Блог О пользователеpolski

Регистрация

Polski blog - Польский блог


  • Żołnierze polscy idący ramię w ramię z Armią Czerwoną na Berlin realizowali pragnienie wszystkich Polaków, by zakończyć II wojnę światową zwycięstwem nad naszym odwiecznym wrogiem – Niemcami i zabezpieczyć narodowi polskiemu taką granicę i takie warunki pokoju, które nie pozwoliłyby już nigdy żywiołowi germańskiemu zapanować nad słowiańską i katolicką Polską.



    Nasz cel: obronić zachodnie granice. Foto: Wbijanie słupów granicznych na Odrze - 27 lutego 1945 roku żołnierze 6 Samodzielnego Batalionu Mostowo Pontonowego 1 Armii Wojska Polskiego jako pierwsi ustawili drewniany słup z tabliczką z orzełkiem i napisem „Polska” w Czelinie (niem. Zellin) koło Mieszkowic, powiat gryfiński, woj. zachodniopomorskie. Tym samym oznaczyli nową granicę Polski z Niemcami.
    Наша цель: защитить западные границы. Фото: Вбивaние пограничных столбoв на реке Одрe - 27 февраля 1945 года, солдаты 6-го отдельного понтонно-мостового батальона 1-й армии Войска Польского были первыми, которые поставили деревянный столб сo знаком орла и надписью "Польша" в Челине (немецкий Zellin), район городa Мешковице, Грыфинский повят, Западно-Поморское воеводство. Таким образом они отметили новую границу между Польшeй и Германиeй.


    I.
    W najnowszym swym artykule pt. „Pamięć o żołnierzach ze wschodu”[1] Adam Śmiech pisze: „13.10.11 r. minęła 68 rocznica zakończenia bitwy pod Lenino. 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki pod dowództwem gen. Zygmunta Berlinga, stoczyła w istocie przegrany, krwawy bój z Niemcami, dysponując nieprzygotowanym do walki, na takim froncie jakim był front wschodni w 1943 r., żołnierzem. Dywizja została zmasakrowana, a polska krew obficie zrosiła pole bitwy. Zginęło 510 żołnierzy, 776 dostało się do niewoli lub zostało uznanych za zaginionych, a 1776 zostało rannych. Stanowiło to 25% stanu dywizji. A jednak nie znalazłem, ani wczoraj, ani 12 października (rozpoczęcie bitwy i dawne, PRL-owskie święto żołnierza polskiego) żadnych informacji o upamiętnieniu Polaków poległych i walczących pod Lenino.

    Dziś o tym się nie mówi. Nie tylko o Lenino, ale i o przyczółku magnuszewskim, o straszliwych walkach w powstaniu warszawskim, o zbrodni w Podgajach, o Wale Pomorskim, o wielkiej bitwie o Kołobrzeg, o zdobyciu Gdańska, o forsowaniu Odry, o Budziszynie, wreszcie o Berlinie i polskiej fladze nad Tiergarten.

    Dlaczego tak się dzieje? Otóż, mamy do czynienia z ohydną zemstą polityczną na niczemu nie winnych żołnierzach 1 i 2 Armii WP idących ze wschodu. (…) A przecież byli to, zwłaszcza do czasu wejścia wojska na teren tzw. Polski lubelskiej, w przeważającej większości Kresowiacy i Sybiracy, często będący jednymi jak i drugimi jednocześnie. Ludzie ci nie zdążyli do armii Andersa nie z własnej winy. (…) Walczyli dzielnie, tysiące spośród nich oddało życie za Polskę, nie za komunizm, czy partię. (…) W sposób karygodny zaprzestano mówić o tym polskim wkładzie w pokonanie hitlerowskich Niemiec, o ciężkich walkach toczonych przez polskich żołnierzy na dawnych piastowskich i słowiańskich ziemiach, które w dużej części przypadły powojennej Polsce. Ten aspekt jest dzisiaj przedstawiany jako wstydliwy relikt minionej epoki. Zupełnie niesłusznie.”



    Most na Odrze, marzec 1945. Мост на реке Одре, март 1945.


