Блог О пользователеpolski

Регистрация

Polski blog - Польский блог

Календарь

<< Июнь 2017  

Пн Вт Ср Чт Пт Сб Вс
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Теги

afera podsłuchowa  aleksander dugin  aleksander łukaszenko  antyrosyjskość  barack obama  baszar asad  białoruś  bliski wschód  braterstwo narodów  brazylia  brics  bóg  chiny  chrześcijanie  chrześcijańska rosja  chrześcijaństwo  cud nad wisłą  cyryl  cywilizacja personalistyczna  demokracja  donald trump  donbas  eurazja  eurosojuz  evangelii gaudium  eвросоюз  globalizacja  hugo kołłątaj  hовoроссия  i korpus polski  i полcкий корпус  ignacy potocki  igor striełkow  ipis isis  jednomandatowe okręgi wyborcze jow  jędrzej giertych  język rosyjski  katolewica  katolicyzm  konfederacja słowiańska  konserwatyzm  konstytucja 3 maja  kontrrewolucja  kurdystan  liberalizm  lobby proamerykańskie  maciej giertych  masoneria  mistrzostwa europy  nacjonalizm  nacjonalizm chrześcijański  narodowa demokracja  new world order  niemcy  niepodległość  niezależny internet  noworosja  nowy przegląd wszechpolski  nowy światowy system  ordynacja wyborcza  oświecenie  papież franciszek  pax  państwo narodowe  personalizm  pokój  polityka propolska  polska  pospolite ruszenie  powstanie warszawskie  prawica  prawo duvergera  prawo i sprawiedliwość pis  prawosławie  radość ewangelii  roman dmowski  rosja  rosyjska cerkiew prawosławna  rościsław iszczenko  ruch narodowy  ruski wiek  ruski świat  rusofobia  socjalizm liberalny  socjalizm narodowy  sojusz z rosją  sprawiedliwość społeczna  stany zjednoczone  stany zjednoczone ameryki  syria  system dwupartyjny  słowianie  słowiańszczyzna  turcja  tyrania wolnego rynku  ue  ukraina  unia eurazjatycka  unia europejska  usa  war is peace  warszawa  większościowy system wyborczy  wojna  wojna to pokój  wojsko polskie  włodzimierz putin odnowiciel  zachód  александр лукашенко  антирусскость  барак обама  башар асад  беларусь  ближний восток  бог  братство народов  брикс  варшава  варшавское восстание  владимир путин восстановитель  война  война это мир  германия  гуго коллонтай  двухпартийная система  демократия  дональд трамп  донбасс  евразийский союз  евразия  европейский союз ec  европейский союз ес  енджей гертых  закон дюверже  запад  игнатий потоцкий  игорь иванович стрелков  избирательный закон  исламское государство игил  католевые  кирилл  китай  консерватизм  конституция 3 мая  контрреволюция  курдистан  либерализм  либеральный социализм  мажоритарная избирательная система  масонство  мачей гертых  национализм  национальнaя демократия  национальное государство  национальное движение  национальный социализм  независимость  независимый интернет  новая мировая система  одномандатныe избирательныe округa оио  ополчение  папa франциск  персоналиcтическaя цивилизация  персонализм  польское войско  польшa  польша  право и справедливость пс  православие  прагa  про-американскоe лобби  пропольская политика  просвещениe  радость евангелия  роман дмовский  россия  ростислав ищенко  русофобия  русская православная церковь рпц  русский век  русский мир  русский язык  сирия  скандал с прослушкой  славяне  славянская конфедерация  славянщизна  славянщина  соединённые штаты америки  союз с россией  сша  тирания свободного рынка  турция  украинa  украина  христианская россия  христианский национализм  христианствo  христианство  чудо над вислой 

На странице

  • Nie da się pokonać globalnego zachodniego projektu ISIL bez dialogu z muzułmanami i ich organizacjami – twierdzą rosyjscy eksperci. Powyżej: Fabio Fabbi, Rodzina arabska.  Без диалога с мусульманами и их организациями победить глобальный западный проект ИГИЛ невозможно, - утверждают российские эксперты. Выше: Фабио Фабби, Арабская семья. Фoтo: liveinternet.ru

    RISI: ISIL to duży projekt, którego nie da się pokonać na wojnie

    Jak stawić czoła zagrożeniu [ze strony] Państwa Islamskiego i kto w rzeczywistości stoi za zorganizowaniem największej w historii grupy terrorystycznej – o tym opowiedzieli podczas okrągłego stołu w Międzynarodowej Agencji Informacyjnej „Rosja Dzisiaj” (МИА „Россия сегодня”) pracownicy Centrum Azji i Bliskiego Wschodu Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych (RISI), autorzy monografii pt. „ISIL jako zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego” [1].

    Zapoczątkowana w Iraku na początku nowego tysiąclecia, organizacja „Państwo Islamskie” aż do 2011 roku była znana jedynie wąskiemu gronu specjalistów. Po raz pierwszy stało się o niej głośno w 2014 roku, kiedy to owej terrorystycznej grupie, będącej niegdyś jedną z wielu setek innych, udało się pomyślnie przeprowadzić operacje wojskowe w Iraku i w Syrii. Na dzień dzisiejszy w walkę przeciwko Państwu Islamskiemu są zaangażowane dziesiątki państw. W lutym ubiegłego roku premier Iraku Haider Al-Abadi nazwał rozwijającą się kampanię „Trzecią wojną światową”. Po atakach terrorystycznych w Paryżu w listopadzie 2015 roku te same słowa powtórzył Papież Franciszek.

    W jaki sposób udało się grupie radykalnych islamistów stać się siłą, z którą nie mogą poradzić sobie wyszkolone armie, i która pozwala sobie na demonstracyjne urządzanie masowych egzekucji i [innych] poważnych aktów terroru, handlowanie ludźmi i niszczenie dziedzictwa kulturowego? Eksperci RISI są zgodni w swych opiniach: Państwo Islamskie udowodniło swoimi działaniami, że jest [odgórnie] zorganizowanym, globalnym projektem.

    - W naszym pojęciu, Państwo Islamskie nie jest zwykłą strukturą terrorystyczną. W swojej działalności wykorzystuje najnowocześniejsze osiągnięcia organizacyjne, naukowo-technologiczne i strategiczne światowej myśli ludzkiej – mówi zastępca dyrektora i kierownik Centrum Azji i Bliskiego Wschodu RISI, Anna Głazowa.

    Autorzy najbardziej pełnej na dzień dzisiejszy pracy naukowej w języku rosyjskim o „Państwie Islamskim” są przekonani, że Zachód miał bezpośredni udział w zorganizowaniu tej grupy. Rozpad Związku Radzieckiego, wojna w Jugosławii i jej podział, uderzenia lotnictwa na Irak w 1998 roku i okupacja [tego] państwa w 2003 roku, wprowadzenie kontyngentu wojskowego NATO do Afganistanu w 2001 roku, rozpad Sudanu, Etiopii, majdan na Ukrainie, rewolucje arabskie i obecne wydarzenia w Syrii – to „jeden łańcuch działań”, uważa starszy pracownik naukowy sektora Bliskiego Wschodu Centrum Azji i Bliskiego Wschodu RISI, Eugeniusz Biriukow.

    - ISIL nie jest samodzielnym zjawiskiem i działa w interesie innych państw. Jeszcze w 2006 roku rozpowszechniły się tzw. mapy „Nowego Bliskiego Wschodu”, albo „Krwawe granice" [2] pułkownika Pentagonu Ralpha Petersa, na których podzielił on państwa Bliskiego Wschodu. I było na nich wyrysowane państwo Sunnistan, zlokalizowane w tej części terytorium Syrii i Iraku, którą w 2014 roku zajęło Państwo Islamskie. Są tu jeszcze inne „zbiegi okoliczności”. Oprócz tego, Zbigniew Brzeziński już w 1993 roku napisał w książce „Wielka szachownica”, że Stany Zjednoczone staną na czele procesu islamizacji i przyczynią się do upowszechnienia radykalnego islamu – mówi Eugeniusz Biriukow.

    Poza tymi, którzy stoją niebezpośrednio „za plecami” ISIL, eksperci wymieniają trzy państwa udzielające wsparcia tej organizacji terrorystycznej: Arabię Saudyjską, Katar i Turcję. Zdaniem Anny Głazowej, taka „pomoc” może w konsekwencji doprowadzić do tego, że również kraje jej udzielające znajdą się na krawędzi destabilizacji i rozpadu. Terroryści łatwo mogą skierować broń przeciwko swoim patronom, jeżeli tylko zmienią z jakiegoś powodu swoją politykę.

    Quasi-państwо dla niezadowolonych

    Zdaniem ekspertów, jedno z głównych zagrożeń ze strony Państwa Islamskiego polega na jego wyjątkowości. Po raz pierwszy w historii grupa terrorystyczna ogłosiła się pełnoprawnym państwem, którego ideologia opiera się na [pomyśle] stworzenia „sprawiedliwego społeczeństwa” na bazie prawa szariackiego.

    - Ci, którzy przystępują do ISIL – a ich liczba stale rośnie – niekoniecznie zamierzają chwytać za broń i zabijać „niewiernych”. Często przyjeżdżają tutaj, aby żyć i pracować. W ich pojęciu, [Państwo Islamskie] jest uosobieniem „sprawiedliwego” państwa, zbudowanego na przekór obcym (w pierwszej kolejności dla muzułmanów) zachodnim ideałom, i na przekór skorumpowanym i skompromitowanym rządom Wschodu – wyjaśnia Anna Głazowа.

    To właśnie ta ideologia sprawia, że wojenne zwycięstwo nad bojownikami Państwa Islamskiego musi być niepełne – uważa kierownik sektora Azji, Borys Wołchoński.

    - Skoro dla określonej części społeczeństwa – przede wszystkim w świecie muzułmańskim, ale nie tylko, jak to pokazują ostatnie wydarzenia – organizacja ta urzeczywistnia sobą pewien ideał społeczeństwa, to zwycięstwo [nad nią] na wojnie spowoduje tylko nową jakość tej walki, jej przejście na inny poziom – zauważa Borys Wołchoński.

    Wzmacnia Państwo Islamskie również i to, że staje się ono, zdaniem Anny Głazowej, centrum przyciągającym także innych terrorystów. Każde z małych ugrupowań bojowników, a nawet pojedynczy terroryści mogą poinformować o swojej przynależności do „Państwa Islamskiego” i uzyskać odpowiednie wsparcie, zaś Państwo Islamskie zwiększa w ten sposób swój potencjał.

    Ośmiornica ISIL: terroryści tworzą nowe punkty oporu

    Główna część bojowników i funkcjonariuszy ISIL działa teraz na terytorium Syrii i Iraku. Istnieją też jednak punkty terrorystyczne w innych państwach. Na przykład, według obserwacji kierownika sektora badań Kaukazu, Artura Аtajewа, Państwo Islamskie „na poważnie i na długo” weszło do krajów Zakaukazia. Najaktywniej daje o sobie znać w Gruzji, częściowo także w Azerbejdżanie.

    - Punktami oporu w Gruzji są: Wąwóz Pankiski, Adżaria i Dolna Kartlia. Szczególną uwagę można zwrócić na ten ostatni region – jest on zaludniony szyitami, ale najwyraźniej trwa proces sunnityzacji, a następnie dżihadyzacji ludności. Tak w ogóle, to na pierwszy plan w regionie zakaukaskim wychodzi teraz heroizacja terroryzmu – mówi Artur Аtajew.

    Zarówno dla Rosji, jak i dla [innych] krajów Europy niebezpieczne jest wszelkie rozprzestrzenianie się i wzmacnianie „Państwa Islamskiego”. Ale największym zagrożeniem, zdaniem szefa sektora Azji, Borysa Wołchońskiegо, jest przenoszenie działalności terrorystów na terytoria bezpośrednio przylegające do granic WNP.

    - To np. Afganistan, skąd Państwo Islamskie będzie zagrażać Azji Środkowej i południowym rejonom Rosji: Powołżu, Północnemu Kaukazowi, częściowo również Syberii. Istnieją teraz pewne przesłanki ku temu, aby struktury „Afgańskiego Talibanu” scaliły się z Państwem Islamskim – niektóre z ugrupowań już występują pod ich sztandarami. Ale mainstream „Afgańskiego Talibanu” nastawiony jest dość negatywnie do pomysłu, aby ISIL rozszerzył swoje wpływy na tym terytorium. I z tego wynika nowa sytuacja: musimy teraz dążyć do politycznego dialogu z malkontentami. Jeżeli otrzymają oni wsparcie finansowe od ISIL, to będzie to najgorszy dla nas scenariusz – mówi Borys Wołchoński.

    Jednak problem nie kończy się na Afganistanie i Zakaukaziu. W krajach Azji Południowo-Wschodniej do niedawna głównym zadaniem władz było sprawowanie kontroli nad kanałami przerzutowymi dżihadystów do Syrii i Iraku, oraz zawracanie ich do ojczyzny. Po niedawnych zamachach w Dżakarcie – jak mówi starszy pracownik naukowy Leonid Gładczenko – stało się jasne, że wojna przyszła do tego regionu. W Afryce jedna z najbardziej znanych obecnie światowej społeczności grup terrorystycznych – „oddział” Państwa Islamskiego pn. „Wilayat Sinai” – stacjonuje w Egipcie. Rośnie tam też w siłę ekstremistyczna organizacja „Front Ludowy Gizy i Aleksandrii”. Młodszy pracownik naukowy Arsen Chizrijew wiąże z nią zamachy [dokonane] w Egipcie w ostatnich miesiącach: atak na zachodnich turystów z użyciem fajerwerków i podpalenie nocnego klubu w Kairze. Według ekspertów, jednym z najbliższych celów ISIL może stać się Libia. Zagrożone są również: Tunezja, Algieria i Maroko, skąd pozostaje już tylko rzut kamieniem do europejskich krajów basenu Morza Śródziemnego.

    Dla przeciwdziałania ISIL konieczna jest kontrpropaganda

    Według prognoz ekspertów RISI, walka przeciwko „Państwu Islamskiemu” będzie trwała latami. Terroryści poszukują ciągle nowych metod zastraszania i nie jest wykluczone, że spróbują zdobyć broń masowej zagłady. Pomimo punktowych porażek wojennych w Syrii, liczba bojowników Państwa Islamskiego nadal rośnie, a ugrupowanie działa aktywnie w internecie, werbując coraz to nowych zwolenników.

    Jak uważają specjaliści, Rosja powinna w tej sytuacji wzmacniać współpracę z państwami WNP, w tym również dla prowadzenia wspólnej kontrpropagandy.

    - Trzeba zrozumieć, że ISIL nie ma żadnej religijnej podstawy, [gdyż] religia jest dlań tylko parawanem. Dlatego powinna odbywać się praca z organizacjami muzułmańskimi w celu wyjaśnienia im tego, że ISIL nie ma nic wspólnego z islamem – mówi Anna Głazowа.

    Ekspertka podkreśla, że niezbędne jest monitorowanie sieci socjalnych, [całego] internetu, bo to właśnie w przestrzeni internetowej odbywa się teraz „zmasowana obróbka” potencjalnych dżihadystów [prowadzona] przez ludzi, którzy dobrze znają najnowsze metody psychologii.

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    Źródło wersji polskiej / Источник польской версии: http://polski.blog.ru/220982019.html (29.01.2016).

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: РИСИ: ИГИЛ – это масштабный проект, победить который войной невозможно http://ria.ru/syria/20160128/1366571622.html (28.01.2016).

     



    [1] – А. В. Глазова, А. В. Атаев, Е. С. Бирюков, Б. М. Волхонский, Л. В. Гладченко, Р. Ш. Еникеев, И. Н. Комиссина, А. Я. Хизриев, ИГИЛ как угроза международной безопасности, Изд. РИСИ, Москва 2015 (A. W. Głazowa, A. W. Atajew, E. S. Biriukow, B. M. Wołchoński, L. W. Gładczenko, R. Sz. Jenikiejew, I. N. Komissina, A. J. Chizrijew, ISIL jako zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego, Wyd. RISI, Moskwa 2015) http://riss.ru/bookstore/monographs/igil-kak-ugroza-mezhdunarodnoj-bezopasnosti/ ; Книгу „ИГИЛ как угроза международной безопасности” представили [20 января 2016] в РИСИ (Książkę „ISIL jako zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego” przedstawiono [20 stycznia 2016] w RISI) http://riss.ru/actions/25569/ (22.01.2016). Fotoreportaż: Prezentacja monografii RISI pt. „ISIL jako zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego” http://riss.ru/photos/25712/ (27.01.2016). Фото выше: instituteofeurope.ru

    [2] – Zob.: R. Peters, Blood borders – How a better Middle East would look (Krwawe granice – Jak Bliski Wschód będzie wyglądać lepiej), „Armed Forces Journal” http://www.armedforcesjournal.com/blood-borders/ (01.06.2006); T. Meyssan, Waszyngton reaktywuje projekt rozdziału Iraku http://www.voltairenet.org/article184441.html (25.06.2014); T. Meyssan, Haniebny projekt pseudo-Kurdystanu http://www.voltairenet.org/article189689.html (18.12.2015); A. Korybko, „Łuk Chaosu” likwidowany w zarodku https://pracownia4.wordpress.com/2015/10/19/luk-chaosu-likwidowany-w-zarodku/ (19.10.2015).

     

    ISIL, ИГИЛ, PI, ИГ, DAISZ, ДАИШ*, ang./англ. Islamic State of Iraq and the Levant, Islamic State of Iraq and Syria (ISIS), Daesh – Pod tymi różnymi nazwami kryje się nowoczesna organizacja, którą popierają zwykli ludzie, i której nie da się pokonać przy pomocy nawet najlepiej uzbrojonych armii. / Под этими разными названиями скрывается современная организация, которую поддерживают обычные люди, и даже самые вооруженные армии не смогут её победить. (* Запрещенная в РФ террористическая организация.) Фото: polski.blog.ru

    Jaka jest prawdziwa motywacja rekrutów Państwa Islamskiego – Какова истинная мотивация новобранцев Исламского государства

    Politycy w USA wraz z posłusznymi „kolegami” w krajach wasalnych głoszą, że zachodnich rekrutów Państwa Islamskiego motywują: głupota, naiwność, fanatyzm religijny, uzależnienie od mediów społecznych, nihilizm, szukanie sławy, wypranie mózgu, albo dowolna mieszanka ww. Tego typu opinia dominuje w 100 % oswojonych mediów głównego nurtu.

    Nie ulega wątpliwości, że może ona być prawdziwa w odniesieniu do jakiegoś tam odsetka zachodnich dżihadystów, nie tłumaczy [to] jednak zadowalająco gotowości do walki w szeregach ISIL tak licznych młodych ludzi wychowanych i wykształconych (często do stopnia uniwersyteckiego) na Zachodzie, w krajach gdzie się urodzili i wychowali.

    Jak wskazują wyczerpujące analizy i badania, prowadzone po 9/11, przypisywanie podobnych motywów sprawcom ataków samobójczych jest bezpodstawne. Zamachowcy samobójcy wydają się pochodzić w przytłaczającej większości z nieźle sytuowanych rodzin i posiadać wykształcenie powyżej przeciętnego. Może to świadczyć [o tym], że tak naprawdę nie są zatem motywowani nędzą, ignorancją, głupotą, fanatyzmem, czy praniem mózgu, ale raczej świadomością społeczną, głębszym niż u gorzej poinformowanych ludzi zrozumieniem bolączek i problemów społeczno-politycznych oraz oburzeniem moralnym, wypływającym ze świadomości krzywd i niesprawiedliwości, i z bezsiły w walce z tymi [bolączkami, problemami, krzywdami i niesprawiedliwościami] tradycyjnymi metodami.

    Jest wysoce prawdopodobne, że podobne są źródła motywacji rekrutów Państwa Islamskiego, i że te oficjalnie głoszone są propagandą nastawioną na zatarcie prawdziwych przyczyn. Niewykluczone, że głównym powodem decyzji zachodnich rekrutów ISIL jest tak naprawdę rozczarowanie bezsilnością innych metod protestu przeciw niesprawiedliwościom społecznym i politycznym i całkowita utrata zaufania do legalnych dróg oporu. Wystarczy tu przypomnieć bezsilny sprzeciw większości społeczeństw zachodnich wobec napaści USA i ich pudli na Irak w 2003 r., ignorowane przez rządy i polityków manifestacje protestacyjne setek tysięcy ludzi na ulicach Sydney, Londynu, itp., oraz lekceważenie przez polityków niepopularności dalszych interwencji bliskowschodnich, a dalej – klęskę ruchu „Occupy”, czy użytek, jaki z Arabskiej Wiosny zrobiły Stany Zjednoczone i ich wasale, bombardowanie Libii, wzniecenie i rozdmuchanie wojny domowej w Syrii, czy zamach stanu kolejnego „demokratora” (dyktatora na smyczy USA), Sisiego, w Egipcie, by dojść do wniosku, że tradycyjne metody opozycji przeciwko sprzecznej z demokracją polityce oligarchii rządzącej w Stanach Zjednoczonych i jej sługusów w innych krajach „demokratycznych” – są bezsilne i skazane na niepowodzenie.

    W jednobiegunowym świecie, zdominowanym przez imperialne Stany Zjednoczone (wspomagane przez satelickie rządy krajów NATO i innych wasali posłusznych Waszyngtonowi, a nie własnym społeczeństwom), które nagminnie i bezkarnie depczą i niszczą wszelkie ośrodki oporu przeciwko ich całkowitej dominacji – ISIL może jawić się ideowym młodym ludziom, często narażonym na dyskryminację i posądzenia o „terroryzm” tylko z tytułu ich wiary czy pochodzenia, jako jedyny prawdziwy, skuteczny i liczący się ruch oporu. Arabska Wiosna nie skończyła się w żadnym kraju Bliskiego Wschodu odzyskaniem pełnej niezależności, czy szansą na budowę jakiejś własnej wersji demokracji, tylko albo zachodnimi interwencjami, albo powrotem do „status quo ante” z nowym dyktatorem na pasku Zachodu, w każdym jednak przypadku całkowitą klęską umiarkowanych islamistów, dążących do zreformowania swych społeczeństw w kierunku lepszego dostosowania struktury politycznej do ich natury i tradycji. Na placu [boju], w wyniku zachodnich interwencji usuwających po kolei wszystkie rodzime alternatywy dla importowanych z Zachodu rozwiązań społecznych i politycznych, pozostali jako przeciwnicy Pax Americana na Bliskim Wschodzie już tylko najbardziej skrajni fanatycy z Państwa Islamskiego. Mimo, że jego zachodni rekruci z reguły dobrze wiedzą o ich zbrodniach i ekscesach (zachodnie media są pełne prawdziwych lub mniej prawdziwych opisów horrorów), decydują się jednak mimo to na zasilenie jego szeregów, gdyż nie widzą żadnej alternatywy, a sam fakt, że ISIL jest skuteczne w walce z amerykańskim hegemonem i jego lokalnymi sługusami jest dla nich w tych układach decydującą atrakcją.

    Można by tu się doszukać paraleli z hiszpańską wojną domową w latach 1936-1939, gdy wobec bezczynności rządów mocarstw zachodnich wobec pochodu faszyzmu, ideowi młodzi ludzie z całej Europy dołączali do armii republikańskiej walczącej z zamachem stanu generała Franco, mimo wykroczeń i zbrodni popełnianych przez dominujących w jej szeregach stalinistów i anarchistów.

    Jeśli to prawda, że głównym, ukrywanym przez zachodnią propagandę motywem rekrutów ISIL jest chęć walki z niesprawiedliwością, wyzyskiem, przemocą i hipokryzją narzuconego przez hegemoniczne Stany Zjednoczone porządku międzynarodowego na Bliskim Wschodzie, [to] wszelkie wysiłki rządów zachodnich, podejmowane w celu ich zniechęcenia są bezskuteczne. Kampanie propagandowe, procesy karne, pozbawianie obywatelstwa, czy de-radykalizacja są bowiem w takiej sytuacji leczeniem objawowym, nie usuwającym prawdziwego źródła problemu. Podobnie jak bombardowania, zbrojne interwencje czy rządy twardej ręki oswojonych dyktatorów – nie są w stanie skutecznie pokonać Państwa Islamskiego, które jest tylko najnowszą i najskrajniejszą wersją oporu przeciw amerykańskiej DOMINACJI i interwencjom, [swego rodzaju] ideą, która staje się z każdym kolejnym wcieleniem coraz bardziej radykalna i gwałtowna, w miarę jak [jej] bardziej umiarkowane wersje są niszczone lub bombardowane.

    ISIL nie można pokonać bombami, dronami, czy kolejną interwencją zbrojną, bo wywodzi się z oporu przeciw obcej dominacji i ingerencji. O wiele łatwiejszą, tańszą i mniej krwawą drogą byłoby pozbawienie ISIL legitymacji, atrakcyjności i rekrutów poprzez zaprzestanie przez USA wspierania „Izraela” i tyranów na usługach Waszyngtonu oraz finansowania i zbrojenia organizacji pozapaństwowych, będących jego prokurentami (proxy) w regionie. Szansa na taką drastyczną zmianę kursu przez amerykańską oligarchię, zdominowaną przez grupy specjalnych interesów tuczące się na wojnach, czy reprezentujące interesy „Izraela” jest zerowa, a zatem zarówno rekrutacja zachodniej młodzieży do ISIL, jak i krwawe wojny na Bliskim Wschodzie oraz ich echa w Europie będą trwać przez długie lata i nie można przewidzieć ani ich końca, ani skutków.

    Herstoryk

    Na podstawie: america.aljazeera.com [Musa al-Gharbi, The secret of ISIL’s appeal http://america.aljazeera.com/opinions/2015/6/the-secret-of-isils-appeal.html (17.06.2015).]

    Źródło: http://wolnemedia.net/polityka/jaka-jest-prawdziwa-motywacja-rekrutow-panstwa-islamskiego/ (21.06.2015).


    Zob. także/См. также:

    Reszetnikow: Silna Rosja gwarantem sprawiedliwości. Решетников: Сильная Россия – гарант справедливости http://polski.blog.ru/221108275.html (07.02.2016).

    Łukaszenko przestał czuć się bezpiecznie. Лукашенко перестал ощущать себя в безопасности http://polski.blog.ru/220939171.html (27.01.2016).

    Czy Rosja wywalczy pokój w Syrii? Добьётся ли Россия мира в Сирии? http://polski.blog.ru/218733747.html (14.10.2015).

    Meyssan: Wojny światowej nie będzie. Мейсан: Мировой войны не будет http://polski.blog.ru/218641411.html (30.09.2015).

    Moralna klęska socjalistycznej Francji. Моральное поражение социалистической Франции http://polski.blog.ru/215696867.html (12.01.2015).

    Salafizm + CIA = destabilizacja. Салафизм + ЦРУ = дестабилизация http://polski.blog.ru/163948003.html (26.10.2012).

    „Arabska wiosna”, czyli operacja „dziel i rządź” http://xportal.pl/?p=6734 (27.10.2012). „«Арабская весна» – это всходы семян политики Буша-младшего” http://news.rambler.ru/16094932/ (25.10.2012).

  • Łukaszenko przestał czuć się bezpiecznie i zatwierdził nową doktrynę wojenną Białorusi. Powyżej: prezydent Łukaszenko z synem na przyjęciu u prezydenta Obamy (28.09.2015).  Лукашенко перестал ощущать себя в безопасности и одобрил новую военную доктрину Белоруссии. Выше: президент Лукашенко с сыном на приеме у президента Обамы (28.09.2015). Фото: president.gov.by

    NATO i Ukraina zmusiły Białoruś do zmiany doktryny wojennej

    Aleksander Łukaszenko zatwierdził nową doktrynę wojenną Białorusi, mającą na celu zachowanie państwowości białoruskiej, obronę kraju przed „kolorowymi rewolucjami” i wojną hybrydową. Podstawowy dokument dotyczący obrony nie zmieniał się przez ostatnie piętnaście lat, ale wydarzenia na Ukrainie nie pozostawiły Mińskowi wyboru.

    W piątek prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zatwierdził nową doktrynę wojenną państwa. Oznajmił on o tym na specjalnym posiedzeniu Rady bezpieczeństwa, nakazując „w razie potrzeby wniesienie do dokumentu zmian z uwzględnieniem wniosków z odbywającej się dyskusji”. Jak poinformowała służba prasowa Łukaszenki, w najbliższym czasie prezydent skieruje do parlamentu projekt ustawy zatwierdzającej doktrynę wojenną.

    Pomiędzy młotem i kowadłem

    O opracowaniu tej doktryny Łukaszenko wspomniał po raz pierwszy już 30 października na spotkaniu operacyjnym dowódców sił zbrojnych kraju. Dokument planowano przeanalizować do końca 2015 roku.

    W piątek Łukaszenko zwrócił uwagę na to, że doktryna wyraża pogląd państwa białoruskiego na kwestię zapewnienia bezpieczeństwa militarnego i zbrojnej obrony.

    „Z pełnym przekonaniem możemy publicznie potwierdzić naszą pokojową politykę i brak wrogości wobec innych państw. A przy tym zapewnić o naszej determinacji w obronie własnych interesów narodowych. W tym także, jeśli będzie to konieczne, z użyciem całej machiny wojennej państwa... Czyli, nie chcemy cudzego, ale nie oddamy nawet metra swojego. To nie jest wymyślone przez nas” – powiedział Łukaszenko, podkreśliwszy, że bezpośrednie zagrożenie wojenne dla Białorusi nie występuje, a na pierwszy plan wysunęły się wyzwania innego typu.

    Zaznaczył, że nowy dokument wyraża poglądy państwa białoruskiego na kwestię zapewnienia bezpieczeństwa militarnego i zbrojnej obrony. Łukaszenko przypomniał, że od momentu zatwierdzenia obowiązującej dotąd doktryny minęło już kilkanaście lat, a w tym okresie sytuacja na świecie i wokół Białorusi diametralnie się zmieniła. „Aktywne wykorzystywanie mechanizmów „kolorowych rewolucji” w celu obalenia legalnych władz doprowadziło do wzrostu liczby konfliktów zbrojnych. Przy czym, coraz częściej osiąganie celów politycznych odbywa się poprzez rozsadzanie państwa od wewnątrz” – powiedział białoruski lider.

    Jego zdaniem, w stanie chaosu znajdują się Irak, Libia, Jemen, przedłuża się rozlew krwi w Syrii. „Do tej pory nie udało się unormować sytuacji na Ukrainie. Szereg gorących punktów znajduje się w stanie „zamrożenia” i [wojna] może wybuchnąć [tam] w każdej chwili” – podkreślił.

    Prezydent Białorusi stwierdził, że terroryzm ogarnął cały świat, od kontynentu europejskiego po USA, a strumień uciekających przed wojną uchodźców żywo kieruje się do Europy. „Delikatnie mówiąc, nasiliły się sprzeczności pomiędzy Federacją Rosyjską i państwami członkowskimi NATO. Znaleźliśmy się pomiędzy nimi, jak gdyby pomiędzy młotem i kowadłem” – powiedział Łukaszenko.

    Jego zdaniem, dalsza eskalacja tej sytuacji może przynieść nieodwracalne skutki zarówno dla Europy, jak i dla całej ludzkości. Łukaszenko podkreślił, że analiza dzisiejszej sytuacji wymusiła skorygowanie podejścia do kwestii kompleksowego zapewnienia bezpieczeństwa narodowego, w tym również w obszarze wojskowości.

    „Swojego terytorium nie oddamy”

    Przypomnijmy, że jesienią ubiegłego roku minister obrony Białorusi Andrzej Rawkow twierdził, że nowa wersja doktryny wojennej ma charakter wybitnie obronny. „Nie traktujemy żadnego państwa jako wroga, nie zgłaszamy pretensji do czyjegoś terytorium. Ale swojego terytorium, rzecz jasna, nie oddamy i użyjemy w tym celu wszelkich sił i środków, w tym także siły zbrojnej – powiedział minister. – Uwzględniliśmy w tej doktrynie wojennej zmianę sytuacji – tak zewnętrznej, jak i wewnętrznej, i sformułowaliśmy w niej nasz stosunek do współczesnych konfliktów i sposobów ich rozwiązywania” – dodał Rawkow.

    Jego zdaniem, w dzisiejszym świecie pojawiła się nowa forma prowadzenia wojny – wojna hybrydowa; świadczy o tym analiza wydarzeń w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie. „Szczerze mówiąc, do tych form i metod prowadzenia wojny, a zwłaszcza jej rozpoczynania, zaczęliśmy się przygotowywać już jakieś 15 lat temu. Stworzyliśmy taką strukturę, jak siły operacji specjalnych. Jest ona w stanie stawić czoła wyzwaniom i zagrożeniom wojny hybrydowej” – powiedział Rawkow.

    Minister obrony zwrócił uwagę na to, że Białoruś aktywnie rozwija system obrony terytorialnej w celu prowadzenia w razie potrzeby walki „przeciwko tym, którzy spróbują podjąć przeciwko nam jakieś działania, w tym działania zbrojne”.

    Na początku zeszłego roku ministerstwo obrony Białorusi stwierdziło, że nie może ignorować zmiany sytuacji wojskowo-politycznej w regionie, w tym także wzmocnienia sił NATO u swoich granic, i weźmie pod uwagę te aspekty przy tworzeniu planu szkolenia sił zbrojnych.

    „Białoruś będzie musiała wziąć udział w konflikcie po stronie Rosji”

    Białoruski ekspert wojskowy Aleksander Аliesin przypomniał, że gdy ukazała się poprzednia doktryna wojenna, to wojskowi nie widzieli [w niej] żadnych zagrożeń wojennych dla państwa, a potencjalnych przeciwników nie było. „Rosja podtrzymywała partnerstwo z NATO. Dla Białorusi było to dość wygodne, bo nie trzeba było zajmować stanowiska po konkretnej stronie barykady” – powiedział Аliesin gazecie „Wzgliad” („Взгляд” – „Spojrzenie”).

    Ale po wydarzeniach na Ukrainie – zaznaczył ekspert – sytuacja gwałtownie się zmieniła. Аliesin jest przekonany, że nowa wersja doktryny wojennej pojawiła się wyłącznie dzięki ukraińskim wypadkom, bo przedtem nikt nie zamierzał zmieniać starej doktryny. Obecnie Łukaszenko przestał czuć się bezpiecznie, gdyż „zobaczył w jaki sposób może wzrastać zagrożenie militarne i jak „kolorowa rewolucja” może przekształcić się w wojnę hybrydową, a następnie w konflikt zbrojny o dużej intensywności”.

    Łukaszenko obawia się, że zdobywszy doświadczenie bojowe na Ukrainie, elementy destrukcyjne zaczną odgrywać na Białorusi bardziej znaczącą rolę i mogą przejść do ostrych metod konfrontacji. „Nic dziwnego, że przyspieszono przygotowania do wojny hybrydowej, do [przeciwdziałania] wydarzeniom takiego rodzaju, jakie miały miejsce na Ukrainie... To oznacza, że szkolenie bojowe odbywa się z uwzględnieniem tych realiów” – zaznaczył ekspert.

    Jednocześnie realnym staje się zagrożenie ze strony NATO, na co wskazują przygotowania wojenne, widoczne w koncentracji sił zbrojnych państw sojuszu, w tworzeniu baz obronnych, punktów dowodzenia i systemu obrony przeciwrakietowej. „Z drugiej zaś strony – Rosja zwiększa swoje przygotowania wojenne, tworząc dodatkowe armie i dywizje. Więc u Łukaszenki pojawiło się przekonanie, że znajduje się pomiędzy młotem i kowadłem [1]. I kwestia przeciwnika stała się dość konkretna. Jeżeli Rosja pobije się z NATO, to Białoruś będzie zmuszona wziąć udział w konflikcie po stronie Rosji, o czym powiedział Łukaszenko” – przypomniał ekspert.

    Oprócz tego, w działaniach Łukaszenki widać pragnienie, aby za pomocą niebezpieczeństw wojennych odciągnąć uwagę ludności od trudności ekonomiczych, „skanalizować napięcie od wewnątrz w kierunku zewnętrznym” – uważa nasz rozmówca. „Zauważono, że gdy takie trudności [ekonomiczne] nasilają się, to prezydent tym większą uwagę zwraca na przedsięwzięcia obronne” – przypomniał Аliesin. Sytuacja gospodarcza Białorusi pogarsza się – w ciągu roku zarobki Białorusinów zmniejszyły się o 200 dolarów [na głowę] i „ta tendencja utrzymuje się nadal”.

    Baza rosyjska wciąż pod znakiem zapytania

    Co się tyczy kwestii utworzenia na Białorusi rosyjskiej bazy lotniczej, to Aleksander Аliesin nie uważa tu nowej doktryny wojennej za przeszkodę. W grudniu minister Rawkow poinformował, że problem rozmieszczenia bazy nie jest do tej pory rozwiązany i sytuacja ta nie uległa zmianie.

    Przypomnijmy, że prezydent Rosji Włodzimierz Putin polecił swojemu ministerstwu obrony przeprowadzić negocjacje z MSZ Białorusi w sprawie utworzenia na terytorium tego państwa rosyjskiej bazy lotniczej. A jeszcze wcześniej premier Dymitr Miedwiediew mówił, że Moskwa jest gotowa do tworzenia baz lotniczych na terytorium państw sojuszniczych.

    Zdaniem Аliesinа, kwestia rosyjskiej bazy stała się „sztandarem sprzeciwu”, pod którym stanęła różnoraka białoruska opozycja. Stosunek społeczeństwa jest inny. Jak zbadali socjolodzy, trzecia część ludności jest za bazą, druga trzecia część – przeciwko niej, a pozostałym jest wszystko jedno.

    „Jeżeli sytuacja w gospodarce będzie nadal się pogarszać, to można przypuszczać, że opozycja kwestię bazy do swych antyrządowych poczynań. Nic więcej jej nie łączy. Łukaszenko będzie więc tutaj długo wykorzystywał argument [konieczności] zachowania stabilności i swojej władzy, i nie będzie [na bazę] się zgadzać. Tym bardziej, że taki ekonomiczny bodziec, jak rosyjski kredyt staje się coraz mniej możliwy. Bardziej prawdopodobny staje się kredyt udzielony przez MFW, a pojawienie się rosyjskiej bazy nie będzie sprzyjać podjęciu przez MFW decyzji o udzieleniu kredytu Łukaszence” – podsumował ekspert.

    Andrzej Riezczikow

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    [1] – [Między młotem NATO i kowadłem Putina, a do tego jeszcze rosyjskie „patriotyczne bagno” (okr. ks. Karamyszewa – zob.: http://polski.blog.ru/219846179.html ) utworzyło właśnie „Komitet 25 Stycznia”, który proklamował „politykę zjednoczenia narodu rosyjskiego w jednym państwie. Przy czym, dla nas Rosjanie, to – jak do 1917 roku – trójjedność Wielkorusów, Małorusów-Ukraińców i Białorusinów.” – czytamy w komunikacie zatytułowanym: „Igor Striełkow z kolegami stworzyli „Trzecią Siłę”, której celem jest zjednoczenie Rosji, Białorusi i Ukrainy” http://rusnext.ru/news/1453801795 (26.01.2016). Realizacja takiej polityki skończyłaby się jednak podziałem Białorusi.]

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: НАТО и Украина вынудили Белоруссию изменить военную доктрину http://www.vz.ru/world/2016/1/22/776452.html (22.01.2016).

    Zauważono, że gdy trudności ekonomiczne Białorusi nasilają się, to prezydent Łukaszenko tym większą uwagę zwraca na przedsięwzięcia obronne.  Замечено, что, когда экономические трудности Беларуси нарастают, тогда президент Лукашенко уделяет очень большое внимание оборонительным мероприятиям. Фото: charter97.org

    Dlaczego Białoruś dozbraja Ukrainę i terrorystów Bliskiego Wschodu?

    Swoją opinią na temat roli Białorusi w [rozwoju] zewnętrzno-politycznej sytuacji wokół Rosji, a także o tym, czyich interesów pilnuje Mińsk – podzielił się z „EurAsiaDaily” białoruski politolog Mikołaj Maliszewski.

    Kijowski oligarchiczny reżim narodowо-socjalistyczny, który w Moskwie nazywany jest z uporem „naszymi partnerami”, znęca się z całej duszy nad swoimi [rosyjskimi] „partnerami”, grożąc np. „Gazpromowi” miliardowymi karami. A jednocześnie – de facto już otwarcie – przygotowuje się do wojny z Rosją. Kijów ściąga wojska na front wschodni, organizuje blokadę i ataki terrorystyczne przeciwko Krymowi, zacieśnia blokadę Naddniestrza, ściąga do województwa chersońskiego terrorystów z tureckiej organizacji „Szare Wilki” – i to wszystko w warunkach, kiedy [kremlowscy] miłośnicy polityki „wielowariantowej” wybrali sobie kolejnego przeciwnika w postaci Turcji.

    Mińscy partnerzy wszystko to doskonale widzieli i rozumieli. Można tu przypomnieć, jak to w 2014 roku władze białoruskie udzieliły decydującego wsparcia Siłom Zbrojnym Ukrainy, praktycznie umożliwiając im działanie w pierwszych miesiącach akcji pacyfikacyjnej w Donbasie dzięki swoim dostawom paliwa na kredyt. Wiedząc o pustej kasie Ukrainy, oficjalny Mińsk mógł postawić warunek dokonania przedpłaty za dostawy paliwa dla pojazdów wojskowych itp. – i już tylko w ten sposób nie dać się umocnić juncie przy władzy. Zamiast tego, pomiędzy lutym i kwietniem 2014 roku białoruskie władze pozwoliły Kijowowi sprowadzić na kredyt o 12 % więcej produktów ropopochodnych, aniżeli w analogicznym okresie roku poprzedniego. Gwałtowny wzrost ilości dostaw z Białorusi zbiegł się [dziwnym trafem] z początkiem działań wojennych w Noworosji.

    Oficjalny Mińsk okazuje aktywne wsparcie nie tylko dla reżimu kijowskiego – modernizując i remontując jego sprzęt wojskowy [1], w tym także jego samoloty i śmigłowce – ale i dla monarchii wahabickich i ich popleczników na Bliskim Wschodzie. Nawiasem pisząc, dzięki temu pierwszemu Mińsk może spokojnie zbroić tych drugich. Tym bardziej, że bliskie związki z Katarczykami reżim białoruski zaczął budować na długo przed obecnymi wydarzeniami w Syrii i na Ukrainie. Katarowi było to potrzebne po to, żeby rozpocząć grę przeciwko rosyjskim kompaniom potasowym i przeciwko „Gazpromowi” – tuż pod ich nosem. I te dążenia najwyraźniej znalazły zrozumienie u białoruskiej strony. Już na początku lat 2010-tych media podkreślaly, że poza tak zwaną „Katarską wyspą w Europie” [zob.: Baćka chce „katarskiej wyspy” na Białorusi http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/backa-chce-katarskiej-wyspy-na-bialorusi,181358.html - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/backa-chce-katarskiej-wyspy-na-bialorusi,181358.html (17.08.2011); Armia Kataru zbuduje w centrum Mińska hotel i centrum sportowe http://www.charter97.org/ru/news/2011/8/11/41447/ (11.08.2011).], na której będą zlokalizowane katarskie banki, centra biznesowe i ośrodki kultury krajów arabskich, zostaną oddane nowym wschodnim „przyjaciołom” prezydenta Łukaszenki złoża soli potasowych (Październikowe i Petrikowskie), złoża rudy żelaza, ziemie terenów łowieckich i wiele innych dóbr. Niedługo po tych wiadomościach doszło do „wojen potasowych” Mińska z Moskwą, aresztowań menedżerów rosyjskich kompanii potasowych przez białoruskie służby specjalne itp.

    Dzisiaj nawet tacy znani patrioci Rosji, jak Eugeniusz Satanowski [„trzeci prezydent Rosyjskiego Kongresu Żydów”, RJC – Wikipedia.ru] ogłaszają informacje o tym, że Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie kupują broń na Białorusi, uzbrajając w nią ISIL [2] (Państwo Islamskie, Daesz – organizacja terrorystyczna zakazana w Rosji – EADaily) i jednocześnie stwierdzają, że Łukaszenko prowadzi na całego współpracę wojskową z Ukrainą, realizując dostawy oleju napędowego, naprawy sprzętu i wspólny program rozwoju uzbrojenia. W części dwustronnej wymiany handlowej (Mińsk – Kijów), dotyczącej handlu towarami przeznaczenia wojskowego, wartości kontraktów w szeregu pozycji (np. silniki turbośmigłowe i turboreaktywne, elektrosiłowe zabudowy, niektóre instrumenty optyczne) przekroczyły w 2014 r. wskaźniki roku poprzedniego, pokojowego roku dla Ukrainy, przeszło sto razy.

    Mikołaj Maliszewski

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    [1] – П. Юринцев, „Нейтралитет” Белоруссии – лицемерие на крови (P. Jurincew, „Neutralność” Białorusi — hipokryzja skąpana we krwi) https://eadaily.com/news/2015/12/09/neytralitet-belorussii-licemerie-na-krovi (09.12.2015).
    [Zob./См.: Белоруссия вооружает Хунту (Białoruś zbroi Juntę) http://mikle1.livejournal.com/5102727.html (02.04.2015).]

    [2] – „Оружие, закупаемое у Белоруссии, Катар и ОАЭ используют исключительно для снабжения террористов” („Broń zakupioną na Białorusi, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie wykorzystują wyłącznie do zaopatrywania terrorystów”, opinia E. Satanowskiego) https://eadaily.com/news/2015/12/09/oruzhie-zakupaemoe-u-belorussii-katar-i-oae-ispolzuyut-isklyuchitelno-dlya-snabzheniya-terroristov (09.12.2015).
    [Zob./См.: Е. Сатановский, Содружество ударов в спину (E. Satanowski, Wspólnota ciosów w plecy), „Военно-промышленный курьер” („Kurier Wojskowo-Przemysłowy”), Nr 46 (612) z dn. 02.12.2015. http://vpk-news.ru/articles/28275 ]

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Почему Белоруссия вооружает Украину и террористов Ближнего Востока? https://eadaily.com/news/2015/12/24/pochemu-belorussiya-vooruzhaet-ukrainu-i-terroristov-blizhnego-vostoka (24.12.2015). Po angielsku / По-английски: Why is Belarus arming Ukraine and Middle East terrorists? https://en.eadaily.com/news/2015/12/24/why-is-belarus-arming-ukraine-and-middle-east-terrorists (24.12.2015).

    Stary szejk Kataru Hamad ibn Chalifa Al Sani (partner polityczny Łukaszenki[*]) i nowy szejk (syn) Tamim ibn Hamad Al Sani (partner polityczny Putina[**]). Obaj są absolwentami Królewskiej Akademii Wojskowej w Sandhurst, Wielka Brytania.  Старый шейх Катарa Хамад бин Халифa Aль Тани (политический партнер Лукашенко[*]) и новый шейх (сын) Тамим бин Хамад Аль Тани (политический партнер Путина[**]). Оба являются выпускниками Королевской военной aкадемии в Сандхерсте, Великобритания. Фото: expert.ru 
    [*] – Путин против Катара, а Лукашенко – категорически за (Putin przeciwko Katarowi, a Łukaszenko – stanowczo za) http://www.belaruspartisan.org/politic/220079/ (26.09.2012); „Двойное дно” катарских инвестиций („Podwójne dno” katarskich inwestycji) http://www.bsblog.info/двойное-дно-катарских-инвестиций/ - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: bsblog.info/двойное-дно-катарских-инвестиций/ (22.02.2012); А. Орлов, Катар финансирует международный терроризм (A. Orłow, Katar finansuje międzynarodowy terroryzm) http://ru.journal-neo.org/2013/05/23/katar-finansiruet-mezhdunarodny-j-terrorizm/ (23.05.2013).
    [**] – Г. Мирзаян, Катар выходит из закулисья (G. Mirzajan, Katar wychodzi zza kulis) http://expert.ru/2016/01/18/katar/ (18.01.2016); В. Михин, Визит в Россию эмира Катара (W. Michin, Wizyta emira Kataru w Rosji) http://ru.journal-neo.org/2016/01/20/vizit-v-rossiyu-e-mira-katara/ (20.01.2016).

    Po co Białoruś przyjaźni się z Katarem?

    Na izraelskim rosyjskojęzycznym kanale ITON.TV w programie „Folder Specjalny” (http://www.youtube.com/watch?v=b7iWsGGkytI ) w jednym ze swoich wystąpień poświęconych ISIL, były szef jednej ze służb specjalnych Izraela, Jakub Kedmi, nazwał wprost jednym z głównych sponsorów międzynarodowego terroryzmu na Bliskim Wschodzie jedno maleńkie państwo – Katar. To nieduże państwo nad brzegiem Zatoki Perskiej leży na półwyspie o wielkości mniejszej od każdego z województw Białorusi. Naturalnie, jego bogactwo zależy od pokładów ropy naftowej i gazu. I jak zwykle, cała ropa wydobywana jest przez firmy amerykańskie, pod czujnym nadzorem CIA i armii USA. Sam Katar jest, oczywiście, sojusznikiem USA i utrzymuje amerykańskie bazy wojskowe na swoim terytorium.

    Nasuwa się tu pytanie: czy takie małe państwo (Katar) może być sojusznikiem mocarstwa (USA) i jednocześnie, bez wiedzy [tego swojego] głównego sojusznika, obficie sponsorować głównego wroga owego mocarstwa – terroryzm międzynarodowy, a w szczególności ISIL? Przy czym, sponsorować tymi samymi pieniędzmi, którymi owo mocarstwo rozlicza się z tym małym państwem za dostawy ropy naftowej.

    Oczywiście, że jest to, po prostu, niemożliwe. A to oznacza, że Katar finansuje terrorystów w Iraku i Syrii wyłącznie na polecenie wywiadu USA (CIA) i za pomocą ich pieniędzy. Katar należy przy tym do grona „Przyjaciół Syrii” – klubu państw jawnie finansujących i wspierających interwencję międzynarodowego terroryzmu w Syrii.

    Można zapytać: a w jaki sposób dotyczy to nas, Białorusinów? No właśnie, przecież my nie popieramy ani wojny w Syrii, ani ISIL, ani też wywiadu Stanów Zjednoczonych!

    Niestety, muszę Państwa rozczarować: może i osobiście tego nie popieracie, ale kierownictwo Republiki Białoruś już od kilku lat prowadzi dziwne przedsięwzięcia, które mogą wciągnąć nasz kraj w ten krwawy konflikt, na dodatek po stronie jego inicjatorów.

    Struktury Republiki Białoruś i Kataru już od ośmiu lat (od 2007 roku) rozwijają współdziałanie – pod ścisłym nadzorem naszego KGB (którym, nawiasem mówiąc, kieruje Wiktor Łukaszenko [najstarszy syn prezydenta – przyp. GG.]). Zaczęło się ono od wizyty 23.07.2007 roku szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Kataru w Mińsku i było ono kontynuowane w 2008 roku na wspólnych ćwiczeniach w Katarze z udziałem naszych żołnierzy.

    Kilka lat temu ta współpraca otrzymała nowy impuls: w dn. 9 lipca 2012 r. został podpisany dekret Prezydenta (http://news.tut.by/society/410541.html ), a dla jego realizacji Miński Wojewódzki Komitet Wykonawczy wydzielił w sposób zupełnie dowolny 25-hektarową działkę  pod Mińskiem, pod budowę nie wiadomo czego, i na najdłuższy przewidywany prawem okres dzierżawy – na 99 lat!

    Komu się przydarzyło takie szczęście? Katarowi! Ot, co: najbogatszemu państwu na świecie przydzielamy to, co mamy najcenniejszego – własną ziemię, do tego jeszcze [położoną] niedaleko stolicy, a nawet bezpłatnie!

    Przy czym, Katar odmówił budowania [czegokolwiek] w samym Mińsku – bo jest to drogie, uciążliwe, a do tego na oczach wszystkich. Ale za to obiekty na działce pod stolicą można zabezpieczyć przed wścibskimi spojrzeniami. Działka ta jest już otoczona wysokim płotem, ma ochronę i nikogo tam nie wpuszczają, nawet wszechmocnych białoruskich inspektorów różnych organów nadzoru.

    Powiedzcie, któremu z przedsiębiorców białoruskich Miński Wojewódzki Komitet Wykonawczy (lub jakikolwiek inny wojewódzki komitet wykonawczy) przydzielił duże działki zupełnie za darmo? Dlaczego robimy taki ogromny i bezpłatny prezent tym, którzy mogą zapłacić za tą ziemię [nawet] potrójną cenę ([tzn.] sojusznikowi supermocarstwa, które stale wprowadza sankcje wobec firm białoruskich, [tzn.] tym, którzy finansują międzynarodowy terroryzm)? Odpowiedź jest oczywista: za przedmiotową działkę zapłacono, ale nie do budżetu Republiki Białoruś, lecz w jakiś inny sposób! Komu i ile – najwidoczniej wie o tym ten, kto nadzoruje tę „przyjaźń” na wysokim poziomie.

    A po co to jest potrzebne Katarowi? Może po to, żeby intensywnie trenować swoje siły specjalne w warunkach europejskich? Albo nie swoje, lecz międzynarodowe... w rodzaju tych, które walczą dzisiaj w Syrii? Może nagle okażą się one potrzebne w Europie... albo u nas?

    A dlaczego ma to nam być potrzebne? – zupełnie niezrozumiałe!

    Możliwe, że jednym z celów tej dziwnej przyjaźni [1] jest uzyskanie dostępu do katarskiego gazu skroplonego, który Katar na początku swojej ekspansji sprzedawał po cenach dumpingowych, czym też wprowadził naszych przywódców w błąd. Nawiasem pisząc, obecnie praktycznie cały posiadany LNG Katar sprzedaje na rynkach Azji, gdzie jego cena jest ponad trzykrotnie wyższa, w porównaniu z ceną gazu [dostarczanego] na Białoruś z Rosji. Dlatego ten kierunek [współpracy] nie ma sensu.

    Prędzej już, Katar może [nam] pomóc w uzyskaniu dostępu do taniej ropy, którą handluje ISIL na „czarnym rynku” – skoro Katar finansuje ISIL, a więc ma [nad tym] pewną kontrolę. Na ile mogą być etycznymi tego typu transakcje – porozmawiamy, jeżeli pojawią się istotne dowody.

    Pojawia się logiczne założenie, że dzięki współpracy z Katarem nasz wybrany przez ogół narodu i ukochany Gwarant próbuje zaprzyjaźnić się z USA i w tym celu polecił nawet swojemu synowi stanąć na czele tej „przyjaźni”. Ale może się to odbyć kosztem pośredniego udziału Białorusi w obecnym krwawym konflikcie w Syrii po stronie ISIL, albo kosztem [naszego] udziału w przyszłym konflikcie, ale już na znacznie bliższym nam terytorium, albo [nawet] na naszym własnym.

    Michał Bogdanowicz

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    [1] – [Zob./См.: Лукашенко пригласил в Белоруссию своего „друга” эмира Катара (Łukaszenko zaprosił na Białoruś swojego „przyjaciela” emira Kataru) http://regnum.ru/news/1939253.html (03.07.2015).
    „Ciekawa informacja znajduje się w artykule eksperta IBW [Instytutu Bliskiego Wschodu w Moskwie] Szczegłowina pt. „Dla kogo Katar i ZEA kupują broń” [Щегловин Ю.Б., Для кого Катар и ОАЭ закупают оружие http://www.iimes.ru/?p=26608 (20.11.2015).]. Podkreśla się w nim, że letnia wizyta w Mińsku ministra obrony Kataru Hamada bin Ali al-Attiyah i jego rozmowy z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenko były skoncentrowane właśnie na zakupach białoruskiej broni „radzieckich wzorów” w „interesie armii katarskiej”. Dwuznaczność sytuacji polega na tym, że armia katarska wyposażona jest według standardów amerykańskich i nie potrzebuje białoruskiej broni (PZR, PPK, RPG, itp.). Jeżeli, rzecz jasna, nie kupuje jej dla islamistów, walczących w Iraku i Syrii.” – pisze Anton Madrasow w tekście „Обезвреживание Катара” („Unieszkodliwianie Kataru”) http://svpressa.ru/war21/article/136667/ (23.11.2015).]

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Для чего Беларусь водит дружбу с Катаром? http://www.iarex.ru/articles/51811.html (02.06.2015).

    Czy mogło być tak, że Łukaszenko wspierał pośrednio i/lub bezpośrednio antyrosyjski reżim w Kijowie i antyrządowych rebeliantów w Syrii, a Putin wspierał w tym samym czasie prorosyjskich secesjonistów w Donbasie i prorosyjski reżim prezydenta Asada?  Могло ли быть так, что Лукашенко поддерживал косвенно и/или прямо антироссийский режим в Киеве, и антиправительственных повстанцев в Сирии, а Путин поддерживал в то же время пророссийских сецессиoнистов в Донбассе и пророссийский режим президента Асада? Фото: ritmeurasia.org

    PS: Jest rzeczą interesującą, że na kilka dni przed przyjazdem prezydenta Putina do Mińska (co ma mieć miejsce 25.02.2016 r.) prezydent Łukaszenko wysłał do Damaszku swoją delegację z werbalnym poparciem dla prezydenta Asada, który otrzymał przy tej okazji trzy rzeczy: jeden obraz „Dzień Zwycięstwa”, jedno „oficjalne posłanie” Łukaszenki i jeden plac zabaw w Chardżele (przedmieście Damaszku). Wydaje się, że to propagandowe „poparcie” Łukaszenki dla Asada będzie słono opłacone przez Putina, albowiem jeszcze przed wyjazdem białoruskiej delegacji do Syrii można było przeczytać w białoruskich mediach, że „Białoruś liczy na nowy kredyt Eurazjatyckiego Funduszu Stabilizacji i Rozwoju (ЕFSR) w wysokości dwóch miliardów dolarów.” – zob.: Rosja pomoże Białorusi z refinansowaniem i zaciąganiem pożyczek w EABR (Euroazjatycki Bank Rozwoju) http://news.tut.by/economics/485027.html (16.02.2016).

    Постскриптум: Очень интересно, что за несколько дней до прибытия президента Путинa в Минск (что пройдет 25.02.2016 г.) президент Лукашенко послал свою делегацию в Дамаск, с поддержкой (вербальной) для президента Асада, который получил от Лукашенко три вещи: одну картину „День Победы”, одно „официальное послание” президента Белоруссии, и одну детскую площадку в Харджэле (пригороде Дамаска). Кажется, что эта пропагандистская „поддержка” Лукашенко для Асада будет щедро оплачена Путиным, ибо уже до отъезда белорусской делегации в Сирию можно было прочитать в белорусских СМИ, что „Беларусь рассчитывает получить новый кредит Евразийского фонда стабилизации и развития (ЕФСР) в размере двух миллиардов долларов.” – см.: Россия поможет Беларуси с рефинансированием и заимствованием через ЕАБР (Евразийский банк развития) http://news.tut.by/economics/485027.html (16.02.2016).

    Łukaszenko przesłał Аsаdowi list ze słowami wsparcia

    Białoruska delegacja przebywająca w Damaszku podarowała syryjskiemu prezydentowi Baszarowi Asadowi obraz pt. „Dzień Zwycięstwa”, podkreślając, że Syria prowadzi wojnę sprawiedliwą.

    Damaszek, 21 luty [2016] – RIA Novosti, Michał Аłаjeddin. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko przesłał swemu syryjskiemu koledze Baszarowi Asadowi oficjalny list ze słowami wsparcia, adresowany do kierownictwa kraju i narodu Syrii, walczących z terroryzmem.
    Prezydent Syryjskiej Republiki Arabskiej przyjął w niedzielę w Damaszku oficjalną delegację z Mińska, z pierwszym sekretarzem Komunistycznej Partii Białorusi Igorem Karpienko na czele. W trakcie spotkania strony omówiły rozwój sytuacji wojskowo-politycznej i perspektywy uregulowania konfliktu w Syrii. Poruszono kwestie dialogu politycznego i współpracy handlowo-gospodarczej pomiędzy obydwoma państwami.

    „W swym liście Łukaszenko wyraził słowa poparcia dla narodu syryjskiego, i dla jego Prezydenta w szczególności. Wyraził też życzenie rozwijania w przyszłości przyjaznych stosunków pomiędzy Republiką Białoruś i Syrią we wszystkich możliwych kierunkach” – powiedział agencji RIA Novosti Karpienko.

    Szef delegacji dodał, że „Komunistyczna Partia Białorusi jest przekonana, że każdy naród ma prawo do samodzielnego wyboru własnej drogi rozwoju, bez ingerencji z zewnątrz”. „Uważam, że Syria prowadzi wojnę sprawiedliwą i z pewnością jest to symboliczne, że podarowaliśmy prezydentowi Asadowi obraz pt. „Dzień Zwycięstwa” – powiedział Karpienko.

    W czasie pobytu w Damaszku białoruska delegacja odbyła spotkania z syryjskimi parlamentarzystami, przedstawicielami Syryjskiej Partii Komunistycznej i rządzącej partii Baas, a także z Wielkim Muftim Syrii Ahmedem Hassunem i Patriarchą Antiochii i Całego Wschodu Ignacym Efremem II.

    Podczas spotkania z wielkim muftim i patriarchą, potępiliśmy próby tworzenia państw na bazie dyktatury jakiejkolwiek religii… Jestem przekonany, że państwo powinno być budowane z uwzględnieniem interesów wszystkich wyznań i narodowości. Dyskusja na ten temat stała się jakby kamieniem węgielnym. Przekonaliśmy się, że na terytorium Syrii wpółistnieją w pokoju i zgodzie różne kościoły, i że starają się tę zgodę zachować” – powiedział Karpienko.

    W zeszłym tygodniu delegaci z Mińska, wspólnie z ambasadorem Białorusi w Syrii Aleksandrem Ponomariowem, uczestniczyli w otwarciu placu zabaw dla dzieci, zbudowanego na koszt Białorusi na przedmieściach Damaszku.

    „To już druga w ciągu ostatniego roku białoruska akcja humanitarna w miejscowości Chardżele, która przyjęła tysiące rodzin wysiedlonych z miejsc działań wojennych. W kwietniu 2015 r. samolot Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Białorusi dostarczył do tej miejscowości 40 ton pomocy humanitarnej. Małe boisko do gry w piłkę nożną i plac zabaw, dadzą możliwość spędzenia tu wolnego czasu tysiącom dzieci z obozu przesiedleńców i sąsiednich wiosek” – powiedział agencji RIA Novosti Ponomariow.

    W lutym 2015 roku, podczas wizyty ministra spraw zagranicznych Białorusi Włodzimierza Makieja, Mińsk i Damaszek podpisały szereg umów w celu rozszerzenia stosunków dwustronnych.

    Tłum./Пер. – GG.

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Лукашенко передал Асаду послание со словами поддержки http://ria.ru/syria_chronicle/20160221/1378257991.html (21.02.2016).

     

    Zob. także/См. также:

    Nie da się pokonać ISIL na wojnie. Победить ИГИЛ войной невозможно http://polski.blog.ru/220982019.html (29.01.2016).

    Czy Rosja wywalczy pokój w Syrii? Добьётся ли Россия мира в Сирии? http://polski.blog.ru/218733747.html (15.10.2015).

    Franciszek: Dość tych bezsensownych rzezi. Франциск: Хватит этих бессмысленных резни http://polski.blog.ru/214590595.html (13.09.2014).

    Wojny słowiańskiej nie będzie. Славянской войны не будет http://polski.blog.ru/212957411.html (21.06.2014).

    Łukaszenko: Nie wolno dopuścić do bratobójczej wojny. Лукашенко: Братоубийственнoй войны допустить нельзя http://polski.blog.ru/213270739.html (13.07.2014).

