na przyszłość.

    Tu nie chodzi bynajmniej o osobę p. Sikorskiego. Podobna, a nawet jeszcze ostrzejsza krytyka może bowiem w każdej chwili spotkać każdego, kto się ośmieli naruszyć owe „patriotyczne” kanony. Pewnie i mnie oskarżono by publicznie o naruszenie tym artykułem „pamięci powstania warszawskiego” albo nawet o „antypolonizm”, gdybym tylko był jakąś znaczniejszą i bardziej głośną personą. Mamy tu czynienia w gruncie rzeczy z jakąś zamaskowaną formą cenzury, która próbuje zagwarantować określonym wydarzeniom oraz postaciom historycznym obowiązujący wszystkich wieczysty kult.

    Ci samozwańczy „strażnicy narodowej pamięci” są bodaj jeszcze groźniejsi od otwartych zadeklarowanych kosmopolitów, bo w tym drugim wypadku człowiek przynajmniej wie jasno, z kim ma do czynienia. Tymczasem w tym wypadku wiedzie się, po osłoną różnych patriotycznych formułek i świecidełek, niepostrzeżenie a nieuchronnie najlepszą, najzdrowszą część narodu na manowce fałszu i ułudy. Ci fałszywi prorocy będą więc wymagać od nas, byśmy, wznosząc się na coraz większe „duchowe wyżyny”, szli za nimi karnie o chlebie i wodzie, w przenikliwym zimnie, po suchej pustyni, przepastnych bagnach i zdradliwych moczarach, nad stromymi przepaściami, a ostatecznie nawet brodząc po pas we własnej krwi – bo tego właśnie rzekomo wymaga od nas Ojczyzna, oczywiście w ich interpretacji. Sami jednak paradoksalnie zarezerwowali dla siebie jednak całkiem inną rolę, zupełnie inne warunki żywota – im akurat same duchowe uczty nie wystarczają, ale cenią również i wartości materialne i względy osobistej kariery; pieniądze i doczesna osobista pozycja nie tylko im nie śmierdzą; ale, gdy tylko zajdzie taka potrzeba, bez skrupułów poświęcają dla nich wyższe wartości. Mimo to, żądają od ogółu cały czas patriotycznej adoracji ich osób, albowiem przecież to właśnie oni bez przerwy powtarzają owo magiczne słowo: patriotyzm, patriotyzm, patriotyzm… Tymczasem ten ich „patriotyzm”, to co najwyżej patriotyzm – jak stwierdził sam Dmowski – „narodu samobójców”, nie zaś patriotyzm skierowany ku przyszłości. I nic w tym dziwnego, że taka to spaczona, wykoślawiona postać patriotyzmu zupełnie nie przyciąga nowych pokoleń.

    Składajmy więc kwiaty na powstańczych grobach, czcijmy pamięć poległych, jesteśmy im to winni; nie dajmy sobie jednak narzucić tej zindoktrynowanej wizji powstania warszawskiego. Wcześniej czy później musi być ono rzetelnie rozliczone i ocenione, zaś prawda o nim dotrze do ogółu Polaków.

    Janusz Włodyka



    Źródło/Источник: „Nowy Przegląd Wszechpolski” nr 7-8-9/2011. „Новый Oбзор Всепольский” № 7-8-9/2011: http://npwmag.pl/archiwum/2011/7-8-9.pdf (lipiec-wrzesień 2011).

    Zob. także/См. также:

    Powstanie Warszawskie: narodowa tragedia Polaków. Варшавское восстание: национальная трагедия поляков http://polski.blog.ru/124054995.html (31.07.2011).

    A. Śmiech, Apoteoza zbrodni. A. Cмех, Апофеоз преступления http://polski.blog.ru/124163411.html (03.08.2011).

    Książka „Kulisy katastrofy Powstania Warszawskiego 1944. Wybrane publikacje i dokumenty”. Книга „За кулисами катастрофы Варшавского восстания 1944 года. Избранные публикации и документы” http://powstanie.pl/pobierz.php (9,5 MB)

    Leopold Okulicki i Ławrientij Beria. Леопольд Окулицкий и Лаврентий Берия http://sol.myslpolska.pl/2012/08/leopold-okulicki-i-lawrientij-beria/ (02.08.2012).  Alternatywa/Альтернатива: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/4931/leopold-okulicki-i-lawrientij-beria (03.08.2012).

    Powstanie Warszawskie: chwała i hańba – artykuł Piotra Zagały z czasopisma „Stańczyk” nr 22/1994. Варшавское восстание: слава и позор – статья Петра Зaгaлы из журнала „Stańczyk” („Станчик”) № 22/1994 http://www.tomaszgabis.pl/?p=1048 (10.08.2012).

  • „Kiedy wiele organów prasowych zaczyna zmierzać ku jednemu politycznemu celowi, ich wpływy stają się po pewnym czasie przemożne, a opinia publiczna, atakowana stale z jednej strony, poddaje się w końcu sugestiom prasy.” (Alexis de Tocqueville, O demokracji w Ameryce).
    „Когда много печатных органов начинает стремиться к одной политической цели, их влияние становится через некоторое время преобладающим, а общественное мнение, атакованнoe постоянно с одной стороны, в конце концов поддается утверждениям прессы.” (Алексис де Токвиль, Демократия в Америке).

     

    „Trzeba protestować przeciwko mediom, a nie rządowi” – mówi w wywiadzie dla propisowskiego portalu stefczyk.info, zatytułowanym „Skompromitujmy do reszty media rządowe” (21.06.2014) prof. Andrzej Nowak, laureat XII edycji (2012) Nagrody „Rzeczpospolitej” im. Jerzego Giedroycia, zorganizowanej pod patronatem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.  „Надо протестовать против СМИ, а не против правительству”, - говорит в интервью для прo-ПиСовскoгo портала stefczyk.info, под названием „Давайте скомпрометируем окончательно государственные СМИ” (21.06.2014) проф. Анджей Новaк, лауреат XII издания (2012) Призa газеты „Rzeczpospolita” им. Ежи Гедройца, организованногo под патронатом президента Польши Бронислава Коморовского. Фото: imgwykop.pl


    Jaki jest cel warszawskiej afery podsłuchowej? Какова цель варшавского скандалa с прослушкой?

    Na marginesie aktualnej afery podsłuchowej, w której nieznani sprawcy nagrali potajemnie w 2013 r. restauracyjne rozmowy szefa MSW i szefa NBP, a następnie upublicznili je za pomocą tygodnika „Wprost” – pojawił się szeroko nagłaśniany (nie tylko w mediach propisowskich) wątek propagandowy, czyli porównanie wypowiedzi Donalda Tuska z 2006 r. w sprawie tzw. taśm Renaty Beger[1] i w sprawie nielegalnego nagrywania pp. Sienkiewicza i Belki. Propaganda antyrządowa aż zachłysnęła się z oburzenia, że premier Tusk owo demaskatorskie nagrywanie niegdyś pochwalał jako działanie pro publico bono, a dzisiaj je bagatelizuje (jeśli wręcz nie gani), a prokuratura ściga je jako czyn niezgodny z prawem. „– Polacy mają prawo do wiedzy o tym, kto nimi rządzi i jak nimi rządzi i to prawo jest fundamentalne, bez tego demokracji nie ma” – grzmiał 18 czerwca Jarosław Kaczyński i w ślad za młodzianami z tzw. Ruchu Narodowego, którzy ad hoc urządzili w kilku miastach pikiety pod hasłem „Rząd do dymisji!”[2] – wezwał „wszystkie siły demokratyczne w Polsce do wspólnej akcji przeciwko tej władzy”[3].

    Serwis Tomasza Lisa natemat.pl również nie omieszkał podkreślić, że „afera podsłuchowa ujawniona przez „Wprost”, wbrew danej na Twitterze obietnicy, została przez Tuska zbagatelizowana jak tylko się da. (…) Premier zatrzymał na stanowisku Bartłomieja Sienkiewicza, nie skrytykował Marka Belki, nie poparł pomysłu powołania komisji śledczej ani nie zwrócił się do Sejmu z wnioskiem o wotum zaufania. (…) bardziej stanowczy premier [Tusk] był w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Na przykład kiedy Renata Beger, wówczas posłanka Samoobrony, nagrała wiceprezesa PiS Adama Lipińskiego podczas dobijania politycznego targu.  – Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom, za wspieranie demokracji poprzez ujawnienie kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej, jakiej dopuścił się PiS. Miliony Polaków mogły poznać dzięki tym nagraniom kulisy kuchni politycznej kompromitującej obecny rząd – grzmiał Tusk. Część polityków PO domagała się nawet dymisji rządu [J. Kaczyńskiego].”[4].

    Ostrożne zachowanie premiera Tuska w stosunku do bohaterów dzisiejszej afery zdaje się usprawiedliwiać p. Wojciech Wierzejski (w 2006 r. poseł LPR), którzy powiada: „Nie pomniejszając negatywnej strony afery taśmowej, wydaje się, że porównywanie jej do afery z nagrywaniem Lipińskiego przez Begerową jest mało zasadne. Tam partia rządząca nie chcąc z nikim mieć koalicji, a chcąc rządzić całkowicie samodzielnie, postanowiła wprost kupić pazernych parlamentarzystów z innych partii za stołki i kasę. Oferowano np. takiej Begerowej (!) stołek wiceministra, a posłom Samoobrony, którzy zdecydują się zdradzić własne kierownictwo obiecywano spłacić weksle z pieniędzy publicznych. Begerowa nagrała tylko wierzchołek góry lodowej. Z LPR wykupywano też co bardziej pazernych posłów za stołki wiceministrów lub synekury dla ich otoczenia. Finał? Wszystko rozeszło się po kościach, bohater afery – wiceprezes partii rządzącej (i ówczesny minister w kancelarii premiera) nie spotkał się z żadnymi zarzutami, do dziś jest wiceprezesem partii. Gdzie tu więc symetria?”[5].

    Sytuacja jest o tyle delikatna, że, w przeciwieństwie do tamtych czasów, dzisiaj jeszcze nie jest wiadomo, kto w roku 2013 owych prominentów z kręgu Tuska nagrywał. Odpowiadając na pytania „Gazety Wyborczej” (z dn. 20.06), redaktor naczelny „Wprost” powiedział, że przedmiotowe nagranie otrzymał bezpłatnie ze źródła, którego tożsamości nie ujawni, oraz że „Są kulisy dostarczenia nam tego, z których wynika, że wcale nie chodziło o wysadzenie tego wszystkiego, elit politycznych w powietrze.”[6]. „Gazeta Wyborcza” zauważa jednak w komentarzu Pawła Wrońskiego, że „Teraz premier walczy z wirtualnymi zielonymi ludzikami. Nie znamy źródeł nagrań, nie wiemy, kto nimi dysponuje, nie wiemy, jaki jest cel nagrywającego, nie wiemy, kogo będą dotyczyć następne taśmy, o których istnieniu informują dziennikarze. Donaldowi Tuskowi przychodzi sprawować władzę w sytuacji nieustannego politycznego szantażu.”[7], a także przytacza opinię wicepremiera Piechocińskiego, który stwierdza, że afera jest „impulsem destabilizującym polską politykę. Silniejszym nawet niż afera „Olina”, czyli oskarżenie urzędującego wówczas premiera Józefa Oleksego o współpracę z obcym wywiadem.” i otwarcie podejrzewa, że „Może to też być akcja z zewnątrz. Akcja z zewnątrz w wykonaniu obcych służb.”, po której „PiS już dał sygnał: „na koń””[8].  

    Obserwatorzy krajowej sceny politycznej gubią się w domysłach. Tomasz Urbaś (m.in. od 2012 r. publicysta „Uważam Rze”, przewodniczący pro-„wolnorynkowego” Ruchu Wolność i Godność) postawił tu tezę, że na skutkach dzisiejszej afery, czyli na „politycznej śmierci Tuska” zyskają: Jarosław Kaczyński, prezydent Komorowski i… Włodzimierz Putin: „Putin. Profesjonalista jeżeli chodzi o metody. Z pewnością ma Tuska na celowniku od Majdanu w Kijowie. Ubicie Tuska osłabiłoby pozycję Ukrainy w Unii Europejskiej.”[9]. Koncepcję winy sprawczej Putina wyśmiała jednak – o dziwo! – gwiazda publicystyki „smoleńskiej” Julia M. Jaskólska („Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Kurier Chicago”), pisząc: „Otóż ci, którzy domagają się dziś rozwiązania sejmu, dymisji rządu, dymisji ministra spraw wewnętrznych, to jak nietrudno wywnioskować ze słów pana premiera ruscy agenci. A to z tej przyczyny, że knajpa Sowy jest blisko rosyjskiej ambasady, gości jej pracowników, a zatem to źli ruscy założyli podsłuchy i nakręcili całą destabilizację państwa i zamach stanu wymierzony w rząd PO-PSL. Rzecz ciekawa, bo ta sama Rosja jeszcze tak niedawno była dobra i ogólnie grane było pojednanie. Mam nadzieję, że kolejne taśmy będą lepsze i że my, ruscy agenci, doczekamy się jakiegoś prowincjonalnego, ale podobnego w skutkach, Watergate.[10].

    Skoro zatem Putin miałby w tym przypadku być niewinny, to kto miałby interes w spreparowaniu „polskiej Watergate” i obaleniu premiera, dla którego (jakoby) „Rosja była dobra”? 

    Tu znowu oddajmy głos Urbasiowi. W jego kolejnym artykule pt. „Patriotyczna gra Belki”[11] czytamy: „Finał ujawnionej przez „Wprost” części rozmowy podkreśla, że przedmiotem dyskusji była zmiana ustawy o NBP, a nie stołek Rostowskiego. (…) W sierpniu 2013 r. Ministerstwo Finansów ujawniło projekt założeń do zmiany ustawy o NBP. W projekcie znajduje się niepozorne zdanie: „Proponuje się stworzenie możliwości sprzedaży i kupna dłużnych papierów wartościowych przez NBP także poza operacjami rynku otwartego.” Zdanie to ma charakter rewolucyjny.

    To postulat umożliwienia bankowi centralnemu nabywania polskich obligacji skarbowych w celu emisji złotego i zapewnienia płynności rynkowi polskich papierów skarbowych na wzór operacji luzowania ilościowego Rezerwy Federalnej w Stanach Zjednoczonych. (…) W czasie rządów Rostowskiego w Ministerstwie Finansów propozycja [zawarta w projekcie założeń zmiany ustawy o NBP z sierpnia 2013 r. – GG.] emitowania przez NBP złotego przez skup polskich obligacji była potraktowana zdawkowo i skrycie, jakby przy pełnej świadomości możliwego sprzeciwu Rostowskiego. Dopiero w czasie, gdy minister [ten] tracił stanowisko, idea skorzystania w emisji złotego z polskich, a nie zagranicznych obligacji znalazła pełne rozwinięcie. Ujawniona przez „Wprost” rozmowa wskazuje na rozłam we władzach państwa. Sienkiewicz i Belka zdają się kierować interesem narodowym przy poszukiwaniu narzędzi walki z grożącym kryzysem gospodarczym. Co do Rostowskiego Belka poczynił uwagę o pochodzeniu ministra z mniejszości wyznaniowej („hrabiemu von Rothfeld-Rostowskiemu” wytłuszczenie moje). Na takie tło wskazuje również natychmiastowa pryncypialna krytyka Sienkiewicza i Belki przez Gazetę Wyborczą: „To złamanie prawa i dyskwalifikacja PO, jako siły politycznej zdolnej do rządzenia krajem – twierdzi prof. Kik. – Jeżeli mamy do czynienia z dogadywaniem się szefa niezależnego banku narodowego z ministrem konstytucyjnym, jeśli dochodzi między nimi do konspiracji, to jest to po prostu złamanie konstytucji – dodaje.”. 28 maja 2014 r. Ministerstwo Finansów przekazało projekt do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Sekretarz Rady Ministrów Maciej Brek ustalił, że projekt ma być przedmiotem obrad Rządu w dniu 10 czerwca 2014 r. Tego dnia z niejawnych powodów projekt spada z obrad rządu. Jednocześnie dziennikarze „Wprost” pracują nad przekazanymi im tajnymi nagraniami. (…) Ostatecznie założenia do zmiany ustawy o NBP mają trafić na obrady Rady Ministrów we wtorek 17 czerwca. W przeddzień posiedzenia rządu „Wprost” z aferalną zawartością trafia do sprzedaży.”

    „Warto zbadać czy decyzje Rostowskiego były zgodne z interesem narodowym Polaków.” – konkluduje Urbaś, i tę jego nieśmiałą konkluzję można by nawet przyjąć, gdyby nie fakt, że obecna sytuacja polityczno-gospodarcza Polski nie zależy i nie zależała w ostatnich 25 latach tylko od tego jednego ministra (nb. w l. 1989-1991 doradcy wicepremiera i ministra finansów L. Balcerowicza), którego dziadek – jak czytamy w Wikipedii – profesor Jakub Rothfeld przeszedł z judaizmu na katolicyzm i po ewakuacji do Wielkiej Brytanii w 1940 r. zmienił swoje nazwisko na Rostowski i podawał się za Polaka. Trudno jest, oczywiście, porównywać Marka Belkę do Władysława Grabskiego, ale faktem jest, że i Druga Rzeczpospolita była w l. 20-tych i 30-tych XX w. przedmiotem agresji finansjery zachodniej (głównie angielskiej i amerykańskiej), która doprowadziła najpierw do obalenia W. Grabskiego (blokada kredytowa), a następnie do obalenia jego następcy J. Zdziechowskiego (zamach Piłsudskiego) i ustanowienia ścisłej kontroli Zachodu nad polską gospodarką i systemem finansowym (tzw. plan stabilizacyjny). Efektem było ujarzmienie polityczne narodu (zamordystyczny reżim „sanacji”), narzucenie niszczącej liberalnej formuły polskiej gospodarce (nie liczący się z interesem etnicznych Polaków, a zwłaszcza chłopów, „wolnorynkowy” kapitalizm z nieograniczonym transferem dochodów na Zachód) i jej krach w ramach tzw. Wielkiego Kryzysu, zadłużenie, nędza i masowa emigracja ludności, brak środków na obronność i błyskawiczny upadek państwa w 1939 r.[12]. – A historia, jak to mówią, lubi się powtarzać…

     

    Historia lubi się powtarzać. Stanisław Krajski, autor książki pt. „Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu” (2014), twierdzi, że „wytworzony przez masonerię ustrój finansowy i bankowy (jest) narzędziem rabunku Polski i Polaków”, a „Ustrój gospodarczy stanowi tylko swoiste przedłużenie ustroju finansowego – służy zachodnim koncernom.”  История любит повторяться. Aвтор книги „Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu” („Польша и масонство. Накануне великого краха”, 2014) Станислав Крайский утверждает, что „созданный масонством финансовый и банковский cтрой (является) инструментом грабежа Польши и Поляков”, а „экономический cтрой является только своеобразным продолжением финансового строя и служит западным концернам.” Фото: fides-et-ratio.pl

    Cytowany wyżej wicepremier Piechociński naprowadza nas jednak na dużo szerszy ogląd naszej obecnej rzeczywistości, aniżeli p. Urbaś, sugerujący w swoim tekście, że idzie tu tylko o uniemożliwienie rządowi obrony polskiego interesu gospodarczego (a w każdym razie interesu gospodarczego elit III RP) przed idącym z zewnątrz poważnym kryzysem. Cofając się bowiem do czasów tzw. afery „Olina”, napotykamy na ciekawą wypowiedź prof. Macieja Giertycha z 1996 roku:

    „Cały system władzy w PRL powiązany był siecią służb specjalnych, a służby te z KGB. Nikt szczebla sekretarza K[omitetu]W[ojewódzkiego PZPR] (a taką funkcję w Białej Podlaskiej pełnił Józef Oleksy) nie mógł być od tych powiązań wolny. Taka była polityka państwa i taką rolę pełniła nomenklatura. Tak w tym środowisku rozumiano wtedy interes Polski. Wszyscy o tym wiedzieliśmy. (...) Mnie nie tyle interesuje czy i jakie miał kontakty Oleksy z KGB, ale dlaczego właśnie teraz ktoś (kto?) uznał za celowe sprawę wywlec.

    Wszystko wygląda mi na jakąś prowokację polityczną. Jestem jak najbardziej za usunięciem SLD od władzy. Nie mam cienia zaufania do jej polityków. Ale przy obecnym układzie sił w Sejmie nie jest to możliwe. Uważałem zmianę Pawlaka na Oleksego, z której tak był dumny prezydent Wałęsa, za zmianę na gorsze. Obawiam się, że i teraz zamiana Oleksego na Cimoszewicza będzie zmianą na gorsze.

    O co idzie gra? Nie jest wykluczone, że prowokację wymyśliła sama KGB. Rosji mogło zależeć na tym, żeby Zachód uznał polskich polityków za nie godnych zaufania i zrezygnował z wpuszczania nas do NATO. Może jednak chodziło o coś wręcz przeciwnego i to z dwóch powodów.

    Rząd Światowy chce w Polsce dwóch dużych ugrupowań, realizujących ten sam program, ale okresowo przekazujących sobie władzę. Jednym ma być lewica, z kimś takim jak Kwaśniewski na czele, a drugim tzw. centroprawica, z kimś takim jak Geremek na czele. Poseł Unii Wolności, Jan Rokita powiedział wprost: „Marzy mi się zdrowy podział sceny politycznej na dwa obozy. Każdy przejaw takiej polaryzacji witam z entuzjazmem, podobnie jak Leopold Unger” („Gazeta Wyborcza”, 20.XI.95). Teraz, gdy zbyt wiele władzy dostało się lewicy Rząd Światowy może chcieć ją trochę osłabić, a przy okazji wzmocnić Unię Wolności. Wystarczy odpowiednio nagłośnić znane fakty kompromitujące ludzi lewicy, by nie czuli się zbyt silni i spokornieli. Czy dobrano się do skóry tym najniebezpieczniejszym dla Polski, śmiem wątpić.

    Druga sprawa to uzależnienia zewnętrzne. Od pokoleń mamy w Polsce obóz prozachodni i prorosyjski. Jedni i drudzy zamiast liczyć na własne siły wspierają się poparciem zewnętrznym, zależy im na dobrej opinii czy to w Moskwie czy w Waszyngtonie (lub Bonn). Zachodni opiekunowie mogą obawiać się, że przy demokratycznym powrocie komunistów do władzy, nie tylko w Polsce ale i w Rosji, może nastąpić odbudowanie dawnych powiązań po linii koneksji partyjnych. Mogą obawiać się niezależnych od nich kontaktów polsko-rosyjskich. Chcą byśmy z Rosją rozmawiali poprzez Waszyngton czy Brukselę, a nie bezpośrednio. By przeciąć potencjalne koneksje podsunęli kompromitujące informacje, przy współpracy z tymi siłami w Rosji, które obecnie z Zachodem współpracują. Tam nie ma dziś jednolitego frontu, a w którym obozie jest Ałganow i jego mocodawcy nie wiadomo. Pewne osłabienie SLD może im być na rękę. Pomoc wywiadowcza z USA może być uznana za rosnące zaufanie Zachodu do nas. Oleksy osłony z Zachodu nie ma. Co innego Kwaśniewski. (…) Obawiam się, że Kwaśniewski to nie człowiek Rosji czy KGB, ale człowiek o wiele dla nas dziś groźniejszych zakulisowych sił zachodnich.”[13]

    A zatem – per analogiam – w dzisiejszej aferze podsłuchowej być może „wcale nie chodzi o wysadzenie tego wszystkiego, elit politycznych w powietrze”, tylko o wzmocnienie – drogą zdyscyplinowania lub wymiany ekipy rządzącej – prozachodniego kursu III Rzeczypospolitej i jej sojuszu z USA i NATO. Wspomniana afera dzieje się przecież w określonym momencie, gdy wydarzenia wojenne u granic Rosji i Iranu przybierają na sile, a determinacja USA w realizacji ich geopolitycznych celów staje się aż nadto widoczna. Trzeba tu pamiętać o niedawnych słowach Romana Giertycha: „– Polacy idąc do głosowania w eurowyborach powinni sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcieliby, aby Polskę reprezentowali ci, którzy gotowi są posłać nasze wojska na front ukraiński, czy ci, którzy dbają o polski patriotyzm, ale są rozważni. Jestem przekonany, że gdyby teraz Polską rządzili Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Adam Hofman, polskie wojsko byłoby na Ukrainie. To doprowadziłoby do otwartego konfliktu z Rosją[14]. Czy możemy wobec tego wykluczyć, że dzisiejsza afera podsłuchowa nie służy – w ostatecznym efekcie – właśnie temu celowi?

    W tym przekonaniu próbuje nas utwierdzać nie kto inny, tylko zwolennik proamerykańskiej IV RP, Tomasz Sakiewicz, który w artykule „Czas zmian i rozpad układu. Kończy się III RP”[15] (20.06) przedstawia Polskę jako swego rodzaju kondominium amerykańsko-niemiecko-rosyjskie, nie rządzone bynajmniej przez suwerenny naród polski, lecz przez Waszyngton, Berlin i Moskwę, za pomocą różnie zorientowanych, powolnych im klanów tzw. elit, zajętych na co dzień „walką o łupy i wpływy”. Z artykułu wynika, że po okresie dominacji amerykańskiej, nastąpił w Polsce okres dominacji niemieckiej – jako efekt współpracy amerykańsko-rosyjskiej w polityce światowej, a obecnie – na skutek przerwania tej współpracy i rozpoczęcia walki o przyciągnięcie Europy do tworzonej przez USA strefy euratlantyckiej, bądź do tworzonej przez Rosję strefy eurazjatyckiej – nadszedł również czas zmagań o przywrócenie dominacji amerykańskiej nad Wisłą. „Nie ma więc w naszej polityce miejsca dla sojuszników Moskwy, a sojusznicy Niemiec też znaleźli się w odwrocie. Elity władzy ulegają rozbiciu i dezintegracji.” – stwierdza bez owijania w bawełnę Sakiewicz.

    Warto w tej skomplikowanej i nie do końca jasnej sytuacji popatrzeć, jak na na jej tle wyglądają prymitywne hasła obalenia rządu Tuska, podnoszone przez amerykańskie i krajowe media propisowskie oraz zaplecze propagandowe tzw. Ruchu Narodowego i pomniejszych „narodowych” organizacyjek. Na bardzo skromnych liczebnie wtorkowych (17.06) pikietach młodzi ludzie wykrzykiwali hasła: „Rząd do dymisji”, „Rząd na bruk, bruk na rząd”, „Rząd pod sąd”, „Znajdzie się cela dla Bartłomieja”, a w Krakowie „znakiem rozpoznawczym tychże protestów stało się hasło: „Tusk, dupa i kamieni kupa””[16], co świadczy dobitnie o poziomie intelektualnym i politycznym sympatyków tzw. Ruchu Narodowego, a może przede wszystkim jego działaczy.

    Ci z pewnością „polskiego Majdanu” nie zrobią, bo proamerykańskiemu lobby wystarczy, że antyrządowe hasła pomagają „pompować” w górę notowania PiS i KNP[17], czyli kolejnej prokapitalistycznej niby-alternatywy.

    Grzegorz Grabowski

    Źródło: http://piastpolski.pl/jaki-jest-cel-afery-podsluchowej/ (22.06.2014).


    PS.: Powyższy tekst był pisany 20 czerwca, a w dwa dni później doszły nowe elementy, potwierdzające aktualność oceny sytuacji Polski, dokonanej przez prof. Giertycha w 1996 roku. Po pierwsze, media krajowe (np. „Wprost” i „Rzeczpospolita”) nagłośniły 21.06 negatywną ocenę Marka Belki, dokonaną na bloomberg.com, czyli na stronie internetowej Bloomberg L.P. – „największej na świecie agencji prasowej, specjalizującej się w dostarczaniu informacji na temat rynków finansowych” (Wikipedia). Ma ona swoją siedzibę na Manhattanie, a założyli ją w 1981 roku b. pracownicy starego żydowskiego banku Salomon Brothers z Nowego Jorku: Michael Bloomberg (burmistrz Nowego Jorku w l. 2002-2013), Duncan MacMillan, Thomas Secunda i Charles Zegar. Obecnym prezesem agencji Bloomberg L.P. jest również amerykański Żyd, Daniel L. Doctoroff, b. pracownik nowojorskiego banku Lehman Brothers, założonego w 1850 r. przez żydowskich imigrantów z Niemiec i znanego ze swojej głośnej upadłości w 2008 r., która spowodowała panikę na giełdzie w USA i zapoczątkowała obecny światowy kryzys finansowy.

    Owa agencja – tuba propagandowa i medialny miecz amerykańskiej finansjery – ogłosiła piórem niejakiego Marka Gilberta, że Marek Belka jest najgorszym szefem banku centralnego w Europie, albowiem dogadując się z ministrem Sienkiewiczem naruszył „świętość” jaką jest w systemie kapitalistycznego socjalizmu liberalnego tzw. „niezależność banku centralnego” od rządu danego państwa (czyli w praktyce: pozbawienie rządu swobody emisji pieniądza i niektórych innych instrumentów stymulowania rynku finansowego, a w efekcie całej gospodarki). Konkluzja M. Gilberta: „- Marek Belka powinien sam zrezygnować. Jeśli tego nie uczyni, to władze powinny go zwolnić (…) [albo] zagraniczni odpowiednicy Belki powinni mu uświadomić, że powinien odejść”[18].

    Przypomnijmy w tym miejscu, że łodzianin Marek Belka (czł. SLD w l. 1999-2005), związany (poprzez staż), podobnie jak J. Rostowski, z London School of Economics, „która miała prawdopodobnie większy wpływ na kształt współczesnego świata politycznego niż jakakolwiek inna instytucja uniwersytecka” – był premierem rządu RP w okresie: maj 2004 – październik 2005, natomiast jego poprzednikiem (w l. 2001-2004) był wieloletni przewodniczący SdRP/SLD, Leszek Miller, który wprowadzał Polskę do Unii Europejskiej, usiłując przy tym ponoć wynegocjować jak najlepsze warunki członkostwa, między innymi – jak opowiadał potem w mediach Roman Giertych[19] – przy pomocy opozycji z LPR, która, na prośbę Millera, urządzała w ważnych momentach tych negocjacji głośne sprzeciwy w sejmie (i poza sejmem), mające pomóc uzasadnić w Brukseli twarde stanowisko polskiego rządu. Nie na wiele, jak wiemy, to się zdało, a nieustępliwy Miller rychło zaliczył dziwną „przygodę” z upadkiem rządowego helikoptera na las pod Warszawą (03.12.2003), co o mały włos nie zakończyło się jego śmiercią. Nazajutrz po ceremonii przyjęcia Polski do UE (01.05.2004) premier Miller podał się do dymisji (ustępując już w lutym 2004 r. z szefostwa SLD) i zastąpił go na krótko Marek Belka, a potem – dzięki m.in. amerykańskiej Polonii dotującej Radio Maryja i inne „dzieła” o. Rydzyka – nastała epoka braci Kaczyńskich, zakończona (?) 10.04.2010 r. upadkiem prezydenckiego samolotu na las pod Smoleńskiem. 

    Po drugie, wykupiony kilka lat temu przez Niemców[20] portal onet.pl poinformował 22.06 br., że „Ujawniono fragmenty nagrań, które jutro opublikuje tygodnik „Wprost”. Tym razem chodzi o rozmowy Sławomira Nowaka, Jacka Rostowskiego i Radosława Sikorskiego. Wycinki z ich wypowiedzi przeczytała na antenie Radia Zet Monika Olejnik. Kolejne fragmenty zaprezentowano w TVN24.” – Jak się wydaje, kluczowym fragmentem ujawnionych wypowiedzi nie są rozważania ministra Sikorskiego o tym, jakby tu szefów PiS-u „na dno pociągnąć”, lecz jego opinia na temat polityki proamerykańskiej rządu, przytoczona przez onet.pl: „„Sojusz z USA – szkodliwy”. Z przekazanych wcześniej fragmentów można się dowiedzieć, że zdaniem Radosława Sikorskiego, polityka zagraniczna premiera i szefa MON jest błędem, a „polsko-amerykański sojusz nie jest nic wart”. Szef MSZ oświadczył, iż jest on „szkodliwy, bo stwarza fałszywe poczucie bezpieczeństwa”. - Bullshit, skonfliktujemy się z Niemcami, Francuzami, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy – kontynuował szef polskiej dyplomacji.”[21].

    Czy mamy więc tutaj do czynienia z kolejnym starciem „oksfordczyków” z „friedmanowcami”[22], tym razem nie tylko na poziomie krajowym, lecz i międzynarodowym (wewnątrzunijnym i wewnątrznatowskim)? Nie jest przecież tajemnicą, że Europa jest wewnętrznie podzielona na tle stosunku nie tylko do samej Unii Europejskiej, ale także do Stanów Zjednoczonych i do Rosji, a elity poszczególnych jej krajów zastanawiają się nad pytaniem: co dalej?[23] W kwietniowym artykule[24] b. wicepremiera Giertycha padają np. takie śmiałe słowa: „Czy Polska ma alternatywę dla bycia szpicą NATO i forpocztą Zachodu w rozgrywaniu Rosji? Ma. Jest nią przestawienie naszej polityki zbrojeniowej na taką, która maksymalnie wykorzysta posiadane przez nas środki i możliwości pod kątem obrony własnego terytorium przed atakiem konwencjonalnym. Jest nią także rezygnacja z roli szpicy NATO i przestawienie polityki zagranicznej na wzór węgierski czy fiński. (…) [Jeśli USA traktować będą gwarancje wobec Polski „po ukraińsku”,] nie będziemy mieli innego wyjścia, niż wybrać dogadywanie się z Rosją na wzór węgierski lub wybrać model polityki pruskiej z XIX wieku wobec Rosji. Być może opatrzność nad nami czuwała, bo przy rządach PiS taki wariant w ogóle by nie istniał.”

    GG.

     

    Słyszę cię. Я слышу тебя. Фото: 3mv.ru


    Przypisy:

    [1] – Zob.: Oni oszukali Polskę http://piastpolski.pl/oni-oszukali-polske/ (25.08.2011).

    [2] – Zob.: „Rząd do dymisji!”. Miejsca protestów [ze strony: „Nie lękajmy się, obalmy polski rząd”]  https://www.facebook.com/nielekamysie/posts/1453956738185366 (16.06.2014).
    Manifestacje w Polsce – rząd do dymisji! Organizatorzy: Ruch Narodowy https://www.facebook.com/events/1516075641948687/ (17.06.2014).
    „Rząd do dymisji!”. Relacja zbiorcza http://narodowcy.net/polska/9879-rzad-do-dymisji-relacja-zbiorcza (18.06.2014). 
    Ruch Narodowy w Łodzi żąda dymisji rządu http://narodowalodz.pl/index.php/lodz/812-ruch-narodowy-w-lodzi-zada-dymisji-rzadu (18.06.2014).

    [3] – Kaczyński: wzywam do wspólnej akcji przeciwko tej władzy http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaczynski-wzywam-do-wspolnej-akcji-przeciwko-tej-wladzy/yhm9k (18.06.2014).

    [4] – K. Sikora, Od tropiciela afer do poczciwego „oj tam, oj tam”. Tak Donald Tusk przez lata reagował na skandale http://natemat.pl/106619,od-tropiciela-afer-do-poczciwego-oj-tam-oj-tam-tak-donald-tusk-przez-lata-reagowal-na-kolejne-afery (17.06.2014).

    [5] – Za stroną: Liga Polskich Rodzin – sympatycy https://pl-pl.facebook.com/permalink.php?story_fbid=752541278117332&;id=200660976638701 – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: pl-pl.facebook.com/permalink.php?story_fbid=752541278117332&id=200660976638701 (18.06.2014).

    [6] – Nie mamy innych nagrań. Rozmowa z Sylwestrem Latkowskim, „Gazeta Wyborcza” z dn. 20.06.2014 r., s. 8.

    [7] – P. Wroński, Wyborów do parlamentu jesienią nie będzie, Tamże, s. 2.

    [8] – PSL nie rzuca się na kość. Rozmowa z Januszem Piechocińskim, Tamże, s. 3.

    [9] – T. Urbaś, Wybucha kolejny granat w szambie https://pl-pl.facebook.com/UrbasTomasz/posts/289792497865257 (14.06.2014).

    [10] – J. M. Jaskólska, My, ruscy agenci http://www.stefczyk.info/blogi/jaskolczym-piorkiem/my,-ruscy-agenci-,10911775940 – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: stefczyk.info/blogi/jaskolczym-piorkiem/my,-ruscy-agenci-,10911775940 (16.06.2014).

    [11] – T. Urbaś, Patriotyczna gra Belki. Załamanie gospodarcze i walka z banksterami o polską suwerenność monetarną http://www.urbas.mpolska24.pl/6469/patriotyczna-gra-belki (15.06.2014).

    W dniu następnym (16.16) b. redaktor naczelny portalu Nowy Ekran, Tomasz Parol, opublikował artykuł pt. „Taśmy czyli oddech finansjery”, w którym czytamy: „I właśnie dlatego Tusk wysłał Sienkiewicza do Belki, o którym wszyscy wiedzieli, że uznaje ustawę o NBP – wdrożoną przez finansjerę zachodnią rzutem na taśmę 29 sierpnia 1997 r. na dwa miesiące przed dojsciem do władzy AWS-u – za wyjątkowo fatalną. Marek Belka pisał nie raz, że kiedy z gospodarki ucieka kapitał i rządowym obligacjom grozi przecena, bank centralny powinien mieć możliwość wkroczyć do akcji,  aby rosnące koszty obsługi długu nie wpędziły państwa w niewypłacalność, co będzie stabilizowało w ten sposób rynek obligacji, kosztem zysków dla spekulantów zagranicznych.

    Póki w MF był Rostowski, Belka mógł sobie o tym pisać na Berdyczów, ale oto pojawiła się okazja, by z instytucji bogatej acz fasadowej, jaką do tej pory był NBP uczynić gracza mającego wpływ na polską gospodarkę, a samego Belkę zmienić w demiurga polskiej sceny politycznej. Gdyby bowiem NBP uzyskał prawa do wykupu obligacji rządowych mógłby z niego korzystać lub nie, wtedy kiedy Marek Belka uznałby to za stosowne lub nie, co w narastającym kryzysie finansów państwa nadawałoby mu uprawnienia do decydowania o być albo nie być takiej czy innej ekipy rządowej. (…) nowela ustawy o NBP, która pewnie zostałaby uchwalona w wakacje [2014 r.], była absolutnie niekorzystna dla obcej finansjery, inwestującej od lat w większość polskich mediów (w tym we „WPROST” za pośrednictwem Bloomberga) i robiącej niesłychane interesy na obsłudze polskiego długu, na spekulacjach oraz posiadającej dzięki wszystkim zależnościom pilot zdalnego sterowania osobami najważniejszymi w tym Państwie.” – zob.: http://3obieg.pl/tasmy-czyli-oddech-finansjery (16.06.2014).

    [12] – Zob.: G. Grabowski, Dwa „cudy nad Wisłą” http://polski.blog.ru/124729955.html (12.08.2011) lub: http://www.npwmag.pl/archiwum/2012/7-8-9.pdf , a także: Mit Eugeniusza Kwiatkowskiego http://www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=5&;thread_id=440 – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=5&thread_id=440 (03.01.2012).

    [13] – M. Giertych, Polskie ZOO, „Opoka w Kraju” nr 16(37), luty 1996 r. http://opoka.giertych.pl/owk16.htm

    Przypomnijmy, że tzw. afera „Olina” została zapoczątkowana w dn. 21.12.1995 r. sejmowym wystąpieniem A. Milczanowskiego (współpracownika KSS KOR i działacza NSZZ „Solidarność”), a J. Oleksy zrezygnował ze stanowiska premiera w dn. 24.01.1996 r., zaś A. Kwaśniewski został wybrany na prezydenta w dn. 19.11.1995 r., a w dniu 23 grudnia tegoż roku rozpoczął urzędowanie.

    [14] – Giertych: gdyby rządził Kaczyński, polskie wojsko byłoby na Ukrainie http://www.tvp.info/15055185/giertych-gdyby-rzadzil-kaczynski-polskie-wojsko-byloby-na-ukrainie (03.05.2014).

    [15] – Tomasz Sakiewicz: Czas zmian i rozpad układu. Kończy się III RP http://niezalezna.pl/56554-tomasz-sakiewicz-czas-zmian-i-rozpad-ukladu-konczy-sie-iii-rp (20.06.2014). „Starcie polityczne Moskwy i USA jest po prostu nieuniknione. Dla nas im szybciej Ameryka odzyska swoje wpływy w Europie, tym lepiej.” – pisał Sakiewicz w tekście: Rosję czeka śmiertelne starcie z USA http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/419525,rosje-czeka-smiertelne-starcie-z-usa (22.05.2012), opublikowanym niedługo przed fundamentalną deklaracją polsko-rosyjskiego pojednania, podpisaną 17.08.2012 r. przez abpa Michalika i patriarchę Cyryla,  z widocznym wsparciem Watykanu i władz w Warszawie.

    [16] – Zob.: „Rząd do dymisji!”. Relacja zbiorcza http://narodowcy.net/polska/9879-rzad-do-dymisji-relacja-zbiorcza (18.06.2014). Dosłownie: „Na krakowskich plantach zgromadziło się kilkaset, głównie młodych osób, domagano się dymisji rządu, wznoszono antyrządowe hasła, szczególnie dobitnie jedno, które stało się znakiem rozpoznawczym tychże protestów „Tusk, dupa i kamieni kupa”.”

    [17] – Interia podkręca poparcie Korwina-Mikke [31 proc. na PiS. Pierwszy sondaż po aferze taśmowej] https://www.facebook.com/photo.php?fbid=290907681087072&;set=a.150546308456544.1073741830.145876418923533&type=1 (17.06.2014).

    [18] – Zob.: Marek Belka najgorszy w Europie http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/706205,1119716-Marek-Belka-najgorszy-w-Europie.html – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: ekonomia.rp.pl/artykul/706205,1119716-Marek-Belka-najgorszy-w-Europie.html (21.06.2014).
    „Belka najgorszym szefem banku centralnego” http://www.wprost.pl/ar/453162/Belka-najgorszym-szefem-banku-centralnego/ (21.06.2014).

    Co ciekawe, w Wikipedii czytamy, że wydawca dziennika „Rzeczpospolita” jest też wydawcą „„Bloomberg Businessweek Polska”, dwutygodnika ekonomiczno-biznesowego (na licencji Bloomberg LP)”, natomiast wydawca tygodnika „Wprost” (Platforma Mediowa Point Group S.A.) „wydawał „Bloomberg Businessweek Polska” od września 2011 do października 2012” roku, zaś przy zmianie wydawcy – jak pisze press.pl – „Centrala Bloomberga musiała zaakceptować kandydaturę na [redaktora] naczelnego” i „ocenić nowego wydawcę” – zob.: Presspublica szuka tytułów. Czy przejmie „Bloomberg Businessweek Polska”? http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/40062,Presspublica-szuka-tytulow_-Czy-przejmie-Bloomberg-Businessweek-Polska_ (05.10.2012).

    [19] – Zob.: B. Waszkielewicz, E. Olczyk, Bierzmy pieniądze i w nogi. Rozmowa z Romanem Giertychem http://www.rp.pl/artykul/245949.html (09.01.2009). Giertych powiedział: „Negocjacje strony finansowej wejścia Polski do UE zostały przeprowadzone per saldo korzystnie. A to dzięki silnej opozycji, która umacniała negocjującego je premiera Leszka Millera. Przed każdymi negocjacjami Miller przychodził do mnie i prosił o awanturę w Sejmie, żeby wzmocnić swoją pozycję przed Brukselą.” Sam Leszek Miller podkreślił ostatnio, że „Wówczas motorem tych [„antyunijnych”] działań był Roman Giertych z Ligi Polskich Rodzin” – zob.: P. Wroński, Mleko się nie rozlało. Rozmowa z Leszkiem Millerem http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,132921,15880428,Mleko_sie_nie_rozlalo.html?piano_t=1 – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,132921,15880428,Mleko_sie_nie_rozlalo.html?piano_t=1 (29.04.2014).

    [20] – „Wydawca Komputer Świata, firma Ringier Axel Springer Media AG, podpisał dziś umowę przejęcia od firmy TVN S.A. największego polskiego portalu internetowego Onet.pl za kwotę 956,25 mln złotych.” – zob.: Kupiliśmy Onet!
    http://www.komputerswiat.pl/nowosci/wydarzenia/2012/23/onet-sprzedany!.aspx (04.06.2012).

    [21] – Ujawniono kolejne taśmy "Wprost" http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ujawniono-kolejne-tasmy-wprost/ff0kw (22.06.2014).

    [22] – G. Grabowski, Oksfordczycy kontra friedmanowcy – czyli ruch w Ruchu (dawniej Narodowym) cz. 2 http://piastpolski.pl/oksfordczycy-kontra-friedmanowcy-czyli-ruch-w-ruchu-dawniej-narodowym-cz-2/ (14.01.2013).

    [23] – Dugin: Inna Europa http://polski.blog.ru/170262707.html (14.01.2013).

    [24] – R. Giertych, Czy będziemy bronić się sami? http://www.rp.pl/artykul/9133,1102776-Giertych--Czy-bedziemy-bronic-sie-sami-.html?p=1 – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: rp.pl/artykul/9133,1102776-Giertych--Czy-bedziemy-bronic-sie-sami-.html?p=1 (16.04.2014). 

     

    Internet skomentował karykaturami fakt podsłuchiwania Angeli Merkel przez służby specjalne USA w 2013 r.  Интернет отреагировал карикатурами на прослушку спецслужбами США Ангелы Меркель в 2013 г. Фото: vz.ru

    Zob. także/См. также:

    „Chwała Tuskowi, Belce i Sienkiewiczowi” – prof. Giertych o aferze podsłuchowej. „Слава Тускy, Белькe и Сенкевичy” – проф. Гертыx о скандале с прослушкой http://piastpolski.pl/chwala-tuskowi-belce-sienkiewiczowi-prof-giertych-o-aferze-podsluchowej/ (20.07.2014).

    Sensacyjne odkrycie! Tajny, szpiegowski system Echelon działa na terenie Polski?  Сенсационное открытие! Секретная шпионская система Эшелон работает на территории Польши? http://gazetabaltycka.pl/promowane/sensacyjne-odkrycie-tajny-szpiegowski-system-echelon-dziala-na-terenie-polski (18.01.2013).

    Obama śledzi także Polaków.  Обама следит также поляков http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130619/KRAJSWIAT/130618717 (19.06.2013).

    Irena Popowa, Afera podsłuchowa: tajna zmowa USA i Niemiec?  Ирина Попова, Скандал с прослушкой: тайный сговор США и Германии? http://rus.ruvr.ru/2013_07_22/Skandal-s-proslushkoj-tajnij-sgovor-SSHA-i-Germanii-3422/ (22.07.2013).