    II.
    To kolejny, po „Apoteozie zbrodni”, trafiający w sedno tekst redaktora Śmiecha. Zgadzając się z zaprezentowaną przez niego oceną Wojska Polskiego idącego do Polski ze wschodu, podkreślić musimy dwie rzeczy. Najpierw tą, że po stronie nie-polskiej widać nie od dzisiaj znaczny wysiłek propagandowy idący w kierunku zdezawuowania wysiłku zbrojnego Polaków na szlaku walk od Lenino do samego Berlina i w kierunku ukazania jego rzekomej daremności, jeżeli już nie bezsensu.

    Przykładem tego mogą być ubiegłoroczne kontrowersyjne publikacje na łamach polskojęzycznego pisma „Focus Historia”, wydawanego w Warszawie przez niezbyt swojsko nazywające się wydawnictwo „Gruner+Jahr Polska Sp. z o.o. & Co.”, którego czasopisma czyta podobno aż „11 milionów Polaków”. W artykułach: „Orzeł nad Berlinem”[2] i „Flaga jak bomba”[3] zawarta została propagandowa sugestia, jakoby żołnierze Wojska Polskiego uczestniczący w szturmie Berlina traktowani byli nie jak wojenni sojusznicy, lecz gorzej niż zwykłe „mięso armatnie”. Dowodem na to miało być – według „Focusa” – uniemożliwianie nam wieszania flag biało-czerwonych w zdobytym Berlinie, zdzieranie ich przez żołnierzy sowieckich po wymianie ognia z Polakami, a nawet rozstrzeliwanie zatrzymanych w tych starciach żołnierzy polskich.

    Na czym oparte zostały te oskarżenia, które wywołały w internecie prawdziwą falę antyrosyjskich komentarzy i posądzeń o celowe pomniejszanie polskiego wkładu w zwycięstwo? – Na dwóch relacjach pochodzących, niestety, „z trzeciej ręki” („Flaga jak bomba”):
    1. „Mariusz Skotnicki, kustosz Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, tak mówi o incydencie w Reichstagu: „Wspominał kiedyś o tym w telewizji prof. Paweł Wieczorkiewicz. Krąży taka informacja, ale nie jestem w stanie jej potwierdzić. Traktuję to raczej w kategoriach takiej półlegendy. Ale może coś w tym wszystkim było?”... Prof. Wieczorkiewicz zmarł w 2009 r. Swoich źródeł więc już nie ujawni.”
    2. „Na forum portalu Odkrywca.pl znajduję wypowiedź krewnego pewnego weterana z 1. Dywizji Piechoty, który był ponoć świadkiem tego, co się stało w Berlinie. Z jego opowieści wynika, że po tym, jak Polacy dostali się na dach Reichstagu, część z nich została zaatakowana przez nadbiegających Rosjan. Wywiązała się krótka i zażarta strzelanina, ale czerwonoarmistów było więcej. Polaków, biorących udział w walce, zatrzymano i rozbrojono. Ci, którzy się tylko przypatrywali zajściu, zostali odesłani na tyły z dodatkową porcją jedzenia oraz wódki. Musieli jednak przysiąc pod groźbą śmierci, że zachowają skandaliczne i tragiczne wydarzenie w sekrecie. Co stało się z innymi zatrzymanymi? Podobno zostali rozstrzelani. A przynajmniej strzały słyszeli zobowiązani do milczenia świadkowie, odchodzący z okolicy Reichstagu pod uzbrojoną eskortą...
    Żołnierzem, który miał to opowiedzieć, był śp. Mieczysław Kossakowski ze Złotorii pod Tykocinem. Zwiadowca 1DP, który przeszedł szlak od Lenino do Berlina. Słuchaczem – jego krewny Wojciech Fabin, funkcjonariusz policji i pasjonat historii z Łomży. „Jeszcze raz potwierdzam w całości to, co napisałem” – mówi „Focusowi Historia” Fabin. (…) Wciąż mamy więc jednego człowieka i jedną opowieść (bardzo dramatyczną), przekazaną kolejnemu pokoleniu. Żadnych więcej dowodów i relacji...” – przyznaje autor rewelacji „Focusa”.