  • Rościsław Iszczenko pisze, że 2016 rok będzie dla Rosji rokiem decydujących zwycięstw.  Ростислав Ищенко пишет, что 2016 год будет для России годом решающих побед. Фото: russlovo.today / polski.blog.ru
       

    2016 – rok decydujących zwycięstw

    Nadchodzący rok będzie rokiem ciężkich, ale zwycięskich dla Rosji zmagań polityczno-dyplomatycznych, które będą nie tylko przybliżać nieuniknione zwycięstwo, ale także czynić je coraz bardziej oczywistym – uważa Rościsław Iszczenko, prezes Centrum Analiz Systemowych i Prognozowania.

    Rok temu, na samym początku 2015 roku, w jednym z komentarzy powiedziałem, że rok 2015 będzie rokiem zdecydowanego przełomu i przeprowadziłem analogię z rokiem 1943. Analogię tę można kontynuować także w odniesieniu do roku 2016.

    Historia uczy

    W Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej zdecydowany przełom nastąpił właśnie w 1943 roku.

    Po rozgromieniu i zniszczeniu 6 Armii Paulusа pod Stalingradem, najlepszemu strategowi III Rzeszy generałowi-feldmarszałkowi von Mansteinowi[*] udało się wyciągnąć z Kaukazu na wpół okrążone związki Grupy Armii „A”, ustabilizować front i zorganizować poważne kontruderzenie przeciwko zgrupowaniom radzieckim nacierającym na Dniepropietrowsk i Zaporoże, co zakończyło się ponownym zdobyciem Charkowa przez nazistów. Przygotował on też plany nowej ofensywy strategicznej, którą pierwotnie zaplanowano na koniec kwietnia - początek maja 1943 roku w rejonie kurskiego wybrzuszenia [frontu], które stało się później legendarnym „łukiem Kurskim”.

    Jednakże plany Mansteinа zostały obrócone wniwecz. Natarcie wojsk niemieckich rozpoczęło się dopiero 5 lipca i szybko się załamało. Armia Czerwona przeszła do ofensywy i zdołała do końca roku wyzwolić lewobrzeżną Ukrainę, sforsować na szerokim froncie Dniepr w jego środkowym i dolnym biegu, zorganizować strategiczne przyczółki na jego prawym brzegu i stworzyć warunki dla wyzwolenia w 1944 roku całego [okupowanego jeszcze] terytorium Związku Radzieckiego (poza blokowaną do ostatniego dnia wojny Kurlandią).

    Po klęsce ofensywy na „łuku kurskim” armia niemiecka aż do samego końca wojny nawet nie próbowała przechwycić inicjatywy strategicznej i po prostu grała na zwłokę, ponieważ kierownictwo dogorywającej III Rzeszy próbowało wytargować dla siebie – grając na sprzecznościach [istniejących] pomiędzy sojusznikami koalicji antyhitlerowskiej – znośne warunki pokoju.

    Nieuchronność porażki była jasna dla niemieckich strategów już na początku 1943 roku. Po zniszczeniu 6 Armii Niemcy nie miały szans, aby nadrobić straty w ludziach i sprzęcie. W zasadzie, przeciąganie się przygotowań do ofensywy na „łuku kurskim” było spowodowane wyłącznie niezdolnością Berlina do uzupełnienia na czas (do maja) ogromnych strat, poniesionych przez dywizje południowego skrzydła frontu w sile żywej i sprzęcie wojskowym.

    Pod względem strategicznym i ekonomicznym wynik wojny był jasny na wiosnę 1943 roku i żadne wysiłki kierownictwa politycznego i dowództwa wojskowego III Rzeszy nie mogły go zawiesić, ani zmienić. Na tym polega istota zdecydowanego przełomu: wynik końcowy jest już od tego momentu przesądzony. Ale agonia Niemiec trwała jeszcze dwa lata.

    Współczesna globalna konfrontacja

    Uważam, że w 2015 roku doszło do oczekiwanego zdecydowanego przełomu w globalnej konfrontacji Rosji i USA. Jego materialnym (zewnętrznym) symbolem stała się jawna ingerencja Rosji w konflikt syryjski.

    W rezultacie, już przed grudniem 2015 roku Stany Zjednoczone były zmuszone wycofać swoje żądanie rezygnacji Asada, będące dotąd warunkiem wstępnym rozpoczęcia negocjacji pomiędzy władzami syryjskimi i tym, co kryje się za eufemizmem „umiarkowana opozycja”. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że to żądanie było kluczowym od samego początku kryzysu syryjskiego – to [możemy uznać, że] Stany Zjednoczone faktycznie potwierdziły nierealność zadeklarowanego celu, czyli swoją porażkę.

    Na domiar złego, ingerencja Rosji w konflikt syryjski doprowadziła do ujawnienia się strategicznych sprzeczności pomiędzy USA i ich tureckim sojusznikiem. Uprzednio Waszyngton i Ankara zamierzały rozwiązać te sprzeczności kosztem Asada i Syrii.

    Obecnie jedyną przestrzenią, na której państwa te mogą grać mniej więcej samodzielnie, pozostają (i to tymczasowo) tereny kurdyjskie w Syrii i w Iraku. Biorąc pod uwagę diametralnie przeciwstawne stanowiska Waszyngtonu i Ankary w kwestii kurdyjskiej, sprzeczności muszą rosnąć, a wpływy obu tych krajów na Bliskim Wschodzie – odpowiednio słabnąć.

    I wreszcie, zobowiązania Waszyngtonu, zaciągnięte przezeń w ramach przyjętej na wniosek Rosji rezolucji ONZ, wchodzą w konflikt z interesami i działaniami jego sojuszników z grona państw Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Katar), którzy przystąpili już do powołania samodzielnej „koalicji islamskiej”.

    Ten czynnik także osłabia kontrolę USA nad procesami zachodzącymi w regionie.

    A co najważniejsze, wydający się być monolitem antysyryjski front USA, UE, Turcji i monarchii Zatoki Perskiej został podzielony na cztery części, których interesy coraz bardziej się rozchodzą. Rosja zdobyła rozszerzającą się przestrzeń dla polityczno-dyplomatycznych manewrów i coraz bardziej wykorzystuje istniejące sprzeczności.

    O odwrocie USA na drugorzędnych frontach już pisałem, ale przypomnę, że odblokowanie reformy MFW i jednoznacznie wyrażone, publiczne żądanie wiceprezydenta USA Józefa Bidena, by władze ukraińskie „wykonywały Mińsk” i rozpoczęły federalizację Ukrainy – jest niezwykle istotnym odstępstwem od amerykańskiej polityki ostatnich pięciu lat.

    Problem ukraiński

    Przy czym, jeżeli szerokiej publiczności trudno jest ocenić sytuację z MFW (ponieważ niewielu ludzi jest w stanie samodzielnie orientować się w mechanizmach funkcjonowania Funduszu), to nowa polityka wobec Ukrainy jest oczywista.

    Przecież właśnie ten sam Biden – w ramach tradycyjnej amerykańskiej polityki wspierania ukraińskiej jednolitości – dał reżimowi kijowskiemu „zielone światło” do rozpoczęcia okrutnej operacji pacyfikacyjnej w Donbasie, przekształconej w długotrwałą krwawą wojnę domową, która zniszczyła ukraińską gospodarkę i państwowość.

    Wszyscy pamiętają pierwsze posiedzenie całego [nowego] ukraińskiego kierownictwa (które nawet nie rozdzieliło jeszcze do końca wszystkich godności i stanowisk) w 2014 roku w Radzie Najwyższej, na którym Biden zajmował honorowe miejsce, i po zakończeniu którego rozpoczęły się zacięte walki w Donbasie.

    Po półtora roku, ten sam Biden, w tej samej Radzie, do tych samych ludzi mówi z trybuny, że trzeba dać regionom Ukrainy (nie tylko Donbasowi) znacznie więcej samodzielności, niż Donbas domagał się wiosną 2014 roku (jeszcze nie jako DRL/ŁRL, lecz jako województwa donieckie i ługańskie).

    Powstaje więc pytanie: o co walczyła Ukraina przy wsparciu USA przez półtora roku i jak można ocenić rezultaty tej wojny, jeżeli w jej pośrednim wyniku trzeba będzie oddać znacznie więcej pełnomocnictw większej liczbie podmiotów, aniżeli można było oddać bez wojny?

    Najważniejsze są manewry

    Właściwie na wszystkich frontach: wojskowym, politycznym, dyplomatycznym, a nawet finansowym, Stany Zjednoczone wycofują się z pierwotnych żądań (z powodu których rozpoczęły się wojny) i starają się przejść do trybu negocjacyjnego.

    Stany Zjednoczone same stworzyły kryzysy, zrobiły to w wybranym przez siebie czasie i w wybranych przez siebie miejscach, wykorzystując do rozstrzygnięcia tych kryzysów na swoją korzyść wyznaczone uprzednio przez siebie siły i środki. A teraz Stany Zjednoczone przyznają, że ich ocena była błędna, sił i środków już nie wystarcza, kryzysy coraz bardziej wyślizgują się spod amerykańskiej kontroli i Waszyngton potrzebuje co najmniej przerwy operacyjnej (rozejmu), aby spróbować zniwelować porażkę poniesioną w polu przy negocjacyjnym stole, bądź też – przegrupowawszy się i podciągnąwszy swoje tyły – zacząć walkę od nowa. Więc jeżeli to nie jest uznanie swojej porażki, to co to jest?

    Stany Zjednoczone uznały za niemożliwe rozwiązanie obecnych kryzysów bez bezpośrednich negocjacji z Rosją. Mocarstwo pretendujące do roli jedynego światowego hegemona i przystające na negocjacje z innym państwem – na równych prawach i bez warunków wstępnych – automatycznie przyznaje mu status równego sobie mocarstwa.

    I to jest właśnie to, czego Stany Zjednoczone próbowały uniknąć od czasów rozpadu ZSRR, i co było podstawą ich doktryny polityki zagranicznej, zakładającej niedopuszczenie do pojawienia się państwa zdolnego rzucić wyzwanie USA. Rosja rzuciła to wyzwanie, a Stany Zjednoczone spróbowały zadusić Rosję, zignorować jej interesy. Lecz u schyłku 2015 roku zmuszone były uznać swoją niezdolność do zrealizowania swojej doktryny polityki zagranicznej za pomocą instrumentów finansowych oraz dostępnych im sił i środków.

    Jednakże, dowcip polega na tym, że uznanie przez hegemona swojej niezdolności do sprawowania kontroli nad światem prowadzi w polityce do szybkiego, niemal natychmiastowego odrzucenia przez wasali stanu zależności. Po co bowiem mają oni spełniać jednoznaczne żądania jednego centrum siły, jeżeli pojawiły się dwa centra i można manewrować pomiędzy nimi? Taka sytuacja prowadzi jednak do lawinowego zmniejszania się zasobów finansowych.

    Za wszystko to, co wcześniej Stany Zjednoczone otrzymywały za darmo (włączając lojalność ich wasali), trzeba teraz płacić. I za każdym razem coraz więcej i więcej. A dawne urazy i zniewagi, brutalne osobiste szantażowanie polityków i lekceważenie interesów własnych sojuszników – bardzo szybko przypomną się wasalom, a ci zaczną wystawiać Waszyngtonowi rachunki za przeszłość.

    Postawiwszy raz na brutalną siłę, hegemon nie może się później wycofać, albowiem pokazując choćby przez chwilę swoją niezdolność do rozwiązania problemu siłą, otwiera bramy przed niekontrolowanymi procesami, które, niczym nabierająca szybkości i mocy lawina, prowadzą do szybkiego załamywania się możliwości hegemona. Stany Zjednoczone wycofały się. Teraz ich problemy będą się mnożyć.

    Nieuniknione nie od razu stanie się oczywistym

    Lawina śnieżna też wydaje się z początku nieszkodliwa i bezpieczna. Ale czas w dzisiejszym świecie płynie znacznie szybciej, aniżeli 70 lat temu. Czy Stany Zjednoczone zdecydują się na otwarte starcie wojenne, czy też obiorą taktykę gospodarczego zniszczenia współczesnego świata (na zasadzie: „nie pożywicie się na naszej krzywdzie”), czy też może amerykańskim elitom wystarczy zdrowego rozsądku, by zadowolić się rolą jednego z wielu ośrodków siły w dzisiejszym świecie (i to bynajmniej nie najbardziej wpływowego)?

    Nie ma wątpliwości co do tego, że rok 2016 będzie rokiem ciężkich, ale zwycięskich dla Rosji zmagań polityczno-dyplomatycznych, które będą nie tylko przybliżać nieuniknione zwycięstwo, ale także czynić je coraz bardziej oczywistym.

    Przy czym, niezależnie od rozwoju wydarzeń na frontach globalnej konfrontacji, najtrudniej będzie państwom już zniszczonym (czy niemal zniszczonym) w czasie obecnego globalnego konfliktu, tzn. Libii, Syrii, Irakowi, Ukrainie i ich ludności.

    Ostatecznie, rok 1944 był nie tylko rokiem wielkich zwycięstw wszystkich uczestników koalicji antyhitlerowskiej, ale i rokiem wielkich strat poniesionych przez wszystkich uczestników II wojny światowej. Wróg w stanie agonii jest wciąż niebezpieczny. Zdając sobie sprawę, że umiera, może spróbować przynajmniej śmiertelnie zatruć swojego zwycięzcę swym ostatnim żmijowym ukąszeniem.

    Rościsław Iszczenko

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    [*] – Wł. Fritz Erich von Lewinski h. Brochwicz III – zob.: Marszałek III Rzeszy Erich v. Manstein Polakiem? www.odkrywca.pl/marszalek-iii-rzeszy-erich-v-manstein-polakiem-,645746.html (29.12.2008).

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: 2016 – год решающих побед http://ria.ru/analytics/20160102/1350664743.html (02.01.2016). (Wytłuszczenia w tekście – ria.ru / Выделенный текст – ria.ru)

     

    Polski.blog.ru/220827603.html  Rościsław Iszczenko: 2016 – to rok decydujących zwycięstw Rosji. Ростислав Ищенко: 2016 – это год решающих побед России. Фото: sputnik-ossetia.ru

    Rosja już pokonała Amerykę – twierdził p. Iszczenko w kwietniu 2015 r. 

    „Dlatego można skonstatować:

    1. Walkę z Ameryką Rosja już praktycznie wygrała. Pozostało [jej] tylko technicznie sformalizować zwycięstwo, co może zająć od półtora roku do trzech lat.

    2. Rosyjskie kierownictwo nie ma złudzeń co do możliwości kompromisu z Waszyngtonem i opiera się nie tylko na przytłaczającym poparciu społeczeństwa (ponad 90 %), ale i na konsensusie elit (duża część [rosyjskiej] elity – za wyjątkiem warstw marginalnо-liberalnych – rozumie, że zachowanie wpływów i kapitałów jest możliwe tylko w przypadku zwycięstwa nad Ameryką, a przede wszystkim przeczuwa – i nie ważne: zasadnie, czy bezzasadnie – przyszły podział znacznie bogatszych trofeów).

    3. Stany Zjednoczone dysponują zbyt małą ilością czasu i zasobów, aby mogły odwrócić bieg wydarzeń, ale zupełnie wystarczającą dla organizacji historycznego przypadku „zmieniającego oblicze państwa” [Richelieu, jako przykład takiego zdarzenia przypominał cios kindżałem na ulicy Kotlarzy, kosztujący życie Henryka IV i ratujący Austrię przed francuską inwazją. W rosyjskiej historii takich zdarzeń jest wiele…].

    Waszyngton nigdy nie wahał się przed użyciem wszelkich środków, aby osiągnąć swe cele, dlatego tajne operacje, w tym przygotowywanie dużych ataków terrorystycznych, niosą dziś ze sobą znacznie poważniejsze zagrożenie dla Rosji, aniżeli bezpośrednia agresja zewnętrzna. Fizyczne usunięcie prezydenta Federacji Rosyjskiej, albo podważenie wiary ludności w jego zdolność do zapewnienia wewnętrznej stabilności i bezpieczeństwa państwa – to ostatnia szansa Stanów Zjednoczonych, by uniknąć porażki.

    Właśnie tak: uniknąć porażki, a nie wygrać. Albowiem, jeżeli nawet hipotetyczny przypadek „zmieni oblicze” Rosji do tego stopnia, że zaprzestanie ona geopolitycznej rywalizacji z Waszyngtonem i podporządkuje się jego dyktatowi, to i tak problem amerykański nie zostanie rozwiązany. Globalny system finansowo-gospodarczy, w którym Stany Zjednoczone (dzięki swojej dominacji wojskowo-politycznej i informacyjnej) znajdują się na szczycie „łańcucha pokarmowego” – jest skazany [na zagładę]. Przypadkowe zwycięstwo nad Rosją, Chinami i BRICS-em przedłuży tylko agonię, uniemożliwi ewolucyjną zmianę tego systemu i zagwarantuje, że jego upadek będzie tak katastrofalny, że dwie [dotychczasowe] wojny światowe okażą się dziecięcą zabawą w piaskownicy, a nuklearny Armagedon niewinnym żartem – ale nie zmieni to nieuniknionego. Dlatego każdy człowiek czy polityk stawiający na zwycięstwo USA, stawia na własną zgubę, w dosłownym znaczeniu tego słowa.

    Tym samym, aktualna zagadka dzisiejszej polityki nie polega na tym, czy wygrają Stany Zjednoczone, lecz czy Rosja przegra wraz z nimi. Przy czym, tak jak to było 70 lat temu, przegrana Rosji będzie oznaczać przegraną ludzkości, ryzykującej pogrzebaniem cywilizacji pod gruzami systemu globalnej dominacji Stanów Zjednoczonych, jeżeli Rosji nie uda się przeprowadzić zmiany na drodze ewolucyjnej.”

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: P. Ищенко, Смертию смерть поправ (Śmiercią napraw śmierć [*]) http://cont.ws/post/82431/ (13.04.2015). Tłum./Пер. – GG.

    [*] – Z prawosławnej pieśni wielkanocnej: „Христос воскресе из мертвых, смертию смерть поправ и сущим во гробех живот даровав.” („Chrystus zmartwychwstał, [swą] śmiercią śmierć naprawił i leżącym w grobach życie podarował.”).


    Россия уже победила Америку – утверждал г-н Ищенко в апреле 2015 г.

    „Поэтому можно констатировать следующее:

    1. Схватку с Америкой Россия уже практически выиграла. Осталось только оформить победу технически, на что может понадобиться от полутора, до трех лет.

    2. Российское руководство не испытывает иллюзий по поводу возможностей компромисса с Вашингтоном и опирается не только на подавляющую поддержку общества (свыше 90%), но и на элитный консенсус (большая часть элиты, за исключением маргинально-либеральных слоев понимает, что сохранение влияния и капиталов возможно лишь в случае победы над Америкой, а главное уже предвкушает, не важно обоснованно или нет, будущий раздел богатейших трофеев).

    3. Времени и ресурсов, которыми располагают США слишком мало для того, чтобы переломить ход событий, но вполне достаточно организации исторической случайности «меняющей лицо государства» [Ришелье, в качестве примера такого события упоминал удар кинжалом на улице Медников, стоивший жизни Генриху IV и спасший Австрию от французского вторжения. В российской истории таких событий масса…].

    Вашингтон никогда не стеснялся использовать любые средства для достижения цели поэтому тайные операции, в том числе подготовка масштабных террористических актов, несут сегодня для России более серьезную опасность, чем прямая внешняя агрессия. Физическое устранение президента Российской Федерации или масштабный подрыв доверия населения к его способности обеспечить внутреннюю стабильность и безопасность государства – последний шанс США уйти от поражения.

    Именно уйти от поражение, а не одержать победу. Поскольку даже если гипотетический случай настолько «изменит лицо» России, что она прекратит геополитическое соперничество с Вашингтоном и подчинится его диктату, главная американская проблема все равно не будет решена. Глобальная финансово-экономическая система, в которой США, за счет своего военно-политического и информационного доминирования находятся на вершине «пищевой цепочки» обречена. Случайная победа над Россией, Китаем, БРИКС затянет агонию, сделает невозможным эволюционное изменение системы и гарантирует что ее крах будет столь катастрофическим, что две мировые войны покажутся детской игрой в песочнице, а ядерный Армагеддон невинной шуткой, но не отменит неизбежное. Поэтому любой человек или политик, ставящий на победу США, ставит на собственную гибель, в самом, что ни на есть прямом смысле этого слова.

    Так что актуальный вопрос сегодняшней политики заключается не в том выиграют ли США, а проиграет ли Россия вместе с ними. Причем, как и 70 лет назад, проигрыш России будет означать проигрыш человечества, рискующего похоронить цивилизацию под обломками системы глобального доминирования США, если России не удастся направить изменения в эволюционное русло.”

    Источник: P. Ищенко, Смертию смерть поправ http://cont.ws/post/82431/ (13.04.2015).


    Rościsław Iszczenko – ur. w 1965 r. w Kijowie, obywatel Ukrainy i Rosji, politolog, publicysta, redaktor i dyplomata; m.in. od października 1994 r. do kwietnia 1998 r. pracował w Administracji Prezydenta Ukrainy, od października 2006 r. do grudnia 2007 r. był doradcą wicepremiera Ukrainy Dymitra Tabacznika, a od maja 2010 r. doradcą ministra edukacji i nauki, młodzieży i sportu Ukrainy; po zmianie władzy na Ukrainie wyjechał 01.03.2014 r. do Rosji; prezes Centrum Analiz Systemowych i Prognozowania (za: Wikipedia.ru). 
    Ростислав Владимирович Ищенко – род. в 1965 г. в Киевe, гражданин Украины и России, политолог, публицист, редактор и дипломат; в частности c октября 1994 г. по апрель 1998 г. работал в Администрации Президента Украины, c октября 2006 г. по декабрь 2007 г. – советник вице-премьер-министра Украины Дмитрия Табачника, c мая 2010 г. – советник министра образования и науки, молодёжи и спорта Украины; после смены власти на Украине, 1 марта 2014 г. уехал в Россию; президент Центра системного анализа и прогнозирования (зa: Википедия.py). Фото: cont.ws

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Iszczenko o UE i rosyjskiej dominacji. Ищенко об ЕС и российском доминировании http://polski.blog.ru/220765395.html (25.12.2015).

    Pucz Striełkowa? Путч Стрелкова? http://polski.blog.ru/219103091.html (28.10.2015).

    O politykę propolską. O пропольской политикe http://polski.blog.ru/121578435.html (25.06.2011).

  • Rościsław Iszczenko pisze, że nadchodzi krach UE i epoka rosyjskiej dominacji w Europie.  Ростислав Ищенко пишет, что наступает крах ЕС и эпоха российского доминирования в Европе. Фото: protv.md

    W jaki sposób UE może dostosować się do rosyjskiej dominacji

    Jak już nie raz bywało w naszej historii, klucze do Europy, a wraz z nimi klucze do zakończenia globalnego konfliktu znajdują się w Berlinie i Paryżu – zauważa Rościsław Iszczenko.

    W dawnych czasach, które obecnie przyjęło się nazywać „szalonymi latami dziewięćdziesiątymi”, ekipa Jelcyna dokonała kilku prób integracji Rosji ze strukturami Zachodu (UE i NATO). I pod różnymi pretekstami Moskwie wtedy odmówiono. Tymczasem, zachodni politycy i dyplomaci tłumaczyli nieoficjalnie, choć nie robili z tego tajemnicy, że „Rosja jest zbyt duża” dla zachodnich struktur. Waszyngton i Bruksela obawiały się, że będąc członkiem UE i NATO, których decyzje formalnie podejmowane są na zasadzie konsensusu, Rosja może blokować niektóre inicjatywy Zachodu i w ogóle postawić pod znakiem zapytania przywództwo USA.

    Z mojego punktu widzenia, tamte obawy były niczym nie uzasadnione, rozpowszechniający je ludzie byli najzwyczajniej głupi, a skutki odmówienia Rosji integracji ze strukturami zachodnimi okazały się zgubne dla Zachodu.

    Dobrze, że odmówili

    W rzeczywistości proces przyjmowania w poczet członków UE i NATO opatrzony jest tak wieloma warunkami, wymaga zgodności tylu dowolnie zdefiniowanych kryteriów i przyswojenia setek obowiązujących już przepisów i regulaminów, że zaraz po rozpoczęciu negocjacji Moskwa poniosła by poważne koszty w polityce zagranicznej, wewnętrznej i gospodarczej, a także podważyła by własne bezpieczeństwo.

    Przyjęcie odpowiednich standardów zadało by taki cios gospodarce w ogóle, a sektorowi obronno-przemysłowemu w szczególności, że do dnia dzisiejszego nawet posiadanie arsenału jądrowego (jeżeli byłby on jeszcze przez nas kontrolowany) nie uratowało by kraju przed statusem półkolonii, w pełni porównywalnym ze statusem Bułgarii, Rumunii czy krajów nadbałtyckich.

    Przy czym, głos Rosji w NATO czy w UE miałby taką samą wagę, jak np. głos Estonii, a grupy państw składających się na bałtycko-czarnomorski łuk [postsowieckiego] pogranicza (blokujące w interesie USA rosyjsko-niemiecką komunikację) dysponowały by znaczną przewagą głosów nad Moskwą. Nawiasem pisząc, trzeba by było też wdrożyć trzeci pakiet energetyczny (obowiązek członka UE) [Zob.: https://en.wikipedia.org/wiki/Third_Energy_Package ] i trzeba by było robić wiele innych głupot wspólnie z zachodnimi „przyjaciółmi i partnerami”, kompromitując się i swoimi własnymi rękami niszcząc własnych potencjalnych sojuszników. W sumie, nie byłoby teraz ani Unii Eurazjatyckiej, ani SOW (Szanghajskiej Organizacji Współpracy), a Rosja byłaby jednym z kilkudziesięciu równorzędnych, wyzutych ze swych praw europejskich wasali USA.

    Ale, szczęśliwie dla nas, Zachód przeszedł obok tej możliwości, za darmo rezygnując (a Rosja była jeszcze gotowa mu dopłacić) z otrzymania tego, czego potem domagał się przez ostatnie piętnaście lat, [nie szczędząc] krwi i wytężając wszystkie swe siły, co przeszło już w „zmęczenie materiału”.

    Nowe kraje Europy – główny ciężar UE

    Przy czym, jeżeli Stany Zjednoczone tkwią jeszcze w iluzji możliwości odniesienia zwycięstwa, to Unia Europejska już od co najmniej dwóch lat rozumie, że nie jest już jednym z myśliwych planujących podział łupu, lecz ofiarą, którą [inni] będą dzielić.

    I tu okazało się, że ciężarem dla UE nie jest wcale Rosja, która rzekomo mogła „podważyć jedność europejską i transatlantycką”, lecz ta sama „nowa” (Wschodnia) Europa [postsowieckiego] pogranicza, którą radośnie wciągano do Eurosojuza poczynając od 2004 roku.

    Właśnie wzdłuż wschodniej granicy Niemiec, Austrii i Włoch przechodzi wododział Europy na „starą”, wciąż jeszcze gotową (choć nie bez problemów) zmieniać przyjaciół dla ochrony swych interesów, oraz „nową”, która grzęznąc w ideologicznym i wojskowo-politycznym obozie USA ględzi o jakichś szczególnych „demokratycznych” wartościach (choć w większości „nowoeuropejskich” krajów nie znajdziesz ich nawet w dzień i ze świecą w ręku).

    W krajach „nowoeuropejskich” spotykają się odpowiedni politycy, na przykład prezydenci Czech Wacław Klaus i Miłosz Zeman, były premier Słowacji Włodzimierz Meciar, czy obecny premier Węgier Wiktor Orban, ale nie ma tam odpowiedniej polityki. Siły „euroatlantyckie”, wspierane przez USA, powoli wprawdzie, ale jednak stanowczo stawiają na swoim, upatrując misję swoich krajów w tym, by zostały one częściami składowymi „kordonu sanitarnego” pomiędzy Rosją i „starą Europą”.

    W zasadzie, takie podejście „nowoeuropejczyków” nie może dziwić. Ani w chwili wejścia [do UE], ani też obecnie żadne z tych państw (z wyjątkiem, być może, Czech) nie spełniało nawet minimalnych wymagań UE. Stały się one częścią błędnego schematu wewnątrzeuropejskiej kolonizacji, w ramach której „stara Europa” wyzwalała „nowoeuropejczyków” od [konieczności posiadania] własnej gospodarki, za wyjątkiem sfery usług i turystyki, przechwytując [jednocześnie] ich rynki zbytu. A siła nabywcza ludności była zabezpieczana kredytami tejże „starej Europy” i MFW. W rezultacie „nowoeuropejczycy” brali pieniądze od „starej Europy”, żeby oddawać jej w zamian towary i pozostawać przy tym zadłużonymi.

    W takim systemie „nowa Europa” mogła liczyć choćby na pozór politycznego równouprawnienia ze „starą”, jedynie opierając się na poparciu USA. Właśnie dlatego „nowoeuropejczycy” są przeważnie bardziej proamerykańscy, aniżeli Departament Stanu, Kongres i CIA razem wzięte.

    Polska i Eurazja. Польша и Евразия. Фото: vk.me

    Która część Europy jest bliższa Rosji

    Rozumie się, że z taką „nową Europą” Rosja nie miała i nie może mieć zgody. Te kraje żyją z jałmużny (nazywanej w języku politycznej poprawności kredytami), a zatem nie mają swoich interesów gospodarczych. Ochłapy gwarantowane są im tak długo, jak długo posłusznie podążają torem wodnym polityki zagranicznej USA. W konsekwencji, ich polityczna niezależność jest niemożliwa.

    Ze „starą Europą” sytuacja jest bardziej złożona. Przez długi czas ona także była zadowolona z amerykańskiej dominacji. Nieuciążliwa rezygnacja z własnej polityki zagranicznej zabezpieczana była przez amerykański parasol wojskowo-polityczny. Przy czym, Stany Zjednoczone – niczym tygrys z szakalami – regularnie dzieliły się z Europejczykami łupami i nawet oddały „staroeuropejczykom” Europę Wschodnią w kolonialne niewolnictwo – wyłącznie za uznanie w zamian [amerykańskiej] wojskowo-politycznej dominacji.

    Jednakże, począwszy od kryzysu w 2008 roku (a w rzeczywistości znacznie wcześniej), widać było wyraźnie, że Stany Zjednoczone coraz bardziej słabły, aż w końcu nie były już, po prostu, w stanie ponosić samodzielnie uciążliwych kosztów globalnej dominacji.

    Z początku próbowały więc zmusić Europę do znacznego zwiększenia budżetów wojskowych (napotykając tu opór właśnie „staroeuropejczyków”). Następnie próbowały przerzucić na UE ciężar zabezpieczenia obecności wojskowej w poszczególnych regionach planety. Szybko jednak okazało się, że europejskie armie zostały stworzone przy założeniu, że będą jedynie ubezpieczać działania armii amerykańskiej, a samodzielnie nic [zdziałać] nie mogą (nawet podtrzymywać okupacyjnego reżimu w Afganistanie).

    Aż wreszcie, Stany Zjednoczone przeciążyły się w konfrontacji z Rosją, Chinami i całym szeregiem mniejszych przeciwników. Stało się jasne, że nie dotrzymają pola bez ograbienia „starej Europy”, co odbywa się według tego samego schematu, według którego „stara Europa” grabiła [dotąd] „nową”.

    W innych czasach Unia Europejska po prostu przeszła by pod rosyjski parasol wojskowo-polityczny – i tak by się skończyła historia amerykańskiego hegemonizmu. Lecz do początku lat dziesiątych [XXI w.] Stany Zjednoczone miały trzy niezawodne dźwignie do blokowania europejskiej samodzielności. Po pierwsze, posłusznych wschodnioeuropejskich satelitów. Po drugie, zorientowaną na Waszyngton brukselską eurobiurokrację, której działalność była obiektywnie sprzeczna z narodowymi interesami krajów członkowskich UE, ale w pełni satysfakcjonowała Stany Zjednoczone. Po trzecie, wyrosłą w ciągu ostatnich 25 lat „plejadę” narodowych europejskich polityków, wychowanych w duchu euroatlantyckiej solidarności, bezdyskusyjnie przyjmujących koncepcję amerykańskiego przywództwa i do tego siedzących na haku kompromitujących ich materiałów.

    W rezultacie, wszystkie próby [podejmowane przez] Rosję, by dotrzeć do europejskiej elity z [politycznymi] ofertami odpowiadającymi strategicznym interesom Rosji i UE – okazały się daremne. Europa wychodziła im naprzeciw dokładnie do tego momentu, w którym Stany Zjednoczone pociągały za smycz.

    Jednakże w ostatnich latach, zwłaszcza po rozpoczęciu się kryzysów syryjskiego i ukraińskiego, autorytet USA został kilka razy poważnie osłabiony, a koncepcja ich monopolistycznej dominacji została zniszczona przez Rosję, odzyskującą spokojnie Krym, wbrew histerii Waszyngtonu, i nie mniej spokojnie robiącą to, co uważa za słuszne na Bliskim Wschodzie.

    Przeciąganie się ukraińskiego i syryjskiego kryzysów (czyli klęska zachodniego blitzkriegu) nie tylko pozbawiło Europę tych łupów, którymi zamierzała ona pokryć swoje koszty, ale i postawiło ją na skraju katastrofy (rujnujące ją sankcje przeciwko Rosji i kontrsankcje, problemy z ukraińskim szlakiem transportowym surowców energetycznych, obficie nasycony terrorystami strumień uchodźców z Bliskiego Wschodu). A do tego jeszcze wyraźne plany Waszyngtonu, by pozbawić Europę dostępu zarówno do bliskowschodnich, jak i rosyjskich surowców energetycznych i zmusić ją do kupowania gazu i ropy od Stanów Zjednoczonych po wygórowanych cenach.

    Oś Paryż – Berlin – Moskwa

    Tak w ogóle, Unia Europejska stanęła przed smutnym wyborem: umrzeć, czy wejść w sojusz z Rosją. „Nowa Europa” (oprócz wciąż jeszcze walczących Węgier) w spodziewany sposób wybrała śmierć pod patronatem USA. „Stara” zaś, na poziomie elit, była gotowa podążyć za „nową”. Ale okazało się, że konsensusowi proamerykańskich elit przeciwstawia się rozszerzający się ruch mas narodowych.

    We Francji i w Niemczech, w Grecji i we Włoszech coraz większym poparciem wyborców zaczęli się cieszyć działacze jawnie аntyamerykańscy i otwarcie proponujący orientację na Rosję jako alternatywę dla „euroatlantyckiej” solidarności.

    W rezultacie, Unia Europejska podzieliła się na trzy części. Francusko-niemiecki rdzeń, do którego lgną Włochy i Grecja, ku któremu ciągną Węgry i przypatruje się mu Hiszpania. Ten segment gotowy jest do współpracy z Rosją, ale na razie nie widzi możliwości zmiany polityki bez rozwalenia Unii Europejskiej.

    Pograniczne wschodnioeuropejskie peryferia, a także Skandynawia i kraje Beneluksu zorientowane są na Stany Zjednoczone i gotowe są [nawet] umrzeć, byle tylko nie zdradzić [polityki-iluzji] „euroatlantyckiej solidarności”.

    I jest Wielka Brytania, a także Dania, które, sądząc po wszystkim, straciły już nadzieję, że Unię Europejską w każdym przypadku (jaka by koncepcja nie zwyciężyła) uda się ocalić, i [dlatego] delikatnie przygotowują warunki dla swojego wyjścia z tej rozsypującej się struktury.

    Jak widzimy, tylko francusko-niemiecki rdzeń i оrientujące się nań kraje są interesujące z punktu widzenia perspektywicznej polityki rosyjskiej na kierunku europejskim.

    Trzeba przy tym rozumieć, że zachowanie jedności Unii Europejskiej nie jest już możliwe, a jeżeli jakimś cudem się ona utrzyma, to wyłącznie pod amerykańskim protektoratem i tylko w oparciu o rusofobiczne zasady. W tym samym czasie zorganizowanie osi Paryż – Berlin – Moskwa (z udziałem tych państw europejskich, które będą gotowe dołączyć do takiego sojuszu) automatycznie rozwiąże problem [krajów] pogranicza. Nie ma komu utrzymywać Europy Wschodniej (Stany Zjednoczone nigdy nie planowały podjęcia się tej „zaszczytnej” misji), a to oznacza, że tak czy inaczej (po dobroci, albo pod przymusem) Europa Wschodnia przechodzi do strefy wpływów nowego bloku.

    W ten sposób, jak to już nie raz bywało w naszej historii, klucze do Europy, a wraz z nimi klucze do zakończenia konfliktu globalnego znajdują się w Berlinie i w Paryżu. Różnica polega tylko na tym, że kiedyś przychodziliśmy po nie w asyście polowych armii, a obecnie trzeba je zdobyć metodami politycznymi i dyplomatycznymi.

    Rościsław Iszczenko

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Как ЕС может адаптироваться к российскому доминированию http://ria.ru/analytics/20151214/1341799077.html (14.12.2015). [Wytłuszczenia w tekście – ria.ru]

    Rościsław Iszczenko – ur. w 1965 r. w Kijowie, obywatel Ukrainy i Rosji, politolog, publicysta, redaktor i dyplomata; m.in. od października 1994 r. do kwietnia 1998 r. pracował w Administracji Prezydenta Ukrainy, od października 2006 r. do grudnia 2007 r. był doradcą wicepremiera Ukrainy Dymitra Tabacznika, a od maja 2010 r. doradcą ministra edukacji i nauki, młodzieży i sportu Ukrainy; po zmianie władzy na Ukrainie wyjechał 01.03.2014 r. do Rosji; prezes Centrum Analiz Systemowych i Prognozowania (za: Wikipedia.ru). 
    Ростислав Владимирович Ищенко – род. в 1965 г. в Киевe, гражданин Украины и России, политолог, публицист, редактор и дипломат; в частности c октября 1994 г. по апрель 1998 г. работал в Администрации Президента Украины, c октября 2006 г. по декабрь 2007 г. – советник вице-премьер-министра Украины Дмитрия Табачника, c мая 2010 г. – советник министра образования и науки, молодёжи и спорта Украины; после смены власти на Украине, 1 марта 2014 г. уехал в Россию; президент Центра системного анализа и прогнозирования (зa: Википедия.py). Фото: cont.ws

    Zamiast komentarza

    W maju 2014 roku dzisiejsi PiS-owscy „sanatorzy” snuli marzenia o „konsolidacji Europy Środkowej w oparciu o USA”, co, ich zdaniem, miało przynieść skutek w postaci „powstrzymania Rosji” i „zrównoważenia (siły) Niemiec”. Warto dziś posłuchać tych wystąpień, tak jednoznacznie spuentowanych w zamieszczonym powyżej artykule Rościsława Iszczenki.


    „Sama Europa Środkowa nie jest w stanie się skonsolidować i wytworzyć w tej chwili, przy obecnym nastawieniu opinii publicznej, ośrodka woli politycznej zdeterminowanego do działania, albowiem zależy to przede wszystkim od Polski, jako największego państwa, a polska opinia publiczna wymaga przełomu moralnego, gdyż nasi współobywatele nadal, moim zdaniem, w swej zasadniczej masie nie są zdolni zaakceptować psychologicznych kosztów konfliktu z wielkimi mocarstwami. Dopóki to nie ulegnie zmianie, rząd polski podejmujący akcje takiego typu, jak rząd węgierski, będzie uważany za awanturniczy i będzie przegrywał wybory. W związku z czym, po pierwsze, trzeba przeprowadzić tego typu operację wewnętrzną [„przełom moralny”]. Po drugie, szansa w związku z tym, moim zdaniem, istnieje w związku z możliwością – co nie znaczy, że z pewnością – powrotu Stanów Zjednoczonych do gry w Europie Środkowej. (…) Konsolidacja Europy Środkowej, zarówno w wymiarze powstrzymywania Rosji, jak i równoważenia Niemiec, powinna być prowadzona w oparciu o Stany Zjednoczone – jeśli zechcą one powrócić do tej gry, a mamy pewne przesłanki sądzić, że taki scenariusz jest w tej chwili możliwy. Jeśli Amerykanie takiej gry nie podejmą, będzie nam niezwykle trudno, albowiem wtedy najwięcej zależeć będzie od Polski, a ta nadal, moim zdaniem, nie jest gotowa do przyjęcia roli lidera – musimy nad tym pracować.”

    Końcowy fragment wystąpienia dra hab. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego (od 2014 r. czł. Rady Programowej PiS, od 2015 r. czł. Narodowej Rady Rozwoju) w dyskusji „Czas na Europę Środkową” (Kraków, 30.05.2014), w której udział też wzięli: dr Piotr Naimski (od grudnia 2013 r. czł. PiS, od grudnia 2015 r. sekretarz stanu w rządzie PiS) i prof. Krzysztof Szczerski (od 2011 r. poseł PiS, od sierpnia 2015 r. sekretarz stanu w kancelarii prezydenta Dudy).

     

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Iszczenko: 2016 – rok zwycięstw Rosji. Ищенко: 2016 – год побед России http://polski.blog.ru/220827603.html (05.01.2016).

    Pucz Striełkowa? Путч Стрелкова? http://polski.blog.ru/219103091.html (28.10.2015).

    Nasza odpowiedź: Konfederacja Słowiańska. Наш ответ: Славянская Конфедерация http://polski.blog.ru/211569507.html (12.03.2014).

    „Nowy Przegląd Wszechpolski” o sojuszu z Rosją. „Новый Oбзор Всепольский” о союзе с Россией http://polski.blog.ru/204482275.html (02.10.2013).

    Wschód Wschodu, zachód Zachodu. Восход Востокa, закат Запада http://polski.blog.ru/144529219.html (05.03.2012).

    Skąd pomysł tej krucjaty? Откуда идея этого крестового похода? http://polski.blog.ru/123498051.html (20.07.2011).

    O politykę propolską. O пропольской политикe http://polski.blog.ru/121578435.html (25.06.2011).

  • „99 Luftballons” („99 balonów”). W 1983 r. była to piosenka nr 1 w Europie Zachodniej i piosenka nr 2 w Stanach Zjednoczonych, przy czym w Ameryce odniosła sukces zupełnie bez reklamy i marketingu ze strony wytwórni płytowej CBS. Piosenka ta była bowiem protestem przeciwko polityce zbrojeń nuklearnych NATO w Europie i przeciwko rozmieszczeniu w 1983 r. w Niemczech amerykańskich rakiet Pershing II z głowicami jądrowymi. Stała się nieoficjalnym hymnem międzykontynentalnego ruchu na rzecz pokoju, a dzisiaj – niestety – jest nadal aktualna na skutek działalności polityków-podżegaczy wojennych. 

    „99 Luftballons” („99 воздушных шаров”). В 1983 г. это была песня № 1 в Западной Европе и песня № 2 в США, причем в Америке она добилась успеха совершенно без рекламы и маркетинга со стороны компании CBS. Эта песня была протестом против политики ядерных вооружений НАТО в Европе и против размещении в 1983 г. в Германии американских ракет Pershing II с ядерными боеголовками. Стала неофициальным гимном межконтинентальногo движения в пользу мира, и сегодня – к сожалению – она еще является актуальной в результате деятельности политиков-военных поджигателей.
    Alternatywa/Альтернатива: https://vimeo.com/107798690

    100 летающих шаров [*]

    Если будет для меня
    У тебя хоть две минуты,
    То я спою про 100 шаров,
    Что летели к горизонту.
    Ты подумал обо мне,
    И тебе теперь уж точно
    Про 100 летающих шаров
    Спою, а дальше – будь что будет.

    100 летающих шаров,
    Что летели к горизонту,
    Приняли за НЛО.
    И один из генералов
    Эскадрилью к ним послал,
    И тревогу поднял тотчас.
    Ведь на горизонте были
    100 летающих шаров.

    100 пилотов – сотня асов
    (Каждый – будто из Стартрека),
    Поднялись с аэродрома
    И устроили фейрверк.
    Ну а остальные страны,
    Ничего не понимали,
    А в это время всё стреляли
    В 100 летающих шаров.

    100 министров (все – военных,
    Тех, что любят распаляться),
    Вдруг почуяли наживу –
    В крик: "Война!", и – к власти рваться.
    Боже, кто бы мог подумать,
    Что такое вдруг случится,
    От того, что появились
    100 летающих шаров!?

    Сотня лет, как нет войны,
    Нет министров и военных,
    Нет тех бравых летунов,
    И никто не победил.
    Я гуляла по руинам
    И нашла воздушный шарик.
    Он напомнил о тебе,
    Я отпущу его на небо.

    [*] – Оригинальное название: „99 Luftballons” (1983) из альбома немецкой группы Nena (Ненa) под названием „99 Luftballons” (1984). Поэтический (эквиритмический) перевод – WWWoWaNuS http://www.amalgama-lab.com/songs/n/nena/99_luftballons.html


    „99 Red Balloons” – wersja amerykańskiego zespołu Goldfinger.  „99 Red Balloons” – версия американской группы Goldfinger.


    POKÓJ!  МИР!  РАХ!  РЕАСЕ!

    Zob. także/См. также:

    Czy Rosja wywalczy pokój w Syrii? Добьётся ли Россия мира в Сирии? http://polski.blog.ru/218733747.html (15.10.2015).

    O współczesnym ludobójstwie. О современном геноциде http://polski.blog.ru/218580531.html (20.09.2015).

    Giertychowie wobec Rosji. Гертыхы по отношению к России http://polski.blog.ru/216380947.html (24.03.2015).

    Franciszek: Dość tych bezsensownych rzezi. Франциск: Хватит этих бессмысленных резни http://polski.blog.ru/214590595.html (13.09.2014).

    Junta z Żelaznej Góry. Хунта из Железной Горы http://polski.blog.ru/213431667.html (24.07.2014).

    Wojny słowiańskiej nie będzie. Славянской войны не будет http://polski.blog.ru/212957411.html (21.06.2014).

    Łukaszenko: Nie wolno dopuścić do bratobójczej wojny. Лукашенко: Братоубийственнoй войны допустить нельзя http://polski.blog.ru/213270739.html (13.07.2014).

    Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat”. Программа Франциска: персонализм вместо „крестовыx походoв” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013).

    Braterstwo – fundament pokoju. Братство – основа мирa http://polski.blog.ru/204565715.html (07.10.2013).

    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

  • 20 ноября 2015 | 17:06 Polska nie odrodziła się „z niczego” 

    Gen. Tadeusz Rozwadowski (17.08.1918) – w październiku i listopadzie 1918 r. Naczelny Dowódca wojska odradzającej się Polski.  Ген. Тадеуш Розвадовский (17.08.1918) – в октябре и ноябре 1918 г. Главнокомандующий Войскa Польского возрождающейся Польши. Фото: valka.cz

     

    I ni z tego, ni z owego,
    będzie Polska na pierwszego!
    (Anonim, 1915-1916 r., krąg I Brygady Legionów Polskich)

    „Jest to urywek z doszczętnie zapomnianej i – o ile można się zorientować – nigdy nie wydrukowanej piosenki legionowej. Przytaczał go Piłsudski na zjazdach legionistów: (…) Kazimierz Świtalski komentując przemówienie Piłsudskiego w Warszawie pisał: „’Ni z tego, ni z owego, będzie Polska na pierwszego’, słowa popularnej w Legionach piosnki wyśmiewającej różnych oportunistów, którzy przez cały czas wojny przywozili do Legionów wiadomości, że sprawa polska jest na najlepszej drodze i lada dzień będzie załatwiona” (…) Cytat z piosenki stał się popularnym powiedzonkiem legionowym, powszechnie używanym także w czasie okupacji 1939-1945.” (Rozkwitały pąki białych róż… Wiersze i pieśni z lat 1908-1918 o Polsce, o wojnie i o żołnierzach, pod red. A. Romanowskiego, t. II, Wyd. Czytelnik, Warszawa 1990, s. 71-72.)

    „Proszę państwa, w 1918 roku – zgodnie z piosenką legionową – „ni z tego, ni z owego była Polska na pierwszego”. Żywo pamiętam ten czas. Od tego czasu liczę swoje przeżycia największe i najcięższe. Od tego bowiem czasu zacząłem pracować na Państwo Polskie, stojąc na jego czele. (...) Męcząca to praca tak dalece, że wytworzyłem całe mnóstwo pięknych słówek i określeń, które po mojej śmierci zostaną, a które naród polski stawiają w rzędzie idiotów. Tak zniechęciły mnie rozmowy wspólne z dziesięcioma Polakami razem.” (J. Piłsudski, Przemówienie na zjeździe legionistów w Kaliszu w dn. 07.08.1927 r., Pisma zbiorowe, t. IX, s. 87.)

    „11 listopada 1918 roku, gdy nasz dzielny wódz marszałek Józef Piłsudski stworzył Polskę z niczego, z kawałków imperiów. Zbudował Polskę w krótkim czasie i Polska była na dobrej drodze, by była wielka, silna i stała razem na równi z największymi narodami Europy. Niestety, to się nie stało.” (Podziękowanie ur. w 1920 r. gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego ps. „Gryf” za otrzymany 11.11.2015 r. z rąk prezydenta Dudy Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Za: Wzruszająca chwila w Belwederze, wpolityce.pl, 11.11.2015).

    To nieprawda, że 11 listopada 1918 roku Piłsudski stworzył Polskę, na dodatek „z niczego”. Powyżej: Ignacy Paderewski przemawia na odsłonięciu Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie (15.07.1910).  Это неправда, что 11 ноября 1918 года Пилсудский создал Польшу, причём „из ничего”. Выше: Игнаций Падеревский выступает на открытии Грюнвальдского памятника в Кракове (15.07.1910). Фото: vk.me

     

    Zob./См.: Synteza polskości. Синтез польскocти http://kronikanarodowa.neon24.pl/post/67809,grzegorz-grabowski-170-rocznica-urodzin-marii-konopnickiej-synteza-polskosci (07.07.2012).

    Zob./См.: Od październikowego orędzia do 11 listopada – budowa zrębów Niepodległej przez Radę Regencyjną i polskie najwyższe władze wojskowe jesienią 1918 r. (Wykład dra Mariusza Patelskiego). От октябрьского послания к 11 ноября – восстановлениe Независимой Речи Посполитой Регентским советoм и польскими высшими военными властями осенью 1918 года. (Лекция д-ра Мариуша Пaтeльскoгo) http://archive.today/y23I , http://archive.is/y23I (22.12.2012).

     

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Mit „Oleandrów” i prawda Grunwaldu. Миф „Олеандрoв” и правда Грюнвальдa http://polski.blog.ru/218082739.html (07.08.2015).

    Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją. Дмовский o союзе поляков с Россией http://polski.blog.ru/221711347.html (14.08.2016).

    Grabski o sojuszu Polaków z Rosją. Грабский o союзе поляков с Россией http://polski.blog.ru/214001587.html (12.08.2014).

    G. Grabowski, Pierwszy wódz II Rzeczypospolitej. Г. Грабовски, Первый вождь II Речи Посполитoй http://polski.blog.ru/131924307.html (07.11.2011).

    11.11.2014: Polacy żądają niepodległości. 11.11.2014: Поляки требуют независимости http://polski.blog.ru/215170563.html (13.11.2014).

  • Antonia z Tyrolu. Антония из Тироля. Фото: antonia.at

    „Tornero” w wykonaniu Antonii z Tyrolu. „Tornero” в исполнении Антонии из Тироля:





    Я вернусь (Tornero)

    Снова вижу уходящий поезд
    И ты,
    Ты вытираешь слезу…
    Я вернусь!
    Как же тяжел
    Год без тебя…

    Сейчас пишешь: жди меня,
    Время пройдет.
    Год – не век,
    Я вернусь!
    Как же возможно
    Оставаться без тебя?

    Ты,
    Ты жизнь моя,
    Сколько ностальгии
    Без тебя!
    Я вернусь,
    Я вернусь…

    С тех пор, как ты уехал,
    Для меня настало одиночество.
    Все вокруг меня – воспоминание
    О прекрасных днях нашей любви.
    Роза, которую ты мне оставил,
    Уже увяла, −
    И я держу ее в книге,
    Которую никак не закончу читать…

    Начнем все сначала вместе,
    Я очень тебя люблю.
    Время летит, жди меня −
    Я вернусь!
    Думай обо мне всегда, знай –
    Время пройдет…

    Ты,
    Ты жизнь моя,
    Какая ностальгия
    Без тебя!
    Я вернусь,
    Я вернусь…

    Przekład piosenki „Tornero” („Wrócę”) włoskiego zespołu I Santo California – Maria Jampolska. Перевод песни „Tornero” („Я вернусь”) итальянского ансамбля I Santo California – Мария Ямпольская: http://it.lyrsense.com/i_santo_california/tornero_ (Tamże można posłuchać oryginalnej wersji piosenki. Там же можно послушать оригинальную версию песни.)

    O Autorce przekładu / Об Авторе перевода: http://it.lyrsense.com/authors/maria , http://www.stihi.ru/avtor/tiravento

    „Soleado” (Daniel Sentacruz Ensemble) w wykonaniu Antonii z Tyrolu („Tränen lügen nicht”). „Soleado” (Daniel Sentacruz Ensemble) в исполнении Антонии из Тироля („Tränen lügen nicht”):



    Dla porównania: „Soleado” (Daniel Sentacruz Ensemble) w wykonaniu Karola Gotta („Měl jsem rád a mám”). Для сравнения: „Soleado” (Daniel Sentacruz Ensemble) в исполнении Карелa Готтa („Měl jsem rád a mám”):


     

    Antonia z Tyrolu (Sandra Stumptner). Антония из Тироля (Sandra Stumptner): http://antonia.at/biografie

     

    Związki Polaków z Tyrolem istnieją od bardzo dawna. Отношения поляков с Тиролем существуют уже очень давно.

    „W Tyrolu” – stara piosenka żołnierzy polskich służących w armii Cesarstwa Austro-Węgier, w wykonaniu orkiestry Bolesława Nowaka z Francji (lata 60-te XX w.). „В Тироле” – старая песня польских солдат, служащих в армии Австро-Венгерской империи, в исполнении oркестрa Болеславa Новака из Франции (60-е годы XX в.):



    W Tyrolu gdym na warcie stał
    I o swym szczęściu śnił,
    Wiatr z południowej strony wiał,
    Wiatr to rodzinny był.

    Spojrzałem w stronę śnieżnych Alp,
    Gdzie młody góral stał,
    I pasąc stado swych białych kóz,
    Alpejską piosnkę grał.

    A żołnierz, co na warcie stał
    I o swym szczęściu śnił,
    Chwycił karabin i oddał strzał,
    Strzał to śmiertelny był.

    Och, dobrzy ludzie wierzcie mi,
    Jam się niewinny stał,
    Bo góral jakby na złość mi
    Alpejską piosnkę grał.

    Poniżej wersja szeroko znana w dawnej Polsce, śpiewana również (wg austro-wegry.info) przez żołnierzy armii rosyjskiej narodowości polskiej – jeńców wojennych z austriackiego obozu w Pirkhof, gm. Sankt Stefan ob Stainz, pow. Deutschlandsberg, land Steiermark (Styria).  Ниже версия широко известная раньше в Польше, её пели также (по austro-wegry.info) солдаты российской армии польской национальности – военнопленныe из австрийского лагеря в Pirkhof, коммуна Sankt Stefan ob Stainz (Санкт-Штефан-об-Штайнц), округ Deutschlandsberg (Дойчландсберг), земля Steiermark (Штирия):

    W Tyrolu gdym na warcie stał i o swej lubej śnił
    wiatr z południowej strony wiał, wiatr ten rodzinnym był.
    Spojrzałem w stronę szczytów gór, tam młody pasterz stał,
    i pasąc stado białych kóz, w alpejski róg wciąż grał.

    Rzuciłem się przez Renu toń, płynąłem gdzie mój kraj,
    płynąłem gdzie kwiecista błoń – bo Polska to mój kraj.
    Lecz żołnierz co na warcie stał – on to domyślił się,
    chwycił i stawił mnie pod sąd – dziś kul grad czeka mnie.

    Lecz jeszcze jedną prośbę mam, uczyńcie jej zadość,
    prowadźcież mnie do miasta bram, niech wyrwą ze mnie złość.
    Hej chłopcze co grasz pieśni swe, w alpejski róg wciąż graj,
    Ojczyzno moja żegnam cię – bo Polska to mój kraj.

     

    „Niestety, cesarz austriacki nie pozwolił jednak na spełnienie planów tym biednym i kochającym się ludziom. Jakiż straszny szok przeżyła Julka, gdy jednego dnia Józek, ze spuszczoną głową oznajmił jej, że staje do asenterunku, i pewnie zabiorą go do wojska. Tak zawsze było, a jedyną możliwością uniknięcia przeklętego austriackiego szynela była albo ucieczka do Ameryki, albo wykupienie się od służby. Ani na jedno, ani na drugie nie było Józka stać. Musiał iść w sołdaty. Na zawsze zapamiętała Julka pożegnanie z ukochanym. Płakali wtedy obydwoje. Józek zapewniał, że szybko odbędzie służbę i wróci, a ona, że będzie na niego czekać, i że nigdy nie będzie niczyja tylko jego.

    Taki był wtedy czas, że tysiące, dziesiątki i setki tysięcy młodych Polaków zamykał austriacki cesarz w koszarach i nadgranicznych garnizonach swojego cesarsko-królewskiego imperium. Przeklęty był ich los. Upiorny dryl i niezwykle surowa dyscyplina granicząca niekiedy z sadyzmem, koszmarne warunki bytowe, opłakany stan sanitarny i brak opieki medycznej, skrajnie wyczerpująca służba i niedożywienie, dziesiątkowały szeregi wojska Jego Cesarskiej Mości. Jedyną ucieczką i obroną były wspomnienia i oczekiwanie na zakończenie przeklętej służby. To stąd zapewne wzięły się nostalgiczne pieśni żołnierskie śpiewane przez Polaków, stacjonujących gdzieś tam w alpejskich garnizonach na pograniczu z Italią.

              W Tyrolu gdym na warcie stał
              I o swym szczęściu śnił,
              Wiatr z południowej strony tam wiał
              Wiatr ten rodzinnym był.
                   Spojrzałem z gór, z tych śnieżnych skał,
                   Gdzie młody góral stał,
                   I pasąc stado swych białych kóz,
                   Alpejską piosenkę grał.

    Marzyli za tym wiatrem i domem rodzinnym młodzi żołnierze. Niekiedy całymi latami. Czekały na nich rodziny, a na niektórych narzeczone. Często gęsto bywało, że się nie doczekały.”

    Źródło: Kazimierz Dymek, Julka – matka podkuwacza, /w:/ Tenże, Opowiadania z rogatywką..., Warszawa 2014, s. 32. http://www.rudnik2000.republika.pl/opow12.htm

    „Do służby wojskowej w armii nie brano wszystkich, tylko wybranych. Austriacy brali chłopaków zdrowych, wyrośniętych, zgrabnych (jak świece – takiego używano określenia). To, że syna wzięli do armii, to był powód do dumy dla rodziny, bo znaczyło to, że był jak „świeca”. Był to też powód do zmartwień, bo zabrali syna, rodzice martwili się, kto pomoże robić w polu, przecież armia austriacka to obca armia, służba w niej trwała trzy lata, wysyłali naszych chłopców najczęściej z dala od domu, do Tyrolu, służyli w 20 pułku piechoty [12 Galicyjska Dywizja Piechoty], który swoim zasięgiem obejmował obszar [od Nowego Targu] po Nowy Sącz, gdzie była siedziba pułku. Młodzi chłopcy z tęsknoty za domem rodzinnym układali piosenki znane i śpiewane do dzisiaj na Podhalu, np.:

    W Tyrolu gdym na warcie stał    
    I o swym szczęściu śnił
    Wiatr od północnej strony wiał
    Gdzie dom rodzinny był.”

    Źródło: I wojna światowa, „Światło i Sól” nr 8/2013, rdzawka.rabka-net.pl

    „A na koniec pisania tego artykułu chciałbym przywołać z lat mojej  młodości wspomnienie rzewnej i popularnej wtedy piosenki, którą śpiewało się przy harcerskim ognisku lub przy biesiadnym stole. Niewykluczone, iż jej autorem był dyslokowany do odległego garnizonu, gdzieś w Alpach, galicyjski góral, któryś z naszych pradziadków, który z tęsknoty za beskidzkimi halami lub za ukochaną, a może za jednym i drugim, wydumał i zanucił: „W Tyrolu, gdym na warcie stał, i o swym szczęściu śnił, …” – Ot, i nasze galicyjskie okruchy z dziedzictwa naddunajskiej monarchii.”

    Źródło: Marek Sukiennik, Echa Bitwy Limanowskiej w falerystyce czasów Wielkiej Wojny, ziemialimanowska.pl

    „Podobnie jak tysiące Polaków spędziłem ferie zimowe we włoskich Dolomitach. Większość rodaków szusujących po tamtejszych trasach narciarskich zapewne nawet nie wie, że to tereny, na których w czasie I wojny światowej toczyły się krwawe walki austriacko-włoskie na tzw. froncie włoskim.

    W tych zmaganiach w wysokich górach uczestniczyły m.in. pułki galicyjskie złożone w większości z Polaków. To z tego okresu pochodzi znana, do dziś niekiedy śpiewana piosenka „W Tyrolu gdym na warcie stał, sam jeden w ciemną noc…”.

    Była to osobliwa wojna. Zaminowane na niespotykaną skalę górskie przełęcze, okopy i umocnienia drążone w skałach, całe systemy żelaznych drabin, tuneli w skałach i lodzie, tworzące imponujące labirynty i podziemne miasta. Słynna wśród polskich narciarzy Marmolada otoczona popularnymi czerwonymi i czarnymi trasami zjazdowymi kryje w sobie takie podziemne miasto.

    Dziś są to cenione tereny narciarskie, okupowane zimą przez tysiące narciarzy z całej Europy. Mało kto zwraca uwagę na liczne w tej okolicy cmentarze i cmentarzyki wojenne, na pomniki, pomniczki, mauzolea i krzyże upamiętniające tamte czasy. A szkoda. Dziś przy tych pamiątkach krwawych walk powiewają zgodnie flagi włoskie i austriackie, niekiedy w towarzystwie flagi Unii Europejskiej. Nie wiem, ilu naszych rodaków tak licznie odwiedzających zimą te strony zwraca na to uwagę, tym bardziej nie wiem, ilu z nich skłania to do jakiejś refleksji. Mam podstawy sądzić, że niewielu. Czy przeciętny Polak jest w stanie sobie wyobrazić powiewające zgodnie flagi polską i rosyjską nad mogiłami z wojny 1920 r.? Albo polską i niemiecką? Chyba jeszcze długo będzie to przekraczać możliwości naszej zbiorowej wyobraźni.”

    Źródło: Jan Widacki, Europa i Polska oficerów furgonów, „Przegląd” nr 9/2012, tygodnikprzeglad.pl

    Cesarz Franciszek Józef I i strzelcy tyrolscy. Император Франц-Иосиф I и тирольскиe стрелки. Фoтo: livejournal.com

     

    Z Tyrolu do Polski, czyli jak Polacy Alpy (włoskie) zdobywali i do kraju powracali. Из Тироля в Польшу, то есть, как поляки Альпы (итальянские) взяли, и в Польшу возвращались.