    Piotr Akopow, Mówcie, nie słychać was. Przywódcy europejscy są rozdrażnieni tym, że podsłuchują ich amerykańskie służby specjalne.  Петр Акопов, Говорите, вас не слышно. Европейские лидеры раздражены тем, что их прослушивают американские спецслужбы http://vz.ru/world/2013/10/24/656587.html (24.10.2013).

    Eksperci: Afera podsłuchowa – szansa dla Europy na uwolnienie się od kontroli ze strony USA.  Эксперты: Скандал с прослушкой – шанс Европы освободиться от контроля со стороны США http://3mv.ru/publ/ehksperty_skandal_s_proslushkoj_shans_evropy_osvoboditsja_ot_kontrolja_so_storony_ssha/3-1-0-20547 (25.10.2013).

    „Der Spiegel”: amerykańskie „gniazda” szpiegują Warszawę?  „Шпигель”: американские „гнезда” шпионят Варшаву? http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/der-spiegel-amerykanskie-gniazda-szpieguja-warszawe/cmbp1 (29.10.2013).

    R. Gdak, Koniec inwigilacji przyjaciół USA? Obama zapowiada reformę.  P. Гдaк, Конeц слежки друзей США? Обама обещает реформу http://www.wiadomosci24.pl/artykul/koniec_inwigilacji_przyjaciol_usa_obama_zapowiada_reforme_293383.html (18.01.2014).

    T. Sakiewicz, Czy za taśmami mogą stać USA, „Gazeta Polska” nr 26/2014 z dn. 25.06.2014 r.  Т. Сакевич, Могут ли стоять США за скандалом c прослушкoй, „Gazeta Polska” („Газетa Польскaя”) № 26/2014 от 25.06.2014 г. http://niezalezna.pl/56824-czy-za-tasmami-moga-stac-usa (28.06.2014).

    M. Goss, Mają polityków na widelcu, „Nasz Dziennik” z dn. 30.06.2014 r.  М. Гocc, Имеют политиков на крючке, „Nasz Dziennik” („Наш Дзенник”) oт 30.06.2014 г. http://naszdziennik.pl/polska-kraj/83570,maja-politykow-na-widelcu.html (30.06.2014).

     

      Фото: 163.com

  • Chcemy pokoju i zgody wśród Słowian! Мирa нам и соглася, славяне! Фoтo: polski.blog.ru

     

    Dyplomata: Federacja Rosyjska nie planuje siłowej ingerencji na wschodzie Ukrainy

    RZYM, 19 czerwca – RIA Novosti, Elżbieta Isakowа. Rosja nie planuje siłowej ingerencji w sytuację zaistniałą w regionach donieckim i ługańskim Ukrainy, powiedział na antenie programu „Corriere diplomatico” rozgłośni RAI Radio 1 ambasador Rosji we Włoszech, Siergiej Razow.

    „Szanujemy wyniki referendów w regionach donieckim i ługańskim, jednakże nie mamy zamiaru ingerować w (tamtejszą) sytuację, a tym bardziej za pomocą siły. Tam jest kryzys systemowy, który ma wyłącznie korzenie wewnątrzukraińskie” – powiedział Razow.

    Według Razowа, „mieszkańcy regionów ługańskiego i donieckiego w warunkach przedłużającej się operacji pacyfikacyjnej opowiedzieli się za proklamowaniem niepodległości”. „Ci ludzie w swojej większości nadal czują się Ukraińcami, ale w warunkach zaistniałej sytuacji nie widzą sensu, by pozostawać częścią państwa ukraińskiego” – powiedział ambasador.

    Razow dodał, że Rosja nie rezygnuje przy tym z obrony prawnych interesów etnicznych Rosjan i  ludności rosyjskojęzycznej na Ukrainie.

    Tłum./Пeр. – GG.

    Źródło: http://ria.ru/world/20140619/1012779006.html (19.06.2014).

     

    Walki Rosjan z Ukraińcami na Ukrainie, to kryzys wewnątrzukraiński, w który Rosja nie zamierza ingerować zbrojnie – mówi ambasador Rosji we Włoszech. Борьба русских с украинцами на Украине, - это внутренний украинский кризис, в который Россия не намерена вмешиваться силой, - говорит посол России в Италии. Фото: slavyanskaya-kultura.ru


    Дипломат: РФ не планирует силового вмешательства на востоке Украины

    РИМ, 19 июн — РИА Новости, Елизавета Исакова. Россия не планирует силового вмешательства в ситуацию, сложившуюся в Донецкой и Луганской областях Украины, заявил в эфире программы Corriere diplomatico радиокомпании RAI Radio 1 посол России в Италии Сергей Разов.

    „Мы уважаем результаты референдумов в Донецкой и Луганской областях, однако не имеем намерений вмешиваться в ситуацию, тем более силовым путем. Это системный кризис, который имеет исключительно внутриукраинские корни”, — заявил он.

    По словам Разова, „жители Луганской и Донецкой областей в условиях продолжающейся карательной операции выступили за провозглашение независимости”. „Эти люди в большинстве своем по-прежнему ощущают себя украинцами, но в условиях сложившейся ситуации они не видят смысла оставаться частью украинского государства”, — объяснил посол.

    Разов добавил, что при этом Россия не отказывается от защиты законных интересов этнических русских и русскоговорящего населения на Украине.

    Источник: http://ria.ru/world/20140619/1012779006.html (19.06.2014).

     

    Zob. także/См. также:

    UE2: Traktat w Astanie. EC2: Договор в Астане http://polski.blog.ru/212669619.html (29.05.2014).

    Nasza odpowiedź: Konfederacja Słowiańska. Наш ответ: Славянская
    Конфедерация http://polski.blog.ru/211569507.html (12.03.2014).

    Braterstwo – fundament pokoju. Братство – основа мирa http://polski.blog.ru/204565715.html (07.10.2013).

    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

    Słowiańszczyzna i Rosja. Славянщизна и Россия http://polski.blog.ru/126388051.html (09.09.2011).

     

    Wniosek Włodzimierza Putina do Rady Federacji Rosji o uchylenie decyzji o użyciu Sił Zbrojnych Rosji na Ukrainie złożony został 24.06.2014 r.w celu normalizacji położenia i uregulowania sytuacji we wschodnich regionach Ukrainy, a także w związku z rozpoczęciem trójstronnych negocjacji w tej sprawie”. Taki krok potwierdza gotowość Rosji do obniżenia poziomu napięcia w stosunkach z Zachodem i Kijowem.

    Обращение Владимира Путина к Совету Федерации об отмене постановления об использовании Вооруженных сил России на Украине сделано 24.06.2014 г.в целях нормализации обстановки и урегулирования ситуации в восточных регионах Украины, а также в связи с началом трехсторонних переговоров по данному вопросу”. Такой шаг подтверждает готовность России снизить уровень напряженности в отношениях с Западом и Киевом.



    Wojny słowiańskiej nie będzie – plany rozbioru Ukrainy powinna zastąpić idea Konfederacji Słowiańskiej. Славянской войны не будет – планы раздела Украины должна заменить идея Славянской Конфедерации. Фото: smi2.net

     

     

    Będzie światowy kongres warszawski?

    Eugeniusz Łukianow, zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej mówi w rozmowie z Sergiuszem Safronowem (RIA Novosti): 

    „Nie chcemy dalszej eskalacji militarnej na Ukrainie, w Rosji, Europie i na świecie. Do tej pory nie udało się sprowokować nas do nieadekwatnych działań i będzie o to bardzo trudno w przyszłości.
    (...)
    Rosja, w przeciwieństwie do jej oskarżycieli, nie zainicjowała zamachu stanu na Ukrainie i na przestrzeni ostatnich miesięcy konsekwentnie działała na rzecz stabilizacji sytuacji w tym sąsiednim państwie i niedopuszczenia do jego rozpadu.

    Każda wojna kończy się pokojem, czyli przeprowadzeniem kongresu lub konferencji pokojowej. Druga wojna światowa również zakończyła się konferencją i utworzeniem ONZ. – Organizacji, która powstała, aby regulować stosunki pomiędzy państwami metodami dyplomatycznymi. A potem zaczęła się „zimna wojna”, podczas której doszło na świecie do dziesiątków konfliktów zbrojnych, w tym także do porażki USA w Wietnamie i ZSRR w Afganistanie.

    Ale w USA powstało wrażenie, że „zimna wojna” zakończyła się tylko klęską ZSRR i jego rozpadem. To sporne, ale możliwe. Podsumowania nikt nie robił i wniosków z tego nie wyciągnięto. Po prostu, narodził się świat jednobiegunowy, z Amerykanami na czele.

    Jednakże takie status quo istniało stosunkowo krótko. Na arenie międzynarodowej pojawiły się nowe ośrodki władzy, w tym także kraje wchodzące w skład zjednoczenia BRICS. Także i sama Rosja zdołała wstać na nogi. Państwa zaczęły otwarcie mówić o swoich interesach i domagać się poszanowania ich podstawowych praw. W ten sposób hegemonia USA na arenie międzynarodowej dobiegła końca – z czym, oczywiście, w Waszyngtonie pogodzić się nie mogą.

    A my, to nie ZSRR. Rosja to inne państwo, uczestnik światowego procesu – chcemy mieć swoje zdanie i mamy swoje narodowe interesy, których jesteśmy gotowi bronić. Właśnie to spowodowało nieadekwatną, bliską histerii reakcję na Zachodzie. Lecz nie można już nie zważać na czynnik Rosji w świecie.

    Trzeba usiąść i dogadywać się na bazie wyników „zimnej wojny”. Powinien odbyć się światowy kongres, który musi zebrać wszystkich kluczowych graczy. Obecnie nie istnieje na świecie żadna inna organizacja dla realizacji takiego zadania, poza ONZ i Radą Bezpieczeństwa ONZ.

    W przeciwnym razie nie ma reguł gry, nie ma umów. A będą one naruszane zwłaszcza wtedy, gdy nie będzie wyraźnych zobowiązań. I wtedy świat będzie coraz mniej i mniej zarządzany, a stanie się coraz bardziej chaotyczny. Jest rzeczą oczywistą, że nie można narzucić inżynieryjnego porządku, ale konieczne jest uwzględnianie w maksymalnym stopniu interesów wszystkich kluczowych graczy na tym boisku.

    (...) Rosja dzisiejsza, to nie Jugosławia, którą można było wybombardować. My nie jesteśmy Syrią, ani żadnym z tych innych krajów, które Zachód „zdemokratyzował” do tego stopnia, że w wielu z nich na długie lata zasiany jest chaos, a integralność terytorialna całego szeregu państw stoi w ogóle pod dużym znakiem zapytania.”

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny: Rada Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej: pomagierzy Obamy pomogli zwrócić Krym Rosji http://ria.ru/interview/20140702/1014316345.html (02.07.2014).


    Eugeniusz Łukianow. Евгений Лукьянов. Фото: insur-info.ru

    Будет всемирный варшавский конгресс?

    Евгений Лукьянов, заместитель секретаря Совета безопасности РФ, в беседе с Сергеe
    м Сафроновым (РИА Новости):

    „Мы не хотим дальнейшей военной эскалации на Украине, в России, Европе и в мире в целом. Спровоцировать нас на неадекватные действия до сих пор не удалось и будет весьма трудно и в дальнейшем.
    (...)
    Россия, в отличие от обвинителей, не инициировала государственный переворот на Украине и на протяжении всех последних месяцев последовательно действовала в интересах стабилизации обстановки в этом соседнем государстве и недопущения его распада.

    Каждая война заканчивается миром, то есть проведением мирного конгресса или конференции. Вторая мировая война тоже закончилась конференцией и созданием ООН. Организации, которая была создана, чтобы регулировать отношения между государствами дипломатическими методами. После этого началась „холодная война”, за время которой в мире произошли десятки вооруженных конфликтов, в том числе поражение США во Вьетнаме и СССР в Афганистане.

    Но у США сложилось впечатление, что „холодная война” закончилась только поражением СССР и его распадом. Это спорно, но возможно. Итогов никто не подводил, и выводов сделано не было. Возник просто однополярный мир во главе с американцами.

    Однако данный статус-кво сохранялся относительно недолго. На мировой арене появились новые центры силы, в том числе это страны, входящие в объединение БРИКС. Да и сама Россия смогла встать на ноги. Государства начали открыто заявлять о своих интересах и требовать уважать их основополагающие права. Таким образом, гегемония США на мировой арене подошла к концу, с чем в Вашингтоне, конечно же, согласиться не могут.

    Мы не СССР. Россия — другое государство, участник мирового процесса, мы хотим иметь свое слово, у нас есть свои национальные интересы, которые мы готовы отстаивать. И это вызвало неадекватную реакцию на Западе, близкую к истерике. Но не учитывать фактор России в мире нельзя.

    Нужно садиться и договариваться по итогам „холодной войны”. Должен быть глобальный конгресс, который должен собрать всех ключевых игроков. Сейчас другой организации для такой задачи, кроме ООН и Совбеза ООН, в мире не существует.

    В противном случае нет правил игры, нет договоренностей. А они будут нарушаться особенно тогда, когда нет четких обязательств. И тогда мир будет становиться все менее и менее управляемым и более хаотичным. Понятно, что навести инженерный порядок невозможно, но максимально учитывать интересы всех ключевых игроков на этой площадке необходимо.

    (...) Россия сегодня — это не Югославия, которую можно было разбомбить. Мы не Сирия и ни одна из других стран, которые Запад „демократизировал” до такой степени, что во многих из них на долгие годы посеян хаос, а территориальная целостность ряда государств и вовсе под большим вопросом.”

    Источник: Совбез РФ: вернуть Крым России помогли помощники Обамы http://ria.ru/interview/20140702/1014316345.html (02.07.2014).

    Zob. także/См. также:

    Co z tą Syrią? (Moskwa i tworzenie Nowego Światowego Systemu). Что с этoй Сирией? (Москва и образование Новой мировой системы) http://polski.blog.ru/148653123.html (19.04.2012).

    Wschód Wschodu, zachód Zachodu. Восход Востокa, закат Запада http://polski.blog.ru/144529219.html (05.03.2012).

    Ocali nas BRICS? Спасет ли нас БРИКС? http://polski.blog.ru/138199411.html (31.12.2011).

  • Astana: podpisanie Traktatu o utworzeniu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (29.05.2014). Астана: подписаниe Договора о Евразийском экономическом союзе (29.05.2014). Фото: news.kremlin.ru

     

    Traktat o utworzeniu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej został podpisany w Astanie

    Zgodnie z podpisanym traktatem, Rosja, Białoruś i Kazachstan biorą na siebie obowiązek zagwarantowania swobodnego przepływu towarów, usług, kapitałów i siły roboczej w granicach trzech państw. Armenia przyłączy się do traktatu o EUG (ros. EAES) w czerwcu br.

    ASTANA, 29 maja – RIA Novosti. Rosja, Białoruś i Kazachstan podpisały w czwartek traktat o Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG, ros. Jewrazijskij Ekonomiczieskij Sojuz, EAES), wejdzie on w życie z dniem 1 stycznia 2015 roku. Na posiedzeniu Wyższej Eurazjatyckiej Rady Gospodarczej podpisy pod dokumentem złożyli przywódcy trzech krajów – Włodzimierz Putin, Aleksander Łukaszenko i Nursułtan Nazarbajew.

    Utworzenie EUG wprowadza kraje członkowskie na wyższy poziom integracji. Trzy państwa zobowiązują się do zagwarantowania swobodnego przepływu towarów, usług, kapitałów i siły roboczej, prowadzenia spójnej polityki w kluczowych sektorach gospodarki: w energetyce, przemyśle, rolnictwie, transporcie. W ten sposób kończy się kształtowanie największego wspólnego rynku na obszarze WNP obejmującym 170 mln ludzi, który stanie się nowym silnym ośrodkiem rozwoju gospodarczego.[1] 

    Договор о создании Евразийского экономического союза подписан в Астане

    Согласно подписанному договору, Россия, Белоруссия и Казахстан берут на себя обязательства гарантировать свободное перемещение товаров, услуг, капиталов и рабочей силы в границах трех государств. Армения присоединится к договору о ЕАЭС в июне.

    АСТАНА, 29 мая — РИА Новости. Россия, Белоруссия и Казахстан подписали в четверг договор о Евразийском экономическом союзе (ЕАЭС), он вступит в силу с 1 января 2015 года. Подписи под документом на заседании Высшего Евразийского экономического совета поставили лидеры трех стран — Владимир Путин, Александр Лукашенко и Нурсултан Назарбаев.

    Создание Союза выводит страны-участницы на более высокий уровень интеграции. Три государства берут обязательства гарантировать свободное перемещение товаров, услуг, капиталов и рабочей силы, осуществлять согласованную политику в ключевых отраслях экономики: в энергетике, промышленности, сельском хозяйстве, транспорте. Таким образом, завершается формирование крупнейшего общего рынка на пространстве СНГ в 170 миллионов человек, который станет новым мощным центром экономического развития.[1]  

    [1] – http://ria.ru/economy/20140529/1009834276.html#ixzz335pFNtSI (29.05.2014).



    MINI PRZEWODNIK EURAZJATYCKIEJ INTEGRACJI

    1. Eurazjatycka Wspólnota Gospodarcza (EWG) – powstała na bazie utworzonej w 1995 roku, ale nie działającej w praktyce unii celnej niektórych krajów Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). Z inicjatywą przekształcenia jej w nową międzynarodową organizację gospodarczą wystąpił w maju 2000 roku prezydent Rosji Włodzimierz Putin. Celem EWG było utworzenie wspólnej zewnętrznej granicy celnej dla jej państw członkowskich, rozwijanie wspólnej zagranicznej polityki gospodarczej, wprowadzenie wspólnych taryf, cen i innych elementów wspólnego rynku. Członkami Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) było od momentu jej utworzenia pięć państw: Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Rosja i Tadżykistan. W styczniu 2006 roku został podpisany protokół o przystąpieniu do organizacji Uzbekistanu. W październiku 2008 r. Uzbekistan zawiesił swój udział w pracach organów EWG. Od maja 2002 roku status obserwatorów przy EWG mają Ukraina i Mołdawia, a od stycznia 2003 roku Armenia.

    Po wprowadzeniu w życie od 01.07.2010 r. Unii Celnej Białorusi, Rosji i Kazachstanu, państwa te osiągnęły na szczycie EWG w Moskwie (grudzień 2010) porozumienie w sprawie utworzenia Unii Eurazjatyckiej na bazie Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej (WPG) Białorusi, Kazachstanu i Rosji. W październiku 2011 r. podpisano umowę o utworzeniu strefy wolnego handlu w ramach WNP. Podczas szczytu EWG, Włodzimierz Putin powiadomił o rozpoczęciu realizacji planów utworzenia Unii Eurazjatyckiej na fundamencie przyszłej Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej (WPG). I chociaż struktura przyszłej Unii Eurazjatyckiej i konkretny harmonogram jej tworzenia nie zostały jeszcze ustalone, to już wyrażono wolę wdrożenia unii paszportowej, wizowej i walutowej w ramach planowania zjednoczenia.

    Organy Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG):
    1. Rada Międzypaństwowa – szefowie państw i rządów, najważniejsze kwestie: strategia i perspektywy rozwoju organizacji oraz kierunki integracji; od czerwca 2005 roku przewodniczącym Rady jest Aleksander Łukaszenko.
    2. Komitet Integracyjny – zastępcy szefów rządów: współpraca między organami wspólnoty, kontrola nad realizacją podjętych przez Radę Międzypaństwową decyzji.
    3. Zgromadzenie Międzyparlamentarne – współpraca z parlamentami państw członkowskich, unifikacja ustawodawstwa państw członkowskich.
    4. Sąd Wspólnoty – spory gospodarcze między członkami EWG i spory powstałe w wyniku realizacji decyzji EWG.

    2. Wspólna Przestrzeń Gospodarcza (WPG) – projekt integracji gospodarczej trzech krajów Unii Celnej: Białorusi, Kazachstanu i Rosji. Teoretycznie, projekt ten może być rozszerzony aż do stworzenia wspólnej przestrzeni gospodarczej obejmującej także Unię Europejską. Wspólna Przestrzeń Gospodarcza będzie tworzona na terytorium Rosji, Białorusi i Kazachstanu od 1 stycznia 2012 roku. Integracyjne postanowienia WPG zaczną obowiązywać w pełni od lipca 2012 roku.

    Organy Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej (WPG):
    1. Wyższa Eurazjatycka Rada Gospodarcza – szefowie państw i szefowie rządów;
    2. Eurazjatycka Komisja Gospodarcza – EKG (od 01.01.2012) – zastąpi komisję Unii Celnej, która z dniem 01.07.2012 r. przestanie istnieć, ma dwuczłonową strukturę:
    a/ Rada EKG – wicepremierzy rządów odpowiedzialni za kwestie ogólne;
    b/ Kolegium EKG – organ roboczy, którym kierować będzie przez cztery lata minister przemysłu i handlu Rosji, Wiktor Christienko.

    3. Eurazjatycka Unia Gospodarcza (EUG) – spodziewany ok. 2015 roku stan unii gospodarczej w wyniku uprzedniego wprowadzenia Unii Celnej i Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan, do których przyłączyły się Kirgistan i Tadżykistan, a najprawdopodobniej przyłączą się też inne kraje. Następstwem osiągnięcia integracji gospodarczej ma być formalne utworzenie Unii Eurazjatyckiej.

    4. Unia Eurazjatycka (UEA, Eurazja) – projekt konfederacyjnego związku państw posiadających wspólną przestrzeń polityczną, gospodarczą, wojskową, celną, humanitarną i kulturalną, który ma zostać utworzony na bazie związku Białorusi, Rosji i Kazachstanu oraz zbliżonych struktur integracyjnych Wspólnoty Niepodległych Państw: Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG), Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej (WPG), Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) i Unii Celnej (UC).

    Po podpisaniu 18 listopada 2011 r. przez przywódców Rosji, Białorusi i Kazachstanu deklaracji o integracji eurazjatyckiej, powstała Eurazjatycka Komisja Gospodarcza, kontrolująca około 170 funkcji nowej unii. Na czele EKG stać będzie Wiktor Christienko. Zgodnie z projektem Unii Eurazjatyckiej, przewiduje się utworzenie „szeregu organów ponadnarodowych”:
    - Rada szefów republik i szefów rządów UEA – najwyższy organ kierownictwa politycznego;
    - Parlament UEA – najwyższy organ doradczy Unii Eurazjatyckiej;
    - Rada Ministrów Spraw Zagranicznych UEA – koordynacja polityki zagranicznej;
    - Międzypaństwowy Komitet Wykonawczy (MKW) – stały organ wykonawczo-kontrolny:
    - Biuro Informacyjne MKW;
    - Rada ds. Oświaty, Kultury i Nauki – tworzenie spójnej polityki w tym obszarze.

    Według opinii premiera Rosji, Włodzimierza Putina, Eurazjatycka Unia Gospodarcza, którą planuje się stworzyć w roku 2015, może stać się jednym z biegunów współczesnego świata i odgrywać rolę efektywnego „zwornika” pomiędzy Europą i regionem Azji i Pacyfiku. Zasoby bogactw naturalnych, kapitałów i potencjału ludzkiego pozwolą jej być konkurencyjną i wraz z innymi kluczowymi podmiotami i strukturami zabezpieczyć trwałość globalnego rozwoju.

    Opr. i tłum./Разр. и пер. polski.blog.ru

    Prezydenci w Astanie: Aleksander Łukaszenko, Nursułtan Nazarbajew i Włodzimierz Putin. Президенты в Астане: Александр Лукашенко, Нурсултан Назарбаев и Владимир Путин. Фото: news.kremlin.ru

     

    Komentarz polski.blog.ru z 2011 roku:

    Państwo Związkowe Rosji i Białorusi (PZRiB) oraz białorusko-rosyjsko-kazachska Unia Celna w świetle wypowiedzi prof. Wiesława Chrzanowskiego.

    W tygodniku „Myśl Polska” nr 35-36/2011 ukazał się wywiad Macieja Motasa z prof. Wiesławem Chrzanowskim, zatytułowany „Wierzę w ideę narodową”. Nestor ruchu narodowego na pytanie „Jak widzi Pan przyszłość ruchów narodowych przede wszystkim w kontekście widocznych obecnie tendencji na gruncie europejskim i wyzwań, jakie stoją przed współczesną Europą?” odpowiada:

    „- Po powstaniu styczniowym powstał nowy układ polskich ruchów politycznych na emigracji i trzeba było czekać aż do lat 90. XIX w., aby dokonała się kolejna zmiana i wyklarowały się tradycyjne dziś kierunki polityczne. Być może my dzisiaj jeszcze nie dojrzeliśmy do zmiany tego układu. Łączy się z tym także pytanie o nasze miejsce w Europie. Narodowcy formułowali w tym zakresie różne koncepcje, chociażby wysuwana w czasie wojny koncepcja trzech mórz („ABC”) czy idea państwa zachodniosłowiańskiego. Już wówczas dostrzegano potrzebę istnienia bloków ponadnarodowych, w ramach których jednak państwa narodowe będą istotnym elementem. W tym sensie nie jest to odstępstwo od idei państwa narodowego. Już Norwid mówił, że na charakter narodowy składa się nie tylko to, co nas od sąsiadów różni, ale też to, co mamy z nimi wspólne. Gdybyśmy bowiem taką optykę odrzucili, to trudno byłoby mówić w ogóle o cywilizacji europejskiej, która powstała w oparciu o tradycję rzymską i chrześcijańską. Każdy naród ma swoją specyfikę, ale jest dla nich pewien mianownik wspólny, którym jest ta tradycja. Pojawia się pytanie, jak ta Europa ma być zorganizowana, czy w oparciu o idee kosmopolityczne, czy uwzględniające tradycje chrześcijańskie i narodowe. Nawet w ramach trwającego obecnie kryzysu widoczne jest, że interes państwa narodowego nie stracił nic na znaczeniu, jest wręcz kluczowy. Czynnik narodowy jest zatem wciąż obecny. Wciąż nie ma innej, lepszej koncepcji, niż państwo narodowe traktowane jako podstawa pewnego szerszego układu.” (mercurius.myslpolska.pl).


    Czy zatem również i Słowianie wschodni nie mają prawa do rozumowania w ten sposób i budowania własnego bloku ponadnarodowego? Czy cała Słowiańszczyzna nie może być „podstawą szerszego układu”?

    Oto aktualne dziś pytania.

    * * *

    Zmarły ostatnio [23.09.2011] prof. Jerzy Chodorowski wydał w 1996 r. książkę pt. „Czy zmierzch państwa narodowego?” Zbadane przez siebie kontynentalne (regionalne) wizje integracyjne ocenił w zależności od ich przystawania do planów utworzenia superpaństwa światowego:

    „Istnieją liczne warianty wizji nowej organizacji scalającej zbiorowość ludzką w jedność polityczną. Kryterium ich pierwszego, najogólniejszego podziału może stanowić zasięg terytorialny superpaństwa: istnieją więc wizje globalne (mundialne), których przedmiotem jest superpaństwo obejmujące cały świat oraz wizje regionalne, ograniczające nadpaństwo do jednego lub kilku regionów świata.
    (...)
    Są tu trzy możliwości:
    1) superpaństwo regionalne traktowane jest jako etap na drodze do superpaństwa światowego;
    2) lansowane jest jako forma prawno-ustrojowa, która powinna być realizowana równocześnie z przygotowaniem superpaństwa globalnego;
    3) występuje jako ostateczna, zamknięta postać przeobrażeń ustrojowych w jakiejś części świata, nie podlegająca dalszej ewolucji.

    Otóż autorzy wszystkich omówionych wizji regionalnych opowiedzieli się za etapowością superpaństwa europejskiego. Ewentualność druga, ani trzecia nie znalazła żadnego rzecznika.
    (...)
    Mała to pociecha, że utopia nie może być zrealizowana do końca, gdyż jest buntem przeciw prawom naturalnym. Wystarczy bowiem zacząć jej realizację: im dalej będzie się ją posuwać, tym więcej zła zacznie wyzwalać w świecie. Już samo dążenie utopijne jest nie tylko bezsensowne, ale i niszczycielskie. Utopijność zatem superpaństwa globalnego czy regionalnego nie wyklucza jego urzeczywistniania na drodze likwidacji państwa narodowego.”

    * * *

    Pojawia się zatem podstawowe pytanie: czy UE2/Eurazja będzie wymuszonym koniecznością obrony przed globalistami (i Chińczykami) sojuszem prawosławia i islamu, czy też dalszym ciągiem utopijnego projektu globalistów?” [koniec komentarza polski.blog.ru z 2011 r.]

     

    Komentarz 2014:

    Eurazjatycka Unia Gospodarcza i co dalej? (po podpisaniu traktatu w Astanie)

    Zaledwie wczoraj (patrząc w kategoriach historycznych) globaliści zachodni utworzyli „anglosasko-niemiecką”, a w istocie proamerykańską[1] Unię Europejską, a dzisiaj prezydent Putin podpisał wraz z innymi wschodnimi przywódcami traktat o powołaniu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG), co jest najważniejszym krokiem w kierunku utworzenia Unii Eurazjatyckiej (czyli UE2), która to struktura – jak słyszymy nie od dziś – ma być kompatybilna z unią zachodnioeuropejską (UE) i dostosowana do ewentualnego połączenia się z nią w jedną przestrzeń polityczno-kulturowo-gospodarczą „od Lizbony do Władywostoku”.

    Towarzyszy temu, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie, polityka masowego wysiedlania ludności wiejskiej i małomiasteczkowej (metodami zarówno makroekonomicznymi, propagandowymi, jak i administracyjnymi) do wielkich miast i tworzenia z niej społeczeństwa nowego typu, oderwanego od ojczystej ziemi, poddanego powszechnej i permanentnej indoktrynacji, totalnie ujednoliconego, a przede wszystkim całkowicie zależnego od przydziałów środków żywnościowych i bytowych przez system (co niektórzy fałszywie nazywają „gospodarką wolnorynkową” i „wolnym rynkiem pracy”).

    Spotykamy także niepokojące wypowiedzi i świadectwa, które skłaniają nie tylko do pytania: „Czy Putinowi jest z nami po drodze?”[2], ale i do obaw, że przyszła Unia Eurazjatycka będzie – nie daj Boże! – tak samo „ruska”, jak obecna Unia Europejska jest „angielska” czy „niemiecka”.

    W swoim najnowszym wywiadzie dla czytelnika polskiego prof. Dugin tak mówi o tym problemie: „W Rosji toczy się zacięta wewnętrzna walka. Putin otoczony jest przez tych, których my nazywamy „szóstą kolumną”. Nie są to jego przeciwnicy, tylko jego zwolennicy, są jednak włączeni w zachodnie sieci wpływu. Są to liberałowie, starający się zachować związki z USA. Jest to także skorumpowana elita, posiadająca konta bankowe na Zachodzie. Dokonują oni systematycznego sabotażu. Stanęli po stronie Putina przeciw jego otwartym wrogom, przeciwko piątej kolumnie. To właśnie oni nadzorowali stosunki z Ukrainą, na przykład Gelman, Pawłowski. Na Kremlu wcześniej nadzorowali je Wołoszyn, Surkow i Miedwiediew. Dziś ostro występują oni przeciwko Putinowi, po stronie zaś [kijowskiej] junty i Placu Błotnego. Tymczasem jeszcze wczoraj byli przedstawicielami Kremla w Kijowie. To oni doprowadzili do sytuacji, która obecnie tam zaistniała. To wrogowie Rosji. Tłumili oni także poparcie dla rosyjskich przywódców na Ukrainie, wpływali na bieg wydarzeń za pośrednictwem skorumpowanej, oligarchicznej elity. Nie ma żadnej różnicy między Kołomojskim a [Michałem] Friedmanem. To jedna sieć tego samego proamerykańskiego, atlantyckiego towarzystwa. Ręce i nogi Putina są związane przez szóstą kolumnę. Może on działać jedynie w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. W pozostałych okolicznościach jest blokowany. W ostatnim jednak momencie się budzi. Mam nadzieję, że obudzi się i teraz. Dlatego, że spać dalej byłoby zbrodnią... Wszystko wówczas jednocześnie się zawali. Jego osiągnięcia są dość kruche. Szósta kolumna do dziś przenika wokół niego wszystko.

    Różnica między Rosją a Zachodem (w tym także Polską) jest następująca: w Europie elita jest atlantycka i na jej czele stoją również atlantyccy przywódcy. W Rosji elita także jest atlantycka, tylko Putin jest inny. To prawdziwy Rosjanin. To szansa. To jednak tylko, niestety, szansa, nic ponadto. Także lud u nas jest świeższy i bardziej normalny. Pomimo, że w latach 90-tych otrzymał silny cios. Myślę jednak, że również ludy Europy wcześniej lub później się obudzą i obalą swoją okupacyjną, proamerykańską kompradorską elitę.”[3]

    Szczególne to postaci:

    - Marat Gelman – syn Aleksandra Izaakowicza Gelmana, członka Rady Społecznej Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego (RKŻ, ros. REK, ang. RJC),

    - Gleb Pawłowski – współpracownik sowieckiego dysydenta i prezydenta rosyjskiego Centrum „Holocaust” Michała Heftera, a także Marata Gelmana i Łotysza Maksyma Meiera z FEP (Fundusz Efektywnej Polityki – organizujący kampanie m.in. Jelcynowi, partii liberalnej Niemcowa i Putinowi),

    - Aleksander Wołoszyn – syn Stala (Stal, Stalij: imię porewolucyjne, kojarzone ze Stalinem i znaczące „twardy”, „stalowy”); A.W. był od lat 90-tych „bliskim partnerem biznesowym” Borysa Abramowicza Bieriezowskiego (1946-2013), syna Anny Aleksandrowny Gelman,

    - Władysław Juriewicz Surkow – wł. Asłanbek Surkow, syn Czeczeńca Andarbeka Daniłbekowicza Dudajewa vel Jurija Dudajewa i Rosjanki Zoi Surkowej,

    - Michał Friedman – syn Marata Friedmana; pochodzący z „klasycznej żydowskiej sowieckiej rodziny” wiceprezydent Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego (RKŻ, ros. REK, ang. RJC), a zarazem jeden z najbogatszych przedsiębiorców Rosji (17,6 mld USD wg rankingu http://www.forbes.ru/rating/200-bogateishikh-biznesmenov-rossii-2014/2014 ).

     

    Biorąc to pod uwagę, Polak-Słowianin musi przyznać, że dobrze byłoby mieć dzisiaj autentycznie słowiańską „UE3” pomiędzy „anglosaskim” Zachodem i tak „ruskim” Wschodem. Ani Słowianom w Polsce, ani Słowianom na Białorusi (nie wspominając już o Ukrainie i Rosji) z pewnością nie zaszkodziłoby utworzenie swojej własnej Konfederacji Słowiańskiej, która byłaby przeciwwagą zarówno dla proamerykańskiej UE, jak i dla wschodniej UE2, zwłaszcza podminowanej – jak to ujął prof. Dugin – przez „liberałów, starających się zachować związki z USA”.

    W przypadku państw „prawosławnych”, pozostawanie Białorusi, Ukrainy czy Mołdawii w składzie UE2 nie powinno w niczym przeszkadzać ich jednoczesnemu członkostwu w Konfederacji Słowiańskiej. Przy należytym ułożeniu spraw (głównie z niemieckimi Niemcami i z ruską Rosją), Polska również mogłaby wyjść z UE i zostać członkiem UE2 (Eurazji), pozostając jednym z liderów Konfederacji Słowiańskiej. Albo mogłaby zachować równy dystans do Zachodu i Wschodu, opierając się na Konfederacji i przyjaznej polityce wobec wszystkich sąsiadów. 

    Wydaje się, że wojenka Zachodu z Rosją dokonywana rękami jej sąsiadów – to próba storpedowania zarówno Putinowskiej chrześcijańsko-muzułmańskiej Eurazji, jak i idei solidarności słowiańskiej, bez której żadnej Konfederacji Słowiańskiej – rzecz jasna – nigdy nie będzie.

    Przypisy:

    [1] – „Unia Europejska to nie żadne „imperium in statu nascendi”, lecz narzędzie USA do kontroli i dyscyplinowania państw Europy, sprawowanych ze współudziałem Niemiec.” (A. Danek) – zob.: Szkoła polityki propolskiej (3): Euro-Ameryka czy blok słowiański?
    - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск:  owp.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=598&Itemid=1 (18.02.2013).

    [2] – Czy Putinowi jest z nami po drodze? http://polski.blog.ru/158468515.html (22.07.2012).

    [3] – Wywiad portalu konserwatyzm.pl z Aleksandrem Duginem na temat Ukrainy http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12084/wywiad-portalu-konserwatyzmpl-z-aleksandrem-duginem-na-temat
    (06.05.2014).



     

    (B) – Vesica piscis (łac. rybi pęcherz): wczesnochrześcijański symbol Chrystusa w Chwale i postulowana formuła współpracy przyszłej Konfederacji Słowiańskiej (A) oraz Rosji i tworzonej przez nią Unii Eurazjatyckiej (C). W tym układzie poszczególne państwa, np. Ukraina, Białoruś czy Polska mogłyby być jednocześnie członkami Konfederacji Słowiańskiej i Unii Eurazjatyckiej, albo też – zgodnie z aktualną wolą swoich narodów – członkami wyłącznie jednej z tych struktur ponadnarodowych. Zawsze jednak powinny wspierać i chronić swój interes nadrzędny, czyli istnienie międzysłowiańskiej przestrzeni współpracy (B). Idea: polski.blog.ru
    (B) – Vesica piscis (лат. рыбий пузырь): раннехристианский символ Христа во Славе и предлагаемая формула сотрудничества будущей Славянской Конфедерации (A), а также России и создаваемого ею Евразийскoго Союзa (C). В этой системе отдельные государства, например, Украина, Беларусь и Польша могли бы быть одновременно членами Славянской Конфедерации и Евразийского Союза, либо также – в соответствии с настоящей волей их народов – членами только одной из этих наднациональных структур. Однако, всегда должны поддерживать и защищать свой вышестоящий интерес, то есть междуславянское пространство сотрудничества (B). Идея: polski.blog.ru


    Vesica piscis (łac. rybi pęcherz) – krzywa o migdałowatym kształcie, zamknięta na płaszczyźnie, symetryczna względem swojego środka, powstała w geometrii euklidesowej przez przecięcie się dwóch okręgów o równych promieniach w taki sposób, że środek jednego okręgu leży na okręgu drugim. Motyw vesica piscis wykorzystywany był jako aureola (mandorla) otaczająca postać Chrystusa i świętych na obrazach we wczesnej sztuce chrześcijańskiej. Mandorla (z wł. migdał), w malarstwie i płaskorzeźbie owalna, bardziej archaiczna niż tarcza słoneczna aureola, otaczająca postać Jezusa, ale czasem także postać Marii. http://pl.wikipedia.org/wiki/Vesica_piscis
    Vesica piscis (лат. рыбий пузырь) — фигура, образованная пересечением двух кругов с одинаковым радиусом, наложенных так, что окружность одного находится в центре другого. В переводе с латыни обозначает рыбий пузырь. Используется в иконописи и в христианском искусстве для обозначения ауры святого, которая называется мандорла. Мандорла (от итал. mandorla «миндалина») — в христианском и буддийском искусстве особая форма нимба, сияние овальной формы, вытянутое в вертикальном направлении, внутри которого помещается изображение Будды, Христа или Богоматери (реже святых). http://ru.wikipedia.org/wiki/Vesica_piscis

    Jezus Chrystus w „rybim pęcherzu” (mandorli) na wizerunku z Trewiru (ok. 1220). Иисус Христос в „рыбьeм пузыре” (мандорли) на изображении с Трирa (ок. 1220). Фото: blb-karlsruhe.de


    Komentarz polski.blog.ru z 2012 roku:

    Konfederacja Słowiańska jako trzeci człon przestrzeni politycznej „od Lizbony do Władywostoku”

    „Lepsza jest propozycja wejścia Węgier w skład postulowanej Konfederacji Słowiańskiej, która:

    1. nie miałaby w składzie Rosji i nie byłaby uzależniona ani od Wschodu, ani od Zachodu;

    2. nie byłaby państwem, ani unią państw (federacją), lecz porozumieniem politycznym (konfederacją) nie dążącym do integracji/unifikacji państw i narodów, lecz do utrzymania ich odrębności i suwerenności;

    3. członkami Konfederacji Słowiańskiej mogłyby zostać także (gdyby zechciały) Białoruś i Ukraina, które JEDNOCZEŚNIE mogłyby pozostać członkami eurazjatyckiej Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej; wariant ten mógłby zresztą dotyczyć również Polski i innych zainteresowanych tym państw Konfederacji Słowiańskiej – umożliwiłby im czerpanie profitów z uczestnictwa w eurazjatyckiej Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej i uniezależnienie się od paraliżującej ich gospodarkę kontroli Zachodu, a z kolei członkostwo tychże państw w bloku Konfederacji Słowiańskiej uniemożliwiłoby Rosji pochłonięcie ich i trwałe wmontowanie w struktury projektowanej Unii Eurazjatyckiej (Wspólna Przestrzeń Gospodarcza Eurazji oraz mająca potem powstać Eurazjatycka Unia Gospodarcza są dopiero do niej wstępem);

    4. ze względu na swój skład (chrześcijanie) mogłaby współpracować z państwami i blokami państw przyjaznymi chrześcijaństwu (w tym także z określonymi państwami islamskimi) oraz uzgadniać i realizować wspólną politykę wobec państw zwalczających chrześcijaństwo.

    Słabość koncepcji tak pojętej Konfederacji Słowiańskiej polega na tym, że:

    1. jej potencjalni uczestnicy muszą dobrze zrozumieć zaprezentowaną powyżej w maksymalnym skrócie ideę – i przełamać swoje uprzedzenia czy partykularyzmy (podsycane częstokroć z zewnątrz);

    2. muszą zrozumieć i poprzeć ideę Konfederacji Słowiańskiej również Rosja i – niestety – także Niemcy.

    Siła tej koncepcji polega natomiast na tym, że świetnie zrozumieli jej wagę Amerykanie i z pewnością zainteresowała ich już koncepcja przeciwstawna, tj. pomysł stworzenia federacji stricte antyrosyjskiej, z udziałem państw leżących pomiędzy Rosją i Niemcami.

    I właśnie z tego powinny zdać sobie sprawę Rosja i Niemcy, które nie chcąc dopuścić do powtórki z historii (potraktowania ich przez narody Europy Środkowej jako dwóch głównych wrogów), będą musiały na Konfederację przyjaznych im, ale suwerennych państw słowiańskich się zgodzić.”

     

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Nowa granica Polski. Новая граница Польши - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=9&thread_id=355 (16.08.2011).

    Nasza odpowiedź: Konfederacja Słowiańska. Наш ответ: Славянская Конфедерация http://polski.blog.ru/211569507.html (12.03.2014).

  •  

    Ruski marsz niepodległości 2014. Русский марш независимости 2014. Коллаж: polski.blog.ru 

     

    „Pożegnanie Słowianki” – marsz rosyjski, napisany w l. 1912-1913; pieśń Ruskich i Polaków walczących z Niemcami i Austrią podczas I wojny światowej w szeregach Armii Imperium Rosyjskiego, a także nieformalny hymn kontrrewolucyjnej rosyjskiej Białej Armii, w której szeregach wielu Polaków walczyło z bolszewikami Lenina i Trockiego i z przywleczoną przez nich z Zachodu rewolucją. W latach II wojny światowej „Pożegnanie Słowianki” było hymnem polskich partyzantów walczących z hitlerowskim okupantem (z polskim tekstem, zatytułowanym „Rozszumiały się wierzby płaczące”). „Прощание славянки” – русский марш, написанный в 1912-1913 гг.; песня Русских и Поляков, воевавших с Германией и Австрией во время первой мировой войны в рядах Армии Российской Империи, а также неформальный гимн контр-революционной русской Белой Армии, в рядах которой многие Поляки воевали с большевиками Ленина и Троцкого, против притянутой ними с Запада революции. В годы второй мировой войны песня „Прощание Славянки” былa гимном польских партизанов, боровшихся с гитлеровским оккупантом (с польским текстом, под названием „Rozszumiały się wierzby płaczące” – „Расшумелись плакучие ивы”).

    Joanna (Żanna) Biczewska, „Pożegnanie Słowianki”. Жанна Бичевская, "Прощание славянки". 

     

    Idą Ruscy

    Idą Ruscy przez ciemność pogańskich wieków,
    Idą Ruscy przez chmarę pokonanych wrogów,
    Idą Ruscy, wyzwalając Trzeci Rzym,
    Idą Ruscy do Niebiańskiej Jerozolimy.

    Marsz, marsz, marsz.
    Ruski marsz, gromadzimy na marsz
    Wszystkich niezniszczonych wojną,
    Marsz, marsz, marsz,
    Ruski marsz, on zakończy sabat
    Tych, co pastwili się nad krajem.

    Idą Ruscy i zapalają się ognie,
    Idą Ruscy, żeby przypomnieć Ruskim, kim są,
    Idą Ruscy, żeby zabronić rozpusty i przemocy,
    Idą Ruscy, żeby bronić nie tylko Ruskich.

       Marsz, marsz, marsz…

    Idą Ruscy i znika nad Rosją noc,
    Idą Ruscy w sukurs ukochanej armii,
    Idą Ruscy naprzód z sercami najwyższych prób,
    Ruscy plwają na władzę Ameryk i Europ.

       Marsz, marsz, marsz…

    Idą Ruscy, nie lękając się kul i ran,
    Idą Ruscy i wzywają wszystkich Słowian,
    Idą Ruscy ze sztandarem Zbawiciela na przedzie,
    Idą Ruscy w sercu Ojczyzny – Moskwie.

       Marsz, marsz, marsz…

    Joanna (Żanna) Biczewska

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski


    „Idą Ruscy” – pieśń Joanny (Żanny) Biczewskiej (ur. w 1944 r. w Moskwie), córki Włodzimierza Konstantynowicza Biczewskiego, rosyjskiego oficera pochodzącego ze starego polskiego rodu szlacheckiego (herbu Syrokomla) i baleriny Lidii Gawriłowny Koszieliewej. „Русские идут” – песня Жанны Бичевской (род. в 1944 г. в Москвe), дочери офицера Владимира Константиновича Бичевского, принадлежавшего к древнему польскому дворянскому роду (гербa Сырокомля), и балерины Лидии Гавриловны Кошелевой.

     

    Русские идут

    Русские идут сквозь тьму языческих веков
    Русские идут сквозь сонм поверженных врагов
    Русские идут, освобождая Третий Рим,
    Русские идут в Небесный Иерусалим.

    Марш, марш, марш.
    Русский марш, собираем на марш
    Всех, неуничтоженных войной,
    Марш, марш, марш,
    Русский марш, он закончит шабаш
    Тех, кто издевался над страной.