    Rosjanie odpowiedzieli na to w licznych publikacjach zdziwieniem, oburzeniem i jednoznaczną sugestią, że Polacy nie byliby zdolni do wymyślenia tak zuchwałej w swej kłamliwości antyrosyjskiej akcji propagandowej. W komentarzu „Jak rozstrzeliwali Polaków za flagę nad Reichstagiem”[4] Maksym Kupinow pisał ironicznie, lecz słusznie: „Jest rzeczą jasną, że atmosfera masowej histerii związanej z katastrofą lotniczą pod Smoleńskiem stworzyła nową wersję znanego "Katynia". Tym razem wydarzył się on w… Berlinie w 1945 roku. Rozumie się samo przez się, że flagę nad Reichstagiem wciągnęli nie żołnierze sowieccy, lecz polscy. Za co, oczywiście, ich skrzywdzono. (…) Przychodzi od razu na myśl anegdota z czasów sowieckich: „Wojsko Polskie Berlin brało, a sowieckie pomagało.” (…) Polaków można za wiele rzeczy obwiniać, podarkiem dla ludzkości trudno ich nazywać, ale taka propagandowa podłość (…) nie może pochodzić z ich narodowego repertuaru.”



    Plan szturmu Reichstagu 30.04-02.05.1945. Карта штурма Рейхстага 30.04-02.05.1945.

    Wikipedia.pl/ru: „Polacy wkroczyli do walki o Berlin 30 kwietnia rano i od razu weszli do boju o centralny, najsilniej umocniony rejon obrony, m.in. w zachodniej części Tiergarten, skąd przebijali się do Reichstagu, walcząc również w rejonie Politechniki i przy Bramie Brandenburskiej.

    Pierwszy atak w kierunku Reichstagu, rozpoczął się 30 kwietnia o godz. 11:30, następny wyruszył półtorej godziny później. Obydwa ataki załamały się pod ogniem niemieckiej obrony wspieranej przez ZOO Flaktürm. O godz. 14:25 dowodzący 150. DP generał-major W. M. Szatiłow zameldował, że widział czerwoną flagę nad schodami Reichstagu, ale kiedy wkrótce dotarł do niego tłum korespondentów wojennych, okazało się, że wojska radzieckie tkwią wciąż w połowie Königsplatz.

    Podrażniona duma radzieckiego generała doprowadziła do wydania przez niego rozkazu zawieszenia na gmachu Reichstagu czerwonej flagi za wszelką cenę. Atak ponowiony o godz. 18:00, wsparty przez czołgi i artylerię, doprowadził do wdarcia się żołnierzy Armii Czerwonej na schody niemieckiego parlamentu. O godz. 21:45 pododdziały 150. DP oraz 171. DP dowodzonej przez płk A. I. Niegodę zajęły pierwsze piętro budynku Reichstagu. O godz. 22:50 zawisła na nim flaga z sierpem i młotem. Wczesnym rankiem 1 maja nad Reichstagiem został podniesiony szturmowy sztandar 150. DP, jednakże bój о Reichstag przedłużył się jeszcze о cały dzień i dopiero w nocy 2 maja załoga Reichstagu skapitulowała.

    W dniu 2 maja 1945 roku ok. godz. 6 rano, podczas rajdu przez park Tiergarten dokonanego przez 2. batalion, część 1. batalionu 3. pułku piechoty i batalion czołgów 66. Brygady Pancernej, żołnierze 7. baterii 3. dywizjonu 1. pułku artylerii lekkiej z 1. Dywizji Kościuszkowskiej, zatknęli na środku trzeciej kondygnacji Siegessäule (pruskiej kolumnie zwycięstwa) w parku Tiergarten biało-czerwony sztandar. Drugą flagę na balustradzie drugiej kondygnacji, na polecenie por. Piotra Potapskiego, powiesili żołnierze z 8. baterii 3. dywizjonu. Trzecią flagę powiesiło pięciu polskich żołnierzy z 1. Dywizji Piechoty (byli to ppor. Mikołaj Troicki, plut. Kazimierz Otap, kpr. Antoni Jabłoński oraz kanonierzy Aleksander Karpowicz i Eugeniusz Mierzejewski). Po kapitulacji, na Kolumnie Zwycięstwa i na Bramie Brandenburskiej zawisły biało-czerwone flagi. Tuż obok czerwone sztandary wieszali żołnierze radzieccy. Hitlerowskie Niemcy były pokonane.”