      Фoтo: ksiazkihistoryczne.pl

     

    Zob./См.: Sądeccy c.k. dezerterzy. Z Jerzym Gizą, publicystą historycznym, autorem książki „Organizacja »Wolność« 1918. Polska konspiracja niepodległościowa w cesarsko-królewskiej armii podczas I wojny światowej i losy jej bohaterów” [Kraków 2011], rozmawia Paweł Stachnik, „Dziennik Polski” z dnia 10.11.2011 r.  Сонченскиe к.к. дезертиры. С Юрием Гиза, историческим публицистом, автором книги „Организация »Wolność« [»Свобода«] 1918. Польcкaя конспирация за независимость в императорско-королевской армии во время первой мировой войны и судьбы ее героев” [Краков 2011], беседует Павел Cтахник, „Dziennik Polski” („Польский Журнал”) от 10.11.2011 г. http://www.fortyck.pl/wiesci_inne_189.htm

    Południowe Alpy Wapienne i Nizina Wenecka. Южные Известняковые Альпы и Венецианская низменность. Фoтo: viaggidialex.altervista.org

    Dwunasta bitwa nad rzeką Isonzo (październik-listopad 1917): włoskie armie (2. i na południe od niej 3.) miały przeciwko sobie 2. i 1. armię Austro-Węgier, składające się na Grupę Armii gen. Borojewiciа. W składzie 1. armii walczyła 12 „polska” Dywizja Piechoty gen. Stanisława Puchalskiego.  Двенадцатая битва на реке Изонцо (октябрь-ноябрь 1917): итальянские армии (2-я и к югу от нее 3-я) имели против себя 2-ю и 1-ю австро-венгерские армии, составлявшие группу армии ген. Бороевича. В составе 1-й армии сражалась 12-я „польская” пехотная дивизия ген. Станиславa Пухальскoгo. Фoтo: wikimedia.org

    Artyleria austriacka na froncie włoskim (1917). Dowódcą artylerii w 12 „polskiej” Dywizji Piechoty, a następnie dowódcą artylerii 1. Armii austriackiej był do 1915 r. generał major Tadeusz Rozwadowski, późniejszy Naczelny Wódz i szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (w 1918 i 1920 roku), przeciwnik Józefa Piłsudskiego.  Австрийская артиллерия на итальянском фронте (1917). Командиром артиллерии в 12-й „польской” пехотнoй дивизии, а затем командующим артиллерии 1-oй австрийской aрмии был до 1915 г. генерал-майор Тадеуш Розвадовский, будущий Верховный главнокомандующий и начальник Генерального Штаба Войска Польского (в 1918 и 1920 гг.), противник Иосифа Пилсудского. Фoтo: holimites.com

     

    Ppłk Władysław Sikorski (szef Departamentu Wojskowego NKN, późniejszy Naczelny Wódz WP i premier RP na Wychodźctwie, krytyk władz sanacyjnych i pogromca piłsudczyków w Paryżu i Londynie; pierwszy od lewej), gen. Stanisław Puchalski (dowódca Legionów Polskich w 1916 r., przeciwnik Piłsudskiego; czwarty od lewej), brygadier Józef Piłsudski (dowódca I brygady Legionów Polskich), mjr Michał Żymierski vel Artur Michał Łyżwiński (do 30.06.1916 dowódca 7 pp w składzie I brygady Legionów Polskich, a następnie dowódca 2 pp w składzie II brygady Legionów Polskich, w lutym 1918 r. inicjator przedarcia się II brygady przez front pod Rarańczą i podporządkowania jej Naczelnemu Dowódcy Polskich Sił Zbrojnych w Rosji gen. Dowbor-Muśnickiemu, od 26.03.1918 r. szef sztabu II Korpusu PSZ w Rosji, późniejszy przeciwnik Piłsudskiego, marszałek i Naczelny Dowódca WP po II wojnie światowej) – podczas Mszy polowej w Optowej na Wołyniu (30.05.1916).  Подполковник Владислав Сикорский (начальник Военного департаментa галицийского Главного Народного комитета – польск. НКН, будущий Верховный главнокомандующий Войскa Польского и премьер-министр Речи Посполитой в изгнании, критик власти Пилсудского и укротитель пилсудчиков в Париже и Лондоне; первый слева), ген. Станислав Пухальский (командир Польских легионов в 1916 г., противник Пилсудского; четвертый слева), бригадир Иосиф Пилсудский (командир I-й бригады Польских легионов), майор Михал Жимерский ака Артур Михал Лыжвинский (до 30.06.1916 г. командир 7-го пехотного полка в составе I-й бригады Польских легионов, а затем командир 2-го пехотного полка в составе II-й бригады Польских легионов, в феврале 1918 г. инициатор прорыва II-й бригады через линию фронта возле села Rarańcza – Раранчa, рус. Редковцы, укр. Ридкавци в Новоселицком районе Черновицкой области Украины – и подчинения ее Верховному главнокомандующему Польских вооруженных сил в России генералу Иосифy Романовичy Довбор-Мусницкому, от 26.03.1918 г. начальник штаба II-гo Корпуса Польских вооруженных сил в России, будущий противник Пилсудского, маршал и Верховный главнокомандующий Войскa Польского после окончания второй мировой войны) – на фото во время полевой мессы нa хуторе Optowa (30.05.1916, рус. Оптова, недалеко от Галузии в Маневичском районе Волынской области Украины). Фoтo: Internet

     

    Gen. Stanisław Puchalski (1867-1931) był w armii Austro-Węgier dowódcą 20 galicyjskiego pułku piechoty, od 1915 r. dowódcą 12. Dywizji Piechoty (front wschodni), w 1916 r. dowódcą Legionów Polskich (front wschodni), a w l. 1917-1918 ponownie dowódcą 12. Dywizji Piechoty, walczącej o zdobycie Południowych Alp Wapiennych i Niziny Weneckiej w składzie 1 Armii austriackiej, wchodzącej w skład Grupy Armii gen. (potem feldmarszałka) Swietozara Borojewicia, syna prawosławnego Chorwata. Tym samym Polacy mieli pewien udział w pokonaniu Włochów w krwawych bojach nad rzeką Isonzo (w l. 1915-1918), a po zakończeniu wojny przedostawali się zwartymi oddziałami (jak np. 20 galicyjski pp) „z ziemi włoskiej do Polski”. Na zdjęciu po prawej: mjr Michał Żymierski vel Artur Michał Łyżwiński, w Legionach Polskich podkomendny Piłsudskiego (I brygada) i pułkownika Hallera (II brygada).  Ген. Станислав Пухальский (1867-1931) был в армии Австро-Венгрии командиром 20-го галицийского пехотного полка, с 1915 г. командиром 12-й пехотной дивизии (восточный фронт), в 1916 г. командиром Польских легионов (восточный фронт), а в 1917-1918 гг. снова командиром 12-й пехотной дивизии, сражающейся за завоевание Южных Известняковых Альп и Венецианской низменности в составе 1-й австрийской aрмии, входящей в состав Группы aрмий ген. (потом фельдмаршала) Светозарa Бороевичa, сына православного хорватa. Следовательно, поляки имели свoё некие участие в разгроме итальянцев в кровопролитных боях на реке Изонцо (в 1915-1918 гг.), а после окончания войны прoбирались целыми отрядами (как, например, 20-й галицийский пехотный полк) „из итальянской земли в Польшу”, - как написано в гимне Польши с конца XVIII века. На фото справа: майор Михал Жимерский ака Артур Михал Лыжвинский, в Польских легионax подчинённый Пилсудского (I-я бригадa) и полковникa Халлера (II-я бригадa). Фoтo: wmediach.pl , wikimedia.org

     

    Wojna w Italii – piosenka zespołu Echt! (z albumu „Hořký pití”, 1997). Война в Италии – песня группы Echt! (из альбома „Hořký pití”, 1997):

     

    Zob. także/См. также:


    Polska nie odrodziła się „z niczego”. Польшa возрождилась не „из ничего” http://polski.blog.ru/220420899.html (20.11.2015).

    Mit „Oleandrów” i prawda Grunwaldu. Миф „Олеандрoв” и правда Грюнвальдa http://polski.blog.ru/218082739.html (07.08.2015).

    Rosja zwycięży! Россия победит! http://polski.blog.ru/155547411.html (09.06.2012).

    Polak zwyciężył w Witebsku. Поляк победил в Витебске http://polski.blog.ru/202981507.html (17.07.2013).

    Ruski wiek. Русский век http://polski.blog.ru/211346851.html (01.03.2014).

    Marsz niepodległości 2014. Марш независимости 2014 http://polski.blog.ru/211917859.html (09.04.2014).

    Kontrrewolucja: Ameryka won! Контрреволюция: Америка вон! http://polski.blog.ru/213727219.html (01.08.2014).

  • „Żądza władzy to straszna choroba, mogąca popchnąć do największych zbrodni.” Powyżej: tron Iwana IV Groźnego, jeszcze pusty.  „Похоть власти – страшная болезнь, могущая толкнуть на величайшие преступления.” Выше: трон Ивана IV Грозного, еще пустой. Фото: ruskline.ru

    A. Dugin (w 1998 r.): „Od 1987 r. aktywnie zajmuję się ideologizacją szeroko rozumianego obozu patriotycznego. (...) Jestem jak Iwan Pierieswietow, który wymyślił opryczninę dla Iwana Groźnego. Jestem laboratorium myśli. Ja nie myślę za siebie, ja myślę za państwo, za naród, za historię. Czekam na swojego Iwana Groźnego. Wszyscy politycy, którzy będą szukali dla Rosji prawdziwej i wielkiej idei, wcześniej czy później trafią do mnie. Nie dlatego, że jestem wielką indywidualnością i sam osobiście coś sobie wymyśliłem, ale dlatego, że istnieje obiektywna idea Rosji, a ja jestem tylko jej wyrazicielem. (...) Europa ma dziś wybór: eurazjatyzm lub atlantyzm. Albo pójdzie z Rosją, albo z Ameryką. Jeżeli europejska Nowa Prawica wybiera nas, to znaczy wybiera żywioł barbarzyński, a więc musi przyjąć nasze metody działania. Trzeba organizować zamachy, zajmować się sabotażem, podpalać, wysadzać w powietrze mosty. Prawdziwy antymondializm to destrukcja i terror. (...) nasi ludzie nie tylko chodzą na mityngi czy walczą na barykadach, lecz również jeżdżą na prawdziwe wojny, np. do Naddniestrza czy Jugosławii. Nowa Prawica to tylko projekt, my zaś jesteśmy projektantami i realizatorami, architektami i budowniczymi. Przyszłość nasza jest.”

    А. Дугин (в 1998 г.): „С 1987 года я активно занимаюсь идеологизацией широко понимаемого патриотического лагеря. (...) Я, как Иван Пересветов, который придумал oпричнинy для Ивана Грозного. Я лаборатория мысли. Я не думаю за себя, я думаю за государство, за народ, за историю. Я жду своего Ивана Грозного. Все политики, которые будут искать для России истинной и великой идеи, рано или поздно попадут ко мне. Не потому, что я являюсь большoй индивидуальностью и сам лично что-то себе придумал, а потому, что существует объективная идея России, а я просто ее выражaю. (...) Европа сегодня имеет выбор: eвразийство или атлантизм. Или пойдет с Россией, или с Америкой. Если европейскиe Новыe правыe выбирают нас, это значит выбирают варварскyю стихию, и поэтому oни должны принять наши методы работы. Нужно организовать теракты, заниматься саботажем, поджигать, взрывать здания, мосты. Настоящий aнтимондиализм это разрушение и террор. (...) наши люди не только ходят на митинги и сражаются на баррикадах, но и также ездят на настоящие войны, например, в Приднестровье или Югославию. Новыe правые – это только проект, а мы являемся проектировщиками и реализаторами, архитекторами и строителями. Будущее наше.” (пер. GG.) –  Źródło/ Источник: Czekam na Iwana Groźnego (rozmowa Grzegorza Górnego z Aleksandrem Duginem), „Fronda” nr 11-12/1998. Я жду Ивана Грозного – интервью Гжeгожa Гyрнoго (Grzegorza Górnego) с Александром Дугиным, „Fronda” („Фронда”) № 11-12/1998 http://niniwa22.cba.pl/rosja10.htm

    A jak myślą dzisiejsi Rosjanie? А как думают современные Россияне?

     

    Wodzowie „patriotycznego bagna” w służbie liberałów – Вожди патриотического болота на службе либералов

    Ksiądz Sergiusz Karamyszew o antyrosyjskiej działalności pseudopatriotów, promujących interesy Departamentu Stanu.

    Po zakończeniu [antyputinowskich] akcji protestacyjnych na Placu Błotnym w Moskwie (pod koniec 2011 i na początku 2012 r.), weszło na dobre do użytku pojęcie „bagno”, albo: „liberalne bagno”. O tym zjawisku społeczno-politycznym powiedziano bardzo dużo.[1] Liberalne bagno w ostatnim czasie mocno obeschło, zdegradowało się – ma znikome poparcie wśród narodu. Jednak wrogowie Rosji w dalszym ciągu bardzo pragną moskiewskiego majdanu. Gdzież mogą znaleźć podpałkę do rozniecenia rewolucyjnego pożaru? Istnieją tutaj dwa warianty. Pierwszy – to pomysł światowego kalifatu, który musi rozciągnąć się z Bliskiego Wschodu na terytorium Rosji. Temu pomysłowi przeciwstawiają się obecnie na terytorium Syrii nasze Siły Powietrzno-Kosmiczne, a na terenie samej Rosji – nasze służby specjalne.

    Drugi wariant – to „patriotyczne bagno”. Reżyserzy rosyjskiej smuty mówią tak: jeżeli nie doszło do rewolucji pod hasłami liberalnymi, ani nawet pod hasłami nacjonalistycznymi, to spróbujmy ją wywołać pod hasłami patriotycznymi. Aby wszystko poszło gładko, potrzebna jest odpowiednia praca z ludźmi, którzy mogą stać się wodzami „patriotycznego bagna”. Akcja ta nie przewiduje bezpośrednego i otwartego werbunku określonych ludzi przez zachodnie służby specjalne. Nikt nie wymaga od nich sprzedajności. Wystarczy podsunąć im odpowiednich doradców. Chociaż nawet i to nie jest konieczne, ponieważ istnieje wiele sposobów oddziaływania na sposób myślenia człowieka, na proces podejmowania przez niego decyzji – bez bezpośredniego z nim kontaktu.

    Kiedy słucha się wypowiedzi wodzów „patriotycznego bagna” z początków ich działalności, mimowolnie zwraca się uwagę na to, że są one jakby dokładnymi kopiami oświadczeń amerykańskiego Departamentu Stanu. Gdyby ci wodzowie byli bezpośrednimi agentami zachodnich służb specjalnych, to działali by bardziej chytrze. A ponieważ działają oni otwarcie, to można dojść do wniosku, że ich plany po prostu pokrywają się z planami Departamentu Stanu. Oni po prostu są jego sprzymierzeńcami. Uważając się, w zasadzie, za geniuszy myśli politycznej, przywódcy „patriotycznego bagna” rozumują: obyśmy tylko doszli do władzy, a wtedy rozprawimy się ze wszystkimi – nawet z dziesięcioma Departamentami Stanu i tuzinem CIA.

    Dla tej sytuacji istnieją historyczne analogie. Ani Szczepan Razin, ani Emilian Pugaczow nie byli agentami zachodnich służb specjalnych. Jednakże trzeba przyznać, że ich działania były bardzo korzystne dla mocarstw zachodnich. To samo można powiedzieć o dzisiejszych wodzach „patriotycznego bagna”. Są oni bardzo użyteczni dla Zachodu. Albowiem, po pierwsze, są dostatecznie szczerzy, a to zawsze przyciąga ludzi; a po drugie – za ich pracę nie trzeba nawet płacić. Ich konikiem jest krytyka istniejącego ustroju państwowego. Należy przyznać, że w pewnej mierze jest ona uzasadniona. Przecież gdyby w stu procentach kłamali, to kto by za nimi poszedł?

    Na przestrzeni ostatnich miesięcy krytyka ta staje się coraz bardziej nieprzejednana. Jednak przyczyną tego nieprzejednania nie jest narastanie błędów władzy, ale – choćby to nawet mogło się komuś wydać dziwnym – własne namiętności „bagiennych” wodzów. Jest to więc przyczyna duchowa. Ambicje u wszystkich osiągają punkt szczytowy, a ujścia dla nich nie ma. Oto, co tych towarzyszy rozpiera. Przypominają oni głównego bohatera bajki Kryłowa „Żaba i wół”. Żaba nadyma się, puchnie, a wół jej uparcie nie zauważa. Wodzowie „patriotycznego bagna” chcą mieć znaczenie, chcą być na świeczniku. – A jak to osiągnąć? Wypada składać coraz bardziej prowokacyjne oświadczenia, sztucznie podwyższać swoje notowania. Następuje radykalizacja, zrewolucjonizowanie „bagiennych” wodzów. Głównym motorem przedmiotowego procesu jest pycha. Każdy z nich myśli: gdyby mi przyszło pokierować Rosją, to [dopiero] pokazałbym mistrzowską jazdę!

    Rezultat [ich krytyki] na razie jest jeden: głuche szemranie, całkiem przypominające rechotanie bagiennych żab. Zlewa się ono z rechotem liberalnego skrzydła „bagna”, które marzy, że podporządkowawszy sobie owych wodzów, złapie tzw. drugi oddech. Hasła, w zasadzie, nie mają znaczenia. Ważne jest, żeby „bagienny” żywioł rozlał się jak najszerzej, albowiem jest to dogodne środowisko dla wszelkiego rodzaju pijawek, komarów i innych przedstawicieli „bagiennej” fauny.

    Jednym ze świeżych [tego] przykładów, na który aktualnie zwrócił uwagę ojciec Aleksander Szumski[2], jest „okrągły stół” z udziałem towarzyszy: Kuczerenki (pseudonim: Kałasznikow), Girkina (pseudonim: Striełkow), Niesmijana (pseudonim: El Murid) i Sorokowoja[3]. Od razu zwraca uwagę ich upodobanie do pseudonimów, a więc chęć kontynuowania starych dobrych tradycji rewolucyjnej inteligencji.

    Wymienionych wodzów łączy wrogość do obecnej władzy państwa rosyjskiego i do władzy hierarchii Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Kuczerenko znany jest od dawna jako ateista i bluźnierca, marzący o tym, by poddać Kościół pod kontrolę wymyślonego przez niego państwa. Dla wszystkich innych jest to, jak widać, drobiazg niegodny uwagi. Wszyscy oni chcą władzy, wszyscy marzą o uszczęśliwieniu Rosji swoim „mądrym” kierownictwem. A tymczasem, żądza władzy to straszna choroba, mogąca popchnąć do największych zbrodni, jak to się stało ze wspomnianymi Razinem, Pugaczowem albo Grzegorzem Оtriepiewem [Dymitrem Samozwańcem I, zwanym Łżedymitrem I – GG.].

    Zachodzi ciekawa prawidłowość: mieszkańcy „bagna” są w oburzeni, kiedy pokazuje im się należne im miejsce. Bo oni żyją marzeniami i mrzonkami, i widzą już siebie jako władców zasiadających na promiennych szczytach Północy (Iz. 14, 13)[4]. Mszcząc się na prawdzie, nazywają „bagnem” wszystko to, co w rzeczywistości znajduje się wyżej od „bagna”.

    Przy głośnych owacjach odbył się w tych dniach występ znanego aktora Michała Jefriemowa (który ostatnio usilnie rekomenduje „leczenie zębów bez strachu i stresu” w klinice „Аgаmi”[5]), deklamującego wiersz „Na Kremlu zadzwonił telefon...”, autorstwa niejakiego Andrzeja Orłowa ps. Orłusza[6]. Wiersz w najwyższym stopniu chamski wobec Głowy Państwa. Kreml jest w nim przedstawiony niczym jakaś bandycka spelunka, która usiłuje kontrolować cały świat. Przeszkadza w tym, jak się okazuje, swego rodzaju rosyjska gnuśność. W konsekwencji cały Rosyjski Świat zostaje [w wierszu] napiętnowany jako „bagno” [ros. bołoto]. Główna myśl tego wiersza wypowiedziana jest na końcu: „Oj, nielekka to robota – Ruski Świat wyciągać z błota!”

    Zamiana pojęć na ich przeciwieństwa – to ulubiona metoda sił nieczystych. Wiadomo, że biesy lubią udawać aniołów światłości (2 Kor. 11, 14) i nazywać zło dobrem, a dobro – złem. Jeżeli Rosyjski Świat utożsamili z „bagnem”, to znaczy, że [sytuacja] dopiekła im naprawdę.

    Wniosek z powyższego jest prosty: Rosjanie, nie idźcie za pokusicielami, którzy przywdziewają maski zbawicieli Ojczyzny, [wiodąc Was] po bagiennych grzęzawiskach – w przeciwnym razie utoniecie. Słuchajcie matki-Cerkwi i popierajcie wodza danego Rosji przez Boga – sługę Bożego Włodzimierza. A i wspomnianym, pożal się Boże, [„bagiennym”] wodzom wypadałoby wyjść już z „bagna”, dopóki zupełnie w nim nie ugrzęźli.

    Ksiądz Sergiusz Каramyszew, publicysta, diecezja rybińska [Rybińsk n/Wołgą]

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Вожди патриотического болота на службе либералов http://ruskline.ru/news_rl/2015/10/27/vozhdi_patrioticheskogo_bolota_na_sluzhbe_liberalov/ (27.10.2015).

    Ksiądz Sergiusz Каramyszew, diecezja rybińska. Иерей Сергий Карамышев, Рыбинская епархия. Фото: ruskline.ru

    Przypisy tłumacza / Примечания переводчика:

    [1] – Zob./См.: Czy Putinowi jest z nami po drodze? По пути ли Путину с нами? http://polski.blog.ru/158468515.html (22.07.2012).

    [2] – Autor ma na myśli październikowy artykuł księdza Aleksandra Szumskiego pt. „Skryte wezwanie do obalenia władzy?”, w którym czytamy: „Wczoraj odsłuchałem nagrania okrągłego stołu „Dziwna wojna” w studio „Roy-TV” z udziałem Maksyma Kałasznikowa, Igora Girkina (Striełkowa) i Anatola Niesmijana (El Мurida). To, co usłyszałem, praktycznie niczym nie różni się od tego, co nadaje „Echo Moskwy”[*] i co piszą na liberalnych stronach internetowych. Taki „okrągły stół”, to mógłby się odbyć na dowolnej liberalnej platformie. (…) [Do tej pory] Striełkow ciągle wzywał, a dokładniej: prowokował władze rosyjskie do wprowadzenia wojsk na Ukrainę i zdobycia Kijowa, grożąc tym, że w przeciwnym razie dojdzie do moskiewskiego Majdanu. Majdanu, jak widać, nie ma. Lecz przecież – co zastanawiające – w USA także bardzo by chcieli, żeby Putin poszedł na Kijów. I jak to wszystko zechcecie ocenić? Kiedyś w pewnym towarzystwie Striełkow rzekł: „Wystarczyło by mi awanturnictwa [hazardowej śmiałości – GG.] by dojść do Odessy”. Czyż można przyjmować na poważnie rady i analizy awanturnika? (…) [W studio „Roy-TV”] Striełkow uporczywie podkreślał, że w Syrii znajduje się wielu naszych najemników, że odnieśli już znaczne straty w sile żywej. Mówił zupełnie w duchu „Echa Moskwy”. Jeśli to nie zdrada, to co [innego]? Podobne zdradzieckie przemowy mieli pseudopatrioci przed rewolucją lutową 1917 roku. (…) Ale najbardziej znamiennym było to, że żaden z uczestników „okrągłego stołu” ani słowem nie wspomniał o tym, że oprócz politycznych i geostrategicznych przyczyn naszej ingerencji w konflikt syryjski, jest jeszcze przyczyna duchowo-moralna: obrona najbujniejszego [na Bliskim Wschodzie – GG.] świata chrześcijańskiego w Syrii przed zezwierzęconym ISIL-em. Nic dziwnego, że nasz Patriarcha Cyryl wystąpił z poparciem militarnego zaangażowania się Rosji w Syrii. (…) Okazuje się – jak by nie patrzeć – że dla uczestników „okrągłego stołu” los chrześcijan w Syrii, w tym również wielu prawosławnych – jest obojętny. Jest zrozumiałe, że może lekceważyć chrześcijan Maksym Kałasznikow, słynący ze swojego puszczańskiego wojującego ateizmu. [Albo] El Мurid, ponieważ jemu jako ponoć muzułmaninowi (a może i ateiście) temat chrześcijaństwa też może być obojętny. Ale dlaczego Igor Iwanowicz Striełkow, który uważa się za prawosławnego, zupełnie nie poruszył tematu obrony chrześcijan w Syrii przez Rosję? Jedyne, na co go było stać, to wypowiedziana z niezrozumiałym uśmieszkiem fraza, że, powiedzmy, Syria ma dla Rosji znaczenie sakralne. Zresztą, to także jest zrozumiałe. Przecież pan Striełkow wielokrotnie wypowiadał się w sposób niepochlebny, delikatnie mówiąc, o Hierarchii Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.[**] I nie jestem pewien, czy można go w ogóle uważać za członka Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Na zakończenie jeszcze raz powtórzę, że tego typu „okrągły stół” mógłby zupełnie bezproblemowo wpisać się w „echomoskiewski” format.” (tłum./пер. GG.).[***] – Zob./Cм.: Свящ. А. Шумский, Скрытый призыв к свержению власти? http://ruskline.ru/news_rl/2015/10/23/skrytyj_prizyv_k_sverzheniyu_vlasti/ (23.10.2015).

    [*] – Kilkakrotne nawiązywanie przez ks. Szumskiego do „Echa Moskwy” ma na celu ustawienie Striełkowa i jego środowiska po tej samej stronie barykady, po której stoi prozachodnio-proizraelska antyputinowska opozycja. „Echo Moskwy” (nazwane przez A. Dugina „szczerze ideowym sztabem dla obalenia rosyjskiej państwowości” – zob.: Faza globalnej destabilizacji http://geopolityka.org/komentarze/wywiady/aleksander-dugin-faza-globalnej-destabilizacji ) stało się w 1990 r. pierwszym niepaństwowym radiem w ZSRR, a w czasie tzw. puczu Janajewa w 1991 r. opowiedziało się przeciwko obrońcom postsowieckiego imperium. Od 1998 r. redaktorem naczelnym tej rozgłośni jest proamerykański ateista Aleksy Benedyktow, pochodzący po matce ze starej żydowskiej inteligencji (jego ojciec był oficerem na okręcie podwodnym, a dziadek służył w NKWD), nazywający siebie konserwatystą, zwolennikiem Ronalda Reagana i Margaret Thatcher, oraz nazwany osobiście przez Putina jego wrogiem (za Wikipedia.ru).

    [**] – Atakowanie hierarchii kościelnej przez tzw. patriotów „świętszych od papieża”, to zjawisko dobrze znane też w Polsce. Przedstawiają się oni na swych cudownie rozmnożonych „patriotycznych” portalach jako katoliccy „prawosławni”, „przedsoborowi” ortodoksi postponujący głoszących pokojowe hasła „posoborowych” papieży i marzący o krucjatach przeciwko putinowskiemu, ukraińskiemu bądź też muzułmańskiemu Wschodowi, a nawet o walce z całym niekatolickim światem. Zob./См. (также на русском языке): Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat”. Программа Франциска: персонализм вместо „крестовыx походoв” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013). Pozostaje tylko powtórzyć za ks. Karamyszewem: „Polacy, nie idźcie za pokusicielami, którzy przywdziewają maski „jedynie słusznych” obrońców Kościoła i zbawicieli Ojczyzny, wiodąc Was ku bagiennym grzęzawiskom – w przeciwnym razie utoniecie.”

    [***] – Środowisko Striełkowa natychmiast zauważyło szeroko rozkolportowaną krytykę ks. Szumskiego i odpowiedziało na nią ustami Aleksego Sorokowoja, uczestnika owego „okrągłego stołu” w „Roy-TV” i szefa sztabu Ruchu „Noworosja”: „Tym, którzy nie rozumiejąc [problemu] zakrzyknęli z góry: „Łapaj złodzieja!” w swoich artykułach w sieci internet, na przykład księdzu Szumskiemu – wyjaśniam: Ani ja, ani Igor Iwanowicz Striełkow, ani nasi towarzysze NIE zamierzamy i NIE planujemy jutro biegnąć i przejmować władzę czy obalać ją w naszym kraju.” – zob./cм.: Заявление о текущем моменте http://novorossia.pro/news/odnovorossia/1292-zayavlenie-o-tekuschem-momente.html (27.10.2015).

    [3] – Przetłumaczone fragmenty wypowiedzi Kałasznikowa i Striełkowa podczas „okrągłego stołu” w „Roy-TV” oraz jego wideonagranie: Czy Rosja wywalczy pokój w Syrii? Добьётся ли Россия мира в Сирии? http://polski.blog.ru/218733747.html (14.10.2015).

    [4] – Księga Izajasza, Satyra na śmierć tyrana (14, 13 i 14): „Ty, który mówiłeś w swym sercu: Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego.” – zob.: http://www.nonpossumus.pl/ps/Iz/14.php

    [5] – Aluzja do promowania przez Jefriemowa (m.in. na stronie stomatologia.rf) usług moskiewskiego Centrum Stomatologicznego AGAMI, założonego – jak czytamy na stronie agami.ru – w 1997 r. przez Borysa Agami („który urodził się w Rosji, ale wykształcenie otrzymał i ponad 20 lat praktykował w Izraelu”) i utrzymującego „ścisłe kontakty z wiodącymi klinikami Izraela, USA i Europy Zachodniej”.

    [6] – Wiersz A. Orłowa (Orłuszy) pt. „Na Kremlu zadzwonił telefon...” – zob.: http://echo.msk.ru/blog/day_video/1647064-echo/ (26.10.2015) – jest ostrą antyputinowską satyrą i zarazem przeróbką starego wiersza dla dzieci pt. „Telefon”, autorstwa Kornela Czukowskiego (1882-1969), m.in. współtwórcy dobrze znanego Polakom tygodnika „Wiesiołyje Kartinki” („Wesołe Obrazki”), którego matką była chrześcijanka z guberni połtawskiej, zatrudniona w Petersburgu przez rodzinę Lewensonów, a ojcem Emanuel Lewenson s. Salomona. Z kolei sam występ Jefriemowa – zob.: https://www.youtube.com/watch?v=UrVWS5AF7mM (23.10.2015) – przypomina swoim klimatem antygierkowską i antypeerelowską propagandę opozycyjnych kabareciarzy Warszawy, a odbył się on pierwotnie 20.10.2015 r. w ramach uroczystości 25-lecia powstania prozachodniego ruchu i partii „Demokratyczna Rosja”, jakie miały miejsce w enklawie „zachodniaków”, czyli na Międzynarodowym Uniwersytecie w Moskwie (MUM), utworzonym w 1991 r. wspólną decyzją prezydentów Gorbaczowa i Busha starszego (potwierdzoną przez prezydenta Jelcyna) i finansowanym w l. 90-tych m.in. przez wpływowych oligarchów żydowskich: M. Chodorkowskiego i W. Gusińskiego (b. prezydenta Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego – RKŻ, ros. REK, ang. RJC – którego członkowie, jak podaje Wikipedia.en, „w większości związani są z opozycją wobec Prezydenta Włodzimierza Putina”).

    Zob. także/См. также:

    Pucz Striełkowa? Путч Стрелкова? http://polski.blog.ru/219103091.html (28.10.2015).

    Zjazd KoNanów w Petersburgu. Съезд КоНанов в Петербурге http://polski.blog.ru/216607843.html (28.04.2015).

    Dugin: Kontrrewolucja Striełkowa. Дугин: Контрреволюция Стрелковa http://polski.blog.ru/214548531.html (08.09.2014).

    Kontrnatarcie Striełkowa. Контрнаступление Стрелковa http://polski.blog.ru/214280051.html (25.08.2014).

    Dugin: Będzie wojna. Дугин: Война будет http://polski.blog.ru/213945315.html (08.08.2014).

    Bogurodzica w sukurs Noworosji. Богородица на помощь Hовoроссии http://polski.blog.ru/213354659.html (19.07.2014).


    „Reżyserzy rosyjskiej smuty mówią tak: jeżeli nie doszło do rewolucji pod hasłami liberalnymi, ani nawet pod hasłami nacjonalistycznymi, to spróbujmy ją wywołać pod hasłami patriotycznymi.” Powyżej: scena z wojny secesyjnej w Donbasie (2014).  „Режиссеры русской смуты рассуждают так: если не прошла революция под либеральными, ни даже под националистическими, лозунгами, - попробуем устроить ее под лозунгами патриотическими.” Вверху: сцена из гражданской войны в Донбассе (2014). Фото: pikabu.ru

    Вожди патриотического болота на службе либералов

    Иерей Сергий Карамышев об антироссийской деятельности псевдопатриотов, продвигающих интересы Госдепа…

    После протестных акций в конце 2011 – начале 2012 г.г. на Болотной площади столицы довольно прочно вошло в употребление понятие «болота», либо «либерального болота». Об этом явлении общественно-политической жизни было сказано довольно много. Либеральное болото в последнее время сильно обмелело, деградировало; его поддержка в народе ничтожна. Однако московского майдана врагам России по-прежнему очень хочется. Где же им найти дровишек для разжигания революционного пожара? Здесь существуют два варианта. Первый – идея всемирного халифата, который должен разлиться по территории России с Ближнего Востока. Этому варианту в настоящее время дают отпор наши Воздушно-космические силы на территории Сирии и наши спецслужбы на территории самой России.

    Второй вариант – патриотическое болото. Режиссеры русской смуты рассуждают так: если не прошла революция под либеральными, ни даже под националистическими, лозунгами, - попробуем устроить ее под лозунгами патриотическими. Чтобы дело пошло на лад, необходима соответствующая работа с людьми, могущими стать вождями патриотического болота. Эта работа не предусматривает прямой и откровенной вербовки указанных людей западными спецслужбами. Никто не требует от них продажности. Достаточно приставить к ним подходящих советников. Хотя даже и это не обязательно, потому что существует масса способов повлиять на образ мыслей человека, на процесс принятия им решений, без непосредственного с ним контакта.

    Когда слушаешь заявления вождей патриотического болота периода их становления, невольно обращаешь внимание на то, что они будто под копирку написаны с заявлений американского Госдепа. Если бы эти вожди были прямыми агентами западных спецслужб, они бы действовали похитрее. Поскольку они действуют прямо, приходишь к выводу: их планы просто совпадают с планами Госдепа. Они – просто попутчики. Почитая себя не иначе как гениями политической мысли, вожди патриотического болота думают: нам бы только к власти придти, а там мы с кем угодно расправимся – хоть с десятью Госдепами и дюжиной ЦРУ.

    У данной ситуации существуют исторические аналогии. Ни Степан Разин, ни Емельян Пугачев не были агентами западных спецслужб. Однако нужно признать: их действия были очень выгодны западным державам. То же самое можно сказать о нынешних вождях патриотического болота. Западу они крайне полезны. Потому что, во-первых, достаточно искренни, а это всегда привлекает людей; во-вторых, за их работу даже не нужно платить. Их конек – критика существующего государственного устройства. Следует признать, что в определенной мере она справедлива. Ведь если б они на все 100% лгали, кто бы за ними пошел?

    На протяжении последних месяцев эта критика становится все более непримиримой. Однако причина непримиримости не в нарастании ошибок власти, а, как это ни странно кому-то покажется, - в собственных страстях болотных вождей. Причина сугубо духовная. Амбиции у всех зашкаливают, а выхода им нет. Вот этих товарищей и распирает. Они напоминают главного персонажа басни Крылова «Лягушка и вол». Лягушка пыжится, раздувается, а вол ее упорно не замечает. Вождям патриотического болота хочется быть значимыми, заметными. А как этого достигнуть? Приходится делать все более провокационные заявления, искусственно раздувать свой рейтинг. Происходит радикализация, революционизация болотных вождей. Основной двигатель указанного процесса – гордыня. Каждый из них мнит: если бы мне довелось порулить Россией, я бы показал класс вождения!

    Результат же они дают пока один: глухой ропот, слишком напоминающий кваканье болотных лягушек. Оно сливается с кваканьем либерального крыла болота, которое мечтает, подмяв под себя этих вождей, получить второе дыхание. Лозунги, по большому счету, не имеют значения. Важно, чтобы болотная стихия разлилась как можно шире, ибо в ней счастье всевозможных пиявок, комаров и прочих представителей болотной фауны.

    Один из свежих примеров, на который своевременно обратил внимание отец Александр Шумский, - круглый стол с участием товарищей: Кучеренко (псевдоним – Калашников), Гиркина (псевдоним – Стрелков), Несмияна (псевдоним Эль Мюрид) и Сорокового. Сразу обращает на себя внимание любовь к псевдонимам, что называется, - в старых добрых традициях революционной интеллигенции.

    Объединяет указанных вождей неприятие существующей власти Российского государства и власти священноначалия Русской Православной Церкви. Кучеренко известен давно в качестве атеиста и богохульника, мечтающего поставить Церковь под контроль измышляемого им государства. Для всех прочих это, видать, не заслуживающая внимания мелочь. Всем хочется власти, все мечтают осчастливить Россию своим «мудрым» руководством. А между тем, похоть власти – страшная болезнь, могущая толкнуть на величайшие преступления, как это было с теми же Разиным, Пугачевым или Григорием Отрепьевым.

    Существует интересная закономерность: обитатели болота приходят в негодование, когда им указывают их законное место. Потому что они живут мечтами и грезами и мнят себя владыками, восседающими на лучезарных вершинах Севера (Ис. 14, 13). В отместку истине они именуют болотом все, что в действительности находится выше болота.

    На ура прошло на днях выступление известного актера Михаила Ефремова (который в последнее время настойчиво рекомендует «лечить зубы без страха и стресса» в клинике «Агами») со стихотворением «В Кремле зазвонил телефон…», автор опуса некий Андрей Орлов, он же Орлуша. Стихотворение в высшей мере хамское по отношению к Главе государства. Кремль представлен в виде какого-то бандитского притона, который силится поставить под контроль весь мир. Мешает, оказывается, некая русская косность. В результате на весь Русский мир ставится клеймо: болото. Основная мысль стихотворения высказана в конце: «Ох, нелегкая это работа – русский мир доставать из болота!»

    Подмена понятий их противоположностями – излюбленный метод нечистой силы. Известно, что бесы любят рядиться в ангелов света (2 Кор. 11, 14) и называть зло добром, а добро – злом. Если Русский мир отождествили с болотом, значит их допекло по-настоящему.

    Вывод из всего выше сказанного простой: русские люди, не ходите за обольстителями, которые надевают на себя личины спасителей Отечества, по болотным трясинам – иначе утонете. Слушайтесь мать-Церковь и поддерживайте Богом данного России вождя – раба Божия Владимира. Да и самим горе-вождям было бы полезно вылезти из болота, пока не до конца в нем увязли.

    Иерей Сергий Карамышев, публицист, Рыбинская епархия

    Источник: http://ruskline.ru/news_rl/2015/10/27/vozhdi_patrioticheskogo_bolota_na_sluzhbe_liberalov/ (27.10.2015).

  • Ostatnia rubież obrony Rosji? W wyobrażeniach swoich zwolenników Igor Striełkow jest kontynuatorem dziejowej misji tragicznych bohaterów rosyjskiej wojny domowej z l. 1918-1920: admirała Kołczaka i gen. Kappela (obaj zginęli w walce z socjalistami na początku 1920 r.). Jednak po lekturze ironiczno-poważnego tekstu Rościsława Iszczenki (poniżej) nasuwają się wątpliwości co do takiej interpretacji.  Последний рубеж обороны России? В воображениях своих сторонников Игорь Иванович Стрелков является продолжателем исторической миссии трагических героев российской гражданской войны с 1918-1920 гг.: адмирала Колчакa и ген. Каппеля (оба погибли в борьбе с социалистами в начале 1920 г.). Однако после прочтения ироническo-серьезного текста Ростиславa Ищенко (см. ниже) возникают сомнения в такой интерпретации. Фото: vk.me / polski.blog.ru

    Kontynuacja tematu / Продолжение темы: „Patriotyczne bagno” w służbie liberałów. „Патриотическое болото” на службе либералов http://polski.blog.ru/219846179.html (04.11.2015).

    Pucz Striełkowa, czyli ostatnia rubież obrony Rosji – Путч Стрелкова, то есть последний рубеж обороны России

    Prawdę mówiąc, dojrzałość polityczna społeczeństwa rosyjskiego mile mnie zaskoczyła. A wydawałoby się, że nie ma ona podstaw. W Związku Radzieckim nie uczono krytycznego przyjmowania koncepcji politycznych, a wrogą propagandę po prostu zagłuszano. W szalonych latach dziewięćdziesiątych nie miano głowy do polityki – naród starał się przetrwać. A od początku lat 2000-nych zaczęła już działać „patriotyczna” gałąź przyszłej błotnej opozycji, formułująca aktywnie postawę nieufności wobec istniejącej władzy, jako „podlegającej całkowicie Stanom Zjednoczonym”, działającej tylko według rozkazów Waszyngtonu i obalającej samą siebie.

    Przy czym, i to w całkowitej zgodzie z ujęciem stalinowskiego prawodawstwa (z którego niegdyś drwiło liberalne środowisko), antyputinowska opozycja okazała się być lewicowo-prawicową[1]. Nienawidzący bolszewików prawosławni monarchiści typu faszystowskiego nie mówią ludziom o swoim pragnieniu przywrócenia monarchii absolutnej i nie wymawiają czule z trybun słowa: „katechon”. Mistyczne i eschatologiczne koncepcje biało-brunatnych pozostawiane są na kuchenne biesiady wśród swoich. Publice podsuwa się całkowicie socjalistyczne, a nawet komunistyczne hasła, proponujące deoligarchizację władzy, nacjonalizację własności, sprawiedliwość społeczną i inne drobne przyjemności, przeciwko wprowadzeniu których przodkowie współczesnych „zbawicieli Rosji”: Krasnow, Szkurо, Własow – walczyli z bolszewikami, nie szczędząc swojego życia.

    Zaś lewicowi radykałowie – zupełnie tak, jak ich trockistowscy historyczni poprzednicy – też gotowi są poświęcić swoje zasady i łączą się z nacjonalistami i jawnymi nazistami w „walce z reżimem”, uzupełniając swoje hasła społeczne hasłami narodowymi i stając się jawnymi narodowymi socjalistami.

    Cóż jeszcze potrzeba społeczeństwu? Tutaj płacz o nieszczęsnym „ruskim narodzie” (w granicach księstwa moskiewskiego z czasów Iwana Kality), zmuszonym dzielić daną od Boga władzę nad państwem z różnego rodzaju cudzoziemcami (no i co z tego, że ci ostatni żyją na swoich ziemiach?), tutaj żądania, żeby wszystko zabrać [bogatym] i rozdzielić [wśród biednych], i obietnice, że przy nowej „uczciwej” władzy „każda kucharka” będzie zarządzać państwem. A lud swoich zbawicieli nie popiera.

    Politycy antyputinowskiego pokroju tracą wyborców, eksperci – audytorium, dziennikarze, pisarze, blogerzy – czytelników. Im bardziej się marginalizują, tym bardziej stają się histeryczni, nieadekwatni i po prostu śmieszni. I tym więcej ich byłych współpracowników i zwolenników opuszcza ich szeregi, „przeglądając na oczy” i starając się szybko oczyścić. Przecież zarówno finansowanie polityka, jak i finansowanie publicysty zależy od tego, jaki jest na niego popyt mas – wyborców lub czytelników. Jeżeli jest on interesujący tylko dla własnego odbicia w lustrze lub dla małej grupki zawodowych wielbicieli kolejnego guru, to finansowanie jego politycznej aktywności się kończy.

    Tymczasem, co by Wam nie mówili działacze i pisarze o swojej uczciwości, samowystarczalności i pogardzie dla wartości materialnych – ani jeden człowiek zaangażowany w politykę nie może się obejść bez funduszy zewnętrznych. (…) Jeśli by postawić tylko na entuzjazm wolontariuszy, to wcześniej czy później (ale raczej wcześniej, niż później) rodzinne i zawodowe interesy przetną drogę ich aktywności społecznej. Mało jest wariatów, zdolnych dla idei powszechnego dobrobytu pozostawić rodzinę bez kawałka chleba i pracować za darmo w nadziei na „świetlaną przyszłość ludzkości”. Co więcej, tacy ludzie są niebezpieczni, ponieważ uważają poniesione przez nich osobiście ofiary za wystarczającą podstawę do tego, aby żelazną ręką zapędzić ludzkość do szczęścia, przy pomocy masowych represji.

    Oznacza to, że dla skutecznej realizacji swoich koncepcji politycznych posiadacie dwie opcje: pozyskanie wystarczających środków na efektywną agitację i propagandę; [lub] przewrót siłowy. Przy czym, ten ostatni jest już niemożliwy w formie rewolucji, ponieważ do zrobienia rewolucji potrzebne jest masowe poparcie, a to wymaga pieniędzy. W konsekwencji, będziecie stawiać na przewrót pałacowy, który mogą przeprowadzić poszczególni niezadowoleni funkcjonariusze resortów siłowych lub osoby piastujące najwyższe stanowiska państwowe. Przy czym, negatywne doświadczenie GKCzP [Państwowego Komitetu ds. Stanu Wyjątkowego w czasie tzw. puczu Janajewa 1991 r. – przyp. GG.] i pozytywne doświadczenie jelcynowskiego rozpędzenia Rady Najwyższej [w 1993 r.] świadczą o tym, że w każdym przypadku może być Wam porzebny komponent siłowy, zaś dla zapewnienia sobie sukcesu trzeba będzie bez wahania użyć różnorodnej broni (w tym czołgów i lotnictwa).

    Ostatni histerycy, jacy pozostali na froncie walki z „аntynarodową władzą”, w pełni już dojrzeli do zrozumienia (lub intuicyjnego wyczucia) swojej ostatniej możliwości przetrwania w polityce. Z jednej strony, zbyt daleko zaszli w antyputinowskiej propagandzie i już nie mogą „przejrzeć na oczy” i „uświadomić sobie”. Nie zawrócą w ten sposób uciekających od nich mas, a mogą stracić gromadki swoich ostatnich fanatycznych zwolenników, zadowalające jeszcze jakoś ich ambicje i zapewniające im minimalne finansowanie. Z drugiej strony, wezwać ludu do buntu przeciwko Putinowi nie mogą – Putin będzie ich musiał przed ludem ratować.

    Dlatego w ostatnim czasie (antyputinowscy politycy) zmienili swoją koncepcję publicystyczną. To już trzeci jej wariant. Pierwszy głosił: „Źli bojarzy przygotowują wpuszczenie Donbasu w kanał, ale przy władcy-nadziei znajdują się ludzie uczciwi, którzy już za chwilę poniosą mu głos ludu. A potem złych bojarów się rozpędzi, a godnych tubylców i cudzoziemców mianuje się dumnymi diakami [funkcjonariuszami publicznymi – GG.] i Ruś rozpostrze się od bieguna do bieguna i od Lizbony do Tegucigalpy”. Jednakże, pomimo zmasowanego ataku informacyjnego na „złych bojarów”, Putin nie zaczął osobiście rozpędzać własnego otoczenia (ku uciesze wrogów) i rekrutować zwolenników hasła „Wszystko i natychmiast!” w celu zastąpienia przez nich wykwalifikowanych zarządców.

    Drugi wariant wyjaśniał klęskę pierwszego: „Car okazał się nieprawdziwy. Źli bojarzy i cudzoziemscy goście trzymają go za leżące w szwajcarskich i angielskich bankach jefimki [zachodnioeuropejskie srebrne talary – GG.], i dlatego tę władzę trzeba zmienić jak najprędzej, dopóki całej Rosji wrogom nie sprzedała”. Ten wariant był jeszcze większą klęską, ponieważ jeżeli lud gotów był pomóc Putinowi [w walce] przeciwko złym bojarom – za namową niektórych guru (rzekomo przekazujących ludowi wolę Kremla) – to po tym, gdy stało się jasne, że guru nie mają z Kremlem nic wspólnego, zainteresowanie nimi momentalnie się załamało.

    Stwierdziwszy masowy odpływ czytelników, czcicieli i wyborców, prawicowo-lewicowi monarchо-faszyści zaproponowali trzecią koncepcję publicystyczną, która powinna przywrócić im audytorium. Obecnie twierdzą oni, że nie występują przeciwko władzy, lecz tylko ją krytykują za zaniedbania. Powiadają: korzystamy z wolności słowa i pokazujemy władzy jej błędy, aby była jeszcze lepsza. Jednocześnie informujemy lud o tych błędach, aby on także przy [wszelkiej] okazji je władzy pokazywał. No, a że rosyjska rzeczywistość nakreślona przez tych rzetelnych krytyków wygląda jak wojna somalijskich i czadskich plemion na śmietnisku w warunkach Dalekiej Północy – to są koszty produkcji. Oni „tak to widzą”. Ze względu na Was oni nie są lakiernikami rzeczywistości, lecz uczciwym (chociaż i krzywym) jej zwierciadłem.

    Ale i ten trzeci wariant nie wypali, podobnie jak nie wypaliły dwa pierwsze, i czwarty też zawiedzie, i piąty również. A stanie się to z jednego prostego powodu. Nasi „demaskatorzy” i „zrywacze zasłon” (bezinteresowni, jako że niektórzy z nich są aktywnymi „bojownikami [walczącymi] z [kijowską] juntą”, co nie przeszkadza im utrzymywać przyjacielskich kontaktów – a i „kablować” – z aktywistami majdanu i założycielami UNSO [Ukraińskiej Samoobrony Narodowej – GG.]) są ludźmi słabymi intelektualnie, dokładnie [zresztą] tak samo, jak i ich ukraińscy majdanowi koledzy.

    Przygniatająca większość publicystów-demaskatorów nie tworzy własnych tekstów, lecz komentuje teksty politycznych przeciwników. W ten sposób popularyzują oni nie tyle swoje, ile nasze koncepcje. Zmuszeni są oni przecież do zamieszczania linków do tekstów i autorów, których krytykują lub przynajmniej do nazywania ich i publikowania cytatów. A człowiek jest tak skonstruowany, że pragnie sam, własnymi rękami pomacać wszystko to, o czym mu się opowiada, nawet jeśli opowiada mu się obrzydliwości i horrory. I oto, po uzyskaniu dostępu do alternatywnego punktu widzenia i możliwości porównania go z argumentami swoich „władców myśli”, sprowadzającymi się do wyzwisk, prób zniesławienia lub prostego stwierdzenia: „to nieprawda, ponieważ ja tak nie sądzę” – wszyscy zgodni [dotąd] czytelnicy czerwono-białych monarchiczno-faszystowskich guru opuszczają [owych] antyputinowskich propagandystów, zmniejszając ich społeczne znaczenie i polityczny kapitał.

    Lecz największe szkody zadaje przeciwnikom Putina Igor Iwanowicz [Striełkow] – dawna ikona stylu rekonstruktorskiego, a teraz opuszczony nawet przez niedawnych szczerych zwolenników. Przestali już go postrzegać jako potencjalnego lidera „wolnościowо-patriotycznej” trockistowsko-czarnosecinnej opozycji, ale nadal jest chętnie cytowany w drugorzędnych i proukraińskich mediach. Dlatego jego [publicystyczne] arcydzieła, demaskujące nieumyślnie (z braku rozsądku) cele i zadania neoantyputinowskiej propagandy, kolportowane są znacznie szerzej, aniżeli wyjaśnienia i objaśnienia [innych] bezpłodnych guru, z których każdy skupia od 4 do 40 sekciarzy.

    Zacząwszy raz działać w stylu: zwalaj na przeciwników swoje błędy i przypisuj im swoje plany – Igor Iwanowicz hołduje mu nadal tak samo bezmyślnie i bezlitośnie, jak [czynili to w zimie 1918 r. dowódcy tzw. pierwszego kubańskiego marszu lodowego Armii Ochotniczej gen. Korniłowa, którzy] szli po stepie od Rostowa nad Donem do Jekaterynodaru [ob. Krasnodar nad rzeką Kubań, przy trasie na Krym – GG.][2]. W ubiegłym tygodniu [Striełkow] uradował nas dwoma objawieniami jednocześnie. Po pierwsze, Surkow przygotowuje (z pomocą Borodaja) bojowników na Plac Maneżowy [w Moskwie], żeby potem „wpuścić ich w kanał”. Właściwie, to doradca Putina przygotowuje zbrojny zamach stanu przeciwko Putinowi, żeby potem go udaremnić, na chwałę Putina.

    Po drugie, Rosja jest nieskuteczna w walce z ISIL. Czeka nas „drugi Afganistan”, wpuszczenie Donbasu w kanał, niezadowolenie ludu i upadek „reżimu”, który zmiotą niezadowolone masy[3].

    Nie będziemy tu rozważać realności syryjskiej prognozy, bo na razie, poza Igorem Iwanowiczem i liczącymi się pojedynczymi trockistowsko-czarnosecinnymi blogeram na zewnętrznym finansowaniu, taki rezultat [działań Rosji] nikomu (w tym amerykańskim, europejskim i izraelskim służbom specjalnym) nie wydaje się prawdopodobny. Każda kolejna wypowiedź Igora Iwanowicza ciekawi mnie wyłącznie z psychologicznego punktu widzenia. W końcu, jest to człowiek bardzo ambitny i – jak powiadają – szczery (nie mylić z uczciwym, choć wewnętrznie jest on zapewne uczciwy, czyli mówi to, w co wierzy, nawet jeśli to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością). Ponadto, dzięki licznym niekontrolowanym relacjom trockistowsko-czarnosecinnej paczki, jest on zorientowany w dominujących w tym środowisku politycznych koncepcjach i trendach. A dzięki swojemu staremu nawykowi dbania o swój dobry wizerunek stara się jako pierwszy ogłosić to, co jest mu znane, mniej więcej tak samo, jak karmi pozostałych przy nim nielicznych zwolenników „ekskluzywnymi” informacjami z Kremla, z Kijowa i z Białego Domu (ponoć wszędzie ma informatorów).

    Co nam mówią objawienia Striełkowa? Oczywiście, oprócz tego, że nie wybaczył on Surkowowi nie otrzymania epoletów generalissimusa DRL, a Borodajowi tego, że ten potrafił – w przeciwieństwie do samego Igora Iwanowicza – stworzyć strukturę roboczą, jednoczącą pospolite ruszenie Donbasu i zapewniającą jego uspołecznienie.

    A mówią nam one, co następuje.

    Po pierwsze, do przeprowadzenia antyputinowskiego puczu planowano i planuje się wykorzystać pospolite ruszenie Donbasu (co prawda, w tym celu trzeba je jeszcze wyrwać spod wpływu znienawidzonego Borodaja, ale Igor Iwanowicz nie ma wątpliwości co do swojej charyzmy).

    Po drugie, ideologiczne uzasadnienie puczu będzie opierać się na tym, że rosyjska władza przegrała z USA kampanie w Syrii i w Donbasie. Do tego celu trockistowsko-czarnosecinni spiskowcy potrzebują przeciągnięcia się kampanii syryjskiej, strat rosyjskiego lotnictwa, a najlepiej użycia w walkach kontyngentu wojsk lądowych Federacji Rosyjskiej, który – ze względu na specyfikę wojny lądowej – nieuchronnie poniesie poważniejsze straty. Tutaj nasi „patrioci” to sojusznicy USA i ISIL.

    Po trzecie, na tym tle niezbędne są zamieszki w Donbasie i nadwyrężenie tutejszego kierownictwa. Pierwsze próby podejmowane są przy pomocy zbiegłych ukraińskich oligarchów (napiszę o tym w następnym artykule). Jeżeli nawet nie uda się przedstawić wewnętrznych problemów Donbasu jako zupełnego „wpuszczenia w kanał”, to będzie można mówić o tym, że tylko dzięki czujności „patriotów” Surkow i Putin po raz kolejny o mało co nie wpuścili Dobasu w kanał. Tutaj trockisto-czarnosecińcy są sojusznikami reżimu kijowskiego i zbiegłych oligarchów z otoczenia Janukowicza, którzy marzą o zbudowaniu w Rosji takiego samego systemu władzy, jaki istniał na Ukrainie. Tym bardziej, że w Rosji można rabować jeszcze bardzo długo, chociaż obawiam się, że ci chłopcy uwinęliby się z tym szybko i z tym samym [co na Ukrainie] rezultatem. No i Stany Zjednoczone mają [w tym] swój interes.

    Po czwarte, przy pomocy zmasowanej propagandy (zwanej „konstruktywną krytyką błędów reżimu”) będzie poczyniona próba wyprowadzenia na ulice najbardziej aktywnych i patriotycznie nastrojonych warstw moskiewskiej społeczności i zabezpieczenia pod tą zasłoną działań uzbrojonych bojowników, [rekrutujących się] zarówno spośród byłych członków pospolitego ruszenia, jak i z pseudorosyjskich organizacji neonazistowskich. Nawiasem pisząc, o ich przygotowywanie oskarżono już uprzednio Surkowa, by organizatorzy puczu mogli potem krzyczeć: „My przecież ostrzegaliśmy!”

    Na tym etapie nasi niezbyt mądrzy prawicowo-lewicowi monarchо-faszyści liczą na zwycięstwo „patriotycznego majdanu”, a ich bardziej adekwatni amerykańscy kuratorzy po prostu liczą na to, że trockisto-czarnosecińcom wystarczy sił, by sprowokować krwawe bachanalie w stolicy [Rosji] na czas od trzech dni do tygodnia i zabić od kilkuset do kilku tysięcy osób. Odpowiednio do tego, „cywilizowany świat” zdąży nie tylko wyartykułować, ale i szeroko rozpowszechnić swoje zaniepokojenie „krwawymi represjami”, przy pomocy których „reżim pozbawiony legitymizacji” utrzymuje się u władzy.

    A to nie jest drobiazg, ponieważ w taki właśnie sposób – demonstracją „krwawo stłumionego powstania w stolicy” – można przekonać naszych realnych i potencjalnych sojuszników o wewnętrznej słabości rosyjskiej władzy i nieuchronności jej upadku, a tym samym zniweczyć całą pracę rosyjskich dyplomatów i wojskowych, i [uczynić daremnymi] wszystkie ofiary złożone w ostatnich latach na ołtarzu wspólnego zwycięstwa przez obywateli Rosji oraz Rosjan z Ukrainy i Donbasu.

    Tak w ogóle, to już rok temu pisałem, że z punktu widzenia geopolitycznego układu sił zwycięstwo Rosji jest nieuniknione. Lecz tak, jak w 1917 roku [wrogowie] mogą nam je sprzątnąć sprzed nosa przy pomocy piątej kolumny. Nawiasem pisząc, piąta kolumna zabezpieczająca przewrót w lutym 1917 roku też miała wiele twarzy i była wielopostaciowa, obejmując i socjalistów, i liberałów, i demokratów, i konstytucyjnych monarchistów, i zwolenników nieograniczonego absolutyzmu, i nawet czarnosecińców. I wszyscy oni „krytykowali władzę” za drobne uchybienia w celu jej poprawy. A bolszewicy pojawili się w kwietniu, a władzę przejęli w październiku. Główne [rewolucyjne] wydarzenia odbyły się bez nich.

    Tak więc, ostatnia i najważniejsza rubież obrony Rosji – to walka przeciwko „wrogowi wewnętrznemu”. I nie trzeba się uspokajać tym, że jest on słaby, głupi i zmarginalizowany. Na przykładzie upadku monarchii Romanowów i na przykładzie rozpadu ZSRR mogliśmy się upewnić, że w minimalnie sprzyjających warunkach głowy tej hydry zaczynają odrastać i mnożyć się z prędkością królików kolonizujących Australię. Przy czym, w awanturach piątej kolumny giną ludzie nie mający z nimi nic wspólnego, ludzie niewinni, a sprawiedliwość wymaga, by normalni ludzie żyli normalnie, zaś polityczni prowokatorzy wypacali swoją energię na budowach narodowej gospodarki, najlepiej na wysokich szerokościach geograficznych.

    Rościsław Iszczenko, komentator Międzynarodowej Agencji Informacyjnej „Rosja Dzisiaj” (МИА „Россия сегодня”)

    Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Последний рубеж обороны России http://cont.ws/post/136313 (19.10.2015).

    Przypisy / Примечания:

    [1] – Ten sam fenomen obserwujemy też w Polsce, „gdzie podział „dzidy” socjalizmu liberalnego na lewicowe „przeddzidzie”, centrowe „śróddzidzie” i prawicowe „zadzidzie” jest czysto umowny (propagandowy), aktywiści łatwo zmieniają przynależność i żyją ze sobą w specyficznej lewicowo-prawicowej, arcykatolicko-neopogańskiej i antykapitalistyczno-prokapitalistycznej symbiozie”, co dotyczy zarówno formacji deklarujących się jako prorosyjskie, jak i ostentacyjnie antyputinowskich. Zob./См.: Zjazd KoNanów w Petersburgu. Съезд КоНанов в Петербурге http://polski.blog.ru/216607843.html (28.04.2015).

    [2] – Zob./См.: Pierwszy marsz kubański. Первый Кубанский поход https://pl.wikipedia.org/wiki/Pierwszy_marsz_kuba%C5%84ski

    [3] – Zob./См.: Czy Rosja wywalczy pokój w Syrii? Добьётся ли Россия мира в Сирии? http://polski.blog.ru/218733747.html (14.10.2015).

    Rościsław Iszczenko – ur. w 1965 r. w Kijowie, obywatel Ukrainy i Rosji, politolog, publicysta, redaktor i dyplomata; m.in. od października 1994 r. do kwietnia 1998 r. pracował w Administracji Prezydenta Ukrainy, od października 2006 r. do grudnia 2007 r. był doradcą wicepremiera Ukrainy Dymitra Tabacznika, a od maja 2010 r. doradcą ministra edukacji i nauki, młodzieży i sportu Ukrainy; po zmianie władzy na Ukrainie wyjechał 01.03.2014 r. do Rosji (za: Wikipedia.ru).  Ростислав Владимирович Ищенко – род. в 1965 г. в Киевe, гражданин Украины и России, политолог, публицист, редактор и дипломат; в частности c октября 1994 г. по апрель 1998 г. работал в Администрации Президента Украины, c октября 2006 г. по декабрь 2007 г. – советник вице-премьер-министра Украины Дмитрия Табачника, c мая 2010 г. – советник министра образования и науки, молодёжи и спорта Украины; после смены власти на Украине, 1 марта 2014 г. уехал в Россию (зa: Википедия.py). Фото: cont.ws

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Iszczenko: 2016 – rok zwycięstw Rosji. Ищенко: 2016 – год побед России http://polski.blog.ru/220827603.html (05.01.2016).

    Iszczenko o UE i rosyjskiej dominacji. Ищенко об ЕС и российском доминировании http://polski.blog.ru/220765395.html (25.12.2015).


    Dugin: Kontrrewolucja Striełkowa. Дугин: Контрреволюция Стрелковa http://polski.blog.ru/214548531.html (08.09.2014).

    Kontrnatarcie Striełkowa. Контрнаступление Стрелковa http://polski.blog.ru/214280051.html (25.08.2014).

    Dugin: Będzie wojna. Дугин: Война будет http://polski.blog.ru/213945315.html (08.08.2014).

    Bogurodzica w sukurs Noworosji. Богородица на помощь Hовoроссии http://polski.blog.ru/213354659.html (19.07.2014).

    Czy Putinowi jest z nami po drodze? По пути ли Путину с нами? http://polski.blog.ru/158468515.html (22.07.2012).

    Włodzimierz Odnowiciel. Владимир Восстановитель http://polski.blog.ru/144271379.html (03.03.2012).

  • Czy Rosja wywalczy pokój w Syrii? Wystąpienie ministra spraw zagranicznych Rosji Sergiusza Ławrowa na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku http://daccess-dds-ny.un.org/doc/UNDOC/PRO/N15/295/56/PDF/N1529556.pdf (30.09.2015).  Добьётся ли Россия мира в Сирии? Выступление Министра иностранных дел России С.В. Лаврова на заседании Совета Безопасности ООН в Нью-Йоркe http://daccess-dds-ny.un.org/doc/UNDOC/PRO/N15/295/58/PDF/N1529558.pdf (30.09.2015). Фoто: vk.me

    List [S/2015/678] stałego przedstawiciela Federacji Rosyjskiej przy ONZ z dnia 1 września 2015 roku do Sekretarza Generalnego

    Mam zaszczyt przesłać niniejszym notatkę koncepcyjną przygotowaną na otwarte posiedzenie Rady Bezpieczeństwa na temat „Utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego: rozwiązanie konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej oraz walka z zagrożeniem terrorystycznym w regionie”, które odbędzie się 30 września 2015 roku pod przewodnictwem Federacji Rosyjskiej w Radzie Bezpieczeństwa (patrz załącznik). Będę wdzięczny za rozpowszechnienie niniejszego listu i załączonej notatki koncepcyjnej jako dokumentu Rady Bezpieczeństwa.