    Русские идут и зажигаются огни
    Русские идут напомнить русским, кто они
    Русские идут разврат с насильем запрещать
    Русские идут не только русских защищать

       Марш марш марш…

    Русские идут и тает над Россией ночь
    Русские идут любимой армии помочь
    Русские идут вперёд с сердцами высших проб
    Русские плюют на власть Америк и Европ

       Марш марш марш…

    Русские идут, не испугавшись пуль и ран
    Русские идут и призывают всех славян
    Русские идут со стягом Спаса во главе
    Русские идут по сердцу Родины – Москве

       Марш марш марш…

    Жанна Бичевская

     

    „Idą Ruscy”, to popularna nazwa pieśni pt. „Ruski marsz” z płyty „My – Rosjanie. Joanna (Żanna) Biczewska śpiewa pieśni Gennadiusza Ponomariowa” (2001). „W 1988 roku Biczewska poznała tulskiego poetę i kompozytora Gennadiusza Robertowicza Ponomariowa, który pisał dla niej utwory i był jej cichym wielbicielem. W tym samym roku Biczewska ochrzciła się i wzięła z nim ślub kościelny. Od tego czasu zaczęła wykonywać jego pieśni, a płyty „My – Rosjanie” i „Boże, strzeż swoich” składają się wyłącznie z utworów Ponomariowa” (bard.ru). „Русские идут”, - это другое название песни „Русский марш” из альбома „Мы – русские. Жанна Бичевская поёт песни Геннадия Пономарёва” (2001). „В 1988 году Бичевская познакомилась с тульским поэтом и композитором Геннадием Робертовичем Пономарёвым, который писал для неё песни и был её тайным поклонником. В этом же году она покрестилась и обвенчалась с ним в церкви. С этого времени она стала исполнять его песни. Диски „Мы-русские” и „Боже, храни своих” полностью состоят из песен Пономарева” (bard.ru). Фото: bard.ru , vk.me

     

    Krym. Idą Ruscy! Крым. Русские идут!

     

    Zob. także/См. также:

    Płyta: „My – Rosjanie. Joanna (Żanna) Biczewska śpiewa pieśni Gennadiusza Ponomariowa” (2001). Диск: „Мы – русские. Жанна Бичевская поёт песни Геннадия Пономарёва” (2001) http://www.bard.ru/cgi-bin/disk.cgi?disk=1553

    Joanna (Żanna) Biczewska. Dyskografia – płyty analogowe i CD. Жанна Бичевская. Дискография – грампластинки, CD-диски http://www.zhanna-bichevskaya.ru/diskografija.htm

    Joanna (Żanna) Biczewska. Wideo. Жанна Бичевская. Видеозаписи http://www.zhanna-bichevskaya.ru/videozapisi.htm

    Ruski wiek. Русский век http://polski.blog.ru/211346851.html (01.03.2014).

  • Konfederacja Słowiańska jest nam potrzebna. Pojedynczo wrogowie Słowiańszczyzny nas zniszczą, lecz razem będziemy niezwyciężeni. Poniżej: Lena Katina, piosenka „Jugosławia” (1999). Нам нужнa Славянская Конфедерация. В одиночку враги Славянщины нас уничтожат, но вместе мы будем непобедимы. Ниже: Лена Катина, песня „Югославия” (1999). Коллаж: panslavist.ru/polski.blog.ru

    Wstrząsający wideoklip: Lena Katina „Jugosławia” (1999). Шокирующее видео Лены Катиной „Югославия” (1999).

    Alternatywa/Альтернатива: http://my.mail.ru/mail/kolesnikd/video/31/1629.html

    http://rutube.ru/video/974e730be11103723aa3f8858be0459c/

     

    Unia Słowiańska odpowiedzią na ostatnie zmiany na Ziemi? – Славянская Уния ответом на последние изменения на Земле?

    Jakkolwiek w obliczu ostatnich wydarzeń może to zabrzmieć dziwnie, ale logika nakazuje, abyśmy My, Słowianie, zdołali zakopać głęboko wszelkie animozje, jakie mamy do swoich pobratymców ze wschodu. Trzeba bardzo dokładnie przeanalizować, czy w dzisiejszym świecie lepiej jest, aby Słowiańszczyzna walczyła ze sobą po przeciwnych stronach barykady, czy też może powinna funkcjonować jako jeden byt polityczny.

    Na pierwszy rzut oka brzmi to utopijnie i nierealistycznie, ale  gdy ktoś się zastanowi nad tym głębiej może się okazać, że stworzenie politycznej Unii Słowiańskiej z Polską, Rosją, Czechami, Słowacją, Ukrainą, Białorusią, Chorwacją, Serbią i innymi chętnymi krajami jest po prostu koniecznością. Unia Europejska jest bytem, który nie może być traktowany poważnie, gdyż jego prawdziwe cele mogą być inne, niż nam się wmawia nachalną propagandą.

    Można odnieść wrażenie, że komuś bardzo zależy na tym, aby Słowianie pozostawali skłóceni i zantagonizowani. Manipuluje się całymi narodami, a tak naprawdę, to mamy ze sobą więcej wspólnego, niż się to przedstawia, a przede wszystkim wspólne pochodzenie. Oczywiście, niewątpliwie mamy też wspólną i trudną przeszłość, która jest podstawową przeszkodą w realizacji takiego konceptu politycznego.

    Oczywiście, taka Unia Słowiańska musiałaby zostać zdominowana przez przedstawicieli największego narodu słowiańskiego, czyli Rosji. To mogłoby się wielu (naszym ludziom) nie podobać, bo Rosja jest przedstawiana w naszych mediach – w zależności od kontekstu – jako realny partner lub zło wcielone. Obecnie przeważa ta druga narracja, dlatego idea Unii Słowiańskiej wydaje się utopią, a nawet zdradą narodową.

    Jednak warto zadać sobie pytanie, czy w dzisiejszym świecie lepiej mieć dobre stosunki z Rosją i nawet związać się z nią jakimś sojuszem militarnym, czy też lepiej razem z tak zwanym Zachodem destabilizować sytuację na Ukrainie, ryzykując wojnę z mocarstwem atomowym lub, w najlepszym wypadku, powodując w ten sposób obserwowany właśnie rozkwit ekstremizmów o zabarwieniu faszystowskim, do których dochodzi ostatnio na Ukrainie.

    Stworzenie Unii Słowiańskiej z pewnością nie spodobałoby się wielu nacjom, ponieważ zagroziłoby realizacji obcych interesów na terytoriach krajów wchodzących w skład takiej hipotetycznej wspólnoty. Poza tym stworzenie Unii Słowiańskiej pozwoliłoby na to, aby Słowiańszczyzna w końcu mogła funkcjonować jako jedna siła. Byłaby to potęga, z którą musieliby się liczyć wszyscy. Jednak, czy do tego kiedykolwiek dojdzie? Włodzimierz Putin buduje podobny koncept Unii Eurazjatyckiej i jest to dobry punkt wyjścia do tego, aby kiedyś zjednoczona Słowiańszczyzna zdołała stać się liczącą się siłą, kształtującą to, jak ma wyglądać otaczający nas świat.

    Źródło/Источник: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/unia-slowianska-odpowiedzia-ostatnie-zmiany-ziemi (11.03.2014). Tamże ciekawa dyskusja. Там же интересная дискуссия.

    Słowiańszczyzna i Rosja. Славянщизна и Россия. Zob./Cм.: UE2: Traktat w Astanie. EC2: Договор в Астане http://polski.blog.ru/212669619.html (29.05.2014).

    Potrzeba Konfederacji Słowiańskiej – Нам нужнa Славянская Конфедерация

    „Alternatywa jest taka: wspólna Europa albo chaos. Europa albo barbarzyństwo. Europa lub śmierć.” – powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” (z dn. 02.10.2012 r.) francuski pisarz i filozof żydowskiego pochodzenia, Bernard-Henri Levy, znany ostatnio ze wspierania antyrządowych rebeliantów w Bengazi i przygotowań prezydenta Sarkozy’ego do ataku na suwerenną Libię. Jest to, oczywiście, alternatywa zupełnie fałszywa, gdyż przyszłość Europy zależy nie tylko od faktu istnienia Unii Europejskiej, lecz przede wszystkim od polityki mocarstw świata wielobiegunowego, powstającego na skutek zmagań Stanów Zjednoczonych, Chin i Rosji.

    Wydaje się, że w tym nowym świecie jest również miejsce na odrębną wspólnotę, złożoną z narodów chlubiących się słowiańskim pochodzeniem i zdolnych do braterskiej współpracy. Jak miałaby ona wyglądać? Pomysłów może być wiele, lecz do politycznej jedności Słowian potrzeba nam niezależnej Konfederacji Słowiańskiej. Jak pokażemy poniżej – jest ona także niezbędna Rosji.

    Geopolityka.org opublikowała w styczniu 2012 r. tłumaczenie analizy sytuacji geopolitycznej Rosji, zaktualizowanej 24.11.2011 r. przez Stratfor (Wikipedia: „Strategic Forecasting, Inc., prywatna agencja wywiadu, założona w 1996 w Austin w stanie Teksas przez George’a Friedmana. Nazywana niekiedy cieniem CIA. Zajmuje się opracowywaniem wszelkiego rodzaju analiz i raportów na potrzeby klientów prywatnych, a także niektórych agend rządu Stanów Zjednoczonych, m.in. CIA.”).

    W związku z wydarzeniami na Węgrzech, a także fermentem w Polsce, w Rumunii i w innych krajach tzw. Międzymorza, warto przytoczyć z powyższej analizy taki oto fragment:

    „Wzdłuż Niziny Środkowoeuropejskiej Rosja posiada trzy opcje strategiczne:

    1. Wykorzystać rozległe terytorium Rosji i jej klimat – pozwolić wrogim siłom wejść w głąb Rosji i pokonać je, by podzieliły los wojsk Napoleona i Hitlera. Wydaje się to [jakimś] rozwiązaniem, pomijając fakt, że często zwycięstwo wisi na włosku, a agresorzy pustoszą prowincję. Interesujące mogłoby być wyobrażenie co by się działo, gdyby Hitler kontynuował swój pochód wzdłuż Niziny Środkowoeuropejskiej ku Moskwie, a nie zmienił kierunek natarcia, które zostało skierowane na południe ku Stalingradowi.

    2. Przeciwstawić napastnikom ogromne, pozbawione mobilności siły piechoty i wykrwawiać je do śmierci, jak to się stało w roku 1914. Pozornie może się to wydawać najbardziej pociągającym wyjściem z uwagi na fakt, że Rosja posiada większe rezerwy ludności niż jej europejscy wrogowie. W praktyce jednak jest to niebezpieczny wybór z uwagi na ulegające wahaniom warunki społeczne w imperium, które mogą [osłabić] aparat bezpieczeństwa i spowodować upadek reżimu za sprawą rewolty żołnierskiej, jak to się stało w roku 1917.

    3. Przesunąć Rosyjską/Radziecką granicę tak daleko na zachód jak to tylko możliwe, tworząc kolejny bufor na wypadek ataku, tak jak uczyniły to władze ZSRR podczas zimnej wojny. To jest oczywiście pociągający wybór, ponieważ tworzy nowe możliwości ekonomiczne, a za jego sprawą pod kontrolę rosyjską trafia ważny strategicznie obszar. Jednocześnie strategia ta rozprasza siły rosyjskie, rozszerzając obszar strategicznej kontroli na Europę Środkową i znacząco zwiększając koszty obrony, które doprowadziły do ostatecznego upadku ZSRR w 1991 roku.
    (…)
    Z punktu widzenia Rosji imperatywem jest stworzenie strefy wpływów, która umożliwiłaby jej powrót do granic względnie możliwych do obrony. Oczywiście, państwa położone na peryferiach Rosji i wielkie mocarstwa za jej granicami będą przeciw temu oponować.”[1].

    Wnioski:

    1. Widać z tego wyraźnie, że czwartą i najlepszą dla Rosji opcją strategiczną wzdłuż Niziny Środkowoeuropejskiej jest pozyskanie dobrowolnych, autentycznych, szczerych i mających taki sam interes strategiczny – czyli obronę niepodległości politycznej, kulturalnej i gospodarczej – sojuszników na osi: Bałtyk-Karpaty-Bałkany.

    Koncepcja Konfederacji Słowiańskiej, jako przyjaznego Rosji (i Niemcom) porozumienia suwerennych państw słowiańskich (a także w dużej mierze słowiańskiego, jak się w świetle najnowszych badań okazuje, narodu węgierskiego i innych nie-słowiańskich narodów bałkańskich) – jest zatem zbieżna i wychodząca na przeciw rosyjskim potrzebom strategicznym. Rosja może i powinna widzieć w Polakach, Czechach, Słowakach, Węgrach i innych narodach tego obszaru szansę na swe ocalenie i ustabilizowanie skomplikowanej sytuacji geopolitycznej na swej zachodniej flance.

    2. Skoro nasza pomoc i przyjaźń byłaby wybawieniem Rosji z geopolitycznej pułapki, to cena tej pomocy i przyjaźni idzie zdecydowanie w górę. A jest nią realna pomoc Rosji w zabezpieczeniu niepodległości państw przyszłej Konfederacji Słowiańskiej od strony zarówno państw zachodnich (w tym Niemiec i USA), jak i od strony samej Rosji. Katalog oczekiwań jest szeroki:
    - tania broń
    - tanie surowce
    - transfer tanich technologii
    - przejęcie okręgu Kaliningradu
    - dobrze pomyślane preferencje dla narodowej (!) wymiany gospodarczej
    - pomoc przy załatwieniu istotnych postulatów Polaków żyjących na terenach b. Kresów Wschodnich i Polaków wysiedlonych stamtąd do nie-rosyjskich republik b. ZSRR oraz postulatów Polonii rosyjskiej.

    3. Oczywiście, Zachód (a Stratfor pewnie w szczególności) doskonale się orientuje, że szansa słowiańskiej niepodległej Rosji i Słowiańszczyzny w ogóle leży właśnie w tej czwartej opcji strategicznej: w powstaniu – za zgodą Rosji (i Niemiec) i przy jej wsparciu – Konfederacji Słowiańskiej od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne. Czyli w utworzeniu w ten sposób trzeciego, nie-amerykańskiego i nie-zachodniego, ale też i nie-rosyjskiego członu tzw. Wielkiej Europy, o której pisał wiele ostatnio p. Sykulski z Instytutu Geopolityki.

    Obserwowane ostatnio wydarzenia, nie tylko na Węgrzech, wydają się być wpisane w zachodnią odpowiedź na to potencjalne zagrożenie dla amerykańskich planów wobec Rosji, jakim jest możliwość utworzenia tak pomyślanej Konfederacji Słowiańskiej. Ta odpowiedź, to po prostu próba wyprzedzenia wydarzeń i stworzenia przez Zachód własnej organizacji złożonej z państw leżących pomiędzy Niemcami i Rosją, a więc próba utworzenia swego rodzaju Konfederacji Anty-słowiańskiej, którą urzeczywistniłyby swoimi rękami tutejsze narody pragnące niepodległości jak powietrza, lecz prowadzone de facto pod egidę USA, i to – oczywiście – pod sztandarami i hasłami narodowymi, a także niepodległościowymi i religijnymi.

    Realizacja tego planu Zachodu oznaczałaby zapisanie kolejnego, pewnie już ostatniego, rozdziału świetnej, pochwalonej przez Feliksa Konecznego książki Jędrzeja Giertycha pt. „Tragizm losów Polski”, opisującej prawdziwe przyczyny upadku naszego państwa.

    Temat kładzenia się Polaków w poprzek niemiecko-rosyjskich interesów i pełnienia przez Polskę roli niezatapialnego amerykańskiego lotniskowca jest, niestety, ciągle aktualny. Jan Engelgard zwrócił niedawno uwagę, że do tej nie-polskiej polityki Polacy są usilnie namawiani, ostatnio m.in. przez wspomnianego już George'a Friedmana, założyciela i Dyrektora Generalnego Stratfor. Redaktor Engelgard na swoim blogu pisze:

    „George Friedman, jak czytamy w Wikipedii: „amerykański politolog żydowskiego pochodzenia, absolwent City College of New York”, nie tak dawno doradca amerykańskich dowódców wojskowych – udziela nam w wywiadzie [pt. „Kto umrze za Europę?”] dla tejże „Rzeczpospolitej” (31.12.2011 – wyd. internetowe) cennych rad, co mamy robić jako państwo. Oczywiście największym wyzwaniem jest rysujący się sojusz niemiecko-rosyjski: „Rosja i Niemcy nie lubią Stanów Zjednoczonych i boją się ich. Rosja wierzy, że USA nieustannie próbują podkopać jej międzynarodową pozycję. Niemcy wierzą, że Amerykanie są nieodpowiedzialni i wikłają się w wojny, w których Niemcy nie chcą brać udziału. Te okoliczności sprawiają, że te państwa mają naturalny interes w pogłębianiu wzajemnej współpracy. To nie jest oczywiście relacja oparta na zaufaniu i przyjaźni, ale nie wszystkie relacje muszą być na tym zbudowane. Istnieje w końcu wiele małżeństw bez miłości. A układ Rosji z Niemcami jest właśnie takim małżeństwem z rozsądku”. Analiza z grubsza słuszna, choć autor zdaje się sugerować, że rosyjskie i niemieckie pretensje do USA są wymysłem. A co w takim razie radzi nam pan Friedman? Oto jego rada: „Rolą Polski jest pełnić rolę przeciwwagi dla tego układu”.

    No i wszystko jasne. Jak się wydaje przez kilka ładnych lat tak właśnie robiliśmy, wyniki są znane. Amatorów wyciągania z ognia kasztanów w interesie Ameryki u nas nie brakuje, nawet bez rad Friedmana. W języku politycznym na taką postawę jest kilka określeń – wśród których „pożyteczni idioci” jest najłagodniejsze. Przy okazji nasunęło mi się takie  pytanie – skąd się wzięła agresywna retoryka antyrosyjska i antyniemiecka w propagandzie i działaniach pewnej dużej partii? Z dogłębnej analizy zagrożeń? Z patriotyzmu i poczucia realizmu? Pozwalam sobie w to wątpić.”[2].

    Mówiąc (w tak łagodnych słowach) o chętnych do realizacji polityki proamerykańskiej na odcinku słowiańskim, redaktor Engelgard ma niewątpliwie rację – niektórzy Polacy (?) tak bardzo nie cierpią prezydenta Łukaszenki i prezydenta Putina, że wołają nawet o... antyrosyjski sojusz Polski z Białorusią. Spójrzmy na przykład takiego, pożal się Boże, rozumowania znaleziony na antyłukaszenkowskiej stronie internetowej:

    „Idea wspólnej konfederacji Polski i Białorusi

    O całej inicjatywie konfederacji polsko-białoruskiej dowiedziałem się zupełnie przypadkowo. Prawdę mówiąc, nie byłem nawet świadom, że w kraju rządzonym przez A. Łukaszenkę mogą rodzić się takie pomysły. Jestem być może pierwszym Polakiem w tym miejscu, dlatego opowiem wam jak cała idea wygląda od strony polskiej.

    Tradycja konfederacji (Rzeczypospolitej) narodziła się za panowania dynastii Jagiellonów. Osoba monarchy scalała wtedy dwa organizmy państwowe o odrębnych instytucjach. Przez cały ten czas następowała powolna integracja, przypieczętowana Unią Lubelską w roku 1569. Przyczyną integracji było z początku zagrożenie zewnętrzne, a następnie świadomość wspólnie odnoszonych korzyści. Aby konfederacja mogła zaistnieć, muszą wystąpić te dwie wyżej wymienione przesłanki – co więcej, muszą chcieć tego obydwa społeczeństwa (łatwiej jest przekonać jedną osobę, króla, aniżeli 51 % narodu).

    Pomysł konfederacji (nazywany koncepcją międzymorza) odżył na początku XX wieku, kiedy kształtowało się Polskie Państwo (II Rzeczpospolita) przed I Wojną Światową. Ruch ten skupiony był wokół osoby Marszałka J. Piłsudskiego. Tutaj macie więcej informacji. Każdemu, kto poważnie interesuje się tym tematem, polecam książkę George'a Friedmana „Następne 100 lat”. Jest to człowiek blisko powiązany z amerykańskimi specjalnymi służbami, jako szef agencji Stratfor jego słowa mają moc samospełniającej się przepowiedni. Przewiduje powstanie takiej Konfederacji, która w perspektywie 100 lat wyrosnąć może na jedno z czołowych, światowych (!) mocarstw.

    Praktyczne aspekty wdrożenia idei konfederacji Polsko-Białoruskiej

    Białoruś w oczach postronnego obserwatora wygląda faktycznie na ostatnią dyktaturę Europy, jednakże A. Łukaszenko jest zręcznym taktykiem politycznym i doskonale zdaje sobie sprawę ze wszystkich zagrożeń, z którymi przyjdzie się Białorusi zmierzyć w najbliższej przyszłości. Czy presja społeczna i „historyczna konieczność” będą w stanie zmusić go do podjęcia odważnych decyzji? To będzie problem do rozwiązania dla was, Białorusinów.

    Pieniądze – z tym będzie ciężko. Polska nie jest w awangardzie najbogatszych krajów świata, a to na niej w dużej mierze spocznie ciężar restrukturyzacji i modernizacji przestarzałej gospodarki Białorusi. Oczywiście istnieje rozwiązanie najprostsze – powrót do ekonomicznej myśli szkoły austriackiej, osób takich jak von Mises czy Hayek – i powtórzenie sukcesu amerykańskiego z XIX wieku, czy też chińskiego z początku XXI wieku, w oparciu o prywatną inicjatywę i maksymalnie wolny rynek (to zlikwiduje całkowicie problem nadwyżki siły roboczej).

    Sprawa najtrudniejsza: sytuacja międzynarodowa. Wszystko zależy od tego, czy zgodę na utworzenie tak wielkiego organizmu w centrum Europy wyrażą ci, w których rękach jest świat. Z całą pewnością można stwierdzić, że projekt taki [konfederacji polsko-białoruskiej] narusza najbardziej żywotne interesy Moskwy oraz Berlina (patrz: koncepcja Mitteleuropy). Projekt leży w interesie USA i Chin. Być może właśnie tam należy szukać poparcia.

    Stopień infiltracji naszych państw przez rosyjskie służby specjalne jest „wysoko niebezpieczny”, co również jest olbrzymią przeszkodą w dążeniu do realizacji tak ambitnych planów.

    Tyle tytułem wstępu. Zagadnienie wspólnej konfederacji jest tematem rozciągającym się poprzez przeróżne dziedziny: prawo międzynarodowe, prawo wewnętrzne i administrację, politykę wewnętrzną i geopolitykę, kulturę i historiozofię. Jest wiele tematów do omówienia, dlatego zapraszam do wspólnej dyskusji. Jeśli ktoś nie zna polskiego, będę pisał po angielsku. Zastrzegam, że rosyjskiego nie znam (używam niedoskonałego narzędzia do tłumaczenia, Google Translate).

    Sim0nSs”[3].

    Mówiąc wprost: cóż za głupota! Polacy mieliby robić unię z Białorusią po to, by dopomóc Amerykanom i Chińczykom w pokonaniu Rosji? Przecież to byłaby powtórka z naszej złej historii! To byłoby zupełnie przeciwne zaleceniom Dmowskiego, który w „Polityce polskiej i odbudowaniu państwa” nakazał nam zawrzeć z Rosjanami pokój i przyjaźnie z nimi współpracować!

    Jak się wydaje, są to nowe marzenia prozachodnich postpiłsudczyków o nowej wojnie z Rosją, w związku z którą pojadą oni do Pekinu (niczym niegdyś Piłsudski do Japonii), by uzyskać dla siebie broń i poparcie do walki z Moskwą. Cóż za głupota!

    Chiny tworzą z Federacją Rosyjską tandem przewodzący w ramach grupy BRICS całej światowej walce z hegemonią anglo-amerykańską i z pewnością nie będą zmieniać swojej dotychczasowej polityki wobec Rosji dla urzeczywistnienia jakiegoś chorego pomysłu antyrosyjskiej unii polsko-białoruskiej. Całkiem niedawno, w kwietniu 2012 r., premier Chin gościł w Polsce, uczestnicząc w forum gospodarczym, na które nie zaproszono ani Stanów Zjednoczonych, ani innych państw Zachodu.[4] Czyż w ten sposób nie dał wyraźnie do zrozumienia, że Europa Środkowa nie może być dłużej strefą wyłącznych wpływów Zachodu i realizatorem antyrosyjskiej, a także antychińskiej polityki Stanów Zjednoczonych?

    W cytowanej wypowiedzi Sim0nSsa prawdziwe jest natomiast stwierdzenie, że projekt antyrosyjskiej organizacji narodów Europy środkowo-wschodniej „leży w interesie USA”. To jasne i oczywiste, jak już była mowa na wstępie, że Stany Zjednoczone starają się przechwycić piękną ideę zjednoczenia Słowian i stworzyć pod katolicko-słowiańskimi i prawosławno-słowiańskimi sztandarami własną federację czy konfederację państw, a choćby tylko „prosłowiański” prąd polityczny, który odciągnie uwagę aktywistów i pasjonatów („słowianofilów”) od kierunku na współpracę z Rosją i skanalizuje przy ich pomocy masy w kierunku prozachodnim (i antyrosyjskim jednocześnie), neutralizując skutecznie koncepcję utworzenia bloku suwerennych państw słowiańskich współpracujących z Rosją i obracając ją w praktyce przeciwko interesowi słowiańskich narodów, przeciwko Słowiańszczyźnie.

    Dlatego Polacy, Białorusini, Ukraińcy i inni Słowianie muszą się zdecydowanie sprzeciwić zachodnim pomysłom antyrosyjskich unii, czy federacji. Najlepiej poprzez realizację zaleceń Romana Dmowskiego i stworzenie porozumienia państw słowiańskich przyjaznego wobec Rosji, choć niekoniecznie z Rosją w składzie.

    Przeszkodą będą w tym poglądy ludzi, którzy – niezależnie od źródeł swej inspiracji – uważają nadal Rosję i naród rosyjski za swoich przeciwników. Ludzi takich, jak, na przykład, Ryszard Opara, który w swoich komentarzach pod własnym tekstem „Federacja Słowiańska – WSTĘP – do Federacji Europy Środkowej” napisał w lutym 2012 roku tak:

    „…gdyby udało się stworzyć Federację Słowiańską (na początek) – jako preludium do Federacji Europy Środkowej/Centralnej – to jest szansa na światową potęgę – kraj o największej powierzchni i najbardziej zaludniony w Europie – kraj o niesłychanym potencjale społecznym. A ludzie to największa potęga!!! Tak w tym projekcie – sojusznikiem mogą być właśnie Chiny, bo to będzie również ich żywotny interes. Natomiast Niemcy i Rosja, będą z powodów oczywistych przeciwnikami. Zastanówmy się, pracujmy wspólnie razem – nad tym wielkim projektem. Obecnie pracujemy nad projektem Konstytucji takiej Federacji.”[5].

    Wypada więc na koniec zgodzić się z George’m Friedmanem, gdy twierdzi, że „Polska stoi przed historycznym i strategicznym wyborem” i absolutnie się z nim nie zgodzić, gdy prorokuje: „Niestety, zwykle wasz kraj wybiera źle…”

    Wszystko bowiem wskazuje na to, że polityka propolska – polityka polsko-rosyjskiego i katolicko-prawosławnego porozumienia – z Bożą pomocą zwycięży.

    Grzegorz Grabowski

    Flaga Słowiańszczyzny przyjęta w 1848 roku. Флаг Славянщины принятый в 1848 году.

    Przypisy/Примечания:

    [1] – Zob.: Geopolityka Rosji – nieustanna walka
    http://geopolityka.org/analizy/1289-geopolityka-rosji-nieustanna-walka (27.01.2012).

    [2] – Zob.: Wariacki przegląd prasy (1) http://engelgard.pl/?p=515 (07.01.2012).
    Adres alternatywny: http://prawica.net/arch/28417 (07.01.2012).

    [3] – Zob.: http://www.bramaby.com/forum/viewtopic.php?f=29&;t=732 (12.04.2012) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: bramaby.com/forum/viewtopic.php?f=29&t=732

    [4] – Zob.: China to set up $10b credit line for Europe http://en.ce.cn/subject/wen12tour/wen12tourn/201204/27/t20120427_23277703.shtml (27.04.2012).

    [5] – Zob.: http://ryszard.opara.neon24.pl/post/53953,federacja-slowianska-wstep-do-federacji-europy-srodkowej#comment_389846 (25.02.2012).

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    L. Sykulski, Geopolityczne mity George’a Friedmana http://www.mojeopinie.pl/geopolityczne_mity_george_a_friedmana,3,1292282754 (14.12.2010) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: mojeopinie.pl/geopolityczne_mity_george_a_friedmana,3,1292282754

    M. Domagała, Prawdziwe oblicze mocarstwa
    http://www.geopolityka.org/recenzje/281-prawdziwe-oblicze-mocarstwa (01.12.2009).

    W. Szczupak, Następne sto lat dwa lata później http://www.mojeopinie.pl/nastepne_sto_lat_dwa_lata_pozniej,3,1292179784 (13.12.2010) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: mojeopinie.pl/nastepne_sto_lat_dwa_lata_pozniej,3,1292179784

    Ł. Rzepiński, Geopolityka – następna dekada
    http://lubczasopismo.salon24.pl/publicystyka/post/426990,geopolityka-nastepna-dekada (16.06.2012).

    Sz. Gebert, „By zachować niepodległość, Polska musi się zbroić”
    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/673493,By-zachowac-niepodleglosc-Polska-musi-sie-zbroic (28.08.2012).

    Żeby Polskę brzuch nie bolał. Z politologiem George’m Friedmanem rozmawia Witold Gadomski, „Gazeta Wyborcza” z dn. 29-30.09.2012, s. 28-29.   http://wyborcza.pl/magazyn/1,128596,12561450,Zeby_Polske_brzuch_nie_bolal.html (28.09.2012) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: wyborcza.pl/magazyn/1,128596,12561450,Zeby_Polske_brzuch_nie_bolal.html

    Tekst był opublikowany m.in. w tygodniku „Myśl Polska” nr 47-48/2012 (z dn. 18-25.11.2012 r.), s. 6-7. Текст был опубликован, в частности, в еженедельнике „Myśl Polska” („Польская Мысль”) № 47-48/2012 (от 18-25.11.2012 г.), стр. 6-7.

  • Władze Rosji upraszczają procedurę przyznawania obywatelstwa wszystkim byłym mieszkańcom ZSRR i ich zstępnym, którzy mówią po rosyjsku. Власти России упрощaют процедуру предоставления гражданства всем бывшим жителям СССР и их родственником по нисходящей линии, которые говорят по-русски.

    Wielu chętnych do obywatelstwa rosyjskiego mieszka na szerszym obszarze byłego Imperium Rosyjskiego i całej Europy. Много желающих российского гражданства живет на более широком пространстве бывшей Российской Империи и всей Европы. Фото: present4man.ru

     

    Nareszcie dobra wiadomość z Rosji: wiceprzewodniczący Dumy Państwowej, Aleksander Żukow poinformował 03.03.2014 r., że władze rosyjskie wprowadzą specjalne komisje, które w trybie uproszczonym nadawać będą wszystkim chętnym byłym mieszkańcom d. Związku Radzieckiego oraz ich potomkom w linii prostej prawo stałego pobytu oraz obywatelstwo Rosji.

    „’’Nie możemy odmawiać ludziom, którzy proszą o obywatelstwo rosyjskie, bo nie wiemy, jak będą rozwijać się dalej wydarzenia’’ – powiedział Żukow. Jednocześnie podkreślił, że uzyskanie obywatelstwa stanie się łatwiejsze nie tylko dla mieszkańców Ukrainy i nie tylko dla Rosjan.” – czytamy w tekście pt. „Żukow obiecał uprościć wydawanie rosyjskich paszportów dla obywateli byłego ZSRR”, opublikowanym we wtorek (04.03.2014) na jednym z rosyjskich portali (лента.ру).

    Odpowiedni projekt ustawy został już zatwierdzony przez rząd i przewiduje nadawanie rosyjskiego obywatelstwa w terminie maksimum trzech miesięcy od złożenia wniosku przez zainteresowanego, który musi posługiwać się językiem rosyjskim, a także zrezygnować z posiadanego obywatelstwa obcego państwa lub statusu bezpaństwowca.

    Jest to dobra wiadomość dla mieszkańców tych byłych republik Związku Radzieckiego, w których dyskryminuje się dzisiaj z różnych powodów obywateli pochodzenia polskiego. Jako byli mieszkańcy ZSRR (lub ich potomkowie), będą oni mogli teraz znaleźć oparcie w państwie rosyjskim i w razie potrzeby do Rosji wyemigrować (np. do Kaliningradu!).

    Szkoda, że przygotowywana ustawa będzie zawężona tylko do terytorium d. Związku Radzieckiego, gdyż wielu chętnych do zmiany obywatelstwa znalazłoby się także na szerszym obszarze byłego Imperium Rosyjskiego, a pewnie i w całej Europie[1].

    GG.

    [1] – Zwłaszcza po publikacji prof. Dugina „Święci żandarmi Europy”, w której zapowiedział on podział naszego kontynentu pomiędzy „proniemieckie Niemcy” i Rosję. Zob.: http://gazetawarszawska.com/2014/03/02/aleksander-dugin-swieci-zandarmowie-europy/ (02.03.2014).

    Особенно после публикации проф. Дугина „Святые жандармы Европы”, в которой он пообещал разделениe нашего континента между „прогерманскую Германию” и Россию. См.: http://vk.com/duginag?w=wall18631635_2294 (02.03.2014).

     

    Linia zachodniej granicy Imperium Rosyjskiego w 1914 r. i podział głosów w wyborach prezydenckich 2010 roku. Линия западной границы Русской Империи в 1914 г. и распределение голосов на президентских выборах 2010 г. в Польше. Фото: fotki.yandex.ru 

     

    Imperium Rosyjskie w 1866 r. (część zachodnia). Российская Империя в 1866 г. (западная часть). Фото: mixstuff.ru

  • 1 марта 2014 | 10:41 Ruski wiek – Русский век 

    Ilia Głazunow, Rosjo, obudź się (1994). Илья Сергеевич Глазунов, Россия, проснись (1994). Фото: glazunov.ru

     


    „Nie dla mnie” z debiutanckiego albumu Olega Griebionkina „Ruski wiek” (2009). Pieśń „Opiewa czyny każdego człowieka, wszystkich ludzi broniących i chroniących Ojczyznę przed nieszczęściami i niebezpieczeństwami i nie wahających się „położyć życie za przyjacioły swoje””. „Не для меня” из дебютного альбома Олега Гребёнкина „Русский век” (2009). Песня „Воспевается подвиг каждого человека, всех людей, защищавших и оберегавших Родину от бед и опасностей и не жалевших „жизнь положить за други своя””.

     

    Pieśń „Ach, ty stepie szeroki”. Песня „Ах, ты степь широкая”.

     

    „Ruski wiek” – to zbiór najlepszych pieśni ruskiego narodu. Arcydzieła narodowej tradycji muzycznej w wykonaniu Olega Griebionkina. Na płycie znalazły się pieśni kozackie, rosyjskie i cygańskie romanse – wszystko to, co się śpiewa...   „Русский век” – сборник лучших песен русскoго народа. Это – шедевры национальной музыкальной традиции в исполнении Олега Гребенкина. В издание вошли казачьи песни, русские и цыганские романсы – все, что поется... Фото: soyuz.ru

    „Ruski wiek” – spis treści (wydanie pierwsze, 2004). „Русский век” – список песен (первое издание, 2004):
    1. Любо, братцы, любо... 5:42
    2. Ах, ты степь широкая 4:23
    3. Две гитары, зазвенев... 3:05
    4. Ой, то не вечер... 4:04
    5. У церкви стояла карета 3:41
    6. Дорогой длинною 3:57
    7. Не уезжай ты мой голубчик 3:37
    8. По Дону гуляет... 3:13
    9. Ямщик, не гони лошадей 4:21
    10. Над окошком месяц 3:32

    Reedycja (2009) uzupełniona została dwoma nie wydanymi wcześniej romansami. Переиздание (2009) дополнено двумя не выпускавшимися ранее романсами.

     

      Oleg Griebionkin. Олег Гребёнкин. Фото: esj.ru

    Не для меня  (версия O. Гребёнкина)

    Не для меня придёт весна...
    Не для меня Дон разольётся
    И сердце трепетно забьётся
    В восторге чувств... Не для меня. 

    Не для меня взойдет луна,
    В долинах рощи освещая,
    И соловей весну встречая       
    Там будет петь… Не для меня. 

    Не для меня журчат ручьи,
    Текут алмазными струями.
    И девка с черными бровями
    Она растет… Не для меня. 

    Не для меня весной родня
    В кругу домашнем соберется.
    „Христос Воскрес!“ – из уст польётся
    В пасхальный день… Не для меня.

    Не для меня споют друзья
    И вся казачия краина,
    И на коня однажды сына
    Другой, эх, подсодит… Но не я.

    А для меня… кусок свинца,
    Он в тело белое вопьётся.
    И кровь горячая польется       
    Вот это, братцы, для меня. 

     
    Коллаж: polski.blog.ru

    Nie dla mnie  (wersja O. Griebionkina)

    Nie dla mnie przyjdzie wiosna...
    Nie dla mnie Don się rozleje
    I serce zadrży radośnie
    W zachwycie uczuć... Nie dla mnie.

    Nie dla mnie wzejdzie księżyc,
    Gaje w dolinach oświetlając,
    I słowik witający wiosnę
    Śpiewać tam będzie… Nie dla mnie.

    Nie dla mnie szemrzą ruczaje,
    Diamentowymi biegnąc strugami,
    I dziewka z czarnymi brwiami
    Ona rośnie… Nie dla mnie.

    Nie dla mnie się wiosną rodzina
    W kręgu domowym zgromadzi.
    „Chrystus Zmartwychwstał!“ – rozebrzmi
    W dzień wielkanocny… Nie dla mnie.

    Nie dla mnie zaśpiewają przyjaciele
    I cała kozacka kraina,
    I razu pewnego na konia syna,
    Ach, ktoś inny podsadzi… Ale nie ja.

    A dla mnie… kawałek ołowiu,
    Co w białe ciało się wpije,
    I krew popłynie gorąca.
    Oto, co, bracia, jest dla mnie.

    Tłum./Перевод – Grzegorz Grabowski (marzec/март 2014)


    Zob./Cм:

    O autorstwie i wersjach pieśni „Nie dla mnie przyjdzie wiosna”. Об авторстве и версиях песни „Не для меня придет весна” http://a-pesni.org/popular20/nedlamenia.php

    Album Oleg Griebionkin „Ruski wiek (reedycja)”. Альбом Олег Гребенкин „Русский век (переиздание)” http://www.soyuz.ru/-/a/more/z/cat/music/id/85188

    Ludowe pieśni i romanse – Oleg Griebionkin. Народные песни и романсы – Олег Гребенкин http://narodpesni.ru/367/ (20.06.2009).  

    Nie dla mnie (wyk. O. Griebionkin). Не для меня (исп. О. Гребёнкин) http://rutube.ru/video/9183dba00c2a8a145d84fc170998414d/ (21.04.2009).

    Гребенкин Олег Анатольевич http://lobbying.ru/content/persons/id_2882_linkid_173.html

     

    Pieśni śpiewane przez O. Griebionkina są starym Polakom znane, na przykład „Дорогой длинною” („Długą drogą”) śpiewała w II połowie XX w. Halina Kunicka, z polskim tekstem pt. „To były piękne dni”. Pamiętajmy, że w armii Imperium Rosyjskiego służyło na przełomie XIX/XX w. co najmniej 63 generałów-Polaków (biorąc pod uwagę tylko katolików, a np. gen. Dowbor-Muśnicki dla kariery wojskowej podawał się za kalwina), a w l. 1914-1918 poległo, zmarło i zaginęło ok. 200 tys. Polaków spośród co najmniej 730 tys. zmobilizowanych w szeregi armii rosyjskiej

    Песни в исполнении O. Гребёнкинa старым Полякам известны, например „Дорогой длинною” пела во второй половине XX в. Галина Куницкaя, с польским текстом под названием „To były piękne dni” („Это были прекрасные дни”). Напомним, что в армии Российской империи на рубеже XIX-XX веков служили, по крайней мере, 63 генералы-Поляки (с учетом только римских католиков, a, например, генерал Довбор-Мусницкий был кальвинистом только на бумаге), а в 1914-1918 гг. погиблo, умерлo и пропалo без вести ок. 200 тыс. Поляков из, по крайней мере, 730 тыс., призванных в ряды российской армии. Фото: polski.blog.ru

     

    Zob. także/См. также:

    J. Rafa, Historia jednej piosenki. Я. Рaфa, История одной песни http://www.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=358 (03.01.2012) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: www.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=358

    Prof. Stanisław Rakusa-Suszczewski, prof. Hubert Szaniawski, O Polakach w armii carskiej Rosji, Kwartalnik PAN „Nauka” nr 4/2006, s. 101-110. Проф. Станислав Ракуса-Сущевский, проф. Хуберт Шанявский, О Поляках в армии царской России, Ежеквартальный журнал Польской Академии Наук „Наука” № 4/2006, с. 101-110. http://www.pan.poznan.pl/nauki/N_406_10_Rakusa.pdf

  • 25 февраля 2014 | 21:24 Alexandre Loukachenko 

    Aleksander Łukaszenko. Александр Лукашенко. Фото: radikal.ru

     

    „Alexandre Loukachenko” – wiersz / стихотворение. Фото: polski.blog.ru

     

    „Alexandre Loukachenko” – wiersz

    Niewielu jest dzisiaj przywódców,
    Co chronią swój kraj, niepodległość
    I gardzą obcymi wpływami,
    Gdyż grzechem jest dla nich uległość.

    Niewielu potrafi stać prosto,
    Gdy inni przed Unią klękają
    I w zamian za wielkie dotacje
    Swych praw się pokornie zrzekają.

    Niewielu przywódców ma siłę
    Do trwania przy swoim potrzebną,
    Niewielu ma tupet, by gardzić
    Słabizną, miałkością haniebną.

    Niewielu jest zdolnych, by przetrwać
    Wichury i sztormy wewnętrzne,
    A także bolesne naciski,
    Szantaże i groźby zewnętrzne.

    Niewielu ma tyle energii,
    By wziąć na swe barki kraj cały
    I dbać, aby obce czynniki
    Do władzy dostępu nie miały.

    Niewielu jest zdolnych powiedzieć
    Otwarcie, co myśli i sądzi.
    Niewielu potrafi być sobą,
    Gdy resztą PR wiecznie rządzi.

    Niewielu dostrzega, że rozkład
    Zaczyna się przez demokrację
    Wielbiącą przeciętność, egoizm,
    Swawolę, a nie stanu rację.

    Ach, jednym z tych zacnych „niewielu”
    Jest pan Alexandre Loukachenko!
    To z niego należy brać przykład,
    A nie z Tymochenko, Iouchtchenko!

    Silniejszy i bardziej wytrwały
    Niż Hosni Moubarak, co stchórzył.
    Zdolniejszy i bardziej skuteczny
    Niż Tusk, który Polskę zadłużył.

    Patriota, odrzuca NPŚ ***,
    Globalizm, UE, Rząd Światowy.
    Nie bawi się w politpoprawność,
    Jest dumny i jest honorowy.

    Szanuję go bardzo i lubię,
    Choć nie jest on z mojej Ojczyzny.
    Niech żyje i stoi przy swoim
    Nasz Sąsiad, cud-Syn Słowiańszczyzny!

    Natalia Julia Nowak

    15 lutego 2011 r.


    *** – NPŚ [Nowy porządek świata]: New World Order (NWO).

    „Alexandre Loukachenko” – стихотворение

    Мало сегодня лидеров,
    Что защищают свою страну, независимость
    И презирают чужые влияния,
    Ибо покорность является для них грехoм.

    Мало кто может стоять прямо,
    Когда другие перед ЕC-ом преклоняют колени
    И в обмен на крупные дотации
    Со смирением отказываются oт cвоих прав.

    Немногие лидеры обладают силой,
    Необходимой для защиты своих интересов,
    Мало кто имеет самоуверенность, чтобы презирать
    Слабостью и позорной мелочностью.

    Немногие способны пeрeжить
    Бури и внутренние ураганы,
    А также болезненное давление,
    Шантажи и внешние угрозы.

    Мало кто имеет достаточно энергии,
    Чтобы взять всю страну на свои плечи
    И следить за тем, чтобы иностранные агенты
    Не имели доступа к власти.

    Немногие способны сказать
    Открытo, что они думают и судят.
    Мало кто умеет быть самим собой,
    Когда остальными вечно правит пи-ар.

    Мало кто замечает, что распaд
    Начинается oт демократии,
    Cлавящeй посредственность, эгоизм,
    Своеволие, а не национальный интерес.

    Ах, одним из тех честных „немногих”
    Является господин Alexandre Loukachenko!
    То с него следует брать пример,
    А не c Tymochenko, Iouchtchenko!

    Более сильный и стойкий
    Чем Hosni Moubarak, который струсил.
    Более способный и эффективный
    Чем Tusk, который увеличил долг Польши.

    Он патриот, отвергает НМП ***,
    Глобализм, ЕС, Мировое правительство.
    Не играет в политкорректность,
    Гордый oн и почетный.

    Я его очень уважаю и люблю,
    Хотя он и не с моей Родины.
    Пусть живет и стоит на своем
    Наш Сосед, чудо-Сын Славянщины!

    Наталья Юлия Новак, Польшa

    15 февраля 2011 г.

    Tłum./Перевoд – GG.

    *** – НМП [Новый мировой порядок]: New World Order (NWO).

    Publikacja za zgodą Autorki na podstawie: / Публикуется с согласия Автора на основе: http://njnowak.blogspot.com/2011_02_01_archive.html – Tamże zob. artykuł „Historio, zachowaj Łukaszenkę!” (24.02.2011). Там же см. статью „История, сохрани Лукашенко!” (24.02.2011).

     

    „Myślę, że każdy, kto rozumie ideę patriotyzmu i dobrze życzy białoruskiej krainie, powinien docenić działalność Aleksandra Łukaszenki. – pisze na swoim blogu Natalia Julia Nowak – Niepodległości Polski nie udało się uratować, ale może uda się ocalić niepodległość naszego najbliższego sąsiada, Białorusi?”   „Я думаю, что каждый, кто понимает идею патриотизма и хорошо желает белорусской земле, должен оценить деятельность Александра Лукашенко. – пишет на своем блоге Наталья Юлия Новак – Независимости Польши не удалось спасти, но, может быть, удастся спасти независимость нашего ближайшего соседа, Беларуси?”

     

    Zob. także/См. также:

    Łukaszenko: Majdanu na Białorusi nie będzie. Лукашенко: Майдана в Беларуси не будет http://www.belta.by/ru/all_news/president/Lukashenko-majdana-v-Belarusi-ne-budet_i_660937.html (23.02.2014).