    Berlin, flagi na Bramie Brandenburskiej, maj 1945. Stojąca na górze kwadryga powożona przez uskrzydloną boginię Nike została podczas bitwy o Berlin kilkakrotnie ostrzelana przez Niemców, chcących strącić zawieszoną na niej czerwoną flagę, wskutek czego uległa zniszczeniu, a jedyną częścią jaka pozostała w całości była głowa jednego z koni. Podobnie działo się z flagami sowieckimi  wywieszanymi przez Rosjan przed kapitulacją Berlina na budynku Reichstagu. 
    Берлин, флаги на Бранденбургских воротaх, май 1945. Во время штурма Берлина стоящaя наверху квадригa крылатой богини Ники была полностью разрушена, когда немцы пытались уничтожить висящий на ней красный флаг Победы. То же самое относится к советским флагам, которые перед капитуляцией Берлина русские вешали на здании Рейхстага.

    III.
    Natomiast po stronie polskiej istnieje ciągle wyraźna bariera psychologiczna: „berlingowcy” to ci, którzy służyli Stalinowi, pomagali mu zniewalać nasz kraj, instalować komunistyczne rządy, odbierać przedwrześniowym elitom polityczne i gospodarcze znaczenie, zastępować je żydowskimi „intelektualistami” w rodzaju Szymborskiej.

    Jest w tym pewna racja, albowiem, istotnie, rządy komunistyczne nie były rządami suwerennymi i – przynajmniej od upadku Gomułki do 1956 roku – rządami polskimi, a porozumienie ze Stalinem, który wiosną i latem 1939 r. sprowokował Hitlera do rzucenia się „z motyką na słońce” i eksterminował polskich oficerów – było chyba niemożliwe.

    Jednakże rację ma i red. Śmiech mówiąc, że nie ma tego złego, które by na dobre nie wyszło. Powrót nad Odrę i Nysę Łużycką i nad całe nasze dzisiejsze wybrzeże Bałtyku – warty był z całą pewnością ofiar żołnierzy komunistycznego Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i niezliczonych ofiar lat niemiecko-sowieckiej okupacji.

    Żołnierze polscy idący ramię w ramię z Armią Czerwoną na Berlin realizowali w istocie – niezależnie od politycznych celów Wschodu i Zachodu – pragnienie wszystkich Polaków, a zwłaszcza bohaterów Lenino, Monte Cassino i Warszawy, by zakończyć II wojnę światową zwycięstwem nad naszym odwiecznym wrogiem – Niemcami i zabezpieczyć narodowi polskiemu taką granicę i takie warunki pokoju, które nie pozwoliłyby już nigdy żywiołowi germańskiemu zapanować nad słowiańską i katolicką Polską.

    Szanujmy ten wysiłek i tą krew przelaną naszych przodków na drodze do Berlina. Komunizm już przeminął i – da Bóg – przeminą też dzisiejsze zależności. A granicę na Odrze i Nysie wciąż mamy i musimy ją dzisiaj już „tylko” obronić.

    Grzegorz Grabowski



    Żołnierze polscy przy Bramie Brandenburskiej. Berlin, maj 1945 roku.
    Польские воины у Бранденбургских ворот. Берлин, май 1945 года.


    [1] – Pamięć o żołnierzach ze wschodu – artykuł Adama Śmiecha (14.10.2011).
    Память о воинах с востока – статья Адама Смехa (14.10.2011):
    http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=380

    [2] – Orzeł nad Berlinem – artykuł z „Focus Historia” nr 5/2010.
    Орел над Берлином – статья из „Фокус История" № 5/2010:
    http://www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/orzel-nad-berlinem/

    [3] – Flaga jak bomba – artykuł z „Focus Historia” nr 10/2010.
    Флаг, как бомба – статья из "Фокус История” № 10/2010:
    http://www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/flaga-jak-bomba/ ;

    [4] – Jak „rozstrzeliwali” Polaków za flagę nad Reichstagiem – komentarz Maksyma Kupinowa w Segodnia.ru (01.08.2011). 
    Как поляков за флаг над Рейхстагом „расстреливали” – комментарий Максимa Купиновa в Сегодня.ру (01.08.2011):
    http://segodnia.ru/index.php?spos=1&;spor=1&rst=0&srch=%CA%E0%EA+%AB%C2%EE%E9%F1%EA%EE+%CF%EE%EB%FC%F1%EA%EE+%C1%E5%F0%EB%E8%ED+%E1%F0%E0%EB%EE&srchtp=0&pgid=2&cldday=&srv=segodnia.ru&partid=56&newsid=14458&snewsid=0&gallery_id=0&imgnum=1



    Sowiecka grupa szturmowa zmierza do Reichstagu.
    Советская штурмовая группа движется к Рейхстагу.