    (Podpis) Witalis Czurkin

    Załącznik do listu stałego przedstawiciela Federacji Rosyjskiej przy ONZ z dnia 1 września 2015 roku do Sekretarza Generalnego [Tekst oryginalny w języku rosyjskim]:

     

    Utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego: rozwiązanie konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej oraz walka z zagrożeniem terrorystycznym w regionie

    Notatka koncepcyjna

    Federacja Rosyjska proponuje przeprowadzenie 30 września 2015 roku otwartego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ na szczeblu ministrów w celu wszechstronnego rozpatrzenia sytuacji na obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej pod hasłem: „Utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego: rozwiązanie konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej oraz walka z zagrożeniem terrorystycznym w regionie.”

    Kontekst sytuacyjny

    Region Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej wszedł w fazę niestabilności i rodzenia się konfliktów: nasiliły się sprzeczności wewnątrzpolityczne, społeczno-gospodarcze, etniczno-wyznaniowe, międzypokoleniowe i światopoglądowe. Wzrosło zagrożenie dla jedności, integralności terytorialnej i niepodległości szeregu państw. Wiele krajów regionu stało się obiektem agresji terrorystycznej. Te okoliczności rzucają wyzwanie systemowi pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, dialogu międzycywilizacyjnego, porządkowi nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia – i dlatego domagają się pilnych rozstrzygnięć. Do zadawnionych konfliktów doszły bowiem nowe kryzysy.

    Nieuregulowanie problemu palestyńskiego powoduje periodyczne rozbłyski przemocy wokół strefy Gazy i niekończące się incydenty zbrojne na Zachodnim Brzegu J-nu. Zastój w bliskowschodnim uregulowaniu i nierozwiązanie problemu ostatecznego statusu terytoriów palestyńskich – zgodnie z powszechnie uznaną prawno-międzynarodową podstawą – przyczyniają się do radykalizacji nastrojów „arabskiej ulicy” i tworzą sprzyjający grunt dla szerzenia się nastrojów terrorystycznych.

    Sytuacja w Iraku po 2003 roku rozwinęła się tak negatywnie, że kraj ten został de facto rozdarty, a poszczególne części jego terytorium zamieniono w bastiony międzynarodówki terrorystycznej. Stąd też wystąpiły bardzo niebezpieczne tendencje do konfrontacji międzyreligijnej. Tylko sukcesywne wspólne wysiłki społeczności międzynarodowej przy wsparciu rządu Iraku w walce z ISIL, a także z „Al-Kaidą” i związanymi z nimi ugrupowaniami, są w stanie zlikwidować to wyzwanie terroryzmu.

    Krwawy konflikt syryjski stał się podglebiem dla umocnienia się na części terytorium tego kraju terrorystycznego „kalifatu”. Konfliktu tego nie można rozwiązać zbrojnie. Droga do jego uregulowania wiedzie poprzez znany samym Syryjczykom proces polityczny na bazie Komunikatu Genewskiego [z 30 czerwca] 2012 roku i zjednoczenie stron syryjskiego konfliktu oraz regionalnej i międzynarodowej społeczności w skutecznej walce z głównym zagrożeniem terrorystycznym, na bazie niestosowania podwójnych standardów i poszanowania zasady suwerenności państwa.

    Libia przeżywa nadal ciężkie następstwa wydarzeń 2011 roku. W celu unormowania sytuacji i skutecznego przeciwdziałania nabierającemu mocy zagrożeniu terrorystycznemu, konieczne jest utworzenie rządu zgody narodowej, z obowiązkową konsolidacją struktur armii i aparatu bezpieczeństwa, przy odpowiedniej pomocy międzynarodowej.

    W Jemenie sytuacja poważnie się skomplikowała. Bezzwłoczna realizacja priorytetowych zadań zawieszenia broni i zapoczątkowania procesu politycznego pod egidą ONZ, a także pilnych działań w celu poprawienia sytuacji humanitarnej, podyktowane są tu także koniecznością przeciwdziałania zagrożeniu terrorystycznemu w tym kraju.

    Cel spotkania

    Dojrzała już potrzeba przeprowadzenia kompleksowej analizy natury konfliktów na obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej i określenia kierunków kolektywnej pracy na podstawie Statutu ONZ.

    Tylko stosując się do norm i zasad prawa międzynarodowego możemy przywrócić regionowi Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej wiarę w lepszą przyszłość, powstrzymać niszczenie jego społeczno-kulturowych tkanek, przywrócić zaufanie w stosunkach pomiędzy państwami oraz grupami religijnymi i etnicznymi.

    Kluczową rolę w uzgodnieniu zbiorowych metod, opierających się na poszanowaniu kulturowo-cywilizacyjnej różnorodności współczesnego świata i demokratyzacji relacji międzynarodowych, powinna odegrać właśnie Rada Bezpieczeństwa, i to właśnie ona powinna wypracowywać sposoby zrozumienia całego kompleksu wyzwań związanych z bezpieczeństwem na obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

    Współczesna rzeczywistość narzuca konieczność kompleksowego podejścia do tematu zapobiegania konfliktom i ustanowienia trwałego pokoju, włączając w to środki potrzebne do likwidacji przyczyn konfliktów. Współdziałanie wszystkich członków społeczności międzynarodowej powinno prowadzić do poszukiwania wspólnego zrozumienia zarówno przyczyn obecnego głębokiego kryzysu w dziedzinie bezpieczeństwa na obszarze regionu, jak i potęgujących ten kryzys czynników politycznych i innych. Tylko takie zrozumienie, wypracowane w ramach Statutu ONZ, jest w stanie doprowadzić do wdrożenia przez społeczność międzynarodową uzgodnionych środków dla zapobieżenia wzrostowi przestrzeni konfliktów i aktywności terrorystycznej w regionie. Ingerencja w wewnętrzne sprawy państw, użycie siły z pominięciem Rady Bezpieczeństwa, dostawy broni dla pozarządowych organizacji i ugrupowań wyznających radykalną ideologię – zaostrzają sytuację w regionie i zwiększają zagrożenie terrorystyczne.

    Czynniki niestabilności i kierunki działań

    1. Środki dla przeciwdziałania terroryzmowi

    Większość konfliktów bliskowschodnich jest obciążona pokaźną obecnością czynnika terrorystycznego. W tym regionie zagrożone jest samo istnienie poszczególnych państw. Terroryści biorą pod swoją kontrolę dane terytorium i ustanawiają na nim własną quasi-administrację, prowadzącą współpracę z ludnością według pisanych przez ekstremistów praw i reguł. ISIL ma zadanie ekspansji terytorialnej i stworzenia terrorystycznego „kalifatu”.

    Grasującе w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej ISIL, „Dżabhat an-Nusra”, „Al-Kaida” i inne związane z nimi struktury korzystają ze wsparcia globalnych sieci werbunkowych, rozprzestrzeniają praktycznie bez żadnej kontroli ekstremistyczną ideologię za pomocą współczesnych technologii informacyjnо-komunikacyjnych, w szczególności przez internet, i uzyskują dochody ze zróżnicowanych i imponujących pod względem wielkości kryminalnych źródeł. Wśród głównych źródeł jest i nielegalny handel ropą naftową i innymi bogactwami mineralnymi, nielegalny handel narkotykami, bronią i skarbami kultury, ale także dobrowolne ofiary osób sympatyzujących z ekstremistami.

    Niebezpieczną tendencją jest  przemieszczanie się do strefy konfliktów bliskowschodnich (Irak, Syria, Libia i Jemen) zagranicznych terrorystów-bojowników, co dodatkowo komplikuje procesy normowania sytuacji. Trzeba skonstatować, że istniejące procedury wymiany informacji pomiędzy państwami, mechanizmy wzajemnej pomocy prawnej w sprawach karnych i ekstradycyjnych, nie są na razie adekwatne do poziomu i charakteru zagrożeń występujących ze strony zagranicznych terrorystów-bojowników i nie pozwalają na skutecznie przeciwdziałanie temu zjawisku.

    Najważniejszy kierunek wysiłków dla uregulowania konfliktów, to przeciwdziałanie podżeganiu do terroryzmu, zapobieżenie rozpowszechnianiu ideologii terrorystycznej.

    To zadanie uzyskało nowy wymiar w kontekście przeciwstawienia się fali zagranicznych terrorystów-bojowników. Tego problemu nie można rozwiązać jedynie za pomocą promowania tolerancji, zabezpieczenia właściwego zarządzania i kontrpropagandy. Należy stworzyć mocne bariery na szlakach rozprzestrzeniania ideologii terrorystycznej, w tym zwłaszcza jej rozprzestrzeniania z wykorzystaniem współczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych i internetu.

    Ryzyko dostawania się broni masowego rażenia w ręce podmiotów pozarządowych, a zwłaszcza terrorystów – wymaga dodatkowej oceny, szczególnie w świetle informacji o wykorzystaniu broni chemicznej przez ISIL.

    Należy rozważyć, w jaki sposób można spowodować wykonywanie antyterrorystycznych rezolucji Rady Bezpieczeństwa i jakie dodatkowe kroki mogłyby być podjęte w tym zakresie.

    Przede wszystkim należy skupić się na udzieleniu pomocy legalnym rządom krajów prowadzących walkę z terroryzmem na swoim terytorium: potrzebne jest kompleksowe podejście bez podwójnych standardów. Biorąc pod uwagę współzależność konfliktów bliskowschodnich, pomoc udzielana jednym rządom przy jednoczesnym ignorowaniu, a tym bardziej stawianiu poza prawem innych – prowadzi do zaostrzenia się tendencji destabilizacyjnych.

    Potrzebne jest zjednoczenie wysiłków dla wsparcia dobrych usług Sekretarza Generalnego ONZ na rozmaitych kierunkach bliskowschodnich, a także wysiłków mediacyjnych, podejmowanych przez organizacje regionalne i poszczególne państwa członkowskie.

    Na szczególną uwagę zasługują kroki dla realizacji arabskiej inicjatywy pokojowej [z 27-28.03.2002 i 28-29.03.2007 r.] i wspólnego kompleksowego planu działań w sprawie irańskiego programu nuklearnego [z 14.07.2015 r.], a także inne, uzgodnione na forum międzynarodowym, ramowe plany działań przyczyniających się do poprawy sytuacji na Bliskim Wschodzie.

    2. Przezwyciężenie międzyreligijnej i międzywyznaniowej niezgody

    Konflikty bliskowschodnie charakteryzują się rażącym lekceważeniem ludzkiego życia i niewybiórczymi atakami przeciwko ludności cywilnej. Coraz częstsze stają się akty terrorystyczne motywowane nienawiścią do tych, czy innych religii i wyznań.

    Rozwiązanie tego problemu wymaga kompleksu uzgodnionych środków w celu przeciwstawienia się na wszystkich poziomach ideologii ekstremistycznej.

    Powinno się zwrócić szczególną uwagę na wspieranie kształtowania pokojowej kultury na poziomie narodowym, regionalnym i międzynarodowym, oraz na rozwiązanie problemu „straconej generacji”, zwłaszcza w krajach z silnym czynnikiem terrorystycznym, i na promowanie pokoju i niestosowania przemocy.

    3. Współdziałanie w dziedzinie humanitarnej i gospodarczej

    Konflikty bliskowschodnie powodują duże ludzkie ofiary i cierpienia, ciężkie skutki materialne i ekonomiczne dla stron konfliktu i ich sąsiadów.

    Rozwój, pokój i bezpieczeństwo, prawa człowieka – są ze sobą ściśle powiązane. Działalność w tych dziedzinach ma wzajemnie uzupełniający się charakter i powinna odbywać się na podstawie całościowego i kompleksowego podejścia.

    Podstawą wysiłków międzynarodowych na rzecz państw regionu Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej powinna być troska o zachowanie i rozwój trwałych, stabilnych i silnych instytucji państwowych, włączając w to struktury siłowe.

    Pilnego rozwiązania oczekuje problem wewnętrznie przemieszczonych osób, uchodźców, imigrantów, problem odbudowy infrastruktury, ochrony obiektów dziedzictwa kulturowego. Rozwiązanie tych problemów i pomoc państwom regionu nie powinny mieć wybiórczego charakteru. Jednostronne sankcje i embargo nie sprzyjają celom uregulowania. Poza tym, ich pośpieszne zastosowanie oznacza w większości przypadków brak gotowości do dążenia do uregulowania sytuacji pokojowymi środkami dyplomatycznymi.

    Pytania do dyskusji

    • Jakie są przyczyny wzrostu potencjału konfliktowego na obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej?

    • Jakie wnioski można wyciągnąć z analizy porównawczej genezy i tendencji rozwoju konfliktów na obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej po tzw. „arabskiej wiośnie”?

    • Co należy zrobić dla zapobieżenia konfliktom w regionie (m.in. na płaszczyźnie międzywyznaniowej i etnicznej) i zapewnienia ochrony mniejszościom religijnym i etnicznym na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej przed radykalnymi ekstremistami?

    • Co jest potrzebne dla prawdziwego zjednoczenia wysiłków wszystkich państw w walce z zagrożeniem terrorystycznym?

    • Jak kontynuować wspólne wzmacnianie istniejących i jak stworzyć nowe mechanizmy walki ze zjawiskiem zagranicznych terrorystów-bojowników na poziomie międzynarodowym?

    • Jak osiągnąć wykonywanie przez wszystkie bez wyjątku państwa zadań postawionych w antyterrorystycznych decyzjach Rady Bezpieczeństwa?

    • Jaka jest rola ONZ i jej wyspecjalizowanych organów w zmniejszaniu zagrożeń terrorystycznych na obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, w przeciwdziałaniu podżeganiu do terroryzmu i szerzeniu ideologii terrorystycznej? Czy istnieje potencjał dla zwiększenia wewnątrzoenzetowskiej koordynacji w dziedzinie anty-terroru?

    Wniosek ze spotkania

    Proponuje się przyjąć oświadczenie przewodniczącego Rady, w którym została by podkreślona konieczność niezwłocznego podjęcia działań w sprawie uregulowania sytuacji i zapobieżenia konfliktom na terytorium Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, a także zostały by uwzględnione ewentualne dalsze kroki dla wyeliminowania ryzyka terrorystycznego w regionie.

    Tłum./Пeр. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Предложение России о дебатах в Совете Безопасности по борьбе с терроризмом (Wniosek Rosji o debatę w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w sprawie walki z terroryzmem) http://www.voltairenet.org/article188916.html (01.10.2015).

    Dokument oryginalny na stronie ONZ / Оригинальный документ на сайте OОН: Письмо [S/2015/678] Постоянного представителя Российской Федерации при Организации Объединенных Наций от 1 сентября 2015 года на имя Генерального секретаря

    Имею честь препроводить настоящим концептуальную записку, подготовленную к открытым прениям в Совете Безопасности по теме «Поддержание международного мира и безопасности: урегулирование конфликтов на Ближнем Востоке и в Северной Африке и борьба с террористической угрозой в регионе», которые пройдут 30 сентября 2015 года под председательством Российской Федерации в Совете Безопасности (см. приложение). Буду признателен за распространение настоящего письма и прилагаемой концептуальной записки в качестве документа Совета Безопасности.

    (Подпись) Виталий Чуркин

    Приложение к письму Постоянного представителя Российской Федерации при Организации Объединенных Наций от 1 сентября 2015 года на имя Генерального секретаря [Подлинный текст на русском языке]
    ”: http://www.un.org/ga/search/view_doc.asp?symbol=S/2015/678&; (нажмите «Pусский» на верхней панели).

    Dokument w języku angielskim na stronie ONZ / Документ на английском языке на сайте OОН: Letter [S/2015/678] dated 1 September 2015 from the Permanent Representative of the Russian Federation to the United Nations addressed to the Secretary-General & Annex to the letter dated 1 September 2015 from the Permanent Representative of the Russian Federation to the United Nations addressed to the Secretary-General: Maintenance of international peace and security: settlement of conflicts in the Middle East and North Africa and countering the terrorist threat in the region http://www.un.org/ga/search/view_doc.asp?symbol=S/2015/678&;

     

     

    Witalis Czurkin, stały przedstawiciel Rosji przy ONZ. Z prawej: sekretarz stanu USA John Kerry i jego asystentka Bathsheba Nell Crocker na 70-tej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.  Виталий Чуркин, постоянный представитель РФ при ООН. Справа: госсекретарь США Джон Керри и его помощник, Шиба Крокер на 70-й сессии Генеральной Ассамблеи ООН. Фoто: pronovosti24.ru , twimg.com

    Stany Zjednoczone zablokowały rosyjski projekt – США заблокировали российский проект

    „ONZ, 29 września [2015]. /Korespondent TASS Oleg Zielenin/. Stany Zjednoczone zablokowały zaproponowany przez Federację Rosyjską projekt oświadczenia przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie uregulowania konfliktów na Bliskim Wschodzie, jakie planowano przyjąć na ministerialnym posiedzeniu w dniu 30 września [2015]. Poinformował o tym w poniedziałek korespondenta agencji TASS stały przedstawiciel Federacji Rosyjskiej przy ONZ Witalis Czurkin. „Zablokowali oświadczenie. Amerykanie powiedzieli, że nie będą pracować nad naszym oświadczeniem” – powiedział dyplomata, który nie wyjaśnił, jakie argumenty przedstawiła strona amerykańska. „Nie będę wam wszystkiego mówił. Amerykanie powiedzieli, że jest między nami zbyt wiele różnic zdań” – powiedział Czurkin. Zaplanowana na 30 września [2015] debata na temat: „Utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego: rozwiązanie konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej oraz walka z zagrożeniem terrorystycznym w regionie” – jest głównym wydarzeniem rosyjskiego przewodnictwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. W końcu sierpnia [2015] Czurkin powiedział, że w efekcie tego spotkania, które poprowadzi szef MSZ Federacji Rosyjskiej Sergiusz Ławrow, „planuje się przyjąć oświadczenie przewodniczącego Rady, w którym została by podkreślona konieczność niezwłocznego podjęcia działań w sprawie uregulowania sytuacji i zapobieżenia konfliktom na terytorium Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, a także zostały by uwzględnione ewentualne dalsze kroki dla wyeliminowania ryzyka terrorystycznego w regionie”. 24 września [2015] asystent sekretarza stanu USA ds. organizacji międzynarodowych Sheba Crocker [wł. Bathsheba Nell Crocker] powiedziała dziennikarzom, że zaproponowany przez Moskwę dokument „może być postrzegany jako wsparcie podejścia, które jest w stanie zdezawuować starania nakierowane na zabezpieczenie politycznego przejścia (do nowej władzy) w Syrii na drodze negocjacji”. Poza tym, w Stanach Zjednoczonych uważa się, że ten projekt oświadczenia przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ znacznie rozmija się z wysiłkami na rzecz przeciwdziałania terrorystycznemu ugrupowaniu „Państwo Islamskie”, jakie podejmuje sformowana przez Waszyngton „koalicja”, składająca się z ponad 60 krajów, „włączając w to wszystkich sąsiadów Syrii” – zaznaczyła Crocker.” (Tłum./Пeр. GG.)

    „ООН, 29 сентября [2015]. /Корр. ТАСС Олег Зеленин/. США заблокировали предложенный РФ проект заявления председателя Совета Безопасности ООН по проблематике урегулирования конфликтов на Ближнем Востоке, которое планировалось принять на министерском заседании 30 сентября [2015]. Об этом сообщил в понедельник корр. ТАСС постоянный представитель РФ при ООН Виталий Чуркин. „Заявление заблокировали. Американцы сказали, что не будут работать над нашим заявлением”, - сообщил дипломат. Он не стал пояснять, какие аргументы привела американская сторона. „Не буду вам всего говорить. Они сказали, что слишком много разногласий у нас”, - отметил Чуркин. Запланированные на 30 сентября дебаты по теме „Поддержание международного мира и безопасности: урегулирование конфликтов на Ближнем Востоке и в Северной Африке и борьба с террористической угрозой в регионе” являются ключевым мероприятием российского председательства в СБ ООН. В конце августа [2015] Чуркин сообщил, что по итогам этого совещания, которое будет вести глава МИД РФ Сергей Лавров, „планируется принять заявление председателя совета, в котором акцентировалась бы неотложность мер по урегулированию и прекращению конфликтов на территории Ближнего Востока и Северной Африки, а ну, также были бы отражены возможные дальнейшие шаги по купированию террористических рисков в регионе”. 24 сентября [2015] помощник госсекретаря США по делам международных организаций Шиба Крокер [Bathsheba Nell Crocker] заявила журналистам, что предложенный Москвой документ „может восприниматься как поддержка подхода, который способен отбросить назад усилия, направленные на обеспечение политического перехода (к новой власти) в Сирии путем переговоров”. Кроме того, в США полагают, что этот проект заявления председателя СБ ООН существенно расходится с усилиями по противодействию террористической группировке „Исламское государство”, которые предпринимает сформированная Вашингтоном „коалиция”, состоящая более чем из 60 стран, „включая всех соседей Сирии”, отметила Крокер.”

    Źródło/Источник: http://tass.ru/politika/2298588 (29.09.2015).

      Фoто: livejournal.com / polski.blog.ru

    Dziwna wojna [Rosji w Syrii]: „Okrągły stół” w studio Roy-TV: Maksym Kałasznikow, Igor Striełkow, Anatol Niesmijan ps. El Murid, Aleksy Sorokowoj [z Ruchu Społecznego „Noworosja” Igora Striełkowa].  Странная война [России в Сирии]: Круглый стол в студии „Рой-ТВ”: Максим Калашников, Игорь Стрелков, Эль-Мюрид, Алексей Сороковой [Общественное Движение «Новороссия» Игоря Стрелкова]: http://novorossia.pro/box/1254-strannaya-voyna-strelkov-el-myurid-i-sorokovoy.html (18.10.2015). Alternatywa/Альтернатива: https://youtu.be/xlwpGPfo5Jw

    „M. Kałasznikow: Co syryjska operacja daje Rosji z punktu widzenia interesów rosyjskich?

    I. Striełkow: Z punktu widzenia narodowych interesów – już nic. Moim zdaniem, operacja w Syrii jest zupełnie spóźniona, a tymi siłami, jakie w nią zaangażowano (grupa 50 samolotów i ok. 2 tys. najemnej piechoty), nie da się odwrócić biegu wydarzeń wojennych i nawet nie da się – w poważnej perspektywie – podtrzymać status quo, albowiem to, co można było zrobić takimi siłami trzy lata temu, obecnie jest niemożliwe. Żeby móc realnie oczekiwać – w perspektywie – na przełom i zwycięstwo w wojnie syryjskiej, należałoby koniecznie skoncentrować 50 tys. żołnierzy i stworzyć pełnowartościowe zgrupowanie wojsk, które prowadziłoby działania wojenne o wysokiej intensywności, wszystkimi rodzajami broni, ofensywne, z umacnianiem się na zdobytym terytorium i szturmowaniem umocnionych przez bojowników miast i wsi (…) Ingerencja Rosji w syryjską wojnę domową nie przyniesie żadnego rezultatu w perspektywie długoterminowej. Odpowiednio do tego, dla Rosji będzie to tylko nadaremnie przelana rosyjska krew (…) i ogromne wydatki wojenne (…) Ta wojna może być tylko katalizatorem niezadowolenia wewnątrz Rosji i (…) jeszcze bardziej wystawi Rosję na ciosy ze wszystkich stron, być może i na głównym, zachodnim kierunku – na Ukrainie. (…) Właśnie w dzisiejszej sytuacji, przy dzisiejszym stanie sił nasze wejście do wojny w Syrii jest awanturą (…). Syria nie jest naszą ojczyzną, naszą ojczyzną jest Rosja i powinniśmy troszczyć się w pierwszej kolejności o interesy Rosji, a nie o interesy Syrii. (…) Skutki, jakie mogą dotknąć Rosję w rezultacie nie zakończonego starcia ze Stanami Zjednoczonymi i Ukrainą, i jednoczesnego wejścia w wojnę domową w Syrii, gdzie nie możemy zwyciężyć ani posiadanymi siłami i środkami, ani nawet większymi – (będą tak poważne, że) to graniczyć może z przestępstwem, ponieważ rezultat (tego) może być tylko jeden: to grozi (Rosji) jedną z największych klęsk politycznych. (…)

    M. Kałasznikow: Okazuje się więc, że to najprawdziwsza wojna teatralna, wojna-show.” (Tłum. – GG.)

     

    Zob. także/См. также:

    Pucz Striełkowa? Путч Стрелкова? http://polski.blog.ru/219103091.html (28.10.2015).

    Meyssan: Wojny światowej nie będzie. Мейсан: Мировой войны не будет http://polski.blog.ru/218641411.html (30.09.2015).

    Waszyngton powstaje przeciwko Obamie. Вашингтон восстаёт против Обамы http://polski.blog.ru/216063187.html (18.02.2015).

    Co z tą Syrią? (Moskwa i tworzenie Nowego Światowego Systemu). Что с этoй Сирией? (Москва и образование Новой мировой системы) http://polski.blog.ru/148653123.html (19.04.2012).

  • Trzeciej wojny światowej nie będzie. Wszystko się zmienia, nie tylko z woli Wodza Rewolucji [ajatollaha Iranu] lub prezydenta Putina, ale także dlatego, że wszystkie cele Zachodu podporządkowane są Białemu Domowi.  Третьей мировой войны не будет. Если всё меняется, то это не просто по воле [иранского] Вождя Революции или президента Путина, но и потому, что все цели Запада подчинены Белому Дому. Фото: ruvr.ru

     

    Thierry Meyssan: Trzeciej wojny światowej nie będzie [*]

    Liberalnym jastrzębiom i neokonserwatystom nie udało się sprowokować starcia z Rosją, czym zajmowali się oni w czasie zimnej wojny. Głos rozsądku w końcu zwyciężył. Na razie prowadzone są ograniczone rozmowy w sprawie kryzysu ukraińskiego, (a) Rosja i Chiny starają się nakłonić Stany Zjednoczone i ich sojuszników do wzięcia udziału w globalnej koalicji przeciwko terroryzmowi islamskiemu. Po pięcioletnim eskalowaniu napięcia międzynarodowego, plan osadzenia u władzy Braci Muzułmanów („arabska wiosna”) i ogłoszenia kalifatu poniósł klęskę i pokój został przywrócony.

    W ciągu jednego tygodnia wszyscy zachodni przywódcy, jeden po drugim, zrezygnowali z celów, które starali się realizować przez prawie pięć lat: z obalenia Syryjskiej Republiki Arabskiej i jej legalnie wybranego prezydenta Baszara Asada. Trzeba przyznać, że jeżeli po podpisaniu umowy 5+1 z Iranem wszystko się zmienia, to nie tylko z woli Wodza Rewolucji [ajatollaha Iranu] lub prezydenta Putina, ale także dlatego, że wszystkie cele Zachodu podporządkowane są Białemu Domowi.

    W pierwszej połowie 2012 r. Stany Zjednoczone i Rosja przekonały się o utopijności projektu doprowadzenia do władzy Braci Muzułmanów, nazwanego „arabską wiosną”, i po konferencji genewskiej [30.06.2012] przystąpiły do nowego podziału „Wielkiego Bliskiego Wschodu”. Jednakże prezydent Obama nie był w stanie dotrzymać danego słowa. Już w tydzień później Franciszek Holland wezwał „Przyjaciół Syrii” do wznowienia wojny, a następnie Kofi Annan, wykonujący funkcje pośrednika, został błyskawicznie odesłany na emeryturę, podczas gdy Francja, Katar, Йордания i Izrael rozpoczęły operację „Wulkan Damaszku” i zamordowały przywódców syryjskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa.

    Bardzo szybko okazało się, że od samego początku głównymi animatorami tych działań byli: sekretarz stanu Hilaria Clinton, dyrektor CIA Dawid Petreus i nowo mianowany dyrektor ds. politycznych ONZ Jeffrey Feltman. Barack Obama zmuszony był zaczekać do zakończenia kampanii wyborczej i własnej reelekcji, aby w sensie dosłownym aresztować generała Petreusа i zwolnić ze stanowiska Hilarię Clinton. Jeśli chodzi o Feltmanа, to pozostał on w cieniu i kontynuował sabotowanie decyzji Białego Domu, przekonując wszystkich za pośrednictwem swoich podwładnych, Lakhdara Brahimi i Stefana de Mistury, że republika syryjska długo się nie utrzyma i prędzej czy później zgodzi się na pełną i bezwarunkową kapitulację.

    Polityka Obamy (uregulowanie stosunków z Rosją i przerzucenie wojsk na Daleki Wschód) została szybko zanegowana przez zwycięstwo „kolorowej rewolucji” na Ukrainie w listopadzie 2013 r. Operacja ta, wieńcząca rozpoczęty zaraz po zniszczeniu ZSRR proces niszczenia Ukrainy i izolacji Rosji, została dokonana bez wiedzy Białego Domu. Stany Zjednoczone zawsze przygotowują swoje tajne operacje z wyprzedzeniem i realizują je wówczas, gdy wystąpi sprzyjająca sytuacja polityczna. Lecz tym razem ktoś wydał rozkaz nie zważając na Radę Bezpieczeństwa Narodowego USA. Efektem tego był bezprecedensowy kryzys, niepodległość Krymu (który nie uznał przewrotu państwowego), jego przyłączenie do Rosji, powstanie w Donbasie i Ługańsku, zachodnie sankcje wobec Rosji i odwetowe sankcje Rosji wobec Zachodu. Krótko mówiąc, nastąpiło zupełne zerwanie stosunków pomiędzy Zachodem i Wschodem.

    Było zaskoczeniem, że prezydent Obama, przynajmniej na pierwszy rzut oka, nie był przeciwny rozpętanej przez „jastrzębi” polityce, która była mu przecież obca. Tym niemniej, na początku swojej drugiej kadencji kontynuował rozpoczęte przez siebie poufne negocjacje z Iranem. Były one długie i porozumienie udało się osiągnąć dopiero w lipcu 2015 r.[1].

    Po tym fakcie nastąpiło ocieplenie stosunków między Waszyngtonem i Moskwą, strony przystąpiły do rozwiązania kryzysu ukraińskiego: porozumienie Mińsk 2 jest wprowadzane w życie, Rosja podpisała 26 września umowę na dostawę gazu na Ukrainę, gwałtownie zmienia się sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie. De facto, sytuacja tutaj przypomina tę, jaka była w momencie podpisania komunikatu genewskiego z 30 czerwca 2012 r., z tym zastrzeżeniem, że przez te trzy lata Syria została prawie całkowicie zniszczona i straciła ponad 200.000 swoich obywateli, a Bracia Muzułmanie ogłosili kalifat, w imię którego prowadzą dżihad już od 1928 r., a ich ambicje są teraz zagrożeniem dla całego regionu.

    Jak by nie było, opór narodu syryjskiego i tych, którzy go popierali, w szczególności Hezbollahu, oraz determinacja Iranu i Rosji, pozwoliły prezydentowi Obamie zyskać na czasie i stać się panem samego siebie. Była prawa ręka Dawida Petreusa, generał Jan Allen, który uniknął czystki w listopadzie 2012 r., został odesłany na emeryturę. Dowodził on „anty”-ISIL-owską Koalicją. Lecz robocze dokumenty Jeffreya Feltmanа w dalszym ciągu krążą między członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ.

    Dzięki odważnym i mądrym ludziom ów ręcznie zmanipulowany konflikt pod nazwą „arabska wiosna” nie zamieni się w Trzecią Wojnę Światową.

    -----
    [1] – W poprzednich artykułach mówiłem o tym porozumieniu jako o katastrofie dla antyimperialistycznego Ruchu Oporu w perspektywie długookresowej, i jako przerwie dla regionu w perspektywie krótkookresowej. Ale to zupełnie inna historia.

    Thierry Meyssan

    Tłum./ Пер. – Grzegorz Grabowski (tłumaczenie z jęz. rosyjskiego)

     

    Hasan al-Banna uważał, że korupcja w świecie muzułmańskim jest spowodowana zarówno wpływem współczesnego świata, jak i upadkiem duchowym Zachodu po upadku kalifatu osmańskiego (traktat w Lozannie 1923 r.) . W celu przywrócenia „złotego wieku” utworzył tajne stowarzyszenie „Bracia Muzułmanie”, którego jedynym celem było przywrócenie kalifatu na drodze dżihadu. W grudniu 2010 r. Bractwo – przy wsparciu Kataru i CIA – zaczęło realizować projekt „arabska wiosna” i starało się zdobyć władzę w Tunezji, Egipcie, Libii i Syrii. Dzięki oszustwu, Bracia doszli w tych krajach do władzy. Nie wahając się przed użyciem wszelkich środków, ogłosili kalifat w Syrii i Iraku.  Хассан аль-Банна считал, что коррупция в мусульманском мире обусловлена влиянием и современного мира, и упадничеством Запада после падения Османского халифата (Севрский договор 1923 г.). Для возврата в «золотой век» он создал тайное общество «Братья-мусульмане», единственной целью которого было восстановление халифата путём джихада. В декабре 2010 г. Братство при поддержке Катара и ЦРУ начинает реализовывать проект «Арабская весна» и пытается завоевать власть в Тунисе, Египте, Ливии и Сирии. Путём обмана Братья приходят в этих странах к власти. Ничем не брезгуя, они провозглашают халифат в Сирии и Ираке. Фото: voltairenet.org

     

    Тьерри Мейсан: Третьей мировой войны не будет [*]

    Либеральным ястребам и неоконсерваторам не удалось спровоцировать столкновение с Россией, чем они занимались в период холодной войны. Голос разума в конце концов восторжествовал. Пока идут скромные переговоры по украинскому кризису, Россия и Китай пытаются склонить США и их союзников к участию в глобальной коалиции против исламского терроризма. План приведения к власти Братьев-мусульман или «Арабская весна» и провозглашение халифата после пятилетнего пика международной напряжённости потерпел провал и мир восстановлен.

    За одну неделю все западные лидеры один за другим отказались от целей, которые они преследовали почти пять лет: свергнуть Сирийскую арабскую республику и её законно избранного президента Башара аль-Ассада. Следует признать, что если после подписания соглашения 5+1 с Ираном всё меняется, то это не просто по воле Вождя Революции или президента Путина, но и потому, что все цели Запада подчинены Белому Дому.

    В первой половине 2012 г. США и Россия убедились в нежизненности проекта приведения к власти Братьев-мусульман, названного «Арабской весной», и после Женевской конференции [30.06.2012] приступили к новому разделу «Большого Ближнего Востока». Однако президент Обама не смог сдержать своего слова. Неделю спустя Франсуа Олланд призвал «Друзей Сирии» возобновить войну, затем молниеносно был отправлен в отставку Кофи Аннан, выполнявший функции посредника, тогда как Франция, Катар, Йордания и Израиль начали операцию «Вулкан Дамаска» и убили руководителей сирийского Национального Совета безопасности.

    Очень быстро обнаружилось, что с самого начала главными кукловодами в этом деле были госсекретарь Хиллари Клинтон, директор ЦРУ Дэвид Петрэус и недавно назначенный директор по Политическим делам ООН Джеффри Фелтман. Бараку Обаме нужно было дождаться окончания избирательной кампании и переизбрания, чтобы в буквальном смысле арестовать генерала Перэуса и уволить от должности Хиллари Клинтон. Что касается Фелтмана, он остался в тени и продолжал саботировать решения Белого Дома, убеждая всех через своих подчинённых Лахдара Брахими и Стефана де Миссуры, что Сирийская республика долго не продержится и рано или поздно согласится на полную и безусловную капитуляцию.

    Политика Обамы (урегулирование отношений с Россией и переброс войск на Дальний Восток) быстро была сведена на нет победой «цветной революции» на Украине в ноябре 2013 г. Эта операция, завершившая начатый сразу после разрушения СССР процесс разрушения Украины и изоляцию России, проводилась без ведома Белого Дома. США всегда готовят свои тайные операции загодя и осуществляют их тогда, кода сложится благоприятная политическая ситуация. Но на этот раз кто-то отдал приказ не посчитавшись с Советом национальной безопасности США. Результатом стал беспрецедентный кризис, независимость Крыма, который не принял госпереворот, его присоединение к России, восстание на Донбассе и в Луганске, западные санкции в отношении России и ответные санкции России в отношении Запада. Короче, наступил полный разрыв отношений между Западом и Востоком.

    Удивительно, что президент Обама, на первый взгляд, не противился навязываемой «ястребами» политике, которая ему была чужда. Тем не менее, в начале своего второго мандата он продолжил начатые им конфиденциальные переговоры с Ираном. Они оказались долгими, и соглашения удалось достичь лишь в июле 2015 г.[1].

    После этого наступает потепление отношений между Вашингтоном и Москвой, стороны приступают к разрешению украинского кризиса – претворяется в жизнь соглашение Минск 2, и Россия подписывает 26 сентября договор о поставке газа Украине, резко меняется политическая обстановка на Ближнем Востоке. Де факто, ситуация здесь напоминает ту, что была на момент подписания Женевского коммюнике 30 июня 2012 г., за тем исключением, что за эти три года Сирия была почти полностью разрушена и потеряла более 200.000 своих граждан, а Братья-мусульмане провозгласили халифат, ради которого они ведут джихад с 1928 г., и их амбиции представляют теперь угрозу для всего региона.

    Как бы то ни было, cопротивление сирийского народа и тех, кто его поддерживает, в частности Хезболлы, и решимость Ирана и России дали возможность президенту Обаме выиграть время и стать самому себе хозяином. Бывшая правая рука Дэвида Петрэуса генерал Джонн Аллен, избежавший чистку в ноябре 2012 г., отправлен в отставку. Он командовал «анти»-игиловской Коалицией. Но рабочие документы Джеффри Фелтмана по-прежнему циркулируют среди членов СБ ООН.

    Благодаря мужественным и мудрым людям этот рукотворный конфликт под названием «Арабская весна» не превратится в Третью Мировую войну.

    -----
    [1] – В предыдущих статьях я говорил об этом соглашении как катастрофе для антиимпериалистического Сопротивления в долговременном плане и как паузе для региона в краткосрочном плане. Но это совсем другая история.

    Тьерри Мейсан

    Перевод – Эдуард Феоктистов

    Источник: http://www.voltairenet.org/article188878.html (29.09.2015).

    [*] – Tekst oryginalny/Оригинальный текст: La 3ème Guerre mondiale n’aura pas lieu http://www.voltairenet.org/article188843.html (28.09.2015).

    Przez trzy lata Syria została prawie całkowicie zniszczona i straciła ponad 200.000 swoich obywateli.  За три года Сирия была почти полностью разрушена и потеряла более 200.000 своих граждан. Фото: inform.kz

     

    Zob. także/См. также:

    Waszyngton powstaje przeciwko Obamie. Вашингтон восстаёт против Обамы http://polski.blog.ru/216063187.html (18.02.2015).

    Wojny słowiańskiej nie będzie. Славянской войны не будет http://polski.blog.ru/212957411.html (21.06.2014).

    Syria opiera się inwazji. Сирия сопротивляется нашествию http://polski.blog.ru/205050467.html (09.11.2013).

    Obama w kozim rogu. Обама в углу http://polski.blog.ru/204118131.html (04.09.2013).

    Salafizm + CIA = destabilizacja. Салафизм + ЦРУ = дестабилизация http://polski.blog.ru/163948003.html (26.10.2012).

    „Arabska wiosna”, czyli operacja „dziel i rządź” http://xportal.pl/?p=6734 (27.10.2012). „«Арабская весна» – это всходы семян политики Буша-младшего” http://news.rambler.ru/16094932/ (25.10.2012).

    Co z tą Syrią? (Moskwa i tworzenie Nowego Światowego Systemu). Что с этoй Сирией? (Москва и образование Новой мировой системы) http://polski.blog.ru/148653123.html (19.04.2012).

  • O współczesnym ludobójstwie: Body Count – Casualty Figures after 10 Years of the „War on Terror”. Authored by IPPNW-Germany, the report is a comprehensive account of the vast human toll of the „Wars on Terror” conducted in the name of the American people since September 11, 2001.

    Download: http://www.psr.org/assets/pdfs/body-count.pdf [3,35 MB]. Фото: tnanews.net

    Body Count

    Casualty Figures after 10 Years of the „War on Terror” Iraq Afghanistan Pakistan

    First international edition – Washington DC, Berlin, Ottawa – March 2015 translated from German by Ali Fathollah-Nejad

    available from the editors:
    Internationale Ärzte für die Verhütung des Atomkrieges / Ärzte in sozialer Verantwortung (German affiliate), Berlin
    PSR: Physicians for Social Responsibility (US American affiliate), Washington DC
    PGS: Physicians for Global Survival (Canandian affiliate), Ottawa
    of IPPNW (International Physicians for the Prevention of Nuclear War)

    www.ippnw.de  www.psr.org  www.pgs.ca

    hardcopies: kontakt@ippnw.de (print on demand) ISBN-13: 978-3-9817315-0-7

    Foreword for the international edition – by IPPNW Germany [s. 10]

    The international edition of the IPPNW Body Count is based on the third German edition published in October 2014. The intention of the publication is to assess as objectively as possible the consequences of recent military interventions, especially those conducted under the label „War on Terror”. To do so, we focused on casualties in the context of these wars.

    The international edition of the IPPNW Body Count was necessitated by a number of factors. To begin with, the quality of public information and public knowledge about the tragic consequences of Western military interventions has been and is still at a poor level. It seems, however, that the interest in obtaining information on the war zones in Iraq, Afghanistan, and Pakistan has increased among the peace and anti-war movement as well as independent journalists. Above all, this has been the case in the context of new political developments, including the war in Syria and the rise of the Islamic State in Iraq and al-Sham (ISIS) in the wake of the U.S.-led military interventions. Also, requests from around the world prompt- ed us to make the entire study available in English, and when doing so basing it on a possibly up-to-date account. More recently, new studies and data that authors deemed important have been published, the reason why they discuss them in the present edition of this study. Here, we can foremost point to a study on mortality in Iraq, published in the open-access medical journal PLOS Medicine in October 2013, to new data and studies in the context of the Iraq War logs published by WikiLeaks, as well as to various new sets of data regarding Afghanistan and to some extent Pakistan.

    The second German edition examined the cases of Iraq for the period till July 2012, of Afghanistan for the period October 2001 till December 2011, and of Pakistan for the period 2004 till June 2012. The third German edition and now international edition – that subjected the statements made so far on the number of deaths in Iraq, Afghanistan, and Pakistan to another round of reviewing and updating – contains a preface by Dr. h.c. Hans-C. von Sponeck, former UN Assistant Secretary General & UN Humanitarian Co-ordinator for Iraq (1998-2000), forewords by IPPNW Germany and PSR, a slightly updated introduction, an extended part on Iraq by Joachim Guilliard who discusses additional sources as well as the above-mentioned PLOS study, an additional text on Afghanistan with updated figures covering the period till the end of 2013, and an updated overview on the war situation in Pakistan by Lühr Henken. Knut Mellenthin’s text on Pakistan remained unaltered from the second German edition, while the summary of the entire study has been slightly extended and updated.

    The term „Body Count” was taken from the Vietnam War, in which the U.S. army used body counts in the effort to show that the U.S. was winning the war.

    As the IPPNW Body Count has been prepared by different authors and is partly composed of newspaper and magazine articles, we apologize to our readers for any redundancy and the study’s heterogeneous organization and style. This project, like many others in the NGO sector, has only been made possible by the great personal commitment of all those involved, particularly the authors Guilliard, Henken and Mellenthin, as well as Tim Takaro and Bob Gould, Catherine Thomasson, Ali Fathollah-Nejad, Christoph Krämer, Helmut Lohrer, Carla Wisselmann and Jens-Peter Steffen, to all of whom we express our deepest gratitude.

    Jens Wagner, co-editor, IPPNW Germany, February 2015

     

    Executive Summary [s. 15-18]

    The purpose of this investigation is to provide as realistic an estimate as possible of the total body count in the three main war zones Iraq, Afghanistan and Pakistan during 12 years of „war on terrorism”. An extensive review has been made of the major studies and data published on the numbers of victims in these countries. This paper draws on additional information such as reports and statistics on military offensives and examines their completeness and plausibility. It applies interpolation to calculate the figures for those periods for which no information is available. Even now, 13 years after this war began, there has still been no equivalent study.

    This investigation comes to the conclusion that the war has, directly or indirectly, killed around 1 million people in Iraq, 220,000 in Afghanistan and 80,000 in Pakistan, i.e. a total of around 1.3 million. Not included in this figure are further war zones such as Yemen. The figure is approximately 10 times greater than that of which the public, experts and decision makers are aware of and propagated by the media and major NGOs. And this is only a conservative estimate. The total number of deaths in the three countries named above could also be in excess of 2 million, whereas a figure below 1 million is extremely unlikely.

    Investigations were based on the results of individual studies and data published by UN organizations, government bodies and NGOs. Figures for Afghanistan and Pakistan are only estimates based on the numbers of observed or reported deaths (passive determination). In Iraq, however, several representative surveys were also conducted in the context of studies seeking to determine the increase in the mortality rate since the onset of war, and therefore the total death toll among Iraqis arising from war or occupation. Although extrapolation of the results of such „active” determination techniques inevitably causes significant breadth of range, this investigation shows that the data it provides is still far more reliable.

    Decisive for the publishers of this paper is not the exact number of victims, but their order of magnitude. They believe it crucial from the humanitarian aspect, as well as in the interests of peace, that the public will become aware of this magnitude and that those responsible in governments and parliaments are held accountable. (...)

     

    Authors / Contributors [s. 96]

    Joachim Guilliard
    Born in 1958, Guilliard studied physics and is a veteran activist in the German peace and solidarity movement. He is the author of numerous articles on the Middle East, particularly on Iraq, and has co-edited and co-authored several books on the same subjects. Moreover, he has worked as a statistician, conducting e.g. social medicine evaluations (cardiovascular studies), health evaluations in de- veloping countries (Benin, Burkina Faso), and pharmaceutical studies.

    Lühr Henken
    Born in 1953, Henken is one of the spokespersons of the Bundesausschuss Friedensratschlag, a German counseling body at the intersection of peace research and the peace movement. He also serves in the advisory board of the Information Center on Militarization (IMI, Informationsstelle Militarisierung) in Tübingen (Germany) that deals with a wide range of peace policy issues with a strong focus on Germany and its role in the world.

    Knut Mellenthin
    Born 1946, Mellenthin is a Hamburg-based freelance journalist and author. His regular publications mainly deal with contemporary international politics. Since September 11th 2001, he has focused on U.S. warfare and war strategy in the Middle East.

    Tim K. Takaro, MD, MPH, MS
    Dr. Takaro, member of Physicians for Social Responsibility (USA) and Physicians for Global Survival (Canada), studied at Yale and the Universities of North Carolina and Washington. He is a professor of health sciences at Simon Fraser University and Clinical Professor at the University of Washington. His research focuses on the health effects of climate change and conflict and the determinants of childhood asthma.

    Robert M. Gould, MD
    Born in 1952, Bob worked as a Pathologist at San Jose Kaiser Hospital from 1981 through 2012 before joining University of California San Francisco Medical Cen- ter, where he serves as Director of Health Professional Outreach and Education for the Program on Reproductive Health and the Environment (PRHE). He has been President of the San Francisco Bay Area chapter of Physicians for Social Responsibility (PSR) since 1989, and President of National PSR in 2003 and 2014. He is also currently co-Chair of the Peace Caucus of the American Public Health Association.

    Ali Fathollah-Nejad
    an Iranian–German political scientist based in Berlin, is a Research Fellow at the German Orient Institute. Educated at universities in France (Sciences-Po Lille), Germany (Münster) and the Netherlands (Twente), he has pursued his Ph.D. studies in International Relations at the School of Oriental and African Studies (SOAS), University of London.

    Jens Wagner
    Born 1972, Dr. Wagner is a physician, member of IPPNW Germany and a long time peace activist. Since the late 1990s, his research interests have included globalization, neo-liberalism, military strategy, and geopolitics.

    Source/Źródło: http://www.psr.org/resources/body-count.html

     

    Body Count First Intern. Edition 2015 http://www.slideshare.net/BernetMark/body-count-firstinternationaledition2015final (14.06.2015).

    „Body Count” w tłumaczeniu polskim (niestety, niepełnym) Rafała Betlejewskiego: http://rdc.pl/wp-content/uploads/2015/04/raport-Licznik-Ofiar-18.04.pdf - ze strony: Jak wygląda dziś „Licznik Ofiar” konfliktów rozpoczętych przez politykę amerykańską? http://rdc.pl/informacje/jak-wyglada-dzis-licznik-ofiar-konfliktow-rozpoczetych-przez-polityke-amerykanska-posluchaj/ (18.04.2015).

     

    „Współczesne amerykańskie ludobójstwo człowieczeństwa jest podstępne z natury, bo jest wykonywane rękami tych, którzy zdradzają narodowe interesy swoich państw za dolary! Rozstrzelanie śpiących obywateli Osetii Południowej z wyrzutni „Grad” i bestialskie spalenie (z dobijaniem rannych) cywilów w Odessie, zmusza świat do zastanowienia! Dlaczego ta piekielna maszyna śmierci nadal istnieje???” (Piotr Kwiatkowski, O współczesnym ludobójstwie, proza.ru, 06.05.2014, tłum. GG.).

    „Cовременный американский геноцид против человечества коварен по природе, потому что он вершится руками тех, кто предает национальные интересы своих государств за доллары! Расстрел спящих граждан Южной Осетии установками „Град” и зверское сожжение с добиванием раненных мирных граждан в Одессе, заставляет мир задуматься! Почему эта адская машина смерти, до сих пор существует???” (Петр Квятковский, О современном геноциде, proza.ru, 06.05.2014).

     

    Członkini Kongresu USA׃ „Amerykańscy żołnierze są wykorzystywani do ludobójstwa”. Gościem dziennika „Polityczna Rosja” była Cynthia Mckinney – b. wieloletnia członkini Kongresu USA z ramienia Partii Demokratycznej i kandydatka Partii Zielonych w wyborach prezydenckich 2008 roku.  Член Конгресса США׃ „Американские военные используются для геноцида”. В гостях у журнала „Политическая Россия” побывала Синтия Маккинни – б. многолетний член Конгресса США от Демократической партии и кандидат в президенты от Партии зелёных на выборах 2008 года. Alternatywa/Альтернатива: https://rutube.ru/video/f1114a88a8b36ffff64d13ba99b79724/

    Zob. także WIDEO+FOTO/См. также ВИДЕО+ФОТО: В Интернете появилось очередное скандальное видео с американскими военными (W Internecie pojawił się kolejny skandaliczny film z amerykańskimi żołnierzami) http://www.vesti.ru/doc.html?id=682681 (12.01.2012).

     

    Ofiary bez wartości: od 1990 roku wojny Zachodu zabiły cztery miliony muzułmanów
    Жертвы без значения: начиная с 1990 года войны Западa убили четыре миллионы мусульман

    „Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są „tylko rzeczami”, a ich życie „nie ma żadnej wartości” – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o „moralnej ortodoksji Zachodu.”” (Noam Chomsky) [filozof i polityk, Żyd amerykański, jego ojcem był Żyd z Ukrainy, a matką Żydówka z Białorusi – przyp. GG].

    „Gdyby dziennikarze wykonali swoją pracę, gdyby zakwestionowali i prześwietlili propagandę zamiast ją wzmacniać, setki tysięcy irackich mężczyzn, kobiet i dzieci prawdopodobnie żyłyby nadal; miliony nie uciekłyby ze swoich domów; możliwe, że nie doszłoby do wybuchu sekciarskiej wojny między sunnitami i szyitami, a niesławne Państwo Islamskie nie miałoby okazji zaistnieć. Nawet teraz – chociaż miliony ludzi wyległy na ulice na znak protestu – większa część opinii publicznej krajów zachodnich ma niewielkie pojęcie o skali zbrodni popełnionych przez nasze rządy w Iraku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że 12 lat przed inwazją (z 2003 roku) włodarze USA i Wielkiej Brytanii wprawili w ruch holokaust odmawiając ludności cywilnej Iraku podstawowych środków do życia.” (John Pilger) [dziennikarz australijski o korzeniach niemiecko-angielsko-irlandzkich – przyp. GG].

    W kwietniu organizacja Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (Physicians for Social Responsibility – PSR) z Waszyngtonu opublikowała wyniki przełomowego badania, które zawiera konkluzję, iż od ataków z 11 września 2001 liczba ofiar pierwszej dekady „wojny z terroryzmem” wyniosła co najmniej 1.3 miliona, choć może być równa 2 milionom.

    97-stronicowy raport nagrodzonej Noblem grupy jest pierwszym, w którym zestawiono całkowitą liczbę cywilów zabitych podczas dowodzonych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię interwencji antyterrorystycznych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie.

    Dokument PSR został sporządzony przez interdyscyplinarny zespół czołowych ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego, w tym dr Roberta Goulda, dyrektora świadczeń zewnętrznych i edukacji pracowników służby zdrowia w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, oraz profesora Tima Takaro z Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Simona Frasera.

    Anglojęzyczne media niemal całkowicie go zignorowały, mimo że był to bezprecedensowy, podjęty przez jedną z wiodących światowych organizacji zdrowia publicznego wysiłek, aby w oparciu o solidną podstawę naukową określić liczbę śmiertelnych ofiar „wojny z terroryzmem”.

    Uwaga [na] luki

    Dr Hans von Sponeck, były asystent sekretarza generalnego ONZ, opisał sprawozdanie PSR jako „znaczący wkład w zmniejszanie różnic między wiarygodnymi szacunkami wojennych ofiar, zwłaszcza wśród ludności cywilnej Iraku, Afganistanu i Pakistanu, i tendencyjnymi, zmanipulowanymi, a nawet sfałszowanymi bilansami.”

    Raport dokonuje przeglądu wcześniejszych kalkulacji liczby ofiar „wojny z terroryzmem”. Jest bardzo krytyczny wobec wyniku, który media głównego nurtu uznają za autorytatywny i cytują najczęściej; chodzi o Liczbę Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) szacowaną na 110.000. Wyprowadzono ją z zestawienia medialnych doniesień o zabójstwach cywilów; raport PSR zidentyfikował poważne braki i problemy metodologiczne tego podejścia.

    Od rozpoczęcia wojny w mieście An-Nadżaf pochowano 40.000 ludzi, tymczasem IBC odnotowała w tym samym okresie tylko 1.354 zgony. Przykład ten pokazuje, jak ogromna istnieje różnica między ustaleniami IBC i rzeczywistą liczbą zabitych – w tym przypadku ponad 30-krotna.

    Takie rozbieżności charakteryzują całą bazę danych IBC. W pewnym okresie roku 2005 IBC zarejestrowała tylko trzy naloty, podczas gdy ich ilość w badanym sezonie faktycznie wzrosła z 25 do 120. Raz jeszcze mamy do czynienia z 40-krotną różnicą.

    Według PSR, studium dziennika medycznego „Lancet”, które do roku 2006 zliczyło 655.000 irackich ofiar (co dzięki ekstrapolacji [matematycznemu prognozowaniu] daje ponad milion zabitych do dnia dzisiejszego), było najwyraźniej o wiele bardziej dokładne niż rezultat IBC. W istocie raport potwierdza zgodność epidemiologów co do rzetelności analizy „Lancetu”.

    Pomimo garści zasadnych zarzutów, metodologia statystyczna jaką zastosował dziennik, to uniwersalny standard określania ilości zgonów w strefach konfliktów, wykorzystywany przez agencje międzynarodowe i rządy.

    Upolityczniona negacja

    PSR zweryfikowała metodologię i sposoby konstruowania innych badań, które podały mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych – jak chociażby pracy zamieszczonej na łamach „Journal of Medicine” z New England – i które cechował szereg poważnych ograniczeń.

    Wymieniona analiza pominęła obszary ogarnięte najcięższymi walkami i przemocą, czyli Bagdad, Al-Anbar i Niniwę, dokonując regionalnej ekstrapolacji w oparciu o błędne dane IBC. Nałożyła również „motywowane politycznie obostrzenia” na gromadzenie i przeglądanie danych – wywiady zostały przeprowadzone przez irackie Ministerstwo Zdrowia, które było „całkowicie zależne od okupanta” i pod presją Stanów Zjednoczonych odmówiło ujawnienia informacji o zarejestrowanych zgonach.

    W szczególności PSR sformułowała ocenę zarzutów Michaela Spageta, Johna Slobody i innych, którzy zakwestionowali metody zbierania danych przez „Lancet” uznając je za potencjalnie fałszywe. PSR wykryła, że wszystkie te twierdzenia były błędne.

    Kilka „uzasadnionych zarzutów” – konkluduje PSR – „nie podważa wyników badań „Lancetu” jako całości. Liczby te nadal są najlepszymi dostępnymi szacunkami.” Rezultaty „Lancetu” potwierdzają również dane z nowej analizy „PLoS Medicine”, identyfikującej co najmniej 500.000 spowodowanych przez wojnę zgonów Irakijczyków. W ujęciu ogólnym PSR wnioskuje, iż najbardziej prawdopodobna liczba cywilów zabitych w Iraku od 2003 roku do chwili obecnej wynosi około 1 miliona.

    Ponadto badanie PSR dodaje co najmniej 220.000 i 80.000 Afgańczyków i Pakistańczyków zmarłych bezpośrednio lub pośrednio wskutek amerykańskiej wojny: „ostrożny” szacunek łączny to 1,3 miliona. Rzeczywista liczba „może z łatwością przekraczać 2 miliony”.

    Jednakże nawet studium PSR cierpi na ograniczenia. Po pierwsze, od 11 września 2001 „wojna z terrorem” nie była niczym nowym, lecz jedynie przedłużeniem dotychczasowej polityki interwencyjnej w Iraku i Afganistanie.

    Po drugie, ogromne ubytki w zbiorze danych z Afganistanu oznaczały, iż analiza PSR najpewniej zaniżyła skalę tamtejszego zabijania.

    Irak

    Wojna w Iraku nie rozpoczęła się w 2003 roku, ale w 1991 podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej, po której ONZ nałożyła na kraj sankcje.

    W swoim wczesnym badaniu PSR autorka Beth Daponte, ówczesny demograf rządowego Biura Spisu Ludności USA (Census Bureau), ustaliła, że liczba zgonów spowodowanych przez bezpośrednie i pośrednie konsekwencje pierwszej Wojny w Zatoce wyniosła około 200.000 [Toting the Casualties of War http://www.bloomberg.com/bw/stories/2003-02-05/toting-the-casualties-of-war (05.02.2003)], głównie wśród ludności cywilnej. Tymczasem publikacja jej wewnętrznego dochodzenia rządowego została powstrzymana.

    Po wycofaniu sił dowodzonych przez USA wojna w Iraku trwała nadal w formie gospodarczej, za sprawą narzuconego przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanię reżimu sankcji ONZ – za pretekst posłużyło pozbawienie Saddama Husajna materiałów do produkcji broni masowego rażenia. Zgodnie z tym rozumowaniem do artykułów zakazanych zaliczono bardzo długą listę środków niezbędnych w codziennym życiu.

    Bezsporne dane ONZ pokazują, iż wskutek brutalnych sankcji Zachodu zmarło 1,7 miliona irackich cywilów, połowę z nich stanowiły dzieci. [Behind the War on Terror: Western Secret Strategy and the Struggle for Iraq https://books.google.co.uk/books?id=2MbouuI0a50C&; ]

    Masowa śmierć była najwyraźniej zamierzona. Wśród zabronionych przez sankcje ONZ pozycji znalazły się chemikalia i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie systemu uzdatniania wody w Iraku. Tajny dokument Agencji Wywiadu Obronnego USA (Defence Intelligence Agency – DIA) odkryty przez profesora Thomasa Nagy ze Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie George’a Washingtona był – w jego słowach – „wstępnym planem ludobójstwa wymierzonego w społeczeństwo Iraku”.

    W swojej pracy [Thomas J. Nagy, The Role of „Iraq Water Treatment Vulnerabilities” in Halting One Genocide and Preventing Others, Minnesota 2001 http://www.casi.org.uk/info/nagy010612.pdf ] napisanej dla Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa przy Uniwersytecie Manitoba profesor Nagy wyjaśnił, że dokument DIA zawierał „szczegóły w pełni praktycznej metody ‘doszczętnego zrujnowania systemu uzdatniania wody’ całego narodu” w ciągu dziesięciu lat. Polityka sankcji miała stworzyć „warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się chorób, w tym epidemii na dużą skalę”, tym samym „likwidując znaczną część populacji Iraku”.

    Oznacza to, że tylko w samym Iraku wojna prowadzona przez USA od 1991 do 2003 pozbawiła życia 1,9 miliona osób; następnie od 2003 roku uśmierciła około 1 milion ludzi: w sumie na przestrzeni dwóch dekad zginęły prawie 3 miliony Irakijczyków.

    Afganistan

    Szacowana przez PSR łączna liczba ofiar w Afganistanie również może być bardzo ostrożna. Sześć miesięcy po bombardowaniach w 2001 roku Jonathan Steele z Guardiana wykazał [Forgotten victims http://www.theguardian.com/world/2002/may/20/afghanistan.comment (20.05.2002)], iż w bezpośredni sposób zabiły 1.300-8.000 Afgańczyków, podczas gdy pośrednie skutki wojny doprowadziły do możliwej do uniknięcia śmierci 50.000 osób.

    W swojej książce „Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950” (2007) („Liczba ofiar: Globalna śmiertelność, jakiej można było uniknąć od 1950”) profesor Gideon Polya zastosował metodologię Guardiana wobec danych rocznej śmiertelności Wydziału Populacji ONZ, aby obliczyć miarodajną ilość zgonów wykraczających poza normę. Polya, emerytowany biochemik z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, sformułował wniosek, że możliwe do uniknięcia afgańskie przypadki śmiertelne, za które od 2001 roku odpowiada wojna i wywołane okupacją ubóstwo, zamykają się w liczbie 3 milionów ludzi, z czego około 900 tysięcy to dzieci poniżej piątego roku życia.

    Chociaż wyniki badań profesora Polyi nie zostały opublikowane w piśmie akademickim, jego badanie z 2007 zarekomendowała w swojej recenzji [Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950 http://sdonline.org/46/body-count-global-avoidable-mortality-since-1950/ (13.04.2011)] na łamach czasopisma „Socialism and Democracy” („Socjalizm i demokracja”) Jacqueline Carrigan, socjolog z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, opisując je jako „bogatą w dane charakterystykę globalnej sytuacji śmiertelności”.

    Podobnie jak w Iraku, interwencja Stanów Zjednoczonych w Afganistanie rozpoczęła się na długo przed zamachem z 11 września 2001 w formie tajnego militarnego, logistycznego i finansowego wsparcia, którego udzielano talibom od 1992 roku. Ta amerykańska pomoc była siłą napędową krwawego talibskiego podboju blisko 90 procent terytorium Afganistanu.

    W raporcie National Academy of Sciences pt. „Przymusowa migracja i śmiertelność” z 2001 roku czołowy epidemiolog Steven Hansch, dyrektor Relief International, odnotował, iż łączna umieralność dodatkowa w Afganistanie wywołana pośrednim wpływem wojny w latach 90-tych minionego stulecia oscyluje między 200.000 i 2 milionami ludzi. Związek Radziecki również odegrał swoją rolę torując drogę tej tragedii poprzez destrukcję cywilnej infrastruktury.

    Ogółem ustalenia te wskazują, że całkowita liczba Afgańczyków zabitych bezpośrednio i pośrednio przez interwencję USA od początku lat dziewięćdziesiątych może sięgać aż 3-5 milionów.