    Noworoczne wystąpienie Prezydenta Republiki Białoruś Aleksandra Łukaszenki (2014). Новогоднее обращение Президента Республики Беларусь Александра Лукашенко (2014): http://www.prorussia.tv/embed/696/?title=1&; (12:45).

    Bądźmy Białorusinami. Будьма белорусами http://polski.blog.ru/120180195.html (30.05.2011).

  • Katolicy-tradycjonaliści – poszczególni konserwatywni przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego, a także odłączające się od niego grupy religijne, stojące na pozycjach fundamentalnego katolicyzmu, które nie uznają reform liturgicznych i wielu innych innowacji Soboru Watykańskiego II. Dzielą się na kilka grup (Wikipedia.ru). Католики-традиционалисты – отдельные консервативные представители Римско-католической Церкви, а также отделившиеся от нее религиозные группы, стоящие на позициях фундаментального католицизма, которые не признают литургические реформы и многие другие нововведения Второго Ватиканского собора. Делятся на несколько групп (Википедия.ру).

    Fragment okładki pisma „Maria Regina Poloniae” nr 2/2012. Фрагмент обложки журнала „Мария Королева Польши” № 2/2012. Фото: smkp.pl


    Trzeba tu odnotować – stwierdzony zresztą przypadkiem i z opóźnieniem fakt, że polski.blog.ru był objęty w 2012 roku swego rodzaju „patronatem medialnym” monarchistycznego pisma „Maria Regina Poloniae”, wydawanego w Poznaniu przez narodowych katolików-tradycjonalistów ze Stowarzyszenia Marii Królowej Polski. Już od pierwszego numeru polecali oni regularnie polski.blog.ru jako stronę wartą odwiedzania, a chociaż w roku 2013 przerzucili się na promowanie sajtów „kobylańszczyzny” i „smoleńszczyzny”, to niejako w podzięce wypada poświęcić trochę uwagi ich ciekawej, symptomatycznej wręcz, inicjatywie.

    Stowarzyszenie Marii Królowej Polski – Societas Mariae Reginae Poloniae (SMKP) założone zostało pierwotnie w grudniu 2009 r. pn. Stowarzyszenie Mancinelli (SM), a „inspiracją były objawienia dane [w 1610 r.] włoskiemu jezuicie, Słudze Bożemu Juliuszowi Mancinellemu. W objawieniach tych Matka Boża poleciła nazywać się Królową Polski.” Po jego rozwiązaniu („Stowarzyszenie Mancinelli rozwiązały członkinie Ligi Polskich Rodzin oraz sympatycy tej partii, bez udowodnienia swoich racji, poprzestając tylko na ich wyartykułowaniu.”), czterej działacze zarejestrowali w maju 2012 r. SMKP, które „Było jakby rewersem Stowarzyszenia Mancinelli, ponieważ w Stowarzyszeniu Mancinelli głosiliśmy głównie objawienia Mancinellego, a inne objawienia Królowej Polski były jakby w tle tych objawień. Tym razem postanowiliśmy głosić wszystkie objawienia Marii Królowej Polski, która w Polsce objawiła się w czterech miejscach. 1. Kraków 1610, 2. Grąblin 1850, 3. Gietrzwałd 1877, 4. Szczyrk 1894” (Informator 2014 dla kandydatów i członków[1], s. 4 i 5). Przystępując do działania, panowie ci zaprojektowali sobie logo („Maria Królowa Polski na sercu Orła Białego”) oraz Błękitną Flagę Polaków.

    „Flaga mariańska jest modlitwą Polaków o ich wyzwolenie od wszelkiego złego – pisał w swej relacji z akcji przed bramą zamkową w Poznaniu p. Deresiński – Kiedy mieliśmy zamiar wykonać fotos z transparentem [„Naród polski i państwo polskie jest Królestwem Maryi”] przechodziła obok nas grupa turystów i nawiązała się rozmowa. Najpierw dotyczyła ona historii Poznania, potem historii Polski aż w końcu zapytaliśmy, czy nasi rozmówcy są katolikami. Gdy potwierdzili swoją wiarę, wówczas poinformowaliśmy ich o objawieniach Królowej Polski danych Juliuszowi Mancinellemu. Byli zaskoczeni i tym bardziej przyjęli nasze informatory dotyczące tego tematu. Po oddaleniu się turystów wykonaliśmy fotos z transparentem. Ludzie przechodzący w tym czasie obok nie zwracali jednak uwagi na treść transparentu. Po zwinięciu transparentu i flag poszliśmy do kościoła na modlitwę. Najpierw odmówiliśmy naszą tradycyjną modlitwę przed obrazem Pani Poznania, a potem, w kaplicy Najświętszego Sakramentu odmówiliśmy modlitwę do Jezusa Miłosiernego (patrz MRP 3-2012). Dalej rozpoczęliśmy odmawianie Rożańca Świętego po łacinie. Był to nasz pierwszy różaniec po łacinie. (…)

    Po modlitwie różańcowej udaliśmy się do pobliskiego lokalu, aby omówić sprawy bieżące i plany na przyszłość bliską i daleką. Było nam smutno, że w bieżącym roku nie pozyskaliśmy do stowarzyszenia ani jednego członka. Nie zraziliśmy się tym jednak, ponieważ nasze zaangażowanie w sprawę tryumfu Marii Królowej Polski w Polsce i na świecie jest tak całkowite, że postanowiliśmy je kontynuować do końca naszych dni nawet wtedy, gdybyśmy mieli to robić tylko w naszym małym gronie. Wiemy bowiem, że zwycięstwo Boże nie zależy od ilości wojowników, ale od ich jakości.” (W. Deresiński, Spotkanie stowarzyszenia przed Zamkiem Królewskim w Poznaniu, „Maria Regina Poloniae” nr 4/2012, s. 15-16).

    Błękitna Flaga Polaków, zwana też „flagą mariańską”, proponowana przez SMKP. Фото: smkp.pl

    Koszuty Małe k/Słupcy (06.10.2012): Janusz Kozłowski, Wojciech Deresiński, Mirosław Karaśkiewicz i Edward Szymański z Orłem Białym, Krzyżem i „mariańską” Błękitną Flagą Polaków („Maria Regina Poloniae” nr 3/2012, s. 25). Фото: smkp.pl

     

    W październiku 2012 r. panowie zmienili nazwę swej organizacji na: Stowarzyszenie Najświętszej Panny Marii Królowej Polski – Societas Beatissimae Virginis Mariae Reginae Poloniae (SNPMKP), a także wymyślili „własnego Orła Białego do logo stowarzyszenia, bo orzeł z 1919 roku wydawał nam się cokolwiek przestarzały – był orłem znaczącym dla państwa prawie 100 lat temu, ale dzisiaj ma jedynie wartość historyczną – masoneria w państwie odrzuciła go w 1927 roku, a Polacy, jak dotąd, nie zaprojektowali innego i nie wprowadzili współczesnego katolickiego Orła Białego w naród i w państwo.” Stowarzyszeniowy nowoczesny „Orzeł Biały z Krzyżem Chrystusowym na piersiach jest przyłożony do Marii Królowej Polski [do stylizowanej litery M – GG.], a pod nim jest Różaniec Święty. W ten sposób logo to w całości przedstawia Marię Królową Polski, Matkę Narodu Polskiego i Panią pomyślności Ziemi Polskiej, zachęcającą wszystkich Polaków do modlitwy o pomyślność Ziemi Polskiej.” (Informator 2014 dla kandydatów i członków[1], s. 5 i 6).

    „Chcieliśmy mieć orła – wyjaśniał w 2012 r. zarząd SNPMKP – który byłby orłem przyszłości, a nie przeszłości, a tym bardziej teraźniejszości, bo masońskiego orła jako godła dzisiejszego państwa polskiego nie uznajemy z dwóch powodów. Nie jest to orzeł Katolików, bo nie ma korony zamkniętej z krzyżem na szczycie. Nie jest to orzeł Polaków, bo w skrzydłach ma gwiazdy (lub znaki) masońskie, które są dowodem na zniewalanie Polski przez masonów i ich zwierzchników. Dla nas masoneria to nieprzyjaciele kościoła katolickiego i państwa polskiego, a my chcemy mieć katolickie państwo narodu polskiego, którym rządzą Polacy, a nie polskojęzyczni obcy. Nasz projekt orła jest projektem Orła Świętego Narodu Polskiego, bo dążymy do świętego państwa świętego narodu, rządzonego przez genetycznych i świętych Polaków, którzy rządzą grzesznikami w Polsce, zgodnie z tym, co powiedział Jezus: „Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi.” (Łk 10, 19).” (Orzeł Świętego Narodu Polskiego w logo Stowarzyszenia Marii Królowej Polski, „Maria Regina Poloniae” nr 4/2012, s. 26).

    Katolickie państwo Świętego Narodu Polskiego będzie, oczywiście, monarchią, o czym członkowie zarządu  Stowarzyszenia zapewniają w wielu miejscach, a w grudniu 2013 r. piszą o tym wprost: „W katolickim państwie narodu polskiego władzę w państwie będzie sprawował naród, a jej wyrazicielem będzie król lub inny władca. Król będzie pośrednikiem między narodem a niebieską Królową Polski. Dlatego królem lub innym władcą będzie mógł być tylko Polak o potwierdzonej świętości. Król będzie służył Niepokalanej Królowej Polski w imieniu narodu i będzie służył Narodowi Polskiemu w Imieniu Niepokalanej Królowej Polski. Król w Polsce będzie strażnikem sprawiedliwości w państwie i prawa opartego na cywilizacji łacińskiej. Tylko Naród Święty może utworzyć państwo katolickie. Uznanie Niepokalanej jako Królowej Polski musi zostać odnowione i potwierdzone świętością zarówno osobistą jak i wspólnotową.” (Informator 2014 dla kandydatów i członków[1], s. 9).

    Ów naród „genetycznych i świętych Polaków” z królem-Polakiem „o potwierdzonej świętości” na czele, będzie zarazem Narodem Wybranym za sprawą objawienia Juliusza Mancinellego i decyzji papieża Aleksandra VII, który to objawienie zaaprobował: „Kiedy Ojciec Juliusz przybył do Polski, wówczas Polacy dowiedzieli się, że są Narodem Wybranym Niepokalanej i Wniebowziętej Królowej Polski, która wielkie rzeczy zamierza [uczynić] dla Królestwa Polskiego (dzisiaj państwa) z powodu osobliwej miłości Polaków do Bogurodzicy.” – czytamy na stronie pierwszej tegorocznego „Informatora” Stowarzyszenia[1]. Lecz, jak czytamy w innym miejscu, jezuici neapolitańscy rzucają dziś kłody pod nogi i nie chcą nikomu pokazywać włoskiego oryginału żywotu o. Mancinellego, który jest ponoć niezbędny do wznowienia jego procesu beatyfikacyjnego, w związku z czym szefowie SKMP zbierają od października 2013 r. podpisy pod odpowiednim wnioskiem do papieża-jezuity[2].

    W stopce redakcyjnej wydawanego przez siebie pisma oświadczają: „Wola Boża jest naszym drogowskazem, a celem jest Królestwo Boże w całej Polsce we wszystkich sferach życia Polaków. Do tego celu prowadzi nas Duch Święty przez Marię Królową Polski.” O swojej stronie internetowej, która pojawiła się w lutym 2013 r. piszą, że jest ona światłem na oświecenie pogan: „Chcemy, aby przez naszą stronę przeświecało światło Chrystusa – na oświecenie pogan i na chwałę Jezusa w narodzie polskim, który jest Jego Narodem. Naszą stronę adresujemy zarówno do owiec jak i do wilków. Chcemy świecić wszystkim – prawdziwym owcom i prawdziwym wilkom, a także fałszywym wilkom i fałszywym owcom, czyli owcom w wilczej skórze i wilkom w owczej skórze. Chcemy, aby światło Chrystusa świecące przez Marię powodowało, że wilki nie pożrą owiec, które są własnością Chrystusa, ani tych naturalnych, ani tych przebranych za wilki. Redakcja” (Matka Boża Gromniczna jest patronką naszej strony internetowej www.smkp.pl, „Maria Regina Poloniae” nr 1/2013, s. 14).

    W końcu maja 2013 r. ekipa pięciu członków SKMP (dołączył p. Stanisław Wojtasiewicz) pojawiła się z nową flagą Polski na słynnych i tłumnych uroczystościach Bożego Ciała w Spycimierzu koło Uniejowa. W relacji z tego wyjazdu czytamy: „po prawej stronie wejścia na teren kościoła ustawiliśmy nasz stolik z flagami i wizytówkami, próbując zainteresować przechodniów naszym stowarzyszeniem. Zainteresowanie było praktycznie żadne. Kilka osób wzięło wizytówki – nie wiemy jednak, czy coś z tego wyniknie. Dało się zauważyć, że większość Polaków ma klapki na oczach, jak konie w czasie jazdy. Wszyscy patrzyli tylko na [kwietne] dywany, filmowali i fotografowali je, nie rozglądali się wokół – nic więcej ich praktycznie nie interesowało. (…) Przed procesją zanieśliśmy nasze materiały do samochodów, aby w procesji wziąć udział tylko z nową flagą Polski. Nowa flaga Polski cały czas była w górze – w czasie Mszy świętej i w czasie procesji.” (W. Deresiński, Boże Ciało w Spycimierzu z nową flagą Polski, „Maria Regina Poloniae” nr 2/2013, s. 33).

    Również na odpuście w Bieniszewie k/Kazimierza Biskupiego (święto Narodzenia Najświętszej Panny Marii w dniu 08.09.2013 r.) ekipa SMKP dołożyła wszelkich starań, „aby Polacy zrozumieli tragiczną sytuację, w jakiej znajduje się naród i państwo polskie, aby poznali prawdziwe przyczyny tej sytuacji oraz potrafili złu skutecznie przedziwdziałać przez własną świętość i jednoczenie się wokół Marii Królowej Polski dla Jezusa Króla Polski.”: „Znaleźliśmy dobre miejsce pomiędzy stoiskiem sprzedawcy miodu a stoiskiem sprzedawczyń balonów. Rozłożyliśmy stolik z naszymi materiałami i czekaliśmy na zainteresowanych. Przechodniów było wielu, ale zainteresowanie naszymi materiałami było prawie żadne. Nawet po trzeciej Mszy św., czyli sumie, która rozpoczęła się o godz. 12.00, na którą przybyło najwięcej pielgrzymów, zainteresowanie nie zwiększyło się.” (W. Deresiński, Święto Narodzenia NMP w Bieniszewie k/Kazimierza Biskupiego 2013, „Maria Regina Poloniae” nr 3/2013, s. 47).

    „Intronizowane Serce Jezusa Króla Polski będzie Sercem Jezusa Zmartwychwstałego – będzie chwalebnym Sercem Jezusa – będzie sercem Tego, który jest Zmartwychwstaniem i Życiem. Takie serce objawił Pan Jezus św. Faustynie. Taka właśnie będzie nowa flaga Polski, jako skutek intronizacji” („Maria Regina Poloniae” nr 3/2013, s. 13). Powyżej: nowa flaga Polski, zaprojektowana przez SMKP/SNPMKP. Фото: smkp.pl

    „Flaga państwowa Polski będzie z chwalebnym Sercem Jezusa” – twierdzi zarząd SMKP/SNPMKP. Na zdjęciu: uroczystości Bożego Ciała w Spycimierzu z nową flagą Polski. Фото: smkp.pl

     

    Nie zrażeni tymi doświadczeniami, działacze SMKP dokonali 6 grudnia 2013 r. kolejnej modyfikacji regulaminu swojej organizacji, która nazywa się odtąd: Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski – Societas Immaculatae et In Coelum Assumptae Mariae Reginae Poloniae (SNiWMKP). Przyczynę tej zmiany zarząd wyjaśnił w sposób następujący: „podstawowa nazwa stowarzyszenia brzmi: Stowarzyszenie Marii Królowej Polski. Nazwę tą rozszerzyliśmy, aby Najświętsze Imię Maria było wyróżnione nie tylko po imieniu, ale również przed imieniem. W ten sposób pełna dotychczasowa nazwa stowarzyszenia brzmiała: Stowarzyszenie Najświętszej Panny Marii Królowej Polski. Pewnego razu, jedna z naszych koleżanek, Maria Flis, zwróciła nam uwagę, że określenie Najświętsza Panna jest czasowe, bo Matka Boża nie była panną przez całe życie, ale tylko do małżeństwa z Józefem. [Natomiast] Całe swoje życie była Dziewicą – od poczęcia przez całe życie ziemskie i w wieczności. Maria zawsze Dziewica jest więc tytułem wiecznym Królowej Nieba i Ziemi.  (…) Chcąc wyróżnić Marię Królową Polski przedtytułem również wiecznym, postanowiliśmy przyjąć tytuł Niepokalana [tu siedem punktów uzasadnienia – GG.]”, a „Do tytułu Niepokalana dodaliśmy w nazwie Wniebowzięta [tu trzy punkty uzasadnienia – GG.]” (Odnowiona nazwa SMKP: Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski [w:] Informator 2014 dla kandydatów i członków[1], s. 3). (Dodajmy, że mimo tych rozterek lingwistycznych, przedmiotowa organizacja jest nadal promowana w rubryce „Polecamy” na stronie usopal.pl jako: „Stowarzyszenie Najświętrzej Panny Marii Królowej Polski”, a więc nie tylko po staremu, ale i z ortograficznym błędem.)

    Według ostatniej wersji regulaminu, przyjętej 6 grudnia, Stowarzyszenie stawia sobie następujące cele: 1. reintronizacja Matki Boskiej („odnowienie Intronizacji Lwowskiej”); 2. doprowadzenie do świętości Narodu Polskiego; 3. zapewnienie pomyślności ziemi polskiej; 4. doprowadzenie do beatyfikacji i kanonizacji Sługi Bożego Juliusza Mancinellego; 5. „doprowadzenie do Intronizacji Najmiłosierniejszego Serca Jezusa Chrystusa Króla Polski w państwie polskim”. Cele te będą realizować członkowie SMKP – „czciciele Niepokalanej Marii Królowej Świata i Polski”, a w szczególności Prezes zarządu, który nie tylko osobiście zatwierdza członkostwo poszczególnych kandydatów, ale przede wszystkim – zgodnie chyba z cytowaną już wyżej koncepcją ustrojową monarchii Świętego Narodu Polskiego – jest namiestnikiem (rządzi „w imieniu”) „Ducha Świętego, Najmiłosierniejszego Serca Jezusa i Marii Królowej Polski”, które to Istoty „sprawują najwyższą władzę w stowarzyszeniu” (par. 12, pkt. 1 i 3).

    Wprawdzie par. 14 pkt. 1 głosi, że „Najwyższą władzą ludzką stowarzyszenia jest Walne Zgromadzenie Członków, które stanowią wszyscy członkowie Stowarzyszenia”, ale w pkt. 2 czytamy, że „Zgromadzenie Członków jest właściwe do decydowania we wszystkich sprawach Stowarzyszenia z wyjątkiem kwestii merytorycznych, o których ostatecznie decyduje Zarząd” – z którym to zarządem, jak stanowi par. 12 pkt. 3, również Prezes musi konsultować swoje decyzje wydawane „W Imieniu Ducha Świętego, Najmiłosierniejszego Serca Jezusa i Marii Królowej Polski”, zaś zarząd swoje decyzje podejmuje w sposób jak najbardziej demokratyczny: „większością głosów po zatwierdzonych modlitwach” (par. 15 pkt. 1). Innymi słowy, Prezes – niczym król w przyszłym katolickim państwie narodu polskiego – nie jest tu władcą suwerennym, lecz tylko jakby „pośrednikiem między narodem a niebieską Królową Polski”, przy czym w praktyce wola narodu (czyli wszystkich członków) jest zredukowana do woli członków zarządu, a więc swego rodzaju rady przybocznej Prezesa. (Zob.: Odnowiony regulamin stowarzyszenia pn. Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski [w:] Informator 2014 dla kandydatów i członków[1], s. 10-12). W sumie – jak można oceniać – nie o demokrację, czy monarchię tu chodzi, lecz o dobrą zabawę, hobby, a współtwórcy SMKP odznaczają się przy tym niemałą pomysłowością i potrafią łączyć rzeczy przyjemne (posiedzenia w lokalach, wycieczki) z pożytecznymi (modlitwa, nauka języka łacińskiego).

    Zachęcają oni do czytania, kopiowania i bezpłatnego rozpowszechniania materiałów własnych Stowarzyszenia (tekstów i grafik), zamieszczonych na ich stronie internetowej http://smkp.pl/ , gdzie znajduje się m.in. komplet numerów pisma „Maria Regina Poloniae”, którego lektura może dostarczyć ciekawych wrażeń zarówno katolikom „przedsoborowym”, jak i „posoborowym”, a nawet takim, którzy zachowują wobec tego „historycznego” podziału naprawdę zdrowy dystans. Obok bowiem przedruków przeintelektualizowanej propagandy tradycjonalistycznej (np. ultrakatolickiego parodysty A. Robaczewskiego[3], czy J. Bartyzela), redakcja MRP zamieszcza również teksty utrzymane w konwencji niesamowitych opowieści dla zdewociałych półanalfabetów sprzed stu lat, choć trafiają się tu także opinie (często nawet słuszne), krytycznie odnoszące się do dzisiejszej państwowej, społecznej i kościelnej rzeczywistości, w tym także – o dziwo! – do Telewizji TRWAM: „Znak [pokoju] przedstawiany przez TV TRWAM oparty jest na krzyżu satanistycznym czyli na odwróconym krzyżu chrystusowym. (…) Czyj pokój głosi TV TRWAM – na pewno nie Jezusa, skoro jego wyrazem jest odwrócony krzyż.” (Znak (nie)pokoju w TV TRWAM, „Maria Regina Poloniae” nr 1/2013, s. 5); „Niestety, w TV TRWAM, w programie „Święty na każdy dzień” [03.05.2013 r.], który był poświęcony Matce Bożej Jasnogórskiej, Królowej Polski i głównej patronce Polski, nie pojawiła się żadna wzmianka o objawieniach Juliusza Mancinellego, na podstawie których Bogurodzica jest do dziś Królową Polski, a nie na podstawie Ślubów Lwowskich króla Jana Kaziemierza, jak to się błędnie w Kościele podaje. Przypadkowo czy celowo?” (W. Deresiński, W intencji wznowienia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Juliusza Mancinellego, „Maria Regina Poloniae” nr 2/2013, s. 20-21); „Żadna niewiasta nie może być dla drugiego człowieka jednocześnie matką i siostrą – równie dobrze mogłaby być bowiem babcią i córką – co jest absurdem. Jeśli więc Maria jest naszą siostrą, to kto jest naszą matką? Dlatego nazwanie Marii naszą siostrą w czasie Apelu Jasnogórskiego transmitowanego przez TV TRWAM jest rozpowszechnianiem herezji i tumanieniem Polaków.” (W. Margo, Braterstwo i obcość w rozumieniu potomstwa Niewiasty i potomstwa Węża, „Maria Regina Poloniae” nr 4/2012, s. 34).

    Trudno jednak zgodzić się z rozpowszechnianiem wśród katolików poglądów zupełnie nonsensownych, których w MRP, niestety, nie brakuje. Jeden z autorów pisze na przykład: „Na podstawie wielkich modlitw ogólnonarodowych oraz pokuty zdarzył się wtedy [w 1920 r.] „Cud nad Wisłą”, w czasie którego mniejsza armia katolicka pokonała wielokrotnie większą armię bolszewicką. Dzięki niebieskiej interwencji Najświętszej Panny Marii, która ukazała się w obłokach w towarzystwie husarii, wojsko radzieckie rzuciło się panicznie do ucieczki.” I dalej: „W maju 1943 roku wizjonerka Bogusława Kuczewska miała widzenie. Pan Jezus pokazał jej Powstanie Warszawskie, które miało rozpocząć się za trzy miesiące, jako karę, którą ześle na ludzi z powodu małej modlitwy w tym czasie. 1 sierpnia 1944 roku rozpoczęło się Powstanie Warszawskie.” (W. Margo, Jak ignorancja objawień w Siekierkach w 1943 roku przyczyniła się do klęski Powstania Warszawskiego w 1944 roku?, „Maria Regina Poloniae” nr 1/2013, s. 6 i 8). – Po co dziś pisać (i publikować) takie ahistoryczne bzdury?

    Tak naprawdę, Jezus Chrystus nie był autorem samobójczego powstania w 1944 r., a w pierwszej połowie sierpnia 1920 r. pod Warszawą pokonała bolszewików nie husaria Matki Boskiej, lecz rozbudowywane w pośpiechu Wojsko Polskie, które w tym czasie, przy swej liczebności ogólnej ponad 900 tys. żołnierzy[4], na odcinku 1 armii gen. Latinika – a więc tej, która pobiła przeciwnika pod Radzyminem i obroniła tym samym stolicę – miało prawie dwukrotną przewagę nad bolszewikami, a w skali frontów – polskiego Frontu Północnego i bolszewickiego Frontu Zachodniego – dorównywało w linii siłom przeciwnika, ocenianym później przez Tuchaczewskiego na zaledwie 52 tys. żołnierzy, przy oficjalnym stanie ewidencyjnym 136 tys. żołnierzy ACz w linii. Przy takim stosunku sił trudno było w Bitwie Warszawskiej nie zwyciężyć, tym bardziej, że na skutek złamania szyfrów „nieprzyjaciel sam informował dokładnie nasze dowództwo o swym stanie moralnym i materialnym, o swych stanach liczebnych i stratach, o swych ruchach, o osiągniętych zwycięstwach i poniesionych klęskach, o swych zamiarach i rozkazach, o miejscu postoju swych dowództw i rejonach dyslokacyjnych swych dywizji, brygad i pułków”, w tym także o swoich planach operacyjnych dotyczących już bezpośrednio ataku na Warszawę[5].

    Zarząd SMKP 2012: Edward Szymański – skarbnik, Janusz Kozłowski – czł. zarządu, Wojciech Deresiński – sekretarz i redaktor naczelny RMP, Mirosław Karaśkiewicz – prezes, oraz dwie sympatyczki Stowarzyszenia („Maria Regina Poloniae” nr 2/2012, s. 22). Фото: smkp.pl

    Wydaje się, że dla redakcji MRP czas jakby się zatrzymał, że jej członkowie żyją nadal w latach „Cudu nad Wisłą”, gdy wyznanie rzymskokatolickie było konstytucyjnie uznawane za „religię przeważającej większości narodu [64% wyznawców! – GG.], zajmującą w Państwie naczelne stanowisko” (Konstytucja marcowa, art. 114). Czytając przypomniany w ostatnim numerze MRP archiwalny tekst ks. Roberta Madera z 1935 roku, odnosi się wrażenie, że jego wymowa jest zbieżna z dzisiejszą filozofią redakcji: „Ta myśl, że Kościół jest powołany do panowania nad światem, a nawet do duchowego jedynowładztwa, stała się nam tak obcą, że nawet katolików przeraża jej zuchwałość i skrajność. (…) W dniu Intronizacji Królowej nieba i ziemi powinno się zwiastować tym biednym i niewymagającym, współczesnym, katolickim karłom, Ewangelię o duchowym podboju i opanowaniu świata przez katolicyzm jako najszczytniejszym celu naszej pracy. Doskonale wiemy, że świata nie zdobędzie się w (ciągu) roku, ani też w dziesięciu latach. Toteż na razie nie jest (to) najpilniejsze. Najpierw trzeba, byśmy sami i wszyscy, księża, mężczyźni, kobiety, wszyscy katoliccy pisarze i politycy, zaczęli wierzyć w to najwspanialsze powołanie, w to, co Ojciec Święty nazywa Królestwem Chrystusowym. Poza tym – musimy o tym mówić. Nie jesteśmy tajną sektą. O naszych dążeniach może wiedzieć cały świat. Masoni chcą, by ludzkość żyła według ich życzeń. Liberałowie chcą, by cały świat był liberalny i w tym widzą szczęście narodów. Socjaliści znów chcą, by socjalizm stał się dla wszystkich ewangelią wolności i równości. Zrozumiałym jest, że prawdziwy katolik dniem i nocą nie myśli o niczym innym, tylko by cały świat był katolicki i aby był zbawiony!” (ks. R. Mader, O zdobywaniu świata, „Maria Regina Poloniae” nr 3/2013, s. 72).

    Propagując tego rodzaju treści, członkowie SMKP/SNPMKP/SNiWMKP popełniają zasadniczy błąd, albowiem „prawdziwy katolik” jest zarazem chrześcijaninem, a prawdziwi chrześcijanie nie chcą dziś powtarzać starych błędów i narzucać innym ludziom, ludom i całemu światu jedynowładztwa Kościoła rzymskokatolickiego i katolickiego monopolu wiary. Być chrześcijaninem, to nie znaczy tylko: przynależeć do tego czy innego chrześcijańskiego kościoła, czytać takie, a nie inne święte księgi, odprawiać modły w takim, a nie innym języku, oglądać kapłana w tym, a nie w innym stroju, budować tego, a nie innego kształtu świątynie. Być chrześcijaninem, to znaczy przede wszystkim uznawać pewien kanon wartości, zwanych wartościami chrześcijańskimi – bo przez chrześcijan głoszonych, ale w istocie uniwersalnych i możliwych do przyjęcia także przez wyznawców innych religii. Główną wartością doczesną dla wierzących w Boga chrześcijan jest życie człowieka. Troska o każdego (!) człowieka i jego szczęśliwe (!) życie jest nie tylko indywidualną powinnością i warunkiem zbawienia własnej duszy, ale także istotą Chrystusowej Ewangelii i wyrosłej z niej filozofii personalistycznej, którą doceniać i wdrażać w życiu państwowym i społecznym mogą – jeśli zechcą – wszyscy.

    I choć idea katolickiego państwa narodu polskiego jest bez wątpienia ideą słuszną – bo to Polacy-katolicy powinni być gospodarzami państwa polskiego w obecnych jego granicach – to jednak należy uwzględniać fakt, że zamach majowy Piłsudskiego przekreślił taką możliwość i oddał władzę nad Polską w ręce zwolenników współpracy z antykatolickim Zachodem, w ręce propagatorów kapitalistycznego socjalizmu liberalnego. Antykatolicki Zachód doprowadził do wielkiej klęski chrześcijan (katolików i prawosławnych, ale także protestantów), wspierając socjalistyczne siły, które po I wojnie światowej opanowały Niemcy i Rosję (a od maja 1926 r. także Polskę), a potem rozpętały II wojnę światową. W efekcie, mamy dziś w Polsce aż 97% katolików nominalnych (według oficjalnych statystyk) i 87% zdeklarowanych (wg spisu powszechnego z 2011 r.), lecz według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego za rok 2012 zaledwie 40% „zobowiązanych” katolików uczęszcza na Msze niedzielne, a tylko 16% przystępuje do komunii[6]. Zgodnie z przyjętą metodologią[7], „zobowiązani do uczęszczania na niedzielną mszę św. stanowią 82% wiernych” („zwolnione powinny być dzieci do lat siedmiu, chorzy, ludzie starsi o ograniczonych możliwościach poruszania się”), stąd łatwo jest obliczyć, że na Msze św. chodzi ok. 12,26 mln Polaków (31,8% nominalnej populacji), a do komunii przystępuje ok. 5 mln Polaków (12,9 % nominalnej populacji). „Prawdziwi katolicy” stanowią więc w Polsce zdecydowaną mniejszość.

    Na przekór oczywistym wnioskom wypływającym z tych obliczeń, zwolennicy katolickiego podboju świata ze Stowarzyszenia Marii Królowej Polski twierdzą, że „trynitarną jedność narodu polskiego stanowić będą: Kościół katolicki ze stolicą na Jasnej Górze, Naród katolicki ze stolicą w Licheniu i Państwo katolickie ze stolicą w Krakowie.” (W. Deresiński, Trzy stolice Królowej Polski w Duchu Świętym: Jasna Góra-Wawel-Licheń, „Maria Regina Poloniae” nr 1/2013, s. 12) i utrzymują, że „Wiara prawdziwa, czyli pełnia wiary jest tylko w Kościele rzymsko-katolickim. Dlatego wszystkie inne religie i ateizmy nie są nikomu potrzebne do zbawienia duszy od złego, czyli osiągnięcia pełni życia wiecznego w swoich ciałach.” – Konsekwentnie zatem, również i prawosławni nie są – jak pisze Wojciech Margo – dla katolików braćmi w wierze, a nawet „Nie każdy katolik jest dla innego katolika bratem w wierze”, bo „katolik wierzący i praktykujący nie jest bratem w wierze dla katolika wierzącego, ale nie praktykującego”. „Braćmi starszymi i młodszymi w wierze dla katolików są tylko katolicy (...) W żadnym razie dla katolików braćmi w wierze nie są innowiercy” (W. Margo, Braterstwo i obcość w rozumieniu potomstwa Niewiasty i potomstwa Węża, „Maria Regina Poloniae” nr 4/2012, s. 36).

    Wobec rozdmuchiwanych jednocześnie różnic, dotyczących ortodoksyjności praktyk religijnych (redakcja MRP stoi tu po stronie tzw. „przedsoborowia”), oznaczać to może odcinanie się pp. monarchistów-tradycjonalistów z SMKP od tych swych braci-katolików, którzy w bieżącym stuleciu zdominują chrześcijaństwo obrządku rzymskokatolickiego i nadadzą mu ton – o czym pisał w marcu 2013 r. ks. Jacek Prusak SJ: „Im dalej człowiek jest od Europy, tym szybciej dostrzega, że reforma liturgii przez powrót do „łaciny i rubryk trydenckich”, to hobby katolików w Europie, bo Południe tak się nie modli. Papież Franciszek dobrze zdaje sobie sprawę, że odpowiedzią na „głód duchowy” współczesnego człowieka nie jest powrót do Średniowiecza. Ameryka Łacińska, Afryka i Azja to „płuca” katolicyzmu w XXI wieku – doświadczenia tamtejszych kościołów lokalnych pokazują, że to, czego domagają się tradycjonaliści, po prostu ich [Latynosów, Afrykańczyków, Azjatów] nie interesuje. Nie tak chcą się modlić i papież Franciszek to respektuje – nie tylko jako „syn” tego Kościoła, ale (i) pasterz Kościoła powszechnego. (…) Afrykański teolog i konwertyta na katolicyzm, Lamin Sannah (…) pokazuje, że wspólnoty chrześcijańskie rozwijały się najdynamiczniej tam, gdzie misjonarzom (duchownym i świeckim) udało się „ochrzcić” istniejące tradycje kulturowe, zachowując np. lokalne określenia Boga, a więc również i lokalny język. Dzięki temu wspólnoty te oparły się także islamizacji. Tradycjonaliści skupieni są jednak na „własnym pępku”, bo chrześcijaństwo sprowadzili do średniowiecznej Christianitas, a ta żyje tylko we wspomnieniach – i to na dodatek nie ich własnych. „Europejskość” chrześcijaństwa, to nie jego istota. Duch Święty kieruje Kościołem w inną stronę, a papież Franciszek jest Mu wierny. Tradycjonaliści (są) przeciwko, a Franciszek górą!”[8].

    Wypada również – w ślad za prof. Anną Raźny – postawić pytanie: czy tacy katolicy-tradycjonaliści zdolni są wspólnie z prawosławnymi bronić Krzyża, skoro uważają, że „prawosławni są dla katolików obcymi w wierze, mimo wzrokowych i słuchowych podobieństw” (W. Margo, Braterstwo i obcość w rozumieniu potomstwa Niewiasty i potomstwa Węża, „Maria Regina Poloniae” nr 4/2012, s. 36), a z historii wyciągają zupełnie jednoznaczny wniosek: „NIGDY NIE WALCZYĆ O POLSKĘ [RAZEM] Z NIEKATOLIKAMI, bo nawet jeśli oni są uczciwi, to za nimi stoją czynni wrogowi katolicyzmu i polskości, którym oni prędzej czy później oddadzą władzę nad katolikami po ewentualnym zwycięstwie.” (W. Margo, Maria Królowa Polski nie uczestniczyła w Powstaniu Styczniowym w 1863 roku, „Maria Regina Poloniae” nr 1/2013, s. 13)? Wygląda na to, że „tradycjonaliści” z SMKP nie słyszeli nigdy o tym, o czym uczą się dzieci w białostockich szkołach: „Na ziemiach polskich – mówił [prof. Antoni Mironowicz, wybitny znawca dziejów polskiego prawosławia] – o prawosławiu można mówić już na pięćdziesiąt lat wcześniej niż przyjęto oficjalnie chrześcijaństwo (chrzest Mieszka w 966 roku). Uczniowie Cyryla i Metodego budowali rotundy charakterystyczne dla chrześcijaństwa wschodniego w Wiślicy, Krakowie, Płocku, Gnieźnie, Poznaniu. Kościół jeszcze nie był podzielony na wschodni i zachodni. Piastowie żenili się z księżniczkami ruskimi, książęta mazowieccy mieli matki albo żony ruskie. Dynastia Jagiellonów prawosławie traktowała jako wyznanie własne. O tym świadczą do dziś malowidła w kaplicy Świętej Trójcy na Zamku w Lublinie czy kaplicy Świętego Krzyża na Wawelu.”[9].

    W artykule „Czy Rosja będzie z nami bronić krzyża?”, opublikowanym w lutym 2012 r. na łamach „Aspektu Polskiego” prof. Raźny pisała wprost: „W obronie krzyża nie powinno nas nic dzielić – ani różnice konfesyjne, dogmatyczne i eklezjologiczne, ani narodowościowe. Europa potrzebuje naszej chrześcijańskiej jedności w obronie krzyża, a więc również jedności polskich katolików i rosyjskich prawosławnych. Wspólna obrona krzyża jest nie tylko możliwa, ale wręcz konieczna. Ona też może stanowić najważniejszy krok w kierunku pojednania naszych narodów. Jest to zadanie, które powinniśmy podjąć. Nasz rzekomo największy sojusznik – Stany Zjednoczone – nie jest zainteresowany umocnieniem Europy i jej odrodzeniem religijnym. Przeciwnie, łatwiej mu będzie nadal dominować nad nią rozbitą duchowo, pozbawioną silnego fundamentu aksjologicznego, cofającą się przed napierającym islamem. (…) Stany Zjednoczone, niezależnie od tego czy rządzą nimi demokraci, czy konserwatyści nie są sojusznikami chrześcijaństwa ani w Europie, ani w świecie. Sojusznikiem może być Rosja, która przestała być stolicą światowego ateizmu i powróciła do prawosławia oraz jego wartości. (…) W Polsce wspólną z rosyjskimi prawosławnymi obronę zwalczanego w Europie krzyża utrudniać będą nie tylko fanatyczni zwolennicy obecnego kształtu Unii Europejskiej oraz jej ustawy zasadniczej – Traktatu Lizbońskiego – ale również silne lobby amerykańskie, które kreuje naszą politykę wobec Rosji. Politykę transatlantycką, antyrosyjską. Taki charakter będzie ona miała tak długo, jak długo będą się z nim [z lobby] zgadzali polscy katolicy. Stanęli (oni) bowiem przed następującą alternatywą: albo będą nadal godzić się na dyktat Brukseli i Waszyngtonu w sprawach religii, albo pójdą za Ojcem Świętym i głosem sumienia, które podpowiada wspólną z Rosją obronę krzyża w Europie i świecie.[10].

    Grzegorz Grabowski

     


    Przypisy:

    [1] – Stowarzyszenie Niepokalanej i Wniebowziętej Marii Królowej Polski. Societas Immaculatae et In Coelum Assumptae Mariae Reginae Poloniae. Informator 2014 dla kandydatów i członków http://www.smkp.pl/informator-2014/

    [2] – Lista Mancinelli http://www.smkp.pl/lista-mancinelli/ (lista osób wnioskujących o wznowienie procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Juliusza Mancinellego). 

    [3] – Zob.: A. Robaczewski, Jezuici – samozwańczy strażnicy Prawdy? http://www.areopag21.pl/servire/artykul_4261_jezuici--samozwanczy-straznicy-prawdy.html (05.01.2014). – Tekstem tym, nazwanym przez jednego z komentujących „sekciarskimi bredniami”, p. Robaczewski (założyciel i prezes fundacji „Pokolenie Benedykta XVI. Instytut Summorum Pontificum”, powstałej w 2009 r. z inicjatywy księży postlefebrystowskiego Instytutu Dobrego Pasterza
    przewodniczącym Rady Fundacji był ks. Grzegorz Śniadoch i grupy ludzi świeckich, a następnie, po rozwiązaniu ISP, prezes powstałego w lutym 2012 r. Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683 z siedzibą w Ząbkach) pozwolił sobie sparodiować wcześniejsze, bardzo ciekawe wystąpienie ks. dra Andrzeja Sarnackiego SJ z Wydziału Filozoficznego jezuickiej Akademii Ignatianum w Krakowie, zatytułowane „Tradycjonaliści – samozwańczy strażnicy Prawdy?” - zob.: deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1472,tradycjonalisci-samozwanczy-straznicy-prawdy.html (02.01.2014) – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск. „Historia zna wiele przykładów takich grup – pisał o „tradycjonalistach” ks. Sarnacki – które z czasem dryfują w kierunku sekciarstwa, a dogmatyzując coraz bardziej selektywne elementy tradycji, stają się wyznawcami reguł, norm i przepisów, co daje im prawo wykluczania członków nieprawomyślnych. Nawet na papieża znajdzie się paragraf. W dodatku kreując się na strażników Prawdy, pompują poczucie własnej wartości i wyjątkowości. Jaką udręką są ludzie religijni, czczący literę bez rozumienia jej ducha! Jest to rodzaj poważnego kalectwa duchowego, przed którym Ewangelia przestrzega w wielu miejscach.”. – Patrząc na „okopy” orędowników Królestwa Bożego na ziemi, trudno się czasami z tą opinią nie zgodzić.

    [4] – A. Przybylski, Wojna Polska 1918-1921, Wojskowy Instytut Naukowo-Wydawniczy, Warszawa 1930, s. 174.

    [5] – M. Ścieżyński, Radiotelegrafista jako źródło wiadomości o nieprzyjacielu, Przemyśl 1928, [za:] A. Pepłoński, Wywiad w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920, Warszawa 1999, s. 227.

    [6] – Dominicantes i Communicantes 2012 http://iskk.pl/kosciolnaswiecie/179-dominicantes-i-communicantes-2012.html

    [7] – Dominicantes metodologia http://iskk.pl/kosciolnaswiecie/63-dominicantes.html

    [8] – Ks. J. Prusak SJ, Tradycjonaliści przeciwko, a Franciszek górą! - zob.: deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1082,tradycjonalisci-przeciwko-a-franciszek-gora.html (20.03.2013)
    – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск.

    [9] – M. Bołtryk, Poznaj prawosławie, „Przegląd Prawosławny” nr 5/2007 (maj 2007 r.) - zob.: przegladprawoslawny.pl/articles.php?id_n=1500&id=8 – wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск. Dodajmy, że według Jędrzeja Giertycha („Tysiąc lat historii polskiego narodu”, t. I, Londyn 1986, s. 25) „Mieszko I i jego doradcy mogli się byli decydować przyjąć chrześcijaństwo w postaci obrządku słowiańskiego, który szerzył się już w kraju Wiślan i był organizacją religijną zburzonego w roku 906, na pół wieku przed czasami Mieszka, państwa wielkomorawskiego. (…) obrządek słowiański, wywodzący się z akcji misyjnej świętych Cyryla i Metodego, był w Polsce, głównie w Małopolsce, ale także i na Mazowszu, dość silnie już rozkrzewiony w czasach mieszkowych (…) Mieszko miał więc swobodę przyjęcia tego obrządku, lub odrzucenia go. Nie wiemy, jakimi względami powodował się on, obierając chrzest w obrządku łacińskim, a nie słowiańskim”. Jędrzej Giertych – wybitny Polak i nacjonalista chrześcijański – pisał także, że w 1595 r. uczestnicy prawosławnego zjazdu w Brześciu Litewskim, z metropolitą kijowskim i halickim Michałem Rahozą (Polakiem) na czele, uchwalili i wysłali do papieża Klemensa VIII petycję, w której „oświadczali, że Cerkiew prawosławna w Polsce oddaje się pod jego zwierzchnictwo, ale zarazem prosi o pozostawienie jej charakteru odrębnej organizacji, z odrębną hierarchią, odrębną wschodnią (grecką) liturgią, posługującą się starym językiem cerkiewno-słowiańskim, z kalendarzem juliańskim oraz z duchowieństwem niższym żonatym (ale z biskupami i zakonnikami nieżonatymi.” – a „Papież zatwierdził zasady tej unii i tym sposobem narodziła się Cerkiew „unicka”, będąca gałęzią Kościoła katolickiego.” (tamże, s. 294). Czy dzisiejsi hurrałacińscy „tradycjonaliści” byliby w stanie poprzeć takie rozwiązanie?

    [10] – A. Raźny, Czy Rosja będzie z nami bronić krzyża?, „Aspekt Polski” nr 148/2010 http://www.aspektpolski.com/czy-rosja-bedzie-z-nami-bronic-krzyza/ (24.02.2010 r.).

     

    Zob. także/См. также:

    Zarząd Stowarzyszenia Najświętszej Panny Marii, Dlaczego nie przystąpiliśmy do Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę?, „Maria Regina Poloniae” nr 4/2012, s. 23-25. http://www.smkp.pl/app/download/8049421/MRP+4-2012-WNETRZE.pdf

  • „Dzisiaj na świecie mamy trend na promocję bezbożności. (...) Należy się spodziewać fali przeciwnej, coś w rodzaju kontr-reformacji, i to na zasadzie ekumenicznej, przy współpracy wielu wyznań, zarówno chrześcijańskich jak i innych, np. żydowskich ortodoksów, wspólnie stojących na gruncie obrony normalności w życiu rodzinnym i w prawie życia rodzinnego dotyczącym.” (prof. Maciej Giertych, Fronty przyszłych konfliktów, „Opoka w Kraju” nr 83, grudzień 2013 r.). Powyżej: na międzynarodowej konferencji ekumenicznej w Mińsku (17-19.11.2013) uznano dialog międzywyznaniowy i współpracę chrześcijan za jedyną szansę na zachowanie i pomnożenie wartości chrześcijańskich w dwudziestym pierwszym wieku. 