    „Очевидно, атмосфера массового психоза, связанного с авиакатастрофой под Смоленском, породила новую версию пресловутой «Катыни». На сей раз произошла она… в Берлине в 1945 году. Само собой разумеется, что флаг над Рейхстагом водрузили не советские солдаты, а польские. За что и пострадали, конечно.

    Со ссылкой на польское издание Focus недавно появился в блогосфере следующий потрясающий текст: «Наши солдаты были скошены очередью [русского] то ли максима, то ли ручного пулемета после водружения польского флага на крыше рейхстага. Мой дядя Мечислав Коссаковски из Тыкоцина прошел весь путь от Ленино до Берлина в разведке одного (не помню сейчас, которого) из дивизии 1DP ( так в тексте - автор). Три раза он бежал из плена во время выполнения боевых задач, несколько раз ранен, но это неважно. Еще во времена «коммуны» как большую семейную тайну он рассказал, как он стал непосредственным свидетелем, как наши парни впервые вбежали на крышу [Рейхстага] и водрузили польский флаг, и через секунду некоторые из них были расстреляны подбежавшими русскими. На площади перед воротами началась короткая, но очень ожесточенная перестрелка между польскими и русскими солдатами. Но русских было слишком много, и наши были вынуждены прекратить стрельбу. Польские части, которые участвовали в перестрелке, были задержаны и разоружены, а тех, кто не принимал активное участие в столь важном для нас, поляков, моменте, но были там, они получили несколько порций жрачки и самогона с приказом отправиться в тыл, предупредив держать это в тайне под страхом смертной казни. Уже покидая площадь перед Рейхстагом, они вроде бы слышали, как русские расстреливают разоруженные польские части, что первыми водрузили флаг над Рейхстагом, но они ничего не могли сделать, так как были под вооруженным конвоем. Дядя очень переживал это, рассказывая. Это я услышал, как семейную тайну, которая передается потомству».

    Сразу вспоминается анекдот советской эпохи: «Войско Польско Берлин брало, а Советско помогало». Можно, конечно, поразмыслить над тем, с каких пор в Красной Армии стали самогон выдавать, или над тем, почему участия поляков в штурме Рейхстага до сих пор никто не замечал. Но самое забавное не в этом.

    Очевидно, распространители этой залипухи просто не подумали о том, какой омерзительной субстанцией выглядят в этом описании польские солдаты и офицеры. У них на глазах их боевые товарищи, водрузившие якобы флаг на Рейхстаге, бьются со злостными москалями, а они своим на помощь не приходят – «русских было слишком много». Потрясающая причина. Суворовский тезис - «сам погибай, товарища выручай», только наизнанку.

    Более того, они слышат, как расстреливают их героических соплеменников, но ведь поляки «получили несколько порций жрачки и самогона с приказом отправиться в тыл, предупредив держать это в тайне под страхом смертной казни». И отправились себе в тыл, и помалкивали, подкупленные всего лишь жрачкой и самогоном, Иуды дешевые. Христопродавец хоть 30 сребреников - солидную в свое время сумму за предательство получил. А эти…

    Если, конечно, допустить, что воспоминания дяди Мечислава - не бред сивой кобылы, вызванный употреблением этого самогона. Поляков за очень многое можно упрекнуть, подарком человечеству их никак не назовешь, но такая массовая жрачко–самогонная подлость по отношению к своим сослуживцам как–то мало на них похожа. Это не из их национального репертуара.

    Наверное, «дядя Мечислав Коссаковски из Тыкоцина» и его племянничек впопыхах просто не сообразили, какой унизительный для поляков пасквиль они состряпали.

    Максим Купинов



    Reichstag po walce. Вид на Рейхстаг после боев.