    Nieświadomość

    Zgodnie z poddanym tu analizie zbiorem danych suma wszystkich ofiar interwencji Zachodu w Iraku i Afganistanie od 1990 roku – uśmierconych bezpośrednio i w wyniku długoterminowego wpływu wojennej deprywacji – to około 4 miliony (2 miliony w Iraku w latach 1991-2003 oraz 2 miliony podczas „wojny z terroryzmem”), a jeśli wliczymy wyższe szacunki zgonów dodatkowych w Afganistanie, może być na poziomie 6-8 milionów osób.

    Niewykluczone, że wynik ten jest zawyżony, ale nigdy takiej pewności nie uzyskamy. Zgodnie z wytycznymi swojej polityki, siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii odmawiają kontrolowania na bieżąco liczby cywilów zabitych podczas swoich działań wojennych – są oni pozbawioną znaczenia niedogodnością.

    Ze względu na poważne luki w danych z Iraku, niemal całkowity brak rejestrów w Afganistanie oraz obojętność zachodnich rządów na cierpienie i śmierć ludności cywilnej faktyczna skala utraty życia jest dosłownie niemożliwa do sprecyzowania.

    Z braku jakiejkolwiek szansy na ich potwierdzenie, przedstawione dane pozostają wiarygodnymi szacunkami, które bazują na wykorzystaniu najlepszych dostępnych dowodów w ramach standardowej metodologii statystycznej. Mimo braku szczegółów, dają one wyobrażenie o rozmiarach zniszczenia.

    Tę masową śmierć usprawiedliwia się w kontekście walki z tyranią i terroryzmem. Jednak dzięki milczeniu popularnych mediów, większość ludzi [na Zachodzie] nie ma pojęcia o prawdziwej skali długiej kampanii terroru prowadzonej w ich imieniu przez amerykańską i brytyjską tyranię w Iraku i Afganistanie.

    * * *

    W swoim wyczerpującym dochodzeniu pt. „O tym, jak Pentagon ukrywa zabitych” [How the Pentagon is hiding the dead https://medium.com/insurge-intelligence/how-the-pentagon-is-hiding-the-dead-862a7b45ce57 (21.04.2015)] Nafiz Ahmed ujawnia, że wspomniana „antywojenna grupa obserwatorów o nazwie: Liczba Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) powiązana jest z establishmentem polityki zagranicznej Zachodu. Kluczowi doradcy i badacze IBC otrzymują bezpośrednie i pośrednie finansowanie od propagandowych agencji rządu USA oraz kontrahentów Pentagonu. Uczeni pracujący dla IBC nie tylko systematycznie zaniżają liczbę ofiar śmiertelnych w Iraku, ale czynią to uciekając się do ataków na standardowe procedury naukowe. Ponadto promują narracje konfliktu, które służą brutalnym reżimom-klientom USA i wspierają NATO-wskie doktryny zwalczania rewolucji. Stosują również wyrafinowane techniki manipulacji statystycznej wybielające współudział Stanów Zjednoczonych w przemocy, jaka ogarnęła Afganistan i Kolumbię.”

    Nafiz Ahmed

    Tłum./Пер. – exignorant

    Autor dr Nafiz (Nafeez) Ahmed / Автор д-р Нафиз Ахмед [http://www.nafeezahmed.com/p/about.html ] jest dziennikarzem śledczym, analitykiem bezpieczeństwa międzynarodowego, dyrektorem Instytutu Badań i Rozwoju Strategii Politycznej. Wśród jego prac znajduje się m.in. książka pt. „Przewodnik po kryzysie cywilizacji”. Pozostałe artykuły autora: „Pentagon przygotowuje się na społeczne niepokoje wywołane wstrząsami klimatycznymi i energetycznymi”, „Geneza wojny w Syrii: Peak Oil, zmiany klimatyczne i polityka naftowa”, „Globalna epidemia zamieszek wywołana agonią tanich paliw kopalnych”, „Badanie przeprowadzone w oparciu o model NASA: Cywilizacja przemysłowa zmierza w stronę upadku”, „Porwanie w Afryce: mechanizm przyczynowy terroru”, „Militaryzacja Tajlandii symptomem przyspieszającego upadku systemu globalnego”, „Departamenty obrony przygotowują się na walkę z biednymi, aktywistami i mniejszościami”, „ISIS: Uzależniony od ropy Zachód i jego sojusznicy z Zatoki tworzą islamskiego Frankensteina”, „Rehabilitacja tortur”, „Upadek Jemenu przedsmakiem tego, co nadchodzi”.

    Źródło wersji polskiej / Источник польской версии: Nieznana statystyka ofiar bez wartości https://exignorant.wordpress.com/2015/05/22/nieznana-statystyka-ofiar-bez-wartosci/ (22.05.2015).

    Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Nafeez Ahmed, Unworthy victims: Western wars have killed four million Muslims since 1990 http://www.middleeasteye.net/columns/unworthy-victims-western-wars-have-killed-four-million-muslims-1990-39149394 (08.04.2015).

     

    Zob. także / См. также:

    Endless War: As U.S. Strikes Tikrit & Delays Afghan Pullout, „War on Terror” Toll Tops 1.3 Million http://www.democracynow.org/2015/3/26/endless_war_as_us_strikes_tikrit (26.03.2015).

    Papież Franciszek ma rację. Папа римский Франциск прав http://polski.blog.ru/218553091.html (16.09.2015).

    Franciszek: Dość tych bezsensownych rzezi. Франциск: Хватит этих бессмысленных резни http://polski.blog.ru/214590595.html (13.09.2014).

    Postulat współistnienia. Постулат сосуществования http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

    Odrzucić „cywilizację Oświecenia”. Отказаться от „цивилизации Просвещения” http://polski.blog.ru/119385779.html (14.05.2011).

    Opr./Oбp. – GG.

     

    Kolejna faza ludobójstwa? Obama i druga wojna z terroryzmem na Bliskim Wschodzie (2015).  The next phase of the genocide? Obama and war on terrorism 2 in Middle East (2015). Фото: latuffcartoons.files.wordpress.com

  • W sprawie uchodźców Papież Franciszek ma rację.  По поводу беженцев, Папа римский Франциск прав. Фото: rabkor.ru

    Środowiska piusowców-sedewakantystów i neopogan-ateistów, których liczni przedstawiciele zaangażowani są aktywnie w propagandowym ruchu szerzącym w Polsce „kult Putina” (okr. R. Klucznika) i bezkrytyczną pochwałę putinowskiej polityki[1], planowanej i realizowanej przez moskiewską socjalistyczną, po części nie-rosyjską ekipę rządzącą („90 % składu rządu i aparatu prezydenckiego to radykalni liberałowie, często nie-Rosjanie, i nawet nie mający rosyjskiego pochodzenia” – twierdzi Roman Klucznik http://polski.blog.ru/216607843.html ), bardzo lubią atakować postać i nauczanie wielkiego katolickiego personalisty Papieża Franciszka. Dogodną okazją do kolejnych ataków było dla nich wrześniowe wezwanie Franciszka, by katolicy europejscy przyjmowali w swoich parafiach uchodźców z innych kontynentów, „którzy uciekają przed śmiercią z powodu wojny i głodu”[2]. W wywiadzie dla portugalskiego Radio Renascença Papież wyjaśnił wiernym, że „Ludzie uciekają przed wojną czy głodem, ale u podstaw [tych zjawisk] leży zły, niesprawiedliwy system społeczno-gospodarczy, w którego centrum nie stoi, jak być powinno, człowiek. Trzeba sięgać do samych przyczyn. Gdy jest to głód, należy dawać pracę, inwestować. A w przypadku wojny – dążyć do przywrócenia pokoju.” (za: Papież: Europa popełniła błąd, gosc.pl, 14.09.2015).

    Ta wypowiedź Papieża Franciszka świetnie koresponduje z ostatnimi zadziwiającymi próbami eskalowania w Polsce antyislamskich emocji i wzbudzania społecznej niechęci do muzułmańskich uchodźców, np. za pomocą internetowej propagandy i manifestacji ulicznych, do których doszło m.in. w Warszawie i w Łodzi, gdzie „Ok. 300 uczestników przeszło [12 września] ulicą Piotrkowską, zaczynając koło magistratu, a kończąc na placu Wolności. Podczas marszu wykrzykiwano takie hasła jak: „Ewa Kopacz chcesz Murzyna, to go sobie w domu trzymaj”, „Polska nie chce imigrantów”, „Sobieski wróć, czeka Łódź”, „Nie dla islamizacji Łodzi”, czy „Polska chrześcijańska nie muzułmańska”.” (za: Marsz przeciwko imigrantom w Łodzi. 300 osób przeszło Piotrkowską, lodz.naszemiasto.pl, 12.09.2015). Ów  groteskowy „Marsz pod hasłem „Nie dla islamizacji Polski. Nie dla islamskiej dzielnicy w Łodzi”” (za: Prezydent Łodzi nie wyraziła zgody na marsz przeciwko islamskim imigrantom, lodz.naszemiasto.pl, 11.09.2015), zorganizowany był – w mieście współstworzonym przez imigrantów („Łódź – miasto czterech kultur”), współrządzonym przez potomków imigrantów i oddającym „swoim” imigrantom oficjalnie pośmiertną cześć – przez prosocjalistyczny (=prokapitalistyczny)[3] element „korwinoidalny” („Demonstrację przygotowała partia KORWiN.”), lecz przyciągnął on także „praktycznie wszystkie antysystemowe środowiska z Łodzi. Oprócz partii KORWiN i Młodzieży Wszechpolskiej obecni byli również działacze i sympatycy z Kongresu Nowej Prawicy, Ruchu Narodowego, Komitetu Wyborczego Wyborców Grzegorza Brauna „Szczęść Boże” oraz Ruchu Pawła Kukiza.” (za: Marsz antyimigracyjny przeszedł ulicami Łodzi, narodowalodz.pl, 13.09.2015). Na zgromadzeniu tym zaproszono zebranych „na kolejny protest przeciwko przyjmowaniu do Polski imigrantów, który organizuje Młodzież Wszechpolska w całym kraju. Manifestacje planowane są na sobotę 26 września.” (tamże), a także zachęcono: „Bierzmy przykład z premiera Węgier Viktora Orbana” (za: Manifest przeciwko islamizacji Polski i Europy, fakt.pl, 12.09.2015).

    Tymczasem o tym, że p. Orban się nie popisał, że fala uchodźców służy żywotnym interesom grupy trzymającej władzę w Niemczech, a rozkręcanie antyislamskiej histerii służy żywotnym interesom grupy trzymającej władzę w Stanach Zjednoczonych – przekonuje nas antyzachodni analityk Thierry Meyssan (patrz tekst pt. „Pozorny „kryzys uchodźców”” poniżej), a wtóruje mu sprzymierzony z PiS-em prozachodni „konserwatysta” Jarosław Gowin, który skrytykował postawę Papieża Franciszka wobec uchodźców („Franciszek nie ma racji w tej sprawie”) i „dodał, że nasz kraj nie ma „żadnej wizji” w kwestii przyjmowania uchodźców. Jego zdaniem, powinniśmy – jako NATO – wysłać natomiast wojska na Bliski Wschód, by „zrobić tam porządek”.” (za: Gowin skrytykował postawę papieża Franciszka i Donalda Tuska ws. uchodźców, wiadomosci.onet.pl, 11.09.2015). Jeśli zaś wyciągnąć wnioski z doniesień „Gazety Polskiej Codziennie” (z dn. 15.09.2015), to mamy do czynienia ze swego rodzaju „transakcją wiązaną”: Niemcy w osobie Angeli Merkel poparły rosyjskie zbrojenia Syrii, czyli przedłużanie tam wojny i produkowanie tym samym nowych grup muzułmańskich uchodźców potrzebnych ich gospodarce, a Stany Zjednoczone wsparły ową migrację uchodźców do Europy, czyli stworzenie pretekstu do zerwania solidarności wewnątrzeuropejskiej i bronionej przez Papieża solidarności chrześcijańsko-muzułmańskiej, a także, być może, pretekstu do nowej wojny USA na Bliskim Wschodzie, za którą wydaje się już optować b. zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego i b. główny negocjator w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi nt. tarczy antyrakietowej, Witold Waszczykowski (PiS): „Jeżeli Europa nie zaangażuje się w zażegnanie konfliktów w Syrii i Libii, to niestety utonie pod zalewem imigrantów. Będą problemy nie tylko na granicach, ale również wewnątrz państw” (za: Niemcy przywrócili kontrole na granicy z Polską, „GPC”, 15.09.2015).

    Widać więc wyraźnie, że antyimigrancka histeria jest rozpętywana w Polsce nieprzypadkowo i zapewne nieprzypadkowo odznaczają się w niej środowiska antypapieskich antypersonalistów, marzących już o nowej wiedeńskiej krucjacie („prezes łódzkiego okręgu KORWiN przywoływał rocznicę zwycięstwa pod Wiedniem. – Jan III Sobieski uchronił Europę przed islamizacją”), albo wręcz o „zrobieniu porządku” ze światem muzułmańskim przez państwa NATO, choć to przecież te państwa zburzyły istniejący porządek i w Syrii, i w Libii, i na pozostałym obszarze niesławnej „arabskiej wiosny”[4].

    Jaka w tym wszystkim jest rola Rosji? W tekście z początku września br., zatytułowanym „Armia rosyjska włącza się do działania w Syrii”[5], Thierry Meyssan pisze: „Właśnie dokonała się głęboka i znacząca zmiana w rejonie Lewantu – do walki przeciw terroryzmowi w Syrii włączyła się armia rosyjska. Chociaż Rosja nie istniała na scenie międzynarodowej od czasu rozpadu ZSRR, poruszając się z ostrożnością, [to] właśnie [teraz] utworzyła komisję Rosja-Syria, rozpoczęła dostawy broni, udostępnianie danych wywiadowczych, wysyłanie doradców. To wszystko z grubsza jest koordynowane z Białym Domem. Wynegocjowawszy regionalny sojusz Arabii Saudyjskiej, Syrii i Turcji przeciw Emiratowi (Państwu) Islamskiemu, Rosja musiała nagle porzucić przyjętą strategię wobec zmiany stanowiska Turcji. Ankara właściwie zerwała stosunki z Moskwą i anulowała, bez podania rzeczywistego powodu, kontrakt na gazociąg Turecki Strumień jednocześnie tworząc, z Ukrainą jako partnerem, międzynarodową brygadę islamistów w celu destabilizacji Krymu. Pośpieszyła również z pomocą Emiratowi Islamskiemu walczącemu z Kurdami z PKK i YPG. Podobnie Biały Dom został zmuszony do zmiany strategii po posunięciach generała Johna Allena, który samowolnie zgodził się pomóc prezydentowi Erdoğanowi w stworzeniu „strefy bezpieczeństwa” dla Emiratu Islamskiego w północnej Syrii. W konsekwencji Moskwa i Waszyngton uzgodniły:
    - usunięcie baterii pocisków Patriot stacjonujących w Turcji
    - powołanie wojskowej komisji Rosja-Syria”.

    Tenże Autor w innym artykule podaje, że „Kontakty pana Erdogana z Al-Kaidą potwierdzone są przez turecki wymiar sprawiedliwości, więc nie ma żadnych wątpliwości, że kieruje on osobiście Państwem Islamskim.” („Since M. Erdoğan’s personal links with al-Qaïda have been proven by the Turish justice system, there is no longer any doubt that he personally commands Daesh.”), będąc przy tym – zauważmy – najpierw niby-sojusznikiem Obamy, a ostatnio Putina, którą to współpracę podważyło niedawne, „pobłogosławione” przez Rosję porozumienie Waszyngtonu z Teheranem, po zawarciu którego „okazało się, że dla niej [dla Turcji] żadnego miejsca w regionie nie ma”[6].

    I tutaj, być może, kryje się zagadka nagłego zwiększania obecności wojskowej Rosji w Syrii, dokonywanego w cichym porozumieniu z USA i ku uciesze Niemiec, Włoch i Francji, spodziewających się napływu taniej siły roboczej w następstwie kontynuacji bliskowschodniej rzezi. Zamiast więc protestować przeciwko samym skutkom wojennych przepychanek mocarstw i kandydatów na mocarstwa, należałoby poprzeć mądre stanowisko „posoborowego” Papieża Franciszka i wyeliminować przyczyny migracji: głodnym dać pracę, zainwestować w ich rozwój i godność, a w obliczu wojny – zdecydowanie dążyć do pokoju.

    Że nie dokonają tego rządzący nami socjaliści Zachodu i Wschodu – to już raczej pewne. Oni umieją tylko „usprawiedliwiać” kłamstwo i wyzysk, manipulować podporządkowanymi sobie masami, antagonizować ludzkość (również pod hasłami religijnymi), zbroić ją i wszczynać niekończące się wojny.

    Prokapitaliści (socjaliści liberalni) nie zmienią świata na lepszy. Czas postawić na personalizm.

    Grzegorz Grabowski

    Przypisy:

    [1] – Polityki „eurazjatyckiej”, czyli promuzułmańskiej właśnie – zob.: Muzułmanie Moskwy wyszli pomodlić się na ulice http://www.ridus.ru/news/191290 (17.07.2015); Czy Rosja będzie islamska? http://www.rosbalt.ru/blogs/2013/10/15/1187643.html (15.10.2013).

    [2] – Zob.: Pope Francis, Angelus, Saint Peter's Square Sunday, 6 September 2015 http://w2.vatican.va/content/francesco/en/angelus/2015/documents/papa-francesco_angelus_20150906.html

    [3] – Zob.: http://stat8.blog.ru/lr/0d3289bd652ebbf7e17c80410b0bcb86

    [4] – Zob.: Salafizm + CIA = destabilizacja http://polski.blog.ru/163948003.html (26.10.2012).

    [5] – Zob.: T. Meyssan, Armia rosyjska włącza się do działania w Syrii http://www.voltairenet.org/article188583.html (01.09.2015).

    [6] – Zob.: T. Meyssan, Turkey in danger http://voltairenet.org/article188307.html (30.07.2015).

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Nie rywale, lecz bracia. Cyryl i Franciszek na Kubie.
    Не соперники, а братья. Кирилл и Франциск на Кубе http://polski.blog.ru/221136803.html (13.02.2016).

    Franciszek: Dość tych bezsensownych rzezi http://polski.blog.ru/214590595.html (13.09.2014).

    Kontrreformacja ekumeniczna ante portas http://polski.blog.ru/210118659.html (05.01.2014).

    Program Franciszka: personalizm zamiast „krucjat” http://polski.blog.ru/209899347.html (19.12.2013).

    Franciszek – papież-personalista http://polski.blog.ru/209758739.html (06.12.2013).

    Braterstwo – fundament pokoju http://polski.blog.ru/204565715.html (07.10.2013).

    Postulat współistnienia http://polski.blog.ru/200435971.html (26.05.2013).

    Оtwarciе moskiewskiego meczetu katedralnego odbędzie się 23 września 2015 roku, a w uroczystej ceremonii weźmie udział prezydent Rosji Włodzimierz Putin i szefowie innych państw. Napływ wiernych może być duży, bo jednocześnie – jak napisał 14 września Thierry Meyssan – „Rosja nie zamierza „ukrócić” poczynań Państwa Islamskiego, lecz zamierza rozgromić wszystkich dżihadystów, a nie tylko tych, którzy zwą siebie Państwem Islamskim, Al-Kaidą czy Frontem Islamskim. (...) Rosja będzie uderzać we wszystkie zbrojne formacje, które sieją terror w Syrii.” (T. Meyssan, O rozszerzeniu obecności wojskowej Rosji w Syrii, voltairenet.org, tłum. GG.).  Открытие комплекса Московской соборной мечети состоится 23 сентября 2015 года, a в торжественной церемонии примет участие президент России Владимир Путин, а также главы других государств. Приток верующих может быть большой, потому что в то же время, как написал 14 сентября Тьерри Мейсан, „Россия не намерена «укоротить» Даеш – она намерена разгромить всех джихадистов, а не только тех, кто объявляет себя Исламским государством, Аль-Каидой или Исламским Фронтом. (...) Россия будет наносить удары по всем вооружённым формированиям, сеющим страх в Сирии.” (Т. Мейсан, О расширении военного присутствия России в Сирии, voltairenet.org). Фото: islam.ru

    Pozorny „kryzys uchodźców”

    W czasie, gdy europejskie media podsycają emocje, publikując zdjęcia utopionego dziecka i reportaże z tłumów przemierzających na piechotę Bałkany, Thierry Meyssan wykazuje, że obrazy te są spreparowane. Bez wątpienia służą one interesom niemieckiego pracodawcy nad pracodawcami – Ulricha Grillo – oraz NATO, jednocześnie jednak nie zdają sprawy z całości zjawiska i są obliczone na wywołanie u Europejczyków nieadekwatnych reakcji.

    Fala emocji ogarnęła gwałtownie ludność obszaru NATO. Nagle zdała ona sobie sprawę z dramatu uchodźców w basenie Morza Śródziemnego – tragedii, której od lat przygląda się ona obojętnie.

    Tę nagłą zmianę zawdzięczamy publikacji zdjęcia utopionego dziecka, które morze wyrzuciło na turecką plażę. Nieważne, że obraz ten jest owocem montażu – morze wyrzuca bowiem zwłoki równolegle do linii fal, a nigdy – prostopadle. Nieważne też, że w ciągu niecałych dwóch dni (czyli właściwie natychmiast) fotografię zobaczyliśmy na pierwszej stronie prawie wszystkich dzienników strefy NATO. Przecież powiedziano Wam, że prasa zachodnia jest wolna i pluralistyczna.

    Podążając tym samym śladem, stacje telewizyjne prześcigały się w kolejnych reportażach z wędrówki tysięcy Syryjczyków pieszo przez Bałkany. Szczególną uwagę poświęcono przeprawie przez Węgry, których władze najpierw ogrodziły kraj bezużyteczną barierą z drutu kolczastego, a następnie wydawały kolejne, sprzeczne ze sobą decycje, których skutkiem było to, że można było łatwo filmować tłumy maszerujące wzdłuż linii kolejowych i szturmujące pociągi.

    „Reagując” na emocje, które wywołali u swoich współobywateli, przywódcy europejscy – w swoim „zaskoczeniu” i zmartwieniu – nie mogą dojść do zgody co do sposobu, w jaki mogliby uchodźcom pomóc. Antonio Guterres, były przewodniczący Międzynarodówki Socjalistycznej, a obecnie Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców proponuje przeprowadzenie debaty na ten temat, zalecając „obowiązkowe uczestnictwo wszystkich państw członkowskich UE.” Ogłosił też, że „według wstępnych szacunków potrzeba, żeby kraje europejskie zwiększyły liczbę miejsc dla uchodźców do 200 tys.”.

    Jak ten problem przedstawia się w rzeczywistości, kto go wykorzystuje i w jakim celu?

    Uchodźcy śródziemnomorscy

    Od czasu „arabskiej wiosny” 2011 roku liczba osób usiłujących przeprawić się przez Morze Śródziemne do Unii Europejskiej wzrosła znacząco – ponad dwukrotnie – i w 2014 r. osiągnęła 626 tys. (osób).

    Tymczasem jednak – (co stoi) w sprzeczności z powszechnym przekonaniem – nie chodzi tu o nową falę imigracji, nad którą nie da się zapanować. W 1992 roku, kiedy Unia składała się z 15, a nie, jak obecnie, 28 członków, przyjęła uchodźców jeszcze więcej: 672 tys. na 380 mln swoich ówczesnych mieszkańców. Istnieje więc znaczny margines, zanim obecna fala uchodźców mogłaby spowodować destabilizację gospodarki Europy z 508 milionami jej obecnych mieszkańców.

    Ponad dwie trzecie imigrantów to mężczyźni, z czego ponad połowa deklaruje wiek od 18 do 34 lat, co oznacza, że migracja całych rodzin nie jest bynajmniej zjawiskiem dominującym. Także w sprzeczności z rozpowszechnianymi obecnie przez media przekonaniami stoi fakt, że mniej niż jedna trzecia uchodźców to uciekinierzy ze stref działań wojennych: Syryjczycy stanowią 20 %, Afgańczycy – 7 %, a Irakijczycy – 3 %. Pozostałe dwie trzecie nie pochodzą z z krajów objętych wojną i stanowią je przede wszystkim imigranci ekonomiczni.

    Innymi słowy: zjawisko migracji do Europy jest tylko marginalnie związane z „arabską wiosną” i wojnami. Biedni ludzie opuszczają swój kraj i szukają szczęścia w krajach, które wzbogaciły się na post-kolonialnym ładzie świata i globalizacji. Fenomen ten, który w latach 1992-2006 zanikł, od tamtego czasu pojawił się na nowo i stopniowo się nasila. Obecnie odpowiada za jedynie 0,12 % rocznego przyrostu naturalnego w Europie, czyli – o ile będzie nad nim sprawowana właściwa kontrola – nie stanowi żadnego krótkofalowego zagrożenia dla Unii.

    Czy imigranci stanowią problem?

    Napływ imigrantów niepokoi ludność Europy, ale raduje niemieckich pracodawców. W grudniu 2014 r. niemiecki „pracodawca nad pracodawcami”, Ulrich Grillo, zasłaniając hipokrytycznie interes własny dobrymi chęciami, udzielił agencji DPA następujących wypowiedzi: „Od dawna jesteśmy krajem imigracji i takim powinniśmy pozostać.” „Dopóki Niemcy prosperują, a nakazuje to też chrześcijańska miłość bliźniego, nasz kraj powinien pozwolić sobie na przyjęcie większej liczby uchodźców.” I jeszcze: „Jasno odcinam się od neo-nazistów i rasistów, którzy gromadzą się w Dreźnie i gdzie indziej.” I bardziej już poważnie: „Patrząc na obecne tendencje demograficzne imigracja zapewnia także wzrost gospodarczy i dobrobyt.”[1]

    W wywodzie tym Grillo wysunął argumenty identyczne do tych, których używali w latach 70. pracodawcy francuscy. Ponadto, obecnie większą rolę odgrywa różnica edukacyjna: ludność Europy jest stosunkowo dobrze wykształcona i wykwalifikowana, podczas gdy imigranci w większości nie są, i przez to tym łatwiej mogą zapełnić niektóre nisze zawodowe. We Francji napływ niewykwalifikowanej siły roboczej, akceptującej warunki życia gorsze niż (akceptują) Europejczycy, doprowadził stopniowo do tarć na rynku pracy. Pracodawcy francuscy zaczęli więc forsować politykę łączenia rodzin. Doprowadziło to do uchwalenia w 1976 r. ustawy, której interepretacja przez Radę Stanu z 1977 r., wsparta orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, doprowadziła do znacznej destabilizacji społecznej.

    Identyczne zjawisko obserwuje się w Niemczech od chwili przyjęcia takich samych przepisów i wpisania w 2007 r. łączenia rodzin do ustawy imigracyjnej.

    Wberw obiegowemu przekonaniu, imigranci ekonomiczni w Europie nie stwarzają problemu kulturowego, a ich brak jest odczuwalny w krajach, z których pochodzą. Z drugiej strony stanowią jednak wyzwanie dla systemu społecznego Niemiec, gdzie za sprawą polityki, w której wdrożeniu niepoślednią rolę odegrał Ulrich Grillo, klasa robotnicza jest już ofiarą bezlitosnej eksploatacji.

    Wszędzie indziej to nie imigranci zarobkowi, a łączenie rodzin jest źródłem problemów.

    Za czyją sprawą powstał dzisiejszy obraz „kryzysu uchodźców”?

    Od początku roku cena za przerzucenie z Turcji na Węgry, która przedtem wynosiła 10 tys. dolarów, spadła do 2 tys. dolarów za osobę. Oczywiście wśród paserów są też handlarze niewolników, ale wielu chce po prostu wyświadczyć przysługę ludziom w potrzebie. Z którąkolwiek sytuacją mielibyśmy do czynienia, powstaje pytanie: kto opłaca tę różnicę w cenie?

    Skądinąd, o ile na początku wojny przeciwko Syrii Katar drukował i rozdawał dżihadystom fałszywe syryjskie paszporty jako środek do przekonania atlantystowskich dziennikarzy, że mają do czynienia z „rebeliantami”, a nie zagranicznymi najemnikami – o tyle obecnie takie same podrobione paszporty rozprowadza się wśród migrantów pochodzenia nie-syryjskiego. Ci, którzy je przyjmują, czynią to w słusznym przekonaniu, że te fałszywe papiery ułatwią im pozostanie w Unii Europejskiej. Tymczasem państwa członkowskie Unii, które – z wyjątkiem Republiki Czeskiej i Rumunii – pozamykały swoje ambasady w Syrii, nie mają obecnie możliwości sprawdzenia autentyczności tych dokumentów.

    Sześć miesięcy temu dziwiłem się ślepocie kierownictwa Unii Europejskiej, które zdawało się nie przyjmować do wiadomości, że Stany Zjednoczone chcą osłabić ich kraje – w tym z użyciem „kryzysów uchodźców”[2]. W ubiegłym miesiącu magazyn Info Direkt potwierdził doniesienia, że według wywiadu austriackiego przerzut uchodźców syryjskich do Europy został zorganizowany przez USA[3]. Zarzut ten wymaga weryfikacji, ale tu i teraz stanowi solidnie ugruntowaną hipotezę.

    Ostatecznie, wszystkie te wydarzenia i manipulacje straciłyby całkowicie na znaczeniu, gdyby tylko państwa członkowskie Unii zaprzestały polityki łączenia rodzin. Jedynym prawdziwym wyzwaniem pozostałby wówczas nie napływ kolejnych fal imigracyjnych, ale śmierć migrantów w drodze do celu, na Morzu Śródziemnym – jedyny fakt, jaki nie porusza żadnego z przywódców Unii Europejskiej.

    Co przygotowuje NATO?

    Na chwilę obecną NATO, czyli międzynarodowe ramię zbrojne Stanów Zjednoczonych, nie okazało jeszcze oznak niezadowolenia, ale patrząc na najnowsze misje Sojuszu, ewidentnie rezerwuje on dla siebie prawo do interwencji wojskowej w przypadkach dużych ruchów migracyjnych.

    Wiedząc, że właściwie tylko NATO jest w stanie rozpowszechnić fałszywe wiadomości na pierwszych stronach dzienników wszystkich krajów Unii, możemy z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że również ono stoi za obecną kampanią. Poza tym, sprowadzenie wszystkich migrantów do wspólnego mianownika uchodźcy ze strefy działań wojennych – przy szczególnym wskazaniu na pochodzenie z Syrii – nakazuje przypuszczać, że NATO już przygotowuje się do otwartej akcji w wojnie, którą dotychczas prowadziło cichaczem przeciwko Syrii.

    Thierry Meyssan

    Tłum. – Jan Kobayashi

    [1] «Allemagne: le patronat veut plus de réfugiés», AFP, 23 décembre 2014. http://www.lesechos.fr/23/12/2014/lesechos.fr/0204036074804_allemagne---le-patronat-veut-plus-de-refugies.htm

    [2] «La cécité de l’Union européenne face à la stratégie militaire des États-Unis», par Thierry Meyssan, Réseau Voltaire, 27 avril 2015. http://www.voltairenet.org/article187402.html

    [3] Insider: Die USA bezahlen die Schlepper nach Europa!”, Info Direkt, 5. August 2015. http://www.info-direkt.at/insider-die-usa-bezahlen-die-schlepper-nach-europa/ ; «Les USA accusés de financer l’envoi de réfugiés en Europe», Réseau Voltaire, 13 août 2015. http://www.voltairenet.org/article188416.html

    Źródło: http://www.voltairenet.org/article188639.html (08.09.2015).

     

    Putin buduje w Rosji wielkie meczety, a młodych Polaków popchnie się do walki z muzułmanami?  Na zdjęciu: ulotka neopogańskich „narodowych” socjalistów skierowana przeciwko „czarnym” i muzułmańskim imigrantom (2015). Jej autorzy („nacjonaliści – synowie Peruna”) mają, niestety, zbyt śmierdzący hitleryzmem program: „Marsz ku zwycięstwu – Słowian w Polsce (...) / Hufce postępu i wolności / zwiastują jedność przyszłej Polski / Słoneczna armia – Armia święta / idzie budować – zrywać pęta / wieków ciemnoty, chrześcijaństwa / Na drodze do silnego Państwa” (za: Zadrużne Święto Peruna 2015, 20.07.2015). Фото: blogspot.com



    Ложь о «кризисе беженцев»

    Фотография утонувшего ребёнка и репортажи о толпах беженцев, идущих пешком через Балканы, по убеждению Тьерри Мейсана состряпаны европейскими СМИ. Последние служат интересам немецкого «патрона патронов» Ульриха Грилло и НАТО. Они не анализируют этот феномен системно, поэтому выводы, к которым приходят европейцы, не соответствуют действительности.

    Волна возмущения охватила жителей стран НАТО. Они наконец-то осознали с какой драматической ситуацией сталкиваются беженцы в Средиземном море, хотя эта трагедия длится не первый год при их молчаливом безразличии.

    Во многом этому способствовала фотография утонувшего ребёнка, волнами выброшенного на турецкий берег. И неважно, что эта фотография сфабрикована: ведь волны выбрасывают труп параллельно берегу, а не перпендикулярно. Неважно, что эта фотография была напечатана на первых страницах почти всех газет стран НАТО. Не раз ведь было сказано, что западная пресса самая свободная и плюралистичная.

    В том же духе телевидение стряпает репортажи о тысячах сирийцев, идущих пешком через Балканы. Особое внимание было приковано к проходу мигрантов через Венгрию, которая построила сначала бесполезное заграждение из колючей проволоки, а затем приняла противоречивые решения, чтобы потом снимать фильмы о толпах людей, идущих по шпалам и приступом берущих поезда.

    «Отвечая» на возмущения своих сограждан, которые они сами и вызвали, европейские лидеры, застигнутые врасплох, делают вид, что лезут из кожи, стараясь прийти на помощь беженцам. Верховный комиссар ООН по делам беженцев и бывший председатель Социалистического интернационала Антонио Гуттер ратует за «обязательное участие всех государств ЕС в дебатах по этому вопросу. Согласно предварительным оценкам европейские страны должны обеспечить переселение на 200000 мест».

    Какова же реальная проблема, кто её политизирует и с какой целью?

    Беженцы Средиземноморья

    После «арабской весны» в 2011 г. число беженцев, пытавшихся через Средиземное море проникнуть в страны ЕС, значительно возросло. Оно более чем удвоилось и в 2014 г. достигло 626 000 человек.

    Однако вопреки распространенному мнению, речь не идёт о новой и неуправляемой волне. В 1992 г., когда ЕС насчитывал лишь 15 государств из сегодняшних 28, их приток был ещё большим: 672 000 при 380 миллионах жителей. То есть ещё далеко до того, что мигранты дестабилизируют экономику ЕС, который на сегодняшний день насчитывает 508 миллионов жителей.

    Среди мигрантов более двух третьих мужчины. По их заявлениям более половины из них в возрасте от 18 до 34 лет. То есть речь не идёт о семьях. Вопреки утвердившемуся с помощью СМИ мнению, менее трети являются беженцами из зон боевых действий: 20% сирийцы, 7% афганцы и 3% иракцы. Две трети из них не являются беженцами из стран, охваченных войной, и представляют собой так называемых экономических мигрантов.

    Иными словами, феномен миграции лишь в минимальной степени связан с «арабской весной» и войнами. Свои страны покидают бедняки в поисках удачи в более богатых странах в результате сложившегося постколониального порядка и глобализации. Этот процесс в период с 1992 по 2006 г. г. несколько ослабился, а теперь вновь постепенно возрождается. Сейчас он составляет всего лишь 0,12 % от численности населения Европы, то есть, если нет ошибки в подсчёте, в ближайшей перспективе он не представляет никакой опасности для Союза.

    Какова действительная проблема мигрантов?

    Приток мигрантов волнует европейских граждан, но не германских промышленников. В декабре 2014 г. «патрон патронов» Германии Ульрих Грилло заявил в компании DPA, пряча свои интересы за благими намерениями: «Мы с давних пор являемся страной иммигрантов и должны ею остаться». «Будучи процветающей страной и из-за христианской любви к ближнему наша страна должна позволить себе принять больше беженцев». И далее: «Я однозначно дистанцирую себя от нацистов и расистов, собирающихся в Дрездене или в других местах». И более серьёзно: «В результате сложившейся демографической ситуации мы обеспечиваем рост и процветание с помощью иммиграции» [1].

    Те же самые аргументы использовали и французские олигархи в 70-х годах прошлого столетия. К тому же европейские народы сегодня достаточно грамотны и имеют высокую квалификацию, чего нельзя сказать о большинстве мигрантов, которые с лёгкостью могут согласиться на определённые виды работ. Постепенно приток неквалифицированной рабочей силы, согласной на условия жизни ниже европейских, вызвал напряжённость на рынке труда. Французские олигархи прибегли в своё время к воссоединению семей. Закон 1976 г., его интерпретация Госсоветом в 1977 г. и постановления Европейского суда по правам человека дестабилизировали ситуацию в обществе. Тот же феномен наблюдается и в Германии после включения в закон об иммиграции в 2007 г. аналогичных положений и указаний по воссоединению семей.

    Кто фабрикует «кризис беженцев»?

    После нового года стоимость проезда одного человека от Турции до Венгрии снизилась с 10000 до 2000 долларов. Некоторые из пассажиров являются работорговцами, но многие из них просто пытаются оказать услугу терпящим бедствие. Тогда кто же оплачивает разницу в стоимости проезда?

    С самого начала войны в Сирии Катар печатал и раздавал поддельные сирийские паспорта джихадистам, чтобы им проще было убедить западных журналистов в том, что они являлись «повстанцами», а не иностранными наёмниками. Такие поддельные паспорта сегодня выдаются и некоторым мигрантам не сирийского происхождения. Мигранты, принимающие эти паспорта, думают, что это облегчит им вхождение в ЕС. Действительно, государства – члены Союза, за исключением Чешской республики и Румынии, закрыли свои посольства в Сирии и поэтому не могут проверить подлинность этих паспортов.

    Шесть месяцев, как я не перестаю удивляться слепоте лидеров ЕС, не осознающих, что Соединённые Штаты хотят ослабить европейские страны, и что «кризис беженцев» является всего лишь частью этой политики [2]. В прошлом месяце в журнале Info Direkt сообщалось, что по данным австрийской разведки проезд сирийских мигрантов в Европу был организован Соединёнными Штатами [3]. Это обвинение нуждается в подтверждении, но оно может служить солидной гипотезой.

    В конце концов, все эти происшествия не имели бы серьёзных последствий, если бы государства-члены Союза положили конец воссоединению семей. Истинной проблемой стали бы тогда не потоки мигрантов, а участи тех, кто гибнет по пути через Средиземное море. Единственная реалия, которая не заботит европейских лидеров.

    Что готовит НАТО?

    НАТО, то есть железная рука Соединённых Штатов, до сих пор даже не пикнула. Однако, если учитывать последние миссии, Атлантический альянс оставляет за собой возможность военного вмешательства, если волна мигрантов будет расти.

    НАТО является единственной структурой, имеющей возможность распространять дезинформацию на первых страницах газет всех государств ЕС, поэтому высока вероятность того, что она эту кампанию и организовала. Кроме того, признание всех мигрантов беженцами из зон боевых действий и утверждения о том, что все мигранты являются сирийцами, наводят на мысль о том, что НАТО готовит публичную акцию, связанную с необъявленной войной, которую она ведёт против Сирии.

    Тьерри Мейсан

    Перевод – Эдуард Феоктистов

    [1] «Allemagne: le patronat veut plus de réfugiés», агентство AFP, 23 декабря 2014 г. http://www.lesechos.fr/23/12/2014/lesechos.fr/0204036074804_allemagne---le-patronat-veut-plus-de-refugies.htm

    [2] «Заблуждения Евросоюза в отношении военной стратегии США», Тьерри Мейсан, Перевод Эдуард Феоктистов, Сеть Вольтер, 27 апреля 2015 г. http://www.voltairenet.org/article187430.html

    [3] Insider: Die USA bezahlen die Schlepper nach Europa!”, Info Direkt, 5 августа 2015 г. http://www.info-direkt.at/insider-die-usa-bezahlen-die-schlepper-nach-europa/ ;  «Les USA accusés de financer l’envoi de réfugiés en Europe», Réseau Voltaire, 13 августа 2015 г. http://www.voltairenet.org/article188416.html

    Источник: http://www.voltairenet.org/article188621.html (07.09.2015).

    Wojna socjalistów liberalnych w Syrii. Война либеральных социалистов в Сирии. Фото: livejournal.com

  • 27 августа 2015 | 18:06 JOW – pułapka dla prostaków 

    Zachodnia „demokracja” JOW – to pułapka dla prostaków.  Западная „демократия” ОИО – это ловушка для простаков. Фото: diary.ru

    „Stanowisko ZG LPR w sprawie referendum

    W związku z planowanym referendum, zarządzonym przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego na dzień 6 września br., Zarząd Główny Ligi Polskich Rodzin zajął następujące stanowisko:

    1. Opowiadamy się przeciwko wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w wyborach do Sejmu. Jest to metoda wyboru, według której zwycięzca jest tylko jeden, „bierze wszystko”, a pozostali uczestnicy demokratycznej procedury wyborczej przegrywają, nie biorą udziału w podziale mandatów. Dla lepszego zilustrowania problemu można przytoczyć wyniki ostatnich wyborów do Senatu z 2011 r., odbywanych właśnie w ramach JOW-ów, gdzie średni wynik zwycięzcy, dla 100 okręgów wyborczych, wyniósł 40,87 %, co oznacza, że 59,13 %, czyli większość, nie ma swojej reprezentacji w Senacie!

    Jeszcze lepiej ilustruje to fakt, że tylko 11 senatorów (czyli 11 %) wygrało bezwzględną liczbą głosów, czyli uzyskało ponad 50 % oddanych głosów.

    System JOW, to nic innego jak demokracja tylko dla najsilniejszego podmiotu politycznego w danym okręgu i bezsilność dla wszystkich pozostałych, oraz, wynikający z powyższego, zupełny brak reprezentatywności w Parlamencie, co gwarantuje, obecnie obowiązująca, zasada proporcjonalności wyborów. Bogactwem demokracji jest, między innymi, możliwość i potrzeba narodowej dyskusji, parlamentarnej debaty, wymiany zdań między różnymi siłami politycznymi, tymi większymi (które nie zawsze muszą mieć rację) i mniejszymi (które czasem mogą mieć dobry pomysł), nie na ulicy, w manifestacjach, ale właśnie na forum Parlamentu. JOW-y to uniemożliwiają, wyłączając ze społecznej i parlamentarnej debaty dużą część, a nawet większość sił politycznych. Szczególnie groźne są JOW-y dla Polaków, z natury nastawionych indywidualistycznie, zmuszając już na wstępie politycznej działalności do zgniłych kompromisów i tworzenia sztucznych jednoczeń w imię wielkości ugrupowania, bo tylko takie mogą mieć szansę na zwycięstwo. 

    2. Opowiadamy się przeciw dotychczasowemu sposobowi finansowania partii politycznych z budżetu państwa ponieważ wprowadza i pogłębia uprzywilejowaną pozycję ugrupowań parlamentarnych, uniemożliwiając konieczną zależność od wyborców i zabieganie tych partii o należyte reprezentowanie interesów narodu. Po wyborach wyborcy nie mają już żadnego instrumentu przypominającego o składanych deklaracjach i obietnicach, czasem niemądrych.

    Opowiadamy się za takim rozwiązaniem, które pozwalałoby na dobrowolne popieranie wybranego przez siebie ugrupowania, co musiałoby spowodować jego unarodowienie, czyli uzależnienie od wyborców, nie tylko podczas kampanii wyborczej i składanych wówczas deklaracji, ale podczas całej kadencji i podejmowanych konkretnych działań, co spowodowałoby znaczący wzrost wiarygodności wszystkich ugrupowań. W takiej sytuacji partie odpowiedzialnie składałyby obietnice wyborcze i starałyby się je realizować, żeby otrzymywać wpłaty, np. przez coroczny odpis podatkowy na określoną partię.

    3. Opowiadamy się za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika, mając nadzieję, że upowszechni się też postępowanie z duchem, a nie literą prawa.

    Zarząd Główny Ligi Polskich Rodzin

    Warszawa, 8 sierpnia 2015 r.

    Źródło: http://www.lpr.pl/2015/08/24/stanowisko-zg-lpr-w-sprawie-referendum/ (24.08.2015).

    Komentarz:

    Stanowisko Zarządu Głównego LPR w sprawie referendum 6 września należy uznać za zgodne z interesem Narodu polskiego (Polaków-Słowian żyjących w Polsce i na Ziemiach Zabranych). Wszystkim, którzy nie mogą się powstrzymać od pójścia na to referendum (frekwencja poniżej 50 % uprawnionych uczyni wyniki niewiążącymi), należy zalecić odpowiadanie na pytania referendalne według powyższego schematu.

    Niezależnie od naszego stosunku do PO i PiS, musimy mieć świadomość, że pro-JOW-owskie propagandowe bajeczki, produkowane przez przeróżnych „Chartów”[*], nadają się tylko do kosza, albo na „Sputnik” (broniąca się przed upadkiem grupa Putina przywróciła właśnie JOW-y jako świetny sposób na skanalizowanie demokracji i niedopuszczenie rzeczywistej opozycji do Dumy 18.09.2016 r. wybory w Rosji odbędą się znowu na podstawie skompromitowanej za czasów Jelcyna ordynacji mieszanej: JOW-y + próg 5 %).

    W sytuacji zdominowania przekazu medialnego przez optujących za JOW-ami socjalistów liberalnych (tych broniących politycznego status quo w oparciu o NATO, i tych obiecujących nam rzekomą „zmianę” w oparciu o nie-słowiańską Rosjo-Eurazję), cieszyć musi fakt, że nawet wśród ich szczególnego odłamu, jakim bez wątpienia są fanatyczni zwolennicy sprywatyzowanej gospodarki i tzw. „wolnego rynku”, pojawiły się ostatnio głosy (vide tekst J. Bodakowskiego poniżej), wskazujące na „SZKODLIWOŚĆ JOW”, stawiające ideę suwerenności narodu polskiego ponad interesami kapitalistycznej plutokracji i wzywające do przywrócenia obalonej przed ponad dwudziestu laty „ORDYNACJI W PEŁNI PROPORCJONALNEJ, BEZ PROGÓW WYBORCZYCH”.

    GG.

    [*] – Zob. np.: Chart, Dlaczego Kaczyński boi się referendum http://chart.neon24.pl/post/124799,dlaczego-kaczynski-boi-sie-referendum (10.08.2015). Alternatywa: K. Rękas, Dlaczego Kaczyński boi się referendum http://konserwatyzm.pl/artykul/13148/dlaczego-kaczynski-boi-sie-referendum (10.08.2015).

    Pragnąc sobie „podłubać przy ustroju III RP”, Konrad Rękas vel Chart twierdzi, że „Nie lubiący PiS-u powinni 6. września iść głosować [TakNieTak] choćby dla wykrzywienia twarzy prezesa Kaczyńskiego.”, czyli za JOW-ami. – Panu Rękasowi już dziękujemy, nie chcemy takiej „zmiany”. Коллаж polski.blog.ru

     

    Zob. także:

    Polacy przeciwko JOW http://polski.blog.ru/216710195.html (18.05.2015).

    Od „progów” do JOW-ów http://polski.blog.ru/216766531.html (28.05.2015).

    PSL: Amerykańskie wybory to fikcja http://owp.neon24.pl/post/80633,psl-amerykanskie-wybory-to-fikcja (21.11.2012)

     

    * * *

    Szkodliwość JOW

    Jednomandatowe okręgi wyborcze, ordynacja większościowa, są zagrożeniem dla demokracji. Celem wprowadzenia JOW jest odebranie narodowcom i wolnościowcom możliwości posiadania własnej reprezentacji w parlamencie.

    JOW zabetonuje Polską scenę polityczną. Powstanie układ dwupartyjny. Skorzystają tylko na tym partie centrum, czyli PiS i PO (lub PO pod nową banderą). Stanie się tak, bo tylko te dwie partie dysponują znacznymi środkami finansowymi. W rywalizacji w JOW partie mniejsze, [pro-]wolnorynkowe, narodowe, czy katolickie, nawet mające poparcie większe niż kilkanaście procent – nie będą się liczyły. Prawica nie będzie miała swojej reprezentacji politycznej.

    Gdyby ordynacja większościowa funkcjonowała w poprzednich wyborach, PO miałoby 306 (a nie 207) posłów, czyli większość pozwalającą PO na dowolne szkodliwe dla Polski zmiany konstytucji, np. wykreślanie wszelkich przepisów konstytucyjnych chroniących rodzinę przed gender patologiami.

    W wyniku [wprowadzenia ordynacji większościowej w systemie] JOW, Polska podzieliła by się na dwie wrogie połowy: tą złożoną z ziem zachodnich i północnych (czyli z ludności przesiedlonej z Kresów), w której większość wzięła PO, i tą, w której wygrałby PiS, złożoną z ziem wschodnich i południowych, w których nie było przemieszczeń ludności po II wojnie światowej. Wyborcy PiS z zachodu i północy nie mieli by swoich reprezentantów w parlamencie, którzy mogli by bronić polskich interesów w tym rejonie. Taki podział polityczny kraju mógłby doprowadzić nawet do wojny secesyjnej – brzmi to [może] zbyt radykalnie, ale dzieje się [tak] w pewnym stopniu [na] sąsiedniej Ukrainie.

    JOW sprawi, że polski parlament będzie niereprezentatywny. Duża część Polaków głosujących na mniejsze, bardziej ideowe partie, nie będzie miała swoich reprezentantów we władzy ustawodawczej. Przez to ustawy będą coraz bardziej lewicowe, bo centrum korzystające na [wprowadzeniu] JOW nie jest radykalnie katolickie czy narodowe.

    JOW zablokuje też drogę do sejmu ludziom biednym. W [systemie] JOW kampanię wyborczą wygrywają oligarchowie lub ich reprezentanci. Bo to oni mają środki na przeprowadzenie kampanii wyborczej. W wyniku [wprowadzenia] JOW w parlamencie będzie słyszalny tylko głos bogatych, a nie biednych. Istnieje też poważne ryzyko, że [wprowadzenie] JOW stanie się doskonałą okazją do zdobycia mandatów poselskich przez figurantów finansowanych nie tylko przez lokalnych oligarchów, ale i wręcz przez lokalne mafie i kryminalistów – bo mamy taki system w Polsce, że często dużych pieniędzy nie można zarobić uczciwą i ciężką pracą.

    W ordynacji większościowej władza lidera partyjnego rośnie, a nie maleje. W ordynacji proporcjonalnej osoby nie lubiane przez prezesa [danej partii] mogły wchodzić do parlamentu z niższych miejsc na listach. W [systemie] JOW niższych miejsc na listach nie będzie, będzie tylko jeden kandydat startujący pod lubianym przez wyborców logo, wyznaczony przez lidera partii.

    JOW eliminują z systemu politycznego opozycję. Istnienie silnej opozycji jest niezwykle ważne w systemie politycznym. Silna opozycja jest potrzebna, by kontrolować władzę, by władza nie przerodziła się w tyranię. Wyobraźmy sobie III RP, w której PO – dzięki JOW – wykosiła opozycję z parlamentu oraz samorządów, i nie byłoby komu patrzeć na ręce PO.

    JOW pozwala na manipulowanie wynikami wyborów poprzez manipulowanie granicami okręgów wyborczych w taki sposób, by były one maksymalnie korzystne dla partii rządzącej i maksymalnie niekorzystne dla partii opozycyjnej.

    Idea jednomandatowych okręgów wyborczych sprzeczna jest z ideą narodową. Idea JOW zakłada, że posłowie mają być reprezentantami tylko interesów swoich wyborców z [tego] jednomandatowego okręgu wyborczego, w którym zostali wybrani. Dla prawdziwych narodowców posłowie mają reprezentować interesy wszechpolskie, ogólnonarodowe, a nie lokalne egoistyczne separatyzmy.

    Narodowi demokraci już od początków swojej działalności podkreślali, że narodowcy muszą być wszechpolscy, czyli [muszą] wyrastać ponad swoje regionalizmy, zabory, a także klasy społeczne. Podstawą [programu] endecji było postrzeganie Polski jako jednego organizmu, a nie przypadkowego zbioru setek, czy tysięcy lokalnych zbiorowości.

    Dlatego dzisiaj ci, którym bliskie jest dziedzictwo narodowej demokracji, muszą wystąpić przeciw jednomandatowym okręgom wyborczym i domagać się ORDYNACJI W PEŁNI PROPORCJONALNEJ BEZ PROGÓW WYBORCZYCH, tak by władze ustawodawcze były reprezentatywne dla całego narodu, by nie dopuścić do sytuacji, że 49 % głosujących nie ma swojej reprezentacji we władzach. Spadkobiercy narodowej demokracji muszą bronić demokracji, bo tylko na jej drodze naród jest suwerenem, muszą bronić ordynacji proporcjonalnej, by posłowie byli reprezentantami całego narodu, a polski parlamentaryzm nie staczał się w odmęty egoizmu lokalnego i separatyzmu jednomandatowych okręgów wyborczych.

    Oprócz argumentów ideologicznych, w dyskusji o stosunku narodowców do pomysłów jednomandatowych okręgów wyborczych ważny jest też argument praktyczny. Liderzy środowiska na rzecz JOW zapowiadają, że ich lista wyborcza ma służyć wprowadzeniu JOW i przeprowadzeniu szybkich wyborów według nowej ordynacji [większościowej w systemie] JOW. Oznacza to, że nawet gdyby lista zwolenników JOW wzięła na swoje listy kilku liderów partii ruch narodowy, czy liderów partii wolnościowych, to ich obecność w nowym parlamencie potrwa tylko chwilę, potrzebną do uchwalenia nowej ordynacji i przeprowadzenia nowych wyborów, w których nie mają żadnych szans [na ponowny wybór].

    Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych sprawi bowiem, że wszelkim narodowcom, wolnościowcom, katolikom, prawicowcom, niepodległościowcom, czy antykomunistom, uniemożliwi się na stałe posiadanie reprezentacji politycznej w parlamencie, a więc i możliwość udziału w debacie publicznej. Kandydaci ideowi zawsze bowiem przegrają wybory w jednomandatowym okręgu wyborczym z kandydatem bezideowego centrum, wspieranym przez lewicę.

    Świetnym przykładem szkodliwości JOW jest sytuacja Frontu Narodowego we Francji. Francuski sejm, czyli Zgromadzenie Narodowe, składa się z 577 reprezentantów. Front narodowy w wyborach z 2012 zdobył 13,6 % głosów. W wyniku [funkcjonowania systemu] JOW posiada 2 posłów. Gdyby ordynacja była proporcjonalna – miałby 78 [posłów]. Dzięki temu, że wybory do europarlamentu są proporcjonalne, Front Narodowy, który zdobył 24,86 % głosów, ma 23 mandaty z 74 francuskich mandatów w europarlamencie.

    Podobnie też, w wyniku [funkcjonowania] JOW prawicowa Partia Niepodległości Wielkiej Brytanii UKIP nie ma swojej reprezentacji. Dzięki ordynacji proporcjonalnej do europarlamentu UKIP, który zdobył 26,6 % głosów, ma w europarlamencie 23 europosłów na [ogółem] 73, jakich mają Brytyjczycy. W wyniku [istnienia systemu] JOW UKIP, który zdobył 12,6 % [głosów], ma tylko jednego członka parlamentu brytyjskiego, [a] gdyby ordynacja była proporcjonalna – UKIP miałby 82 z 650.

    W Polsce z jednomandatowych okręgów wyborczych wybierani są senatorowie. W wyniku [wprowadzenia ordynacji większościowej] JOW, od 2011 roku w polskim senacie jest na 100 senatorów [aż] 94 z PO i PiS (tj. 63 senatorów z PO i 31 z PiS). Nie ma wśród nich żadnych wybitnych liderów; identycznie stanie się w wyborach do sejmu po wprowadzeniu JOW.

    Jan Bodakowski


    Źródło: http://jan.bodakowski.salon24.pl/665650,szkodliwosc-jow (28.08.2015).

     

    * * *

    Zagrożenie dla Polski ze strony JOW. Stanowisko NOP

    W dniu 6 września 2015 r. w Polsce przeprowadzone zostanie referendum. Uprawnieni do głosowania będą musieli odpowiedzieć na trzy pytania: czy akceptują Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w wyborach do sejmu, czy są za utrzymaniem finansowania partii politycznych z budżetu oraz czy opowiadają się za przyjęciem „zasady ogólnej” rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika.

    Narodowe Odrodzenie Polski uważa, iż przeprowadzenie tegoż referendum jest zbędne i dla Polski szkodliwe. Rekomendujemy zatem jego zbojkotowanie. Bojkot na poziomie 50 % plus jeden obywatel oznacza nieważność referendum.

    Jest rzeczą powszechnie znaną, iż referendum zarządzone zostało w trakcie trwania kampanii prezydenckiej i miało na celu (sprawa JOW) przyciągnięcie do jednego z kandydatów elektoratu innego oraz usankcjonowanie istniejących zasad korupcyjnych w Polsce. Pytanie drugie i trzecie zostały dodane w charakterze propagandowej „przynęty”, która ma skłonić obywateli do udziału w referendum, osiągnięcia pułapu biorących udział na poziomie pozwalającym sejmowe JOW wprowadzić w naszym kraju bez żadnych przeszkód.

    Jest rzeczą oczywistą, i na tym stanowisku stoimy od dawna, że partie polityczne nie powinny być z budżetu państwa finansowane. NOP uważa ponadto, że kwoty pobrane dotąd przez korzystające z dotacji organizacje parlamentarne (i ich następców), winny być w całości, z odsetkami, zwrócone. Podobnie rzecz ma się z rozstrzyganiem decyzji urzędniczych na korzyść obywatela – winno to być normą w państwie; normą zabezpieczoną – o co też od dawna wnosimy – zwiększeniem odpowiedzialność urzędniczej (w tym odpowiedzialności pod sankcją karną) za podejmowane decyzje. Oba te postulaty: zakaz finansowania partii, połączony z odzyskaniem przez skarb państwa pobranych dotąd dotacji oraz służebność urzędników (nie tylko podatkowych) w stosunku do obywatela i ich odpowiedzialność karna za naruszanie tej zasady – mogą zostać zabezpieczone na poziomie ustawodawstwa parlamentarnego, bez uruchamiania kosztownej procedury referendalnej.

    Gdyby celem inicjatorów plebiscytu była poprawa jakości państwa – tak właśnie by uczyniono. Jednakże, jak stwierdziliśmy wyżej, w sposób oczywisty chodzi o przeforsowanie rozwiniętej i niszczącej jeszcze bardziej, niż ma to miejsce obecnie, opcji systemu obowiązującego w Polsce.

    Zwolennicy JOW propagandę tego rozwiązania maskują hasłami z pozoru „zdroworozsądkowymi”, które jednak, nawet bez specjalnej analizy, okazują się zwykłym oszustwem. Omówmy je pokrótce.

    [Oszukańcze hasło] JOW: Poseł wybrany w mniejszym okręgu będzie „bliżej ludzi”. W Polsce jest na chwilę obecną ponad 30,5 miliona osób uprawnionych do głosowania. Przy zachowaniu liczby 460 posłów, średnio otrzymujemy ponad 66 300 obywateli wybierających jednego posła. Twierdzenie, że każde kolejne 66 tysięcy dorosłych Polaków dzięki JOW uzyska bliski kontakt z wybranym przedstawicielem zakrawa na kpinę. W wyborach samorządowych, w których, częściowo, obowiązuje system jednomandatowy, stosunek lokalnego przedstawiciela (wójt, burmistrz, prezydent miasta) do liczby mieszkańców jest często nawet mniejszy (małe i średnie ośrodki), ale i tam – dla bliskiego kontaktu niewystarczający. O „bliskim i bezpośrednim” związku na linii reprezentant-wyborca można by mówić w relacji jeden przedstawiciel do tysiąca wyborców, a i tak byłoby to nieco naciągane, co pokazuje praktyka życia. Na potrzeby niniejszego stanowiska możemy jednak przyjąć fantastyczne założenie, że do realizacji zasady „bliżej ludzi” wystarczy stosunek: 1 przedstawiciel do 10 tysięcy wyborców. Oznaczałoby to, że – zgodnie z filozofią JOW – w sejmie powinno zasiadać ponad trzy tysiące posłów! Takie są konsekwencje absurdu.

    [Oszukańcze hasło] JOW: Polskę należy odpartyjnić. Wbrew twierdzeniom propagatorów JOW, Polska nie jest krajem upartyjnionym. Upartyjnienie oznacza bowiem „rządy partii”, gdy tymczasem w naszym kraju zjawisko takie nie ma miejsca. Partie powstają i upadają, zmieniają się ich postulaty, a jedyne co pozostaje nienaruszone, to ludzie i środowiska, którzy stoją u steru. Obecny system wyborczy jest systemem antypartyjnym, systemem mafijnym. W klasycznym ujęciu system partyjny oznacza, że organizacja polityczna prezentuje program, który realizuje. Tymczasem, zgodnie z obowiązującymi zasadami, poseł – przedstawiciel grupy politycznej – nie jest związany żadną zależnością z formacją, dzięki której objął mandat. Nie istnieje żadna sankcja dla parlamentarzysty, który sprzeniewierza się programowi, który w trakcie kampanii promował. Normą jest w Polsce „poselska turystyka”, wędrowanie od partii do partii, czy – szczególnie w kresie przedwyborczym, dla zaspokojenia oczekiwań lokalnych wyborców – ucieczka parlamentarzysty od odpowiedzialności, poprzez krytykę i zwalczanie tego, co sam tworzył. Mówienie zatem o upartyjnieniu systemu jest co najmniej nieporozumieniem.

    Polska potrzebuje uruchomienia mechanizmów narzucających odpowiedzialność politycznym organizacjom i ich przedstawicielom za podjęte działania (w tym ścisły związek posła ze swoją formacją), a nie likwidowanie tej odpowiedzialności. Postulaty JOW uwalniają posła od zależności od programu, który głosił w czasie wyborów i ułatwiają jego podatność (wobec braku odpowiedzialności organizacyjnej) na korupcję. Niewątpliwym wzorem dla propagatorów JOW są Stany Zjednoczone, gdzie oficjalną normą jest finansowanie (czy dokładniej: kupowanie) „jednomandatowych” reprezentantów, którzy później realizują – w obawie przed utratą wsparcia – interesy swoich sponsorów. Innymi słowy, idea JOW jest twórczym rozwinięciem istniejącego systemu mafijnych powiązań, związków biznesowo-finansowych (polityczny sponsoring).

    Jedyne, co JOW porządkuje na scenie publicznej, to system przekupstwa. Trudniej jest bowiem skorumpować całą formację, siłą rzeczy biorącą odpowiedzialność za swoje postulaty, a której byt publiczny zależny jest działań podjętych pod własnym szyldem – niż pojedynczego, w niczym nieograniczonego posła, który dla zachowania posady i sponsorowania jest gotów na każdą woltę poglądową. Temu właśnie, w praktyce, służy sejmowa koncepcja JOW.

    [Oszukańcze hasło] JOW: Poseł ma reprezentować interesy wyborców. O tym, czyje interesy faktycznie będzie reprezentować „stojący blisko ludzi” poseł-jowowiec, pisaliśmy wcześniej. Tutaj zaznaczyć chcemy inny, wysoce szkodliwy postulat JOW. Otóż, zadaniem członka izby sejmowej nie jest wcale – jak twierdzą promotorzy JOW – reprezentowanie INTERESÓW wyborców, siłą rzeczy interesów lokalnych, ponieważ przestrzeń lokalna winna być gospodarowania, zgodnie z potrzebami mieszkańców, na poziomie samorządowym. Zadaniem Zgromadzenia Narodowego, w tym izby politycznej i jej członków, jest kreowanie rozwiązań z punktu widzenia interesów wszystkich Polaków i Państwa, jako całości. JOW uderza w tę najważniejszą zasadę istnienia Państwa, jako takiego. Zasadę, która i tak już jest nagminnie przez system demoliberalny łamana.