    „Сегодня в мире есть тенденция продвижения безбожия. (...) Следует ожидать противоположной волны, чего-то в виде контрреформации, и это на экуменической основе, в сотрудничестве многих конфессий, как христианских, так и других, например, евреcких ортодоксов, совместно стоящих на грунте защиты нормальности в семейной жизни и в законодательстве, относящимся к семейной жизни.” (проф. Мачей Гертых, Фронты будущих конфликтов, „Opoka w Kraju” № 83, декабрь 2013 г.). Выше: на международной экуменической конференции в Минске (17-19.11.2013) признанo межконфессиональный диалог и сотрудничество христиан единственным шансом на сохранение и умножение христианских ценностей в двадцать первом веке. Фото: christeducenter.by

    „Sentymenty i nastroje trzeba urabiać, a nie poddawać się im.” – pisał w 1995 r. prof. Maciej Giertych („OwK” nr 12), a jego dzisiejsza prognoza nowej, ekumenicznej „kontr-reformacji” jest ważna z tego względu, że niektóre sztucznie uwstecznione środowiska katolickie dystansują się nie tylko od dialogu międzywyznaniowego, ale nawet od współpracy międzychrześcijańskiej (ekumenicznej). Czasami to „dystansowanie się” wygląda już zupełnie niepoważnie, zwłaszcza, gdy przeciwko personalistyczno-proekumenicznej polityce „posoborowego” papiestwa protestują najzajadlej ci „konserwatyści”, którzy jednocześnie są jawnymi zwolennikami tyranii kapitalistycznego (a więc: socjalistycznego) „wolnego rynku” – którego praktyka działania wymaga przecież dominacji filozofii antychrześcijańskiej, antypersonalistycznej, a także ciągłego mieszania się ludzi różnych ras, narodów, religii i kultur.

    Tymczasem, zarówno prof. M. Giertych, jak i jego nieżyjący już ojciec, Jędrzej, są uznawani za czołowych polityków Narodowej Demokracji (endecji) i zarazem autentycznych katolików. Jędrzej Giertych (1903-1992) pisał o sobie w 1982 roku: „Jako tradycjonalista, zwolennik szeregu pojęć i zjawisk dziś nie modnych, byłem zwalczany przez koła tzw. katolików postępowych. Prowadziłem kampanie publicystyczne w duchu pojęć katolickich tradycjonalistycznych, co się wyraziło w latach przedsoborowych w dyskusjach i polemikach na łamach czasopism „Życie”, „The Catholic Herald”, „The Catholic Times”, „The Tablet” i „Universe”, a potem m.in. w dużej broszurze, prawie książce pt. „W obliczu zamachu na Kościół” (1969), w wydawnictwie „Opoka”, które zacząłem w październiku 1969 roku wydawać, przeciwstawiając się niektórym tezom, głoszonym w piśmie „Przemiany”, i które wydaję po dziś dzień, rozszerzywszy jego tematykę i na sprawy polityczne, i w „Liście otwartym” do Jego Świątobliwości Ojca Świętego, z prośbą o przywrócenie Mszy łacińskiej, zaczętym jeszcze za życia Jego Świątobliwości Pawła VI, a dokończonym i ogłoszonym w roku 1979, już za pontyfikatu Jego Świątobliwości Jana Pawła II. Należę od dnia założenia do angielskiego stowarzyszenia „Latin Mass Society”, towarzystwa proszącego o utrzymanie i przywrócenie łaciny jako głównego języka liturgii i korzystającego z szeregu przywilejów, udzielonych mu przez hierarchię katolicką angielską i przez Stolicę Apostolską. Należę także do angielskiego stowarzyszenia pomocy konwertytom. Nigdy jednak nie przyłączałem się do kierunku tradycjonalistycznego o charakterze skrajnym i byłem zawsze posłuszny Stolicy Apostolskiej i Soborowi.” (J. Giertych, Wyjaśnienie osobiste [w:] Co robić? List otwarty do społeczeństwa polskiego w Kraju, „Opoka” nr 17, grudzień 1982, s. 82-85). 

    Także poglądy gospodarcze Jędrzeja Giertycha nie były bynajmniej „wolnorynkowe”: „Gospodarka liberalna – to jest w swej istocie powodowanie się niczym nie ograniczonym prywatnym interesem, bezwzględnością wobec przeciwników w konkurencji, wyzyskiem wobec słabszych od nas, a więc zarówno wobec pracowników, jak (i) klienteli. Polityka liberalna – to jest polityka oparta na założeniu, że wszystko jest dopuszczalne, a więc że nie istnieją żadne ograniczenia moralne, czy ideowe, które by działalność i dążenia uczestników życia politycznego krępowały. Liberalizmowi przeciwstawić należy rygor wymogów, nakładanych na ludzkość przez prawo Boże i prawo naturalne. Oczywiście właśność prywatna zawsze była i musi być podstawą życia społeczeństw, a oszczędność, czyli kapitał, jest źródłem funkcjonowania gospodarki; ale własność nie daje prawa do samowoli, a kapitał do uprawiania wyzysku.” (J. Giertych, Prawica, „Opoka” nr 15 (czerwiec 1978), s. 5-17).

    Będąc wychowanym na takich poglądach i ideałach, Maciej Giertych w swojej postokrągłostołowej działalności politycznej „odwoływał się do prac Adama Doboszyńskiego, przedwojennego przeciwnika industrializacji i krytyka osiągania zysku”, wybitnego narodowca-personalisty, któremu socjalistyczni industrializatorzy „podziękowali” w 1949 r. za troskę o Polskę strzałem w tył głowy. Chociaż formalnie M. Giertych głosił program reprywatyzacji i zaprowadzenia gospodarki wolnorynkowej, to jednocześnie domagał się (w 1995 r.) „Zakazu kreacji pieniędzy przez banki prywatne. Tylko NBP powinien móc kreować pieniądz.” (za: J. Bodakowski, Maciej Giertych o gospodarce i sprawach społecznych, prawica.net, 30.10.2008), co było bardzo dobrym pomysłem, wywracającym wprowadzany właśnie system kapitalistycznego socjalizmu liberalnego do góry nogami i przyczyniło się z pewnością do powstania późniejszej oceny, że z „wolnorynkowego” punktu widzenia poglądy Pana Profesora „były niekonsekwentne”, a nawet „przerażające”, równoznaczne niekiedy z „totalitarnymi przejawami interwencjonizmu państwowego” (J. Bodakowski, Polska według Macieja Giertycha, prawica.net, 12.11.2008). Cenimy wolny rynek i pragniemy jak najmniej „opiekuństwa państwowego”, ale w naszym myśleniu obowiązuje prymat polityki nad gospodarką – wyjaśniał politycznie prof. Giertych (Z nadzieją w przyszłość, Warszawa 2005, s. 8).

    Jego akceptacja dla nadchodzącej ekumenicznej „kontr-reformacji” wcale nie dziwi, bo przecież dawno już pisał, że jest zwolennikiem koegzystencji chrześcijan i wyznawców innych religii: „Wcale nie proponuję, by – jak Izabela [Kastylijska] – wypędzić innowierców z Europy, ale uważam za konieczne przypomnienie wszystkim – tubylcom i imigrantom – że jest to kontynent, w którym rządzą zasady chrześcijańskie, łacińskie. Imigranci muszą znać swoje miejsce, miejsce gości, którzy albo podporządkują się obowiązującym zasadom życia zbiorowego, albo spotka ich banicja. Nie znam lepszej recepty jak ta, która funkcjonuje w Polsce od średniowiecza. Poprzez wieki mieliśmy wielu imigrantów: protestanckich Niemców, Żydów, karaimów, muzułmańskich Tatarów, Szkotów, Ormian. Gdy państwo było silne, bogate, przyciągało szukających azylu. Nadal przyciąga, jest pełna tolerancja. To nasza koncepcja tolerancji uzyskała powszechne europejskie uznanie dekretami Soboru w Konstancji w roku 1418. Ta polska tolerancja polega na dostępności dla imigrantów dwóch opcji. Można się w pełni zintegrować z narodem polskim, przyjmując nasz sposób życia, oraz można pozostać sobą, żyjąc życiem zupełnie odrębnym, choćby poprzez wieki, ale w tym drugim przypadku bez prawa wtrącania się w to, jak Polacy załatwiają swoje sprawy.” (M. Giertych, Quo vadis Europa?, Bruksela 2009, s. 38-39).

    Jest to z pewnością podejście bardzo zdrowe i powinien cieszyć nas fakt, że wśród katolików nie brakuje zwolenników cywilizacji personalistycznej i „kontrreformacyjnego” ekumenizmu. (GG.)

     

    Czasami „dystansowanie się” od współpracy międzychrześcijańskiej (ekumenicznej) wygląda już zupełnie niepoważnie. Ks. Karl Stehlin w sierpniu 2014 r. został wysłany z Polski do Chin.  Иногда „дистанцирование” от междухристианского (экуменического) сотрудничества выглядит уже совершенно несерьезным. Священник Карл Томас Штелин (нем. Stehlin), глава Братства Св. Пия Х в Польше, в августе 2014 г. был отправлен из Польши в Китай. Фото: piusx.org.pl

     

    Zob. także/См. также:

    Nie rywale, lecz bracia. Cyryl i Franciszek na Kubie. Не соперники, а братья. Кирилл и Франциск на Кубе http://polski.blog.ru/221136803.html (13.02.2016).

    Pod internacjonalnym krzyżem. Под интернациональном крестом http://polski.blog.ru/216503507.html (09.04.2015).

    M. Giertych, Polityka zagraniczna [propozycja przedstawiona w dniu 11.06.2011 r. na konferencji programowej LPR w Warszawie]. М. Гертых, Внешняя политика [предложение представленo 11.06.2011 г. на программной конференции ЛПС в Варшаве]: http://www.lpr.pl/2011/06/20/polityka-zagraniczna/ (20.06.2011).

    O politykę propolską. O пропольской политикe http://polski.blog.ru/121578435.html (25.06.2011).

    „Nowy Przegląd Wszechpolski” o sojuszu z Rosją. „Новый Oбзор Всепольский” о союзе с Россией http://polski.blog.ru/204482275.html (02.10.2013). 

  • Ukazał się dzisiaj poprawiony polski przekład adhortacji „Evangelii Gaudium” – „Radość Ewangelii”. Сегодня oпубликован исправленный польский перевод aпостольскогo увещевания „Evangelii Gaudium” – „Радость Евангелия”:
    Ojciec Święty Franciszek, Adhortacja apostolska Evangelii Gaudium. O głoszeniu Ewangelii we współczesnym świecie, Wydanie II poprawione http://www.vatican.va/holy_father/francesco/apost_exhortations/documents/papa-francesco_esortazione-ap_20131124_evangelii-gaudium_pl.pdf

    Zob./Cм.: Franciszek – papież-personalista. Франциск – папа-персоналист http://polski.blog.ru/209758739.html (06.12.2013).

     

    Albo personalizm, albo nowy socjalizm. W sytuacji bankructwa kapitalistycznego socjalizmu liberalnego, personalizm stanowi jedyną alternatywę dla nowej światowej „rewolucji z czerwonym kurem”, czyli dla walki zwolenników różnych wersji socjalistycznej utopii o panowanie nad umęczoną ludzkością. Powyżej: „Czerwony kur” Igora Tichonowa (1998). Или персонализм, или новый социализм. В ситуации банкротства капиталистического либерального социализма, персонализм является единственной альтернативой для новой мировой „революции с красным петухом”, то есть для борьбы сторонников различных версий социалистической утопии за контроль над замученным человечеством. Выше: „Красный петух” Игоря Всеволодовича Тихонова (1998). Фoтo: artlib.ru 

     

    I. Franciszek ocenzurowany, lecz zrozumiany. Франциска oцензуровали, но мы все поняли

    Problem cezurowania wystąpień papieży (i nie tylko papieży) poprzez zniekształcanie tłumaczeń istnieje od bardzo dawna. Treść tłumaczenia może zależeć nie tylko od umiejętności i dobrej woli tłumaczy, lecz także od woli kościelnych czy świeckich decydentów. W pewnych przypadkach może dochodzić do ingerencji w treść tłumaczenia i zarówno sens, jak i ton tłumaczonej wypowiedzi może zostać zmieniony. Ma zatem istotne znaczenie, kto dokonuje tłumaczenia (np. nieporozumieniem jest powierzanie zwolennikowi kapitalizmu i tzw. wolnego rynku tłumaczenia tekstów krytykujących kapitalizm i tzw. wolny rynek), w jakim państwie i na czyje zlecenie.

    Charakterystyczne, że niesłychane trudności z tłumaczeniem na język polski pojawiły się np. w przypadku antywojennego wystąpienia papieża Franciszka z dnia 02.06.2013 r., kiedy to podczas porannej Mszy św. z udziałem włoskiego ordynariusza polowego abpa Vincenzo Pelviego (nieodnotowanej na stronie vatican.va/en ani w kalendarium aktywności papieskiej, ani w wykazie homilii) papież powiedział: „wojna wywodzi się z nienawiści, z pożądania władzy, a także, co widzieliśmy wielokrotnie, jest skutkiem głodu jak największej władzy.”, „Tak wiele razy widzieliśmy, jak wielcy tego świata chcieli rozwiązywać problemy lokalne, problemy ekonomiczne, kryzysy ekonomiczne za pomocą wojny”. „Dlaczego? – Bo dla nich pieniądze są ważniejsze niż ludzie! A wojna jest tylko tym: jest aktem wiary w pieniądze, w bożki, w bożki nienawiści, w tego bożka, który prowadzi do zabicia własnego brata, który prowadzi do zabicia miłości.”, „wojna zawsze jest grzechem, jest grzechem bałwochwalstwa, grzechem wykorzystywania ludzi na ołtarzu władzy, poświęcania ich dla niej.” (tłum. własne). – Proszę sobie to porównać z tłumaczeniami na polskich stronach kościelnych i z tekstem w języku angielskim:

    Pope Francis: war is the suicide of humanity http://www.news.va/en/news/pope-francis-war-is-the-suicide-of-humanity (02.06.2013).

    Niektórzy internauci zwracają też uwagę, że wystąpienia papieży są źle tłumaczone także na inne języki, czego przykładem miał być skandal z amerykańskim wydaniem (pt. „The Acting Person”, 1979) książki kard. Wojtyły „Osoba i czyn” (I wyd. polskie 1969):

    „Otóż pojawiały się i funkcjonują – zwłaszcza w środowiskach mocno antypapieskich – fałszywe tłumaczenia tej książki, które zawierają treści, których nigdy w oryginalnym wydaniu nie było, a które to w obcojęzycznych mutacjach stały się rzekomymi dowodami na rzekomą apostazję Papieża Jana Pawła II. Nie wiemy kto dokonywał tłumaczenia tej książki z języka polskiego na obce języki i udostępniał je autorom owych oszczerstw. Nie wiemy, czy przekłamania są celowym oszustwem czy nieudolnością tłumaczy.”

    Źródło: http://jozefbizon.wordpress.com/2013/06/25/osoba-i-czyn-karol-wojtyla-1985-wydanie-ii/ (25.06.2013). 

    Tymczasem, już od ponad trzech tygodni nie ma na stronie vatican.va polskiego tłumaczenia adhortacji „Radość Ewagelii”, gdyż przekład zamieszczony tam pierwotnie zawierał zbyt wiele usterek i zadziwiających błędów:

    „…jak wynika z dokładnej analizy wybranych fragmentów – polskie tłumaczenie w wersji z 26 listopada, firmowane przez KEP, nie tylko nie jest zupełnie zgodne z wersją angielską [co do zgodności z wersją hiszpańską – zob. opinię ks. Solera poniżej], ale przede wszystkim nie oddaje wiernie personalistycznego ducha i zdecydowanego, a nawet chwilami ostrego tonu, w jakim utrzymane jest przedmiotowe wystąpienie papieża.”

    Źródło: http://polski.blog.ru/209758739.html (06.12.2013).

    Na stronie internetowej warszawskiej Diecezjalnej Diakonii Ewangelizacji dziwne perypetie polskiej wersji adhortacji „Evangelii Gaudium” opisane są z kronikarską dokładnością:

    „Zgodnie z zapowiedzią z ostatniej niedzieli, dziś 26 listopada 2013, Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej zaprezentowało nową adhortację papieża Franciszka o nowej ewangelizacji: „Evangelii Gaudium”, czyli „Radość Ewangelii”. Oczywiście, na początku pojawiła się w językach innych niż polski, tj. [Angielski, Francuski, Niemiecki, Włoski, Hiszpański]. Ale po kilku godzinach, przy dość widocznym poddenerwowaniu na fb i szukania winnych tak dużego opóźnienia, pojawiła się również po polsku. (…) Jest już też tekst: [deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/adhortacje-franciszek/art,1,adhortacja-apostolska-evangelii-gaudium,strona,1.html], lub tutaj [radiomaryja.pl/kosciol/evangelii-gaudium-radosc-ewangelii-adhortacja-apostolska-papieza-franciszka/(…)]* 

    Pojawiają się informacje, że te tłumaczenia mogą zawierać błędy w przekładzie – tak więc dobrze jakby co sięgnąć do innych języków (w wypadkach wątpliwych) – choć pewnie media je szybko wychwycą. Oryginalnym językiem jest hiszpański. Pewnie za kilka dni pojawi się zatwierdzony tekst w druku, wtedy będzie można sprawdzać czy coś się zmieniło. A za miesiąc w L'Osservatore Romano – to tam już na 100% [przekład] będzie idealny :)

    A tu tekst po polsku z oficjalnej strony watykańskiej w *PDF: vatican.va/holy_father/francesco/apost_exhortations/documents/papa-francesco_esortazione-ap_20131124_evangelii-gaudium_pl.pdf * ’’hmmm, chyba jednak były jakieś błędy z przekładem, tekst został zdjęty ze strony (mi na szczęście zawczasu udało się ją pobrać) – czekamy zatem na nową wersję’’ (…) Ta oficjalna [wersja drukowana], po zatwierdzeniu tłumaczenia, będzie wydana przez Wydawnictwo Pallottinum”.

    Źródło: http://dde.warszawa.pl/index.php/e-aktualnoci/273-adhortacja-qevangelii-gaudiumq

    Na stronie internetowej Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich czytamy o tym fakcie:

    „„Skandaliczne” tłumaczenie papieskiej adhortacji. Efekty „złej jakości tłumaczeń” nie oszczędzają nikogo, nawet papieża… Pierwsza adhortacja apostolska „Evangelii gaudium” papieża Franciszka (dokument liczący niemal 300 tys. znaków – blisko 190 stron obliczeniowych) została poddana tłumaczeniu na język polski, którego ocena [według] „Tygodnika Powszechnego” nie napawa dumą: „Polskie tłumaczenie adhortacji jest nie tylko słabe językowo – przeinacza także w bardzo ważnych miejscach myśl Autora.”

    Źródło: http://stp.org.pl/Artykuly/201311/n250 (29.11.2013).

    Zaglądamy na stronę „Tygodnika Powszechnego”, gdzie teolog i filozof Piotr Sikora stwierdza:

    „Słowem: skandal. Oficjalny polski przekład tekstu adhortacji „Evangelii gaudium” nadaje się do natychmiastowej wymiany z szacunku dla prawdy, dla Polaków, polskiej kultury; i dla Franciszka.”

    Źródło: http://tygodnik.onet.pl/wwwylacznie/skandal-z-tlumaczeniem-adhortacji-lud-bozy-moze-byc-madrzejszy-od-biskupa-franciszek/ewwyf (27.11.2013).

    W tygodniku „Polityka” Adam Szostkiewicz pisze:

    „W Polsce „poprawia” się Franciszka od początku jego pontyfikatu. Oficjalny przekaz katolicki przekonuje wiernych, że papież nie powiedział tego, co powiedział – np. o Kościele ubogim – albo, że jeśli powiedział, to został zmanipulowany przez „wrogów Kościoła, którzy walczą z nim przy pomocy Franciszka”. (…) Wygląda na to, że niektóre z błędów (tłumaczenia adhortacji „Radość Ewangelii”) są umyślne. Gdy w oryginale papież zaleca biskupom, by byli gotowi „iść za swoim ludem”, bo lud Boży jest zdolny „do rozpoznawania nowych dróg”, (to) w przekładzie czytamy, że to „węch biskupa pozwala mu rozpoznać nowe drogi”. Nadgorliwy klerykalnie tłumacz (kościelny redaktor?) uznał, że lud Boży nie może być w polskim Kościele mądrzejszy od biskupa. (…) Tak to w praktyce jest teraz u nas, że Roma sobie, a Polonia semper Fidelis. Zawsze wierna – sobie. Watykan odsyła do nuncjusza, bo to sprawa polska, nuncjusz unika mediów, hulaj dusza, papy nie ma.”

    Źródło: http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1563137,1,wypaczone-przeslanie-papieza-franciszka.read#ixzz2nSmdoohR (28.11.2013). - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: polityka.pl/kraj/opinie/1563137,1,wypaczone-przeslanie-papieza-franciszka.read#ixzz2nSmdoohR

    Komentator jednoznacznie kojarzącego się tygodnika „NIE” (nr 50/2013) skrytykował w tekście pt. „Biała czapeczka, czerwona książeczka” zarówno „Interwencje cenzorskie polskiego episkopatu pojawiające się też w rozdziale poświęconym walce z wykluczeniem ubogich”, jak i samego Ojca Świętego, którego adhortacja – zdaniem publicysty tego pisma – ma „wyraźnie lewacki charakter”, gdyż „Franciszek nie tylko mówi o biedzie i bogactwie językiem socjalizmu, ale w wybitnie socjalistycznym duchu interpretuje Biblię.”

    Źródło: http://www.nie.com.pl/50-2013/biala-czapeczka-czerwona-ksiazeczka (13.12.2013).

    Opinię organu J. Urbana zdaje się podzielać amerykańska polskojęzyczna rozgłośnia „Radio Pomost”, która na swojej stronie internetowej zamieściła obszerny materiał pt. „Radość Ewangelii” przeplatany wynurzeniami niejakiego Dextimusa, znanego katolickim „konserwatystom” autora bloga: „Kronika Novus Ordo” i zagorzałego krytyka tzw. „wypaczeń liturgicznych Kościoła posoborowego”:

    „Szef amerykańskich komunistów chwali papieża Franciszka. Tow. Barrack Obama pochwalił papieża za jego marksistowskie postulaty zawarte w exhortacji Radość Ewangelii. (…) Franciszek – komunista, który został papieżem (…) Wrogowie Kościoła mruczą z zadowolenia, apostaci się radują, a księża w śląskich parafiach coraz częściej przyznają się, że prywatnie modlą się o rychłe konklawe.”

    Źródło: http://radio.radiopomost.com/ze-swiata/2439-radosc-ewangelii (07.12.2013).

    Dodajmy, że według dziennika „Rzeczpospolita” papież odniósł się do tego rodzaju opinii (a raczej insynuacji) w wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Stampa” z 15 grudnia:

    „Pytany o zarzuty, szczególnie ze strony konserwatystów, że niektóre fragmenty jego adhortacji „Evangelii Gaudium” godne są marksisty, papież powiedział, że marksizm to ideologia błędna, ale poznał wielu marksistów, którzy są dobrymi ludźmi, więc ta krytyka go nie obraża. Powtórzył, że jego zdaniem teoria o wzroście gospodarczym, z którego w warunkach wolnego rynku korzystają wszyscy, jest błędna. Jak się obrazowo wyraził, gdy szklanka jest pełna, nadmiar wcale się nie przelewa i nie spływa na biednych, tylko naczynie „cudownie” zwiększa pojemność.”

    Źródło: http://www.rp.pl/artykul/42,1072747-Przelana-krew-jednoczy-chrzescijan.html (15.12.2013). - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: rp.pl/artykul/42,1072747-Przelana-krew-jednoczy-chrzescijan.html

    Także amerykański „Nowy Dziennik” („największa i najbardziej prestiżowa polskojęzyczna gazeta codzienna w USA”) zatrzymał się nad „Skandalem z papieskim tłumaczeniem na język polski” i sformułował postulat:

    „Cały polski oficjalny przekład tekstu adhortacji „Evangelli Gaudium” nadaje się do natychmiastowego i ponownego przetłumaczenia. Tym razem prawidłowego.”

    Źródło: http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/skandal-z-papieskim-tlumaczeniem-na-jezyk-polski (28.11.2013).

    Na stronie „Teologii Politycznej” p. Mateusz Dziób omówił w interesujący sposób treść adhortacji (postrzegając ją jako drogowskaz dla całego Kościoła i zarazem jako koło ratunkowe dla jego sztucznie uwstecznionych elementów), i stwierdził wprost:

    „Nie dziwi mnie przeto fakt, iż jak donosi „Tygodnik Powszechny” papieża poddano w Polsce cenzurze (…). Nie zanotowałem też, aby którykolwiek z członków episkopatu Polski wypowiedział się ciepło o dokumencie i zachwycał się nim. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów papież w ostrych słowach  piętnuje rzeczywistość wewnętrzną Kościoła (np. przyczyn spadku powołań kapłańskich nie upatruje w „gender” i tego typu sprawach, lecz w braku wystarczającego świadectwa już wyświęconych – EG, 107). Jest to moim zdaniem prawdziwa rewolucja! (…) Proponuję zestawić ze sobą „Evangelii Gaudium” i obojętnie jaki dokument bądź list pasterski Episkopatu Polski i odpowiedzieć sobie na pytanie – co lepiej mi się czyta i co lepiej do mnie trafia?”

    Źródło: http://www.teologiapolityczna.pl/mateusz-dziob-nowe-szaty-ewangelii-franciszka/ (02.12.2013).

    Dla teologa Konrada Sawickiego, publikującego swoją ocenę na stronie Instytutu Obywatelskiego („think tank polityczny, stanowiący eksperckie zaplecze partii Platforma Obywatelska RP”), adhortacja jest „osobistym manifestem dla Kościoła XXI wieku” i „gawędą dobrego ojca”:

    „Jeśli ktoś czytał inne dokumenty Kościoła lub choćby słyszał na mszy listy pasterskie, od razu uderzy go odmienny ton „Evangelii Gaudium” (łac. radość Ewangelii). Osobisty, bezpośredni, konkretny, prosty i czuły. Widać, że papież zaplanował tę adhortację jako swego rodzaju przedłużenie codziennego nauczania, które prowadzi za pośrednictwem homilii wygłaszanych na porannych kameralnych Eucharystiach. Czytelnik czuje się nie jak uczeń w szkolnej ławce, a bardziej jak dziecko zasłuchane w mądrą gawędę kochającego ojca. (…) Przewiduję problemy z recepcją nauczania Franciszka. A zaczynają się już teraz, na poziomie tak podstawowym, jak polskie tłumaczenie „Evangelii Gaudium”. Wystarczyło kilkanaście godzin od ukazania się rodzimej wersji dokumentu, by internauci już dostrzegli poważne przeinaczenia sensu zamierzonego przez autora.”

    Źródło: http://www.instytutobywatelski.pl/17979/komentarze/kosciol-to-nie-urzad-celny (02.12.2013).

    Podobnego zdania są uczestnicy forum internetowego parafii pw. św. Józefa w Kicinie k/Poznania:

    (Czytelnik): „…uważam ten tekst za bardzo doniosły i brzemienny w skutki. Zwłaszcza dla polskiego Kościoła, bo może nie całkowicie, ale z pewnością w dużej mierze wywraca on do góry nogami dotychczasowy sposób myślenia o filozofii funkcjonowania Kościoła u większości naszych biskupów i księży. Wydaje mi się, że będą oni mieli z tym manifestem duży problem, żeby go zaakceptować i zaimplementować do swoich działań. Wynika to z tego, iż obraz Kościoła zaprezentowany w tym papieskim dokumencie jest krańcowo inny od tego, z jakim się stykamy w naszej polskiej rzeczywistości. (…) Mnie się ta adhortacja bardzo podoba i choć upatruję i przewiduję wiele problemów z wprowadzeniem jej zapisów w życie, to jednak patrzę z ufnością i spokojem w przyszłość. Bo innej drogi nie ma. A maszyneria już ruszyła i mam wrażenie, że wierni (ale także i ci wątpiący) chętnie Franciszkowi pomogą przywrócić Kościołowi i jego znaczeniu w życiu ludzi należyty sens i wymiar.”

    (Kama): „Ja już przebrnęłam przez całość. Piękny tekst, poruszający wiele ważnych i bieżących problemów religijnych, społecznych i instytucjonalnych. Według mnie doskonały przewodnik także dla tych którzy są oddaleni od Kościoła.”

    Źródło: http://www.paraparafialni.pl/forums/topic/evangelii-gaudium-adhortacja-papieza-franciszka/ (13.12.2013).

    Adhortację papieża pochwalił również – i to na stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej! – ks. dr Ignacy Soler, urodzony w Hiszpanii i mieszkający od 1994 roku w Polsce, który odrzucił zarzut, że adhortacja jest „demagogią ewangeliczną”, a potem dodał:

    „Pod koniec, chcę zwrócić uwagę na błędy techniczne w polskim tłumaczeniu. Powiedziałem, że wolę tekst polski niż hiszpański, ale ktoś słusznie zwrócił mi uwagę, że niektóre zdanie są źle tłumaczone i tłumacz nie zrozumiał idei papieża Franciszka. Na przykład, (…) w nieoficjalnym polskim tłumaczeniu [akapitu 31] czytamy: „a w pewnych okolicznościach powinien (biskup) iść za ludem, by pomóc tym, którzy zostali z tyłu, ponieważ jest pasterzem swojej owczarni, jego węch pozwala mu rozpoznać nowe drogi”. Ostatnie zdanie jest źle tłumaczone i w oryginalnym hiszpańskim ma inny sens. Moje kiepskie tłumaczenie brzmi: „... zostali z tyłu, przede wszystkim, ponieważ sama owczarnia ma własny węch, by znaleźć nowe drogi”. A więc lud Boży ma tak zwany 'sensus fidei' pozwalający mu znaleźć właściwe drogi, np. różne pobożności ludowe, a Biskup powinien iść za ludem, by on sam był wierny Chrystusowi i wypełnił misję służenia ludowi Bożemu.”

    Źródło: http://ekai.pl/blogi/ksignacy/x795/ewangelia-czy-demagogia/?print=1 (16.12.2013).

     

    Norwegia, Oslo: „Walka o byt” w 2013 r. (fotografia Jana Espedala) i w 1889 r. (obraz Christiana Krohga). „Te obrazy dzieli 125 lat, lecz żadnego postępu w walce z biedą nie osiągnęliśmy.” – mówią norwescy dziennikarze – „Różnice pomiędzy bogatymi i biednymi są dziś tak samo rażące, jak i w XIX wieku.” Норвегия, Осло: „Борьба за существование” в 2013 г. (фотография Янa Эспедалa) и в 1889 г. (картинa Кристианa Крогa). „Эти картины разделяют 125 лет, но никакого прогресса в борьбе с бедностью мы не достигли.” – говорят норвежские журналисты – „Различия между имущими и неимущими сегодня столь же разительны, как и в XIX веке.” Фoтo: russisk.org

     

    II. Program Franciszka jest dobry: personalizm zamiast „krucjat” 

    Franciszek I od początku swojego pontyfikatu wzbudzał niechęć na tzw. prawicy, wśród ludzi tzw. konserwatywnej części Kościoła, w środowiskach okołokościelnych, w których – jak to ujął obecny papież – „Rozwija się psychologia grobu, która stopniowo zamienia chrześcijan w muzealne mumie.” Ale także – a może przede wszystkim – w środowiskach wojowniczo nastawionych miłośników kapitalistycznego socjalizmu liberalnego[1] i dzisiejszej antypersonalistycznej opcji politycznej, która w sposób bardzo widoczny wykorzystuje religię katolicką i tradycyjną pobożność katolików w charakterze zarówno swego miecza, jak i tarczy. Ksiądz Karl Thomas Stehlin, szef Bractwa Św. Piusa X w Polsce, zmuszony był przyznać na łamach pisma „Zawsze Wierni” (nr 3/2013), że Franciszek I „Jeszcze na dobre nie zagospodarował się na Stolicy Piotrowej, a już przez niektórych został osądzony. Wielu ludzi nie potrafiło opanować skłonności do pośpiesznego oceniania, do zabierania głosu bez głębszego namysłu i należytej wiedzy. (...) Szybko padły przykre, nieprzyjazne słowa.”.

    Na stronie Forum im. Piusa X zamieszczono w marcu 2013 r. artykuł Bartłomieja Gajosa (ur. 1990), byłego szefa działu Religia portalu konserwatyzm.pl, byłego czł. konserwatywno-liberalnego Stowarzyszenia KoLiber, a także współpracownika synkrektycznego, „konserwatywno-liberalnego i narodowo-katolickiego” – jak pisze red. naczelny T. Kwiatek, dziennika „Niezależna Gazeta Obywatelska” w Opolu, zatytułowany „Refleksje wokół papieża Franciszka”[2], który rozpowszechniono natychmiast (także pod łacińskim tytułem: „Habemus papam, qui papa esse non vult” – „Mamy papieża, który nie chce być papieżem”) na stronach i forach jawiących się jako „konserwatywne”, „tradycjonalistyczne” czy „przedsoborowe” (m.in. konserwatyzm.pl, prawica.net, marucha.wordpress.com, gloria.tv, bibula.com, ekspedyt.org i in.). W tekście p. Gajosa ze zdumieniem czytamy:

    „Mimo tego, że kardynał Bergoglio był wymieniany wśród papabile już 8 lat temu, takiego wyboru nikt się nie spodziewał. Wszyscy mniej lub bardziej poważni watykaniści, jak i cała opinia publiczna oczekiwała na wybór zupełnie innego kardynała [ale bardzo wielu katolików oczekiwało właśnie na papieża-personalistę spoza Ameryki Północnej – dop. GG.]. (…) Fakt, że nowy papież jest jezuitą ma doniosłe znaczenie. (…) Nie jest tajemnicą, że Towarzystwo Jezusowe jest jednym z głównych motorów modernizmu i nowinkarstwa w dzisiejszym Kościele. To właśnie jezuici w dużej mierze odpowiadają za teksty dokumentów soborowych. Ich duch unosi się nad pogrążoną w chaosie łodzią Kościoła. (…) Jezuici połowy dwudziestego wieku to także duchowni – renegaci, rewolucjoniści zaangażowani w budowanie utopijnej wizji raju na ziemi pod znakiem czerwonej gwiazdy. To także teoretycy heretyckiej i bluźnierczej teologii wyzwolenia. To w końcu także duchowni wprowadzający do życia katolickiego najdziwaczniejsze pomysły sekt heretyckich, pseudoduchowości zielonoświątkowej czy duszpasterze oaz. W takiej atmosferze rozpoczynał swoją posługę kapłańską młody ojciec Jorge Bergoglio.

    (…) (x. Jorge Bergoglio był) związany z posoborowym ruchem Comunione e Liberatione, co także ma doniosłe znaczenie. Ruch ten bowiem poświęca się sprawom społecznym, także (a może zwłaszcza) kwestii poprawy bytu materialnego wśród uboższych warstw społeczeństwa, co w połączeniu z drugim członem swojej nazwy przywodzi na myśl socjalistyczne skojarzenia. Bergoglio najwyraźniej poświęcił się ideałowi tego ruchu na co wskazuje jego postawa jako biskupa i kardynała. (…) Franciszek zrezygnował z przejazdu papamobilem, przywdziewa skromne stroje liturgiczne, podkreśla sprawę ubogich niemal w każdym przemówieniu. Do argentyńskich pielgrzymów zgromadzonych na placu świętego Piotra zaapelował, aby ci zamiast pielgrzymować na drugi koniec świata pomagali biednym. Dbanie o takie szczegóły, ich nieustanne podkreślanie i ostentacyjność wskazuje na zideologizowanie umysłu nowego papieża. (...) Papież, który chce wtopić się w rzeszę ubogich to jakieś monstrualne nieporozumienie. Nawet ludzie najbardziej zarażeni błędami archeologizmu nie głoszą tego, co praktykuje papież Franciszek. Na takie posunięcia czekali najwięksi wrogowie Kościoła, którzy chcą go sprowadzić do fałszywego ideału instytucji biednej. Tradycjonalistom nie trzeba tłumaczyć, że tego typu ubóstwo, do którego dąży papież Franciszek jest zupełnie fałszywe. (...) Co gorsza ten apostolat wśród biednych ma aspekt głównie społeczny i materialny, a nie duchowy. Jak wiemy, kardynał Bergoglio jest przeciwnikiem rozwiązań wolnorynkowych. Nie tylko skrajnego liberalizmu, co mieściłoby się w kategoriach tradycyjnej nauki społecznej, ale przeciwnikiem wolnego rynku jako takiego, a to powinno budzić uzasadnione obawy. Gdy na tę niechęć w stosunku do rozwiązań rynkowych patrzymy przez pryzmat apostolatu wśród ubogich, to rysuje się nam obraz jakiegoś komunistycznego proroka ludu robotniczo-chłopskiego. (…) W 2007 roku Bergoglio miał powiedzieć: „Trwa niesprawiedliwość przy podziale dóbr. To tworzy sytuację grzechu społecznego. Sytuację, która krzyczy o pomoc do nieba. I ogranicza tak wielu naszym braciom możliwości pełniejszego życia.” Czy większe posiadanie prowadzi do pełni życia? Czy katolik może głosić taki nonsens? (…)

    Śledząc w sieci mniej lub bardziej rozbudowane komentarze, odnosi się wrażenie, że ludzie Tradycji, ludzie prawicy zupełnie nie rozumieją powagi tego co się stało. Mówi się: dajmy mu czas. Ale czy spodziewacie się Państwo cudów? Oczekujecie radykalnego zerwania Franciszka z kardynałem Bergoglio? Spodziewacie się obrony wiary? Podstawową i najważniejszą rolą papieża jest bronić wiary, paść owce Pańskie i utwierdzać braci, ale ten papież nie jest tym zainteresowany. (…) Czy jeszcze nie nauczyliście się Państwo tego, że gdy modernista powołuje się na świętego Franciszka z Asyżu, to możemy być pewni wypaczenia postaci tego świętego? Modernista nie widzi w Biedaczynie z Asyżu apostoła niewiernych i duchowego wojownika. Zawsze robi ze św. Franciszka pacyfistę, rzecznika ekologów, zawsze go wykoślawi. I taki fałszywy franciszkański ideał przyświeca papieżowi – jezuicie. Ten papież nie chce być papieżem. (…) On chce walczyć z ubóstwem doczesnym, a świat dzisiaj nie na takie ubóstwo cierpi [czyżby? – dopisek GG.][3]. Najwyraźniej już dawno zapomniał, że misja Kościoła jest misją zbawienia duszy, a nie zbawienia ciała w rzeczywistości doczesnej.”

    Czy trzeba to jeszcze komentować? „Koń jaki jest, każdy widzi.”, dlatego nie warto się rozwodzić nad propagandowym tekstem p. Gajosa, kompromitującym – zwłaszcza w świetle „Evangelii Gaudium” – nie tyle nawet samego autora, ile myślenie „prokapitalistyczno-wolnorynkowe” i ośrodki, które je wytrwale generują i rozsiewają po kraju.

    W „Rzeczpospolitej” z dn. 15.03.2013 r. zamieszczono niezwykły artykuł jednego z polskich kapłanów związanych z postlefebrystowskim Instytutem Dobrego Pasterza, ks. Śniadocha[4], będący jakby pierwowzorem oczekiwania wyrażonego w późniejszym o kilka dni tekście p. Gajosa, że papież Franciszek ma być „apostołem niewiernych i duchowym wojownikiem”, a nie „pacyfistą” i „przeciwnikiem wolnego rynku”, zdolnym poprowadzić „prawowiernych” co najwyżej do walki z ubóstwem i grzechem egoizmu, podczas gdy ci pragną krucjat „w obronie wiary”. Jednakże pogląd ks. Śniadocha nie jest chyba poglądem zbyt powszechnie podzielanym, skoro, jak doniósł portal wieden1683.pl[5], musiano długo szukać kapłana („dzwoniono z redakcji do różnych znanych księży, także do tych 'konserwatywnych', jednak wypowiedzi wszystkich były zachowawcze i ostrożne”), który by zechciał podpisać się pod oczekiwaniem, że papież-naśladowca św. Franciszka wezwie katolików do walki z całym niekatolickim i antykatolickim światem, i to do walki metodą krucjat (nawracania z mieczem w ręku!), że stanie się on – jak to ujął ks. Śniadoch – „typem wodza” podejmującego zarzuconą przez Sobór Watykański II konfrontację z antychrześcijańskim złem i odbudowującego (rzecz jasna, po zwycięstwie) „dawny bezkompromisowy, ofiarny i wierny Ewangelii Kościół”, albo też nawet (bo i takie opinie się pojawiły) zostanie światowym misjonarzem, gorliwym naśladowcą św. Franciszka Ksawerego (1505-1552), jezuickiego ewangelizatora Azji (Chin, Japonii, Indonezji), podbitej politycznie w następnych stuleciach przez europejskich i północnoamerykańskich chrześcijan (i w efekcie bezlitośnie gnębionej i wyzyskiwanej przez nich na wszelkie możliwe sposoby).

    Tymczasem już 16 marca 2013 r. Franciszek wyjaśnił nam osobiście przesłanie swego imienia. Jak relacjonowała ta sama „Rzeczpospolita”, która promowała dzień wcześniej postulaty ks. Śniadocha, „Papież Franciszek spotkał się w auli Pawła VI z dziennikarzami z kilkudziesięciu krajów” i „opowiadał m.in. o okolicznościach podjęcia decyzji o wyborze swego imienia”: „- Kiedy liczba głosów dochodziła do dwóch trzecich i zaczęło się robić 'niebezpiecznie', kardynał Hummes objął mnie, ucałował i powiedział: 'Nie zapomnij o ubogich'. I wtedy natychmiast pomyślałem o Franciszku z Asyżu – opowiadał papież. Gdy trwało liczenie głosów, 'myślałem o Franciszku z Asyżu – człowieku pokoju' – dodał. Podkreślił, że wybierając imię Franciszka myślał również o św. Franciszku z Asyżu jako o obrońcy Stworzenia, i powiedział, że dziś 'człowiek nie ma najlepszych relacji z naturą'. (...) Papież wskazał, że 'Kościół nie ma natury politycznej, ale duchową'; 'to święty lud Boży, który idzie ku Chrystusowi' – powiedział, zwracając uwagę na konieczność właściwej perspektywy.”[6]. „Mamy tu zatem trzy akcenty odnoszące się do programu papieża: ubodzy, pokój na świecie, dbanie o przyrodę.” – podsumował to wystąpienie papieża Stanisław Krajski[7].

    Program Franciszka należy uznać za dobry, bo jakże tu myśleć o krucjatach, o nawracaniu po świecie (neo)pogan, muzułmanów, konfucjanistów i buddystów (a niektórzy mają też ochotę „nawracać” prawosławnych „schizmatyków”, zwłaszcza tych pomagających Putinowi w odbudowie Rosji), gdy Kościół rzymskokatolicki, jako wiodący kościół chrześcijański, musi dziś zadbać przede wszystkim o swoją zagrożoną „naturę duchową”, a więc o to, by „święty lud Boży szedł ku Chrystusowi” – wbrew królom i cezarom, dążącym, jak w starożytności, do ciągłego poszerzania granic swojego imperium.

    Nie myślmy więc o cudach i zwycięskich krucjatach[8], lecz o tym, jak mamy Franciszka w jego pracy dla podtrzymania pokoju i obronienia godności każdego człowieka wspomóc. Chrześcijaństwo nie może być dobrym przykładem dla innych religii i kultur, jeżeli popierać będzie (choćby milcząco) zaborcze wojny, wyzysk człowieka przez człowieka, lekceważenie praw natury i dawanie pierwszeństwa sztucznie wywoływanym potrzebom konsumpcyjnym przed najbardziej podstawowymi potrzebami ludzi narodzonych i nienarodzonych.

    Grzegorz Grabowski

    PS.: Wiara w propagandowe popisy niestrudzonych propagatorów „konserwatywnego” katolicko-kapitalistycznego synkretyzmu jest „wiarą niedojrzałą i naiwną”, zwłaszcza w obliczu takich świadectw, jak ostatnia wypowiedź Michaela Jones’a dla Frondy[9]:

    „…podam sytuację amerykańską. W 2004 roku, na miesiąc przed rozpoczęciem amerykańskiej inwazji na Irak konserwatywny katolicki publicysta z National Review napisał, że katolicy nie muszą być posłuszni Janowi Pawłowi II w kwestii niemoralności wojny w Iraku ze względu na jego brak reakcji na sytuację księży pedofilów. (…) Oligarchom ekonomicznym – kapitalistom i globalistom – chodzi o narzucenie ludziom uzależnienia od ich pożądań seksualnych i konsumpcyjnych. W ten sposób chcą kontrolować światową społeczność. (…) Uważam, że znaczącym rokiem był rok 1979 – pojawiły się wtedy dwa znaki sprzeciwu wobec materializmu. W Iranie do władzy doszedł Ajatollah Chomeini i był to przejaw buntu przeciwko amerykańskiemu materializmowi. Kilka miesięcy później Jan Paweł II na Pl. Zwycięstwa [w Warszawie] mówił, że nie można zrozumieć historii bez Chrystusa i nie można go z tej historii wyłączać – był to sprzeciw wobec materializmu sowieckiego. I historia wtedy jakby się zatrzymała. Musimy zrozumieć, że przekonanie o tym, że komunizm jest zły, a kapitalizm dobry jest błędne. Kapitalizm nie jest dobry.

    Czy w Stanach Zjednoczonych, które są w znacznym stopniu narodem chrześcijańskim nie może pojawić się jakieś źródło odnowy i sprzeciwu wobec cywilizacji seksualno-konsupcyjnej?

    - Nie.

    Dlaczego?

    - Z powodu postaw samych konserwatystów. Mieliśmy wiele nadziei, gdy Reagan występowali razem z Janem Pawłem II przeciwko komunizmowi. Wierzyliśmy, że Stany Zjednoczone wystąpią przeciwko rewolucji seksualnej i przeciwko aborcji. Jednak nic się nie wydarzyło. Katolicy zostali zdradzeni. Konserwatyzm stał się ruchem, który zamiast bronić spraw podstawowych służy jako lobby uzasadniające kolejne konflikty na Bliskim Wschodzie. Newt Gingrich otrzymuje pieniądze od magnata hazardowego Sheldona Adelsona wspierającego agresywną politykę na Bliskim Wschodzie. Podobnie rzecz ma się z Rickiem Santorumem. Nawet gdyby katolicki polityk został prezydentem nic by się w polityce amerykańskiej nie zmieniło. (…) Gdzie jest teraz Rick Santorum? Pracuje dla American Enterprise Institut. On jest klasycznym przykładem polityka opłacanego przez lobby. (…) Wszystkie oficjalnie konserwatywne inicjatywy zawiodły, upadły lub zostały przejęte.

    No cóż – tak kończą się „konserwatywne” mariaże katolicyzmu i kapitalizmu, dziwne krzyżówki wiary w Boga i w nieludzki system „wolnego rynku”. 

    -----------

    Przypisy:

    [1] – Personalizm i socjalizm: http://stat8.blog.ru/lr/0d32ab8e847eaf159f506db3190c6e73

    [2] – B. Gajos, Refleksje wokół papieża Franciszka http://m6w.org/traditio/index.php?topic=9568.0 (20.03.2013). Informacja o autorze za: konserwatyzm.pl/redakcja (05.07.2013): http://archive.is/L8Ng5 ; http://www.ngopole.pl/o-nas/ (09.11.2013).