    Podsumowanie. Istniejący w Polsce system polityczny jest systemem całkowicie wadliwym i należy go zmienić. Jednakże propozycje sejmowych JOW nie tylko nie promują zmian w pożądanym dla Polski kierunku, ale wręcz utrwalają istniejące patologie. Dlatego też Narodowe Odrodzenie Polski wzywa do bojkotu referendum w tej sprawie.

    Za zgodność: Adam Gmurczyk

    Rada Wykonawcza NOP, 30.08.2015


    Źródło: http://www.nop.org.pl/2015/08/30/zagrozenie-dla-polski-ze-strony-jow-stanowisko-nop/ (30.08.2015).

    Polski.blog.ru/218367459.html Tylko ordynacja proporcjonalna bez progów!

     


    Wyniki referendum przeprowadzonego w Polsce w dn. 06.09.2015 r. według obwieszczenia Państwowej Komisji Wyborczej z dn. 07.09.2015 r.:
    30.565.826 = 100 % Polaków uprawnionych do głosowania
    02.383.041 = 7,79 % uprawnionych brało udział w głosowaniu
    01.829.995 = 5,98 % uprawnionych głosowało za JOW
    PONAD 94 % POLAKÓW ZBOJKOTOWAŁO IDEĘ JOW !!!

    Źródło: referendum2015.pkw.gov.pl

  • „Dla Polaków w II RP krakowskie Oleandry, z których 6 sierpnia 1914 roku wyruszyła I Kadrowa pod wodzą Józefa Piłsudskiego, to było miejsce święte. W 100. rocznicę tego wydarzenia, trzeba temu miejscu przywrócić należną mu rangę.” (Andrzej Duda, poseł PiS, facebook.com, 25.02.2014). Фото: bdg.by

    Mit „Oleandrów” i prawda Grunwaldu – Миф „Олеандрoв” и правда Грюнвальдa

    „Plan niemiecki [w przededniu I wojny światowej] polegał więc na tym, by możliwie opóźnić, a nawet w ogóle uniemożliwić rzeczywiste wzięcie przez Rosję udziału w wojnie – oraz by korzystając z tego, uderzyć z rozmachem na prawie bezbronną Belgię, przejść przez nią aż do granic Francji, nie posiadającej od strony Belgii żadnych twierdz, ani umocnień, uderzyć na Francję, zająć Paryż i całkowicie armię francuską rozgromić. Aby plan ten mógł się udać, potrzebna więc była rzecz jedna: unieruchomienie Rosji.

    Niemcy miały tu w zanadrzu jeden atut: Polskę. Niemcy nie zdawały sobie sprawy z przemian, jakie sprawił w życiu polskim rozwój ruchu wszechpolskiego, były przekonane, że Polacy tak samo jak w roku 1830 i jak w roku 1863 rzucą się z całym rozpędem przeciw Rosji i tak samo jak wtedy, spowodują zgubę sobie samym, a zwycięstwo Niemcom. Niemcy liczyły na to, że w zaborze rosyjskim wybuchnie polskie powstanie, zwrócone przeciw Rosji.

    Gdyby powstanie takie wybuchło – pierwszym jego skutkiem byłoby uniemożliwienie rosyjskiej mobilizacji na ziemiach polskich, to znaczy na tych ziemiach, z których najłatwiej mogła była Rosja rzucić na Niemcy pierwsze, naprędce zorganizowane masy wojsk. (Mobilizacja w głębi Rosji, gdzie sieć kolejowa była rzadsza i system administracyjny pierwotniejszy, wymagała więcej czasu, nie mówiąc już o trudności przewiezienia stamtąd wojsk na zachód niezbyt sprawnymi rosyjskimi kolejami). Następnie zaś – gdyby się Rosja już zmobilizowała na ziemiach rdzennie rosyjskich – nie mogłaby ona uderzyć na Niemcy, gdyż musiałaby się uprzednio załatwić z powstańcami. Najprawdopodobniej zawarłaby wówczas z Niemcami pokój – (a) Niemcy rzuciliby polskich powstańców na pastwę losu i Rosja spokojnie by powstanie stłumiła, powracając aż do dawnej swej zachodniej granicy. Byłoby to bardzo na rękę wpływowym kołom na rosyjskim dworze cesarskim, gdzie rola arystokracji niemieckiej była bardzo duża i gdzie wcale sobie wojny z Niemcami nie życzono.

    Ale gdyby nawet partia przeciwniemiecka wzięła w Rosji górę, (to) główne siły Rosji zostałyby tak daleko odepchnięte na wschód przez sam fakt wybuchu powstania, że przestałyby być niebezpieczne dla Niemiec. Zanim by wojska rosyjskie zdołały zniszczyć powstańców – Niemcy załatwiłyby się z Francją. A wtedy miałyby już na wschodzie wolne ręce. Albo by się pogodziły z nie mającą już szans zwycięstwa i skłonną już do zgody Rosją i wspólnymi siłami by Polaków zgniotły. Albo same bez Rosji, uderzyłyby pod pierwszym lepszym pretekstem na Polaków (nawet w razie najlepszego udania się powstania – bardzo słabych, bo nie mających przecież ani ziem zaboru pruskiego i austriackiego, ani dostępu do morza, ani przemysłu wojennego) i same by Polskę zagarnęły. Albo też, w najlepszym razie, zgodziłyby się na utworzenie maleńkiej niepodległej Polski, obejmującej Królestwo Kongresowe (i to dobrze okrojone) i pozwoliłyby tej Polsce istnieć kilkanaście lat – tak jak kilkanaście lat istniała „Kongresówka” w l. 1815-1831. I w jednym i w drugim i w trzecim wypadku – potęga Niemiec byłaby ugruntowana, a nadzieje na odbudowanie Polski istotnie niepodległej i silnej – pogrzebane.

    Istniały w Polsce żywioły usposobione w stosunku do Rosji powstańczo. Żywioły te były dwojakiego rodzaju: składały się z socjalistów i innych ugrupowań lewicowych z zaboru rosyjskiego, żyjących wspomnieniami ruchawki 1905 roku, oraz z ugodowych odłamów społeczeństwa galicyjskiego, wiernie przywiązanych do Austrii. I dla jednych i dla drugich – głównym ogniskiem był Kraków. W Krakowie skupiali się uchodźcy rewolucyjni z Kongresówki – i w Krakowie był główny ośrodek galicyjskiej ugody („stańczyków” krakowskich).

    Toteż Kraków stał się miejscem przygotowań powstańczych przeciw Rosji. Przygotowania te cieszyły się cichym, lecz wydatnym poparciem rządu austriackiego, który udzielał tego poparcia w porozumieniu z rządem niemieckim.

    Dawni działacze socjalistyczni z Kongresówki utworzyli w Krakowie Polski Związek Strzelecki, zajmujący się ćwiczeniem przyszłych polskich żołnierzy, który korzystał z opieki i poparcia władz austriackich. Na czele tego związku stanął Józef Piłsudski.

    Przy Związku Strzeleckim skupiły się żywioły w Polsce, wyznające program tzw. „niepodległościowy”. To jest program Małej Polski – program otrzymania od Niemców możliwie natychmiast niepodległości na najmniejszym choćby skrawku ziemi – za cenę wyrzeczenia się ziem zaboru pruskiego, a ewentualnie i austriackiego. Program ten był więc programowi Wielkiej Polski przeciwstawny – wyrzekał się Wielkiej Polski w nadziei, że przez to wyrzeczenie niepodległość w zmniejszonych na zawsze rozmiarach da się osiągnąć nieco wcześniej.

    O ruchu strzeleckim napisano jeszcze przed wojną słowa następujące[2]: „Gdybyśmy się umiejętniej przyglądali naszemu świeżej daty ruchowi powstańczemu w Galicji, dostrzeglibyśmy, że jest on mniej rodzimy, niż to się powierzchownie wydaje, że nieostatnia jest w nim rola organizacji międzynarodowych, i że tak jak naiwna młodzież idzie nieświadomie pod ich komendą, one znów same pod komendą obcą służą interesom cudzym, w danym razie przede wszystkim niemieckim”.

    Gdy wojna wybuchła – oddziały strzeleckie zostały w Krakowie zmobilizowane i skierowane do Kongresówki. Dnia 6 sierpnia 1914 r. pierwszy oddział strzelecki przekroczył austriacko-rosyjską granicę i wmaszerował na teren należącego do Kongresówki, dzisiejszego województwa kieleckiego. Był to czyn powstańczy wobec Rosji – lecz najzupełniej lojalny wobec Niemiec i Austrii. Oddział zaopatrzony został przez Austriaków w broń i wskazówki sztabowe, a dowódca oddziału miał w kieszeni austriacką przepustkę graniczną[3].

    Był to zaczątek tak zwanych Legionów Piłsudskiego. Legiony te miały za zadanie wywołać w Kongresówce powstanie. Legiony te organizowane były przez władze austriackie (podstawą Ich istnienia był „Rozkaz Naczelnej Komendy Armii Austriacko-Węgierskiej w sprawie utworzenia Legionów Polskich”, wydany dnia 27 sierpnia przez arcyksięcia Fryderyka). Podlegały one władzom wojskowym austriackim[4].

    Obok tego jednak były one w łączności z władzami wojskowymi pruskimi. Tak np. 2 października [1914] dwaj działacze legionowi, pp. Sokolnicki i Jodko, zawarli w imieniu legionów układ z pruskim pułkownikiem Sauberzwelgiem, w którym określone zostały uprawnienia legionów na obszarze okupacji niemieckiej, oraz zawarte było wyraźne zobowiązanie prowadzenia przez legiony akcji powstańczej w całej Kongresówce, a zwłaszcza w Warszawie, zarówno jak zobowiązanie prowadzenia akcji wywiadowczej na rzecz wojsk niemieckich.

    Dnia 3 sierpnia [1914] Józef Piłsudski ogłosił w Krakowie, że w Warszawie utworzony został tajny Rząd Narodowy polskiego powstania[5]. Była to nieprawda, żaden taki rząd nie istniał i Piłsudski o tym wiedział, chodziło jednak o to, by poczynaniom legionowym nadać większą powagę. Na obszarze zajętym przez oddziały strzeleckie legiony utworzyły własne władze cywilne z wyżej wymienionymi pp. Sokolnickim i Jodką na czele – niby zawiązek powstańczych władz państwowych. Wszystko to miało na celu wytworzyć warunki, sprzyjające przerzuceniu się społeczeństwa Kongresówki na stronę legionów i wywołania upragnionego przez Niemcy powstania. W Krakowie powstał – zorganizowany przez „Stańczyków”, socjalistów i innych – Naczelny Komitet Narodowy galicyjski (NKN), który miał się legionami opiekować.

    Wszystko to było jednak bezskuteczne. Społeczeństwo Kongresówki prawie bez wyjątków oparło się ponętnej pokusie legionów – uczuciowo pociągającej polskie serca, stęsknione za polskim wojskiem, ale politycznie będącej niemiecką pułapką. W społeczeństwie galicyjskim, po pierwszych dniach oszołomienia i pójścia na lep legionowej i NKN-owej propagandy nastąpiło otrzeźwienie i rozłam. Wszechpolacy oddzielili się od zwolenników Małej Polski i oświadczyli się po stronie koalicji przeciwniemieckiej, oczywiście ściągając na swe głowy zarzut zdrady wobec Austrii i dotkliwe prześladowania ze strony władz austriackich. Połowa legionów – tzw. legion wschodni, utworzony w nastrojonym wszechpolsko Lwowie, a później przeniesiony do miasteczka Mszany Dolnej na Podkarpaciu – zrozumiała, że popieranie Austrii i Niemiec jest dla Polski zgubne. Gdy okazało się, że ani Austria, ani Niemcy nie chcą nawet na rzecz programu Małej Polski zaciągnąć żadnych zobowiązań, oraz, że legiony mają złożyć zwyczajną austriacką przysięgę wojskową (legion zachodni wraz z Piłsudskim przysięgę tę bez wahania złożył), legioniści dnia 20 września [1914] tłumnie z legionu wschodniego wystąpili: wystąpiło ich około 5.500, zostało w legionie i złożyło przysięgę około 800 (wraz z Józefem Hallerem). Oczywiście ściągnęło to na legionistów opornych oraz na tych, co ich do oporu namówili, gwałtowne prześladowania, do których dopomagali zwolennicy legionu zachodniego i NKN, denuncjując tamtych przed władzami austriackimi, doręczając władzom austriackim denuncjatorskie memoriały[6], a nawet publicznie wydając (w Sosnowcu, w październiku 1914 r.) broszurę pt. „Pod Sąd!”. Ogromna liczba narodowców, poddanych austriackich, została uwięziona, jeszcze większa liczba uciekła do Rosji, lub do Szwajcarii. Austriackie sądy polowe wydały szereg zaocznych wyroków śmierci. Obszary Galicji, zajęte chwilowo przez wojska rosyjskie, a następnie odzyskane przez Austrię, sterroryzowane zostały austriackimi represjami z powodu polskiego (a także i ruskiego) „rusofilstwa”: tak wielką liczbę osób powieszono, że jeden z arcyksiążąt austriackich zarobił sobie na przydomek „Habsburga-Wieszatiela”. Wszystko to jednak tym bardziej umacniało naród polski w postawie przeciwniemieckiej i uniemożliwiało wybuch powstania w zaborze rosyjskim.

    Zabór pruski był, oczywiście, w całości po stronie koalicji przeciwniemieckiej (z wyjątkiem garści ludzi przekupionych i żydów, lub zdala stojących od polityki). Tak więc, naród polski w przytłaczającej masie stanął przeciw Niemcom: cały zabór pruski, prawie cały rosyjski (z wyjątkiem garści lewicowców i żydów), oraz duża część zaboru Austriackiego. Powstanie w zaborze rosyjskim nie wybuchło – niemieckie nadzieje na pomoc ze strony polskiej pozostały niespełnione. Legiony pozostały maleńką garstką, pozbawioną znaczenia wojskowego i politycznego. Po paru latach, w chwili największego swego rozrostu doszły do liczby około 20.000 żołnierzy – liczby znikomej, jak na zmagania Wielkiej Wojny. Legiony czuły się w narodzie osamotnione, czuły, że mają naród polski przeciw sobie. Dały nawet temu wyraz w swej pieśni „My pierwsza brygada”, pełnej jadu i goryczy, a nawet wyzwisk pod adresem narodu – pełnej zwrotów takich, jak: „szliśmy tak osamotnieni”, albo „nie chcemy już od was uznania” itp.

    Los chciał, że rola legionów, znikoma w czasie wojny, miała się stać bardzo duża po wojnie. Dwa rodzaje ludzi wychowały się w legionach: działacze „sanacyjni” – i zamiłowani żołnierze. Już od chwili swego powstania składały się legiony z dwóch żywiołów: z polityków, siedzących najczęściej w sztabach, w oddziale II itp., organizujących legiony i prowadzących je w orszaku Niemiec – oraz dzielnych chłopców nie znających się na polityce, lecz chcących bić się za Polskę i łatwowiernie idących za hasłem powstańczym. Tak samo jak w roku 1830 i 1863 na potępienie zasługują sprawcy polityczni, a na szacunek bohaterscy żołnierze – tak samo i w legionach Piłsudskiego zaznaczył się wyraźny podział na polityków legionowych, których historia potępi, oraz na żołnierzy, którzy zasłużyli sobie na chwałę, mimo że bezwiednie złej służyli sprawie. I jedni i drudzy znaleźli się po wojnie w odrodzonej armii polskiej. Politycy zrobili w roku 1926 zamach majowy i jako sanacyjni pułkownicy i generałowie zostali ministrami, wojewodami, ambasadorami i dyrektorami banków. Żołnierze, którzy nieraz zdążyli się wyrobić na świetnych fachowców wojskowych, pozostali nadal w wojsku i stanowią w nim wyborną kadrę dowódców, której pożyteczność dla Polski jest niezaprzeczalna. Józef Piłsudski – zajął między tymi dwoma gatunkami legionistów miejsce pośrednie. Jest niewątpliwie uzdolnionym dowódcą i organizatorem wojska – jest jednak obok tego przede wszystkim działaczem politycznym, prowadzącym swą politykę z pełną świadomością, a zarazem z wielką bezwzględnością, toteż przede wszystkim za politykę legionów i „sanacji” odpowiedzialnym.

    Mając tak niepospolitego przywódcę, jak Piłsudski, oraz tak dzielnych i karnych żołnierzy, miały legiony wiele danych po temu, by cel swój osiągnąć i powstanie w zaborze rosyjskim wywołać. Że się ta mrożąca krew w żyłach każdego Polaka ewentualność nie spełniła, że zatem Niemcy nie zdołały osiągnąć zwycięstwa – jest do zawdzięczenia energicznej i wytrwałej pracy obozu wszechpolskiego, działającego pod komendą Romana Dmowskiego.

    Rekrut polski w zaborze rosyjskim szedł ławą do wojska – i zacisnąwszy zęby ubierał się w rosyjski mundur. Wiedział bowiem, że w mundurze tym idzie walczyć za polską sprawę. Mobilizacja rosyjska na ziemiach polskich udała się tak szybko i dobrze, jak tego nie oczekiwały nie tylko Niemcy, ale nawet sama Rosja. W krótkim czasie stanęła gotowa do boju wielka armia rosyjska, złożona prawie z samych Polaków – rwąca się do tego, by ruszyć przeciw Niemcom.
    (...)
    Wynikiem utrwalenia się w Rosji kierunku przeciwniemieckiego – było rozpoczęcie wielkiej ofensywy przeciwniemieckiej, która przewidziana była wprawdzie w dawnych umowach sztabowych rosyjsko-francuskich, lecz od której wykonania Rosja początkowo miała ochotę się uchylić. Dnia 17 sierpnia [1914] wielkie masy wojsk rosyjskich, złożone głównie z Polaków, przekroczyły granicę niemiecką i runęły na Prusy Wschodnie. Niemcy, zaniepokojeni tym naporem ze wschodu, wycofali część swoich wojsk z Francji i przerzucili je na front wschodni.

    Wojska rosyjskie zostały pobite. Niemałą rolę odegrała tu niechęć niektórych dowódców rosyjskich do prowadzenia walki przeciw Niemcom. Istnieją poszlaki, że jeden z wodzów rosyjskich, generał Rennenkampf (rodowity Niemiec), po prostu zdradził wojska rosyjskie na rzecz Niemiec. W dniach 26-30 sierpnia rozegrała się wielka bitwa pod Grunwaldem, w której wojska rosyjskie, idące na Prusy Wschodnie od południa, od Kongresówki, zostały dosłownie zmiażdżone. W dniach 5-15 września rozegrała się druga wielka bitwa – bitwa nad jeziorami Mazurskimi – w której rozbite zostały te wojska rosyjskie, które weszły do Prus Wschodnich od wschodu, od strony Litwy. Prusy Wschodnie spłynęły krwią polską.

    Ale walki w Prusach Wschodnich wystarczyły, by uratować Francję. Wycofanie przez Niemcy części wojsk z frontu francuskiego celem ich przerzucenia na front wschodni osłabiło napór niemiecki na Francję i stało się jedną z głównych przyczyn klęski wojsk niemieckich, maszerujących na Paryż. Dnia 5 i 6 września wojska francuskie uderzyły z rozmachem na Niemców, odnosząc wspaniałe zwycięstwo nad rzeczką Marną.

    Napór niemiecki na Paryż został powstrzymany. Niemiecki plan rozstrzygnięcia wojny błyskawicznem pobiciem wszystkich przeciwników po kolei zakończył się niepowodzeniem. Nadzieje niemieckie zostały zdruzgotane, a przyczyną tego była w niemałej mierze – postawa narodu polskiego.

    Jędrzej Giertych


    [2] – Roman Dmowski: „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”, luty 1914 roku, stronica 80.

    [3] – O owej przepustce pisze Lipecki: „Kadrówka istotnie na rozkaz Piłsudskiego wymaszerowała w kierunku Miechowa i Kielc. Przekroczyła granicę za przepustką, jaką Piłsudski na ten cel otrzymał od wspomnianego już austriackiego kapitana Rybaka. Otrzymał przy tym Piłsudski ściśle określone polecenie: kazano ma przeszkodzić prawidłowemu przeprowadzeniu mobilizacji w nadgranicznych powiatach... Powstańcy, przekraczający granicę władania jednego rządu zaborczego z poleceniami i za przepustką od – drugiego rządu zaborczego!” (Jan Lipecki, „Legenda Piłsudskiego”, Poznań 1922, str. 62). [Jan Lipecki pseudonim Ireny Pannenkowej] (...)

    [4] – Na podobnych zasadach utworzone zostały również i legiony „ukraińskie” – tak samo stanowiące jednostkę zewnętrznie wyodrębnioną, lecz w istocie podporządkowaną armii austrjackiej.

    [5] – Pełny tekst tej odezwy Piłsudskiego patrz: J. Piłsudski, „Pisma, mowy, rozkazy”, tom IV, str. 5-6.

    [6] – W posiadaniu jednego z moich znajomych znajduje się odpis z akt sądowych austriackich, poświadczony przez sąd polski (Kancelaria Sądu Wojennego przy D.O.G. Kraków, dn. 23 lutego 1919 r.), raportu p. Władysława Studnickiego do N.K.N., udzielonego przez N.K.N. sądowi austriackiemu w związku z procesem o zdradę stanu wybitnego działacza obozu narodowego, p. Jana Zamorskiego. W raporcie tym p. Wł. Studnicki – Polak i „niepodległościowiec” – pisze, co następuje: „W razie wyparcia Rosjan ze Lwowa Grabski winien być za zdradę stanu (zdradę kogo? zdradę Austrii? – przyp. mój) rozstrzelany. Cieński, Skarbek i Pasławski niezwłocznie internowani do Tyrolu pod ścisły dozór aż do końca wojny. (Internowani w... Tyrolu, przez kogo? chyba nie przez władze legionowe, lecz przez władze zaborcze? – przyp. mój). ...Biega i Wierczak... winni być niezwłocznie osadzeni w twierdzy w Ołomuńcu”. (W Ołomuńcu, a więc na Morawach? Chyba ta twierdza nie była w ręku ani N.K.N., ani Legionów, ani Strzelca, lecz po prostu w ręku Austrii?).
    W tymże raporcie p. Studnickiego mieści się ustęp następujący, dotyczący rozwiązania Legionu Wschodniego: „Nie warunki materialne były głównym czynnikiem rozbicia się. Gdy jeden z szeregowców zakomunikował w mej obecności kilkunastu opuszczającym szeregi, że powiedział oficerowi, iż wskutek braku żołdu tamci odchodzą, wywołało to oburzenie – chciano go za to bić. – Olbrzymia część odchodzących jest przekonana, że popełniła czyn patriotyczny, porzucając Legiony w obecnej chwili. Dla uzasadnienia swego postępku wszyscy powtarzają jedne i te same frazesy, co dowodzi najlepiej, iż systematyczna propaganda wbiła je w głowy. Frazesy te są endeckiego wyrobu”.

    Źródło: Wybuch wielkiej wojny, /w:/ J. Giertych, Tragizm losów Polski, Pelplin 1936, s. 245.

     

    1914: Spotkanie komendanta Legionów Józefa Piłsudskiego (trzeci z prawej) z głównodowodzącym armią austriacką arcyksięciem Fryderykiem Habsburgiem, którego rodzony brat arcyksiążę Eugeniusz (1863-1954) był ostatnim świeckim wielkim mistrzem Zakonu Krzyżackiego.  1914: Встреча командира Легионов Юзефа Пилсудского (третий справа) c главнокомандующим австрийской армией эрцгерцогом Фридрихом Габсбургом, которого родной брат эрцгерцог Евгений (1863-1954) был последним светским великим магистром Тевтонского ордена. Фото: radikal.ru

    Legiony Piłsudskiego nie były potrzebne – Легионы Пилсудского не были нужны

    „Propaganda, usiłująca narzucać Polsce przywództwo polityczne Piłsudskiego i jego polityczną tradycję, głosi, że był on twórcą polskiego wojska. W istocie był on raczej niszczycielem polskiego wojska, niż jego twórcą.

    Rzecz ciekawa, że był to człowiek bez żadnego wojskowego wykształcenia, w najlepszym razie – żołnierz samouk. (...) Piłsudski nigdy nie przeszedł wyszkolenia rekruckiego, ani nie nabył wykształcenia oficerskiego. Nie był nigdy szeregowcem, ani kapralem, ani sierżantem, ani podchorążym, ani porucznikiem, ani kapitanem, ani majorem. Miał on – nabyte w napadzie na pociąg pod Bezdanami i gdzie indziej – doświadczenia partyzanckie. Był także samoukiem, studiującym historię niektórych wojen. Ale nic więcej. Dowództwo austriackie mianowało go od razu dowódcą pułku, a po niecałych trzech miesiącach awansowało go na brygadiera. Innych stopni wojskowych Piłsudski nigdy do czasu otrzymania stopnia marszałka, nie miał.

    Generał Puchalski, który jako generał austriacki był w roku 1916-tym z ramienia Austrii dowódcą Legionów Polskich (wszystkich trzech brygad) opowiadał później w Warszawie już jako generał polski, że gdy został dowódcą Legionów, dla sprawdzenia wartości bojowej tych legionów, przeprowadził badania co są w tych legionach warci wyżsi dowódcy, a zwłaszcza dowódcy brygad. Przesłał potem do wyższych władz austriackich raport, w którym stwierdził, że Piłsudski żadnych kwalifikacji dowódczych nie ma. Władze te odpowiedziały mu, że armia austriacka ma dziesiątki generałów brygady, więc Piłsudski nie jest jej potrzebny jako jeszcze jeden taki brygadier. Jest jej natomiast potrzebny ze względów politycznych.
    (...)
    Przypisuje się Piłsudskiemu to, że przez powołanie do życia Legionów wznowił polskie regularne wojsko, jako instytucję polskiego życia narodowego. (Regularne wojsko polskie istniało, licząc od chrztu Polski do upadku powstania listopadowego przez 865 lat. Nie istniało w żadnej formie od roku 1831 do 1914, a więc przez 83 lata, z tym wyjątkiem, że regularnym wojskiem były w istocie polskie formacje w wojnie krymskiej w 1853-1856 roku. W powstaniu styczniowym 1863 roku regularnego polskiego wojska nie było).

    Ale cokolwiek można by powiedzieć o legionach (które powołane zostały do życia dekretem austriackiego arcyksięcia i były częścią armii austriackiej, a obok których niemal równocześnie, powstały legia puławska w obrębie armii rosyjskiej, oraz tzw. Legia bajońska, złożony z Polaków oddział francuskiej Legii Cudzoziemskiej) – przyczyniły się one tylko w małym stopniu do zorganizowania się wojska Polski niepodległej.

    W chwili odzyskania przez Polskę niepodległości, naród polski prawie nie miał własnego wojska. Dużym, regularnym, niezależnym, bo podlegającym Polskiemu Komitetowi Narodowemu czyli polskiemu rządowi emigracyjnemu polskim wojskiem była tzw. Armia Hallera, początkowo złożona z dwóch dywizji, wkrótce rozwinięta w 6 dywizji i 90.000 żołnierza. (Jej wodzem naczelnym – zarazem wodzem naczelnym wszystkich wojsk polskich, walczących z Niemcami – był generał Józef Haller, mianowany przez Polski Komitet Narodowy dnia 4 października 1918 roku, a więc na więcej niż miesiąc przed mianowaniem Piłsudskiego wodzem naczelnym przez Radę Regencyjną). Polskim wojskiem, całkowicie niezależnym, były w końcowej fazie korpusy wyłonione z armii rosyjskiej (I, II, III), a później były podległe generałowi Hallerowi w Paryżu: dywizja generała Żeligowskiego na Kaukazie, dywizja syberyjska i oddział murmański. Wszystkie te formacje były jednak daleko od kraju. W kraju była tak zwana Polska Siła Zbrojna (Polnische Wehrmacht), początkowo pod bezpośrednim dowództwem niemieckim, we wrześniu 1918 roku oddana Radzie Regencyjnej, 11 listopada 1918 roku przekazana przez tę Radę Piłsudskiemu z tym, że mianowany on został wodzem naczelnym, przeciwstawnym do generała Hallera. Polska Siła Zbrojna nie tworzyła jednej dywizji, była na to za mała. Liczyła jak podawałem 5713 żołnierza dnia 12 października i 9377 żołnierza dnia 11 listopada 1918 roku. Po części wywodziła się z legionów.

    Wojsko polskie tworzyło się w Polsce w miarę, jak poszczególne dzielnice Polski odzyskiwały niepodległość. Pierwszy wyzwolił się Kraków i zachodnia Galicja. Odrazu narodziło się tam polskie wojsko w ten sposób, że miejscowe oddziały austriackie stały się oddziałami polskimi, składając polską przysięgę i przypinając sobie do czapek polskie orzełki. Obok tego, potworzono tam – głównie dla odsieczy Lwowa – oddziały ochotnicze, złożone przede wszystkim z młodzieży szkolnej. (Organizował je głównie polityk „endecki” Aleksander Skarbek). W dniu 11 listopada wojsko podległe krakowskiej Komisji Likwidacyjnej, liczyło 8520 żołnierza. Jako drugie z kolei narodziło się – głównie przez przejmowanie oddziałów austriackich – wojsko w dotychczasowej okupacji austriackiej, liczące 11 listopada 11.500 żołnierza. Jako trzecie narodziło się całkowicie zaimprowizowane, ochotnicze wojsko w oblężonym Lwowie, które w niewiele dni później liczyło 7000 żołnierza.

    Wszystkie te formacje nie miały żadnego związku z Legionami. Ich rdzeniem były byłe wojska zaborcze, austriackie. Ich uzupełnieniem był zaciąg ochotniczy. Na powstanie tych wojsk Piłsudski nie miał żadnego wpływu; przecież do 8 listopada przebywał w Magdeburgu, a do 9-tego w Berlinie.

    W nieprzewidziany sposób naród polski miał szczęście: ogromna rzesza Polaków, głównie w czasie wojny światowej, przeszła wyszkolenie wojskowe, oraz nabrała praktycznego, wojennego doświadczenia w armiach zaborczych. W chwili narodzenia się Polski niepodległej naród polski posiadał liczne tysiące wyćwiczonych doświadczonych żołnierzy i podoficerów, a także tysiące oficerów, nawet duży zastęp fachowych, doświadczonych generałów. Armia Polski niepodległej powstała po przerwie nawet nie 83, lecz 87 lat, z zastępów żołnierzy i dowódców, których przygotowały armie zaborcze. Do powstania armii polskiej legiony wcale nie były potrzebne. Czynnik bojówkarski, obecny w legionach przede wszystkim w dowodzonej przez Piłsudskiego pierwszej brygadzie, był dla rozwoju polskiego wojsk raczej szkodliwy, niż pożyteczny. Bo porządne, przydatne w regularnej wojnie wojsko powinno być ożywione raczej duchem fachowości, dyscypliny, porządku, sumienności, wierności i honoru, niż bojówkarskiego, partyzanckiego indywidualizmu.”

    Jędrzej Giertych

    Źródło: J. Giertych, O Piłsudskim, Londyn 1987, s. 39-41.

    Piłsudski w czasie I wojny światowej służył Niemcom i Austriakom.  Пилсудский во время первой мировой войны служил Немцам и Австрийцам. Фото: blog.kislenko.net

    Strącić legendę Piłsudskiego w niebyt! – Cвергнуть легенду Пилсудского в небытие!

    „Z hukiem obchodzono w tym (2014) roku 100-lecie wymarszu Pierwszej Kadrowej z krakowskich Oleandrów do Kielc. Trafił do mych rąk krakowski miesięcznik „WPIS” [nr 7-8/2014] z 19 lipca 2014 r., w którym z zachwytem opisane jest to wydarzenie. Główną część artykułu [pt.
    Wymarsz polskich oddziałów strzeleckich na wojnę o niepodległość”] stanowi duży fragment wspomnień dowódcy Pierwszej Kadrowej Tadeusza Kasprzyckiego.

    Artykuł tchnie nienawiścią do jednego tylko zaborcy, do Rosji, i traktuje rozpoczęcie wojny z nią jako przyczynek do wyzwolenia kraju. Chcieli w Kongresówce anty-rosyjskiego powstania. Autor, dr Marek Piotr Deszczyński, zupełnie nie rozumie, że to, co pisze, tylko dowodzi tego co stale powtarza endecja, a mianowicie, że cała operacja była próbą dywersji zorganizowaną przez sztab austro-węgierski. Nie rozumie, że była to próba nieudana, bo powstanie nie wybuchło. Oskarża o to Austriaków, że kazali iść na Kielce, a nie do Zagłębia, gdzie PPS miał większe wpływy. To oczywiste. Zagłębie miały zająć Prusy i Austria nie chciała tam polskich komplikacji. A od kiedy to polscy powstańcy pytają zaborców o to, gdzie mają robić powstanie?

    Kasprzycki pisze, jak to kazano im czekać z wymarszem, jak się niecierpliwili. Czekać na co? Na wypowiedzenie wojny między Rosją, a Austro-Węgrami w dniu 6 sierpnia 1914 r. A od kiedy to polscy powstańcy czekają z powstaniem na termin wyznaczony przez zaborców?

    Deszczyński przyznaje, że działalność ludzi Piłsudskiego „tolerowały władze austro-węgierskie w zamian za współpracę wywiadowczą przeciw Rosji, udzielały stosownych pozwoleń i części funduszy”. A od kiedy to polscy patrioci pracują dla obcego, zaborczego wywiadu i na swoją działalność biorą za to pieniądze?

    Deszczyński twierdzi, że „u progu nowego stulecia, w Kongresówce zwolenników walki politycznej z Petersburgiem można już było liczyć na setki tysięcy”. Liczyły na to sztaby Austrii i Prus. Ale gdzie te tysiące? Jak słusznie podkreśla Deszczyński, przed Kadrową zamykano okiennice. Wini o to endecję, która swoich kandydatów wybierała do Dumy z Kielecczyzny. Tak, to postawa endecji spowodowała, że szkodliwe dla Polski powstanie nie wybuchło. Gdyby wybuchło, Niemcy uwolniłyby się od walki na dwa fronty, którą musiały przegrać. Rosja zajęta powstaniem nie wkroczyłaby do Prus Wschodnich (druga bitwa Grunwaldzka, o której pisałem w poprzednim numerze OwK).

    Deszczyński beztrosko wspomina „bojówkę”, która była gotowa „poświęcić życie w rewolucji niepodległościowej” 13 listopada 1904 r. (na Placu Grzybowskim) w Warszawie. Czyżby nie wiedział, że ci „dzielni” bojówkarze zaczęli strzelać do policji i skryli się wśród tłumu wychodzącego ze Mszy św., tym samym powodując wiele strat wśród niezwiązanych z nimi ludzi? To było czyste barbarzyństwo, choć ludzie Piłsudskiego wspominają ten incydent jako wielkie osiągnięcie.

    Głośno jest o odmowie przez Piłsudskiego złożenia przysięgi wierności Prusom (w lipcu 1917 r.), ale, jak słusznie podaje Deszczyński, gdy już było jasne, że powstanie nie wybuchnie, w dniu 4 i 5 września 1914 r. legioniści Piłsudskiego złożyli przysięgę wierności Austro-Węgrom.

    W Pierwszej Kadrowej było 164 chłopaków (najstarszy 35 lat). Z tego 38 nie przeżyło wojny. Jak z dumą podaje Deszczyński, z tego grona był potem jeden minister, jeden ambasador, 11 generałów, kilkunastu wyższych wojskowych i urzędników w ministerstwach. Będą też wśród nich samorządowcy, parlamentarzyści, wojewodowie, lekarze, nauczyciele itd. Nic dziwnego, że kadry II RP były tak mizerne, skoro z tak nielicznego grona się wywodziły.

    Ciągle żyjemy legendą Piłsudskiego zamiast utrącić ją w niebyt.”

    Źródło: M. Giertych, Pierwsza Kadrowa, „Opoka w Kraju” nr 86(107), grudzień 2014, s. 7. http://opoka.giertych.pl/owk_86.htm

     

    Zob. także/См. также:

    Kraków. Powstał Obywatelski Komitet na Rzecz Oleandrów http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3344329,krakow-powstal-obywatelski-komitet-na-rzecz-oleandrow,id,t.html?cookie=1 - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: gazetakrakowska.pl/artykul/3344329,krakow-powstal-obywatelski-komitet-na-rzecz-oleandrow,id,t.html?cookie=1 (24.02.2014). Tamże informacja, że „Wśród członków-założycieli są m.in. profesorowie: Andrzej Chwalba, Krzysztof Zamorski, Tomasz Gąsowski, Andrzej Nowak, Jerzy Wyrozumski, Wiesław Kosiński, Stanisław Sroka, Grzegorz Mazur, Piotr Franaszek. Komitet wspierają politycy, m.in. senator Bogdan Klich (PO) oraz posłowie Andrzej Duda i Krzysztof Szczerski (PiS).”

    „Szaleńcy, bandyci, wywrotowcy”! Najwyższa pora obalić mit otaczający wymarsz Kadrówki http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/10/09/szalency-bandyci-wywrotowcy-najwyzszy-czas-obalic-mit-pierwszej-kompanii-kadrowej/ (09.10.2014).

    M. Giertych, Rola dziejowa Wiktora Jarońskiego. М. Гертых, Историческaя роль Виктора Яронского http://www.lpr.pl/2011/09/22/rola-dziejowa-wiktora-jaronskiego/ (22.09.2011).

    W. Bałażak, Znaczenie i konsekwencje zjazdu w Pieniakach. В. Балажак, Значение и последствия cъезда в Пеняках http://www.lpr.pl/2012/09/27/znaczenie-i-konsekwencje-zjazdu-w-pieniakach/ (27.09.2012).

    M. Giertych, Pieniaki, „Opoka w Kraju” nr 80(101), grudzień 2012. М. Гертых, Пеняки, „Opoka w Kraju” („Oпoрa в Стране”) № 80(101), декабрь 2012 http://opoka.giertych.pl/owk80.htm - Alternatywa/Альтернатива: M. Giertych, Uczestnicy konferencji w Pieniakach. М. Гертых, Участники конференции в Пеняках http://www.lpr.pl/pl/2012/09/29/uczestnicy-konferencji-w-pieniakach/ (29.09.2012).

    11.11.2014: Polacy żądają niepodległości. 11.11.2014: Поляки требуют независимости http://polski.blog.ru/215170563.html (13.11.2014).

    Dmowski o sojuszu Polaków z Rosją. Дмовский o союзе поляков с Россией http://polski.blog.ru/221711347.html (14.08.2016).

    Grabski o sojuszu Polaków z Rosją. Грабский o союзе поляков с Россией http://polski.blog.ru/214001587.html (12.08.2014).

    G. Grabowski, Pierwszy wódz II Rzeczypospolitej. Г. Грабовски, Первый вождь II Речи Посполитoй http://polski.blog.ru/131924307.html (07.11.2011).

    Antonia z Tyrolu. Антония из Тироля http://polski.blog.ru/220377635.html (14.11.2015).

  • 30 июня 2015 | 15:14 PO – rozważni i patriotyczni? 

    PO – rozważni i patriotyczni? ГП – благоразумныe и патриотичныe?

    Polski.blog.ru/217614147.html  Platforma Obywatelska – rozważni i patriotyczni? Donald Tusk i Małgorzata Kidawa-Błońska (19.09.2011).  Гражданская платформа (PO) – благоразумныe и патриотичныe? Дональд Туск и Малгожата Кидава-Блоньска (19.09.2011). Фото: wikimedia.org

    Po skandalu warszawskiej afery podsłuchowej[1], wycofaniu się b. premiera Tuska „na z góry upatrzone pozycje”, klęsce wyborczej prezydenta Komorowskiego i pójściu „w odstawkę” b. ministra spraw zagranicznych (a ostatnio marszałka sejmu) R. Sikorskiego – środowisko nadwiślańskich „oksfordczyków”[2], nazywanych też przez media „rozważnymi i patriotycznymi”[3], zostało poważnie osłabione i stanęło przed niezbyt mu miłą perspektywą przejęcia nominalnej władzy w Polsce przez tutejszych „friedmanowców”. Były wicepremier Roman Giertych zaapelował w związku z tym do gremiów kierowniczych PO: „Według mnie, zwrot Platformy Obywatelskiej w lewo doprowadził do klęski Bronisława Komorowskiego. Swoim zbyt radykalnym skrętem w lewo, zarówno na płaszczyźnie światopoglądowej (gender, konwencja antyprzemocowa, pigułka wczesnoporonna dla piętnastolatek, in vitro, zapowiedź związków partnerskich), jak i kwestiami gospodarczymi, które mają znaczenie dla małych i średnich przedsiębiorców (wzmożone kontrole podatkowe, podnoszenie podatków, opresja urzędnicza), Platforma odstraszyła sporą część potencjalnych wyborców. (...) Kto trzymał rząd PO przez całe lata? Donald Tusk oraz Radosław Sikorski. W tych wyborach nie wykorzystano dorobku Sikorskiego, który przez siedem lat wypracował. (...) PO musi wrócić do swoich chrześcijańskich korzeni i programu, w którym stawia na patriotyzm i wartości konserwatywne. To wszystko jest w jej programie, który trzeba przypomnieć.” (25.05.2015)[4].

    Kilka dni później (30.05) z ostrą krytyką tych, co to „na pochyłe drzewo” Platformy Obywatelskiej już skaczą, wystąpił p. Stefan Niesiołowski (PO), pisząc w „Polskim piekle”: „Tekstów krytycznych wobec PO i analizujących przyczyny wyborczej porażki jest dużo i z pewnością we wszystkich jest jakaś część prawdy. Powtarzają się znane i irytujące stereotypy, że PO „nie słuchała głosu ludzi”, że „oderwała się od narodu” mniej więcej tak jak Gomułka w 1970 roku, że „była pełna pychy i samozadowolenia” i „nie ma nic do zaproponowania młodym”. (Że) Ten grzech pychy dotyczy także Bronisława Komorowskiego, że płaci (się) cenę za 8 lat niespełnionych obietnic i nieudolnych rządów. Do tego miałem okazję się przyzwyczaić, bo są to zarzuty powtarzane od dawna. Ale pojawiają się (także) wątki nowe (...) Wszystkie te poglądy mają przynajmniej dwa elementy wspólne. Nie dostrzegają PiS-u i jego propagandy, a przecież ta propaganda wygrała. To z falą kłamstwa i nienawiści sączonych od pięciu lat przegrał bezradny wobec takiego poziomu zdziczenia i agresji kulturalny, spokojny, zwyczajnie dobry, kochający ludzi Bronisław Komorowski. (...) Brałem udział w kampanii Komorowskiego, bardzo często ludzie na propozycję wzięcia ulotki reagowali: „Co, Komorowski? To agent, KGB, GRU, WSI, zdrajca, wróg Kościoła, morderca, Katyń itp.”. Obserwowaliśmy tych ludzi na spotkaniach Komorowskiego, widzieliśmy zaciśnięte pięści, nienawiść na twarzach, wściekłość. To był elektorat Dudy, to oni uskrzydlali jego kampanię, to w ich imieniu będzie rządził Duda i to oni będą siłą napędową pisowskiej kampanii jesienią. (...) PiS nie miał i nie ma programu dla Polski. Chce recydywy IV RP dobrze nam znanej. Dlatego Platforma rezygnując z obrony Polski przed PiS-em, a tylko PO może to zrobić, pozbywa się głównej siły i wyborczego argumentu.”[5]

    Ta obrona „obrony Polski (przez PO) przed PiS-em” nie wywarła chyba wrażenia na dobrze poinformowanym Andrzeju Celińskim, siostrzeńcu słynnego masona J. J. Lipskiego, członku ROAD/UD/UW, b. wiceprzewodniczącym UD i SLD, b. przewodniczącym Rady Politycznej SDPL, a ostatnio przewodniczącym Partii Demokratycznej, czyli – jak twierdzą „demokraci” – „prawnej, programowej, moralnej i politycznej spadkobierczyni Unii Wolności”. Napisał on wprost (10.06), że „Platforma topnieje. W jakiejś mierze – na własne życzenie. Nie jest, jak na polskie standardy taka zła jak o niej piszą konkurenci. Nie ma jednak punktu podparcia. Nie ma czym się bronić.  Nie ma w Platformie woli uprawiania prawdziwej polityki. To tłuste karpie. Jest w nich chęć bycia. Są wokół nieprzebrane tłumy klientów wewnętrznych (tych, którzy mają od niej posady i pieniądze, [pieniądze] podatników zresztą) i zewnętrznych (tych, którzy zawsze oscylują ku władzy: dzisiaj tej, jutro innej). Ciepła woda w kranie. (...) Dzisiaj Platforma nie ma nic. (...) Te wybory wygra PiS.[6]

    Okazało się jednak, że Platforma Obywatelska ma jeszcze prawdziwego przedwyborczego „asa w rękawie”: „Nowym marszałkiem sejmu RP będzie Małgorzata Kidawa-Błońska” – obwieścił w dniu 15.06.2015 r. (w ślad za PAP-em) rosyjski serwis informacyjny ria.ru, należący do putinowskiego giganta medialnego „Rosja Dzisiaj” („Россия сегодня”)[7], a w dziesięć dni później sejm RP potwierdził tę zapowiedź, wybierając na miejsce „oksfordczyka” i „atlantysty” Sikorskiego[8] posłankę PO i rzecznika prasowego rządu Tuska i rządu Kopacz, a prywatnie, co usilnie podkreślają media, 

    - córkę profesora i członka PAN Macieja Władysława Grabskiego (żona Helena z d. Nowakowska),

    - wnuczkę wychowywanego w Petersburgu i na Krymie pisarza i narodowca Władysława Jana Grabskiego (żona urodzona w Londynie Zofia z d. Wojciechowska – córka polsko-niemieckiego z pochodzenia prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego h. Nałęcz, propolskiego socjalisty, zwolennika współpracy z endecją i zwolennika ścisłego sojuszu polityczno-wojskowego z Rosją w czasie I wojny światowej[9], oraz kresowej szlachcianki Marii z d. Kiersnowskiej),

    - prawnuczkę premiera Władysława Dominika Grabskiego h. Pomian (żona Katarzyna z d. Lewandowska) – trzykrotnego posła do Dumy rosyjskiej z ramienia Narodowej Demokracji, zwolennika ścisłego sojuszu polityczno-wojskowego z Rosją w czasie I wojny światowej[9], współtwórcy i posła endeckiego Związku Ludowo-Narodowego, trzykrotnego ministra skarbu i dwukrotnego premiera RP, walczącego ostro z liberalnym Zachodem o suwerenność polityczno-gospodarczą zmartwychpowstałej Polski[10].

    To był prawdziwy „cud nad Wisłą”: po upadku koncepcji oparcia się o chrześcijańską Rosję, Władysław Grabski ostro walczył z egoistycznym liberalnym Zachodem o suwerenność polityczno-gospodarczą zmartwychpowstałej Polski.  Это было настоящее „чудо над Вислой”: после краха концепции поддержки на христианской России, Владислав Грабский яростно боролся с эгоистичным либеральным Западом за политико-экономический суверенитет возрожденной Польши: Dwa „cudy nad Wisłą”. Два „чуда над Вислой” http://polski.blog.ru/124729955.html (12.08.2011). Коллаж: polski.blog.ru

    Czy wybór p. Kidawy-Błońskiej na marszałka sejmu, to posunięcie czysto propagandowe, obliczone na zamanifestowanie rzekomego „skrętu w prawo” i – jak postulował Roman Giertych – „przywrócenia Platformie centrowego kursu” w obliczu nadchodzących wyborów? Czy też może jest to żywy dowód (i zapowiedź) ciągłości polityki „rozważnej i patriotycznej” w okresie rządów Platformy i PSL-u, a zarazem dowód wielkiej niechęci frakcji „oksfordczyków” do oddania dziś władzy „tym, którzy są gotowi polskie wojska wysyłać na front ukraińsko-rosyjski (...), co mogłoby doprowadzić do otwartego konfliktu militarnego [Polski] z Rosją” (R. Giertych)[3]? Platforma Obywatelska Tuska i Kopacz, to, rzecz jasna, nie warszawsko-piotrogrodzki Komitet Narodowy Polski Dmowskiego, w którym współdziałali dla stworzenia Polskiej Siły Zbrojnej w Rosji znakomici przodkowie Kidawy-Błońskiej, Wł. Grabski i St. Wojciechowski[11], a sama Kidawa-Błońska zdystansowała się w wypowiedzi dla „Faktu” od „skrajnie prawicowego klanu politycznego” Giertychów: „Poglądy pana Giertycha zdecydowanie mijają się z poglądami PO. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby był członkiem naszego ugrupowania. Platforma jest partią racjonalną, a z panem Giertychem różnimy się zdecydowanie. (...) Poglądy pana Giertycha nie są tożsame z poglądami PO. Koniec, kropka.” (Kidawa-Błońska: Platforma nie chce Giertycha, fakt.pl, 14.09.2012)[12].

    Tym niemniej, nowa pani marszałek sejmu (nb. b. działaczka Unii Wolności, czego przezornie nie eksponuje na swojej stronie http://kidawa-blonska.pl/o-mnie ) ma już na swoim koncie kilka b. ciekawych wypowiedzi. Na przykład, na pytanie Wiesława Dębskiego („Z każdej strony”, wp.pl, 07.03.2014): „Czy jesteśmy w stanie pomóc Ukrainie gospodarczo (i) finansowo ponad to, co zaproponowała Unia Europejska, która zaproponowała 11 mld (euro) w ciągu kilku lat?” – Kidawa-Błońska odpowiedziała: „Jeżeli będzie potrzeba wsparcia Ukrainy, (to) na pewno nasz rząd znajdzie z różnych obszarów budżetowych jakieś pieniądze, ale też nie oszukujmy się, że my tych pieniędzy mamy bardzo dużo i możemy dawać jakieś nieokreślone kwoty, bo tak naprawdę głównym zadaniem rządu jest czuwanie nad stabilną i bezpieczną sytuacją w Polsce.” Z kolei na sugestię tegoż rozmówcy: „Czy NATO nie powinno stworzyć przy naszej wschodniej granicy jakichś swoich baz? Czy nie potrzebujemy (tutaj) czegoś trwałego?” – odpowiedź jej brzmiała: „Wydaje się, że w tej chwili nie, dlatego, że jest gwarancja bezpieczeństwa ze strony NATO w Polsce. Polska jest przygotowana na różne rozwiązania i wydaje mi się, że nie ma co robić nerwowych ruchów.”[13]

    Nerwowe ruchy wykonuje dziś za to – zdaniem p. Niesiołowskiego – „pisowska szczujnia”: „W natarciu [na PO] uczestniczą wszystkie tytuły prasowe od „Gazpolu” do „Gazety Warszawskiej” po „Polskę Niepodległą”, wszystkie portale (w roli głównej chyba wpolityce.pl i interia), brukowce z dwoma głównymi i oczywiście te nazywające się katolickimi. Istotną rolę w szczujni odgrywa Rydzyk, wielu księży i także biskupów (trudno uwierzyć, że są to następcy apostołów słuchając ich kłamstw i pełnych nienawiści wypowiedzi), a także cała galeria zawsze usłużnych lizusów. Wiele z tych postaci trudno określić inaczej niż jako odrażające w swojej stronniczości, głupocie, obłudzie i bezmyślnym braku refleksji. Zwycięstwo pisowskiego kandydata bardzo ożywiło pp.: Pietrzaka, Wolskiego, Pospieszalskiego, Lichocką, Zarembę, Grzybowską, Urbańskiego, Janeckiego, Mazurka, Karnowskiego itd. Można chyba zaryzykować twierdzenie, że szczujnia pozostanie ożywiona do wyborów parlamentarnych na wszystkie sposoby wychwalając pobożność i potęgę intelektualną p. Dudy (...) Szczujnię można też podzielić na świecką i kościelną. Kościelna to Rydzyk, znaczna część biskupów, wielu księży zwłaszcza na prowincji i nazywające się katolickimi media. Coś takiego jak spędy zwolenników Rydzyka, wrzask jego sfanatyzowanych wielbicieli, starcy z parasolkami atakujący nielubianych ludzi i kamery miało chyba miejsce w referendum, które zarządził Piłat, a wygrał Barabasz. Ciekawe, jak wyglądało organizowanie tego referendum przez Kajfasza i kto dziś w Polsce odegrałby rolę Kajfasza? Szczujnia kościelna jest bardziej obłudna, dużą rolę odgrywa w niej „polski świecki papież” Terlikowski, a także trudni do zapamiętania grafomańscy lizusowscy publicyści, jak Łoziński, Kowalczyk, Bartnik, Wenzel itp. Szczujnia świecka przenikająca się z kościelną jest jednak odmienna, podobnie jak cała szczujnia kościelna udaje, że nie jest szczujnią i ma dyżurnych zatroskanych losem Polski i Polaków hipokrytów (Bugaj, Czesław Bielecki, Urbański). Dzieli się na szereg typów, np. typ ekonomiczny (Modzelewski, Szewczak), historyczny (Nowak, Cenckiewicz), w wersji germańskiej (Grzybowska), socjologiczny (Chwedoruk, Zukowski), aktorski (Zelnik, Rewiński). Tych typów jest daleko więcej. Szczujnia naciera na bardzo szerokim froncie. Powstrzymać szczujnię i nie dopuścić jej do władzy, to jest dziś główne zadanie stojące przed polityką polską.[14]

    Czy jednak „rozważni i patriotyczni”, wspierani przez potomków propolskich prezydentów, premierów i ideologów, podołają temu zadaniu? – Przekonamy się o tym już wkrótce.

    Pewne jest jedno: w dzisiejszych realiach geopolitycznych rolę „carycy Katarzyny” odgrywają wobec Polski kolejni prezydenci Stanów Zjednoczonych, kontrolujący także Niemcy. To – niczym przed rozbiorami Rosja – niechciani gwaranci całości naszego terytorium i wogóle istnienia pojałtańskiej pokojowej Polski. Nie należy się mieszać w ich „tureckie” wojny, płacić za ich przychylność kontyngentami naszych wojsk, „wysuwać się za bardzo do przodu”, czy wykonywać inne „nerwowe ruchy”. Dzisiejszą „carycę Katarzynę” należy po prostu – tak, jak trzeba było w XVIII wieku – przeczekać. Tym bardziej, że czyni tak i p. Putin – oczekujący na zmianę polityki Stanów Zjednoczonych, niczym Fryderyk II Wielki na zgon carycy Elżbiety po bitwie pod Kunowicami.

    Najważniejszy jest więc dzisiaj pokój.

    Grzegorz Grabowski

    Przypisy / Примечания:

    [1] – Zob.: Jaki jest cel afery podsłuchowej? Какова цель скандалa с прослушкой? http://polski.blog.ru/213140403.html (04.07.2014). „Chwała Tuskowi, Belce i Sienkiewiczowi” – prof. Giertych o aferze podsłuchowej. „Слава Тускy, Белькe и Сенкевичy” – проф. Гертыx о скандале с прослушкой http://piastpolski.pl/chwala-tuskowi-belce-sienkiewiczowi-prof-giertych-o-aferze-podsluchowej/ (20.07.2014).

    [2] – „„Oksfordczycy”, to, w zasadzie, gomułkowcy naszych czasów, zmuszeni kroczyć polską drogą do socjalizmu liberalnego (kapitalistycznego); to jakby sojusz tych postaci krążących po orbicie władzy, które chcą tworzyć polską alternatywę dla PiS-u i zająć jego miejsce w stosunkach z dzisiejszym bezbożnym, soc-liberalnym, pseudowolnorynkowym, zdominowanym przez „Anglosasów” Zachodem. Z tym Zachodem, który upadłszy już moralnie, cywilizacyjnie i gospodarczo, ma jednak wciąż jeszcze dość siły, by trzymać za gardło Rosję i środkową Europę, by prowadzić z konkurentami III wojnę światową nowoczesnymi, nie tylko orężnymi metodami.” – zob.: G. Grabowski, Oksfordczycy kontra friedmanowcy – czyli ruch w Ruchu (dawniej Narodowym) cz. 2 http://piastpolski.pl/oksfordczycy-kontra-friedmanowcy-czyli-ruch-w-ruchu-dawniej-narodowym-cz-2/ (14.01.2013). „Oksfordczycy”, a zwłaszcza sympatyzujący z R. Sikorskim i Platformą „giertychowcy”, marzyli w ostatnich latach o stworzeniu „czegoś w rodzaju „konserwatywno-narodowej partii proamerykańskiej”, odbierającej elektorat różnym ugrupowaniom (korwinistom, pisowcom, holocherowcom) pod hasłami narodowego kapitalizmu i prawdziwie wolnego tzw. wolnego rynku oraz odcinającej się od patologizacji katolicyzmu i Kościoła jaka postępuje na skutek sztucznie wytworzonej i szerzonej antyrosyjskiej „choroby smoleńskiej”” (tamże). Klęski wyborcze PO i poddawanie się przez nią ideologii europejskiej „nowej lewicy”, mogą zniweczyć te plany „oksfordczyków”, a nawet poskutkować recydywą groźnych dla Polski rządów konkurencyjnej „neopiłsudczykowsko-pisowskiej opcji proamerykańskiej”.

    [3] – Zob.: Giertych: gdyby rządził Kaczyński, polskie wojsko byłoby na Ukrainie http://www.tvp.info/15055185/giertych-gdyby-rzadzil-kaczynski-polskie-wojsko-byloby-na-ukrainie (03.05.2014). Roman Giertych użył jednak w tej wypowiedzi określeń: „racjonalni” i „patriotyczni” – „Polacy idąc do głosowania powinni sobie odpowiedzieć na pytanie: czy w tym kontekście geopolitycznym, w tym położeniu, w którym Polska jest, chcieliby, aby Polskę na zewnątrz reprezentowali ci, którzy są gotowi polskie wojska wysyłać na front ukraińsko-rosyjski, czy też ci, którzy racjonalnie podchodzą do sytuacji, nie wysuwają się za bardzo do przodu, dbają o polski patriotyzm, ale jednak nie chcą, aby Polska była na szpicy wojny medialnej czy propagandowej z Rosją. Ja myślę, że to jest kluczowa decyzja, która leży przed nami wszystkimi. Jeżeli by rządził dzisiaj Antoni Macierewicz, Jarosław Kaczyński, Adam Hofman, to jestem przekonany, że właściwie polskie wojsko już byłoby dzisiaj na Ukrainie, i to my byśmy pacyfikowali Słowiańsk, i my byśmy rozprawiali się z separatystami w Odessie, co mogłoby doprowadzić – przy niekorzystnym zbiegu okoliczności – do otwartego konfliktu militarnego [Polski] z Rosją, co absolutnie nie jest w polskim interesie...

    [4] – Platforma za mocno przechyliła się w lewo (rozmowa Jacka Nizinkiewicza z Romanem Giertychem) http://www4.rp.pl/article/20150525/KRAJ/305259787 (25.05.2015). Swój apel Giertych powtórzył 22.06.2015 r. w swoim facebookowym „Liście do posłów PO”, w którym napisał: „przyczyną porażki Bronisława Komorowskiego był Wasz nagły i niczym nie uzasadniony zwrot w lewo. (...) Kontynuowanie skrętu w lewo oznaczać będzie Waszą straszliwą klęskę w wyborach. Apeluję do Was o głosowanie zgodnie z sumieniem i przywrócenie Platformie centrowego kursu.” – zob.: pl-pl.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1000435259996829&id=215392231834473

    [5] – S. Niesiołowski, Polskie piekło http://www.stefan-niesiolowski.pl/polskie-pieklo (30.05.2015).

    [6] – A. Celiński, Krótka analiza wszystkiego (w polityce) http://demokraci.pl/krotka-analiza-wszystkiego-w-polityce/ (10.06.2015). Zob. także: Od „progów” do JOW-ów http://polski.blog.ru/216766531.html (28.05.2015).

    [7] – Новым спикером сейма Польши станет Малгожата Кидава-Блоньска http://ria.ru/world/20150615/1071209012.html (15.06.2015).

    [8] – Zob.: Polacy przeciwko JOW. Поляки против ОИО http://polski.blog.ru/216710195.html (18.05.2015).

    [9] – Zob.: G. Grabowski, Pierwszy wódz II Rzeczypospolitej. Г. Грабовски, Первый вождь II Речи Посполитoй http://polski.blog.ru/131924307.html (07.11.2011).
    Grabski o sojuszu Polaków z Rosją. Грабский o союзе поляков с Россией http://polski.blog.ru/214001587.html (12.08.2014).

    [10] – Zob.: G. Grabowski, Dwa „cudy nad Wisłą”. Г. Грабовски, Два „чуда над Вислой” http://polski.blog.ru/124729955.html (12.08.2011).

    [11] – 100 lat temu powstał Komitet Narodowy Polski http://mysl-polska.pl/node/277 (25.11.2014).

    [12] – Zob.: A. Kowalczyk, Kidawa-Błońska: Platforma nie chce Giertycha http://www.fakt.pl/Malgorzata-Kidawa-Blonska-o-Giertychu-,artykuly,177118,1.html - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: fakt.pl/Malgorzata-Kidawa-Blonska-o-Giertychu-,artykuly,177118,1.html (14.09.2012). Posłanka PO: Giertych wróci do polityki, ale nie wstąpi do PO http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/403159,poslanka-po-malgorzata-kidawa-blonska-o-powrocie-romana-giertycha-do-polityki.html (05.09.2012).

    Ta wypowiedź dobrze świadczyłaby o p. Romanie Giertychu, natomiast na pytanie: z czym są tożsame „poglądy PO”, próbował niedawno odpowiedzieć „radiomaryjny” publicysta Stanisław Krajski, autor hipotezy, że masoneria zachodnioeuropejska i rosyjska rytu francuskiego porozumiały się w celu opanowania Eurazji „od Lizbony do Władywostoku” i odebrania prymatu masonerii anglo-amerykańskiej rytu szkockiego w dziele budowy antychrześcijańskiego rządu światowego, a przy okazji – w celu zniszczenia katolickiej Polski, oglądającej się bezsensownie na USA i Anglię. Jeden z podrozdziałów XIX rozdziału swojej książki „Masoneria polska 2014” (Wyd. św. Tomasza z Akwinu, Warszawa 2014) zatytułował on: „PO – platforma porozumienia masonerii”, zaś w dziesiątym rozdziale wcześniejszej książki „Masoneria polska 2012” (Wyd. św. Tomasza z Akwinu, Warszawa 2012) autor ten sugeruje masońskie powiązania p. Kidawy-Błońskiej i jej ojca, pisząc:

    „[„Władysław Stanisław Rybicki – doktor nauk medycznych, dr nauk psychologicznych. Absolwent Wydziału Lekarskiego w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi 1977. Doktor medycyny i doktor psychologii. (...) Prekursor nowej syntezy medycyny, biologii, fizyki i psychologii. Twórca Nowoczesnej Medycyny Biologicznej realizującej tę nową syntezą w ramach Centrum Medycyny Biologicznej VIP DOSTROJENIE”] przedstawia się też jako organizator elitarnego forum naukowców – Międzynarodowego Instytutu Ekologii Człowieka (Miecz-a) i Światowego Uniwersytetu Nowej Cywilizacji. Jako właśnie reprezentant „nowej cywilizacji” prezentuje na stronie głównej swojego portalu tekst programowy pt. „Przesłanie słowiańsko-hebrajskiej historii”. Program ten można krótko streścić w ten sposób: braterstwo, pokój i przyjaźń dadzą światu tylko Słowianie pod przewodnictwem Rosjan i we współpracy z Żydami, gdy się odpowiednio „dostroją”, a następnie „dostroją” całą ludzkość. (...) Rybicki na swojej stronie reklamuje artykuł Jędrzeja Fijałkowskiego wydrukowany w nr 1 z 2006 r. w „Miesięczniku Politechniki Warszawskiej” pt. „Człowiek roz… strojony” popularyzujący koncepcję głoszoną przez niego [Rybickiego]. Fijałkowski był sekretarzem redakcji w piśmie „Nieznany Świat”, które patronuje np. konferencjom Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego. (...) Politechnika Warszawska zawsze była kuźnią masonerii rytu francuskiego. Gdy gościłem w jej progach na zaproszenie studentów, niektórzy z nich pokazywali mi wpisy w swoich indeksach. Mieli np. taki przedmiot jak „Astrologia” (zajęcia były w ramach podnoszenia poziomu kultury ogólnej tzw. odchamiacze). (...) Na Politechnice pracowali też masoni rytu szkockiego. Gdy Jan Olszewski opisuje powstanie loży tego rytu w Warszawie w latach sześćdziesiątych mówi o pięciu „przedwojennych wolnomularzach mających stopień mistrza” i stwierdza, że „w większości byli to profesorowie Politechniki”. Przewodniczącym Rady Programowej „Miesięcznika Politechniki Warszawskiej” jest od lat prof. Maciej Grabski, ojciec Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Małgorzata Kidawa-Błońska, wcześniej w Unii Wolności, potem w PO jest soroptymistką[*]. Była prezydentką tego związanego z masonerią klubu w latach 1996-1998.” – zob.: Masoneria przeciw Polsce – dr Stanisław Krajski http://prawda-nieujawniona.blog.onet.pl/2012/08/09/masoneria-przeciw-polsce-dr-stanislaw-krajski/ (09.08.2012).

    [*] – Soroptimist International („soroptymistki”) – międzynarodowa żeńska ochotnicza organizacja, założona w 1921 r. w USA, która liczy obecnie ponad 95 tys. członkiń w ponad 120 krajach. Nazwa pochodzi od łac. sorores optimae – „najlepsze siostry” (wł. „siostry dążące do najlepszego”, czyli doskonalące się). Członkinie tej organizacji walczą o przestrzeganie praw człowieka i praw kobiet na całym świecie. Pierwszy klub SI zorganizowano w Oakland (Kalifornia). Chciaż SI nie popiera konkretnych partii politycznych, czy grup religijnych, to jednak członkinie tej organizacji obserwują procesy polityczne w poszczególnych społeczeństwach i mają wpływ na prawodawstwo na szczeblu lokalnym, krajowym i międzynarodowym. (za: Wikipedia.ru).

    Nie wyręczając tutaj prof. M. Grabskiego i jego córki, można na to powiedzieć, że również pradziadek p. Kidawy-Błońskiej – jako premier i minister II RP – zmuszony był utrzymywać kontakty i współpracować (na skrajnie niekorzystnych dla Polski warunkach) z masonami zarówno francuskimi, jak i anglo-amerykańskimi, którzy już w I połowie lat 20-tych XX wieku „przejęli” Polskę od Francji, czego skutkiem była blokada ekonomiczna II RP, a potem zamach stanu Piłsudskiego, utrata suwerenności polityczno-gospodarczej, wyniszczenie ekonomiczne narodu i druzgocąca klęska Państwa Polskiego w 1939 r. za sprawą dofinansowanych i dozbrojonych przez „anglosaski” Zachód hitlerowskich Niemiec i komunistycznej Sowdepii. Jawne przeciwstawienie się zachodniej masonerii na polu polityczno-gospodarczym zakończyło się niegdyś upadkiem W. Grabskiego i jego następcy J. Zdziechowskiego, i z tego faktu trudno dziś nie wyciągnąć wniosków.

    Nawiasem pisząc, p. prof. Maciej Giertych, który odnotował już 19 lat temu obecność p. Kidawy-Błońskiej w „paramasońskiej” organizacji SI (zob.: Paramasonki, „Opoka w Kraju” nr 18(39)/1996, czerwiec 1996), stwierdził w rok później, że nawet prawdziwa „Masoneria to tylko przedszkole, dziś już masowe, przynajmniej w krajach anglosaskich. Najważniejsze sprawy ogólnoświatowe załatwiane są w bardziej ekskluzywnych klubach, do których zapraszani są szczególnie zaufani.” (zob.: Gremia najwyższe, „Opoka w Kraju” nr 22(43)/1997, maj 1997).

    [13] – Zob.: Małgorzata Kidawa-Błońska: bazy NATO w Polsce? Nie potrzebujemy http://wiadomosci.wp.pl/kat,124756,title,Malgorzata-Kidawa-Blonska-bazy-NATO-w-Polsce-Nie-potrzebujemy,wid,16456945,wiadomosc.html - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: wiadomosci.wp.pl/kat,124756,title,Malgorzata-Kidawa-Blonska-bazy-NATO-w-Polsce-Nie-potrzebujemy,wid,16456945,wiadomosc.htm (07.03.2014).

    [14] – S. Niesiołowski, Szczujnia w natarciu http://www.stefan-niesiolowski.pl/szczujnia-w-natarciu (20.06.2015).

    Władysław Grabski: „Nie możemy występować ciągle wobec zagranicy jako ci, którzy nie znajdują ratunku we własnych siłach.” (27.02.1920).
    Stanisław Wojciechowski: „Trzeba, ażeby Polacy sobą rządzili, a nie żeby ktoś nimi rządził.” (1922).

    Zob. także/См. также:

    Siedem lat tłustych Тuskа za nami. Прошли семь тучных лет (в Польше) http://polski.blog.ru/214603907.html (15.09.2014).

    A. Turek, PiS i SP – bracia syjamscy? A. Турeк, ПС и CП – сиамские близнецы? http://polski.blog.ru/148236659.html (13.04.2012).

  • Koniec antyrosyjskiej „łupkowej rewolucji” – Amerykanie odchodzą z Polski.  Конец антироссийской „сланцевой революции” – aмериканцы уходят из Польши. Фото: politikus.ru/polski.blog.ru

    W artykule pt. „Conoco jako ostatni rezygnuje z polskiego gazu łupkowego” (07.06.2015)[1], czytamy: „ConocoPhillips, amerykański koncern energetyczny, poinformował, że kończy eksploracje gazu łupkowego w Polsce z powodu niezadowalających wyników i pozostawia resztę złóż polskim firmom państwowym. Na początku tego roku wycofała się Chevron Corp., a wcześniej, w ciągu trzech lat, Exxon Mobil, Total i Marathon Oil.”

    Taki rozwój sytuacji przewidywali już od dawna amerykańscy i rosyjscy eksperci[2], a przykre położenie oszukanych przez amerykańską propagandę Polaków podsumował pod koniec 2014 r. komentator „Głosu Rosji” Sergiusz Duź, pisząc w artykule pt. „Koniec łupkowej rewolucji w Europie”[3]: „Należy przyznać, że do pewnego stopnia Amerykanie zawiedli oczekiwania Polaków. Od samego początku obiecywali im niemalże mannę z nieba w postaci pięciu trylionów metrów sześciennych gazu, który teoretycznie mógłyby być wydobywany z polskich złóż w sposób nietradycyjny. Potem okazało się, że polskie zasoby są znacznie skromniejsze – liczą jakieś 500 miliardów metrów sześciennych. Nawet jeśli wydobyć taką ilość, to jest mało prawdopodobne, że kraj stanie się eksporterem gazu. W najlepszym wypadku Polska mogłaby zmniejszyć zależność od importu gazu z Rosji, ale nic więcej. Krótko mówiąc, łupkowa rewolucja, którą Amerykanie narzucili Europie, okazała się lipą. Dlatego rozsądni analitycy radzą Europejczykom „nie tracić” Rosji ze względów bezpieczeństwa energetycznego kontynentu.”

    Położenie Polaków jest tym gorsze, że – jak mówił pod koniec 2013 roku Sergiusz Kondratiew, ekspert kierowanej przez Włodzimierza Izaakowicza Fejgina moskiewskiej Fundacji „Instytut Energetyki i Finansów” – „w Polsce będzie się w najbliższych latach poważnie zwiększać zapotrzebowanie na gaz. Dlatego w każdym przypadku będzie temu krajowi potrzebny rosyjski gaz. Polscy eksperci sami prognozują, że zapotrzebowanie na gaz wzrośnie o jakieś 20 % już do roku 2018. To znaczy właśnie za pięć lat, kiedy to Polska będzie zmuszona ponownie przystąpić do negocjacji z Gazpromem”[4] (tłum. GG.).

    Nieprzyjazna wobec Rosji postawa władz warszawskich w ostatnich latach była z pewnością umacniana złudną nadzieją na osiągnięcie przez Polskę „niezależności energetycznej” dzięki pomocy technologicznej Stanów Zjednoczonych. Wycofanie się amerykańskich koncernów wydobywczych z Polski powoduje, że wszechobecna i niezwykle agresywna propaganda antyrosyjska staje się w Polsce nielogicznym anachronizmem, a wymachiwanie przy tym importowanymi z Zachodu „szabelkami” – zwykłą głupotą.

    Czas pomyśleć o przyszłości Polski.

    Grzegorz Grabowski

    * * *

    В статье под названием „Conoco последняя отказывается от польского сланцевого газа” (07.06.2015)[1], говорится: „ConocoPhillips, американская энергетическая компания, сообщила, что прекращает исследования сланцевого газа в Польше из-за неудовлетворительных результатов и оставляет остальную часть месторождений польским государственным компаниям. В начале этого года отошла Chevron Corp., а ранее, в течение трех лет, Exxon Mobil, Total и Marathon Oil.”

    Такое развитие ситуации уже давно прогнозировали американские и российские специалисты[2], а неприятное положение обманутых американской пропагандой поляков подытожил в конце 2014 года комментатор „Голоса России” Сергей Дузь, написав в статье под названием „Конец сланцевой революции в Европе”[3]: „Следует признать, что в определенной степени aмериканцы обманули ожидания поляков. С самого начала обещали им почти манну небесную в виде пяти триллионов кубометров газа, которые теоретически могли быть добыты из польских месторождений нетрадиционным способом. Потом оказалось, что польские ресурсы значительно скромнее – насчитывают около 500 миллиардов кубометров. Если даже добыть такое количество, то маловероятно, что страна станет экспортером газа. В лучшем случае Польша могла бы уменьшить зависимость от импорта газа из России, но ничего больше. Короче говоря, cланцевая революция, которую aмериканцы навязали Европе, оказалась липовой. Поэтому здравомыслящие аналитики советуют eвропейцам „не терять” России из соображений энергетической безопасности континента.” (пер. GG.).

    Положение поляков тем хуже, что – как говорил в конце 2013 года Сергей Вадимович Кондратьев, эксперт московскогo Фонда «Институт энергетики и финансов» под руководством Владимира Исааковича Фейгина, – „в Польше в ближайшие годы будет серьёзно расти потребление газа. Поэтому стране в любом случае понадобится российский газ. Сами польские эксперты прогнозируют, что потребление газа вырастет где-то на 20% уже к 2018 году. Т. е. как раз через пять лет, когда Польша будет вынуждена вернуться к переговорам с Газпромом”[4].

    Недружелюбное по отношению к России отношение варшавских властей в последние годы, конечно, было укреплено иллюзорной надеждой на достижение Польшей „энергетической независимости” благодаря технологической помощи США. Вывод американских добывающих концернов из Польши приводит к тому, что вездесущая и крайне агрессивная антироссийская пропаганда становится в Польше нелогическим анахронизмом, а махание при этом, импортированными с Запада „сабельками” – обычной глупостью.

    Время подумать о будущем Польши.

    Grzegorz Grabowski

    Przypisy / Примечания:

    [1] – http://biznes.onet.pl/wiadomosci/energetyka/conoco-jako-ostatni-rezygnuje-z-polskiego-gazu-lupkowego/c7r3p3 (07.06.2015).

    [2] – Zob./См.: Krach łupkowej rewolucji. Крах сланцевой революции http://polski.blog.ru/215605139.html (02.01.2015). Prof. Nodari Simonija wyjaśnia, dlaczego „tryumfalnie rozgłaszana amerykańska „łupkowa rewolucja” ostatecznie pękła niczym bańka mydlana.” Проф. Нодари Симония объясняет, почему „триумфально провозглашенная американская „сланцевая революция” окончательно лопнула как мыльный пузырь.”

    [3] – S. Duź, Koniec łupkowej rewolucji w Europie. С. Дузь, Конец сланцевой революции в Европе http://polish.ruvr.ru/2014_11_19/Koniec-lupkowej-rewolucji-w-Europie-2442/ (19.11.2014).

    [4] – Польша: крах сланцевой революции (Polska: Klęska rewolucji łupkowej) http://rus.ruvr.ru/2013_11_28/Polsha-krah-slancevoj-revoljucii-AUDIO-2483/ (28.11.2013). Alternatywa/Альтернатива: http://news.rambler.ru/22428770/ (28.11.2013).

    The End of Fracking. Фото: moole.ru/polski.blog.ru

  • 28 мая 2015 | 17:54 Od „progów” do JOW-ów 

    Zob. także/См. также: Polacy przeciwko JOW – Поляки против ОИО http://polski.blog.ru/216710195.html (18.05.2015).  JOW – pułapka dla prostaków http://polski.blog.ru/218367459.html (27.08.2015).

     

    Wyniki referendum przeprowadzonego w Polsce w dn. 06.09.2015 r. według obwieszczenia Państwowej Komisji Wyborczej z dn. 07.09.2015 r.:
    30.565.826 = 100 % Polaków uprawnionych do głosowania
    02.383.041 = 7,79 % Polaków biorących udział w głosowaniu
    01.829.995 = 5,98 % Polaków za wprowadzeniem ordynacji większościowej JOW
    Źródło: referendum2015.pkw.gov.pl

     

     * * *


    „Jedyną pożądaną zmianę może przynieść dogłębna reforma światowego systemu finansowego, a nie ordynacji wyborczej.” (Krzysztof Janiewicz, 2010)


    „Progi” i „JOW”-y w demokracji „okrągłostołowej”

    Większościowy system głosowania w jednomandatowych okręgach wyborczych (tzw. system JOW) prowadzi nieuchronnie do monopolu dwóch partii. W systemie dwupartyjnym pełna kontrola rządowa nad wszystkimi działaniami obywatela jest praktycznym celem obydwu partii – powiadał guru „wolnościowców” Ludwig von Mises. Pomimo to, p. Korwin-Mikke (b. „marcowy” opozycjonista i niedoszły prezydent RP) agitował w 2012 roku: „Wyniki wyborów nie zależą od tego, jak ludzie głosują, tylko od tego, jaki wybierze się system wyborczy! Będę głosował za systemem JOW! – Janusz Korwin-Mikke, prezes Kongresu Nowej Prawicy o akcji Ruchu JOW oraz rockmena Pawła Kukiza „Zmieleni”.” – zob.: https://www.youtube.com/watch?v=SaHxgPv2YXE (19.09.2012). I tamże skonstatował: „Na pewno te [jednomandatowe] okręgi wyborcze są na rękę Platformie Obywatelskiej i na rękę wielkim partiom politycznym – po to, żeby stłamsić wszelką konkurencję”.[1]

    Pan Korwin-Mikke (ur. 1942) jest wymieniany w gronie wychowanków 1 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Romualda Traugutta „Czarna Jedynka” (przy VI LO im. Reytana), czyli – jak mówił Wojciech Onyszkiewicz (ur. 1948), współzałożyciel KOR-u i zięć trockisty-masona J. J. Lipskiego – „środowiska, które zamieniało biernych w aktywnych” i „fundamentalnego doświadczenia, które nas wychowało”. Do drużyny tej i tzw. Gromady Włóczęgów (kręgu instruktorskiego „Czarnej Jedynki”) należeli też inni późniejsi działacze KOR-u: Janusz Onyszkiewicz (ur. 1937, mąż wnuczki Piłsudskiego, poseł UD/UW, szef MON, za którego kadencji Polska weszła do NATO), Andrzej Celiński (ur. 1950, siostrzeniec J. J. Lipskiego, czł. ROAD/UD/UW), a także Antoni Macierewicz (czł. PiS, szef Kontrwywiadu), Ludwik Dorn (czł. PC/PiS, szef MSW), Piotr Naimski (bezpartyjny poseł PiS, szef Urzędu Ochrony Państwa). Słynny założyciel KOR-u (wraz z W. Onyszkiewiczem, A. Macierewiczem, P. Naimskim i J. Kuroniem), Jan Józef Lipski, utrzymywał od 1957 r. stały kontakt z paryżaninem Jerzym Giedroyciem i w 1961 roku został członkiem, a w rok później przewodniczącym „obudzonej” wówczas warszawskiej loży „Kopernik”, która w 1963 r. uznała się wzajemnie z paryską Polską Lożą Macierzystą „Kopernik”, działającą w strukturach Wielkiej Loży Francji. Owa paryska Polska Loża Macierzysta „Kopernik” wspierała (również finansowo) nie tylko swoją zakonspirowaną warszawską imienniczkę, ale także utworzony w 1976 roku i rozwiązany w czasie pierwszego zjazdu „Solidarności” (23.09.1981) KOR/KSS KOR. Jak pisał Wojciech Bogaczyk, jego „lewe” i „prawe” skrzydło utworzyło natychmiast po samorozwiązaniu dwa nowe byty polityczne: Kluby Rzeczypospolitej Samorządnej Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość (tzw. lewica laicka) z korowcami: J. J. Lipskim, J. Kuroniem, A. Michnikiem, J. Lityńskim, Z. Bujakiem, J. Onyszkiewiczem, oraz Kluby Służby Niepodległości (tzw. niepodległościowcy) z korowcami: W. Ziembińskim, A. Macierewiczem, L. Dornem, J. Kaczyńskim, i ropciowcami: B. Komorowskim, A. Hallem, S. Michalkiewiczem, J. Bartyzelem.[2] Ten podział można dziś postrzegać jako pierwociny systemu dwupartyjnego, który jest wytrwale budowany w postkomunistycznej Polsce.

    Dzięki dwukrotnemu zawetowaniu ordynacji wyborczej przez prezydenta Wałęsę, wybory sejmowe 1991 roku były najbardziej demokratyczne i proporcjonalne w dziejach Polski po zamachu Piłsudskiego: Unia Demokratyczna (poprzedniczka UW i PO) otrzymała w nich tylko 12,32% głosów i 13,5% mandatów, a Porozumienie Centrum (poprzednik PiS-u) – tylko 8,71% głosów i 9,6% mandatów. Ordynacja proporcjonalna bez progów pozwalała na duże zmiany składu sejmu w kolejnych wyborach, z czego Polacy przerażeni tzw. transformacją mogliby już w 1993 r. skorzystać, lecz ograniczono im natychmiast proporcjonalną demokrację przy pomocy 5-procentowego progu wyborczego i faworyzującej duże partie metody podziału mandatów, a jednocześnie rozpoczęto w kraju kampanię promocyjną nowej, „pobłogosławionej” w Paryżu przez Giedroycia[3] ordynacji większościowej w systemie JOW. 

    Wprowadzenie ordynacji większościowej JOW postulowały w l. 90-tych partie systemowe kierowane przez ludzi b. KOR. W 1997 r. było to hasło programowe Unii Wolności (partia Balcerowicza, Geremka, J. K. Bieleckiego, Borusewicza, Bujaka, Edelmana, Frasyniuka, Glińskiego, Kidawy-Błońskiej, Komorowskiego, Kopaczowej, Lityńskiego, Mazowieckiego, J. Onyszkiewicza, Rokity, Rulewskiego, Schetyny, Siemoniaka, Smolara, Suchockiej, Szejnfelda, Turowicza, Wujca i in.). Dominik Szczepański pisze: „Dorobek ideowy i programowy U[nii]D[emokratycznej] związany z uchwaleniem nowej konstytucji został zatem przejęty przez U[nię]W[olności], o czym świadczyły przedłożone Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego projekty konstytucji [z] 29 kwietnia 1993 r. i 9 maja 1994 r. (Chruściak 1997: 8 i 265). (...) [Według projektu z 1994 r.] Sejm składał się z 460 posłów wybieranych na czteroletnią kadencję w głosowaniu powszechnym, równym, tajnym, bezpośrednim i osobistym. Porównując ten zapis z [późniejszą] Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r., należy stwierdzić, iż ustawodawcy UW pominęli zapis o proporcjonalnych wyborach do Sejmu, który stanowi art. 96 ust. 2 ustawy zasadniczej. Jak zauważył słusznie politolog Rafał Glacjar, zasada proporcjonalności „znacznie utrudnia dokonanie ewentualnych zmian wprowadzających większościowy system wyborczy” (Glacjar 2010: 27–28). Rozwiązanie zaproponowane przez polityków UW świadczyło zatem o ich stosunkowo elastycznym nastawieniu wobec systemu wyborczego do Sejmu. (...) W kwestii systemu wyborczego prowadzono debatę na posiedzeniach Rady Krajowej UW. Najważniejsze założenia przedstawiono 16 marca 1996 r. Uwagi o ordynacji wyborczej zostały zreferowane przez Jana Lityńskiego i Grażynę Staniszewską. Główne konkluzje dotyczyły tego, iż Prezydium UW opowiedziało się za wprowadzeniem zmian rozdziału mandatów z listy krajowej, rozdzielanych „według proporcji uzyskanych głosów w skali kraju” (FCBG, Protokół posiedzenia… 1996: 3). W czasie tego posiedzenia opowiedziano się za zmianą systemu przeliczania głosów z metody d’Hondta na Sainte-Laguë oraz za wprowadzeniem systemu mieszanego, w którym część posłów miała być wybierana w okręgach jednomandatowych. Znalazło to potwierdzenie w przemówieniu sejmowym posła UW Tadeusza Jacka Zielińskiego, który 8 października 1999 r. stwierdził, iż należało utrzymać pięcioprocentowy próg wyborczy oraz wprowadzić zasadę Sainte-Laguë, gdyż metoda d’Hondta nie spełniła oczekiwań wyborców. (Metoda Sainte-Laguë sprzyjała małym, a metoda d’Hondta dużym ugrupowaniom.)”[4]. – Dodajmy, że sekretarzem generalnym UD i UW był w l. 1993-1995 Bronisław Komorowski, który wcale nie minął się z prawdą, mówiąc 11.05.2015 r.: „...jednomandatowe okręgi wyborcze były zawsze przeze mnie wspierane, jestem pewien, że przy mobilizacji opinii publicznej ta zmiana w systemie (wyborczym) może być wprowadzona stosunkowo szybko”.  

    Od czasu uchwalenia konstytucji 1997 roku minęła jeszcze niemal dekada na zabawie w „demokrację progową”: utrwalono „polskie” rządy, wepchnięto Polskę do NATO i UE, otwarto bramy dla masowej emigracji Polaków. W roku 2006 hasło rozstrzygnięcia wyborów sejmowych w głosowaniu większościowym podjął PiS: w dniu 21 września „Szef Klubu PiS Marek Kuchciński podjął rozmowy z Donaldem Tuskiem w celu uzyskania zgody na ordynację wyborczą dającą zwycięskiej partii ponad 50 proc. mandatów po wyborach przedterminowych (wg P. Gosiewskiego, Radio Tok FM w dniu 22.09.2006 i wg D. Tuska, PAP w dn. 22.09.2006). Na scenie politycznej królowałyby PO i PiS.”[5]. Rozmowy te nie dały wówczas rezultatu, lecz cały czas trwał proces marginalizacji autentycznie polskich autorytetów, programów i ruchów politycznych (nie tylko za pomocą bariery progu wyborczego!), a tym samym przygotowywano grunt dla trwałego dwupartyjnego systemu „politycznego” na wzór amerykański, którego podstawą ma być zniesienie zasady proporcjonalności i wprowadzenie JOW. Wstępem do wprowadzenia takiego modelu były wybory senackie 2011 roku, które – zgodnie z narzuconym wówczas kodeksem wyborczym – odbyły się w systemie JOW i poskutkowały zmonopolizowaniem senatu przez PO/PiS. Ten „sukces w batalii o JOW-y” przypisuje się premierowi Tuskowi (PO)[6], od 1994 r. wiceprzewodniczącemu Unii Wolności. Ustępujący prezydent Komorowski zgłosił do laski marszałkowskiej projekt zmiany konstytucji w celu usunięcia z niej zasady proporcjonalności wyborów sejmowych i zarządził w trakcie swojej kampanii wyborczej przeprowadzenie w dniu 06.09.2015 r. referendum na temat: „Czy jest Pan/Pani za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?” – co stanowi próbę przerzucenia odpowiedzialności na samych Polaków za ewentualną likwidację demokracji („proporcjonalnej”) w Polsce.

    Nie wiadomo, czy przeciwstawi się tej antydemokratycznej akcji p. Andrzej Duda (PiS), nowowybrany prezydent RP, a zarazem b. członek małopolskiej Unii Wolności (na początku naszego wieku)[7] i zięć prof. Juliana Kornhausera, jednego z sygnatariuszów tzw. „Listu 59” z grudnia 1975 r., czyli antysowieckiego (i godzącego przy okazji w narodowo-chrześcijańską ideę sojuszu Polski z Rosją[8]) pomysłu propagandowego, wymyślonego i zrealizowanego przez członków warszawskiej loży „Kopernik” i przyszłych współtwórców KOR-u.[9] Ordynacja większościowa JOW może okazać się bowiem nie tylko zaporą wobec ruchów totalnie krytykujących minione 25-lecie i żądających spolszczenia władzy, ale i bardzo skutecznym narzędziem dla uniemożliwienia Polakom nawet dyskusji o zmianie sojuszy, o zastąpieniu „nienaruszalnego sojuszu Polski z USA” dobrowolnym sojuszem z Rosją i państwami BRICS.

    Czy również nie o to w manewrze „JOW” chodzi?

    Grzegorz Grabowski

    Ordynacja większościowa w systemie JOW jest Zachodowi niezbędna do zakończenia starego programu „zupełnego przekształcenia Polski”, głoszonego i realizowanego przez prozachodnich polityków „marcowo-solidarnościowych”, w tym socjalistów liberalnych z Unii Demokratycznej/Unii Wolności. Na zdjęciu: popierający w 2012 r. JOW-y Korwin-Mikke w serdecznym uścisku z eks-sekretarzem generalnym UD/UW. Фото: wolna-polska.pl

     

    Przypisy / Примечания:

    [1] – Korwin-Mikke zaprezentował niewiarygodną wręcz obrotowość w temacie ordynacji wyborczej:  w 2015 r. stwierdził w telewizyjnym wywiadzie, że „dużym błędem jest głoszenie programu  JOW-ów” i opowiedział Monice Olejnik swój „czarny sen”: „- Mój czarny sen jest taki, że jutro Andrzej Duda, zaatakowany przez Bronisława Komorowskiego, zgłosi projekt zmiany konstytucji, żeby wprowadzić JOW-y. PO nie będzie miało wyboru i zagłosuje za tym i za 32 dni będziemy mieli zmienioną konstytucję i wybory według JOW-ów.” – zob.: Janusz Korwin-Mikke: JOW-y to błąd. Ani pan Kukiz, ani ja nie będziemy mieli żadnego posła w sejmie http://www.polskatimes.pl/artykul/3861171,janusz-korwinmikke-jowy-to-blad-ani-pan-kukiz-ani-ja-nie-bedziemy-mieli-zadnego-posla-w-sejmie,id,t.html (14.05.2015) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: polskatimes.pl/artykul/3861171,janusz-korwinmikke-jowy-to-blad-ani-pan-kukiz-ani-ja-nie-bedziemy-mieli-zadnego-posla-w-sejmie,id,t.html

    [2] – Zob.: A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz http://owp.neon24.pl/post/82289,a-ty-maszeruj-maszeruj-glosno-krzycz (07.12.2012).

    [3] – Zob.: Polacy przeciwko JOW. Поляки против ОИО http://polski.blog.ru/216710195.html (18.05.2015).

    [4] – Zob.: D. Szczepański, Wizja państwa w myśli politycznej Unii Wolności, „Polityka i Społeczeństwo” nr 10/2012, s. 152-154. Д. Щепаньски, Видение государства в политической мысли Унии Свободы, „Polityka i Społeczeństwo” („Политика и Общество”) № 10/2012, с. 152-154. http://www.politologia.univ.rzeszow.pl/uploadUC/PiS/nr%2010/artykuly/Dominik_Szczepanski.pdf

    [5] – Zob.: Oni oszukali Polskę http://piastpolski.pl/oni-oszukali-polske/ (25.08.2011).

    [6] – Zob.: M. Wrzos-Lubaś, JOW – Jak Omamić Wyborców http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wybory-prezydenckie-2015-jednomandatowe-okregi-wyborcze/8fdr5l (15.05.2015). Autorka tego artykułu też propaguje dalsze ograniczanie zasady proporcjonalności, opisując „dobrą alternatywę” wyborów proporcjonalnych, czyli „system mieszany, obowiązujący w Niemczech” i cytując nieuzasadnione opinie, „że wprowadzenie częściowo ordynacji proporcjonalnej i większościowej byłoby dobrym kompromisem”. A czemuż by nie powołać się od razu na „dobry” przykład ograniczającej swobody polityczne Rosji, gdzie z inicjatywy broniącego się przed upadkiem Włodzimierza Putina przywrócono na początku 2014 r. ordynację mieszaną (nazywaną przez kremlowskich propagandystów „bardziej postępowym systemem”) i w wyborach 2016 roku połowa posłów do Dumy zostanie znowu wybrana w głosowaniu większościowym w okręgach jednomandatowych, a druga połowa w głosowaniu proporcjonalnym, zabezpieczonym jednakże 5-procentowym progiem? – Zob.: I. Silecki, Ordynacja wyborcza, czyli mieszane uczucia deputowanych http://polish.ruvr.ru/2014_02_21/Ordynacja-wyborcza-czyli-mieszane-uczucia-deputowanych-2556/ (21.02.2014). Jak zauważył Bartłomiej Michalak (Mieszane systemy wyborcze na przykładzie Włoch i Rosji. Ordynacja doskonała czy niespełnione nadzieje?, „Studia BAS” Nr 3(27)/2011, s. 67), z doświadczeń rosyjskich wynika, że wprowadzona w 1993 r. przez Jelcyna ordynacja mieszana „w warunkach utrzymującej się niepewności politycznej minimalizowała ryzyko nieoczekiwanych rozwiązań” przez ponad dekadę – a w tym czasie, jak wiadomo, prozachodni „reformatorzy” niszczyli Rosję.

    [7] – „Duda w oficjalnej biografii podanej na jego stronie internetowej podaje, że jego polityczna aktywność rozpoczęła się w 2006 roku, gdy rozpoczął pracę jako ekspert w klubie parlamentarnym PiS. Wątek działalności w UW został z jego oficjalnego życiorysu Dudy usunięty. (...) jedno jest pewne: jeśli udzielał się w ugrupowaniu, które masowo [od 2001 r.] opuszczano, to znaczy, że musiał być gorliwym wyznawcą jej [UW] programu” – pisali M. Krzymowski i A. Szulc w tekście pt. „Andrzej Duda był działaczem Unii Wolności” http://polska.newsweek.pl/andrzej-duda-byl-dzialaczem-unii-wolnosci,artykuly,359002,1.html (14.03.2015) - wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: polska.newsweek.pl/andrzej-duda-byl-dzialaczem-unii-wolnosci,artykuly,359002,1.html

    [8] – Zob.: Jędrzej Giertych o sojuszu z Rosją. Енджей Гертых о союзе с Россией http://polski.blog.ru/216448675.html (01.04.2015).

    [9] – Według Wikipedii, pomysł owego listu należał do Jana Olszewskiego (ur. 1930), współpracownika J. J. Lipskiego w Klubie Krzywego Koła i członka loży „Kopernik; w 1976 r. Olszewski był nieoficjalnym współzałożycielem KOR-u. Tekst listu napisali: Jakub Karpiński (ur. 1940, absolwent VI LO im. Reytana w Warszawie, aktywista tzw. marca 1968 i współpracownik Giedroyciowej „Kultury”) oraz trockista Jacek Kuroń (ur. 1934, w 1976 r. czł. grupy inicjatywnej KOR-u), a dostarczył list władzom prof. Edward Lipiński (ur. 1888, czł. PPS-Lewica, PZPR, Klubu Krzywego Koła i loży „Kopernik”, w 1976 r. współzałożyciel KOR-u). Andrzej Friszke pisał w książce pt. „Czas KOR-u. Jacek Kuroń a geneza Solidarności” (Kraków 2011), że „wśród podpisanych [pod „Listem 59”] było aż piętnastu przyszłych członków KOR-u, a znaczna większość będzie współpracowała z Komitetem [Obrony Robotników] (część sygnatariuszy listu była związana z lożą wolnomularską „Kopernik”, na której czele od lat stał Jan Józef Lipski).”

    Od „progów” do JOW-ów prowadzą „okrągłostołową demokrację” ludzie b. Unii Demokratycznej/Unii Wolności. Фото: Интернет

     

    PS.: W dwa tygodnie po opublikowaniu powyższego tekstu, ukazał się na stronie demokraci.pl, czyli na witrynie Partii Demokratycznej p. Celińskiego – swego rodzaju sukcesorki UD/UW[*], artykuł członka władz krajowych PD Roberta Drachala pt. „JOW-y to gorsza demokracja” http://demokraci.pl/jow-y-to-gorsza-demokracja/ (12.06.2015). Czytamy w nim, że po ewentualnym wprowadzeniu ordynacji większościowej w systemie JOW, „Wybory w większości okręgów wygrają ludzie bogaci. Intelekt, wiedza, doświadczenie, program? Może przy okazji, ale niekoniecznie. Będzie to kampania na wiece i pikniki i wzrośnie popyt na grilowe dania. Zamożni kandydaci opanują internetowe fora. Opłacą stosy ulotek i plakatów. Wykupią miejsca na drogich banerach. Zamówią wystawne kampanie wyborcze. Profesorowie, intelektualiści, wybitni uczeni, przez zdrowy rozsądek, pozostaną w domu. Ich szanse bowiem staną się zerowe. (...) Dlatego jednomandatowe okręgi wyborcze utrwalą wszystkie złe cechy tego, co dziś mamy. Tymczasem Parlament powinien być podobny do elitarnego, intelektualnego klubu, a nie być spektaklem dla mas i mass mediów, który konkuruje z najbardziej niewybrednymi telewizyjnymi widowiskami, [powinien być] świątynią skupienia nad sprawami państwa – nie medialnym show, do tego w marnym guście. Dlatego źródeł naprawy polskiej demokracji upatruję w zupełnie innym obszarze. Polską scenę polityczną petryfikuje fatalny pięcioprocentowy próg wyborczy. To, co na początku lat 90-tych miało usprawnić sejmowe decyzje, dziś skutkuje dziwolągami wyborczej arytmetyki i prowadzi do paraliżu polskiej demokracji. (...) Niedawno Niemiecki Trybunał Konstytucyjny zniósł progi wyborcze jako niekonstytucyjne, a w Izraelu, Danii i w Hiszpanii wynoszą one od lat tylko 2 procent. (...) Postulat jednomandatowych okręgów wyborczych jest popieraniem hazardu, Bo bardzo łatwo konstytucyjna większość w Sejmie może stać się udziałem tylko jednej partii i doprowadzić do „demokratycznej” dyktatury. (...) [W dzisiejszym ogromnym globalnym] „mieście”, na jego ulicach, w budynkach, na klatkach schodowych na dłuższą metę „demokratyczna” i absolutna dyktatura jednego ugrupowania jest i niedemokratyczna, i daleka od stylu współczesnego życia.”

    Także przewodniczący reanimowanej Partii Demokratycznej, Andrzej Celiński, napisał na dwa dni przed Drachalem, że p. Kukiz (i „jego” JOW-y), to „Największa ściema Rzeczpospolitej od 1989 wolnej. Ciekawe jak długo mu będą wybaczać [„otwieranie polityki poprzez jej zamykanie” – dop. GG.].” – zob.: A. Celiński, Krótka analiza wszystkiego (w polityce)  http://demokraci.pl/krotka-analiza-wszystkiego-w-polityce/ (10.06.2015). – Wypowiedzi te nie oznaczają jednak, że personaliści (w tym zwłaszcza antysocjalistyczni=antykapitalistyczni nacjonaliści chrześcijańscy) idą dzisiaj (sprzeciwiając się ordynacji większościowej JOW) „ręka w rękę” z „demokratami”, czyli „antyetatystycznymi” i pro-„wolnorynkowymi” socjalistami liberalnymi z PD, których celem nie jest – broń Boże! – umożliwienie jakiejś autentycznie polskiej, słowiańskiej partii czy takiemuż blokowi wyborczemu osiągnięcia większości w parlamencie i wprowadzenia – jak to ujął p. Drachal – „„demokratycznej” dyktatury” Polaków, dzięki przywróceniu ordynacji proporcjonalnej BEZ PROGÓW (zlikwidowanej z głupią premedytacją, co przyznał też Drachal, na początku tzw. „wolnej od 1989 r. Rzeczpospolitej”), lecz – jak czytamy w programie z czerwca 2015 r. pt. „Partia Demokratyczna – kim jesteśmy i do czego zmierzamy” http://demokraci.pl/program/ – „stopniowe przekształcanie „zwykłej” demokracji większościowej w tzw. demokrację poszerzoną, w większym stopniu uwzględniającą prawa różnorakich mniejszości społecznych i zwiększającą udział obywateli w całym najogólniej rozumianym procesie politycznym.”

    Zgadzając się zatem z opiniami polityków PD na temat obiektywnej szkodliwości zarówno istniejących progów wyborczych, jak i postulowanej ordynacji większościowej JOW dla samej idei demokracji i dla pięknej idei wolnej Rzeczy Pospolitej, musimy jednak pamiętać o zasadniczej różnicy pomiędzy upragnioną przez świadomych Polaków (bo zlikwidowaną przemocą w maju 1926 roku) demokracją narodową, a socjalistyczną, liberalną i kosmopolityczną „demokracją globalnej wioski”, która dzieli i atomizuje narody, wynajdując, promując i chroniąc partykularne egoizmy i najdziwaczniejsze nawet „prawa różnorakich mniejszości”.

    Warto na koniec zauważyć, że ordynacja proporcjonalna Z PROGAMI, wprowadzona w pierwszej połowie lat 90. XX wieku m.in. przez kolegów p. Celińskiego z KOR-u i Unii Demokratycznej/Unii Wolności „SPARALIŻOWAŁA POLSKĄ DEMOKRACJĘ” (Drachal) z podobnym skutkiem, jak zdołali to uczynić w 1926 roku polscy liberalni prozachodni masoni, którzy wytypowali i popchnęli Piłsudskiego (za wiedzą i najprawdopodobniej zgodą ambasady angielskiej w Warszawie) do krwawego i antydemokratycznego przewrotu wojskowego, skierowanego przeciwko Sejmowi RP, Prezydentowi RP i Rządowi RP – powołanym do rządzenia Polską dzięki niezwykle demokratycznej ordynacji proporcjonalnej BEZ PROGÓW z dnia 28 lipca 1922 roku – zob.: Ordynacja wyborcza do Sejmu (Dz.U. 1922 nr 66 poz. 590) http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU19220660590&;type=2
    wklej link do wyszukiwarki / скопируйте ссылку в поиск: isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU19220660590&type=2

    GG.

    -------

    [*] – „Partia Demokratyczna jest prawną, programową, moralną i polityczną spadkobierczynią Unii Wolności. To nasi członkowie kreślili kierunki i standardy, budowali programy, wyznaczali cele w całej niemal historii III RP. (...) Nie znamy spójnej i zwartej wizji programowej państwa, istotnie alternatywnej do ukształtowanej przez nas.” – napisali w „Oświadczeniu w związku z wypowiedzią kandydata na urząd prezydenta RP Adama Jarubasa” pp. zarządcy PD, A. Celiński i R. Drachal http://www.radio.kielce.pl/themes/upload/org/2015/04/oswiadczenie-w-sprawie-wypowiedzi-adama-jarubasa-190756.pdf (22.04.2015).

  • 18 мая 2015 | 23:35 Polacy przeciwko JOW 

    Postulowane obecnie w Polsce głosowanie większościowe w jednomandatowych okręgach wyborczych (tzw. system JOW) prowadzi nieuchronnie do anty-politycznego i anty-demokratycznego duomonopolu (zob. USA, Wielka Brytania). Większościowy system wyborczy JOW wprowadza się w świecie socjalistycznym po to, żeby uniemożliwić jakąkolwiek konkurencję polityczną, wymianę skompromitowanych elit władzy i realną zmianę kierunku polityki państwa.  Мажоритарная избирательная система в одномандатных избирательных округах (т.н. система ОИО, пол. JOW) неизбежно приводит к антиполитической и антидемократической монополии двух партий (например, США, Великобритания). Мажоритарная избирательная система ОИО (пол. JOW) вводится в социалистическом мире для того, чтобы запретить всякую политическую конкуренцию, обмен скомпрометированных элит власти и реальную смену направления государственной политики. Фото: jakubrutnicki.pl  Zob. także/См. также: Od „progów” do JOW-ów http://polski.blog.ru/216766531.html (28.05.2015).  JOW – pułapka dla prostaków http://polski.blog.ru/218367459.html (27.08.2015).

    Narodowcy przeciwko JOW – Националисты против ОИО (пол. JOW)

    [Pełna wersja tekstu zamieszczonego w kwietniu 2013 r. na Piastpolski.pl  Wersja okrojona ukazała się pod tytułem: „Zdradliwa Pułapka JOW”. Полная версия текста,  указавшегося в апреле 2013 г. на сaйте Piastpolski.pl  „Oбрезанная” версия имеeт название: „Zdradliwa Pułapka JOW” („Коварная ловушка ОИО”) http://piastpolski.pl/zdradliwa-pulapka-jow/ (20.04.2013).]

    „Ojciec chrzestny” JOW w Polsce

    Na stronie naszawitryna.pl przeczytać można stary artykuł Stanisława Krajskiego pt. „Niemoralny autorytet”, opublikowany pierwotnie w „Naszym Dzienniku” z dn. 04.09.2002 r. Czytamy w nim o laureatach nagrody „Złote Berło”, ustanowionej przez Bank Millennium (ówczesny BIG Bank Gdański) i Fundację Kultury Polskiej (która nie dorobiła się hasła w Wikipedii i stronę własną ma „w budowie”), a przyznawanej za „najpełniej rozumianą twórczość intelektualną” osobom działającym indywidualnie, albo w ramach grup twórczych, organizacji i instytucji. „Nagroda – pisał Krajski – wynosi 100 tys. zł, dodatkową kwotę – 10 tys. zł fundator, czyli BIG Bank Gdański SA, przeznacza dla osoby lub instytucji wskazanej przez laureata. Przypomnijmy, że Złote Berło przyznawane jest od 1999 roku. Pierwszym laureatem nagrody był Jerzy Giedroyc, który dodatkową kwotę 10 tys. zł przekazał Krzysztofowi Czyżewskiemu – dyrektorowi Ośrodka Pogranicze w Sejnach. To właśnie Wydawnictwo Pogranicze wydało w 2000 r. antypolski paszkwil – „Sąsiadów” Jana Tomasza Grossa.”

    Jerzy Giedroyć (1906-2000) był dla niektórych środowisk, mieszkających czy wywodzących się z Polski, tak dużym autorytetem, że ustanowiły one w rok po jego śmierci i nazwały jego imieniem nagrodę dziennika „Rzeczpospolita” przyznawaną „za działalność w imię polskiej racji stanu”. Jak czytamy na stronie Kanadyjskiej Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego w Montrealu, w skład kapituły tej nagrody wchodzili w 2001 r. (informacje w nawiasie za Wikipedią): Władysław Bartoszewski (czł. „Solidarności”, poseł z listy Unii Wolności, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik premiera Tuska ds. dialogu międzynarodowego), Czesław Bielecki (czł. „Solidarności”, doradca prezydenta Wałęsy i premiera Olszewskiego, poseł z listy AWS, niedoszły prezydent Warszawy z ramienia PiS), ks. Adam Boniecki (b. generał zakonu marianów, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”), Zbigniew Brzeziński (polityk amerykański, stronnik polpotystów w Kambodży, mudżahedinów w Afganistanie i „Solidarności” w Polsce), Henryk Giedroyc (najmłodszy brat Jerzego), Zofia Hertz z d. Neuding (współpracownica J. Giedroycia), Ryszard Kaczorowski (powojenny emigrant w Wielkiej Brytanii, księgowy, członek nieuznawanych władz II RP na uchodźstwie, od 1996 r. dożywotni pensjonariusz III RP), Marek Krawczyk (pracownik „Tygodnika Solidarność”, współpracownik J. Giedroycia, przewodniczący Rady Programowej TVP z ramienia PO), Irena Lasota vel Irene Hirszowicz (córka tzw. dąbrowszczaka, członka hiszpańskich brygad „żołnierzy Stalina” – okr. P. Gontarczyka, „komandoska” w marcu 1968, potem emigrantka w USA, organizatorka wsparcia dla „Solidarności”), Maciej Łukasiewicz (opozycyjny publicysta i wydawca, decyzją premiera Mazowieckiego został pierwszym zastępcą redaktora „Rzeczpospolitej”, a później był jej redaktorem naczelnym), Olga Krzyżanowska (czł. „Solidarności”, poseł KO, UD, UW, czł. Rady Fundacji Batorego – wraz z m.in. G. Sorosem), Krzysztof Michalski (uczeń L. Kołakowskiego, profesor Boston University, czł. Rady Fundacji Batorego), Czesław Miłosz (emigrant we Francji i USA, nominowany przez J. Giedroycia do literackiej nagrody Nobla, „często piętnował polski nacjonalizm, krytykował tradycyjny polski katolicyzm – określając go ciemnogrodem”), Krzysztof Piesiewicz (czł. Amerykańskiej Akademii Filmowej, obrońca sądowy działaczy „Solidarności” i płk. Kuklińskiego, senator z ramienia PC, potem z listy AWS, a potem dwukrotnie z ramienia PO), Zbigniew Romaszewski (kierownik Biura Interwencji KSS KOR, czł. „Solidarności”, wielokrotny senator m.in. z ramienia KO, ROP, PiS, czł. Rady Stow. „Solidarni 2010”, której prezesuje Ewa Stankiewicz), Aleksander Smolar (czł. PZPR, pomarcowy emigrant we Włoszech, Francji i Wielkiej Brytanii, rzecznik KOR/KSS KOR na Zachodzie, doradca premierów Mazowieckiego i Suchockiej, czł. władz UD/UW, prezes Zarządu Fundacji Batorego), Andrzej Wajda (peerelowski reżyser, stronnik KOR-owskiej opozycji i „Solidarności”, senator z ramienia KO, wspierał UD/UW, PO i elekcję B. Komorowskiego), Edmund Wnuk-Lipiński (doradca „Solidarności” i OKP, uczestnik tzw. okrągłego stołu, założyciel i pierwszy dyrektor, a ob. przewodniczący Rady Naukowej głośnego ostatnio Instytutu Studiów Politycznych PAN) oraz abp Józef Życiński (profesor teologii, wykładowca amerykańskich i angielskich szkół wyższych: University of California w Berkeley, Catholic University of America w Waszyngtonie, University of Oxford, Australian Catholic University w Sydney, publicysta „Tygodnika Powszechnego” i „Gazety Wyborczej” – „człowiek roku” 2007 „GW”).

    W ostatnich latach jurorami rzeczonej Kapituły zostali: Zygmunt Berdychowski (laureat 2009, czł. „Solidarność” Rolników Indywidualnych, poseł PL, AWS, czł. SKL, PO, współzałożyciel Fundacji Instytut Studiów Wschodnich – opracowującej tzw. Raporty z Transformacji w Europie Wschodniej i Rosji, brat Bogumiły Berdychowskiej-Szostakowskiej, współpracownicy Fundacji Batorego i Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego), Krzysztof Czyżewski (laureat 2008, wspomniany już inicjator i prezes finansowanej m.in. przez organizacje G. Sorosa i Fundację Forda Fundacji Pogranicze (w Radzie której zasiada mieszkająca w USA b. żona Jana Tomasza Grossa, Irena Grudzińska-Gross), także redaktor naczelny „integralnej części Fundacji Pogranicze”, czyli Wydawnictwa Pogranicze, szczycącego się m.in. wydaniem J. T. Grossa i Szewacha Weissa, oraz dyrektor powołanego przez wojewodę i finansowanego przez państwo polskie Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” z siedzibą w Sejnach), Jolanta Darczewska (b. dyrektor państwowego Ośrodka Studiów Wschodnich, czł. rady redakcyjnej dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia” – wyd. Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego), Grzegorz Gauden (czł. „Solidarności”, emigrant w Szwecji, prezes Presspublica, redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita”, czł. drugiego konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”), Zbigniew Gluza (laureat 2002, założyciel i redaktor kwartalnika „Karta”, prezes współdziałającej z Fundacją Batorego Fundacji Ośrodka KARTA – w Radzie Fundacji m.in. W. Bartoszewski – także czł. Kolegium Europejskiego Centrum Solidarności w budowie, którego celem jest „czynne uczestnictwo w budowie tożsamości europejskiej”), Natalia Gorbaniewska (laureatka 2005, sowiecka dysydentka, emigrantka we Francji i Polsce, współpracownica finansowanego przez Kongres USA Radia Swoboda, ang. Radio Free Europe/Radio Liberty, czł. redakcji miesięcznika dla inteligencji rosyjskiej pt. „Nowaja Polsza”, wydawanego przez państwowy Instytut Książki – dyr. G. Gauden, a założonego z inspiracji J. Giedroycia przez jego tłumacza J. Pomianowskiego vel J. Birnbauma, laureata 2006), Paweł Lisicki (członek-założyciel drugiego NZS, redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” i tygodników „Uważam Rze” i „Do Rzeczy”), Bohdan Osadczuk (laureat 2007, Ukrainiec z Polski, od 1941 emigrant w Niemczech, profesor Wolnego Uniwersytetu Ukraińskiego w Monachium i Wolnego Uniwersytetu w Berlinie, współpracownik J. Giedroycia, „w czasie [II] wojny członek OUN-Melnyka, hołubiony przez Michnika i państwo polskie niczym polski bohater” – wg J. Engelgarda), Tomasz Pietrasiewicz (laureat 2011, współpracownik KO „Solidarność”, działacz kulturalny – „Polska była miejscem, gdzie Żydzi zbudowali niebywałą cywilizację! I to my jesteśmy tymi, którzy starają się ocalić o niej pamięć” – kierownik programowy lubelskiego Centrum Spotkania Kultur w budowie), Wojciech Sikora (współpracownik KOR i Studenckiego Komitetu Solidarności, współzałożyciel pierwszego NZS i komórek „Solidarności”, emigrant we Francji, bliski współpracownik J. Giedroycia i tzw. paryskiego komitetu „Solidarności” S. Blumsztajna, po śmierci Henryka Giedrojcia kierownik wydawnictwa Instytut Literacki w Paryżu), Radosław Sikorski (syn bydgoskich działaczy „Solidarności”, emigrant w Wielkiej Brytanii, który przyjął obywatelstwo brytyjskie i ożenił się z córką żydowskiego adwokata z USA Harveya M. Applebauma, wiceminister obrony narodowej w proamerykańskim i prounijnym rządzie PC-ZChN J. Olszewskiego, zwolennik wstąpienia Polski do NATO, czł. prezydium RS AWS i wiceminister spraw zagranicznych w rządzie AWS-UW J. Buzka, w l. 2002-2005 czł. rzeczywisty „zdominowanego – zdaniem J. Bartyzela – przez tzw. neokonserwatystów” Amerykańskiego Instytutu Przedsiębiorczości AEI – The American Enterprise Institute for Public Policy Research, z siedzibą w Waszyngtonie: „Osoby związane z AEI stanowiły zaplecze polityczne i intelektualne rządu George’a W. Busha”, a działalność AEI koncentrowała się wokół „promowania na świecie interesów amerykańskich“, „wartości konserwatywno-liberalnych” i wokół „walki z regulacją rynku” dokonywaną przez suwerenne państwa – także „dyrektor wykonawczy” tzw. Nowej Inicjatywy Atlantyckiej przy AEI – według Sikorskiego NIA „powstała w 1996 r. na Zamku Królewskim w Pradze pod patronatem prezydenta Vaclava Havla” i „była dość skuteczna w przekonaniu elit amerykańskich do rozszerzenia NATO, a za tym poszło rozszerzenie Unii Europejskiej” – a następnie senator z ramienia PiS, minister obrony narodowej w rządach PiS K. Marcinkiewicza i J. Kaczyńskiego, dwukrotny poseł z listy PO, minister spraw zagranicznych w rządach D. Tuska, wiceprzewodniczący PO), Tomasz Wróblewski (syn wieloletniego dziennikarza komunistycznej „Polityki”, w stanie wojennym „wyrazistego stronnika opozycji” – wg J. Urbana, Andrzeja K. Wróblewskiego, emigrant w USA, absolwent Wydziału Nauk Politycznych University of Houston, amerykański korespondent finansowanego przez Kongres USA Radia Wolna Europa, redaktor naczelny tygodnika „Newsweek Polska”, „Dziennika Gazeta Prawna” i dziennika „Rzeczpospolita”).

    Kapituła ta, której charakterystyczny skład zasługuje na uważne przestudiowanie, przyznaje corocznie nagrodę „osobom lub instytucjom, które w swojej działalności publicznej kierują się zasadami wytyczonymi przez Giedroycia”, a byli to, oprócz laureatów już wyżej wymienionych, m.in. historyk Jerzy Kłoczowski (2001), znany też za sprawą demaskatorskiej publicystyki St. Michalkiewicza z ubiegłej dekady, dalej Agnieszka Romaszewska-Guzy (2010), beneficjentka stypendium doktoranckiego w USA, stażystka w gazetach amerykańskich „The Washington Times”, „The Washington Post" i „The New Republic”, potem dyrektor TVP Polonia i dyrektor finansowanego przez warszawski MSZ kanału TV Biełsat – zdaniem Pana Prezydenta Łukaszenki „Projektu głupiego i nieprzyjaznego”, a także wyniesiony do rangi autorytetu historyk Andrzej Nowak, który był nie tylko działaczem „Solidarności” na UJ i członkiem honorowych komitetów poparcia dwóch braci Kaczyńskich, lecz i wykładowcą Rice University w Houston, Columbia University in the City of New York, Harvard University w Cambridge k/Bostonu, czy szkół angielskich: University of Cambridge i University College of London. W 2012 r. prof. A. Nowak wygrał rywalizację z samym Aleksandrem Kwaśniewskim, zyskując przy okazji miano „apologety wizji polityki wschodniej Giedroycia” – „Rzeczpospolita” z dn. 13.12.2012 r.

    Odbierając swoją nagrodę na Zamku Królewskim w Warszawie, prof. A. Nowak miał też przyjemność wysłuchać listu wystosowanego tegoż dnia do uczestników tego wydarzenia przez patrona XII edycji Nagrody „Rzeczpospolitej" im. Jerzego Giedroycia, prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Pan prezydent stwierdził w swoim słowie, że nagroda ta, „to jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień w naszym kraju, przyznawane tym, którzy działając w imię polskiej racji stanu budują wspólnotę ludzi dobrej woli, także ponad granicami państwowymi w tej części Europy”, i że „Żyjemy w diametralnie innej, lepszej Polsce; w odmienionej Europie i świecie. A zawdzięczamy to w ogromnym stopniu ludziom takim jak Jerzy Giedroyc” – „ogrodnik wolności”. „Dziękujemy Jerzemu Giedroyciowi za inspirację do zwycięstw wolności i za pozostawiony nam duchowy testament. Nasze niepodległe państwo nauczyło się w Jego szkole politycznej, że ważne są zarówno stałe interesy, jak i stali przyjaciele, z którymi warto budować coraz ściślejsze więzi. (…) Znaczący jest także dorobek naukowy Pana Profesora Andrzeja Nowaka. Również i ten Laureat wpisuje się, choć przecież krytycznie i twórczo, w styl myślenia politycznego Jerzego Giedroycia. Liczne prace naukowe Profesora Andrzeja Nowaka podejmują wątki, którym tak wiele uwagi Redaktor poświęcał w Kulturze, Zeszytach Historycznych czy w Bibliotece Kultury.” – pisał prezydent Komorowski, składając laureatom i nominowanym „serdeczne gratulacje” (prezydent.pl, 12.12.2012).

    Jest to obraz środowisk o określonej, bardzo czytelnej proweniencji ideowo-politycznej,  reprezentujących w Polsce jednoznaczną orientację geopolityczną i wypełniających dotąd z powodzeniem „testament duchowy” J. Giedroycia w oparciu o istniejący od 1991 r. system wyborczy, czyli w oparciu o Ordynację Proporcjonalną Z PROGAMI.

    Okazuje się jednak, że oprócz promowania przyszłych wydawców J. T. Grossa i całej plejady swych współpracowników, uważających się nie od dzisiaj za „działaczy w imię polskiej racji stanu”, Jerzy Giedroyć był także „ojcem chrzestnym” jeszcze jednej akcji propagandowej – prowadzonej od 1993 r. kampanii na rzecz wprowadzenia w Polsce ordynacji większościowej w systemie jednomandatowych okręgów wyborczych (w skrócie: JOW).

    W tekstach opublikowanych po śmierci „apostoła idei JOW” (okr. J. Gieysztora), profesora Jerzego Przystawy, czytamy wprost, że zanim pomysł wprowadzenia ordynacji większościowej JOW został publicznie w Polsce zaprezentowany (styczeń-marzec 1993), to był on wcześniej przesłany (latem 1992 r.) na ręce Jerzego Giedroycia do Paryża, który pomysł ten zaakceptował i ogłosił na łamach swojej słynnej „Kultury”. Chwalił się tym zresztą sam p. Przystawa, mówiąc publicznie, że Jerzy Giedroyć „w sposób jednoznaczny zarekomendował nam wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych” (J. Przystawa, Dlaczego konieczna jest reforma systemu wyborczego?, 16.06.2007). Już tylko ten fakt powinien skłaniać do refleksji i ostrożności Polaków, dla których J. Giedroyć nie był i nigdy nie będzie uznanym polskim autorytetem, twórcą jakichkolwiek kanonów polskiej racji stanu.

    W 20. rocznicę rozpoczęcia kampanii JOW w Polsce, której huczne obchody zaplanowano na 20 kwietnia 2013 r. we Wrocławiu (z udziałem m.in. profesorów Tomasza Kaźmierskiego i Antoniego Kamińskiego oraz muzyka Pawła Kukiza), warto się zapoznać z zamieszczonymi poniżej opiniami tych świadomych Polaków, którzy byli i są przeciwni wsłuchiwaniu się w podpowiedzi Giedroycia, albo Zbigniewa Brzezińskiego i Nowaka-Jeziorańskiego – czyli dwóch innych cytowanych chętnie przez „jowowców” zwolenników ordynacji większościowej w systemie JOW, którzy wsławili się przede wszystkim tym, że obaj byli konsultantami Białego Domu i amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (U.S. National Security Council) i należeli w pewnym momencie – jak twierdzi Daniel Fried, b. ambasador USA w Polsce – do grupy trzech zaledwie osób (Nowak, Brzeziński, Fried), które miały realny wpływ i chciały wprowadzenia Polski do NATO, co jeszcze w połowie lat 90. nie było przesądzone (oficjalne zaproszenie Polska otrzymała dopiero po wizycie prezydenta Clintona w Warszawie – lipiec 1997).

    Zwolennicy JOW chwalą się dzisiaj poparciem jeszcze innych postaci, np. profesorów T. Lutego, J. Staniszkis z UW, W. Kieżuna i G. Górskiego z KUL, a także R. Dutkiewicza (prezydenta Wrocławia), M. Zamoyskiego (prezydenta Zamościa), M. Goliszewskiego (prezesa BCC), czy R. Ziemkiewicza (pisarza science-fiction i satyryka, zwącego nawet siebie „nowoczesnym endekiem”). – Lecz czemu ma służyć propagowana przez nich idea?

    Czyżby celem wieloletniej propagandy JOW było odwrócenie uwagi Polaków-katolików od faktu, że to wcale nie typ ordynacji wyborczej, lecz rodzaj i jakość elit decyduje o losie narodu polskiego w czasie pokoju? Jeżeli będą to elity o korzeniach nie-polskich, hołdujące nie-polskiej cywilizacji i kulturze, uzależnione od obcych wpływów – to żaden system wyborczy nie uchroni Polski i Polaków od ostatecznej zguby. I odwrotnie: jeżeli będą to elity autentycznie polskie, słowiańskie, narodowe – to sposób obierania władzy będzie sprawą drugorzędną. Autentycznie polskie elity będą zawsze działać dla dobra narodu polskiego. W warunkach demokracji, oligarchii i monarchii.

    Natomiast obce prawdziwym Polakom pseudo-elity będą tworzyć propagandowe iluzje zmian i przełomów, a w rzeczywistości zmian nie będzie. Co najwyżej, nowy system wyborczy będzie służył do wytworzenia nowej fikcji demokracji i upodobnienia polskiego systemu delegowania władzy (a w konsekwencji i świata polityki) do systemu obowiązującego w tzw. czołowych państwach demokratycznych: w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii, o których ich własni obywatele mówią, że są to w istocie państwa antydemokratyczne, nie liczące się w ogóle z opinią swoich mieszkańców, lecz manipulujące nimi i odmawiające im na skalę masową realizacji nabytych już praw wyborczych (vide wybory w USA), a służące tak naprawdę wyłącznie swoim zdemoralizowanym i bezwzględnym – dzięki systemowi JOW – oraz oderwanym od mas, kosmopolitycznym pseudoelitom.

    Zwróćmy uwagę, że propagatorzy ordynacji większościowej JOW mówią już otwarcie, że nie zależy im na reprezentatywności sejmu, na równoprawności politycznych opcji, lecz na wprowadzeniu „ordynacji na wzór brytyjski”, która stworzy „dwubiegunową scenę polityczną”, czyli wykreuje jakiś betonowy, nieusuwalny „POPiS”, który – jak można przypuszczać – zadba o realizację „testamentu Giedroycia” i o interesy postgiedroyciowców, tudzież ich „stałych przyjaciół, z którymi warto (im) budować coraz ściślejsze więzi”, lecz nie da w praktyce żadnych szans na dojście drogą demokratyczną sił narodowych do władzy.

    Widział ten schemat mieszkający przez dziesięciolecia w Wielkiej Brytanii ś.p. Jędrzej Giertych i pisał bez osłonek o skutkach tamtejszej ordynacji większościowej JOW: „Konserwatyzm – to jest polityka, zmierzająca do utrzymania istniejącego stanu posiadania. W praktyce, broni ona w znacznym stopniu interesów wielkiego kapitału. Partie konserwatywne w świecie poprzetykane są Żydami i opanowane przez masonerię. To prawda, że w krajach, w których nie ma wielkiego stronnictwa narodowego, zwyczajni patrioci, instynktowni narodowcy, z konieczności muszą popierać stronnictwa konserwatywne. Gdzież ma pójść, kogo ma popierać patriota angielski? A są takich patriotów miliony. Z konieczności głosuje on na partię konserwatywną i zapisuje się w szeregi jej członków. Ale partia ta nie jest partią prawicową. Jest to w istocie partia o obliczu liberalnym.” („O prawicy”, 1978).

    Jednym słowem – postulowanie wprowadzenia głosowania w systemie JOW, to zachęcanie znacznej, a może wciąż przeważającej części wyborców do samopozbawienia się możliwej w Ordynacji Proporcjonalnej BEZ PROGÓW praktycznej wybieralności posłów o dowolnej orientacji politycznej i geopolitycznej, a w efekcie do samopozbawienia się prawa bycia reprezentowanym przez posłów nie związanych z rządzącym dotychczas establishmentem i tworzących nowe, zupełnie mu przeciwne ruchy czy partie, budujące w parlamencie swoją zdolność do przejęcia władzy i w końcu ją przejmujące. JOW, to po prostu beznadzieja głosowania (oby nie przymusowego!) na fałszywą prawicę, bo alternatywą w tym systemie jest tylko bezbożna establishmentowa lewica. Jak w Ameryce.