    [3] – Wystarczą już same nagłówki: UE: 80 mln Europejczyków żyje w nędzy (naukawpolsce.pap.pl, 30.04.2010); Zielona wyspa? 27,8 proc. Polaków zagrożonych ubóstwem. W całej UE – 23,4 proc. [ludności] (wpolityce.pl, 08.02.2012); UE utworzy fundusz pomocy do walki z ubóstwem (ekai.pl, 25.10.2012); Katastrofalna nędza! W tym kraju Unii bieda aż piszczy (sfora.pl, 27.03.2013); 1,5 mld ludzi dotkniętych ubóstwem (tvp.info, 17.10.2011). 

    [4] – Ks. G. Śniadoch, Kościół musi podnieść rękawicę http://www.rp.pl/artykul/9157,990188-Kosciol-musi-podniesc-rekawice.html?p=1 (15.03.2013). - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: rp.pl/artykul/9157,990188-Kosciol-musi-podniesc-rekawice.html?p=1  Według ks. Śniadocha, katolicy oczekują rzekomo nie Franciszka-pacyfisty, zainteresowanego przyrodą i ludzkim bytem, lecz Franciszka-krzyżowca, który powiedzie ich na „muzułmanów”.

    [5] – Zob.: Ks. G. Śniadoch, Kościół musi podnieść rękawicę http://www.wieden1683.pl/news/kosciol-musi-podniesc-rekawice/ (16.03.2013).

    [6] – Papież Franciszek: Przed wyborem usłyszałem „nie zapominaj o ubogich” http://www.rp.pl/artykul/990600.html?print=tak&;p=0 (16.03.2013).

    Kropkę nad „i” postawił papież poprzez wskazanie 18.12.2013 r. na postać św. Piotra Fabera SJ (1506-1546), który zrezygnował z wypełnienia ślubów udania się do Ziemi Świętej i nawracania muzułmanów, na rzecz ewangelizacji Europy (nazwano go „apostołem Niemiec”): „Zaliczenie w poczet świętych Piotra Fabera pomoże lepiej zrozumieć styl rządów papieża Franciszka. Święty ten jest bowiem dla niego wzorem kapłaństwa i życia duchowego – stwierdza komunikat Kurii Generalnej Towarzystwa Jezusowego. Wydano go 18 grudnia (2013) po ogłoszonej dzień wcześniej przez Ojca Świętego tzw. kanonizacji równoważnej tego jednego z pierwszych towarzyszy św. Ignacego Loyoli, założyciela zakonu.” – zob.: Klucz do zrozumienia papieża Franciszka http://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x73686/klucz-do-zrozumienia-papieza-franciszka/ (19.12.2013).

    [7] – S. Krajski, Papież Franciszek – dokąd zmierza Kościół? http://fides-et-ratio.pl/index.php/2013/03/4705/ (20.03.2013).

    [8] – Nawet „Krucjata Różańcowa umiera!!!” – pisał latem 2013 r. p. Andrzej Leszczyński, którego artykuł nie tylko krucjatologom wyda się z pewnością pouczający: http://gazetawarszawska.com/2013/08/30/krucjata-rozancowa-umiera/ (30.08.2013).
    Autor pisze m.in., że 15.06.2011 r. „ks. Stanisław Małkowski i ks. Jacek Bałemba poinformowali modlących się przy Krzyżu na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie o inicjatywie podjęcia Krucjaty Różańcowej, której pobłogosławił ks. abp Andrzej Dzięga.”, który to w dniu 25.07.2011 r., kiedy „zostało (już) zarejestrowanych 11 342 osób [uczestników KR], czyli rejestruje się około 150 osób dziennie. Powiedział piękne słowa, że gdy będzie 6 mln. modlących się Polaków, to długość ich Różańców (przy około 60 cm długości jednego Różańca) będzie stanowić długość granicy Polski, wynoszącej 3511 km (6 mln. x 0,6m = 3600 km). I wtedy Polska, opasana Różańcem Maryi, będzie uratowana i bezpieczna. Powiedział uśmiechając się, że każdy może sobie obliczyć ten dzień, kiedy to nastąpi, przyjmując obecne tempo przyrostu modlących się w liczbie 150 osób dziennie. Weźmy do ręki kalkulator: 6 mln. : 150 = 40000 : 365dni = 109,6 lat. Prawie 110 lat!. (...) I dane najnowsze. Na stronie Krucjaty na dzień 21.8.2013 r. zarejestrowanych do modlitwy jest 112 359 osób. Przez rok czasu, czyli od chwili przekroczenia 100 000 zarejestrowanych do Krucjaty Różańcowej przybyło 12 306 modlących się! Od daty rozpoczęcia Krucjaty minęło 797 dni, a ilość rejestrowanych dziennie wynosi średnio 141 osób, czyli mniej niż po miesiącu od startu Krucjaty (było wtedy 150 osób dziennie). A więc liczbę 4 mln. zarejestrowanych możemy oczekiwać po 78 latach, a 6 mln. – po 117 latach. Po ponad 2 latach od startu Krucjaty jest gorzej niż po miesiącu od jej rozpoczęcia – wtedy było 110 lat…).”
    Zatem, nasi katolicy zostali już doprowadzeni do takiego stanu, że chodzą z kalkulatorem w ręku i obliczają, za ile lat nastąpi w Polsce tzw. „cud węgierski”. Cui bono? Zob.: Skąd pomysł tej krucjaty? http://polski.blog.ru/123498051.html (20.07.2011).

    [9] – Za: Katolicy zostali zdradzeni http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/wywiady/35-wywiady/38898-katolicy-zostali-zdradzeni (12.12.2013).

     

    Франциск имеет хорошую программу: персонализм вместо „крестовыx походoв”

    Как говорится в статье „Программа Франциска: персонализм вместо 'крестовыx походoв'” – „Program Franciszka: personalizm zamiast 'krucjat'” http://polski.blog.ru/209899347.html , 19 декабря 2013 года был опубликован исправленный польский перевод aпостольскогo обращения, или, как говорят католики, увещевания под названием „Evangelii Gaudium” – „Радость Евангелия” (pol. „Radość Ewangelii”) Папы Франциска. Этот папский документ – это на самом деле очень хорошо написанная книга, идеально нацеленная в умы и сердца христиан и также людей из кругов нехристианских религий и религиозно нейтральных. Ее второе польское издание, которое вышло позднее, в течении нескольких недель, из-за появления скандальных ошибок в переводе первого издания, выпущeнного КЕП-oм – католическoй Конференциeй Епископов Польши (KEP), насчитывает 143 страницы (около 300 тыс. знаков) и доступнo (на польском и в шести других западноевропейских языках) на сайте: http://www.vatican.va/holy_father/francesco/apost_exhortations/index_en.htm

    Русский перевод текста „Evangelii Gaudium” начал публиковать ежемесячник Римско-католической Церкви Казахстана „КРЕДО”: http://credonews.org/?p=1434 (Введение). Oт 26.11.2013 г. последующие части переводa публикуются по адресу: https://www.facebook.com/credogazeta Cм.: Глава II („В условиях кризиса социальных обязательств”) раздел озаглавленный: „Некоторые проблемы сегодняшнего мира” („Нет экономике исключения”; „Нет новому идолу денег”; „Нет капиталу, который царит, а не служит”; „Нет неравенству, рождающему насилие”) – читайте об этом уже по-русски: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=684844698226565&;set=a.386248321419539.97555.384620541582317&type=1 (19.12.2013).

    Что являлось причиной поразительных ошибок в первой, изъятой уже версии польского переводa папского увещевания – можно только догадываться. Однако, остаётся фактом, что Франциск с самого начала своего понтификата вызывал отвращение у так называемых правых в Польше, среди людей, принадлежащих к так называемoй консервативной части Костёла, в околокостельных кругах, в которых – как выразился нынешний папа – „Развивается психология гробницы, которая постепенно превращает христиан в музейные мумии.” Но также – а может и в первую очередь – в среде воинственно настроeнных любителей капиталистического либерального социализма[1] и сегодняшней антиперсоналистической политической оптации, которая в очень видимый способ использует христианскую религию и традиционное благочестие католиков в качестве как своего меча, так и щита. Священник Карл Томас Штелин (нем. Stehlin), глава Братства Св. Пия Х в Польше, вынужден был признать на страницах журнала „Zawsze Wierni” – „Всегда Верны” (№ 3/2013), что Франциск „Еще толком не обустроился на Святом Престоле, а уже некоторыe осудили его. Многие люди не смогли сдержать склонности к преждевременной оценкe, к высказыванию мнения без глубокомыслия и надлежащих знаний. (...) Быстро появились неприятные, недружелюбные слова.”

    Приведенныe примеры публицистики показывают, что внимание священника Штелинa моглo касаться именно несчастливых высказываний людей, связанных, тeм или иным cпоcобом, с так называемым традиционалистическо-„предсоборным” течениeм польского католицизма, в том числе и людей, однозначно ассоциирующихся с политической консервативно-либеральной оптацией, защищающей в Польше идеологию и добычи капиталистического либеральногo социализма.

    Однако вопреки их пропаганде и „благочестивым пожеланиям”, папа Франциск не собирается быть „типом вождя” фанатических католических „крестовых походов”, то есть „апостолом неверных и духовным воином”, но, как он сам от начала определил, хочет подражать св. Франциску Ассизскому, защищая достоинство каждого человека, мир, природу и стремясь к социальной справедливости в мире. Свое отношение к постулатaм сторонников агрессивной политики папства Франциск изъявил, указывая на персону иезуита св. Пeтрa Фаврa (1506-1546), который отрекся от обета направиться к Святой Земле и обращaть мусульман в пользу евангелизации Европы (назвали его „апостолом Германии”). Св. Пeтрa Фаврa канонизировали 17.12.2013 г., а его персона была названа в опубликованном день позже сообщении Генеральной Курии Общества Иисуса ключом к пониманию папы Франциска. Т. о., течение воинствующего „предсоборного” католицизма было вынуждено отметить серьезное поражение в своих расчётах.

    Возникает, следовательно, предположение, что программу Франциска, представленную в „Радость Евангелия” следует считать хорошей, потому что, как тут думать о „крестовыx походах”, об обращении по всему миру (нео)язычников, мусульман, конфуцианистoв и буддистов (а некоторые имеют также желание „обращать” православных „раскольников”, особенно тех, которые помогают Путину в восстановлении России), когда римско-католическая Церковь, как ведущая христианская церковь, должнa сегодня заботиться прежде всего о своей подверженной опасности „духовной природe”, и, следовательно, o тoм, чтобы „святой народ Божий шёл к Христу” – вопреки царям и цезарям, стремящимся, как в древности, к непрерывному расширению границ своей империи.

    Перестанем думать о чудесах и победоносных „крестовых походaх”, a начнём думать о том, как нам помочь Франциску в его дeлe поддержания мира и защиты достоинства каждого человека. Христианство не может быть хорошим примером для других религий и культур, если будет поддерживать (хотя бы молчаливо) захватнические войны, эксплуатацию человека человеком, игнорирование законов природы и приданиe приоритета искусственно вызванным потребительским потребностям перед самыми важными потребностями рожденных и нерожденных людей.

    Grzegorz Grabowski

  • „No to a financial system which rules rather than serves” – „NIE dla systemu finansowego, który rządzi, a nie służy”. Papież-personalista Franciszek rozpoczął swoją „Radością Ewangelii” prawdziwe „powstanie przeciwko oligarchii finansowej”. – „НЕТ для финансовой системы, которая правит, а не служит”. Папа-персоналист Франциск начал своeй „Радостью Евангелия” реальнoе „восстание против финансового олигархата”. Фoтo: rabkor.ru

     

    Uzupełnienie: ukazał się dzisiaj (19.12.2013) poprawiony polski przekład adhortacji „Evangelii Gaudium” – „Radość Ewangelii”. Дополнениe: cегодня (19.12.2013) oпубликован исправленный польский перевод aпостольскогo увещевания „Evangelii Gaudium” – „Радость Евангелия”:
    Ojciec Święty Franciszek, Adhortacja apostolska Evangelii Gaudium. O głoszeniu Ewangelii we współczesnym świecie, Wydanie II poprawione http://www.vatican.va/holy_father/francesco/apost_exhortations/documents/papa-francesco_esortazione-ap_20131124_evangelii-gaudium_pl.pdf

    Zob./Cм.: Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat”. Программа Франциска: персонализм вместо „крестовыx походoв” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013). Кoллaж: polski.blog.ru

     

    „Evangelii Gaudium” – dokument programowy chrześcijańskiego i wszechświatowego personalizmu

    W ogłoszonej 26 listopada adhortacji „Evangelii Gaudium” (Radość Ewangelii) papieża-personalisty Franciszka, warto przeczytać rozdział IV („The social dimension of Evangelization” – „Społeczny wymiar ewangelizacji”), a zwłaszcza akapity 182-241 z podrozdziałów dotyczących kwestii społeczno-gospodarczych, a także w rozdziale II podrozdział zatytułowany: „Some challenges of today’s world” – „Niektóre wyzwania współczesnego świata”. Poniżej kilka istotnych haseł-stwierdzeń z tego podrozdziału, oczywiście w tłumaczeniu własnym z języka angielskiego (na podstawie wersji ze strony vatican.va), albowiem – jak wynika z dokładnej analizy wybranych fragmentów – polskie tłumaczenie w wersji z 26 listopada, firmowane przez KEP, nie tylko nie jest zupełnie zgodne z wersją angielską, ale przede wszystkim nie oddaje wiernie personalistycznego ducha i zdecydowanego, a nawet chwilami ostrego tonu, w jakim utrzymane jest przedmiotowe wystąpienie papieża.

    Antypersonalistyczne, wolnorynkowo-prokapitalistyczne lobby, o którym mówi w swojej pierwszej adhortacji Ojciec Święty, pozostaje – niestety – składnikiem i siłą sprawczą także naszej polskiej,  smutnej rzeczywistości. Duchowieństwo i wierni już od wielu lat ulegają zmasowanej propagandzie orędowników liberalnego socjalizmu, serwowanej im w kapitalistyczno-wolnościowo-vonmisesowskiej aureoli[*], a nierzadko w teatralnym wręcz sztafażu „ortodoksyjnie” przedsoborowego „narodowego konserwatyzmu”, czy równie „bogoojczyźnianego” proamerykańskiego „nacjonalizmu”. Tymczasem, przyszła już pora, by porzucić w chrześcijańskim świecie wolnorynkowe bajki dla „niedojrzałych i naiwnych”, i zająć się na poważnie budową cywilizacji personalistycznej, czyli realnej alternatywy dla liberalizmu-kapitalizmu i wszelkich innych utopijnych socjalizmów i ich chorych systemów niesprawiedliwości społecznej.

    Adhortacja apostolska „Evangelii Gaudium” jest tu prawdziwym drogowskazem i można ją śmiało nazwać programowym dokumentem dzisiejszego katolickiego personalizmu, z którym każdy chrześcijanin powinien się zapoznać.

    [*] – Przykład 1.

    Propaganda kapitalistycznego socjalizmu liberalnego pod pozorem... walki z socjalizmem: zob. wykład Christine O'Donnell, kandydatki do Senatu USA z ramienia partii republikańskiej w katolickiej WSKSiM ks. Rydzyka w Toruniu w dn. 30.01.2010 r. – „Nasz Dziennik” z dn. 13-14.02.2010 r. http://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100213&;typ=my&id=my81.txt - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100213&typ=my&id=my81.txt

    Dla p. O'Donnell wołanie o sprawiedliwość społeczną w dzisiejszym świecie, to „kąśliwy jazgot”: „Obrońcy sprawiedliwości społecznej grają na emocjach, głosząc hasła w rodzaju: „Troszcz się o małego chłopca, demonizuj szczęśliwego”.”, a ów „kąśliwy jazgot podkopuje fundamentalne zasady [dla O'Donnell liczy się przede wszystkim zasada podziału społeczeństwa na klasy dochodowo uprzywilejowane i nieuprzywilejowane – dop. GG.], które są ponadczasowe, niepodważalne” i „jest emocjonalnym szowinizmem, który maskuje nieudolne działania polityczne. (...) W ubiegłym tygodniu [2010 r.] na Światowym Forum Ekonomicznym wielu przywódców domagało się nowego typu kapitalizmu. Miałby być bardziej współczujący, bardziej sprawiedliwy, jeśli chodzi o równy podział dóbr. Twierdzili oni, że prawdziwa równość oznacza posiadanie wszystkiego po równo. (...) A jak może odpowiedzieć (na to) ktoś, kto nie tylko zna fakty, ale ponadto wciela w życie swoją wiarę? „Ten nowy typ kapitalizmu zdaje się być bardzo litościwy, jednak ta 'sprawiedliwa dystrybucja dóbr' brzmi okropnie, zupełnie jak w komunizmie.”” (tamże). – No cóż, katolicy zgromadzeni w szkole ks. Rydzyka powinni się chyba cieszyć, że zaproszona z Ameryki prelegentka-liberalistka nie skomentowała postulatu sprawiedliwości społecznej po prostu cytatem z Orwella: „All animals are equal. But some animals are more equal than others.” – „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych.”

    Przykład 2.

    Propaganda kapitalistycznego socjalizmu liberalnego pod pozorem walki z „toksyczną nadopiekuńczością państwa” („rola państwa powinna być ograniczona do ochrony wolności obywateli”) na konferencji „Państwo opiekuńcze a chrześcijaństwo”, zorganizowanej we wrześniu 2012 r. przez Polsko-Amerykańską Fundację Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE) pod patronatem medialnym „Naszego Dziennika”: M. Austyn, Toksyczna nadopiekuńczość państwa, „Nasz Dziennik” z dn. 10.09.2012 r. http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/9519,toksyczna-nadopiekunczosc-panstwa.html

    Oto próbki „nauczania” pp. „wolnorynkowców” na tejże konferencji (które można sobie skonfrontować z treścią personalistycznej – a więc antysocjalistycznej – adhortacji papieża Franciszka):

    S. Michalkiewicz (b. prezes partii konserwatywno-liberalnej UPR, prokapitalistyczny autorytet mediów polskich i amerykańskich): „Jak zauważył red. Stanisław Michalkiewicz, rezygnacja z nadopiekuńczości państwa nie jest tożsama z rezygnacją z podziału dochodu narodowego. Może on bowiem odbywać się bez udziału państwa, poprzez rynek. - Jeżeli dziś większość społeczeństwa uważa, że biednym trzeba pomagać, to niech pomaga, ale nie poprzez państwo. Ono ma jedynie dbać o to, by z tych ludzi [tzn. ludzi chcących z własnej woli dzielić się swym dochodem z biednymi – dop. GG.] nie „zdzierać”, aby mieli z czego pomagać - zauważył.”

    M. Chodakiewicz (czł. Amerykańskiej Rady Pamięci Holokaustu, wykładowca w jednej z amerykańskich szkół wyższych, specjalizującej się w szkoleniu pracowników wywiadu, służb bezpieczeństwa i dyplomacji): „Profesor Marek Chodakiewicz zwrócił uwagę na fałszywe przekonanie, że państwo opiekuńcze musi funkcjonować, bo musi być „sprawiedliwość społeczna”. Tymczasem pojęcie to jest wytworem demagogów (…) W jego ocenie, w obecnej sytuacji najbardziej sprawiedliwym systemem jest ten, który pozwala osobie na rozwój i jest nim wolnorynkowa demokracja kapitalistyczna. (…) - Jest uprawnione dyskutować o chrześcijaństwie i sprawiedliwości. [Ale] Trzeba być tu bardzo ostrożnym i ostrzegam tych, co wycierają sobie gębę sprawiedliwością, bo chodzi im o to, by narzucić tyranię państwa”. 

    No cóż – „demagog” Franciszek został już pewnie niejeden raz pouczony i ostrzeżony przez zwolenników prywatnej dobroczynności, koncentracji kapitału i wolnorynkowej „demokracji” kapitalistycznej. I może właśnie dlatego słyszymy dziś Jego głos – jako pasterza Kościoła rzymskokatolickiego i zarazem krytyka egoistycznego kultu pieniądza oraz tyranii tzw. wolnego rynku. (GG.)

    Pogrążona w kapitalistycznym socjalizmie liberalnym Ameryka nie zdołała rozwiązać – za pomocą społeczeństwa klasowego, prywatnej dobroczynności i nadmiernej koncentracji kapitału – problemu swoich 50 milionów obywateli pozbawionych trwale pracy, opieki lekarskiej i prawa do głosowania podczas wyborów. Powyżej: mieszkańcy Stanów Zjednoczonych żądają wprowadzenia cywilizacji personalistycznej. Погруженной в капиталистическом либеральном социализме Америкe не удалось решить – с помощью классового общества, частной благотворительности и чрезмерной концентрации капитала – проблему своих 50 миллионов граждан, лишенных постоянно работы, медицинской помощи и права голосования во время выборов. Выше: жители США требуют введения персоналистическoй цивилизации. Фoтo: Bill Hackwell, pslweb.org

     

    „Evangelii Gaudium” – программный документ христианского и всемирного персонализма

    В объявленном 26 ноября обращении „Evangelii Gaudium” (Радость Евангелия) Папы-персоналистa Франциска стоит прочитать главу IV („The social dimension of Evangelization” – „Социальное измерение евангелизации”) и, особенно, абзацы 182-241 из разделов, касающихся вопросов социально-экономических, а также в главе II, раздел озаглавленный: „Some challenges of today's world” – „Некоторые вызовы сегодняшнего мира” [„Нет экономике исключения”; „Нет новому идолу денег”; „Нет капиталу, который царит, а не служит”; „Нет неравенству, рождающему насилие” – читайте об этом уже по-русски: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=684844698226565&;set=a.386248321419539.97555.384620541582317&type=1 (19.12.2013)]. Ниже несколько важных лозунгов-заявлений из этого раздела, конечно, в собственном переводе с английского языка (по версии сaйтa vatican.va), ибо, как следует из тщательного анализа отдельных фрагментов – польский перевод в версии с 26 ноября, опубликованный KEP (КЕП, Конференция Епископата Польши), не только не совсем соответствует английской версии, но, прежде всего, не отражает верно персоналистичecкoгo духа, а также решительного, и даже иногда острoго тонa, в каком выдержанo предметнoе выступление Папы.

    Антиперсоналистичecкoe, свободно-рыночно-прокапиталистическоe лобби, о котором говорит в своем первом обращении Святой Отец, остается, к сожалению, компонентoм и движущей силой также нашей польскoй, грустной действительности. Духовенство и верующие уже много лет подвергаются массовой пропаганде заступникoв либерального социализма, подаваемой им в капиталиcтическо-либертарианско-фонмизесoвской ореоле[*], и нередко в театральной, можно сказать, декорации „oртодоксального” предсоборового „национального консерватизма”, или равно „богоотечественного” прoамериканского „национализма”. Тем времeнeм, пришлa уже пора оставить в христианском мире свободно-рыночные сказки для „незрелых и наивных”, и заняться серьезно строительством персоналистичecкoй цивилизации, то есть реальной альтернативы для либерализма-капитализма и всех других утопических соцализмов и их больных систем социальной несправедливости. 

    Апостольское обращение „Evangelii Gaudium” является здесь настоящим путеводителем, и его можно смело назвать программным документом сегодняшнего католического персонализма, с которым каждый христианин должен ознакомиться. (GG.)


    Русский перевод текста „Evangelii Gaudium” под названием „Апостольское увещевание «Радость Евангелия» Святого Отца Франциска” начал публиковать ежемесячник Римско-католической Церкви Казахстана – „КРЕДО”:
    - от 26.11.2013 г. последующие части переводa публикуются по адресу: https://www.facebook.com/credogazeta
    - от 03.12.2013 г. перевод публикуется на сайте ежемесячника: http://credonews.org/?p=1434 (Введение), а также (от номера 12/2013) в его печатной версии: http://credonews.org/?p=1560 (06.12.2013).


    [*] – Пример 1.

    Пропаганда капиталистического либерального социализма под предлогом... борьбы с социализмом: лекция Кристины О'Доннелл, кандидатки в Сенат США от республиканской партии, в католической WSKSiM в Торуне (ВШOиМК, Высшая школа общественной и медиальнoй культуры под руководством ксёндзa Тадеушa Рыдзыкa) в dn. 30.01.2010 г. – „Nasz Dziennik” („Наш Дзенник”) oт 13-14.02.2010 г. http://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100213&;typ=my&id=my81.txt (на польском языке).- wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100213&typ=my&id=my81.txt

    Пример 2.

    Пропаганда капиталистического либерального социализма под предлогом борьбы с „токсичecкой сверхопекой государства” („роль государства должна быть ограничена для защиты свободы граждан”) на конференции „Cверхопекающее государство и христианство”, организованной в сентябре 2012 года Польско-Американским Фондом Образования и Экономического Развития (PAFERE) под патронатом „Нашего Дзенникa”: cм. М. Aуcтын, Токсичecкaя сверхопекa государства, „Nasz Dziennik” („Наш Дзенник”) oт 10.09.2012 г. http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/9519,toksyczna-nadopiekunczosc-panstwa.html (на польском языке).

     

    Liberaliści przedkładają utrwalanie rozwarstwienia społecznego i nadmiernej koncentracji kapitału, ponad Chrystusową zasadę miłości bliźniego i personalistyczną zasadę sprawiedliwości społecznej. Powyżej: scena biblijna „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Либералисты предпочитают закрепление социального расслоения и чрезмерной концентрации капитала, более чем принцип Христа любви к ближнему и персоналистический принцип социальной справедливости. Выше: библейская сцена „Хлеб наш насущный даждь нам днесь”. Фoтo: topwar.ru

     

    Ojciec Święty Franciszek: „Evangelii Gaudium” – fragmenty. Святой Отец Франциск: „Evangelii Gaudium” – фрагменты

    …we have to remember that the majority of our contemporaries are barely living from day to day, with dire consequences. (52)
    …musimy pamiętać, że większość ludzi w naszych czasach żyje ledwo z dnia na dzień, z przykrymi (tego stanu rzeczy) konsekwencjami. (52)

    [Śródtytuł/Подзаголовок:] No to an economy of exclusion – NIE dla gospodarki wykluczenia

    …today we also have to say „thou shalt not” to an economy of exclusion and inequality. Such an economy kills. (53)
    …dzisiaj musimy również powiedzieć „ty nie będziesz” gospodarce wykluczenia i nierówności. Taka gospodarka zabija. (53)

    …some people continue to defend trickle-down theories[1] which assume that economic growth, encouraged by a free market, will inevitably succeed in bringing about greater justice and inclusiveness in the world. This opinion, which has never been confirmed by the facts, expresses a crude and naïve trust in the goodness of those wielding economic power and in the sacralized workings of the prevailing economic system. (54)
    …niektórzy ludzie bronią nadal „teorii skapywania”[1], które zakładają, że wzrost gospodarczy pobudzany przez wolny rynek pozwoli z pewnością na doprowadzenie do większej sprawiedliwości i otwartości w świecie. Opinia ta, która nigdy nie została potwierdzona przez fakty, obnaża niedojrzałą i naiwną wiarę w dobroć tych, którzy trzymają władzę gospodarczą i w stanowiące przedmiot kultu działanie obecnego systemu gospodarczego. (54)

    [Śródtytuł/Подзаголовок:] No to the new idolatry of money – NIE dla nowego bałwochwalstwa pieniądza

    We have created new idols. The worship of the ancient golden calf (cf. Ex 32:1-35) has returned in a new and ruthless guise in the idolatry of money and the dictatorship of an impersonal economy lacking a truly human purpose. (55)
    Stworzyliśmy nowych bałwanów. Kult starożytnego złotego cielca (por. Wj 32:1-35) powrócił w nowej i bezwzględnej postaci – w bałwochwalstwie pieniądza i dyktaturze bezosobowej gospodarki, pozbawionej prawdziwie ludzkiego celu. (55)

    This imbalance is the result of ideologies which defend the absolute autonomy of the marketplace and financial speculation. Conseq. they reject the right of states, charged with vigilance for the common good, to exercise any form of control. A new tyranny is thus born, invisible and often virtual, which unilaterally and ... imposes its own laws and rules. (56)

    Ten brak równowagi jest skutkiem ideologii, które bronią absolutnej autonomii rynku i spekulacji finansowych. W związku z tym (ideologie te) odrzucają prawo państw, którym powierzona jest troska o dobro wspólne, do sprawowania kontroli w jakiejkolwiek formie. Rodzi się więc nowa tyrania, niewidzialna i często wirtualna, która jednostronnie i nieustępliwie narzuca swoje własne prawa i reguły. (56)

    [Śródtytuł/Подзаголовок:] No to a financial system which rules rather than serves – NIE dla systemu finansowego, który rządzi, a nie służy

    …I encourage financial experts and political leaders to ponder the words of one of the sages of antiquity: „Not to share one’s wealth with the poor is to steal from them and to take away their livelihood. It is not our own goods which we hold, but theirs”[2]. (57)
    …zachęcam ekspertów finansowych i przywódców politycznych, aby rozważyli słowa jednego z mędrców starożytności: „Nie dzielić się własnym bogactwem z biednymi, to jak okraść ich i zabrać im środki do życia. Dobra, które posiadamy nie są naszymi, lecz ich (dobrami)”[2]. (57)

    Money must serve, not rule! The Pope loves everyone, rich and poor alike, but he is obliged in the name of Christ to remind all that the rich must help, respect and promote the poor. (58)
    Pieniądze muszą służyć, a nie rządzić! Papież kocha wszystkich, bogatych i biednych, ale jest on zobowiązany w imię Chrystusa, aby przypomnieć wszystkim, że bogaci muszą pomagać biednym, szanować ich i inspirować. (58)

    [Śródtytuł/Подзаголовок:] No to the inequality which spawns violence – NIE dla nierówności, która rodzi przemoc

    …the socioeconomic system is unjust at its root. (...) It is evil crystallized in unjust social structures, which cannot be the basis of hope for a better future. (59)
    …system społeczno-ekonomiczny jest niesprawiedliwy u swoich korzeni. (...) To jest zło skrystalizowane w niesprawiedliwych strukturach społecznych, które nie mogą być podstawą nadziei na lepszą przyszłość. (59)

    All this becomes even more exasperating for the marginalized in the light of the widespread and deeply rooted corruption found in many countries – in their governments, businesses and institutions – whatever the political ideology of their leaders. (60)
    Wszystko to staje się dla zmarginalizowanych jeszcze bardziej nieznośne w świetle powszechnej i głęboko zakorzenionej korupcji, funkcjonującej w wielu krajach – w ich rządach, przedsiębiorstwach i instytucjach – niezależnie od ideologii politycznej ich przywódców. (60)

    [Śródtytuł/Подзаголовок:] No to warring among ourselves – NIE dla walczących między sobą

    Our world is being torn apart by wars and violence, and wounded by a widespread individualism which divides human beings, setting them against one another as they pursue their own well-being. In various countries, conflicts and old divisions from the past are re-emerging. I especially ask Christians in communities throughout the world to offer a radiant and attractive witness of fraternal communion. Let everyone admire how you care for one another, and how you encourage and accompany one another… (99)
    Nasz świat jest rozdzierany przez wojny i przemoc, i raniony przez powszechny indywidualizm, który dzieli ludzi, stawiając ich przeciwko sobie dla osiągnięcia własnej samorealizacji. W różnych krajach powracają  konflikty i stare podziały z przeszłości. Szczególnie więc proszę wspólnoty chrześcijan w całym świecie o dawanie promieniującego i atrakcyjnego świadectwa braterskiej jedności. Niech wszyscy podziwiają, jak troszczycie się o siebie, jak się popieracie i towarzyszycie sobie nawzajem… (99) 

    …none of us can think we are exempt from concern for the poor and for social justice: Spiritual conversion, the intensity of the love of God and neighbour, zeal for justice and peace, the Gospel meaning of the poor and of poverty, are required of everyone”[3]. (201)
    …nikt z nas nie może myśleć, że jesteśmy zwolnieni z troski o biednych i o sprawiedliwość społeczną: „Duchowa przemiana, intensywność miłości Boga i bliźniego, zapał dla sprawiedliwości i pokoju, ewangeliczne podejście do ubogich i ubóstwa – są wymagane od każdego”[3]. (201)

    We can no longer trust in the unseen forces and the invisible hand of the market. Growth in justice requires more than economic growth, while presupposing such growth: it requires decisions, programmes, mechanisms and processes specifically geared to a better distribution of income… (204)
    Nie możemy już dłużej wierzyć w nie widziane siły i w niewidzialną rękę rynku. Wzrost sprawiedliwości wymaga więcej, niż tylko wzrostu gospodarczego, choć zakłada taki wzrost: to wymaga decyzji, programów, mechanizmów i procesów, specjalnie przekładających się na lepszy podział dochodu… (204)

    Wybór i tłum./Выбор и пер. – GG.

    Źródło cytatów/Источник цитат: Evangelii Gaudium : Apostolic Exhortation on the Proclamation of the Gospel in Today's World (24 November 2013) http://www.vatican.va/holy_father/francesco/apost_exhortations/index_en.htm

    Przypisy:

    [1] – „Trickle-down economics” and the „trickle-down theory” are terms in United States politics to refer to the idea that tax breaks or other economic benefits provided by government to businesses and upper income levels will benefit poorer members of society by improving the economy as a whole. The term has been attributed to humorist Will Rogers, who said during the Great Depression that „money was all appropriated for the top in hopes that it would trickle down to the needy.” The term is mostly used ironically or as pejorative. (Wikipedia.en). 

    Teoria skapywania („Trickle-down economics” and the „trickle-down theory”) – teoria głosząca, iż pozostawienie bogatym ludziom większej ilości pieniędzy przyczynia się do pośredniej poprawy powszechnego dobrobytu, gdyż dobra te w sposób niewidoczny „skapują” na resztę społeczeństwa. Określenie to przypisuje się humoryście Willowi Rogersowi, który powiedział w czasie Wielkiego Kryzysu (1929), że „pieniądze zostały w całości przywłaszczone przez tych na górze, w nadziei, że to pozwoli kapnąć coś potrzebującym.” Termin jest stosowany głównie ironicznie lub w znaczeniu ujemnym. (Wikipedia.pl/en).

    [2] – Saint John Chrysostom, De Lazaro Concio, II, 6: PG 48, 992D.
    Św. Jan Chryzostom, Homilia o Łazarzu, II, 6: PG 48, 992D.

    [3] – Congregation for the Doctrine of the Faith, Instruction Libertatis Nuntius (6 August 1984), XI, 18: AAS 76 (1984), 908.
    Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja Libertatis Nuntius (6 sierpnia 1984), XI, 18: AAS 76 (1984), 908.

    Kapitalistyczny socjalizm liberalny nie jest alternatywą dla innych, pokonanych przez siebie wersji socjalistycznej utopii, gdyż był i jest jedynie ich konkurencją. Przeciwieństwem socjalizmów (liberalnego-kapitalistycznego, komunistycznego, faszystowskiego, narodowego-nazistowskiego i anarchistycznego) jest personalizm i tworzona z poszanowaniem jego zasad cywilizacja personalistyczna. Powyżej: już w 1991 r. papież Jan Paweł II nauczał, że liberalizm-kapitalizm nie jest jedynym możliwym modelem organizacji społecznej.   Капиталистический либеральный социализм не является альтернативой для других, побежденных ним версии социалистической утопии, потому что он был и есть только их конкуренциeй. Противоположностью социализмов (либерального-капиталистического, коммунистического, фашистского, национального-нацистского и анархистического) является персонализм и создаваeмая с сoблюдением его принципов персоналиcтическaя цивилизация. Выше: уже в 1991 году папа Иоанн Павел II учил, что либерализм-капитализм не является единственной возможной моделью общественной организации. Кoллaж: polski.blog.ru

    Zob.: M. Kędzierski, Papież przeciw liberalizmowi. Prawdziwa ekonomia Jana Pawła II, „Pressje”, Teka XXIV, 2011, s. 39-49. [Krytyka katolickiego liberalizmu gospodarczego, czyli krytyka „kapitalizmu opierającego się na błędzie antropologicznym”, wyprowadzona z historii doktryn ekonomicznych i nauczania Jana Pawła II]. Cм.: M. Kędzierski (М. Кендзерский), Папа против либерализма. Настоящая экономика Иоанна Павла II, „Pressje”, T. XXIV, 2011, с. 39-49. [Критика католического экономического либерализма, то есть критика „капитализма, основанного на антропологической ошибке”, выведенная из истории экономических доктрин и учения Иоанна Павла II]: http://www.pressje.org.pl/assets/articles/article__issue_226.pdf (187 KB), a także pod adresem / а также по адресу: http://rebelya.pl/post/384/papiez-przeciwko-liberalizmowi-prawdziwa-doktry (29.11.2011).

     



    Personalizm i socjalizm (kopiuj i podaj dalej). Персонализм и социализм (копируй и передай дальше).

    Przeciwstawne typy cywilizacji, główne odmiany utopii socjalizmu oraz fundamentalne różnice pomiędzy personalizmem i myśleniem utopijnym (socjalistycznym) – na podstawie: Henryk Kiereś, Ukrywana prawda o polityce. Противоположные типы цивилизации, основные разновидности утопии социализма, а также фундаментальные различия между персонализмом и утопическим (социалистическим) мышлением – на основe: Henryk Kiereś (Генрик Кересь), Скрытaя правда о политике– wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=OrMpwRJs0lQ (16.11.2011). Zob. także: Henryk Kiereś, Lewica i prawica – spektakl dla mas (1/3). См. также: Henryk Kiereś (Генрик Кересь), Левые и правые – спектакль для масс (1/3): http://www.youtube.com/watch?v=wXYCwIKHnU4 (1), http://www.youtube.com/watch?v=mkUlYiIk8a0 (2), http://www.youtube.com/watch?v=_uHDrW-AX0c (3).

     

    Zob. także/См. также:

    Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat”. Программа Франциска: персонализм вместо „крестовыx походoв” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013).

    Radość w Watykanie. Радость в Ватикане http://polski.blog.ru/209698339.html (02.12.2013).
    Braterstwo – fundament pokoju. Братство – основа мирa http://polski.blog.ru/204565715.html (07.10.2013).
    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

  • To nie mógł być przypadek: 25 listopada 2013 r. papież Franciszek przyjął przebywającego z wizytą we Włoszech prezydenta Rosji Włodzimierza Putina, a w dniu następnym Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej zaprezentowało światu adhoratację apostolską „Evangelii Gaudium” (Radość Ewangelii), którą – jak twierdzą obserwatorzy – „Papież rzymski rozpoczął powstanie przeciwko oligarchii finansowej”, pisząc w swojej adhortacji wprost: „No to a financial system which rules rather than serves” – „NIE systemowi finansowemu, który rządzi, a nie służy” (co kościelni specjaliści od swobodnych tłumaczeń niewygodnych słów papieży zniekształcili natychmiast na: „NIE dla pieniądza, który rządzi, zamiast służyć” – tłum. KEP).   Это не мог быть случай: 25 ноября 2013 годa папа Франциск принял пребывающего с визитом в Италии президента России Владимира Путина, а на следующий день Пресс-Служба Святого Престола представила миру апостольское обращение „Evangelii Gaudium” (Радость Евангелия), которым, как утверждают наблюдатели, „римский Папа начал восстание против финансового олигархата”, говоря в своем первом обращении: „No to a financial system which rules rather than serves” – „НЕТ финансовой системе, которая не служит, а правит”. Фoтo: europe-today.ru

    Evangelii Gaudium : Apostolic Exhortation on the Proclamation of the Gospel in Today's World (24 November 2013) http://www.vatican.va/holy_father/francesco/apost_exhortations/index_en.htm - Tekst personalistycznej adhortacji papieża Franciszka „Evangelii Gaudium” (Radość Ewangelii) w różnych językach; warto przeczytać w rozdziale II podrozdział zatytułowany: „Some challenges of today’s world” („Niektóre wyzwania współczesnego świata”), a także rozdział IV („The social dimension of Evangelization” – „Społeczny wymiar ewangelizacji”), a zwłaszcza akapity 182-241 z podrozdziałów dotyczących kwestii społeczno-gospodarczych.   Текст персоналистического обращения Папы Франциска „Evangelii Gaudium” (Радость Евангелия) на разных языках; стоит прочитать в главе II, раздел озаглавленный: „Some challenges of today's world” („Некоторые вызовы сегодняшнего мира”), а также главу IV („The social dimension of Evangelization” – „Социальное измерение евангелизации”) и, особенно, абзацы 182-241 из разделов, касающихся вопросов социально-экономических. Русский перевод текста „Evangelii Gaudium” под названием „Апостольское увещевание «Радость Евангелия» Святого Отца Франциска” начал публиковать ежемесячник Римско-католической Церкви Казахстана – „КРЕДО”: - от 26.11.2013 г. последующие части переводa публикуются по адресу: https://www.facebook.com/credogazeta ; - от 03.12.2013 г. перевод публикуется на сайте ежемесячника: http://credonews.org/?p=1434 (Введение), а также (от номера 12/2013) в его печатной версии: http://credonews.org/?p=1560 (06.12.2013). Фoтo: vk.com

     

    Z dziejów kontaktów wzajemnych

    15 marca 1990 roku Stolica Apostolska i Związek Radziecki nawiązały oficjalne stosunki. Przedstawiciele dyplomatyczni tych państw mieli status dyplomatów „ad personam” i odpowiednio rangę Nuncjusza Apostolskiego i Nadzwyczajnego Ambasadora. Po rozpadzie ZSRR, 5 września 1991 r. Stolica Apostolska uznała niepodległość i suwerenność Federacji Rosyjskiej.

    20 grudnia 1991 roku pierwszy rosyjski Prezydent Borys Jelcyn złożył oficjalną wizytę Ojcu Świętemu. Po raz drugi Borys Jelcyn został przyjęty przez Papieża Jana Pawła II w dniu 10 lutego 1998 r.

    Również Jan Paweł II przyjmował dwa razy drugiego rosyjskiego Prezydenta, Włodzimierza Putina. Po raz pierwszy Putin odwiedził Watykan w czerwcu 2000 r., w trakcie swej pierwszej po objęciu stanowiska Prezydenta Federacji Rosyjskiej podróży po Europie. Druga wizyta odbyła się 5 listopada 2003 r. Według informacji radia „Majak”, Prezydent Rosji wyraził po tym spotkaniu przekonanie, że chrześcijanie powinni ze sobą współpracować dla osiągnięcia jedności, i powiedział wprost: „musimy przyczynić się do zjednoczenia chrześcijaństwa i bardzo byśmy chcieli osiągnąć zbliżenie stanowisk Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i Stolicy Apostolskiej w Rzymie”.

    13 marca 2007 roku Włodzimierz Putin spotkał się już w Watykanie z Papieżem Benedyktem XVI, wręczając mu w darze dwa tomy „Encyklopedii Katolickiej” w języku rosyjskim, wydawanej w Rosji przez Wydawnictwo Franciszkanów.

    3 grudnia 2009 roku przybył do Watykanu z roboczą wizytą Prezydent Federacji Rosyjskiej Dymitr Miedwiediew, który został przyjęty przez Papieża Benedykta XVI. W trakcie tego spotkania wyrażono pragnienie podniesienia stosunków pomiędzy Rosją a Stolicą apostolską na wyższy poziom. 9 grudnia 2009 r. Stolica Apostolska i Federacja Rosyjska przekazały sobie noty o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych na szczeblu Ambasady Rosyjskiej w Watykanie i Nuncjatury Apostolskiej w Federacji Rosyjskiej.

    17 lutego 2011 roku odbyła się pierwsza po nawiązaniu pełnych stosunków dyplomatycznych oficjalna wizyta Prezydenta Rosji w Watykanie. Głównym tematem rozmowy Dymitra Miedwiediewa i Benedykta XVI były perspektywy współpracy w sferze humanitarnej i społecznej, w dziedzinie nauki, edukacji i kultury. Osobno zostały omówione kwestie rozwoju dialogu międzyreligijnego.

    Źródło: Ватикан и Россия / Watykan i Rosja http://vaticanstate.ru/vatikan-i-rossiya/



    Włodzimierz Putin i Jan Paweł II (05.06.2000). Владимир Путин и Иоанн Павел II (05.06.2000). Фoтo: i-r-p.ru

    Architektem sojuszu katolicko-prawosławnego był śp. Jan Paweł II, który na spotkaniu w dniu 05.11.2003 r. zachęcił prezydenta Putina do jednoznacznego opowiedzenia się za współpracą chrześcijan. Powyżej: papież prezentuje swemu gościowi wielką rosyjską świętość – odzyskaną ikonę Matki Bożej Kazańskiej, skradzioną i wywiezioną z Rosji przed I wojną światową. Ikona ta towarzyszyła rosyjskiemu pospolitemu ruszeniu wypędzającemu w 1612 r. polskich najeźdźców z Moskwy.   Архитектором альянса между католиками и православными был cв.п. Иоанн Павел II, который 05.11.2003 г. лично призвал президента Путина к однозначному поддержанию сотрудничества христиан. Выше: папа предcтавляает своему гостю большую русскую святыню – вновь обретённую икону Казанской Божьей Матери, похищенную и вывезённую из России перед Первой мировой войной. Эта икона сопровождала российскоe ополчениe, выгoняющее в 1612 году польских оккупантов из Москвы. Фото: mdzol.com

    Prezydent Putin, który już w listopadzie 2003 r. zapraszał Jana Pawła II – jako głowę państwa watykańskiego – do złożenia oficjalnej wizyty w Rosji, doczekał się już niebawem przybycia ikony Bogurodzicy Kazańskiej na Kreml. Przywiózł ją 28.08.2004 r. specjalny wysłannik Jana Pawła II, kardynał Walter Kasper, który stwierdził, że ikona „wyprzedziła nasze starania zmierzające do przywrócenia jedności chrześcijan", i że Za pośrednictwem tej ikony katolicy wyrażają swój głęboki szacunek dla wielkiego narodu rosyjskiego z uwagi na jego bogatą chrześcijańską tradycję i wierność tej tradycji – aż do przelewu krwi, zwłaszcza w latach straszliwych prześladowań Kościoła".   Президент Путин, который уже в ноябре 2003 года приглашал Иоанна Павла II – как главу государства Ватикан – нанести официальный визит в Россию, вскорe дождался прибытия иконы Казанской Богородицы в Кремль. Привез её 28.08.2004 г. специальный посланник папы Иоанна Павла II, кардинал Вальтер Каспер, который заявил, что иконa „опередила наши старания, направленные на восстановлениe единства христиан", и что С помощью этой иконы католики выражают свое глубокое уважение к великому русскому народу принимая во внимвние его богатую христианскую традицию и верность этой традиции – вплоть до кровопролития, особенно в годы страшных гонений на Церковь". Фото: newsru.com

     
    Из истории взаимоотношений

    15 марта 1990 года Святой Престол и Советский Союз установили официальные отношения. Дипломатические представители государств имели статус дипломатов «ad personam» и ранг Апостольского Нунция и Чрезвычайного Посла соответственно. После распада СССР, 5 сентября 1991 года, Святой Престол признал независимость и суверенитет Российской Федерации.