    Grzegorz Grabowski

    Po wprowadzeniu ordynacji większościowej JOW polscy wyborcy znajdą się w groźnej pułapce. – Czy taki jest cel namawiania Polaków do nie przywracania Ordynacji Proporcjonalnej Bez Progów?  После введения мажоритарной избирательной системы ОИО польские избиратели окажутся в опасной ловушке. – Такая ли преследуется цель в призывании поляков к невосстановлению пропорционального безпорогового закона? Фото: rense.com

    JOW a partie narodowe

    W numerze 48[/2003] „Nowej Myśli Polskiej”[1] ukazał się artykuł Pana Ireneusza Lisiaka pt. „Elity polityczne... czy szajka kolesiów?”.

    Zaskoczyło mnie niezmiernie zawarte w nim stwierdzenie, że „potrzebą czasu jest zmiana ordynacji wyborczej oraz przyjęcie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych”.

    Zgadzam się z sugestią Pana Lisiaka co do potrzeby zmiany ordynacji wyborczej, lecz mam ogromne wątpliwości co do zasadności wprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW). Po zapoznaniu się z materiałami na internetowej stronie Ruchu na rzecz JOW, moje wątpliwości co do tego systemu ordynacji wyborczej jeszcze bardziej się pogłębiły.

    Po pierwsze, wzbudził moje zastrzeżenie w pewnym sensie zlepek ludzi propagujących JOW. Ludzi o nieznanych mi poglądach na politykę i gospodarkę, nieznanym mi światopoglądzie, którzy na swoich stronach nie wyrażają żadnych koncepcji politycznych. Czyżby obawiali się oni wyrażania jakichś politycznych poglądów, aby nie wprowadzać rozdźwięku w swoich szeregach, nikogo przypadkiem nie urazić i dzięki temu zdobyć jak najszersze poparcie dla swego ruchu? Jedyne, co można znaleźć na ich stronach internetowych, to powtarzane w kółko zaklęcie, że jest źle, że republika kolesiów, że są afery, korupcja (tak jakbyśmy o tym nie wiedzieli) i – żeby to wszystko uzdrowić – należy wprowadzić JOW... – Jakby JOW było jakimś cudownym panaceum na wszelkie polskie bolączki.

    Usiłują nam oni wmówić, że na wprowadzeniu JOW wszyscy będą wygrani, jednakże z przeczytanych przeze mnie materiałów wynika, że ten system, tak jak i każdy inny, będzie również kreował politycznych zwycięzców i zwyciężonych, a z czasem wyborcy również znajdą się w pułapce. Zwycięzcami będą partie „nijakie”, składające się z wielu frakcji, których programy wyborcze, polityczne i gospodarcze, będą wypadkową różnego rodzaju kompromisów, nacisków i przetargów, zmuszone systemem JOW do łączenia się w partie-molochy, ponieważ do tego on prowadzi. I to dopiero będzie partyjniactwo do potęgi, którego przecież promotorzy JOW zdają się tak bardzo nie cierpieć. Będzie partyjniactwo centroprawicowe i centrolewicowe.

    W dziale „JOW na świecie” w opracowaniu pt. „USA, Wielka Brytania, Kanada – pierwsi między pierwszymi” p. Tomasz Kaźmierski[2] stwierdza m.in.:

    „Działanie pierwszego prawa Duvergera, odnoszącego się do ordynacji jednomandatowych, jest bardzo proste. Brutalna rzeczywistość zasady PNM zmusza partie o zbliżonych programach do grupowania się w celu zmniejszenia ryzyka całkowitej klęski wyborczej. Wyobraźmy sobie np., że w jakimś okręgu wyborczym jest 40 tys. wyborców o umiarkowanych, ale zróżnicowanych poglądach i 25 tys. – o jednolitych poglądach ekstremalnych, np. komunistów. Jeśli umiarkowani wyborcy podzielą się na dwie partie o mniej więcej równym poparciu, to wybory wygra kandydat ekstremistów. W następnych wyborach partie „umiarkowanych” nie popełnią już prawdopodobnie tego samego błędu i będą dążyły do połączenia się. Jeśli nawet tego nie zrobią, to słabsze stronnictwo „umiarkowanych” zostanie wyeliminowane przez własnych zwolenników, którzy będą głosować taktycznie na silniejszych „umiarkowanych”, aby zapobiec ponownemu zwycięstwu ekstremistów.”

    No, a teraz zastąpmy w zdaniu „o jednolitych poglądach ekstremalnych, np. komunistów.”, słowo „komunistów” słowem „narodowców”. Bo dla [sił] demoliberalnych to właśnie partie o profilu narodowym, patriotycznym, są partiami o poglądach ekstremalnych. Proszę sobie tylko przypomnieć, co na temat ruchu narodowego piszą reprezentujące te „umiarkowane poglądy” dzienniki, takie jak „Gazeta Wyborcza” czy „Rzeczpospolita”. Ci z Państwa, którzy czytali mój artykuł pt. „Pauline Hanson, Polska, LPR” zapewne przypomną sobie to, co pisałem o manewrze wyborczym przeprowadzonym właśnie przez „partie umiarkowanych” (czyli centrolewicę i centroprawicę) celem wyeliminowania One Nation[3], która zagrażała ich pozycji na australijskiej scenie politycznej. Czy można wierzyć, że narodowcom, chcącym odbudować Polskę w myśl zasad ruchu narodowego, taki system wyjdzie na zdrowie? Przecież to nas ci „umiarkowani” będą eliminować jako „ekstremę”, „ksenofobów” i „zaściankowców”.

    Moje przypuszczenia zdaje się potwierdzać Pan Stanisław Michalkiewicz, kiedy po nieudanej próbie przeforsowania projektu JOW w Sejmie przez posłów Unii Polityki Realnej celem przeprowadzenia dekomunizacji, napisał: „wykorzystałem w tym celu zasady francuskiej ordynacji wyborczej, skonstruowanej w celu zablokowania dostępu do Zgromadzenia Narodowego francuskiemu Frontowi Narodowemu.”

    Nic mi nie wiadomo na temat komunizmu francuskiego Frontu Narodowego, wiem natomiast, że jest to partia narodowa. A więc system ten może służyć zarówno blokowaniu komunistów, jak i narodowców.

    Pisze dalej p. Kaźmierski:

    „Jak zauważył ponad 50 lat temu Duverger, nie ma więc żadnego, celowo konstruowanego systemu dwupartyjnego. Dwupartyjność jest bowiem naturalnym i z socjologicznego punktu widzenia mechanicznym skutkiem jednomandatowości. (...) Dwupartyjność jest oczywiście efektem bardzo pożądanym. Zapewnia ona stabilność rządów, czytelną odpowiedzialność ministrów za popełniane błędy, a jednocześnie organizacyjną sprawność zarówno partii rządzącej, jak i będącej w opozycji.”

    Jak naprawdę (a nie w teorii) działa ów zachwalany system dwupartyjny wiem z własnego doświadczenia. W Australii istnieją dwie główne partie polityczne, tzn. Labor i koalicja Liberal-National, które od lat grają sobie w ping-ponga, gdzie elektorat odgrywa rolę piłeczki. Co to oznacza?  Jedną, dwie kadencje rządzi (partia) Labor, po czym następuje – oczywiście w pełnym majestacie demokratycznego głosowania – przekazanie pałeczki sztafetowej (partii) Liberal; [po czym] jedna, dwie kadencje Liberal i następna zmiana warty, a elektorat jest odbijany pomiędzy nimi jak piłeczka. Jedni przez kilka lat nażrą się przy żłobie i potem należy dopuścić następnych. Elektorat głosuje na zasadzie „ukarania” jednej z tych partii, tzn. jeżeli Labor zbytnio narozrabia, to w wyborach zostaje przez wyborców „ukarana” utratą rządu i do żłobu dochodzi Liberal. Po kilku latach historia się powtarza.

    Dlaczego to tak działa, dlaczego wyborcy miotają się tak beznadziejnie od jednej partii do drugiej i dlaczego jedynym środkiem samoobrony przed tym wspaniałym dwupartyjnym systemem jest „ukaranie” jednej z tych dwóch partii, a nie zmiana kursu politycznego i gospodarczego?

    Ponieważ ludzie nie mają wyboru. Po prostu nie ma innej alternatywy. Główne założenia programowe obu tych partii w zasadzie się od siebie nie różnią – jedna jest centrolewicowa, a druga centroprawicowa. Obojętne kto jest przy władzy, nic się nie zmienia, ani polityka zagraniczna, ani polityka gospodarcza, ani polityka emigracyjna, ani polityka socjalna. [Jest to] Coś takiego, jak wybór pomiędzy AWS a SLD, które zgodnie rozkradały i wyprzedawały nasz majątek narodowy oraz prowadziły nas ku świetlanej przyszłości w Unii Europejskiej. Kiedy na australijskim firmamencie politycznym pojawiła się partia o profilu narodowym, która przedstawiła wyborcom prawdziwą alternatywę zmiany kursu politycznego i gospodarczego, (to) została natychmiast zniszczona, zarówno przez użycie blokady, którą umożliwił system dwupartyjny, jak i przez umiejętnie zadzierzgnięte intrygi. Ta partia, One Nation, poprzez osiąganie coraz większego poparcia elektoratu stawała się groźna dla status quo australijskiej sceny politycznej i dlatego musiała być z niej za wszelką cenę usunięta.

    W sumie przeciętny obywatel nie odczuwa na codzień żadnej różnicy pomiędzy rządem Labor, a Liberal. Wszystko zostaje po staremu, jedynie z małymi, można powiedzieć, kosmetycznymi zmianami. Jednakże długofalowe następstwa ich rządów są takie same. W przeciągu ostatnich 20 lat obie partie z kraju „mlekiem i miodem” płynącego zdołały uczynić kraj, w którym standardy życia drastycznie się obniżyły. Powoli znika klasa średnia, która staje się biedna, bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni (stają się) nędzarzami. Stopa życiowa spada w zastraszającym tempie. Jeżeli się wyprzedaje lub zamyka własną produkcję przemysłową, to trudno oczekiwać innych rezultatów. A głosować nadal nie ma na kogo, ponieważ polityka gospodarcza obu partii jest właściwie taka sama. Trzeba jedynie przyznać, że partia Liberalna jest nieco lepsza w zarządzaniu finansami państwa, ale na to również mają ogromny wpływ czynniki zewnętrzne, niezależne od założeń programowych tej czy innej partii.

    Czy zachodzą jakieś istotne różnice w programach politycznych pomiędzy partią Demokratyczną, a Republikańską w Stanach Zjednoczonych? Mówię tu o założeniach programowych wprowadzanych w życie, a nie jedynie o założeniach programowych wygłaszanych podczas kampanii wyborczych. Różnica jest chyba tylko taka, że Demokraci zbombardowali Serbię, a Republikanie Irak.[4]

    Twierdzą również zwolennicy JOW, że system ten w jakiś sposób ma wpłynąć na zmianę moralności klasy politycznej i położyć tamę korupcji. Na poparcie swoich wywodów przytaczają przykłady różnych państw, gdzie ordynacja wyborcza oparta na systemie JOW istnieje już od jakiegoś czasu.

    Jak zwykle, teoria sobie a praktyka sobie. Ci, którzy tak ostro proponują system JOW twierdzą, że zapobiegnie on korupcji i najprzeróżniejszym aferom. Akurat! W Australii też co jakiś czas wypływa jakaś afera, a to polityczna, a to seksualna, a to korupcyjna. To ktoś się z kimś przespał, to znowu jakiś minister nie ujawnił tzw. konfliktu interesów (tzn. okazuje się, że ma on udziały w firmie kopalnianej, która właśnie otrzymała prawa do poszukiwania jakiegoś minerału), to znowu jakiś poseł powpisywał lewe dane dotyczące wydatków poniesionych na komunikację, przez co „zarobił” kilka lub kilkanaście tysięcy, itd. itp. To są te afery, które zostają wykryte, a o czym jeszcze nie wiemy, ale być może się dowiemy? A sprawa Pauline Hanson[5]? Liberalny minister jest w niej podejrzany o przekupstwo świadków, którzy przed sądem popełnili krzywoprzysięstwo, co doprowadziło do jej uwięzienia (na szczęście wykrycie tych machlojek doprowadziło do anulowania wyroku i jej zwolnienia). To są dopiero politycy federalni, stanowych jeszcze nawet nie ruszyłem! Na temat powiązań polityków stanu Nowej Południowej Walii ze światem przestępczym w latach osiemdziesiątych napisano aż książkę pod wiele mówiącym tytułem „Puszka robaków” (Can of worms).

    Podobnie wygląda sytuacja w Stanach Zjednoczonych, których system wyborczy tak zachwala p. Kaźmierski. Gdybym chciał opisać wszystkie afery korupcyjne i skandale, które wychodzą na jaw (a ile nie wychodzi?) zarówno wśród amerykańskich, jak i australijskich polityków, to materiału zebrałoby się na nowy artykuł. Na temat ich korupcji napisano niejedną książkę!

    Oczywiście, dzisiaj korupcja szerząca się w krajach wymienianych przez propagatorów nowej ordynacji wyborczej nie dorównuje korupcji szerzącej się u nas. Ale w nich również nie rządzą partie o takich korzeniach jak SLD. Przypomnijmy sobie jedynie, kim byli ojcowie większości eseldowskich notabli... Lecz w tej chwili, aby się ich pozbyć, wcale nie potrzeba wprowadzać JOW.

    W mojej opinii system wyborczy nie ma na to większego wpływu. Wiele zależy od kalibru ludzi wystawianych przez partie polityczne jako kandydaci na posłów. Pod tym względem trzeba być niezwykle ostrożnym, bo jedno zgniłe jabłko potrafi zniszczyć wizerunek partii z najlepszym nawet programem wyborczym. Oczywiście, poszczególne przypadki jakichś działań korupcyjnych mogą się w praktyce zdarzyć (nie sądzę, aby karierę polityczną wybierali święci), ale w przypadku ich ujawnienia kierownictwo danej partii powinno natychmiast podjąć zdecydowane kroki, zarówno dyscyplinarne jak i inicjujące postępowanie karne. Najwięcej chyba zależy od kierownictwa poszczególnych partii. Np. trzeba przyznać, że Howard znacznie oczyścił partię Liberalną z tych problemów, zwłaszcza jeśli chodzi o zadeklarowanie konfliktu interesów. Po prostu zapowiedział, że każdy minister, który takiego konfliktu nie zadeklaruje, wyleci ze stanowiska. Paru faktycznie poleciało.

    Wiele zależy też od poziomu moralnego całego społeczeństwa i od jego elit intelektualnych i politycznych. Niestety, takie elity, po 50 latach systemu sowieckiego i 14 latach „okrągłostołowego”, w znacznej mierze musimy dopiero odbudować. Aby byli to ludzie prawi, zdolni, gotowi wszystko – albo przynajmniej wiele – poświęcić dla dobra Narodu i Ojczyzny. Dlatego też musimy stawiać przede wszystkim na wychowanie w duchu patriotycznym naszej młodzieży, tak jak to robi organizacja Młodzieży Wszechpolskiej. Takie wychowywanie powinno zaczynać się już od najmłodszych lat przede wszystkim w domu rodzinnym, a potem w przedszkolu i w szkole.

    Oczywiście, wcale nie twierdzę, że Polsce nie jest potrzebna jakaś reforma ordynacji wyborczej – wręcz przeciwnie, raczej na pewno tak! Ale nie sądzę, żeby system JOW był dobrym rozwiązaniem. Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu systemowi w wyborach samorządowych, ale wątpię, by sprawdził się on w wyborach wyższego szczebla, np. sejmowych. W wyborach do władz lokalnych najczęściej zna się osobę, na którą oddaje się swój głos, a w wyborach sejmowych tak naprawdę głosuje się na partię, czyli na program, który ta partia reprezentuje. I tak jest na całym świecie.

    Natomiast jeżeli chodzi o stabilność rządu, tzn. aby rząd mógł wypełniać swój program jako zobowiązania względem wyborców, to można przytoczyć stare przysłowie: „Dwuizbowy parlament, to bałagan i zamęt.”. A u nas do tego dochodzi jeszcze Prezydent.

    Krzysztof Janiewicz (K.J.)
    http://naszawitryna.pl/

    Komentarz Waldemara Rekścia[6] (07.12.2003):

    „Niezależnie od niewątpliwych plusów systemu JOW, kryją one w sobie tą samą groźbę, jak obecny system wyboru burmistrzów i prezydentów miast, a więc groźbę gangsteryzacji życia politycznego w Polsce. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, gdy w określonym okręgu gang wystawia swojego człowieka, daje szmal i środki na kampanię wyborczą i potem ma swojego człowieka w Sejmie.”

    Komentarz Marka Natusiewicza[7] (07.12.2003):

    „Szanowny Panie Waldemarze! 1. Krótko i dosadnie. Brawo! (…) 6. Sprawiedliwość „wyborczą” przy sprawności funkcjonalnej państwa może jedynie zapewnić ordynacja proporcjonalna bez progów z prezydentem „dekretowym” i powoływanym przez Sejm premierem (ministrowie powoływani przez prezydenta na wniosek premiera po dyskusji w Sejmie). Dekrety zaś przez pół roku muszą być dyskutowane w Sejmie i zatwierdzone. Brak uwag Sejmu [do danego dekretu] będzie równoznaczny z zamianą formy „dekretowej” na „ustawową”. Półroczny czas daje możliwości zarówno sprawdzenia działania w praktyce, jak też spokojnej analizy i dyskusji. (…)

    Naród polski nie jest głupi, tylko ogłupiany! (…) Mądrość jest (38 mln [ludzi]), mózgi są, ale są skutecznie zamulane [przez] GazWyb i TVN et cons. Taką samą rolę w obecnej sytuacji pełni dyskusja nt. JOWów. A propos, prof. J. Przystawa[8] powiedział publicznie, że 1 głos kosztuje ok. 4 zł. Aby zostać senatorem trzeba zdobyć 100.000 głosów. Czy ma Pan na zbyciu 400.000 zł? Aby uzyskać większość w Senacie trzeba tę kwotę przemnożyć przez 51. Podobną symulację można przeprowadzić dla Sejmu, gdzie można obniżyć liczbę [potrzebnych] głosów do 50.000 i przemnożyć przez 231. (…).”

    Źródło: http://forum.ojczyzna.pl/read.php?f=3&;i=8125&t=8125 (06.12.2003).

    Przypisy / Примечания:

    [1] – „Nowa Myśl Polska” – kontynuacja tygodnika „Myśl Polska” pod nowym tytułem w okresie od września 2001 do końca 2004 r., spowodowana czasowym przejęciem „Myśli Polskiej” przez „środowisko związane z Maciejem i Romanem Giertychami”, od 2005 r. tygodnik „Nowa Myśl Polska” pod redakcją Jana Engelgarda powrócił do pierwotnej nazwy (za Wikipedią), a Ireneusz Lisiak jest do chwili obecnej (kwiecień 2013) członkiem jego zespołu redakcyjnego. Uzupełnienie: według informacji opublikowanej na stronie „Myśli Polskiej”, p. I. T. Lisiak (ur. w 1948 r. we Wrocławiu) brał udział w wydarzeniach tzw. marca 1968 i w konsekwencji został usunięty ze studiów polonistycznych i objęty trzyletnim zakazem studiów, a w 2011 r. został nagrodzony przez prezydenta Komorowskiego Krzyżem Wolności i Solidarności „za całokształt działań w opozycji” – zob.: http://mysl-polska.pl/node/279 (28.11.2014).

    [2] – Tomasz J. Kaźmierski vel Tom J Kazmierski (ur. - ?) – doktor elektroniki, absolwent Politechniki Warszawskiej (1973), doktorant prof. Józefa Kalisza (1935-2012), kierownika Zakładu Techniki Cyfrowej na Wydziale Elektroniki Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie (temat pracy doktorskiej: „Losowo-systematyczna metoda komputerowej optymalizacji wzmacniaczy szerokopasmowych bardzo wielkiej częstotliwości z zastosowaniem uniwersalnego algorytmu redukcji sieci czwórników”, 1976), związany ze światem anglosaskim: w l. 1989-1990 wykładowca mikroelektroniki w Griffith University w Brisbane (Australia), w l. 1990-1991 Visiting Scientist (naukowiec wizytujący) w VLSI Technology Inc. w San Jose (Kalifornia, USA), a następnie specjalista Instytutu Inżynierów Elektryków i Elektroników (IEEE, Institute of Electrical and Electronics Engineers), „największej organizacji zawodowej o charakterze globalnym” z siedzibą w Nowym Jorku, w l. 1999-2005 przewodniczący grupy roboczej IEEE DASC (The Design Automation Standards Committee), zajmującej się najnowszymi rozwiązaniami w przemyśle elektronicznym, m.in. tzw. językiem VHDL-AMS, czyli standardowym językiem modelowania dla mieszanych obwodów sygnałowych, będącym pochodną VHDL (Very High Speed Integrated Circuits Hardware Description Language) – języka opisu sprzętu używanego w komputerowym projektowaniu układów cyfrowych w technice cyfrowej, który „powstał w latach 80. w ramach projektu finansowanego przez Departament Obrony USA”, a obecnie starszy wykładowca w Szkole Elektroniki i Informatyki Uniwersytetu w Southampton (Wielka Brytania), a także m.in. egzaminator zewnętrzny na Uniwersytecie im. Johna Moores’a w Liverpoolu (Wielka Brytania), profesor wizytujący na Uniwersytecie Technicznym w Wiedniu i tzw. wykładowca zapraszany Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Jak wynika z artykułów T. J. Kaźmierskiego w internetowym periodyku „Zwoje – The Scrolls”, ceni on postaci króla-masona Stanisława Augusta Poniatowskiego i liberalnego rewolucjonisty-masona Joachima Lelewela oraz podziwia(!) konstytucję 3 maja (narzuconą Polsce przez sztucznie i nieuczciwie stworzoną przez prozachodnich masonów większość sejmową), a ponadto interesuje się historią zorganizowanego oporu Żydów polskich podczas II wojny światowej (Żydowska Organizacja Bojowa, powstanie w getcie warszawskim) i jest wymienianym przez polską Wikipedię publicystą zajmującym się Zjednoczoną Organizacją Partyzancką (Farajnigte Partizaner Organizacje, FPO), czyli „pierwszą konspiracyjną organizacją żydowską na terenach okupowanej Polski”, która od 1942 r. „przygotowywała wybuch antyniemieckiego powstania w (wileńskim) getcie”, a w 1943 r. „wyszła z getta do lasu” i „przerodziła się w oddziały partyzanckie”. Jako admirator „nowoczesnej praktyki demokratycznej zachodniej Europy” i „czołowych demokracji świata: USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec”, T. J. Kaźmierski „Zajmuje się również – jak informowały w 1998 r. „Zwoje” – publicystyką konstytucyjną i opublikował w Polsce kilka artykułów poświęconych jednomandatowym okręgom wyborczym oraz zasadzie separacji władz.”, oraz jest wieloletnim współpracownikiem Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze i aktywistą koordynowanego przez nie tzw. Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW, zajmując się m.in. medialną propagandą: „W minioną sobotę [13.10.2012] wziąłem udział w I Zjeździe Zmielonych w Łodzi zorganizowanym przez ruch zmieleni.pl Pawła Kukiza. Ruch ma na celu usunięcie najważniejszej wady ustrojowej III Rzeczypospoliej: niedemokratycznego sposobu wybierania reprezentantów. (…) zasady demokracji najlepiej i najłatwiej jest zrealizować w małych, jednomandatowych okręgach wyborczych, gdzie reprezentanci wybierani są w jednej turze, zwykłą większością głosów. (…) Patrząc na dynamiczną energię bijącą z postaci Pawła [Kukiza] i na tyle gorących serc zebranych w Łodzi, mam wrażenie, że dzień, kiedy Polacy w Kraju odzyskają należne im prawo do prawdziwie wolnych wyborów, nie jest już daleki.” (za: tjkazmierski.salon24.pl). Na ostatnim walnym zgromadzeniu Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (06.04.2013) T. J. Kaźmierski „podkreślił rolę akcji „zmieleni” w zmianie świadomości na temat Ruchu w ostatnim półroczu działalności. Uznał, że skończyła się pierwsza faza  Ruchu, czyli 20 lat edukacji na temat potrzeby wprowadzenia zmiany ordynacji wyborczej i rangi tego przedsięwzięcia. Druga faza Ruchu to strategia kontrowania ataków przeciwników zmian.” (za: jow.pl/blog/magdalena-korytowska).

    M.in. za: Dr Tom J Kazmierski http://www.ecs.soton.ac.uk/people/tjk
    „Zwoje – The Scrolls” http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje/indeksp.html
    Dr inż. Tomasz Kaźmierski w bazie „Ludzie nauki” portalu Nauka Polska (OPI)
    http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&;objectId=132535&lang=pl 
    The Design Automation Standards Committee (DASC) http://en.wikipedia.org/wiki/Design_Automation_Standards_Committee

    [3] – Zob.: One Nation (Australia) http://en.wikipedia.org/wiki/One_Nation_%28Australia%29

    [4] – Zob.: PSL: Amerykańskie wybory to fikcja http://owp.neon24.pl/post/80633,psl-amerykanskie-wybory-to-fikcja (21.11.2012).

    [5] – Zob.: Pauline Hanson [liderka One Nation] http://en.wikipedia.org/wiki/Pauline_Hanson

    [6] – Mgr inż. Waldemar Rekść (1947-2010) – patriota, czł. Stowarzyszenia Starszych Mechaników Morskich, pracownik Polskich Linii Oceanicznych (założyciel „Solidarności” i Str. Demokratycznego w PLO), uczestnik protestów w marcu 1968 i grudniu 1970 r., czł. Związku Solidarności Polskich Kombatantów, założyciel i pierwszy prezes gdańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, uczestnik akcji odbudowy Zamków Królewskich w Warszawie i Poznaniu, działacz organizacji kresowych, czł. Komitetu na rzecz Porozumienia Polskich Organizacji na Białorusi „Pojednanie”, współzałożyciel Związku Szlachty Polskiej, współfundator Polskiego Uniwersytetu w Wilnie, publicysta narodowy, stały współpracownik m.in. „Myśli Polskiej” oraz „Naszego Dziennika”, w l. 1990-2001 działacz ZChN (w tym czł. Rady Naczelnej), od 2001 r. działacz LPR, za czasów koalicji PiS-LPR-S (2007 r.) zastępca dyrektora do spraw inspekcji morskiej w Urzędzie Morskim w Słupsku, autor hasła: „Bez gospodarki morskiej Polska utraci suwerenność gospodarczą, będąc na łasce i niełasce obcych inwestorów” (2009), pochowany na cmentarzu katolickim w Sopocie. 
    M.in. za: Odszedł wielki patriota, „Nasz Dziennik” z dn. 30.03.2010 r. http://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100330&;typ=po&id=po21.txt

    [7] – Marek Andrzej Natusiewicz (ur. 1952) – architekt, od r. 1980 działacz „Solidarności” we Wrocławiu, w czasie stanu wojennego doradca Regionalnego Komitetu Strajkowego „Solidarności” na Dolnym Śląsku, współpracownik „Solidarności Walczącej”, aresztowany w 1983 i zwolniony w 1984 r. na skutek amnestii, długotrwale pozbawiony pracy, w l. 90. prezes spółki urbanistyczo-architektonicznej, od 2000 r. współpracownik samorządów wojewódzkiego i miejskiego we Wrocławiu, w l. 2001-2005 dyrektor biura poselskiego posła LPR i Ruchu Katolicko-Narodowego (Macierewicza), A. Stryjewskiego, a następnie wykładowca na Wydziale Architektury Wnętrz we wrocławskiej WSH.
    Za: http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Marek_Andrzej_Natusiewicz

    [8] – Jerzy Przystawa (1939-2012) – doktor habilitowany, fizyk, uczestnik wydarzeń tzw. marca 1968, w l. 1980-1990 działacz „Solidarności”, a w stanie wojennym także Komitetu Oporu Społecznego (jego „działacze o poglądach oczywiście antykomunistycznych, ale równocześnie socjalistycznych, czujący się kontynuatorami przedwojennej PPS” wydawali pismo pt. „KOS”, którego „najbardziej rozpoznawalnym publicystą był Dawid Warszawski – czyli Konstanty Gebert”, a szefową – uwielbiana ponoć przez generałową Jaruzelską Krystyna Starczewska, współpracownica KOR, wnuczka ginekologa Bogusławskiego, współpracownika socjalisty Piłsudskiego, żona Stefana Starczewskiego ps. Samuel, szefa Biura Interwencyjnego KOR, poźniejszego wiceministra kultury w rządzie T. Mazowieckiego – zob.: http://www.13grudnia81.pl/dokumenty/zalaczniki/6/6-11377.jpg , http://nowy.rasz.edu.pl/typ:goscie:historia/galaz:86/pokaz/id:5780 ), zwolniony z internowania 04.07.1982 r., w 1989 r. uczestnik protestu przeciwko obradom tzw. okrągłego stołu, współautor książki „Via bank i FOZZ – o rabunku finansów Polski”, związany z Uniwersytetem Wrocławskim i anglosaskimi ośrodkami naukowymi („Wykładał i pracował także w Cornell University oraz w Stony Brook State University w USA, w Uniwersytecie Paryskim w Orsay, w Uniwersytecie Dundee w Wielkiej Brytanii”), organizator Ruchu na rzecz JOW, którego pomysł, co znamienne, zgłosił najpierw Jerzemu Giedroyciowi („Pytania więc o jego [J. Giedroycia] związki z wywiadami – [polską] Dwójką, ale i CIA czy też z masonerią – wciąż pozostają otwarte.” – pisał K. Masłoń w „Uważam Rze Historia” po lekturze książki M. Żebrowskiego pt. „Jerzy Giedroyć. Życie przed Kulturą”, Kraków 2012):  „W sierpniu 1992 r. prof. Jerzy Przystawa wysłał do Jerzego Giedroycia, w ramach dyskusji ogłoszonej przez paryską „Kulturę”, tekst w którym wskazał na pilną konieczność wprowadzenia w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych. Stał się tym samym pierwszym uczestnikiem i obserwatorem życia publicznego w Polsce podnoszącym tę sprawę. W styczniu 1993 r. Profesor zorganizował pierwsze wystąpienia (Rady Miejskiej Wrocławia) w tej sprawie, a w marcu 1993 grupa 39 radnych wrocławskich skierowała do posłów i senatorów RP apel o wprowadzenie JOW.” (J. Sanocki). Giedroyciowe „błogosławieństwo” dla wprowadzenia ordynacji większościowej w Polsce było przez Przystawę wykorzystywane w akcji propagandowej: „Z pośród ludzi, którzy przez szerokie kręgi Polaków uznani zostali za autorytety – mówił on 16.06.2007 r. na łódzkiej konferencji „Jednomandatowe okręgi wyborcze szansą dla Polski” – możemy wymienić Gustawa Herling-Grudzińskiego, Jerzego Giedroyca, Jana Nowak-Jeziorańskiego, którzy w sposób jednoznaczny zarekomendowali nam wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych.” I wołał: „Jak to się stało, że mając takie przykłady jak procedury wyborcze u naszych największych sojuszników, w krajach, gdzie demokracja dobrze funkcjonuje od niepamiętnych czasów, w krajach takich jak Stany Zjednoczone, Kanada czy Wielka Brytania, a nawet Francja – zaadoptowano [u nas] systemy wyborcze nie mające z tamtymi nic wspólnego? Dlaczego nie znaleźli się w Polsce – może poza prof. Antonim Kamińskim, żadni wybitni przedstawiciele nauk politycznych i społecznych, którzy by opowiedzieli się za tym, do czego nawołuje Popper, Ortega y Gasset, Herling-Grudziński czy Jerzy Giedroyc?” (J. Przystawa, Dlaczego konieczna jest reforma systemu wyborczego?, lubczasopismo.salon24.pl/jerzyprzystawateksty).

    M.in. za: http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Jerzy_Andrzej_Przystawa
    K. Cena, Śp. profesor Jerzy Przystawa (1939-2012) http://www.jow.pl/blog/krzyscena/sp-profesor-jerzy-przystawa-1939-2012.html (04.11.2012).
    J. Sanocki, Odszedł wielki Polak http://prawica.net/31995 (04.11.2012).  Opr./Oбp. – GG.

  • Konserwatyści i Nacjonaliści, konserwatywni nacjonaliści, narodowi konserwatyści etc. – pod czujną opieką konserwatywnych liberałów – odbyli swój zjazd w Petersburgu, nazwany ostrożnie „Międzynarodowym Rosyjskim Forum Konserwatywnym” (22.03.2015).  Кoнсерваторы и Нaционалисты, консервативные националисты, национал-консерваторы и т. д. – под чуткой опекой консервативных либералов – провели свой съезд в Cанкт-Петербурге, названный осторожно „Международным русским консервативным форумом” (22.03.2015). Фото: vk.me

    „Konserwatyzm – to jest polityka, zmierzająca do utrzymania istniejącego stanu posiadania. W praktyce, broni ona w znacznym stopniu interesów wielkiego kapitału. Partie konserwatywne w świecie poprzetykane są Żydami i opanowane przez masonerię.”

    (Jędrzej Giertych, Prawica, „Opoka” nr 15, czerwiec 1978, s. 5-17.)

    „Консерватизм – это политика, направленная на поддержание существующего состояния обладания. На практике, она в значительной степени защищает интересы крупного капитала. В мире консервативные партии переплетены евреями и освоены масонством.”

    (Енджей Гертых, Правые, „Opoka” - „Oпoрa” № 15, июнь 1978, с. 5-17.)

    „U nas, w Rosji, prawica to typowi narodowi kapitaliści, gotowi uczynić Rosję jednym z krajów kapitalistycznych, a w sprawach gospodarki – to czystej wody liberałowie.” (red-sovet.su)

    „У нас в России, правые – типичные нац. капиталисты, готовые стать одной из капиталистических стран, в вопросах экономики – чистые либералы.” (red-sovet.su)

    Roman Klucznik: W sprawie międzynarodowego forum sił konserwatywnych w Petersburgu

    W ciągu ostatniego tygodnia przyszło na moją skrzynkę wiele próśb, żebym opowiedział o „Międzynarodowym Rosyjskim Forum Konserwatywnym”, które odbyło się 22 marca [2015] w Petersburgu, a na kolorowych plakatach reklamowych i w broszurach z logo forum (biały łabędź płynący w niebieskim konturze mapy Rosji) miało jeszcze jedną nazwę: „Rosyjskie Forum Narodowe”. Ponieważ byłem na tym forum obecny, to mogę wyrazić o nim swoją subiektywną opinię.

    Dowiedziałem się o tym forum na skutek szumu w Petersburgu, podniesionego przez posłankę do Zgromadzenia Ustawodawczego [Petersburga], Irenę Komołową, która faktycznie szefowała różnym radykalnym „аntifom”, w tym organizacjom żydowskim, starając się nie dopuścić do przeprowadzenia w Petersburgu owego forum sił konserwatywnych. Jeszcze przed jego otwarciem nieprzychylni nazwali je „faszystowskim”, „forum ultraradykalnych sił nacjonalistycznych” itp. Intrygę wspomagały plotki, że forum to przygotowuje partia „Ojczyzna” D. Rogozina, czyli partia władzy.

    Zaproszenia na forum nie miałem, dlatego pojechałem na nie „w ciemno” bez zaproszenia, wraz z trójką moich znajomych. Forum odbywało się w dużym i dosyć prestiżowym hotelu „Holliday Inn Moskiewska Brama”, należącym do dużej brytyjskiej korporacji. Już sam ten fakt świadczył o tym, że owe forum nie mogło być zorganizowane przez polityczny plankton, bez wiedzy i zgody władz rosyjskich.

    Przy podejściu do hotelu pojawiło się sporo kobiet i młodzieży protestujących przeciwko odbyciu się tego forum, na przykład z plakatem „Petersburg – wstyd mi za ciebie”. Po życzliwym zagadaniu okazało się, że rolę protestującej „аntify” odgrywali członkowie jakiejś żydowskiej organizacji, i że byli oni (jednocześnie) członkami partii „Jabłoko”; nie spodziewałem się, że ta partia ma tak syjonistyczny charakter, chociaż obserwując burzliwą działalność syjonistyczną członka tej partii Wiszniewskiego – chcąc-nie chcąc trzeba było zwrócić uwagę na pochodzenie samego Jawlińskiegо.

    Forum okazało się być imprezą nie zamkniętą, lecz otwartą i nasza czwórka bez problemów weszła do środka, co oznacza, że każdy chętny mógł się na nim znaleźć. Sama organizacja forum raz jeszcze zaświadczyła o solidnych siłach za nim stojących. Z jednej strony, w zasadzie nie ma nic dziwnego w przeprowadzeniu przez władze rosyjskie tego forum: przecież ogłosiły one oficjalnie swoją politykę – konserwatywną, stojącą na gruncie ochrony tradycyjnych wartości rodzinnych i tradycji narodowej, ale z drugiej strony są tu elementy zaskoczenia, bo przecież faktem jest, że 90 % składu rządu i aparatu prezydenckiego to radykalni liberałowie, często nie-Rosjanie, i nawet nie mający rosyjskiego pochodzenia...

    Warto przy tym zauważyć, że w trakcie ogromnej państwowej kampanii „Hurra-Patriotyzmu” pod oddziaływaniem tego rozmyślnego państwowego patriotyzmu znaleźli się również normalni narodowi patrioci. Paradoks: Putin zastraszył patriotyzmem prawie wszystkich nacjonał-patriotów. Przykładowo:  duże rodzime wydawnictwo planowało reedycję moich książek, ale dwa tygodnie temu jego kierownictwo – ze strachem w oczach – zrezygnowało z tego korzystnego komercyjnego projektu, motywując to następująco: spójrzcie, jaka jest w kraju niebezpieczna sytuacja dla sił narodowo-patriotycznych – teraz nie ma klimatu dla prawdy, lepiej więc nie ryzykować... W sumie – jest nad czym się zadumać, w tym także nad bachanaliami w Rosji (odbywającymi się) na tle ogromnego patriotyzmu ich wszystkich: Poznera, Swanidze[1], Sołowiowa, Satanowskiego i obywatela Izraela, żydowskiego ultranacjonalistycznego radykała, Awigdora Eskina...

    A z trzeciej strony – widać pewne przesunięcie W. Putina z pozycji liberalnych na konserwatywne, a nawet w kierunku rosyjskiego nacjonalizmu, bo jeśli wcześniej (wraz ze wszystkimi liberalnymi „jastrzębiami”) bez żadnych wyrzutów sumienia porównywał on rosyjski nacjonalizm (czyli miłość do swojego narodu i gotowość bezinteresownego mu służenia) z hitlerowskim narodowym socjalizmem, to 18 marca [2015] podczas święta pierwszej rocznicy przyłączenia Krymu do Rosji, powiedział on w czasie swojego wystąpienia, że należy unikać „skrajnego nacjonalizmu”. Czyli: nacjonalizm, w zasadzie, w jego interpretacji nie jest już nazizmem, a umiarkowane jego wyrażanie jest już w Rosji dopuszczalne i nie jest karalne. I chociaż – najprawdopodobniej – ta nowa pozycja Putina jest spowodowana trudną sytuacją międzynarodową, to jednak sam fakt tego przesunięcia się właśnie w tę stronę jest godny uwagi.

    A teraz o samym forum, wywołującym u mnie różne sprzeczne obserwacje i myśli, którymi się z wami podzielę. Na forum było niespodziewanie bardzo dużo cudzoziemców o wychuchanym inteligentnym „aryjskim” wyglądzie, z tłumaczami.  A pomiędzy nimi snuło się z kamerami i mikrofonami wielu przedstawicieli różnych znanych zagranicznych agencji informacyjnych i gazet, i ci przedstawiciele mediów prawie bez wyjątku byli narodowości żydowskiej. I ta mieszanka – uwzględniając nazwę forum – wyglądała zabawnie, a nawet śmiesznie. Na tym tle, niczym „zielone kruki” prezentowało się na tym forum kilku dowódców ze Wschodniej Ukrainy z batalionu pospolitego ruszenia „Rusicz”, od których nie odstępowali dziennikarze. Również grupa pięknie umundurowanych kozaków wyglądała na skonfundowanych (swoją obecnością) na tym forum.

    Pomiędzy nimi przemykał czasami w tym oryginalnym tłumie (zgromadzonym) w holu gdzieś na dolnym poziomie etatowy rosyjski nacjonalista z Moskwy, malutki siwo-rudy Jerzy Chołmogorow i tego samego maleńkiego wzrostu przedstawiciel nacjonalistów Petersburga, doktor trzech nauk (historii, filozofii i ekonomii) pochodzenia żydowskiego A. L. Wassojewicz, który czasami nazywa siebie Serbem, a kiedy indziej Czarnogórcem, ale kiedy kilka lat temu wygłosiłem publiczny wykład o plagiacie i błędach w filozofii przestrzeni Alberta Einsteina, to podszedł on do mnie i zaprosił mnie do drogiej restauracji „Stary Urząd Celny”, gdzie po smacznym posiłku w sposób stanowczy, po ojcowsku, patrząc mi znacząco w oczy poprosił mnie: nie tykaj więcej wielkiego symbolu wielkiego narodu – A. Einsteina...

    W sumie, spotkanie rosyjskich nacjonalistów było interesujące: jeśli by pominąć bardzo liczną ochronę forum – w ubraniach cywilnych i o słowiańskich twarzach, to Rosjan na nim było bardzo mało. Nie było na nim dobrze nam znanych: E. Limonowa, B. Mironowa (uczestniczył jego syn), Iwanowa-Sucharewskiegо, Diemuszkina i najbardziej radykalnych „rosyjskich nacjonalistów” narodowości żydowskiej: Biełowa-Potkina i Istarchowa-Gudmana (vel Wołkow, Aleksandrow, a teraz Iwanow) oraz jego współplemieńcа i przyjaciela, rzekomo redaktora gazety „Rosyjskiego Ruchu Narodowo-Wyzwoleńczego”, Аratowа, i nie było też zatwardziałego „rosyjskiego nacjonalisty” Żyrinowskiego.

    Sądząc po programie forum i osobach zabierających głos, byli na nim przedstawiciele partii i organizacji konserwatywnych z USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Grecji, Bułgarii, Polski, Belgii, Finlandii i Danii. Dziennikarze stali w kolejce po wywiad ze znanym amerykańskim bojownikiem o uratowanie białej rasy, Jaredem Taylorem. Rosyjskim zwolennikom gadaniny o zbawieniu białej rasy na planecie zwykle radzę: najpierw ocalmy od degradacji, depopulacji i ucisku część białej rasy pod nazwą „Rosjanie”, a dopiero potem będziemy ratować innych białych.

    Można powiedzieć, że oficjalne stanowisko rządu przedstawił w swoim wystąpieniu dyrektor „Instytutu Strategii Narodowej” Michał Riemizow. Występowali głównie cudzoziemcy, którzy chwalili Rosję jako prawie jedyną na świecie wyspę wolności, gdzie zachowały się jeszcze normalne wartości rodzinne, a wszyscy bardzo chwalili W. Putina; (forumowy) kult Putina osiągnął swoje apogeum, gdy jeden z Amerykanów zakrzyczał z trybuny: „Chwała rosyjskiemu carowi Putinowi”. – A dlaczego nie... cesarzowi?

    Dobrze ich zanurzył w rosyjską rzeczywistość jeden z niewielu Rosjan występujących rzeczowo na tymże forum, prawnik z centrum obrony praw „ROD”, Mateusz Tzen, opowiedziawszy im na podstawie jakich,  nawet absurdalnych zarzutów osądza się w Rosji Rosjan według szczególnie „narodowego” art. 282[2]. Inni nieliczni Rosjanie występowali tak bezbarwnie, że pod koniec forum szef belgijskiego centrum „Euro-Ruś” Chris Roman zadrwił z Rosjan, że w ich wystąpieniach ani razu nie padły słowa „kraj rodzinny” i „ojczyzna”.

    Trzeba zauważyć również oryginalnego prowadzącego to forum – Aleksandra Sotniczenko, który często przerywał rosyjskim mówcom zjadliwymi uwagami i czasami zadawał zagranicznym konserwatystom uszczypliwe pytania; w wyniku jego pracy powstało nieodparte wrażenie, że organizatorzy specjalnie oddali prowadzenie forum w ręce zatwardziałego liberała-radykała, którego zadaniem było bacznie pilnować, żeby występujący rosyjscy konserwatyści i nacjonaliści niczego „niepotrzebnego” nie nagadali... Są też wątpliwości, czy jest on narodowości rosyjskiej, czy też „rdzennie liberalnej”.

    Pragnę zauważyć jeszcze jeden minus tego forum. Nawet w Encyklopedii Brytyjskiej jest napisane, że nacjonalista, to człowiek kochający swój naród do tego stopnia, że jest gotów postawić interesy swojego narodu ponad interesami osobistymi. I chyba zgodzą się z tym nacjonaliści wszystkich narodowości, zwłaszcza żydowscy, których bardzo dużo zginęło w Rosji jeszcze za carów wskutek promowania interesów swojego narodu w Rosji za wszelką cenę, nawet za cenę swojego życia.

    Z tej definicji wynika, że nacjonalista, jeśli tego wymagają interesy jego narodu, musi być bezinteresownym i gotowym nawet do samopoświęcenia dla dobra swojego narodu, a to z kolei wymaga od niego następujących cech: poczucia sprawiedliwości, odwagi, prawdomówności itp. W tym temacie „papierkiem lakmusowym” szczerości nieuchronnie stało się „zagadnienie ukraińskie”, o którym występujący wiele mówili. Ale żadnemu nacjonaliście na tym forum nie wystarczyło przyzwoitości i odwagi, by powiedzieć prawdę: że obserwujemy na świecie agresywną ekspansję żydowskich nacjonalistów w wielu krajach, a zwłaszcza (agresywną ekspansję) na Słowiańszczyznę, i że to właśnie żydowscy oligarchowie na Ukrainie otumanili ukraińską młodzież przed organizacją zamachu stanu – „majdanu”, tworząc bojowników-neobanderowców, i że po zdobyciu władzy czysto żydowskie nowe kierownictwo Ukrainy, wraz z żydowskimi oligarchami i ich prywatnymi armiami, urządziło na Ukrainie krwawą rzeź pomiędzy Słowianami, pomiędzy Ruskimi, i że (należy) zgodnie z prawdą mówić o żydowskiej krwawej juncie na Ukrainie, a nie o niczym innym.

    Nie wypowiadając tej aktualnej, palącej, jasnej, oczywistej i niezaprzeczalnej prawdy, na którą z bólem oczekujemy już od ponad roku – to głośne forum i występujący na nim konserwatyści i nacjonaliści nie są warci złamanego grosza. Prosiłem ich o udostępnienie mi mównicy na trzy minuty, aby powiedzieć tą prawdę, ale Sotniczenko się nie zgodził.

    W tym temacie pod koniec forum troszeczkę „przytarła nos” wszystkim występującym mężczyznom ukraińska kobieta, członkini ruchu „Antywojna” Wiktoria Sziłowa, która w swoim dobitnym wystąpieniu dała wyraźnie do zrozumienia, że na czele krwawej junty na Ukrainie stoją nie Ukraińcy, i nawet nie Słowianie, lecz „ludzie nie naszej wiary”.

    Pewien człowiek z grupy organizacyjnej forum (o aparycji „rdzennego liberała”), który przez cały dzień zaaferowany przechadzał się po sali, przeszkadzając w słuchaniu mówców, na jakieś 20 minut przed zamknięciem forum wbiegł na salę z dzikim okrzykiem: „Hotel jest zaminowany!!! Wszyscy muszą natychmiast opuścić hotel!!!” – I było to logicznym końcowym akordem tego spektaklu, tego pseudonacjonalistycznego show[3].

    Wszyscy, z którymi rozmawiałem, zgodzili się jednomyślnie, że „zaminowanie hotelu” wymyślili i „zorganizowali” sami organizatorzy forum, aby powiększyć atmosferę skandalu i szum wokół niego. A wszyscy uczestnicy forum nie spiesząc się, z pełną godnością, fotografując się ze sobą, jeszcze długo wychodzili z hotelu, otoczonego gęstym pierścieniem OMON-u i milicji.

    Nie wiem, czy to bezczelne „kreatywne posunięcie” dopomogło w reklamie forum, co nader wątpliwe, ale na następny dzień napisały o tym forum wszystkie wiodące agencje informacyjne i gazety na świecie, w rodzaju „The New York Times”.

    Jeśli by podsumować efekty tego forum, to można zauważyć, że z jednej strony ten ruch Putina wygląda logiczne i słuszne: w obecnej napiętej sytuacji wokół Rosji dlaczegóż by nie miała ona stać się centrum przyciągania sił konserwatywnych, prawicowych, zwłaszcza europejskich, które są obecnie na fali. Niegdyś Stalin szantażował Zachód: jeżeli będziecie się wtrącać w wewnętrzne sprawy ZSRR, to podniosę przeciwko wam w waszych krajach ruch robotniczy, a w waszych koloniach podniosę ruch narodowo-wyzwoleńczy... I dla przykładu zademonstrował ten potencjał w l. 1926-1927 w Anglii, podnosząc przeciwko rządowi angielskich górników.

    Prawdopodobnie również i Putin, korzystając z analogii, chce wpływać na prawicowe, konserwatywne ruchy w Europie i tym sposobem planuje nieco „ostudzić” agresywnie przegrzany Zachód. Ale z drugiej strony, owa analogia i cały pomysł Putina z popieraniem prawicy na Zachodzie wyglądają bardzo wątpliwie, ponieważ – po pierwsze – Stalin dysponował wówczas realnym ogromnym potencjałem w postaci zagranicznego ruchu robotniczego i ruchów narodowo-wyzwoleńczych, który nie jest w żaden sposób porównywalny z obecnym potencjałem prawicy na Zachodzie, a tym bardziej tej, która sympatyzuje z Rosją, i która przypomina dosyć bezradny plankton polityczny, posiadający znikomy wpływ na opinię publiczną.

    W tej kwestii trzeba być realistą: rozwój ruchu prawicowego, konserwatywnego przy tym światowym porządku (jaki istnieje) na naszej planecie ma swoje wyraźne granice. Jestem np. pewien, że przy istniejącym światowym układzie Marine Le Pen nigdy nie będzie prezydentem Francji – bez żadnych złudzeń.

    Po drugie – Rosja Sowiecka pod rządami Stalina i współczesna putinowska Rosja są zupełnie inaczej odbierane na arenie międzynarodowej. W połowie XX wieku dla wielu ludzi na Zachodzie ZSRR był nowym obiecującym projektem ludzkości na przekór pogrążonemu w „głębokiej depresji” niesprawiedliwemu Zachodowi, który zorganizował dwie krwawe wojny światowe. I z tym nowym, budzącym nadzieje projektem ludzkości miliony ludzi na świecie nie tylko sympatyzowały, ale i ze wszystkich sił starały się mu pomóc – nawet wielu naukowców za darmo zdradzało swoje kraje dla dopomożenia Związkowi Radzieckiemu. Tymczasem ucieczka jednego Snowdena to żaden wskaźnik, bo kiedyś był zupełnie inny poziom i skala tej sympatii.

    W związku z tym postawmy pytanie: czy współczesna oligarchiczna, „surowcowa” Rosja jest dla wielu ludzi na świecie takim samym zachęcającym projektem ludzkości?... [Rosja] W której, podobnie jak na Ukrainie, [słowiańskim] majątkiem narodowym zarządzają obcy miliarderzy-oligarchowie... I w sytuacji, gdy wielu ludzi na świecie uważa, że Rosja podstępnie wykorzystała ciężką sytuacją sąsiada i dokonała agresji i anektowała część terytorium (tego) sąsiada... – I w tym przypadku nie jest najważniejsze, że ci ludzie się mylą.

    Odpowiedź jest oczywista i bezsporna: współczesna Rosja nie jest światłem ludzkości i sympatyczną nadzieją wielu milionów ludzi na świecie. Chociaż trzeba też przyznać, że wielu ludzi na świecie optymistycznie postrzega Rosję jako ostatnią redutę na drodze do rozpadu współczesnej cywilizacji i zachowuje nadzieję, że w Rosji nastąpią jakieś cudowne zmiany i stanie się ona wzorem sprawiedliwego społeczeństwa i dobrobytu dla wszystkich obywateli, i że spełnią się różne optymistyczne przepowiednie dotyczące Rosji.

    Ostateczny mój wniosek po zakończeniu tego forum jest taki: ta droga, dla dobra której zostało zorganizowane przedmiotowe forum w Petersburgu – jest pozbawiona perspektyw dla Rosji, korzyści z niej będzie mało, dlatego lepiej będzie Putinowi powiedzieć: „pierwsze koty za płoty” i nie tracić już na tym kierunku sił i środków; niech on lepiej zajmie się fundamentalną modernizacją Rosji. Przy czym, liberalne gierki w legalizację ukradzionych w Rosji aktywów i kapitałów nie dadzą poważnego efektu, w tym także (nie dadzą) inwestycji.

    Putin musi zakasać rękawy sobie i Miedwiediewowi, i pracować, nie licząc na nikogo, oprócz swojego narodu i narodowej elity. Tu nie potrzeba niczego skomplikowanego wymyślać, nawet jeśli brakuje twórczego umysłu, bo istnieją już w historii ludzkości sprawdzone skuteczne wzory do naśladowania, np. od czego legendarny prezydent Singapuru rozpoczął wspaniały rozwój tego miasta (miliony razy uboższego w zasoby od Rosji)? – Stworzył dwa duże komitety: jeden dla rozwiązania w kraju problemów społecznych, a drugi w celu identyfikacji i poszukiwania narodowych talentów i zabezpieczania im godnych warunków pracy i życia w Ojczyźnie, żeby ci ludzie masowo nie opuszczali kraju.

    A Rosję każdego roku opuszcza od 100.000 do 300.000 specjalistów... – i ani Putin, ani rząd nic z tym problemem nie robią już od 15 lat... Dlatego Putin – jeśli pragnie rozkwitu Rosji rzeczywiście, a nie tylko w słowach – musi radykalnie zmienić priorytety w polityce wewnętrznej. Przynaglają go do tego czas i sytuacja, nie mówiąc już o rdzennych narodach Rosji.

    Z pozdrowieniami dla Wszystkich,

    Roman Klucznik

    Tłum./Пep. – Grzegorz Grabowski

    Tekst oryginalny/Оригинальный текст: Роман Ключник: По поводу международного форума консервативных сил в Петербурге http://veche.razved.ca/2015/04/06/ (06.04.2015).

    Roman Czereszkiewicz s. Tadeusza, piszący pod pseudonimem Roman Klucznik (ur. w 1960 r. w znanej z działań polskiej konspiracji wsi Pyszki nad Niemnem, tuż koło Grodna), był uczestnikiem petersburskiego „pseudonacjonalistycznego show”, czyli Międzynarodowego Rosyjskiego Forum Konserwatywnego.  Роман Тадеушевич Черешкевич, пишущий под псевдонимом Роман Ключник (род. в 1960 г. в известной с деятельности польской конспирации деревне Пышки над Неманом, возле г. Гродно) - был участником петербургского „псевдонационалистического шоу”, то есть Международного русского консервативного форума. Фото: vk.me

    Przypisy tłumacza / Примечания переводчика:

    [1] – Nie weryfikujemy tutaj sugestii narodowościowych Autora, ale np. Mikołaj Swanidze (nb. wychwalany w 2008 r. na „nacjonalistycznej” stronie jednodniowka.pl jako „wielki rosyjski historyk i działacz państwowy (...) i liberał”),  to wnuk córki żydowskiego szewca spod Mińska, Cylii Izaakownej, działaczki rewolucyjnej i członkini partii bolszewickiej od 1916 r., znającej się z Bronsteinem-Trockim i Lejbą Rozenfeldem vel Kamieniewem, zaprzyjaźnionej z żoną Bucharina. – Zob. przypis nr 5 pod tekstem: Czy Putinowi jest z nami po drodze? По пути ли Путину с нами? http://polski.blog.ru/158468515.html (22.07.2012).

    [2] – Art. 282 rosyjskiego kodeksu karnego – przepis wykonawczy do art. 29 Konstytucji Federacji Rosyjskiej głoszącego, że „Niedozwolona jest propaganda lub agitacja wzbudzająca społeczną, rasową, narodową lub religijną nienawiść albo wrogość. Zabroniona jest propaganda społecznej, rasowej, narodowej, religijnej lub językowej wyższości.”

    [3] – Petersburskie forum, na którym zabrakło też słynnego profesora Dugina („„tradycyjnego stronnika Putina”, jednakże popadłszego w niełaskę z powodu swojego twardego stanowiska w sprawie Noworosji”) spotkało się również z krytyką niektórych nadwiślańskich „duginistów”. „Czarnooki” falangista (i były aktywista konserwatywno-liberalnego proamerykańskiego prokapitalistycznego Stowarzyszenia KoLiber) Ronald Lasecki skrytykował np. „posługiwanie się (na nim) skompromitowanymi hasłami nacjonalistycznymi” i „narracją suwerenistyczną”, i stwierdził: „Zjazd niewątpliwie był niewypałem i wydaje się nader wątpliwe, by inicjatywa ta była kontynuowana. Tym niemniej, (...) [polityka obecnych władz Rosji] będzie opierała się na wykorzystaniu dla celów polityki rosyjskiej europejskich partii skrajnie prawicowych. (...) Wydaje się, że pomimo lepszych wyników wyborczych, partie lewicowe są dla Rosji mniej interesujące niż partie skrajnie prawicowe.” – zob.: Święte Przymierze czy Salon des Refusés? Międzynarodowe Forum Konserwatywne w Sankt-Petersburgu http://geopolityka.org/analizy/ronald-lasecki-swiete-przymierze-czy-salon-des-refuses-miedzynarodowe-forum-konserwatywne-w-sankt-petersburgu (25.03.2015).

    Odmiennego zdania są analitycy warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich: „Kreml sięga po siły radykalne i marginalne, które postrzega jako użyteczne w nagłaśnianiu prorosyjskich haseł, także w sposób skrajny i kontrowersyjny, na co nie chcą sobie pozwolić partie głównego nurtu czy przedstawiciele władz [na Zachodzie]. Realna gra Kremla toczy się jednak o duże europejskie partie eurosceptyczne i nacjonalistyczne. Głównymi siłami, o sojusz z którymi zabiega Kreml, są ugrupowania zarówno z prawej, jak i z lewej strony europejskiej sceny partyjnej: (...) Partie te nie biorą udziału w tak kontrowersyjnych zjazdach jak ten w Petersburgu (nie potwierdził się zapowiadany udział Frontu Narodowego). Jednak ich kontakty z Rosją odbywają się innymi kanałami, na wyższym szczeblu” – zob.: Kreml „zagospodarowuje” europejską skrajną prawicę http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2015-03-25/kreml-zagospodarowuje-europejska-skrajna-prawice (25.03.2015).

    Być może, p. Lasecki patrzy na ten problem przez pryzmat doświadczeń nadwiślańskich, gdzie podział „dzidy” socjalizmu liberalnego na lewicowe „przeddzidzie”, centrowe „śróddzidzie” i prawicowe „zadzidzie” jest czysto umowny (propagandowy), aktywiści łatwo zmieniają przynależność i żyją ze sobą w specyficznej lewicowo-prawicowej, arcykatolicko-neopogańskiej i antykapitalistyczno-prokapitalistycznej symbiozie (jak można mniemać nie tylko po lekturze interesującego tekstu o liderze uchodzącej za centro-lewicową, „prorosyjską” i eksponującej swój czerwony sztandar nowej partii „Zmiana”, lansowanej od niedawna przez moskiewski „Sputnik” i nadwiślańskie media tzw. głównego nurtu: Mateusz Piskorski: Z Niklota aż po Moskwę https://stopnacjonalizmowi.wordpress.com/piskorski/ , alternatywa: nwonews.pl/dyskusja,3158,0 - 22.03.2015).

    Należy też odnotować kuriozalny odgłos zadowolenia „prorosyjskiego nacjonalisty” D. Kosiura, który informację o odbyciu się przedmiotowego forum zamieścił pod propagandowym (w świetle choćby relacji Klucznika) tytułem: Zawodowym głupcom widzącym Rosję rządzoną przez Żydów https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/03/24/zawodowym-glupcom-widzacym-rosje-rzadzona-przez-zydow/ (24.03.2015). Czytelnikom p. Kosiura można polecić „odtrutkę”: От редакции: «Почему провалился Русский консервативный форум» (Od redakcji: „Dlaczego Rosyjskie Forum Konserwatywne zakończyło się fiaskiem”) http://communitarian.ru/publikacii/polit_dvizheniya/kommentarii_po_povodu_mezhdunarodnogo_foruma_konservativnyh_sil_v_peterburge_30032015/ (b.d.).

    Nie przyjechał na forum „rosyjski nacjonalista” Żyrinowski, ani zaproszony również minister spraw zagranicznych DRL Aleksander Kofman, świecki prorosyjski Żyd z Donbasu, wielki sympatyk nowej nadwiślańskiej partii „Zmiana”.  Не приехал на форум „русский националист” Жириновский, a также приглашённый министр иностранных дел ДНР Александр Кофман, светский пророссийский еврей с Донбасса, большой сторонник новой привислинской партии „Zmiana” („Смена”). Фото: livejournal.com

    Istota putinowskich czasów:

    „Aleksander Boroda: Żydzi w Rosji znajdą się w niebezpieczeństwie, jeżeli Włodzimierz Putin zostanie pozbawiony władzy

    Żydzi mieszkający w Rosji znajdą się w poważnym niebezpieczeństwie, jeżeli prezydent tego kraju Włodzimierz Putin zostanie kiedyś pozbawiony władzy. Oświadczył tak prezydent Federacji Wspólnot  Żydowskich Rosji, Aleksander Boroda. Zdaniem A. Borody (członka Izby Społecznej Federacji Rosyjskiej), obecny rząd rosyjski gwarantuje narodowi żydowskiemu znacznie większe bezpieczeństwo, aniżeli kraje Zachodu. „Żydzi w Rosji muszą uświadomić sobie zagrożenie, które powstanie dla nich w razie upadku rządu Putina, muszą zrozumieć zasady gry i znać jej granice” – RT cytuje w języku angielskim[*] słowa prezydenta Federacji Wspólnot Żydowskich Rosji, Aleksandra Borody. Boroda podkreślił, że instytucje religijne w Rosji okazały się być dobrze zabezpieczonymi przed antysemityzmem, podczas gdy inne kraje nie mogą zapewnić Żydom dostatecznego bezpieczeństwa.” (tłum. GG.)

    Źródło: http://russian.rt.com/article/88042 (27.04.2015).

    Суть путиновских времён:

    „Александр Борода: Евреи России окажутся в опасности, если Владимира Путина отстранят от власти

    Проживающие в России евреи окажутся в серьёзной опасности, если президента страны Владимира Путина когда-либо отстранят от власти. Об этом заявил президент Федерации еврейских общин России Александр Борода. По словам президента Федерации еврейских общин России, члена ОП Александра Бороды, нынешнее российское правительство гарантирует еврейскому народу гораздо большую безопасность, нежели страны Запада. «Евреи России должны осознать опасность, которая будет им грозить в случае падения правительства Путина, должны понять правила игры и быть в курсе ограничений», — RT на английском[*] приводит слова президента Федерации еврейских общин России Александра Бороды. Борода отметил, что религиозные институты в России оказались хорошо защищаемыми от антисемитизма, в то время как другие страны не могут обеспечить евреям достаточной безопасности.”

    Источник: http://russian.rt.com/article/88042 (27.04.2015).

    [*] – Russian Jews face „grave dangers” if Putin is ousted, warns senior rabbi http://rt.com/news/253201-putin-russian-jews-safety/ (26.04.2015).

     

    Zob. także/См. также:

    Co nas łączy z Rosją i co dzieli. Что нас объединяет с Россией и что разделяет http://polski.blog.ru/221154067.html (17.02.2016).

    Będą słowiańskie Legiony? Будут ли славянские легионы? http://polski.blog.ru/134384403.html (29.11.2011).