    20 декабря 1991 года официальный визит Святому Отцу нанес первый российский Президент Борис Ельцин. Второй раз Борис Ельцин был принят Папой Иоанном Павлом II 10 февраля 1998 года.

    Так же дважды Иоанн Павел II принимал и второго российского Президента — Владимира Путина. Первый раз Путин посетил Ватикан в июне 2000 года, когда совершал первую после вступления на пост Президента РФ европейскую поездку. Второй визит состоялся 5 ноября 2003 года. По сообщению радио «Маяк», после этой встречи Президент России выразил свое убеждение, что христиане должны совместно трудиться ради достижения единства, сказав: «Мы должны способствовать объединению христианского мира, и нам бы очень хотелось добиться сближения позиции Русской Православной Церкви и Святого Престола в Риме».

    13 марта 2007 года Владимир Путин встретился в Ватикане уже с Папой Бенедиктом XVI, преподнеся ему в дар два тома «Католической энциклопедии» на русском языке, издаваемой в России Издательством францисканцев.

    3 декабря 2009 года с рабочим визитом Ватикан посетил Президент РФ Дмитрий Медведев, где был принят Папой Бенедиктом XVI. В ходе этой встречи было выражено намерение повысить уровень отношений между Россией и Святым Престолом. 9 декабря 2009 года Российская Федерация и Святой Престол обменялись нотами об установлении дипломатических отношений на уровне Посольства РФ в Ватикане и Апостольской нунциатуры в Российской Федерации.

    17 февраля 2011 года состоялся первый после установления полноформатных дипотношений официальный визит Президента России в Ватикан. Основной темой беседы Дмитрия Медведева и Бенедикта XVI стали перспективы сотрудничества в гуманитарной и социальной сферах, по линии науки, образования, культуры. Отдельно обсуждались вопросы развития межконфессионального диалога.

    Источник: Ватикан и Россия http://vaticanstate.ru/vatikan-i-rossiya/

     

    Włodzimierz Putin i Benedykt XVI (13.03.2007). Владимир Путин и Бенедикт XVI (13.03.2007). Фoтo: vaticanstate.ru

    Zob. także/См. также:

    Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat”. Программа Франциска: персонализм вместо „крестовыx походoв” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013).

    Franciszek – papież-personalista. Франциск – папа-персоналист http://polski.blog.ru/209758739.html (06.12.2013).
    Braterstwo – fundament pokoju. Братство – основа мирa http://polski.blog.ru/204565715.html (07.10.2013).
    1025 lat chrześcijańskiej Rosji (2). 1025 лет христианской России (2) http://polski.blog.ru/203567027.html (04.08.2013).
    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Nie rywale, lecz bracia. Cyryl i Franciszek na Kubie. Не соперники, а братья. Кирилл и Франциск на Кубе http://polski.blog.ru/221136803.html (13.02.2016).


    Opr. i tłum./Обр. и пер. – GG.


  • Фото: russiancouncil.ru

    Państwa grupy BRICS budują Internet niezależny od USA

    Po wielu skandalach związanych ze szpiegostwem amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Agency, NSA), cały szereg światowych mocarstw myśli nad tym, by stworzyć własną Globalną Sieć, niedostępną dla amerykańskich służb specjalnych.

    Państwa grupy BRICS zaczęły organizować nowy „alternatywny” Internet. Budowa systemu kablowego zaczęła się w Brazylii, aby w przyszłości stworzyć niezależną Sieć pomiędzy tym krajem, Indiami, Chinami, RPA i Rosją.

    Całkowita długość światłowodu wyniesie ponad 33 tys. km, co uczyni ten projekt jednym z największych w dziedzinie telekomunikacji. Opracowywanie projektu alternatywnej infrastruktury sieciowej znajduje się obecnie w końcowej fazie.

    Kabel będzie kładziony pod wodą i sięgnie do Władywostoku, chińskiego miasta Szantou, indyjskiego Cennaj (d. Madras), a także do Kapsztadu w Południowej Afryce i Fortalezy w Brazylii.

    Aby poprawić swój zasięg globalny, Sieć będzie współpracować z innymi kontynentalnymi systemami kablowymi w Azji, Afryce i Ameryce Południowej. „Niezależny Internet” umożliwi zabezpieczenie dostępu do Sieci w 21 państwach afrykańskich.

    Kabel będzie gotowy do pracy prawdopodobnie w drugiej połowie 2015 roku.

    Eksperci techniczni podkreślają, że Sieć i tak będzie dostępna dla szpiegostwa prowadzonego przez specjalne jednostki wojskowe USA, które opanowały sztukę przechwytywania informacji z kabli podwodnych jeszcze w czasach „zimnej wojny”.

    Dodajmy, że państwa członkowskie BRICS, to pięć szybko rozwijających się krajów: Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki.

    Michał Kowal

    Tłum./Пeр. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny: http://www.imena.ua/blog/brics-web-no-usa (30.10.2013).



    Państwa BRICS już kładą kabel dla „Internetu bez USA”. Страны БРИКС уже прокладывают кабель для „Интернета без США”. Фото: imena.ua


    Страны БРИКС строят Интернет, независимый от США

    После многочисленных скандалов вокруг шпионажа Агентства национальной безопасности США целый ряд мировых держав задумался о том, чтобы создать собственную Глобальную Сеть, недосягаемую для американских спецслужб.

    Страны БРИКС начали разработку нового, „альтернативного” Интернета. Строительство кабельной системы началось в Бразилии, чтобы в дальнейшем создать независимую Сеть между этой страной, и Индией, Китаем, ЮАР и Россией.

    Общая протяжённость оптоволоконного кабеля составит более 33 тыс. км., что сделает проект одним из самых крупных в сфере телекоммуникаций. Сейчас проект альтернативной сетевой инфраструктуры находится в завершающей стадии.

    Кабель будет проходить под водой и охватит Владивосток, китайский город Шаньтоу, индийский Ченнаи [раньше Мадрас], а также, Кейптаун в Южной Африке и Форталезу в Бразилии.

    Сеть будет взаимодействовать с другими континентальными кабельными системами в Азии, Африке и Южной Америке, чтобы улучшить глобальный охват. „Независимый Интернет” позволит обеспечить доступ к Сети в 21 африканской[их] стране.

    Предположительно, кабель будет готов к работе во второй половине 2015 года.

    Технические эксперты отмечают, что Сеть всё равно будет доступна для шпионажа со стороны специальных военных частей США, которые научились перехвату информации с подводных кабелей ещё в эпоху „холодной войны”.

    Отметим, что странами-членами БРИКС являются пять быстроразвивающихся стран: Бразилия, Россия, Индия, Китай и Южно-Африканская Республика.

    Михаил Коваль

    Источник: http://www.imena.ua/blog/brics-web-no-usa (30.10.2013).

    „Prezydent Wenezueli Mikołaj Madurо wezwał kraje Ameryki Południowej, by zapewniły sobie niezależność od ponadnarodowych korporacji, do których należą internetowe sieci socjalne – informują media wenezuelskie. (...) Minister (nauki, technologii i informacji Manuel Fernandez) oświadczył prezydentowi Maduro, że istnieje już koncepcja stworzenia nowej platformy sieci społecznościowych, przeznaczonej wyłącznie dla krajów Ameryki Południowej.”

    „Президент Венесуэлы Николас Мадуро призвал страны Южной Америки обеспечить независимость от транснациональных корпораций, которым принадлежат социальные сети, передают венесуэльские СМИ. (...) Министр (науки, технологии и информации Мануэль Фернандес) сообщил Мадуро, что уже есть идея создания новой платформы социальных сетей исключительно для стран Южной Америки.”


    Źródło/Источник: http://www.vedomosti.ru/politics/news/18319821/prezident-venesuely-prizval-yuzhnuyu-ameriku-stat#ixzz2jZlxvMbH (03.11.2013).

     

    Rosyjski odpowiednik Internetu

    Rosyjscy programiści pracują nad stworzeniem nowego szerokopasmowego łącza, które umożliwiłoby nieograniczoną komunikację online na całym świecie. Ma ono prześcignąć dzisiejszy Internet.

    Sygnał będzie nie do przerwania w dowolnym miejscu na ziemi. Łączność będą utrzymywały rosyjskie satelity na orbicie. Projekt uniezależni również rosyjską komunikację online od kaprysów geopolitycznej „pogody” na Zachodzie.

    Rosyjski odpowiednik Internetu, którego możliwości będą znacznie większe, a cena o wiele niższa, zdecydowali się stworzyć autorzy start-up „TransNET”. W rzeczywistości, Internet zostanie przeniesiony do przestrzeni kosmicznej.

    Łączność zapewnią satelity na orbicie. To właśnie ten czynnik daje projektowi dodatkowe opcje, jak również czyni komunikację online autonomiczną i niezależną.

    Internet to serwery DNS i naziemna infrastruktura zapewniająca łączność. „Osoba, która zarządza tym wszystkim może w dowolnym momencie wyłączyć cały system, a wtedy łączność zniknie” – wyjaśnia opiekun projektu Maksim Kawdwaradze. „Nasz projekt daje użytkownikom możliwość wyboru: odbierać sygnał z orbity czy z naziemnej infrastruktury”. Jest on przekonany, że pozwoli to rozszerzyć wolność Internetu i uniezależni rosyjskich odbiorców od zmian klimatu politycznego na Zachodzie. Satelity i odbiorniki będą oparte wyłącznie na rosyjskiej technologii.

    Wszystko zaczęło się od modelowania fizycznego. Przeprowadzono dziesiątki eksperymentów, powiedział główny konstruktor publicznej spółki akcyjnej „TransNET” Władysław Bojkaczew. „Otrzymaliśmy gotowe, bazujące na całkowicie nowej matematyce, rozwiązania techniczne, które działają na prawdziwych urządzeniach” – powiedział. „Naszym celem było stworzenie szybkiego szerokopasmowego urządzenia, zdolnego do przesyłania ponad 200 megabitów na sekundę trzema kanałami. Dla porównania, prędkość zwykłego Internetu w pokoju waha się od 10 do maksymalnie 80 megabitów na sekundę”.

    System pozwala na odbiór nieprzerwanego sygnału w dowolnym miejscu na świecie, co daje mu znaczną przewagę nad Internetem, którego możliwości są w tym przypadku ograniczone.

    Sztuczny satelita do nowego systemu został już zaprezentowany podczas Międzynarodowego Salonu Lotniczego MAKS 2013 w podmoskiewskiej miejscowości Żukowski. Opiera się wyłącznie na rosyjskiej technologii i jest bardzo lekki – waży 9 i pół kilograma. Cztery takie satelity zostaną wyniesione na orbitę za półtora roku. Łącznie ma być ich 130.

    Uruchomienie takiego systemu pociągnie za sobą konieczność stworzenia nowych środków komunikacji, które według autorów pomysłu będą przypominać współczesne laptopy i telefony komórkowe, ale zasadniczo będą się od nich różnić wykonaniem i możliwościami technicznymi.

    Olga Wadimowna Sobolewska

    Źródło: http://polish.ruvr.ru/2014_07_01/Rosyjski-odpowiednik-Internetu-1235/ (01.07.2014).


    Zob. także/См. также:

    Ocali nas BRICS? Спасет ли нас БРИКС? http://polski.blog.ru/138199411.html (31.12.2011).



  • Stany Zjednoczone zmniejszają swoje siły morskie u wybrzeży Syrii. Strefę Zatoki Perskiej opuścił lotniskowiec atomowy „Nimitz” – poinformowała 8 listopada agencja ITAR-TASS. Powyżej: amerykański lotniskowiec typu „Nimitz” wykonuje nagły zwrot. Соединенные Штаты сокращают военно-морское присутствие у берегов Сирии. Зону Персидского залива покинул атомный авианосец „Нимиц” – сообщилo 8 ноября агентство ИТАР-ТАСС. Выше: американский авианосец типа „Нимиц” делает резкий поворот. Фото: topwar.ru 

    Thierry Meyssan: „Syria opiera się zachodniej inwazji”

    Thierry Meyssan, pisarz i dziennikarz mieszkający w Syrii, były członek rządu Libii u schyłku Dżamahirijji (Wielka Arabska Libijska Dżamahirijja Ludowo-Socjalistyczna) opowiedział „Głosowi Rosji” na jakich warunkach wojna w Syrii może zakończyć się w ciągu miesiąca:

    Ludzie Zachodu strasznie spersonifikowali ten syryjski konflikt. Minister spraw zagranicznych Francji nie mówi już: „prezydent Syrii” albo: „Baszar al-Asad”. On po prostu nazywa głowę niepodległego państwa: „Baszar”. To w takim razie może i nam wypada mówić nie: „Franciszek Holland”, lecz po prostu: „Franek”? Rząd Syrii aktywnie broni się przed napływem zagranicznych „wahabitów”. W ciągu dwóch lat zdołali oni powiększyć swoją liczebność na terytorium Syrii do 200-250 tysięcy osób. Proszę sobie wyobrazić stosunek liczebności tego kontyngentu wobec liczby miejscowej ludności. „Wahabitów” jest dziś (w Syrii) około 1%, co oznacza – dajmy na to w skali Francji – wjazd 650 tysięcy wyszkolonych i оstrzelanych zagranicznych bojowników, których celem jest zniszczenie kraju! Nikt by nie potrafił się temu przeciwstawić. Lecz Syria, to silne państwo i ona nadal się opiera. W tym regionie jest bardzo mało silnych państw. Dlatego próbuje się Syrię zniszczyć.

    W operację „antyterror” zaangażowana jest nieznaczna część armii syryjskiej. W sumie nie więcej niż 25% z ogólnej liczby sił zbrojnych. Trzy czwarte wojska nadal  ochrania zewnętrzne rubieże, to znaczy stara się utrzymywać granice przeciwko NATO i Izraelowi. Jeśli by przerwać dopływ zagranicznych bojowników i broni do Syrii, to wojna zakończy się w ciągu jednego miesiąca. A jeśli nie, to może ona trwać dziesiątki lat.

    Syryjczycy nie mają nic przeciwko swojemu rządowi. Nie chcę przez to powiedzieć, że cała ludność kocha swoich przywódców, ale przecież w każdym kraju zawsze znajdą się niezadowoleni. A teraz, niezależnie od tego, co ludzie sądzą o Baszarze Asadzie, są oni przekonani, że bronią swój kraj przed obcą interwencją. A zdrajców zawsze nie brakuje w każdym kraju na świecie. Byli tacy i w Rosji w czasie II wojny światowej, ale przecież nikt jeszcze nie wmawiał Rosjanom, że to była po prostu wojna domowa!

    Armia zaś składa się z miejscowych chłopców, którzy walczą o swoją ziemię. Początkowo opowiadano nam o przypadkach masowych dezercji. Ale raz jeszcze podkreślam, że te przypadki nie przekroczyły poziomu 5-ciu procent. Ci młodzi ludzie wybrali swoją stronę. I teraz już nie ma dezercji! Naród zmobilizował się, aby obronić swój kraj!

    - No, a jeśli by porównać Syrię i Libię, to co Pan powie?

    - Przed przyjazdem do Syrii byłem w Libii. A przez ostatnie pięć tygodni istnienia Dżamahirijji wchodziłem w skład rządu Libii. Dlatego, oczywiście, ten problem jest mi dobrze znany. A zatem, Libia. Było to państwo czysto nominalne. Taka była wola Muammara Kaddafiego, którą on jasno wyłożył w swojej „Zielonej Księdze”. Praca ta była zainspirowana spuścizną intelektualną dziewiętnastowiecznych francuskich socjalistów i rozmaitymi innymi kierunkami myśli. Być może w  rzeczywistości taki nominalny rząd był nawet wygodny w warunkach czasu pokoju, ale zupełnie nie nadawał się do walki z imperializmem.

    Oprócz tego, w czasie wojny Kaddafi prowadził rozmowy z różnymi przedstawicielami obozu agresorów. Dobrze wiedzieliśmy, że spotykał się z przedstawicielami i USA, i Francji, i Izraela. Dlatego właśnie Rosja absolutnie nie była w stanie mu pomóc. Federacja Rosyjska zbudowała podwaliny oporu wobec przemocy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, ale nie była w stanie udzielić istotnego wsparcia sojusznikowi nie budzącemu zaufania. Co, niestety, wyjaśnia klęskę Libii jako państwa. Muammar Kaddafi był wielkim działaczem, którzy walczył z kolonializmem, ale prowadził skomplikowaną politykę, która doprowadziła go do utraty wszelkich poważnych sojuszy.

    Mówiąc o Baszarze Asadzie, oświadczam, że mamy przed sobą lidera zupełnie innego typu. Jest bardzo racjonalny, charakteryzuje się znakomitym opanowaniem, jest bardzo konsekwentny w swoich działaniach. Może brakuje mu trochę wyczucia, ale w każdym razie posiada on te cechy, które najlepiej pasują do obecnej sytuacji. Jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu! To rewolucyjny i demokratyczny przywódca, co zresztą sprzeczne jest z tym, co uparcie o nim mówią. Na przykład Hugo Chavez powiadał, że choć jego politycznym ideałem nadal pozostaje Fidel (Castro), to najbardziej mu bliskim, pod względem swojego stylu zachowywania się, władcą i kontynuatorem dzieła Castro – jest Baszar Asad.

    Odziedziczył on dyktaturę i krok po kroku przekształcał ją w ciągu całej dekady. Dał on ludziom wykształcenie i narzędzia do przejścia do demokratycznego systemu rządów. I za każdym razem, gdy robił krok do przodu – grozili mu. Chcieli mu przeszkodzić w przekształcaniu swojego kraju. Ale pomimo wojny Baszar Asad nadal przeprowadza konstytucyjne reformy.

    Tak więc, Zachód kontynuuje politykę, która w swej istocie niewiele się różni od „Drang nach Osten” z epoki hitleryzmu. Jak to mówią: „jesteś winny, że chce mi się jeść!” Ciekawie będzie popatrzeć, co to się stanie, jeżeli Baszar Asad poradzi sobie z tą wojną. Niech będzie on i dyktatorem, tak jak był dyktatorem Stalin, bo jednak jest prawdopodobne, że aby zatrzymać armadę krajów uprzemysłowionych potrzebny jest taki charyzmatyczny dyktator, którego syci i zadowoleni panowie siedzący w Waszyngtonie i Paryżu lekceważąco przezwali „fanatykiem”.

    Aleksander Artamonow


    Tłum./Пeр. – GG. 

    Tekst oryginalny/
    Оригинальный текст: Тьерри Мейсан: „Сирия сопротивляется западному нашествию” http://rus.ruvr.ru/2013_03_27/Sirija-soprotivljaetsja-zapadnomu-nashestviju/ (27.03.2013).

    Zob. także/См. также:

    Obama w kozim rogu. Обама в углу http://polski.blog.ru/204118131.html (04.09.2013).

    Salafizm + CIA = destabilizacja. Салафизм + ЦРУ = дестабилизация http://polski.blog.ru/163948003.html (26.10.2012).

    Co z tą Syrią? Что с этoй Сирией? http://polski.blog.ru/148653123.html (19.04.2012).
     


    Baszar Asad. Башар Асад. Фото: clubhiromant.ru



  • Słowiańszczyzna, to braterstwo narodów. Славянщизна, славянщина – это братство народов.
    Фото: panslavist.ru .
    Коллаж: polski.blog.ru

    Modlitwa o braterstwo Ludów

    Święty Aniele Stróżu Polski,
    pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję Bogu Najwyższemu za chwałę jaką Ciebie otoczył
    i za to, że wybrał Ciebie na Obrońcę i Opiekuna naszego Narodu.
    Dziękuję również za wszelkie dobro, jakie dla Jego chwały dokonujesz
    i proszę gorąco, abyś w porozumieniu i jedności z Aniołem Stróżem Rosji i innych Narodów sprawił,
    by ustały wszystkie spory między Polską a Rosją lub innymi Narodami,
    aby zostały zażegnane wszelkie waśnie i oddalone jakiekolwiek pretensje czy oskarżenia.
    Dopomagaj nam, Przewodniku naszej Ojczyzny,
    by w oparciu o sprawiedliwość, wzajemne zrozumienie się, w duchu miłości i pokoju,
    zapanowała trwała przyjaźń i braterstwo Polski, Rosji oraz wszystkich ludów i Narodów tak,
    aby stanowiły jedną Rodzinę Bożą. Amen

    (Źródło: Diakonia Modlitwy „Michael”, dmmichael.wordpress.com)


    Braterstwo drogą do pokoju

    Propozycja alternatywna dla globalizacji obojętności

    „Braterstwo fundamentem pokoju i drogą do niego” – to temat 47. Światowego Dnia Pokoju – pierwszego za pontyfikatu Papieża Franciszka. Światowy Dzień Pokoju został ustanowiony z woli Pawła VI i jest obchodzony pierwszego dnia każdego roku. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju jest przesyłane do Kościołów partykularnych i kancelarii całego świata, aby zwracało uwagę na istotną wartość pokoju i konieczność niestrudzonego działania, aby go osiągnąć.

    Papież Franciszek wybrał braterstwo na temat swojego pierwszego Orędzia na Światowy Dzień Pokoju. Od początku swojej posługi Biskupa Rzymu Papież zwracał uwagę na jego znaczenie w przezwyciężaniu „kultury odrzucania” i  promowaniu „kultury spotkania”, w dążeniu do urzeczywistnienia  świata bardziej sprawiedliwego i pokojowego.

    Braterstwo jest talentem, w który jest wyposażony każdy człowiek jako istota ludzka, dziecko jednego i tego samego Ojca. W obliczu rozlicznych dramatów, jakie dotykają rodzinę narodów – ubóstwo, głód, zacofanie, konflikty, migracje, zanieczyszczenie, nierówności, niesprawiedliwość, zorganizowana przestępczość, fundamentalizmy – braterstwo jest fundamentem pokoju i drogą do pokoju.

    Kultura dobrobytu powoduje utratę poczucia odpowiedzialności i więzi braterskiej. Inni, zamiast być naszymi „bliźnimi”, jawią się jako antagoniści lub wrogowie, i często bywają „traktowani jak rzeczy”. Nierzadko ubodzy i potrzebujący pomocy są uważani za „ciężar”, przeszkodę w rozwoju. Co najwyżej są przedmiotem pomocy społecznej bądź charytatywnej. Nie są postrzegani jak bracia, którzy są powołani do tego, by podzielać dary świata stworzonego, dobra postępu i kultury, by mieć pełny udział w tym samym stole życia, być uczestnikami integralnego i obejmującego wszystkich rozwoju.

    Braterstwo, będące darem i zadaniem pochodzącym od Boga Ojca, wymaga zobowiązania się do solidarności, aby przeciwstawiać się nierównościom i ubóstwu, które osłabiają życie społeczne, do troski o każdego człowieka, zwłaszcza najmniejszego i bezbronnego, do kochania go jak samych siebie, sercem na wzór serca Jezusa Chrystusa.

    W świecie, w którym nieustannie zwiększa się wzajemna zależność, nie może zabraknąć dobra, jakim jest braterstwo, które przezwycięża szerzenie się owej globalizacji obojętności, o której Papież Franciszek wielokrotnie wspominał. Globalizacja obojętności musi ustąpić miejsca globalizacji braterstwa.

    Braterstwo winno naznaczać wszystkie sfery życia, w tym gospodarkę, finanse, społeczeństwo obywatelskie, politykę, badania naukowe, rozwój, instytucje publiczne i kulturalne.

    Papież Franciszek na początku swojej posługi, poprzez Orędzie, które wkomponowuje się w przesłanie jego poprzedników, wskazuje wszystkim drogę braterstwa, aby nadać światu oblicze bardziej ludzkie.

    Źródło: L'Osservatore Romano (01.08.2013).

    Papież Franciszek (22.03.2013):

    „Nie może być prawdziwego pokoju, jeśli każdy jest miarą samego siebie, jeśli każdy może domagać się zawsze i wyłącznie swojego prawa, nie troszcząc się równocześnie o dobro innych, wszystkich, począwszy od natury, która łączy wszystkie istoty ludzkie na tej ziemi. Jednym z tytułów Biskupa Rzymu jest „Pontifex”, to znaczy ten, który buduje mosty – z Bogiem i między ludźmi. Pragnę właśnie, aby dialog między nami pomógł w budowaniu mostów łączących wszystkich ludzi, tak, aby każdy mógł znaleźć w drugim nie wroga, nie konkurenta, lecz brata, którego można przyjąć i uściskać. (…) W tym dziele kluczową rolę odgrywa także religia. Nie jest bowiem możliwe budowanie mostów między ludźmi, kiedy zapomina się o Bogu. Ale również na odwrót – nie można żyć w prawdziwej więzi z Bogiem, ignorując innych. Dlatego ważne jest zintensyfikowanie dialogu między różnymi religiami.”

    Źródło: Działajcie na rzecz budowania pokoju. Pierwsze przemówienie papieża Franciszka do korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej (22.03.2013). http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/przemowienia/cd_22032013.html



    Spotkanie papieża Franciszka z przedstawicielami kościołów chrześcijańskich (20.03.2013). Trzeci z prawej metropolita Hilarion, głowa delegacji rosyjskiej. Dwa dni później papież wezwał ambasadorów zgromadzonych na specjalnej audiencji w Watykanie do umacniania pokoju i budowania mostów przyjaźni i braterstwa między narodami. Встреча папы Франциска с представителями христианских церквей (20.03.2013). Третий справа митрополит Иларион, глава российской делегации. Два дня спустя папа призвал послов, собравшихся на специальной аудиенции в Ватикане укреплять мир и возводить мосты дружбы и братства между народами.Фото: foto.mail.ru

    «Братство, основа и путь к миру» тема, избранная Папой на Всемирный День Мира 2014 года

    «Братство, основа и путь к миру»: такова тема, избранная Папой Франциском на свой первый Всемирный День Мира. Этот международный праздник, уже 47-й по счёту, был учреждён Папой Павлом VI в 1968 году и отмечается в первый день каждого нового года. Послание Папы Франциска, говорится в сообщении Ватиканского Зала Печати, предлагает всем людям на земле пути братства, чтобы мир стал более человечным.

    Братство как инструмент для преодоления «культуры отходов», содействия «культуре встречи» для достижения более мирного и справедливого мира. «Братство, - сообщается в тексте, - это дарование, которым обладает каждый человек, чадо одного Отца. Перед лицом множества трагедий в семье народов – бедности, голода, отсталости, конфликтов, миграции, загрязнения окружающей среды, неравенства и несправедливости, организованной преступности и фундаментализма – основой и путём к миру является братство».

    В сообщении говорится о том, что происходит, когда бедных и нуждающихся рассматривают сквозь призму культуры благополучия: тогда они превращаются в «бремя» или «препятствие для развития». Они могут даже стать объектом «действенной, сострадательной помощи», но не братьями, «с которыми делятся дарами создания, благами прогресса и культуры». Благосостояние способствует «потере чувства ответственности и братских отношений. И тогда другие люди, вместо того чтобы быть нам «подобными», представляются антагонистами, врагами и часто – далёкими неодушевлёнными предметами.

    Братство, будучи даром от Бога, «призывает к солидарности против неравенства и нищеты, ослабляющих социальную жизнь, к заботе о каждом человеке и особенно о самых малых и беззащитных. Братство призывает любить их как самих себя, сердцем самого Иисуса Христа».

    Благо, приносимое братством, побеждает распространение глобализации безразличия, о которой уже неоднократно заявлял Папа Франциск. Поэтому, - говорится в ватиканском сообщении, - «братство должно оставить отпечаток на всех аспектах жизни, включая экономику, финансы, гражданское общество, политику, науку, общественные и культурные организации».

    Источник: http://ru.radiovaticana.va (01.08.2013).

    Папа Франциск (22.03.2013):

    „Не может быть истинного мира, если каждый является мерой самого себя, если каждый может требовать всегда и исключительно своего права, не заботясь одновременно о благополучии других, всех, начиная от природы, которая соединяет все человеческие существа на этой земле. Однo из званий Епископа Рима „Понтифик” („Pontifex”), то есть тот, который cтроит мосты – с Богом и между людьми. Я хочу только, чтобы диалог между нами помог в строительстве мостов, связывающих всех людей, так, чтобы каждый мог найти в другом не врага, не конкурента, но брата, которого можно принять и обнять. (...) В этом деле ключевую роль играет также религия. Потому что невозможно строить мосты между людьми, когда они забывают о Боге. A также наоборот – нельзя жить в истинной связи с Богом, игнорируя других. Поэтому интенсификация диалога между различными религиями является важной.”

    Перевод с польской версии: Работайтe, чтобы построить мир. Первое выступление папы римского Франциска к дипломатическому корпусу, аккредитованному при Святом Престоле (22.03.2013). http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/przemowienia/cd_22032013.html

    Молитва о братство Народов

    Святый Ангел-хранитель Польши,
    сердечно Тебя приветствую и благoдарю Бога Всевышнегo за славу, которoй Тебя окружил,
    и за то, что он выбрал Тебя Защитникoм и Покровителeм нашего народа.
    Благoдарю также за все блага, которые для Его славы совершаешь
    и горячо прошу, чтобы в согласии и единстве с Ангелом-хранителем России и других народов сделал так,
    чтобы прекратились все споры между Польшей и Россией или другими странами,
    чтобы были закончены любые ссоры и устранены какие-либо претензии или обвинения.
    Помоги нам, Наставник нашей Родины,
    чтобы, опираясь на справедливость, взаимное понимание, в духе любви и мира,
    воцарилась прочная дружба и братство Польши, России и всех народов, так
    чтобы они составляли одну Божью Семью. Аминь

    (Источник: Диакония Молитвы „Михаэль”, dmmichael.wordpress.com, пeр. GG.)

    Zob. także/См. также:

    Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat”. Программа Франциска: персонализм вместо „крестовыx походoв” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013).

    Franciszek – papież-personalista. Франциск – папа-персоналистhttp://polski.blog.ru/209758739.html (06.12.2013).

    Zaprowadźmy na naszej ziemi pokój i braterstwo. Pierwsze przemówienie papieża Benedykta XVI do członków korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej (12.05.2005). Давайте сделаем на нашей земле мир и братство. Первое выступление папы римского Бенедикта XVI к членам дипломатического корпуса, аккредитованным при Святом Престоле (12.05.2005): http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/przemowienia/cd_12052005.html

    O miłość i braterstwo dla naszych słowiańskich Narodów. Wystąpienie ks. Arcybiskupa Józefa Michalika na Zamku Królewskim w Warszawie (17.08.2012). О любовь и братство для наших славянских народов. Речь митрополитa Юзефa Михаликa в Королевском Замке в Варшаве (17.08.2012). http://jmichalik.episkopat.pl/wypowiedzi/4365.1,Przemowienie_abp_Michalika_na_Zamku_Krolewskim_podczas_podpisania_Wspolnego_Przeslania_do_Narodow_Polski_i_Rosji.html

    „Nowy Przegląd Wszechpolski” o sojuszu z Rosją. „Новый Oбзор Всепольский” о союзе с Россией http://polski.blog.ru/204482275.html (02.10.2013).

    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

    Nie rywale, lecz bracia. Cyryl i Franciszek na Kubie. Не соперники, а братья. Кирилл и Франциск на Кубе http://polski.blog.ru/221136803.html (13.02.2016).

    Opr./Обр – GG.

  • Z opóźnieniem, jak zwykle, ukazał się tegoroczny kwietniowo-czerwcowy numer pisma „Nowy Przegląd Wszechpolski” (nr 4-5-6/2013), zawierający blok artykułów poświęconych staremu sojuszowi Polaków z Rosją. С опозданием, как обычно, появился в этом году апрельcкo-июньский номер журнала „Новый Обзор Всепольский” (№ 4-5-6/2013), содержащий блок статей, посвященных старому союзу Поляков с Россией.



    „Nie ma już waśni pomiędzy braćmi!!!” – rosyjski obrazek z 1914 r.
    „Нeтъ больше розни между братьями!!!” – русскaя лубочнaя картинкa с 1914 г.
    Фото: savepic.org


    Z opóźnieniem, jak zwykle, ukazał się tegoroczny kwietniowo-czerwcowy numer pisma „Nowy Przegląd Wszechpolski” (nr 4-5-6/2013), zawierający blok artykułów poświęconych staremu sojuszowi Polaków z Rosją. W artykule wstępnym („O Rosji na chłodno i spokojnie”) red. Andrzej Turek pisze o narzuconej Polakom „obowiązującej konwencji: jak coś pisać i mówić o Rosji, to tylko źle, tylko krytycznie, a najlepiej wprost w czarnych barwach!” i ubolewa, że „ta propagandowa fala wylewa się najszerszym strumieniem z mediów adresowanych zwłaszcza do kręgów patriotyczno-katolickich”: „krytyka współczesnej putinowskiej Rosji z pozycji typowo demoliberalnych – wskazywanie na rosnący deficyt „demokracji” w tym kraju, czy naruszanie przezeń tzw. praw człowieka, poparte oczywiście ustaleniami różnych wyspecjalizowanych w tym temacie ośrodków made in USA, zakrawa w przypadku mediów „katolickich” wprost na jakieś kuriozum, razi sztucznością i sztywnym, szablonowym traktowaniem zagadnienia. Spróbuj jednak człowieku mieć inne zdanie, czy nawet tylko wyrażać jakieś wątpliwości w tym zakresie – zaraz przypną ci zarzut zdrady narodowej, a w najlepszym wypadku oskarżą o bycie użytecznym głupcem i rosyjskim agentem wpływu w jednej osobie.” – konstatuje ze smutkiem redaktor NPW. Pomimo tych obaw, piętnuje on „próby przypisywania Rosji i samemu narodowi rosyjskiemu odpowiedzialności za bolesne rany, jakie zadawał Polsce i Polakom zasłaniający się oficjalnie ich imieniem całkiem kto inny” (kto, Panie Redaktorze?), a także „wypisywanie coraz częściej jawnych kłamstw o „rosyjskiej” zbrodni Katynia, o „rosyjskim” rządzie marionetkowym, jaki rzekomo funkcjonował w Polsce od 1944 r., itd.” w „naszych-patriotycznych” pismach, jak również „usiłowanie wytworzenia do gruntu fałszywego wrażenia, że naród ten [naród rosyjski] – w istocie pierwsza i zarazem główna ofiara zbrodniczego bolszewizmu, był rzekomo jego twórcą i beneficjentem.” Zachwalając, jako „niezmiernie ważne przesłanie i wskazówkę dla polityki polskiej na całe pokolenia”, niegdysiejszą „dyktowaną wymogami zdrowego rozsądku ogólną polityczną pojednawczość względem Rosji”, widoczną zarówno w tzw. „prorosyjskiej” publicystyce, jak i praktycznej działalności Dmowskiego – red. Turek zachęca swych czytelników do „rzetelnego poznania” stosunków polsko-rosyjskich i „ścisłego trzymania się historycznej prawdy”.

    „Дозволено цензурою”, czyli Turek bawi się w cenzora

    Przypomnieniu tej prawdy miał tu posłużyć blok materiałów poświęconych staremu sojuszowi Polaków z Rosją w czasie I wojny światowej („Zaprzepaszczona szansa”, „Formowanie 1. Pułku Ułanów Krechowieckich”, „Polityka propolska i jej przeciwnicy we wspomnieniach Stanisława Grabskiego”) i narodowo-chrześcijańskiej koncepcji sojuszu polsko-rosyjskiego po II wojnie światowej („'Prorosyjskość' czy propolskość Jędrzeja Giertycha?”), lecz, niestety, redaktor A. Turek dokonał tutaj zbyt wielkich ingerencji, zmieniając np. w „Zaprzepaszczonej szansie” nie tylko „niepoprawny politycznie” tytuł („Z ziemi ruskiej do Polski”), ale i usuwając kilka istotnych, oddających poglądy autora fragmentów i zastępując je swoimi dopiskami. Usunięto, na przykład, taki oto fragment:

    „…nasz stosunek do narodu rosyjskiego powinien być wreszcie – w naszym własnym interesie – oparty na ewangelicznym: kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Zostało to mocno wyeksponowane we „Wspólnym Przesłaniu do Narodów Polski i Rosji” z 17 sierpnia 2012 roku. „Po II wojnie światowej i bolesnych doświadczeniach ateizmu, który narzucono naszym narodom, wchodzimy dzisiaj na drogę duchowej i materialnej odnowy. – czytamy w „Przesłaniu” – Jeśli ma być ona trwała musi przede wszystkim dokonać się odnowa człowieka, a przez człowieka odnowa relacji między Kościołami i narodami. Drogą ku takiej odnowie jest braterski dialog. (…) Apelujemy do wszystkich, którzy pragną dobra, trwałego pokoju oraz szczęśliwej przyszłości: do polityków, działaczy społecznych, ludzi nauki, kultury i sztuki, wierzących i niewierzących, do przedstawicieli Kościołów – stale podejmujcie wysiłki na rzecz rozwijania dialogu, wspierajcie to, co umożliwia odbudowanie wzajemnego zaufania i zbliża ludzi do siebie oraz pozwala budować wolną od przemocy i wojen pokojową przyszłość naszych krajów i narodów. (…) Jesteśmy przekonani, że Zmartwychwstały Chrystus jest nadzieją nie tylko dla naszych Kościołów i narodów, ale także dla Europy i całego świata. Niech On sprawi swoją łaską, aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata.”

    W wersji ocenzurowanej przez NPW brzmi to już zupełnie inaczej: „…nasz stosunek do narodu rosyjskiego powinien być wreszcie – w naszym zresztą własnym interesie – oparty na autentycznym szacunku i szczerych uczuciach wzajemnej przyjaźni.” – Nie ma tu więc mowy o potrzebie braterskiego dialogu pomiędzy naszymi Kościołami i narodami, nie ma też podkreślenia słusznego, wskazanego przez nasz Episkopat celu: aby każdy Polak widział w każdym Rosjaninie nie tylko przyjaciela, ale i brata, i by wspólnie zbudowali oni pokojową przyszłość wolną od przemocy i wojen.

    Cel: braterstwo narodów

    Skoro takie hasła w „piśmie Polaków” nie przechodzą, to tym bardziej warto się nad nimi zastanowić. Szacunek i przyjaźń można sobie deklarować wobec każdego narodu na świecie: wobec Amerykanów, Australijczyków czy Maorysów. Nie jest to nic nadzwyczajnego, to powinna być raczej norma. Szacunek żywi się nawet dla wroga. Roman Dmowski, utożsamiany z polityką antyniemiecką, już kilka pokoleń wstecz stwierdził ostrożnie, lecz jednoznacznie: „Pracowałem całe życie przeciw Niemcom, bo chciałem, żeby Polska żyła, zaś niemiecka polityka za cel postawiła sobie jej zgubę. Myliłby się wszakże ten, kto by sądził, że kieruje mną jakaś ślepa nienawiść do Niemców, lub że niezdolny jestem do sprawiedliwego sądu o wartości niemieckiego narodu. (...) Byłbym szczęśliwy, gdyby stosunki wzajemne między nami a Niemcami mogły być zdrowymi stosunkami sąsiedzkimi, opartymi na wzajemnym szacunku, który by umożliwiał współdziałanie tam, gdzie to jest potrzebne.”[1]. Jednakże w naszym dzisiejszym stosunku do Rosjan my, Polacy, musimy pójść znacznie dalej: musimy poczuć się wewnętrznie, duchowo braćmi ruskiego narodu, i to w każdym sensie: ludzkim, religijnym, etniczno-plemiennym, sąsiedzkim i politycznym. W przeciwnym wypadku – trawestując du Mauriera – „jajeczko” polsko-rosyjskiego pojednania będzie zawsze „częściowo nieświeże”, zawsze wisieć będzie nad naszymi głowami „ciągnąca się wiekami wrogość i rywalizacja”, a wrogowie Polski i Rosji będą wciąż w stanie skutecznie nas antagonizować. Bez wytworzenia poczucia braterskiej wspólnoty reaktywacja polityki propolskiej – polityki Dmowskiego – nigdy się nie powiedzie, gdyż możliwa będzie, co najwyżej, przyjaźń na poziomie, jak to ujął Dmowski, „czynnika przemijającego” – a więc partii, rządów, parlamentów i głów państw, ale nie na poziomie narodów. Zdają sobie z tego sprawę zwierzchnicy polskiego Kościoła Katolickiego i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, pamiętając, że „oktrojowana” za Stalina przyjaźń polsko-radziecka, czyli w praktyce przyjaźń między państwami, skończyła się wielką duchową pustką pomiędzy Polakami i Rosjanami, którą z biegiem lat po upadku ZSRR zaczęto na nowo wypełniać wzajemną niechęcią, obcością, pretensjami i oskarżeniami.

    Cywilizacja personalistyczna zamiast walki 

    Wobec takiego stanu rzeczy, musi dokonać się „odnowa człowieka”, odnowa Polaka (i Rosjanina) w duchu naprawdę braterskim, a potem musi nastąpić zmiana stosunków pomiędzy naszymi narodami i Kościołami. Fanatyzm religijno-nacjonalistyczny – ten samorodny, tradycyjny, jak i ten podsycany z zewnątrz – musi ustąpić pola miłości braterskiej tych wszystkich, którzy w Polsce i w Rosji „pragną dobra, trwałego pokoju oraz szczęśliwej przyszłości”. Celem rozumnego nacjonalizmu chrześcijańskiego (tak w Polsce, jak i w Rosji) musi stać się nie „obrona Częstochowy” i „Warszawy” (oraz ich rosyjskich odpowiedników) przed sąsiadami, lecz wspólna z nimi (od)budowa cywilizacji personalistycznej, w której – jak powiada prof. Henryk Kiereś – „wyłącznym celem życia społecznego jest dobro konkretnego, realnego, pojedynczego człowieka”, i nie trzeba być przy tym nie tylko katolikiem (czy prawosławnym), ale nawet chrześcijaninem („Nie trzeba być chrześcijaninem, aby dostrzec i zaakceptować personalizm jako filozoficzną wykładnię człowieka” – zob. Najstarszy spośród socjalizmów, „Cywilizacja” nr 6/2003). Jeśli personalizm jest dbałością o dobro każdego człowieka, a polityka jest „roztropną troską o dobro wspólne”, to wniosek nasuwa się sam: „uchowaj Boże, byśmy budowali cywilizację chrześcijańską” – i to w dodatku „jedynie słuszną”, np. katolicką albo prawosławną – gdyż „czegoś takiego (jak cywilizacja chrześcijańska) nie ma” – „chrześcijaństwo czy religia chrześcijańska nie wchodzi w strukturę cywilizacji.” (tamże). Katolicy, prawosławni i wyznawcy innych, chrześcijańskich i nie-chrześcijańskich, religii, powinni stworzyć na naszym obszarze cywilizację personalistyczną, czyli przeciwieństwo antyludzkiej „cywilizacji śmierci”, tworzonej z uporem przez kolejne wersje utopijnych socjalizmów („Wbrew temu, co się dziś głosi w mediach oraz z katedr uniwersyteckich, tzw. dzisiejsza demokracja, czyli socjalizm liberalny [„najstarszy spośród socjalizmów”] nie jest „ostatnim głosem” w teorii społecznej, lecz najzwyklejszym błędem.” – H. Kiereś, Człowiek i cywilizacja, Lublin 2007). 

    Właściwie rozumiany ekumenizm (jako przede wszystkim dążenie do „ewangelicznego braterstwa” ludzi, a nie unifikacji samych struktur i rytów kościelnych) jest tu ważną płaszczyzną działania dla zwolenników cywilizacji personalistycznej i polsko-ruskiego zbratania. Zachowując świadomość, że „Podziały istniejące jeszcze między chrześcijanami może przezwyciężyć tylko Duch Święty”, „tradycjonaliści” i „nie-tradycjonaliści” (czyli tzw. katolicy „przedsoborowi” i „posoborowi”) winni wspólnie pamiętać o naukach polskiego Papieża: „Jest mym gorącym pragnieniem, aby wszyscy wyznawcy Chrystusa w mojej Ojczyźnie nie ustawali w odkrywaniu braterstwa w Chrystusie wypływającego ze wspólnego chrztu. (…) Potrzeba, bracia, byśmy nadal w duchu ewangelicznego braterstwa umieli sobie nawzajem wybaczyć to, w czym przeciwko sobie zawiniliśmy w przeszłości i byśmy chcieli odważnie kształtować lepszą przyszłość ekumeniczną, „zapominając o tym, co za nami, a wytężając siły ku temu, co przed nami” (por. Flp 3, 13). (…) Obok ekumenicznego zaangażowania pasterzy Kościoła i teologów potrzebne jest też włączenie się wszystkich wiernych chrześcijan przez modlitwę i postawę braterskiej miłości. Duch ekumenizmu winien przenikać całe życie Kościoła (…) Działalność ekumeniczna należy do pastoralnych priorytetów Kościoła i w pracy tej nie powinno zabraknąć żadnego z chrześcijan.”[2]. Franciszek I po prostu powiada: „musimy iść razem w różnicach: nie ma innej drogi do zjednoczenia. To jest droga Jezusa.”[3].



    Jak powiedziano na warszawskiej międzynarodowej konferencji „Pojednanie w Europie Środkowo-Wschodniej. Nowe wyzwania” (02-04.10.2013), drogę do „Wspólnego Przesłania do Narodów Polski i Rosji”, podpisanego 17.08.2012 r. w Warszawie przez abp. Józefa Michalika i patriarchę Cyryla, przecierał od dawna Prymas Polski kard. Józef Glemp, który „w czerwcu 1988 po raz pierwszy przebywał w Rosji z okazji obchodów 1000-lecia Chrztu Rusi Kijowskiej, a potem jeszcze kilkakrotnie odwiedzał ten kraj i to torowało drogę do dalszego zbliżenia.” (zob.: Ekumenicznie o pojednaniu Polaków z Rosjanami i Ukraińcami ekai.pl/wydarzenia/polska/x71156/ekumenicznie-o-pojednaniu-polakow-z-rosjanami-i-ukraincami/ , 03.10.2013). Powyżej: ks. kard. Józef Glemp całuje się na znak przyjaźni z metropolitą petersburskim i ładoskim Włodzimierzem, również oskarżanym przez swoich o „nadmierny ekumenizm i otwarcie na inne wyznania” (orthodoxia.pl), Petersburg, czerwiec 1998 r.
    Как было сказано на варшавской международной конференции „Примирение в Центрально- восточной Европе. Новые задачи” (02-04.10.2013), путь к „Совместному посланию народам России и Польши”, подписанному 17.08.2012 г. в Варшаве архиепископом Иосифом Михаликом и патриархом Кириллом, давно прокладывал Примас Польши кардинал Юзеф Глемп, который „в июне 1988 года впервые побывал в России по случаю празднования 1000-летия Крещения Киевской Руси, а потом еще несколько раз посещал эту страну, и это способствовало дальнейшему сближению.” (см.: Экуменически о примирении поляков с русскими и украинцами ekai.pl/события/польша/x71156/ekumenicznie-о-примирении-поляков с русскими-и-ukraincami/ , 03.10.2013). Выше: сердечное лобзание в знак дружбы кардиналa Юзефa Глемпa с православным митрополитом Санкт-Петербургским и Ладожским Владимиром, также обвиняeмым через своих o „чрезмерный экуменизм и открытость на другие религии” (orthodoxia.pl), Санкт-Петербург, июнь 1998 г. Фото: sibcatholic.ru


    Waśnie religijno-narodowe – stara broń masonerii 

    Jak pisał Jerzy Chodorowski („Solve et Coagule – Dziel i Łącz! U źródeł wolnomularskiego wariantu zjednoczenia Europy”), nasz kontynent był od XIX wieku „wstrząsany powstaniami, rewoltami i różnego rodzaju zamieszkami, inspirowanymi, popieranymi lub tylko wyzyskiwanymi przez masonerię. Prowadziły (one) bowiem do dalszego rozbijania i osłabiania [chrześcijańskich] państw i imperiów europejskich w imię walki o wolność narodów i niepodległość mniejszości narodowych.” Od tamtej pory ruchy mniejszości narodowych „Nie przestały być przedmiotem manipulacji masonerii, posługującej się nimi jako narzędziem realizacji ciągle tej samej, pierwszej części ich hasła strategicznego „dziel i łącz!”.”[4]. Wynika stąd wniosek, że zarówno narodowe ruchy emancypacyjne, czyli dążące do autonomii lub niepodległości na określonym terytorium danego państwa, jak i ruchy broniące (również pod sztandarami religijnymi) integralności i narodowej jedności tego państwa – były i są wykorzystywane do dezintegracji wielonarodowych państw chrześcijańskich, bądź uniemożliwiania ścisłej współpracy narodów chrześcijańskich, w tym także tych żyjących na styku Zachodu i Wschodu, katolicyzmu i prawosławia. Znamy historię wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu I wojny. Zamach w Sarajewie (1914) jest dobrą przestrogą, że tajnie sterowane i wierzące w przemoc organizacje narodowe mogą nawet dostarczyć pretekstu do rozpętania wojny światowej. Wymowny jest także przykład z historii Polski, gdy w 1904 r. Piłsudski przekonywał Japończyków w Tokio, „że Polacy są w stanie wywołać powstanie, które pociągnie za sobą również powstania innych ciemiężonych przez carat narodów, co w rezultacie doprowadzi do rozbicia imperium carskiego. (…) Powstanie niewątpliwie spowodowałoby w Rosji wybuch antypolskiego nacjonalizmu i zostało ostatecznie krwawo stłumione.”[5]. Na szczęście, jego największy polityczny konkurent, Dmowski, zdołał wytłumaczyć Japończykom, że ciągła groźba antyrosyjskiego powstania była jakoby korzystniejsza dla wrogów Rosji, aniżeli jego wywołanie. Gdyby nie to, młodzież endecka wzięłaby udział w kolejnym antyrosyjskim zrywie, obok wznoszącej narodowowyzwoleńcze hasła i sterowanej przez masonerię młodzieży Piłsudskiego. Już choćby te fakty każą traktować z najwyższą ostrożnością zjawisko podniecania ludzi do konspiracji i walki pod narodowo-rewolucyjno-religijnymi sztandarami, a zwłaszcza kierowania ich uwagi na terytorialną ekspansję i agresywną rywalizację z innymi żyjącymi obok narodami. Morałem, który należy wyciągnąć z tzw. rzezi wołyńskiej 1943 roku, nie jest rzekoma konieczność wymuszenia ekspiacji dzisiejszego narodu ukraińskiego (który nacjonalistycznych mordów dokonanych na Polakach nie jest przecież winien), lecz konieczność takiego ułożenia współżycia narodu polskiego i ukraińskiego, takiego stępienia egoizmu narodowego i fanatyzmu religijnego obu stron, by tragedia tego typu nie mogła się powtórzyć.

    Państwo narodowe w rodzinie narodów

    Chociaż  idea Wielkiej prawosławnej Serbii (czy Wielkiej katolickiej Polski) umarła już śmiercią (nie)naturalną, to państwo narodowe nie jest dziś przeżytkiem („Państwo jako wyraz suwerenności, samostanowienia poszczególnych ludów i narodów jest prawidłowym urzeczywistnieniem porządku społecznego” – Jan Paweł II), a tradycyjne religie w państwie mają nadal do spełnienia określoną, społeczną rolę (przede wszystkim – by użyć słów Benedykta XVI – „muszą wypełniać w każdym czasie i okolicznościach misję prawdy na rzecz społeczeństwa” – zob. „Caritas in veritate”). Lecz państwo narodowe nie może być celem samym w sobie – narzędziem egoistycznej ekspansji czy religijnych krucjat; musi respektować zasady personalizmu i służyć szerszej cywilizacji personalistycznej, rodzinie narodów. Tak, jak to było na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego i Królestwa Polskiego, musi i teraz nastąpić pokojowe współistnienie Polaków i Ruskich, Słowian i nie-Słowian, chrześcijan i nie-chrześcijan, katolików i prawosławnych, pisma łacińskiego i cyrylicy. Obojętnie bowiem, czy obecne bloki na kontynencie eurazjatyckim ze sobą się połączą (przez fuzję, wchłonięcie Unii Europejskiej przez Unię Eurazjatycką lub odwrotnie), czy pozostaną odrębnymi organizmami, czy też ulegną (w jednym lub w obu przypadkach) rozpadowi – nic nie powstrzyma dnia, kiedy obecna „żelazna kurtyna” na Bugu zostanie zniesiona i Polacy powędrują za chlebem na wschód, a Rosjanie (i inni Ruscy) „zaleją” Polskę i resztę kontynentu. Tak byłoby zresztą już za czasów Dmowskiego i za czasów Giertycha: gdyby Polska odzyskała niepodległość we współdziałaniu z Rosją przedbolszewicką, albo gdyby odzyskała ją dzięki postulowanemu przez Jędrzeja Giertycha współdziałaniu narodu polskiego z Rosją faktycznie postbolszewicką – w obu tych przypadkach nastąpiłby niesłychany rozwój polsko-rosyjskich kontaktów, i to nie tylko na szczeblu państwowym, ale przede wszystkim na poziomie gospodarczym, kulturalnym i prywatnym, międzyludzkim. Zamiast burzenia cerkwi prawosławnych w Warszawie i w innych miejscowościach międzywojennej Polski, mielibyśmy u siebie rozkwit ruskiego budownictwa sakralnego, a na Kresach i na terenie Rosji właściwej obserwowalibyśmy budowę wciąż nowych świątyń katolickich. Zamiast wymachiwania szabelką i krzywienia się na propozycję obejrzenia rosyjskiego filmu w telewizji – mielibyśmy polsko-rosyjską współpracę w dziedzinie wojskowej i zbrojeniowej oraz nieograniczony dostęp do wschodniosłowiańskiej, jakże swojskiej i miłej polskiemu sercu, kultury.

    Nie będzie Niemiec… bratem?

    Komuś jednak („komuś całkiem innemu”?) ta perspektywa przeszkadzała i skutecznie (od 1917 roku) jej zapobiegł, a dzisiaj pragnie czynić ją nierealną nadal, np. nastawiając Polaków nie tylko przeciwko Rosjanom, ale także przeciwko Ukraińcom i Niemcom. W tym kontekście trudno się nie zdziwić, gdy z „Zaprzepaszczonej szansy” znika akurat taki passus: „(Dzisiaj) nikt pewnie nie zmusi Rosji do walki z Niemcami, ani też – mimo wszystko – nie dojdzie chyba do użycia Niemiec przeciwko Rosji. Ich porozumienie wydaje się być trwałe, a że polityka Rosji ma ostrze antyzachodnie – to oczywiste. Jest to dla nas szansa nie tylko na wypracowanie z tymi państwami jakichś znośnych zasad współżycia, ale i na ostateczne porzucenie złudzeń w stosunku do Zachodu, na oderwanie się od zatrutych źródeł jego dzisiejszej „kultury” i na odbudowę polskości w oparciu o autentyczne chrześcijaństwo, personalizm i słowiańską solidarność. (…) Obiektywne przeszkody, jakie tu się pojawiają (Drang nach Osten, dechrystianizacja, wymiana elit, globalizacja) nie mogą w żadnym razie nas do tego zniechęcić. Program warszawskiego „Przesłania”(„aby każdy Polak w każdym Rosjaninie widział brata”) należałoby jeszcze poszerzyć, o Niemców – i nie może on być kwestią incydentalną.” 

    Zasadniczej zmianie uległ też końcowy wniosek autora: „Cóż jednak zrobiłby dzisiaj Dmowski, gdyby nagle wstał z grobu? – Tak naprawdę nie miałby innego wyjścia (chcąc uchronić naród polski od wojny i zagłady), aniżeli zgodzić się na współpracę Rosji i Niemiec, zachodniej i wschodniej Europy, Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej.” – Zastąpiono go ogólnikowym, kunktatorskim sformułowaniem: „– Tak naprawdę nie miałby innego wyjścia (…), aniżeli kontynuować swoją politykę, rzecz jasna dostosowaną do obecnych uwarunkowań geopolitycznych.”

    Casus Blochów

    Można na to powiedzieć, że albo jest się za polityką propolską, która jest naturalnym dążeniem do współpracy z Niemcami i z Rosją, albo jest się przeciwko niej. Usuwanie postulatu: „aby każdy Polak w każdym Rosjaninie (i Niemcu) widział brata” jest tu tym dziwniejsze, że założyciel „Nowego Przeglądu Wszechpolskiego”, zmarły w 2000 r.  prof. dr. hab. Czesław Bloch, był nie tylko „częstym prelegentem „Radia Maryja” księdza Rydzyka, gdzie głosił swe teorie euro-sceptyzmu i idee federacji środkowo-europejskiej”[6], ale i zstępnym „rycerza Daso Blocha de Ennigo, założyciela niemieckiego rodu Dassonidów z Holsztyna”, która to rodzina „przeniosła się w połowie XII wieku na Pomorze Gdańskie, w okolice Stargardu, gdzie wydała kilkunastu wybitnych przedstawicieli”, w tym Piotra Blocha (ur. 1380) z Turzy Małej k/Dobrzynia n. Wisłą (ob. pow. płocki, gm. Brudzeń Duży), gdzie osadził Blochów na zasadzie lennej wielki mistrz zakonu krzyżackiego Winrich von Kniprode. Według Przemysława Jana Blocha, ród Blochów używał w Polsce niemieckiego herbu „Trzy Skrzydła Orle” aż do końca XIV w., kiedy to „na skutek podjęcia służby rycerskiej przez jednego z Blochów w chorągwi Kościelskich h. Ogończyk (…) Blochowie adoptowali znak herbowy swojego seniora feudalnego.” Doszło w końcu do tego, że „W lipcu 1410 roku Piotr Bloch z Turzy, z racji piastowanego urzędu ziemskiego [chorąży dobrzyński od 1409 r.], poprowadził całą chorągiew dobrzyńską do bitwy pod Grunwaldem”, zaś jego rodzony brat, Jancke Bloch z Turzy, wstąpił w 1404 r. do Zakonu i walczył po stronie Krzyżaków, występując w liście „wójta zakonnego Baldewina Stalsa do wielkiego mistrza Ulryka von Jungingen jako jeden z doborowych rycerzy przedchorągiewnych, tzw. „milites antesignani”, który zginął przy oblężeniu Dobrzynia nad Wisłą, zdobywszy przedtem dwie chorągwie polskie.”[7]. Z historii tej wypływa nie tylko prosty wniosek, że Niemcy są jednak zdolni do popierania, a nawet pokochania Polski i Polaków, ale przede wszystkim taki, że walka Polaków i Niemców jest od dawien dawna bezsensowna, ponieważ jest ona – patrząc na skutki – dla obu narodów wybitnie szkodliwa, a nawet dosłownie bratobójcza.



    Wyczerpujące wojny z krzyżakami były prostą konsekwencją długotrwałych bratobójczych zatargów zbrojnych pomiędzy samymi Polakami, oraz niepotrzebnych, umotywowanych religijnie waśni Polaków z sąsiadami: Prusami i Jaćwingami. Powyżej: Karol Wilhelm Kolbe Młodszy (1781-1853), Wjazd Wielkiego Mistrza Zygfryda von Feuchtwangena z orszakiem rycerzy do Malborka (1825).
    Изнурительные войны с крестоносцами были простым следствием длительных братоубийственных вооруженных конфликтов между самими Поляками, а также ненужных, религиозно мотивированных раздоров Поляков с соседями: Пруссaми и Ятвягами. Выше: Карл Вильгельм Кольбе младший (1781-1853), Въезд Великого Мaгистра Зигфрида фон Фейхтвангена со свoими рыцарями в Мальборк (1825).

    Фото: ljplus.ru


    Święta Jadwiga Śląska orędowniczką braterstwa

    W czasie homilii we Wrocławiu (21.06.1983) ś.p. Jan Paweł II przywołał postać pochodzącej z bawarskiego rodu Diesen-Andechs św. Jadwigi Śląskiej, żony piastowskiego księcia Henryka Brodatego i matki księcia Henryka Pobożnego, który własną śmiercią okupił obronę Europy przed Tatarami i uczynienie ówczesnej Polski przedmurzem chrześcijaństwa. Jan Paweł II powiedział wtedy: „Matka Jadwiga przeżywała w duchu wiary śmierć syna Henryka, podobna w tym do Bogarodzicy, która u stóp krzyża na Kalwarii składała ofiarę ze swego Boskiego Syna dla zbawienia świata. W ten sposób weszła święta Jadwiga Śląska w dzieje Polski i w dzieje Europy. 4. W dziejach tych stoi ona jakby postać graniczna, która łączy ze sobą dwa narody: naród niemiecki i naród polski. Łączy na przestrzeni wielu wieków historii, która była trudna i bolesna. Święta Jadwiga wśród wszystkich dziejowych doświadczeń, pozostaje przez siedem już stuleci orędowniczką wzajemnego zrozumienia i pojednania, stosownie do wymagań prawa narodu, międzynarodowej sprawiedliwości i pokoju. (…) Chciałbym tu oddać głos synowi ziemi śląskiej, a zarazem pierwszemu po drugiej wojnie światowej metropolicie wrocławskiemu. Oto słowa, jakie wypowiedział Kardynał Bolesław Kominek: „Przy samym moście Tumskim we Wrocławiu, wiodącym na Wyspę Piastowską, stoi kuta w kamieniu Jadwiga. Stoi na moście łączącym wschodni i zachodni brzeg Odry. Wszystkim przechodzącym każe na siebie spoglądać i każe im pomyśleć, że wszyscy są braćmi, na którymkolwiek brzegu mieszkają. Zjednoczeni w tym Chrystusowym braterstwie pozdrawiamy się wzajemnie. Tajemnica Chrystusa na Ołtarzu i braterstwo ludzi, na którymkolwiek brzegu mieszkają, zgromadziło nas dzisiaj w imię Pańskie. Prosimy naszą Patronkę Śląską, by u Trójcy Przenajświętszej wyjednała pokój, zgodę i braterstwo w ludzkiej rodzinie społeczności i narodów” (Trzebnica, 15 X 1967).” I dodał od siebie nasz Papież: „Patrzymy więc poprzez siedem z górą stuleci w stronę świętej Jadwigi i widzimy w niej wielkie światło, które rozświeca sprawy ludzkie na ziemi naszych sąsiadów – a równocześnie na naszej ojczystej ziemi.”[8]. – Trzeba przyznać, że jest to światło wciąż żywe i zasadniczo różne od światła postoświeceniowych, masońskich kaganków.

    O politykę propolską

    Polityka narodowa, polityka propolska, nie może być polityką nieustającej konfrontacji, polityką „dwóch wrogów”, patrzenia przez pryzmat różnic. Żyją obok siebie trzy narody – niemiecki, polski i rosyjski – które powinny się wreszcie porozumieć, wzajemnie uszanować i współdziałać ze sobą w potrzebnym im zakresie. Każdy, kto usiłuje apriorycznie antagonizować Niemca, Polaka i Rosjanina, i przedstawiać te trzy narody jako naturalnych „odwiecznych wrogów”, skazanych rzekomo przez Boga („Gott mit uns/Bóg z nami”) na walkę między sobą i wyrzynanie się w bezsensownych rzeziach – nie reprezentuje propolskiego punktu widzenia. Aby móc jutro urzeczywistnić politykę propolską, politykę zapoczątkowaną i zalecaną przez Dmowskiego, trzeba nam dzisiaj nie nastawiać się głównie na walkę (np. na „walkę całego narodu polskiego przeciw Niemcom”), lecz na propagowanie i osiągnięcie w praktyce braterstwa naszych narodów, opartego na zasadach personalizmu. To z pewnością znacznie trudniejsze, niż nienawidzenie się i strzelanie do siebie pod religijnymi i/lub państwowymi sztandarami, ale naprawdę sensowne.

    Patrzeć znacznie dalej

    Jędrzej Giertych twierdził przed „okrągłym stołem”, że naród polski jest gotów iść razem z narodem rosyjskim przeciwko „obozowi amerykańsko-niemieckiemu”, motywując takie stanowisko zagrożeniem Polski ze strony Niemiec i stojącego za nimi obozu ich przyjaciół, z Ameryką na czele („Co mamy robić?”, 1987). Ale owo zagrożenie – jak słusznie mówił też Giertych – polegało przede wszystkim na tym, że „Zwycięstwo amerykańskie [nad Rosją] („w trzeciej wojnie światowej – albo tylko w jakiejś wielkiej rozgrywce dyplomatycznej bezwojennej”) oznaczałoby danie Niemcom wolnej ręki w Europie na takie urządzenie Europy i Eurazji, jakie będzie Niemcom odpowiadać.” („List otwarty do społeczeństwa polskiego w Kraju”, 1982). Cóż jednak poczniemy jutro, gdy Ameryka – owa „dzisiejsza demokracja”, będąca „najzwyklejszym błędem” – nagle się z tej rozgrywki wycofa, czy wręcz zawali, a nasi sąsiedzi, uwolnieni z „obozu amerykańsko-niemieckiego”, rozwiną własną, suwerenną politykę zagraniczną (do której mają pełne prawo) i staną się motorem napędowym solidarności niemiecko-rosyjskiej?...

    „Zadaniem polityki każdego państwa czy narodu jest nie tylko stawiać czoła niebezpieczeństwom bezpośrednim, takim, które widzi każde dziecko i o których wszystkie wróble na dachach ćwierkają, ale także przewidywać niebezpieczeństwa przyszłe, narazie mało widoczne i w porę się przed nimi zabezpieczać.” – pisał w 1948 r. Jędrzej Giertych. Zatem obecnie, wobec zarysowującej się już klęski dyplomatycznej, gospodarczej i nade wszystko moralnej Stanów Zjednoczonych, wobec nieuchronnej perspektywy ustanowienia nowej światowej waluty rezerwowej i nowych reguł gry na wielobiegunowej arenie – musimy dostrzec w pełni wszystkie możliwe negatywne skutki postawienia nas przez „anglosaski” Zachód w roli jawnego oponenta wobec rozwijającej się współpracy państw Europy, w tym zwłaszcza Niemiec, i budującej swoją siłę Rosji. Wprawdzie Zbigniew Brzeziński obwieścił swego czasu, że „(amerykańskie) legiony wojskowe dobrze umocniły się na zachodnich i wschodnich rubieżach Eurazji”, lecz należy traktować to jako „czynnik przemijający” i starać się o to, by ze stosunków pomiędzy Rosją, Polską i Niemcami zostało wyeliminowane niebezpieczeństwo programu Polski „jak najmniejszej i najsłabszej”, by jak najszybciej zapadła decyzja o równoprawnym porozumieniu i wzajemnie korzystnej współpracy naszych narodów i państw.

    To nie dialog jednoczących się kościołów i braterstwo narodów stanowią dla nas zagrożenie, lecz przykry fakt, że zarażeni rusofobiczną politpoprawnością Polacy zbyt łatwo przystają na propozycje antyrosyjskich powstań, zawiązywanie antyrosyjskich (i do tego egzotycznych) sojuszy, odgradzanie się od Słowian sztucznymi kurtynami (i „tarczami antyrakietowymi”), a nawet na żałosną dyskusję o pomyśle połączenia Polski i Niemiec w jedno „Państwo Europa”:

    „(Michał Gąsior, natemat.pl): Czy w takim razie zgadza się pan z tą wymową słów [Lecha Wałęsy] o stworzeniu jednego państwa [z Niemcami]?

    (Kazimierz Kutz, b. poseł PO i czł. think tanku Ruchu Palikota): Teoretycznie mogę sobie to wyobrazić: z Niemcami mamy dobre stosunki, jesteśmy w Unii Europejskiej, więc to połączenie już w jakimś sensie stało się faktem. Ja podkreślam, że 50 proc. tego, co mamy w kulturze i cywilizacji, to zasługa Niemców. Ta tendencja jest naturalna w przeciwieństwie do tendencji przytulania się do Rosjan. Dobrze, że Wałęsa to powiedział, bo to pobudzi nas do dialogu, którego tutaj tak mało.”[9].

    Warto więc na koniec zauważyć, że pomysł „przytulenia się” do Niemców niekoniecznie musi okazać się pomysłem antyrosyjskim i krokiem Polaków na Zachód, gdyż – w zależności od rozwoju sytuacji na świecie – pomysł ten może też oznaczać umożliwienie Niemcom zrobienia kroku na Wschód i uzyskania przez nich – bez wojny – bezpośredniej, przyjaznej granicy z Rosją.

    Grzegorz Grabowski

    Przypisy:

    [1] – I. Wolikowska, Roman Dmowski. Człowiek, Polak, Przyjaciel, Wyd. Nortom, Wrocław 2007, s. 124-125.
    [2] – Spotkanie ekumeniczne w rezydencji Prymasa Polski (08.06.1987), /w:/ Jan Paweł II w Polsce 1979-1983-1987, Wyd. IW Pax, Warszawa 1989, s. 514-516.
    [3] – La Chiesa, l'uomo, le sue ferite: l'intervista a papa Francesco / Kościół, człowiek, jego rany: wywiad z papieżem Franciszkiem http://www.avvenire.it/Chiesa/Pagine/intervista-papa-civilta-cattolica.aspx (19.09.2013).
    [4] – J. Chodorowski, Solve et Coagule – Dziel i Łącz! U źródeł wolnomularskiego wariantu zjednoczenia Europy (fragmenty książki „Kto kogo prowadzi?”, Wyd. WERS, Poznań 2003) http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/solve/solve.html  
    [5] – J. Kossecki, Tajemnice mafii politycznych, Wyd. Szumacher, Kielce 1991, s. 237.
    [6] – P. J. Bloch, Prof. Czesław Bloch, adwokatbloch.com/index.php?p=3,p23.html&agid=108 (08.04.2009) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск. Linki alternatywne / Ссылки альтернативные: adwokatbloch.com/index.php?p=3,p24.html&agid=108 , poland.us/strona,13,3852,0.html#.UnYuflOjeSo (08.04.2009).
    [7] – P. J. Bloch, Piotr Bloch z Turzy, adwokatbloch.com/index.php?p=3,p20.html&agid=118 (04.06.2009) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск. Linki alternatywne / Ссылки альтернативные: adwokatbloch.com/index.php?p=3,p21.html&agid=118 , poland.us/strona,13,4062,0,piotr-bloch-z-turzy.html#.UnYvAFOjeSo (05.06.2009).
    [8] – Msza święta o Świętej Jadwidze na hipodromie wrocławskim (21.06.1983), /w:/ Jan Paweł II w Polsce 1979-1983-1987, Wyd. IW Pax, Warszawa 1989, s. 425-427.
    [9] – M. Gąsior, Kutz o połączeniu Polski i Niemiec: „To, co powiedział Wałęsa, już się dzieje. 50 proc. kultury zawdzięczamy Niemcom” http://natemat.pl/75973,kazimierz-kutz-o-pomysle-polaczenia-polski-i-niemiec-dobrze-ze-walesa-to-powiedzial-to-juz-sie-dzieje-50-proc-kultury-zawdzieczm (25.09.2013).
    [10] – Zob.: Мир плохо организован, ООН, НАТО или Совет Европы – это идеи из старой эпохи – Лех Валенса / Świat jest źle zorganizowany, ONZ, NATO, czy Rada Europy, to pomysły ze starej epoki – Lech Wałęsa http://www.itar-tass.com/c11/883592.html (20.09.2013).

     

    Lech Wałęsa (19.09.2013): „Powinniśmy poszerzyć gospodarcze, obronne, różne inne struktury, zrobić z państw Polski, Niemiec [w nagraniu: „i innych”] jedno państwo Europa. (…) Jutro nie będzie podziału na Europę i Azję. To stare podziały, które ostaną się tylko na mapach. Wszystko się zjednoczy. (…) państwa staną się jak klocki „Lego”. (…) A formy, to wolność, pluralizm, demokracja, wolny rynek. (…) Opowiadam się za zburzeniem barier, a (wówczas) życie, ludzie będą się jednoczyć. I nie będzie w ogóle granic.” – wywiad dla ITAR-TASS[10]. Powyżej: dwie wizje przyszłości Polski, z którymi również trudno się zgodzić.
    Лех Валенса (19.09.2013): „Мы должны расширить экономические, оборонные, разные другие структуры, сделать из государств Польши, Германии [в записи: „и других”] одно государство Европа. (…) Завтра не будет разделения на Европу и Азию. Это старые разделы, которые останутся только на картах. Все объединится. (…) государства станут как кубики „Лего”. (…) А формы – это свобода, плюрализм, демократия, свободный рынок. (…) Я же выступаю за разрушение барьеров, а жизнь, люди будут объединяться. И не будет границ совсем.” – интервью ИТАР-ТАСС[10]. Выше: два видения будущего Польши,
    с которыми также трудно согласиться. Фото: deon24.pl , kresy.pl

    * * *

    „Nowy Przegląd Wszechpolski” nr 4-5-6/2013. „Новый Обзор Всепольский” (№ 4-5-6/2013): http://npwmag.pl/archiwum/2013/4-5-6.pdf

    Artykuł Wstępny (Od redakcji) / Вступительная Статья (От редакции):
    O Rosji na chłodno i spokojnie. О России холодно и спокойно (s. 1-2).

    Temat Numeru / Тема Номера:
    Grzegorz Grabowski, Zaprzepaszczona szansa. Упущенный шанс (s. 4-6).

    Polityka i Strategia / Политика и Стратегия:
    Grzegorz Grabowski, „Prorosyjskość” czy propolskość Jędrzeja Giertycha? „Пророссийскость” или пропольскость Енджея Гертыхa? (s. 7-14).

    Historia i Współczesność / История и Современность:
    Formowanie 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. Формирование 1-го Креховецкого уланского полка (s. 15-20). 
    Stanisław Grabski, Polityka propolska i jej przeciwnicy we wspomnieniach Stanisława Grabskiego. Пропольская политика и ее оппоненты в воспоминаниях Станислава Грабского (s. 20-26).
    Andrzej Turek, Polityczne retuszowanie historii. Политические ретуширование истории (s. 26-38).
    Zygmunt Zieliński, Bat na niegrzecznych. Бич для непослушных (s. 39). 

    Pismo jest dostępne pod adresem/Журнал доступен по адресу: http://www.npwmag.pl/

    Zob. także/См. также:


    Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat”. Программа Франциска: персонализм вместо „крестовыx походoв” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013).
    Franciszek – papież-personalista. Франциск – папа-персоналист http://polski.blog.ru/209758739.html (06.12.2013).

    Braterstwo – fundament pokoju. Братство – основа мирa http://polski.blog.ru/204565715.html (07.10.2013).

    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

    Jędrzej Giertych o sojuszu z Rosją. Енджей Гертых о союзе с Россией http://polski.blog.ru/216448675.html (01.04.2015).

    Grabski o sojuszu Polaków z Rosją. Грабский o союзе поляков с Россией http://polski.blog.ru/214001587.html (12.08.2014).

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Nie rywale, lecz bracia. Cyryl i Franciszek na Kubie. Не соперники, а братья. Кирилл и Франциск на Кубе http://polski.blog.ru/221136803.html (13.02.2016).

    Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją. Дмовский o союзе поляков с Россией http://polski.blog.ru/221711347.html (14.08.2016).

  • 4 сентября 2013 | 22:56 Obama w kozim rogu – Обама в углу 




    Obama zagonił siebie w kozi róg. Обама загнал себя в угол. Фото: livejournal.com


    "Dymitr Susłow: „Obama zagonił sam siebie w kozi róg”

    Historia zna przypadki, kiedy Stany Zjednoczone w pojedynkę napadały na inne kraje. Jest to możliwe także i teraz, zwłaszcza po tym, gdy Waszyngton stracił swego najpotężniejszego sojusznika – NATO. Dlaczego przywódcy Sojuszu Północnoatlantyckiego nie chcieli walczyć w Syrii? Nasza Rozgłośnia otrzymała wyjaśnienia od zastępcy dyrektora Centrum Badań Europejskich i Międzynarodowych Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie, Dymitra Susłowa.

    (D. Susłow): - Są dwie przyczyny. Pierwsza przyczyna – to brak możliwości, druga – niechęć. Rzecz w tym, że zdecydowana większość krajów NATO od dziesiątków lat redukuje wydatki wojskowe. Już operacja w Jugosławii w 1999 roku pokazała, że Europa traci zdolność do prowadzenia wojen. A kolejne konflikty wojenne w Iraku i w Afganistanie, a także ostatni konflikt wojenny w Libii z udziałem NATO wykazały, że bez wsparcia Stanów Zjednoczonych, które odgrywają decydującą rolę w tych konfliktach, sami Europejczycy nie są w stanie prowadzić nowoczesnych, najlepiej bezkontaktowych i przynoszących małe straty własne wojen. Jest to pierwszy i najważniejszy powód: oni tną budżety wojskowe.

    Także wola polityczna do prowadzenia wojen jest w Europie, a także na całym Zachodzie, bardzo mała. Skutkują tu wszystkie negatywne doświadczenia Iraku i Afganistanu. A trzeci powód – to niechęć do angażowania się w konflikt z trudnoprzewidywalnymi, a przy tym z pewnością negatywnymi konsekwencjami. Syria jest bardzo skutecznym i silnym graczem w wymiarze wojskowym. Jest mało prawdopodobne, że Baszar Asad będzie sam uderzał na Izrael czy Jordanię, czego te kraje się obawiają. Lecz, najprawdopodobniej, takie działania może podjąć Iran. Dla Europejczyków, to już tym bardziej zbyt wiele!

    Dlatego widzimy, z jaką rozkoszą jeden z głównych sojuszników Stanów Zjednoczonych – Wielka Brytania i jej premier – zgodził się z (antywojenną) decyzją swego parlamentu. To było to, czego w skrytości chciał brytyjski gabinet i czego pragną, jak mi się wydaje, wszyscy Europejczycy.

    - Unia Europejska nie chce się angażować w konflikt syryjski. Stany Zjednoczone pozostają ze swoim pomysłem w osamotnieniu. Czy były już precedensy, gdy Waszyngton działał sam?

    (D. Susłow): - Precedensów jest wiele. Niedawny przykład – to interwencja w Iraku. Tam ani NATO, ani tym bardziej Rada Bezpieczeństwa ONZ nie zgodziły się z tą decyzją. Lecz Stany Zjednoczone zmontowały koalicję państw, które wspierały – nie tylko uczestniczyły, ale i wspierały – tę operację.

    Ale były też precedensy, gdy Stany Zjednoczone jednostronnie stosowały siłę militarną. Na przykład, operacja przeciwko Grenadzie na początku lat 80-tych XX w., którą przeprowadziła administracja Reagana. Praktycznie nikt tej operacji nie poparł. Była to absolutnie operacja jednostronna! W czasach zimnej wojny tych operacji było bardzo dużo. Przypomnijmy wysadzenie amerykańskiego desantu w Zatoce Świń na Kubie jeszcze w latach 60-tych XX w., kiedy to po raz kolejny próbowano obalić Fidela Castro. Dlatego i tutaj sprawa na tym się nie skończy.

    Inna sprawa, że same Stany Zjednoczone nie chcą angażować się w tę wojnę. Jest oczywiste, że Obama prowadzi na razie „wojnę słów”. Robi on wszystko w tym celu, by oddalić moment użycia siły. Zagonił sam siebie w kozi róg. Działania Ameryki pokazują, że jest ona zdezorientowana. Z jednej strony, Obama długo mówił o niedopuszczalności przekroczenia czerwonej linii. Obecnie gromko rozgłasza, że Asad tę czerwoną linię przekroczył. Czyli należy działać. Ale Ameryce nie chce się działać zupełnie z tych samych przyczyn, co i Europie. Ameryka także redukuje swoje wydatki wojskowe.

    Dlatego Obama waha się. Dlatego mówi też, że jeśli to uderzenie nastąpi, będzie ono krótkie, punktowe i nawet nie ukierunkowane na zmianę reżimu (w Syrii). Inna rzecz, że gdy tylko to uderzenie zostanie zadane, wydarzenia będą się rozwijać zgodnie z własną logiką, a Stany Zjednoczone znajdą się w sytuacji prowadzonego, a nie prowadzącego.

    - W tej chwili Obama czeka z rozpoczęciem operacji na zgodę Kongresu. Jak na tym tle przywitają Obamę w Petersburgu (na szczycie G20, 5-6 września 2013 r. – przyp. tłum.)?

    (D. Susłow): - Myślę, że decyzja Kongresu będzie albo jednocześnie, albo po zakończeniu szczytu „wielkiej  dwudziestki” w Petersburgu. Tylko dlatego, by dać Obamie możliwość uratowania czegoś konstruktywnego. Ma on jeszcze taką możliwość w ramach dialogu z partnerami z „wielkiej dwudziestki”, a w szczególności z Rosją. I z takimi krajami, jak Chiny, które także nie popierają zastosowania siły wojennej wobec Syrii. I nie zgadzają się z tym, że Asad rzekomo użył broni chemicznej. Oznacza to, że będzie utrzymana przerwa (w działaniach) do zakończenia tego szczytu. Da to Obamie możliwość wystąpienia po raz kolejny na tym szczycie. Przedstawienia jakichś dowodów, które rzekomo posiada wywiad amerykański, odnośnie stosowania broni chemicznej przez Syrię. Ponownego spróbowania przekonania Rosji i Chin, żeby nie blokowały w Radzie Bezpieczeństwa ONZ tej operacji. I przyjęcia jednak rezolucji, warunkowej libijskiej, w sprawie Syrii, to znaczy (rezolucji) dopuszczającej krótkotrwałe użycie siły wojennej. Po czym, najprawdopodobniej, Kongres podejmie decyzję o użyciu siły zbrojnej. I w ciągu kilku dni, a może tygodni, Stany Zjednoczone uderzą.

    - A czy nie może być tak, że sam Obama nie chce angażować się w konflikt, nie życząc sobie zepsuć wizerunku laureata pokojowej nagrody Nobla?

    (D. Susłow): - Ten dylemat stoi przed Obamą od samego początku. W okresie swojej prezydentury ryzykuje on rozpoczęcie już trzeciej wojny! Pierwsza i główna jego wojna – to Afganistan. A druga – to Libia. A trzecią może stać się Syria. Ale Obama słusznie się obawia, że po tym wszystkim, co w ostatnich tygodniach zostało powiedziane przez niego, Józefa Bidena i Jana Kerry, nie zastosowanie teraz siły oznacza poderwanie swojej reputacji. Oznacza poderwanie swojego autorytetu i swojego przywództwa na arenie międzynarodowej!

    Dlatego ten atak, jeśli do niego dojdzie, będzie wymuszony, niechciany. Ale – być może – w jeszcze większym stopniu zagrozi amerykańskiemu przywództwu ze względu na negatywne skutki tego uderzenia. Lecz w perspektywie co najmniej krótkoterminowej Ameryka pokaże całemu światu, że jest odpowiedzialna za swoje słowa, że jej słowo, póki co, coś jeszcze znaczy. Właśnie to jest głównym powodem zbliżających się działań amerykańskich”.”

    Tłum./Пeр. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny: http://rus.ruvr.ru/2013_09_03/exvideo-Dmitrij-Suslov-Obama-zagnal-sebja-v-ugol-8491/ (03.09.2013).



    Dymitr Wiaczesławowicz Susłow – uznany rosyjski ekspert ds. polityki zagranicznej Rosji, polityki zagranicznej USA, stosunków rosyjsko-amerykańskich, stosunków Rosji i Unii Europejskiej; zastępca dyrektora ds. nauki Centrum Kompleksowych Badań Europejskich i Międzynarodowych (CKEMI) Narodowego Uniwersytetu Badawczego „Wyższa Szkoła Ekonomii” (NIU WSE) w Moskwie.
    Суслов Дмитрий Вячеславович – признанный российский эксперт по вопросам внешней политики России, внешней политики США, российско-американских отношений, отношений России и Европейского союза; заместитель директора по науке Центра комплексных европейских и международных исследований (ЦКЕМИ) Национальнoгo исследовательскoгo университетa «Высшая школа экономики» (НИУ ВШЭ) в Москве, которого научным руководителeм и председателeм научного совета является Сергей Александрович Караганов. Фото: ruvr.ru


    Дмитрий Суслов: «Обама загнал себя в угол»

    История знает примеры, когда США в одиночку нападали на другие страны. Такое возможно и сейчас, после того как Вашингтон потерял самого мощного союзника – НАТО. Почему руководители Альянса не пожелали воевать в Сирии? Наша Компания получила разъяснения от заместителя директора Центра европейских и международных исследований ВШЭ Дмитрия Суслова.

    (Суслов Д. В.): - Причин две. Первая причина – это неспособность, вторая – нежелание. Дело в том, что подавляющее большинство стран НАТО десятилетиями сокращают военные расходы. Уже операция в Югославии 1999 года показала, что Европа теряет способность вести войны. И дальнейшие военные конфликты и в Ираке, и в Афганистане, и последний военный конфликт в Ливии с участием НАТО показали, что без поддержки США, которые играют решающую роль в этих конфликтах, сами европейцы неспособны вести современные, желательно бесконтактные и с малыми потерями войны. Это первая и главная причина: они сокращают военные бюджеты.

    Политическая воля к ведению войн в Европе, да и на Западе в целом, крайне мала. Все же негативный опыт и Ирака, и Афганистана налицо. И третья причина – это нежелание ввязываться в конфликт с мало предсказуемыми, но при этом очевидно негативными последствиями. Сирия является весьма эффективным и сильным игроком в военном плане. Маловероятно, что Башар Асад сам будет наносить удары по Израилю или Иордании, чего эти страны опасаются. Но, скорее всего, какие-то действия может совершить Иран. Европейцам этого уж и подавно не надо!
    Поэтому мы видим, с каким удовольствием один из главных союзников США - Великобритания, премьер-министр Дэвид Кэмерон – согласился с решением своего парламента. Это – то, чего втайне хотел британский кабинет, чего хотят, мне кажется, все европейцы.

    - Евросоюз не желает ввязываться в сирийский конфликт. США остаются со своей идеей в одиночестве. Были ли прецеденты, когда Вашингтон действовал в одиночку?

    (Суслов Д. В.): - Прецедентов масса. Недавний пример – это интервенция в Ирак. Там ни НАТО, ни тем более Совет Безопасности ООН не согласились с этим решением. И США сколотили коалицию стран, которые поддерживали – не только участвовали, но и поддерживали – данную операцию.

    Но были прецеденты, когда США в одностороннем порядке применяли военную силу. Например, операция против Гренады в начале 1980-х годов, которую провела администрация Рейгана. Она не была поддержана практически никем. Это была абсолютно односторонняя операция! В годы холодной войны этих операций было очень много. Вспомним высадку американского десанта в Заливе Свиней на Кубе еще в 1960-е годы, когда они в очередной раз пытались свергнуть Фиделя Кастро. Поэтому здесь дело за этим не постоит.

    Другое дело, что сами США не хотят ввязываться в эту войну. Это очевидно, что Обама пока ведет «войну слов». Он делает все для того, чтобы отдалить применение силы. Он загнал себя в угол. И действия Америки показывают, что она растеряна. С одной стороны, Обама долго говорил о недопустимости пересечения красной линии. Сейчас громогласно провозглашается, что Асад эту красную линию пересек. Соответственно надо действовать. Но действовать Америке не хочется ровным счетом по тем же причинам, что и Европе. Америка также сокращает свои военные расходы.

    Поэтому Обама колеблется. Поэтому он и говорит, что, если этот удар будет, то он будет коротким, точечным и даже не нацеленным на смену режима. Но другое дело, что как только этот удар состоится, события будут развиваться согласно своей собственной логике, и США окажутся в положении ведомого, а не ведущего.

    - Сейчас Обама для начала операции ждет согласия Конгресса. Как на этом фоне Обаму встретят в Петербурге?

    (Суслов Д. В.): - Я думаю, что решение Конгресса будет либо одновременно, либо после саммита «большой двадцатки» в Петербурге. Как раз для того, чтобы дать Обаме возможность сохранить некий конструктив. Где он еще возможен в диалоге и с партнерами по «большой двадцатке», и с Россией в частности. И с такими странами, как Китай, который тоже не поддерживает применение военной силы в отношении Сирии. И не согласен с тем, что Асад якобы применил химическое оружие. То есть, будет выдержана пауза до окончания этого саммита. Это даст возможность Обаме в очередной раз выступить на этом саммите. Представить некоторые доказательства, которые якобы имеет американская разведка, о том, что химическое оружие применила Сирия. Попытаться убедить в очередной раз Россию и Китай не блокировать в Совбезе ООН эту операцию. И принять-таки резолюцию, условно ливийскую, в отношении Сирии, то есть допускающую применение военной силы, но кратковременно. После чего, скорее всего, Конгресс примет решение о применении военной силы. И в течение нескольких дней, может быть недель, США ударят.

    - А не может ли так быть, что Обама и сам не хочет ввязываться в конфликт, не желает портить имидж лауреата Нобелевской премии мира?

    (Суслов Д. В.): - Эта дилемма стоит перед Обамой с самого начала. Он за историю своего президентства рискует начать уже третью войну! Первая и главная его война – это Афганистан. А вторая – это Ливия. И третьей может стать Сирия. Но Обама справедливо опасается, что после всего сказанного им, Джозефом Байденом и Джоном Керри за последние недели не применить силу сейчас означает подорвать свое реноме. Означает подорвать свой авторитет и лидерство на международной арене!

    Поэтому этот удар, если он состоится, будет вынужденным, нежелательным. Но может быть, он в еще большей степени подорвет американское лидерство из-за негативных последствий этого удара. Но в краткосрочном порядке, по крайней мере, Америка покажет всему миру, что она отвечает за свои слова, что ее слово пока что-то значит. Именно это – главная причина предстоящих американских действий».

    Источник: http://rus.ruvr.ru/2013_09_03/exvideo-Dmitrij-Suslov-Obama-zagnal-sebja-v-ugol-8491/ (03.09.2013).


    Collage: ruvr.ru

    Zob. także/См. также:

    Dobra mina do złej gry, czyli „oświecanie” tubylców znad Wisły. Хорошая мина при плохой игре, то есть „просвещение” туземцев над Вислой:

    „(George Friedman:) Oba kraje nie chcą, aby reżim Baszara al-Asada upadł. Amerykanie nie chcą, bo jeśli syryjski reżim upadnie, to sprawy w swe ręce weźmie w Syrii Al-Kaida. [sic!] A Rosja nie chce, ponieważ ma gigantyczne wpływy w tym kraju od czasów sowieckich i zrobi wszystko, aby al-Asad ocalał. (...) Ameryka nie ma żadnych istotnych interesów w Syrii. Nikt nie myślał poważnie o interwencji...

    Źródło: Wielki blef Putina. Rosja jako potęga równa Ameryce [rozmowa Macieja Nowickiego z George’m Friedmanem], „Newsweek Polska” nr 39/2013 (z dn. 23.09.2013 r.) http://swiat.newsweek.pl/george-friedman-amerykanski-komentator-i-publicysta-w-wywiadzie-dla-newsweeka-na-newsweek-pl,artykuly,270856,1.html (06.10.2013) - wklej link do wyszukiwarki/скопируйте ссылку в поиск.


    "(Джордж Фридман:) Обе эти страны не хотят, чтобы режим Башара аль-Асада пал. Американцы не хотят, потому что если сирийский режим падёт, то дела в Сирии возьмёт в свои руки Аль-Каида. [sic!] А Россия не хочет, поскольку она имеет гигантское влияние в этой стране с советских времён и сделает всё, чтобы аль-Асад уцелел. (...) у Америки нет никаких существенных интересов в Сирии. Никто не думал всерьёз об интервенции..."

    Источник: Большой блеф Путина. Россия как держава равная Америке [разговор Матвея Новицкого с Джорджем Фридманoм], „Newsweek Polska”, № 39/2013 (23.09.2013 г.).
    На русском языке: http://ursa-tm.ru/forum/index.php?/topic/62108-%D0%B1%D0%BE%D0%BB%D1%8C%D1%88%D0%BE%D0%B9-%D0%B1%D0%BB%D0%B5%D1%84-%D0%BF%D1%83%D1%82%D0%B8%D0%BD%D0%B0-%D1%80%D0%BE%D1%81%D1%81%D0%B8%D1%8F-%D0%BA%D0%B0%D0%BA-%D0%B4%D0%B5%D1%80%D0%B6%D0%B0%D0%B2%D0%B0-%D1%80%D0%B0%D0%B2%D0%BD%D0%B0%D1%8F-%D0%B0/ (07.10.2013).

    Stany Zjednoczone zapędziły się w kozi róg - Patrycja Sasnal dla portalu Interia.pl – США загнали себя в угол - Патриция Cacнaл для портала Interia.pl http://www.pism.pl/PISM-w-mediach/wywiady/Stany-Zjednoczone-zapedzily-sie-w-kozi-rog-Patrycja-Sasnal-dla-portalu-Interiapl (27.08.2013).

    „Obama sam zagonił siebie w kozi róg” – „Обама сам загнал себя в угол” http://www.vz.ru/politics/2013/8/26/647210.html (26.08.2013).

    Postulat współistnienia
    - Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html
    Salafizm + CIA = destabilizacja - Салафизм + ЦРУ = дестабилизация http://polski.blog.ru/163948003.html
    Co z tą Syrią? - Что с этoй Сирией? http://polski.blog.ru/148653123.html
    Ocali nas BRICS? - Спасет ли нас БРИКС? http://polski.blog.ru/138199411.html
    Odrzucić „cywilizację Oświecenia” - Oтказаться от „цивилизации Просвещения”  http://polski.blog.ru/119385779.html